Re: Hamlecik. Rozmowa z Peterem-Piotrem Lachmanne
najprawdopodobniej nikt z czytelników nie bedzie w stanie zweryfikować słów pana Lachmanna gdyż wiele wygłosił on sądów i opini właściwych jedynie osobom żyjącym na pograniczu dwóch narodów, jego doświadczenia są specyficzne przez swoją dwubiegunowość, być może głosi on prawdy wyjątkowo obiektywne, a może właśnie jego przywiązanie do obu narodów zaognia reakcje na niektóre zjawiska (jak choćby obojętność wobec polaków, czy niechęć do rozpamietywania morderczych lat w historii ich kraju). Nie dziwię się człowiekowi, który był pozostawiony jako dziecko "na pastwę" zdziesiątkowanego przez hitlerowców ludu, będąc Niemcem, a żyjąc między Polakami, będąc świadkiem odkrywania rozmiaru krzywd, przebywając w kręgu ludzi dotkniętych tak potężną tragedią sprowokowaną przez jego ojczyznę,nie dziwię się, że się złości się na ślepotę tych którzy tej krzywdy dostrzec nie chcą ( tylko dostrzec, nie zadośuczynić,czy przepraszać za dziadków), nie dziwię się złości tego chłopca, nie dziwię się również słowom tego mężczyzny, gorzkim i mocnym, słowo olewać jest wyrażeniem agresywnym, ale to nie jest agresja wobec Polaków, lecz wobec Niemców, bo najtrudniej jest wybaczyć najbliższym, najciężej jest przełknąć błędy ojca. Nie wiem czy pan Lachmann żyje w poczuciu winy za zbrodnie "rodziców", ale ja jestem wściekła za rasizm mojej rodziny, a jestem wściekła, bo czuję w sobie winę nienależną mnie, niezasłużoną i chciałabym czasem wymazać rodzinne uprzedzenia, swoją tolerancją, tak samo, (może się mylę), wg mnie pan Lachmann wrócił do Polski, by zniwelować fakt, iż Niemcy starają się od niej uciec myślami, wzrokiem, sumieniem, i myślę że taka postawa budzi po prostu wstyd i krempację w Niemcu, który zrozumiał jak bolesnym przeżyciem dla pokoleń Polaków była okupacja,bo mimo wszystko pan Lachmann Niemcem się czuje i chyba rozdzierającym być musi, poczucie przynależności narodowej z jednoczesną świadomością odczuć błedów swego narodu.
Takie artykuły są niezwykle potrzebne, bo złoszczą i dają ukojenie, rzadko zdarza mi się wierzyć że publicystyka może coś zmienić, bardzo rzadko...