Nie mieli 15 dzieci, bo kiedy w weekend mieli czas, to co drugi tydzień ona
miała dni płodne, a co drugi okres. On nigdy nie narzekał, bo przecież szanował
swoją żonę. Czyż może być większy dowód miłości niż konsekwentne unikanie
współżycia przed ślubem? Sorry, ale takie faceta unikałabym jak ognia, no i
poza tym, martwiłabym się, że nie potrafię doprowadzić go do szaleństwa. Kto
chce, niech się umartwia, ale niech się z tym nie obnosi, to żaden powód do
dumy. Pozdrawiam!
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.