Szanowni Państwo!
Chciałem wyrazić swoje zaniepokojenie w związku z planowanym
poszerzeniem obszaru Białowieskiego Parku Narodowego. Jak zawsze
wiele jest obiecywane przed faktem, natomiast tak naprawdę rząd
jeszcze nigdy nie wywiązał się ze swoich obietnic. Tym bardziej jest
to mało prawdopodobne teraz, gdy gospodarka światowa znajduje się w
głębokim kryzysie, a rządy krajów, w tym także Polski, gdzie tylko
można szukają oszczędności. Nie otrzymają obiecanych pieniędzy
nauczyciele, górnicy i inne grupy zawodowe. I nie ma co się łudzić,
że otrzymają samorządy regionu Puszczy Białowieskiej. Po co więc
się spieszyć? Ostatnio wśród polityków daje się zauważyć wyraźny
trend do tego, by obiecywać co się da przed faktem, a potem nie
wywiązywać się z tego. Szczególnie przed wyborami takie zjawisko
przybiera na sile. Czy samorządy niczego nie nauczyły się po tym, w
jaki sposób „zrealizowano” zobowiązania po poszerzeniu BPN o Obręb
Hwoźna? Lokalne władze wypełniły swoje zadanie, jeśli natomiast są
niespłacone długi po stronie rządowej, to o czym możemy tu
rozmawiać? Niech najpierw wpłacą to, co się samorządom już od dawna
należy (za podatek leśny), a wtedy będzie można rozmawiać o
kolejnych działaniach. Pamiętajmy też, że Puszczę na BPN zamienić
można łatwo, ale drogi powrotnej od tego nie ma. I nikt nie słyszał
o takiej sytuacji, żeby Park Narodowy oddał część obszaru z
powrotem . (Czy jest to w ogóle możliwe ze strony prawnej?) Dlatego
też decyzje powzięte teraz wpłyną na przyszłość kolejnych
mieszkających tu pokoleń. Tak więc wszelkie działania muszą być
starannie i wielokrotnie przemyślne. Puszczy krzywda się nie dzieje.
Jest zarządzana przez leśników, a pamiętajmy, że BPN to także
leśnicy. Nie ma więc potrzeby pochopnych decyzji, tym bardziej gdy w
sytuacji kiedy samorządy zarządzają Puszczą, to może ktoś się z
mini przynajmniej liczy, jeśli zaś ją tanio oddadzą, to nikt nawet
nie raczy spojrzeć w ich stronę.
Chciałbym także przeanalizować propozycje dawane przez
stronę rządową. Zamiast ogromnej połaci lasu (3-krotnnie większy
park!) o powierzchni 30 tys. hektarów obiecuje się 200mln złotych.
Komuś, kto nie zna danych być może nie wydaje się to wcale dziwne,
ale faktycznie jest to poszerzenie Parku na prawie całą Puszczę! Po
stronie polskiej liczy ona 580km kwadratowych , co się równa 58 000
hektarów. A więc ponad połowa powierzchni! Jeśli doliczymy do tego
ogromne połacie obecnie istniejących rezerwatów przyrody, leżące
na terenie nadleśnictw (szczególnie rezerwat Lasy naturalne Puszczy
Białowieskiej- wystarczy spojrzeć na mapę!), to praktycznie cała
Puszcza zmieni się w Park Narodowy. I to będzie koniec. Rząd
osiągnie swój cel, a ludzie tutaj mieszkający odczują to na własnej
skórze: koniec leśnictwa, branży drzewnej, łowiectwa plus kolejne
ograniczenia przy powstawaniu jakichkolwiek inwestycji, w zbieraniu
płodów runa leśnego, poruszania się po lesie (co prawda władze Parku
obiecują , że będzie można pozyskiwać drewno na opał czy grzyby,
ale nikt nie gwarantuje przez jaki czas: rok, kilka lat; władze w
Parku będą mogły to zmienić, kiedy tylko zechcą!). Jednym słowem -
kompletny zastój bez perspektyw czy nadziei na przyszłość. I to za
jakieś 200 mln, z których może połowa albo i mniej tak naprawdę tu
trafi. Czy to sprawiedliwa transakcja? Czy to się opłaca dla
miejscowej społeczności? Kto na tyle wyceniał Puszczę Białowieską,
określaną jako bezcenna? Nie zapominajmy, że cała Puszcza jest
obecnie rezerwatem biosfery na Liście Światowego Dziedzictwa
Przyrody UNESCO, a także znajduje się w obszarze ochrony Natura 2000
(podobnie jak Dolina Rospudy). Puszcza już teraz jest pod ochroną.
Chciałbym jeszcze wrócić do kwestii „ceny za Puszczę”. Jest
ona śmieszna, jeśli przyjąć, że ma być ona pokryć skutki działań,
które pociągnie za sobą poszerzenie BPN. Żyjemy w XXI wieku, i na
całym świecie, w krajach bardziej i mniej cywilizowanych, odchodzi
się obecnie od takiego rodzaju jednorazowej pomocy. Daj głodnemu
rybę , to ją zje i znowu będzie głodny; daj mu wędkę i naucz łowić,
to sam sobie rybę złowi – mówi powiedzenie. I w takim kierunku idzie
pomoc w obecnych czasach: nie przesłanie jednorazowo jakichś
funduszy, lecz stworzenie czegoś, co będzie stale przynosić dochód.
Takich to działań należy żądać w zamian za Puszczę. Las jest dla
miejscowej społeczności czymś właśnie takim – otacza się go opieką,
odpowiednio użytkuje i z takich działań można zapewnić sobie środki
finansowe na godny byt. Natomiast jednorazowy zastrzyk finansowy
szybko rozejdzie się na drogi, chodniki, wodociągi, kolej do
Białowieży (nierentowną i bez racji bytu) i tym podobne inwestycje
budowlane i komunikacyjne, za które pieniądze zgarną, jak zwykle,
firmy spoza regionu puszczańskiego (Bielsk, Białystok, Gołdap, a
może i dalej). Zgarną i wyjadą, a bezrobocie i pogorszenie warunków
odczujemy my. Tak więc proponowana kwota jest strasznie niska i
lepiej poczekać na lepszą ofertę: wyższą sumę oraz konkretne
przedsięwzięcia, które dadzą zatrudnienie tutejszym na dalsze lata.
Łatwo jest blokować działania miejscowych władz pod płaszczykiem
ekologii (np. stacja Łukoil w gm. Narewka, przeładunki w tejże
gminie), niech więc rząd zaproponuje coś innego.