Szanowny Panie Stachu,
z zasady nie powinno się odpowiadać na głosy anonimowe, bo trudno mi uwierzyć,
że rozmawiam z prawdziwym Stachem Konwą, bohaterem Kurpiowszczyzny. Jeśli się
mylę, to przepraszam.
Oczywiście, że korzystam z naszej nowej biblioteki uniwersyteckiej. Bywam tam
przynajmniej trzy razy w tygodniu, a fakt ten jest udokumentowany podpisami w
zeszyciku na portierni. Uważam, biblioteka uniwersytecka jest nieźle
zorganizowana, ale z księgozbiorem jest nie najlepiej.
Może wynika to z tego, że, piszę pracę z filozofii nauki opartą głównie na
tekstach po angielsku i niemiecku, których nie można dostać ani w Białymstoku,
ani w żadnym miejscu w Polsce. Dlatego jeżdżę do Konstancji. Zresztą, takie
wyjazdy zagraniczne to nie tylko korzystanie z biblioteki, ale również
uczestniczenie w wykładach, bezpośredni kontakt z autorytetami w mojej
dziedzinie itp. Dlatego nie czuję się winny z powodu tych wyjazdów, a zarzut
Pana uważam za chybiony.
Arystoteles miał kiedyś powiedzieć, że drogi mu jest Platon, drogi Sokrates, ale
jeszcze droższa prawda. Mógłbym odpowiedzieć podobnie na Pański zarzut o kalaniu
własnego gniazdka. Białemustokowi brakuje biblioteki na światowym poziomie i z
szacunku dla Czytelnika, również Pana, nie potrafię na siłę udowadniać, że moja
macierzysta biblioteka spełnia takie standardy.
Chętnie podyskutuję, ale tym razem wyłącznie z tym, którzy - jak ja - ujawnią
swoje imię i nazwisko. Pozdrawiam wszystkich.
--
Radek Oryszczyszyn
www.radeko.wordpress.com
www.oryszczyszyn.salon24.pl