Mam problem. Jestem ze swoim chłopakiem pare lat (adam). On ostatnio
coraz więcej mówi o ślubie, planach na przyszłość. Jednak moim
zdaniem to chyba nie to... Poznałam kiedyś Mikołaja, chłopaka z
którym byłam prawie tylko na "Cześć", tańczyliśmy na paru
dyskotekach ale zupełnie nie wiem co o mnie myśli, nie miałam nawet
jego numeru żeby się umówić (chcociaż wychodzę z założenia, że to
chyba głupio jeśli dziewczyna gdzieś zaprasza). Ale po raz pierwszy
poczułam motylki w brzuchu, serce waliło mi gdy tylko widziałam go
gdzieś na mieście, chciażby nawet z daleka. Zerwałam z Adamem. Nie
mogłam żyć z tym że go krzywdzę. Ale nie mogłam znieść myśli innej
dziewczyny u boku Adama, serce mi się łamało jak widziałam go z
inną. Wróciliśmy do siebie. I tutaj historia się powtarza!! Myśle o
Mikołaju, prawie z nim nie rozmawiam (wniskuję, że on nie ma ochoty
na ten związek), a jestem z Adamem, który mnie pociesza, przytula
gdy jestem smutna, ale to nie to :( Co teraz? Przyjąć oświadczyny?
Posluchać rozumu i wyjść za Adama?
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.