To taka doraźna "chcica" wywołana tylko dla tego, że jakiś guru tak powiedział i
tyle. Za parę wiosenek jakiś inny guru powie coś nie mniej "ważnego" i sytuacja
się powtórzy, chociaż w dalszym ciągu świadomość w tym zakresie
najprawdopodobniej i tak nie ulegnie zmianie. A więc "nihil novi sub soli".
Bezwolność w poddawaniu się tej jedynie słusznej racji płynącej przez wieki z
tego samego źródła jest porażająca. Głównym beneficjentem korzyści z tego
płynących, a jednocześnie narzędziem dla chętnych po sięgnięcie po nie, jest
religia będąca w rękach jej funkcjonariuszy a tak zwana wspólnota ma w niej tyle
do powiedzenia, co stado owiec pod batem juhasa.
To właśnie ona w naszym kraju - za sprawą stopniowej "ewolucji religijnej" -
doczekała się przywilejów i wpływów, które dziś ma i z których korzysta pełnymi
garściami i bez opamiętana. W większości są to przywileje tkwiące najściślej w
naszej, polskiej mentalności (tkwiącej w tragikomicznej tzw. polskiej teologii
wyzwolenia), zarówno tych wierzących jak i tolerujących ten stan rzeczy
niewierzących.
Na radykalną zmianę tych zjawisk musimy jednak poczekać, aż ta moherowa
mentalność Kato-Polaków zacznie się wystarczająco mocno zmieniać. A to stać się
może dopiero wtedy, gdy te nadmierne religijne przywileje narzucania tonu
własnym interesom dla ogółu społeczeństwa doprowadzą do sytuacji będącej nie do
zniesienia już dla nas wszystkich (albo przynajmniej znacznej większości z nas).
Ze swej strony staram się zbroić się w cierpliwość i mogę co najwyżej wykazywać
się choć odrobiną konsekwencji we wspieraniu uświadamiania tej pokracznej sytuacji.
--
Niepotrzebne prawa osłabiają te, które są niezbędne.
(Montesquieu)
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.