Dodaj do ulubionych

jak się MU oświadczyć?

20.08.07, 20:21
Czasami mam takie chwile, że chciałabym zapytać Go czy za mnie
wyjdzie ;D wiem, że to troszke nienormalne... ale po ponad 4 latach
nie usłyszawszy od Niego tego pytania skłonna jestem sama Mu je
zadać. Wiem, pewnie pomyślicie "jakie to nieromantyczne" haha ale
ja - właśnie namiętna romantyczka - już nie umiem doczekać się tej
chwili... dlatego pomysł, żeby to wyszło ode mnie.
Co Wy na to? Czy uważacie, że kobiecie wypada? A jeśli tak - to w
jaki sposób to zrobić? No przecież pierścionka z brylantem ani
kwiatów Mu nie kupie haha ;D
Edytor zaawansowany
  • Gość: anka IP: *.chello.pl 20.08.07, 20:38
    Mogla bym sie oswiadczyc facetowi, ale tylko jesli miala bym
    pewnosc, ze on tez chce slubu.
  • Gość: ss IP: 87.84.179.* 02.09.07, 06:58
    albo ze ma kase fure i dlugiego
  • Gość: ona21 IP: *.biskupice.sdi.tpnet.pl 20.08.07, 21:11
    Zaskoczył mnie Twój post. Pozytywnie.
    Wg. mnie - wypada. A przynajmniej nie-niewypada :)
    Ale jak - nie mam pojęcia! Heheh no kultura ma tutaj dużo do powiedzenia i faktycznie - kwiaty i "brylant" przyjelo sie że dostaje kobieta. Choć w sumie - dlaczego tak sie dzieje? Przeciez to taka forma pokazania "zobacz, oferuje Ci cos co najlepsze, z milosci daje Ci kwiaty i symbolicznie pokazuje ze stac mnie na to zeby zabezpieczyc Ci byt (drogi pierscionek) wiec ... kobieta tez moze ;)
  • agatka_to_ja 20.08.07, 21:42
    no na pewno nie pytaj "czy wyjdziesz za mnie (za mąż)" tylko "czy
    sie ze mna ozenisz :)"
    A jesli jestes tego pewna - jasne, ze to zrob :)))))
    Powodzenia

    --
    Złap robaczka...;)
  • Gość: dot.bot IP: *.centertel.pl 01.09.07, 01:44
    rany, włosy się na głowie jeżą jak to czytam.
    jeśli on Ci się nie oświadczył to dlatego, że nie podjął wewnętrznej decyzji że
    będziecie razem na dobre i na złe. jest nadal na etapie (jak to okrutnie ujął w
    jednej piosence marylin manson) "i'm gonna f^#& you until i find somebody better".
    jeśli myślisz że przymusisz go do ślubu to jesteś w błędzie.
    nawet jak się zgodzi to w przyszłości czekają was tylko kłopoty. bo bez tej
    decyzji kiedyś może poszukać swojej wolności z którą się nie postanowił rozstać
    i Cię zostawi.
    porozmawiaj z nim i postaraj się go nakłonić do wzięcia odpowiedzialności za was
    oboje. tylko tak może z tego wyjść coś dobrego.
  • Gość: zuzka IP: 82.139.36.* 01.09.07, 12:58
    W zupelnosic sie z toba zgadzam, ja nie przymuszalam swojego mezczyzny do tego,
    by mi sie oswiadczyl. Sam to zrobil w Wigilie, bardzo mnie zaskoczyl, ucieszylam
    sie, bo chyba kazda z nas tak by zaragowala. Zona mialam byc i mial byc slub, na
    dwa miesiace przed moj facet sie rozmyslil. Dzis czuje sie zle, ale moze
    rzeczywiscie uniknelismy katastrofy. Nie mozna decydowac za kogos, lepiej
    poczekac az sam dorosnie do tej decyzji i poprosi cie o reke, bo przykro jest
    pozniej uslyszec ze pobralismy sie bo tego chcialas.
  • Gość: annalee IP: *.aster.pl 02.09.07, 19:49
    czekac mozna i 10 lat ale dlaczego zniechecasz dziewczyne do sprawdzenia
    "statusu" zwiazku? Mozliwe scenariusze:
    1)ona chce-on tez-super, biora slub
    2)ona chce-on nie-przynajmniej wiadomo na czym stoi
    mysle ,ze jak ktos po 4 latach "potrzebuje czasu" to jak najbardziej trzeba z z
    ta osoba rozmawiac o zwiazku i jego formie.NIkt tu nie mowi o zmuszaniu do
    malzenstwa, tylko rozwianiu niedomowien.
    A facet , ktory po fakcie mowi ,ze ozenil sie "bo ona chciala", to chyba
    wczesniej musial zostac wykastrowany.pozdrawiam.
  • darr.darek 04.09.07, 11:07
    Gość portalu: annalee napisał(a):
    >czekac mozna i 10 lat ale dlaczego zniechecasz dziewczyne do
    >sprawdzenia "statusu" zwiazku? Mozliwe scenariusze:
    > 1)ona chce-on tez-super, biora slub
    > 2)ona chce-on nie-przynajmniej wiadomo na czym stoi
    > mysle ,ze jak ktos po 4 latach "potrzebuje czasu" to jak
    > najbardziej trzeba z
    > ta osoba rozmawiac o zwiazku i jego formie.NIkt tu nie mowi o
    > zmuszaniu do malzenstwa, tylko rozwianiu niedomowien.

    Z racji różnic płciowych są przyjęte inne reguły
    zachowań "sprawdzających" dla mężczyzn i dla kobiet.
    Metoda "sprawdzająca" przyjęta dla mężczyzn - oświadczenie się, nie
    jest dobrą metodą dla kobiet i odwrotnie.

    Nigdy tak nie było, że kobieta nie ma prawa sprawdzić zamiarów
    swojego wybranka. Tak jest coraz częściej w "nowoczesnych"
    związkach, ale to temat na inną bajkę.

  • Gość: Kika IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.07, 10:09
    Ja właśnie to usłyszałam. Więc odradzam takie posunięcie z całego
    serca opierając się na własnym doświadczeniu. Jestem rok po
    rozwodzie. To facet musi się oświadczyć, gdyż jeśli będzie odwrotnie
    będzie to dla niego tzw. "sytuacja kastrująca" odbierzesz mu jego
    męskość. I potem będzi starał się ją odzyskać, np. tak jak mój
    eksio, pijąc, bijąc i zdradzając. Nie warto naprawdę. Jeśli do tej
    pory się nie zdecydował to pora się zastanowić czy dalszy związek ma
    sens. POzdrawiam.
  • letacla 02.09.07, 21:55
    Po pierwsze dlaczego to on ma podejmowac decyzje, ze beda razem na
    dobre i na zle? Myslalam, ze to powinna byc wspolna decyzja a
    ewentualne jego oswiadczyny to tylko tradycja, zeby bylo milo i
    romantycznie. Po drugie dlaczego jej oswiadczyny to "przymuszanie do
    slubu" a jak on sie owiadcza to nie przymusza? Po trzecie dlaczego
    to on ma brac odpowiedzialnosc nich a nie razem we dwojke za ich
    zwiazek i ich przyszlosc?
    Nie jestem za tym, zeby dziewczyna na sile obraczkowala chlopa ktory
    nie chce, ale tez w druga strone to bez sensu. Slub to powinna byc
    wspolna decyzja, a same oswiadczyny to taki tradycyjne dodatek, wiec
    czemu nie zmodyfikowac, zeby dzialal w dwie strony:)
    A do autorki posta lepiej porozmawiaj z nim i powiedz, ze ci zalezy
    na tym i wyjasnicie sobie jakie macie oczekiwania wzgledem siebie.
    Nic na sile.
    --
    Nie o to chodzi, by złowić króliczka,
    ale by gonić go!
  • marzenna23 20.08.07, 22:15
    hmm, nawet odwazne zachowanie. zreszta nie wiem jak to nawet
    okreslic. napewno ma cos w sobie z amerykanskiego zachowania bo tam
    to juz jest chyba normslne ze kobieta tez sie moze oswiadczyc
    facetowi.
    pytasz sie czy kobiecie wypada? ja Ci odpowiem ze gdyby czlowiek
    mial sie zastanawiac co wypada a co nie to wszyscy byliby jak swiete
    krowy... tu nie o to chodzi czy wypada czy nie tylko czy Wy
    rozmawialiscie juz o ew. spedzeniu razem zycia? bo jesli nie to on
    moze byc przeciez totalnie zaskoczony i moze to go wystraszyc, czyt.
    dalej-moze wziac nogi za pas.
  • Gość: ona21 IP: *.biskupice.sdi.tpnet.pl 20.08.07, 22:21
    Ale z drugiej strony kobiety jakoś nie biorą nóg za pas. Rozumiem że to dość oryginalna sytuacja ;) ale bez przesady, męźczyźni mają takie same uczucia jak kobiety, jeśli kochają to będą szczęśliwi gdyby usłyszeliby coś takiego, sądzę..
  • marzenna23 20.08.07, 22:29
    oczywiscie ze mezczyzni tez maja uczucia. jesli ja kocha to bedzie
    pewnie szczesliwy ale sama powiedz- to ciagle dosc nietypowe
    zachowanie jesli kobieta sie oswiadcza. jej facet moze byc mocno
    zaskoczony prawda? a poza tym najwazniejsze jest czy rozmawiali juz
    o wspolnej przyszlosci. czy on ja planuje w swoim zyciu/bo ona tak,
    jak widzimy/. najwazniejsze jest to czy oni ROZMAWIALI na ten temat.
    musimy poczekac az autorka nam to napisze.
  • Gość: teddy7 IP: *.gprs.plus.pl 21.09.08, 20:36
    Britney Spears oświatczyla sie swojemu trutniowi (i kupila sobie
    piersionek zareczynowi) i jak skonczyla? Mino dwojki dzieci, rozwód,
    depresja i ogolenie przez piosenkarke głowy na łyso.
  • Gość: Facet IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.08.07, 18:14
    nie licz że facet czuje tak jak kobieta! Normalny facet nie czuje
    tak jak kobieta i nigdy nie bedzie czol. Stwierdzenie ze jak kocha
    to bedzie szczesliwy gdy usłyszy oswiadczyny od swojej dziewczyny
    pokazuje jak bardzo kobiety nie rozumieja facetów ( i na odwrot).
  • Gość: tralalalala IP: *.edata.net.pl 02.09.07, 11:24
    opowiem moją historię: mój obecny mąż był wtedy w wojsku więc kontakt był tylko smsowy i listowny (tak, w tych czasach piasywałam baaaardzo długie listy). pewnego wieczora tak dla żartu spytałam: to jak, kiedy się żenimy? odpowiedz była dość jednoznaczna: podaj tylko termin. zapytaam czy to oświadczyny. on na to (cytuję, bo nadal mam tego smsa):tak, kocham cię i zalezy mi na tobie jak na nikim innym więc M., wyjdziesz za mnie?
    ale powiem tylko tyle: wiele razy dla żartu przechodząc koło USC chciał mnie od razu tam zaprowadzić i wziac szybki slub bez wiedzy kogoolwiek...

    dzis jest nasza pierwsza roczica ślubu :D
  • Gość: taktoja IP: *.olsztyn.mm.pl 01.09.07, 22:51
    p. tyszkiewicz oswiadczyla sie argumentujac to, ze po prostu chciala
    i wiedziala ze to ten, to nie bylo na co czekac, az on sie zbierze.
    ja mojego misia pytalam co by zrobil, tak ogolnie jakby mu kobieta
    oswiadczyla sie. powiedzial najpierw, ze go to nie czeka, bo nie
    taka kolej rzeczy, a potem ze gdyyyyyby tak stalo sie a ona by mu
    pasowala, to by zgodzil sie ale musialby najpierw to przetrawic. wg
    mnie sama musisz wyczuc dlaczego on tego nie robi i jakie ma
    podejscie do malzenstwa. moze by chcial, ale ma watpliwosci bo ma w
    glowie zle przyklady, a moze nie oswiadcza sie bo mu wygodnie zyc
    tak, jak teraz. ty go znasz najlepiej
  • Gość: bjb_4ever IP: *.icpnet.pl 02.09.07, 12:44
    A propos amerykańskich zachowań, ostatnio byłam na filmie Angel francuskiego reżysera (choć film koprodukcji brytyjsko-belgijsko-francuskiej),którego akcja dzieje się w pierwszych dekadach XX wieku i główna bohaterka nie dość, że sama się oświadcza swojemu przyszłemu mężowi, to jeszcze później utrzymuje zarówno go, jak i jego kochankę!
  • ewelkaw 20.08.07, 22:35
    Fajnie:))) ale przygotuj się na to, że facet może zwiać gdzie pieprz
    rośnie;P
  • skosnooka85 21.08.07, 17:19
    Chciałabym to zrobić ponieważ czuję, że od Niego to nie wyjdzie. Ok -
    jesteśmy ze sobą już grubo ponad 4 lata, za kilka miesięcy 5-ta
    rocznica ale nie skaczę z radości z tej okazji bo wiem, że w Naszym
    związku to nic nie zmieni... On mówi, że kocha, że planuje razem
    spędzić życie ale jakoś pierścionka do tej chwili się nie doczekałam
    (żeby nie było, że chodzi mi o samą błyskotke! liczy się intencja -
    może mi nawet kupić z odpustu ;P haha). Jest młody (21 lat, ja:22) i
    kiedy tylko wchodze na temat ślubu, dzieci itp to On zaraz się
    denerwuje - mówi, że na to trzeba mieć pieniądze :| ok rozumiem ale
    czasem wydaje mi się, że marzy mu się kąpiel w banknotach brrr :/ i
    zbyt poważnie do tego podchodzi... dlatego o zaręczynach nawet nie
    wspominam - zawsze chciałam, żeby to było niespodzianką... A
    przeczucie mówi mi, że się nie doczekam haha ;D więc stąd ten
    pomysł...
    No więc kobietki - co proponujecie? ;D
    A może złota kula u nogi jako prezent (taki "symbol małżenstwa" -
    przynajmniej mi nigdzie nie ucieknie) haha ;D
  • ishe 21.08.07, 17:28
    Jesteście jeszcze młodzi, po co ten pośpiech?:D
  • Gość: kic IP: *.spray.net.pl 31.08.07, 16:07
    W tym wieku o małżeństwie? W dodatku jest młodszy. Nie bierzesz tego
    pod uwagę?
  • Gość: xyz IP: *.chello.pl 21.08.07, 17:55
    nie dziwie sie, ze chlopak nie chce sie zenic....w jego wieku trzeba
    korzystac z zycia, wolnosci, mlodosci a nie bawic sie w dom
  • krokiecica 21.08.07, 17:56
    > kiedy tylko wchodze na temat ślubu, dzieci itp to On zaraz się
    > denerwuje - mówi, że na to trzeba mieć pieniądze :|

    On może myśleć, że jeśli już się zaręczycie to za okrągły rok już powinniście
    wziąć ślub. Wiesz,... jak się zaręczy tzn. że już są przygotowania do ślubu, już
    się zaprasza gości, kupuje suknię, wynajmuje salę i księdza;)

    I sądzę, że właśnie o tym powinniście pogadać. Ja z moim <już> narzeczonym
    bardzo dużo rozmawialiśmy o ślubie, narzeczeństwie. Ustaliliśmy co nam się
    podoba, a co nie... Nasz okres narzeczeństwa trwa już ponad 2 lata, a razem
    jesteśmy ok 5 lat. I wcale nam się do ślubu nie śpieszy. Ja mam jeszcze 2 lata
    magisterki, trzeba wyremontować mieszkanie... i dopiero potem czas na obrączki.

    --
    Pozdrawiam
    Krokiecica
    *Fakt faktem... pozostaje faktem*
  • skosnooka85 24.08.07, 18:31
    Ojj jak Ci zazdroszczę :)) widocznie masz rozumnego faceta hihih
  • Gość: justyna IP: 77.95.176.* 31.08.07, 16:40
    po tym co napisalas, mysle, ze twoj pan nie jest gotowy.
  • Gość: bbb IP: *.tomaszow.mm.pl 31.08.07, 16:48
    21 lat to jeszcze bardzo młody wiek (zwłaszcza dla mężczyzn). Na to
    aby mysleć o slubie to chyba jeszcze za wcześnie. Ja mam juz troche
    po 30-tce, za mąż wyszłam w wieku 24 lat (mąż jest
    równolatkiem), "chodzilismy" ze soba od 17 roku życia. Mamy 3 letnia
    córkę, jak łatwo się po tym domyslić urodziła się ładnych kilka lat
    po slubie, a to dlatego, że dopiero wtedy było nas stac na to, aby
    kupic mieszkanie i jakos je urządzić, a zwłaszcza dopiero wtedy było
    nas stać na dziecko (kosztuje i to wcale nie mało). Teraz wiem, że
    decyzja o ślubie była zbyt pochopna, młodzi bylismy i wydawalo nam
    się, że to wszystko sie uda.
    Mamy XXI wiek i nie chodzi o to czy wypada coś zrobić, ale o to czy
    dasz radę powiedzieć "B" jak juz powiedziałaś "A". Pamietaj, że sam
    papierek nić nie zmieni, lepiej teraz wyszaleć się, jak macie na to
    czas. Sądzę, że człowiek musi sie kiedys wyszaleć, lepiej wczesniej
    niz później, kiedy już ma jakieś zobowiązania rodzinne.
    Cieszcie sie sobą i na razie nie planujcie małżeństwa, zdecydowanie
    za wcześnie.
  • Gość: chomsterek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.07, 17:35
    Mysle, ze nie powinnas niczego na sile przyspieszac. Jesli tak bardzo zalezy Ci
    na tym zalezy, po prostu pogadajcie.
  • marcink_23 31.08.07, 23:48
    21 to bardzo młody wiek!!! Z własnego doświadczenia wiem, że faceci
    dorastają do ślubu, tak po 24 roku życia, a niektórzy dopiero przed
    30. Kiedy kobieta myśli o zielonych migdałach, czyli sukniach
    ślubnych, miesiącu miodowym itd. facet myśli praktycznie: trzeba
    mieć mieszkanie, utrzymać rodzine itd. Jeśli macie własne
    mieszkanie, on ma stabilną pracę na pełny etat to OK. Domniemam
    jednak, że tak nie jest, więc facet musi po prostu rozwinąc
    skrzydła. Oswiadczajac sie najprawdopodobniej go wszystkim
    przytloczysz i ucieknie.
  • Gość: hotaru85 IP: *.chello.pl 02.09.07, 12:34
    ja mam 22 lata, on 26. mamy własne mieszkanie, wyremontowane, 3 pokoje. on ma
    pewna pracę, zarobki ok 2000, ja studiuje i zarabiam ok 1000zl. jesteśmy razem
    od 5 lat. nie oświadczył mi sie i chyba nie zamierza. nie zależy mu?
    "I'm gonna fuck you 'til somebody better comes along.."
  • Gość: Iza IP: *.acedsl.com 01.09.07, 02:53
    Dziecko a jak Twoja i Jego edukacja?
    Masz zawod, dobra prace (Ty i On) ktora zabezpieczy finansowo. Po wieku widac ze
    nawet studia nie ukonczone. Nie moge uwierzycze w XXI wieku tak mozna myslec. Ja
    na miejscu chlopaka ucieklabym na koniec swiata od osoby tak nie odpowiedzialnej
  • Gość: dedi IP: 89.191.129.* 01.09.07, 10:44
    Oświadczyny Twoje.....bzdura kompletna.Po prostu facet urządził się bardzo
    wygodnie.Powiedz mu w żartach że dzwonił do ciebie Twój stary chłopak i
    zaproponował Ci małżeństwo.A ty się zastanawiasz,bo wiesz jaki jest,weżniecie
    ślub,udłubiecie sobie maluszka,i skończy się Twoja stagnacja.
    Zobaczysz jak "wygodnickiemu" opadnie szczęka, i zacznie się starać o
    fory u Ciebie.
    Wiesz, mieć prawie żonę bez zobowiązań, to naprawdę luksus, a Tobie latka
    lecą.........Teraz ty się zabaw jego kosztem......To nie boli.
  • Gość: x IP: *.geod.agh.edu.pl 01.09.07, 15:58
    Jest taki dobry, sprawdzony przez życie wzór matematyczny na
    optymalny wiek partnerki, autorstwa prof. Parkinsona (tak, tego z
    wielu anegdot): w=(n/2)+7, gdzie "n" to wiek partnera, a "w" wiek
    partnerki. Dla 21-letniego młodocianego optymalne "w" to 17,5. Dla
    Ciebie optymalne "n" to 30. Twój partner chyba instynktownie czuje
    pismo nosem, a Ty lepiej poszukaj sobie kogoś dojrzalszego, bo z
    wzoru wynika, że z każdym rokiem będzie gorzej ...
  • summerlove 04.09.07, 12:33
    wow, z tego wzoru to mi idealnie wychodzi. ;))
    ja mam 19, on 24.
    no i:
    w=24/2+7=12+7=19 ;))

    n/2=w-7
    n=(w-7)*2
    n=(19-7)*2=12*2=24 ;))


    --
    You know You love Me ;))
  • Gość: eeg IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.07, 23:27
    Taaaak, suuuper pomysł z tą złotą kulą. To chyba prowokacja?!
  • Gość: sex&drugs IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.08, 20:14
    Uuuu, to skoro on ma 21 lat to jeszcze poczekasz. Moja psiapsióła była ze swoim
    chłopakiem 5 lat. Obecnie ona ma 20, on 25. Dopiero teraz jej się oświadczył,
    ale oboje powiedzieli, że dopóki nie będą mieli własnego mieszkania nie będzie
    ślubu i będą narzeczeństwem. I dla mnie to jest zrozumiałe :)

    Nie wiem dlaczego w wieku 21 lat wymagasz deklaracji o ślubie. Gdybyście byli ze
    sobą od 13 do 18 roku życia też byś już chciała bo to AŻ 5 lat? W tym momencie
    tu nie chodzi o staż a o wiek samego zainteresowanego :)
  • rozgwiazdeczka 21.08.07, 21:10
    Niby do żartów... tuliliśmy się do siebie... i zapytałam "Skarbie...
    ożenisz się ze mną?" Odpowiedź była "Oczywiscie, że tak" a po pół
    roku już noszę pierścionek na serdecznym paluszku :)
    Bo jak zapytałam, to on zaczął się nad tym zastanawiać... i
    pomyślał "dlaczego nie..."

    A byliśmy ze sobą trochę ponad rok. Więc jeśli się kochacie, jeśli
    czujesz, że to właśnie to - to wyjdź z inicjatywą :) bo faceci mają
    małe "rozumki" i sami mogą na to nie wpaść...

    --
    * Jeden szept, jedno spojrzenie... i nic wiecej do szczęścia... *
  • Gość: lasica IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.08.07, 15:34
    Czytam i własnym oczom nie wierzę...
    Ja bym sie w życiu nie oświadczyła.
    Polecam książkę "Nie zależy mu na Tobie".
    Od razu mówie, że nie twierdzę, jakoby facetowi w tym wypadku nie
    zależało, ale ksiązka duzo daje do myślenia.

    Ps. Zauważcie, że żaden facet nie wypowiedział się w tym wątku
    na "pro".
  • Gość: xyz IP: *.chello.pl 23.08.07, 16:05
    jak bym mial 21 lat i laska wyskoczyla by do mnie z tekstem, ze chce
    slubu...to wyslal bym ja na leczenie..
  • pensyonarka 23.08.07, 21:25
    W sumie to On ma rację, jak ma 21 lat to nie stać Was na ślub... No chyba, że
    bogaci z domu jesteście i rodzice Wam wesele fundną a potem na życie dobrze
    zaopatrzą... Bo chyba nie chcesz z przyszłym mężem u rodziców mieszkać? no
    chyba, że już pracujecie, zarabiasz i stać Was na to...
  • wesola_atena 23.08.07, 21:26
    Dziwi mnie ile z Was jest przeciw temu. To jest XXI wiek wiec po
    co te zabawy w to ze "nie wypada" czy "jak to wyglada jak kobieta to
    robi?" A jakie to ma znaczenie? Czy ja chlopu odbieram meskosc jak
    to robie? Jesli tak, to wedlug mnie zaden z niego facet.
    Ja sie oswiadczylam mojemu po prawie 4.5 latach. Oczywiscie
    jestesmy starsi od autorki i duzo mowilismy o spedzeniu zycia
    swojego razem. Ja po prostu troche wczesniej zapytalam sie go czy
    bardzo dla niego jest wazne aby on byl osoba ktora oswiadcza sie.
    Powiedzial ze dla niego nie ma znaczenia, a wiec ja powiedzialam ze
    jakby co to ja to chce zrobic. Nie bylo problemu i zylismy dalej az
    ja doszlam do tego ze chce to oficjalnie zrobic. Zaskoczylam go
    bardzo bo sie wogole tego w tym momencie nie spodziewal i juz
    jestesmy malzenstwem prawie rok.
    Zaznaczam ze jestem romantyczka ale bez przesady i tez nie chcialam
    pierscionka bo nie przykladam do takich "tradycji" duzo wagi.
    Czekanie na to kiedy on sie ma oswiadczyc (jesli juz byly o
    malzenstwie rozmowy) to strata czasu i bawienie sie w sztuczny
    romantyzm. Ja wiedzialam kiedy jestem gotowa i wtedy postanowilam
    to zrobic (niestety ja planuje lepiej niz on i wzielam wiele rzeczy
    pod uwage). Majac 21 czy 22 lata nie polecam bo to troche za mlodo
    ale juz w polowie 20tek, czemu nie? Dziwi mnie jak malo kobiet to
    robi, poprostu zaden problem i jak fajnie jak facet ma szanse na
    takiego cos romantycznego z naszej strony. Zazwyczaj oni wszytko
    musza pierwsi robic....prosic na pierwsza randke, dac pierwszy
    pocalunek itd, wiec ja chcialam cos od siebie dac. Badzcie bardziej
    nowoczesne. Pozdrawiam
  • Gość: lasica IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.07, 09:48
    Tu nie chodzi o to czy "wypada" (no, dobra, trochę moze chodzi).

    W kazdym razie ja bym się nie oświadczyła w tym wypadku, bo
    (abstrachujac od wieku):
    1. jeśli on odmówi - co zrobić z resztą tak "mile" rozpoczętego
    wieczoru?
    2. jesli się zgodzi - i tak nie miałabym pewności, czy zrobił to z
    tzw. prawdziwej miłosci, czy w obawie przed samotnością, w strachu,
    że jak odmówi, to z nim zerwę i będzie musiał znowu kogoś szukać,
    3. jesli się zgodzi, a później małżeństwo się rozpadnie - nie
    mogłabym pozbyć się przekonania, że to podwójnie moja wina, bo może
    byłam zbyt nahalna,
    4. bałabym się, że on mi to kiedyś wypomni,w kłotni np. że to ja
    chciałam tego małżeństwa,
    5. jestem przekonana, że jeśli facet spotka kobietę, którą uzna
    za "kobietę jego życia" to sam będzie chciał się z nią ożenić.
  • Gość: malpp IP: *.spray.net.pl 31.08.07, 15:50
    Ale wy kobiety jestescie dziwne :p Pewnie, najpierw zapytac, a potem
    dopatrywac sie stu tysiecy powodow, dlaczego on powiedzial "tak"
    albo "nie", pewnie mial na mysli ta druga odpowiedz...

    Zapytaj go i jesli Ci odpowie "tak", to znaczy "tak", pamietaj, on
    jest facetem, nie ma jak kobieta, ze chce, zebys zrozumiala
    gowlasnie nie tak, jak mowi. A jesli odpowie "nie", to na pewno nie
    dlatego, ze sie pospieszylas albo ze to Ty, albo ze cos jeszcze
    innego, tylko dlatego, ze albo w ogole nie chce z Toba, albo jeszcze
    nie dojrzal do tego - i to Ci poda jako argument.
  • Gość: przyszly eks IP: *.novartis.com 31.08.07, 16:11
    No dokladnie:) Nasze "male rozumki" raczej nie bawia sie w takie
    intrygi ;). Choc z drugiej strony jesli facet juz
    zacznie "kombinowac" (co zwykle jest zlym pomyslem) to moze sie
    zastanawiac tak samo jak kobieta (patrz te 4 czy 5 punktow).

    Swoja droga 4 lata ... to juz dlugo. Z moich obserwacji wynika, ze
    malo dlugoletnich par formalizuje zwiazek. Gdyby mu sytuacja
    ciaglego chodzenia ze soba przeszkadzla to pewnie by cos z tym juz
    dawno zrobil a tak mu najwyrazniej odpowiada. IMHO ofc
  • karinka1982 01.09.07, 10:53
    Fajna nazwa "gościa"!
  • Gość: 30-tka IP: *.chello.pl 31.08.07, 21:43
    > Zapytaj go i jesli Ci odpowie "tak", to znaczy "tak", pamietaj, on
    > jest facetem, nie ma jak kobieta, ze chce, zebys zrozumiala
    > gowlasnie nie tak, jak mowi. A jesli odpowie "nie", to na pewno
    nie
    > dlatego, ze sie pospieszylas albo ze to Ty, albo ze cos jeszcze
    > innego, tylko dlatego, ze albo w ogole nie chce z Toba, albo
    jeszcze
    > nie dojrzal do tego - i to Ci poda jako argument.

    Wiekszosc facetów nigdy do tego nie dojrzewa...
    Faceci - dlaczego tak jest, ze interesują was tylko wasze zabawki,
    sport, samochody, gry, itp...
    Do jakiego wieku moge czekać, aż "dojrzejecie"? - 30-tka, 40-tka?...

    A do Autorki tego wątku: masz czas dziewczyno :)
  • Gość: homard IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.07, 17:23
    21 lat...Przepraszam że Cię nie dyskrtenie spytam...ale czy jesteś
    ortodoksyjną katoliczką ? Bo w obecnych czasach sex po ślubie to
    przeżytek.

    Bo jeśli mieszkacie razem to ten papierek niczego nie
    zmieni...zresztą ja bym bral nogi za pas na jego miejscu...Wyjścia
    są 2 albo jesteś ortodox katolic albo instytucji małżeństwa nie
    traktujesz do końca poważnie.

    Zresztą przeciętna miłość trwa 4 lata, reszta to przyzwyczajenie,
    lepeij mieć póżniej jakieś pole manewru bo 4 lata w tym 2 liceum nie
    przesądzają o tym że pasujecie do siebie na 100%.
  • summerlove 08.09.07, 23:06
    Gość portalu: homard napisał(a):


    > Zresztą przeciętna miłość trwa 4 lata, reszta to przyzwyczajenie,


    Nie wiem kto Ci takich głupot naopowiadał..




    --
    To kobieta wywiodła mężczyznę z raju
    i tylko ona może go tam zaprowadzić.
  • Gość: chomsterek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.07, 17:41
    Ja z kolei obawialabym sie raczej, ze on nie potraktuje takiego pytania powaznie
    i jego zartobliwa odpowiedz moze zabolec. Albo tez zgodzi sie, lecz nie bedzie
    mowic powaznie - bo pomysli ze to tylko takie droczenie sie.
  • Gość: Facet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.08, 14:55
    1. jeśli ona odmówi - co zrobić z resztą tak "mile" rozpoczętego
    wieczoru?
    2. jesli się zgodzi - i tak nie miałbym pewności, czy zrobiła to z tzw.
    prawdziwej miłosci, czy w obawie przed samotnością, w strachu,
    że jak odmówi, to z nią zerwę i będzie musiała znowu kogoś szukać,
    3. jesli się zgodzi, a później małżeństwo się rozpadnie - nie mogłbym pozbyć się
    przekonania, że to podwójnie moja wina, bo może byłem zbyt nahalny,
    4. bałbym się, że ona mi to kiedyś wypomni,w kłotni np. że to ja
    chciałem tego małżeństwa,
    5. jestem przekonany, że jeśli kobieta spotka faceta, którego uzna
    za "faceta jej życia" to sama będzie chciała wyjść za niego
  • Gość: tommy IP: *.nyc.res.rr.com 31.08.07, 21:56
    xyz, ty to chyba jesteś z tych prostych facetów, co to wszystko
    widzieli i wszystko wiedzą (przede wszystkim wiedzą że baby są
    głupie). Seksmisja to bzdura, wyginiecie jak dinozaury a dziewczyny
    będą na was pelargonie sadzić.
  • Gość: lusia IP: *.173.13.79.tesatnet.pl 22.09.08, 21:47
    ja mam 27, moj ma 26. o slubie brzeczy mi od samego poczatku. a ja
    tym bardziej sie wkurzam, bo jeszcze nie chce. traktuje go powaznie,
    ale nie chce brac slubu.

    mysle, ze 21 i 20 lat to troche za wczesnie na slub. oczywiscie,
    wszystkoz alezy od sytuacji itp. ale ...zastanowcie sie. swietnie
    jest wiedziec, ze ta druga osoba mysli o tobie w powaznyh
    kategoriach, ale nie znaczy to, ze od razu musicie molestowac
    ksiedza/urzednika w USC.

    decyzja nalezy do was.
  • skosnooka85 24.08.07, 18:33
    Hmm często rozmawiamy o NAS, mówi że mu zależy, że kocha... i widzę
    to po Nim mimo, że często się kłócimy, nasz związek jest silny. Może
    przeczytam książke z czystej ciekawości... a może i się wystraszę
    gdy przeczytam? Nie, nie przeczytam. ;D
  • Gość: gas4 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.08.07, 17:41
    hmm.. na mój gust ni grosz w tobie cierpliwości i boje się ze lubisz w tym
    związku decydować (z racji roku więcej). To nie znaczy, ze to źle, ani dobrze. W
    tej sytuacji, to dobrze, bo chodzi tylko zamianę roli wbrew społecznym
    wyobrażeniu. Gorzej gdybyś po prostu tak bez przygotowania, rozmów podjęła
    decyzję o oświadczeniu. Wówczas rozumie tych co mówią, o uciekaniu od takich
    bab, bo dla nich to by się zaświeciło światełko, że np ta kobieta jest zdolna
    przedziurawić coś by mieć coś.

    Różnica między tobą, a nim jest taka dla ciebie zaręczyny mają to wymiar
    romantyczno-uczuciowy ( chodzi o stan uczuć do gotowości do ślubowania przysięgi
    małżeńskiej ), a dla niego uczuciowo-pragmatyczny ( gotowości, zarówno
    uczuciowej jak i finansowej do zapewnienia rodzinie bytu ) - fakt XXI sprawia,
    ze patrzymy na perspektywę utrzymania jako wspólną sprawę, ale w mentalności i
    świadomości dalej w nas pokutuje takie myślenie.

    Zanim więc sama spróbujesz może warto, gdzieś mu ujawnić twój sposób patrzenia,
    uświadomić mu ze inaczej on patrzy na to a inaczej faceci.
    Jeśli zrozumie ze dla ciebie liczy się tylko ta gotowość bez pragmatycznego
    myślunku może sam będzie chciał się oświadczyć, by udowodnić ze mu na tobie
    zależy, bez konieczności udowadniania tobie i światu ze stać go finansowo na
    rodzinę.
  • Gość: no IP: *.dip.t-dialin.net 24.08.07, 11:26
    w sposob posredni na pewno-wiec do dyiela i sie nie pryejmuj -lepiej
    walcyzc o swoje sycyesie
  • Gość: xxxxx IP: *.icpnet.pl 24.08.07, 16:04
    na jego miejscu wiala bym jak najszybciej sie da...z jakies 120km/h
    na zakretach.21 lat i sie chajtac...grrrr koszmar jakis.
  • Gość: megi IP: *.chello.pl 24.08.07, 16:20
    21 lat?? no soryyy daj chłopakowi pożyć...ja mam 22 lata i nie
    wyobrażam sobie wyjść w tym wieku za mąż...
  • Gość: Kingulka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.08.07, 16:59
    Moim zdaniem to świetny pomysł. Ja tez jestem dziewczyna z
    inicjatywą i mogłabym oświadczyć się facetowi:)
  • Gość: abcd IP: 193.28.252.* 29.08.07, 19:56
    ja byłam z facetem 6 lat (mam teraz 23 lata) i często rozmawialiśmy
    na ten temat on cały czs powtarzał że chce się ze mną ożenić ale
    nasze rozmowy zatrzymywały sie na tym: wziąć ślub to nie sztuka a co
    dalej? bardzo pragnęłam żeby wreszcie na poważnie podszedł do
    tematu i oświadczył mi się bo co mi z takiego gadania. rodzinka i
    wszyscy znajomi twierdzili że jesteśmy dla siebie stworzeni i
    powinniśmy się zaręczyć... coś zaczęło się psuć w naszym związku
    rozstaliśmy sie ja się wyprowadziłam do innego miasta ale wraz do
    siebie wróciliśmy(on bardziej tego chciał niż ja ) no i właśnie z
    kolei ja zaczęłam rozmowy na temat zaręczyn i w ogóle żeby ze mną
    zamieszkał ale to chyba ja bardziej tego chciałam niż on jakoś tak
    dziwnie zaczęło się robić między nami wyczułam to i postanowiłam
    żebyśmy się rozstali tylko dlatego to zrobiłam bo pomyślałam że jak
    mnie straci to wreszcie uświadomi sobie co jest dla niego ważne w
    życiu waże czy ja jestem ważna?- pomyliłam się i to bardzo mocno za
    niedługi czas znalazł sobie dziewczynę a po półtora miesiąca ich
    znajomości zaręczyli się. teraz właśnie w październiku miał mieć
    ślub ale go przełożył na maj w pzryszłym roku.spotkał się ze mną
    widziałam w jego oczach że to nie to że żałuje swojej decyzji ale
    chyba nie ma odwagi się do tego przyznać nie ma odwagi żeby to
    odkręcić choc dokładnie wie że go z całego serca kocham nic nie
    mówi i nie robi ja też nie... w ogóle to życie jest
    pokręcone...wydaje mi się ze ona go do tego namówiła raczej jestem
    tego pewna no ale takie małżeństo długo nie przetrwa ja się wylecze
    z miłości a on sobie życie zmarnuje.
    no i przechodząc do twojej sprawy to odradzałabym ci tak wprost i
    oficjalnie oświadczać się mu bo zauważ że faceci są troszkę do tyłu
    z takim poważnym myśleniem o przyszłości oni boją się zobowiązań,
    trzymania na uwięzi a zareczyny to coś takiego. facet mając 21 lat
    myślio imprezach a nie o ślubie to kobiety już w tym wieku czują żę
    chciałyby być żonami, matkami (oczywiście nie wszystkie) a faceci
    takim czymś moga się zrazić.delikatnie możesz z nim otym rozmawiać
    ale nie naciskaj jakby chciał i byłby gotowy na to wszystko sam by
    zrobił ci niespodziankę.
    zresztą zrobisz tak jak serce ci podpowie wyczujesz taki moment że
    będziesz wiedziała co zrobić a w razie jakby nie wyszło zawsze
    możesz obrócić to w żart. każdy może doradzać i słuchać rad ale i
    tak zrobi po swojemu... może jakbym ja zaczęła naciskać na zareczyny
    nie stałby się tak jak się stało, może właśnie planowałabym ślub?
    nic nigdy nie wiadomoa może poprostu tak musiało być nie byliśmy dla
    siebie pisani...
  • Gość: Minnetaki IP: *.acn.waw.pl 24.08.07, 17:56
    Ja mojemu mężowi oświadczyłam się 1000 razy, namolnie go
    nagabując "To kiedy się wreszcie ze mną ożenisz?", bo po kilku
    latach bycia razem chciałam już wreszcie przejść na następny
    etap :)) ale i tak pobraliśmy się dopiero, kiedy on był gotów kupić
    ten pierścionek - wcześniej inteligentnie przeciągał sprawę :)
    Tak naprawdę skoro rozmawialiście już o tym i wiesz, że on też chce
    razem z Tobą spędzić życie, to decyzja o zaręczynach i ślubie
    powinna zależeć od warunków, w jakich będziecie mmogli potem żyć.
    Jesteście bardzo młodzi i jeśli jeszcze nie pracujecie i nie stać
    Was na własny kąt, nie przyspieszaj sprawy - pomyśl, jak "cudownie"
    będzie mieszkać potem u rodziców czy teściów i kochać się
    nadsłuchując, czy czyjaś mama akurat nie wchodzi po schodach... My
    pobraliśmy się po ponad 4 latach znajomości, natychmiast po
    skończeniu studiów, jak tylko okazało się, że stać nas na
    samodzielne życie, i to był zdecydowanie dobry moment. Jeśli wiesz,
    że on Cię kocha, po prostu rozmawiajcie o planach na przyszłość, a
    może z tych rozmów wyniknie dobry moment na oświadczyny (i kto się
    wtedy będzie oświadczał, to już nie ma znaczenia) i ślub. Powodzenia!
  • skosnooka85 24.08.07, 18:29
    Po 1. dziękuję wszystkim zainteresowania moim postem :)

    Po 2. nie rozumiem dlaczego większość z Was zaręczyny traktuje w
    sposób "skoro są już zaręczyny to musi być szybki ślub".
    Nie o to mi chodziło... Owszem zaręczyny to "etap przedślubny" ale
    wcale nie musi oznaczać takiego rychłego ślubu. Chodzi mi o sam fakt
    bycia zaręczoną, wiadomo że inaczej się odbiera parę która tylko ze
    sobą "chodzi" a dwoje narzeczonych :-) Po prostu po tylu latach
    związku chciałabym mieć tę pewność, że już "zawsze i na zawsze" ;)
    Może to głupio zabrzmi ale myślę, że narzeczeństwo dowartościowałoby
    mnie w pewien sposób, nie znaczy to oczywiście że teraz jestem
    niedowartościowana hehe ;)
    Ok jesteśmy młodzi - ale zaręczając się nie trzeba ustalać konretnej
    daty ślubu ale mniej więcej rok... może to być nawet za 5 lat, po
    prostu z tęsknotą patrzę na te wszystkie koleżanki które już noszą
    ten pierścionek na paluszku i odliczają dni do ślubu... aczkolwiek
    nie jest to powód dla którego tylko i wyłącznie chcę to zrobić bo od
    dawna mam takie marzenie... zresztą która z nas o tym nie marzy? :-)
    Ponad 4 lata związku i TYLKO rozmowy na temat przyszłosci dają mi
    satysfakcję alę myślę, że czułabym się wspanialej będąc już
    narzeczoną... Z kolei mój mężczyzna (młody - fakt) ani razu nie
    wszedł na ten temat, za to potrafi opowiadać o kolegach i ich
    narzeczonych - jakoś nie przykładając zbytniej wagi do
    słowa "narzeczona"... Mnie się robi czasem przykro... Zostało kilka
    miesięcy do Naszej Wielkiej 5-tej Rocznicy i myślę, że jeżeli On nie
    zrobi nic w tym kierunku to zrobię to sama ;) Chcę go zaprosić do
    restauracji na ostatnim piętrze jednego z wyższych budynków w moim
    mieście, wieczorem, z widokiem na oświetlone miasto... ach
    rozmarzyłam się, troszke to kiczowaty scenariusz ale póki co nie mam
    lepszego pomysłu haha ;) tylko co mu dać z tej okazji?
    Za wszystkie propozycje dziękuję ;P
    Buziaki i dziękuję za posty.

    Ps. Jak odmówi to co ja biedna zrobie, całe 5 lat zmarnowane ;D
  • jura.jurajska 31.08.07, 12:20
    Skośnooka wśród moich znajmych też pierwszy wysyp zaręczyn zaczął się po
    dwudziestce i muszę powiedzieć, że hmm, większość nie przetrwała próby czasu,
    była to raczej zabawa w dorosłość
    I większość z nas ma teraz nastepnych partnerów, z którymi chce się już na serio
    wiązać, a nie dla tego, ze koleżanki już, a ja jeszcze nie:)
    a oświadczanie się 21latkowi? Jeśli zareaguje jak przecietny chłopak w jego
    wieku, to się przerazi i będzie czuj się przyparty do muru.
  • Gość: chomsterek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.07, 17:50
    Zareczyny nie daja zadnej pewnosci, je tez mozna zerwac ;-)
  • Gość: chomsterek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.07, 21:45
    Gość portalu: chomsterek napisał(a):

    > Zareczyny nie daja zadnej pewnosci, je tez mozna zerwac ;-)

    Z reszta wziecie slubu tez nie daje zadnej pewnosci, ze sie Wam poszczesci.
    Rozwody sa ostatnio takie powszechne....
  • Gość: diner_season IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.08, 14:10
    Oczywiście, że nie daje :)

    Ale moja koleżanka powiedziała mi ostatnio, że jak weźmie ślub, to przynajmniej
    już tak łatwo odejść mu nie będzie...
  • Gość: 30-stka IP: *.chello.pl 31.08.07, 21:49
    > z tęsknotą patrzę na te wszystkie koleżanki które już noszą
    > ten pierścionek na paluszku i odliczają dni do ślubu...

    Chcesz się zaręczyć z zazdrości o koleżanki???!!!
    Dziecko - dorośnij najpierw!
  • bleblebubu 24.08.07, 18:34
    Ciekawy pomysł... Jeśli chodzi o same oświadzyny to tak, ale nie od
    razu ślub:-) Jak już to zrobisz to napisz proszę jak wyszło, bo
    strasznie mi się to spodobało. Kiedyś też tak zrobię:-)
  • Gość: Anka IP: *.contium.pl 28.08.07, 14:32
    hmmm, pierwszy raz spotykam się z damskimi oswiadczynami ... osobiście uważam,
    że to jednak powinno wyjść od faceta. Możesz go naprowadzać, pytać, ale nie się
    oświadczać ... Poza tym jesteście jeszcze zdecydowanie za młodzi - nie ma się co
    śpieszyć, bo to decyzja na całe życie. Możesz myśleć teraz, że to ten jedyny, że
    chcesz spędzić z nim resztę życia ... ale przecież ślub niczego nie zmieni,
    powinniści jeszcze dojrzeć do tej decyzji. Wiadomo, że ślub, to wydatek i to
    niemały, dlatego też rozumiem Twojego chlopaka, że martwią go sprawy finansowe.
    Ja jestem ze swoim chlopakiem juz 5,5 roku, pol roku temu mi sie oswiadczyl -
    majac 24 lata i to po moich ponagleniach typu: "czy mamy jakies wspolne plany na
    przyszlosc?" Ja konczylam studia i nie wiedzialam - co dalej - idziemy razem
    przez zycie? jesli tak, to hce jakiegos potwierdzenia no i sie doczekalam ;)
    uwierz mi, ze to jest super niespodzianka, niespodziewalam sie zupelnie ale
    bylam naprawde szczesliwa. Jak wiadomo ... po zareczynach mysli sie o slubie -
    bo mysle, ze zareczac sie tak o , zeby wziac kiedys slub nie ma po co. Teraz
    kiedy mamy juz poukladane zycie - skonczone studia, dobra praca, mozemy myslec o
    slubie, tak jest na pewno lepiej, masz juz jakis grunt zeby sobie zaczac ukladac
    "nowe" zycie ... pozdrawiam
  • aniiatka 29.08.07, 20:49
    e tam nie molestuj go, jak bedzie chciał to wiadomo że ci sie oswiadczy, widać
    nie jest mu to jeszcze potrzebne do szczescia ;]
  • Gość: gosc IP: *.wawa.almatur.pl 31.08.07, 15:23
    spokojnie dziewczyno,
    ja swojemu mezowi oswiadczylam sie na przystanku autobusowym,
    bez zadnych rewelacji kwiatkow pierscionkow itd i na moje
    nieszczescie sie zgodzil:)))))
    tak wiec do dziela....
    spytaj sie wprost i tyle to najlepsza metoda pozdrawiam
  • Gość: Agausia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.07, 15:47
    Ja się mojemu...mężowi oświadczyłam :-) Kupiłam mu piękny
    zegarek...ale fakt jest taki, że on bardzo chciał i ślubu i
    dzieci...jesteśmy już 3 lata po ślubie i jest BOSKO
  • kolkkka 31.08.07, 16:01
    Dziewczyny!śmiało!Nie oglądajcie się na konwenanse!Nie miałbym nic przeciwko
    temu,zeby oświadczyła mi sie kobieta.Potraktowałbym to jako wyraz jej miłości i
    potrzeby bycia za mną w innym wymiarze niż dotychczasowy.Poza tym kobiece
    oświadczyny to akt odwagi,zdecydowania,nowoczesności,siły ducha i determinacji.
  • Gość: as IP: *.e-wro.net.pl 31.08.07, 16:32
    kto sie oswiadczy nie jest tu problem tylko to ze macie jeszcze mleko pod nosem
    i tak jak wspomnial ktos wczesniej - to jest jedynie zabawa w doroslosc.

    zreszta widac po postach autorki ze mentalnie jest jeszcze nastolatka czesciowo
    z glowa w chmurach.

    zycie zweryfikuje moje slowa.
  • Gość: anonim IP: *.186.21.095.vip-net.pl 31.08.07, 17:03
    Jestem półtoraroczną mężatką.Przed ślubem spotykalismy się przez 3 lata i nie
    boję się przyznać, że to ja zaczęłam temat ślubu. Powolutku o tym rozmawialiśmy
    ale ten moment pozostawiłam dla niego..choć po pierścionek też się wybraliśmy
    razem (nie wszyscy mają dobry gust hehe)
    4 lata..chmm...wydaję mi się,że skoro tak długo nie wpadł na ten pomysł,może
    wcale o tym nie myśleć,być może taki wolny związek bardziej mu pasuje.Także
    rozmowa i jeszcze raz rozmowa...co od siebie oczekujecie itd.Jezeli chodzi o
    moje doświadczenie,chciałabym powrócić do czasów narzeczeństwa, mieliśmy więcej
    czasu dla siebie i więcej pomysłów ,żyło się teraźniejszością.W tej chwili
    budujemy domu,myśli się ciągle o wydatkach itd....troszkę mało romantycznie się
    zrobiło;)Pozdrawiam i życzę powodzenia!
  • hella_79 02.09.07, 21:02
    ej, ale bez przesady. czy gdyby 18-latka narzekała na forum, ze są już razem 4 lata a on się nie oświadcza to też byś powiedziała, że taki wolny związek mu pasuje?

    wg mnie 21 lat dla chłopaka to zdecydowanie za wcześnie na slub - poczekajcie jeszcze trochę - nie ma się po co spieszyć.
  • Gość: jimmy IP: *.chello.pl 31.08.07, 17:49
    Hehe,21 lat - po co facet w tym wieku ma się żenić? Zapytaj za 10
    lat, może zmieni zdanie;)
  • Gość: gość portalu IP: *.57.jawnet.pl 31.08.07, 18:38
    Jako facet stanowczo odradzam taki krok, co innego jest jak sie kochacie i on Ci
    mowi ze chce sie z Toba ozenic (w domysle kiedys), a co innego jak mu sie
    oswiadczysz. Do takiego stopnia cos innego ze to moze byc poczatek konca waszego
    zwiazku.
  • Gość: aniula IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.08.07, 19:01
    Może miast oświdczać Mu się, zamieszkajcie razem?? Wspólne życie może się okazać
    niezłym sprawdzianem Waszego związku. Załóżcie wspólne konto w banku, doróbcie
    się wspólnych "ruchomości" i długów (wiem z autposji - lodówka i meble na raty).
    Cudownie jest "wić wspólne gniazdko". Dopiero wtedy, gdy po roku, dwóch
    mieszkania razem, na swoim, będziesz miała ochotę wyjść za tego faceta, a On
    ożenić się z Tobą.Nie ma problemu. A jeśli Wasz związek przetrwa, to z pieniędzy
    uzbieranych na weselu pojedziecie w podróż marzeń. Osobiście uważam, że ślub w
    tym wieku, to zdecydowanie za wcześnie. Zapytaj sama siebie, czy chodzi o to, że
    to właśnie z TYM facetem chcesz spędzić resztę życia, czy chodzi tylko o to, że
    koleżanki paradują "dumne i blade", że ONE już niedługo wejdą w związki małżeńskie.
    Z moich doświadczeń wynika (mam 33 lata), że wiele z tych "młodych małżeństw"
    nie przetrwało próby czasu, i około 30 okazuje się, że niewiele łączy tych dwoje
    ludzi. Większość par, które pobrały się w wieku około 22 lat, jest już po rozwodzie.
    Na koniec pewne moje spostrzeżenie, które niestety się sprawdza. Kobiety
    wychodzą za mąż za odpowiedniego faceta, mężczyzna żeni się w odpowiednim wieku
    Mamy XXI wiek, żyjcie na "kartę rowerową"
  • Gość: Listekklonu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.07, 19:28
    Jestem zwolenniczką podobnego modelu, w moim wypadku sprawdził się świetnie:)
  • Gość: beata IP: *.aster.pl 31.08.07, 19:15
    jakie to będzie życie z takim gostkiem, który nawet nie potrafi się
    oświadczyć? szczerze Ci współczuję... Gdzie ci mężczyźni??????????
  • Gość: maciek IP: *.nat.student.pw.edu.pl 01.09.07, 00:21
    Glupota to ozenic sie z dziewczyna o mentalnosci 14 latki zaczytanej
    w Bravo Girl. Ciagnac 21-letniego faceta na sile przed
    oltarz ...Litosci
  • Gość: marmari IP: 212.76.37.* 31.08.07, 22:49
    Jak to jest, czy małżeństwa waszych znajonych zawarte po studiach
    (24 lat) rzeczywiście przetrwały próbę czasu?.

    Wydawało mi się, że w obecnych czasach, w stolicy, ludzie po
    studiach czekają aż zdobędą jakąś pozycje zawodową, stabilność
    (emocjonalną i finansową), ogólnie - najpierw jakoś przystosowują
    się do samodzielnego życia (korzystając jeszcze z życia bez
    zobowiązań) a potem zakładają rodziny.

    Skończyłam właśnie studia i z rosnącym zdumieniem obserwuje, że
    część znajomych szybko się zaręczyła. Ich związki nawet nie
    wyglądały na nic poważnego, ot takie sobie chodzenie ze sobą, po
    czym obrona mgr i natychmiast zaręczyny. Jestem w szoku. I
    zastanawiam się czy ze mną jest coś nie tak - bo wydaje mi się, że
    oni bawią się tylko w dorosłość, i nie wierze, że 24 latek jest w
    stanie wziąść odpowiedzialność za drugiego człowieka, poza ty kiedy
    się wyszumieć (nie mam na myśli romansów ale skorzystania z
    wolności, młodości, życia bez problemów i trosk o rodzinę)???.

  • Gość: anya IP: *.acn.waw.pl 23.09.08, 13:49
    24 latek za młody?
    No bez przesady, moi rodzice w tym wieku już mieli dziecko, a są razem do dziś
    :) (25 rocznice ślubu mieli w maju:))
  • idrazkowska 31.08.07, 23:21
    Wiesz, ja wierze, ze nie ma reguly w zwiazkach. Nie jest tak, ze
    nalezy wychodzic za maz po obowiazkowym dwuletnim "chodzeniu" i
    rocznych zareczynach, przy czym Ona powinna miescic sie w przedziale
    wiekowym 24-27 lat, On koniecznie kilka lat starszy. Przerazajace,
    jak bardzo dajemy sie omamic schematom i przekonaniom. Zwlaszcza w
    kwestii oswiadczyn i pozycia malzenskiego.
    Poznalam meza w okresie negacji rodu meskiego oraz ex definitione
    wszelkich zwiazkow, z malzenskim na czele. Po miesiacu
    zamieszkalismy razem, po trzech (w Walentynki) zamowilam stolik w
    Kuzni Smaku na Mazowieckiej i cichcem podsunelam mu kartke
    walentynkowa (z nietypowym motywem malarskim) z zapytaniem: czy
    zechcesz uczynic mi ten honor i zostac moim mezem? Moj wybraniec byl
    zaskoczony, przy czym nie omieszkal sie natychmiast zgodzic i od
    razu wyznaczyc daty slubu w obawie, abym to ja sie nie rozmyslila.
    Dwa miesiace pozniej odbylo sie wesele a my po poltora roku
    malzenstwa nadal jestesmy tak zakochani i szczesliwi jak w dniu
    zareczyn.
    Jesli para jest dobrana i uczucie jest szczere, to malzenstwo nawet
    z tzw. buta zawarte daje autentyczne szczescie. Jesli tak niestety
    nie jest, to slub tylko przyspieszy rozstanie. Proba ognia. Milosc
    ujawnia to, co miloscia nie jest. A kto komu pierwszy zada pytanie,
    to naprawde nie ma wiekszego znaczenia..

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka