nie watpie w Pana uczciwosc ale piszac to dowodzi Pan albo obojetnosci na
rzeczywistosc polskich uczelni albo zla wole. Studiuje na prowincjonalnym ale
glosnym Uniwersytecie Zielonogorskim. Studijac mam niewielkie pole widzenia ale
mam tez ciotke, ktora na tej uczelni pracuje i moze mi wiele pokazac i
powiedziec. Skala inwestycji (finansowych), lewych przetargow i towarzyszacych
im przekretow jest tu wieksza niz w niejednej glosnej aferze. Prace uzyskuje
sie "po rodzinie" lub glebokich ukladach (stad cala masa katedr, zakaldow i
instytutow gdzie nie ma ani jednego fachowca w swojej dziedzinie a kadra
naukowa to krewni profesorow uczelni). Skala "rodzinnosci" tej uczelni zreszta
poraza-tu siedza cale klany, czasem wielopokoleniowe. Nie istnieje uczciwy
system zatrudniania, recenzji publikacji i prac naukowych - wszystko zamyka sie
w szczelnym, zamknieteym, wlasnym kregu. Istnieje ogromna siec powiazan
biznesowo-partyjno-towarzyskich ktora decyduje o wszystkim. Nie ma
przejrzystego i uczciwego naboru pracownikow, nawet rzadkich specjalnosci.
Ogromna ilosc "uczonych" to przyjezdi z innych mist chalturzacy na godziny.
Czesto zreszta o specjalosciach czy wyksztalceniu dalekim od tego czego ucza
(swierzy przyklad: polonista - szef zakladu wiedzy o sztuce zatrudnia w tym
zakladzie swego znajomego poloniste z Legnicy, szefa tamtejszego ZLP) Takich
przykladow sa tu dziesiatki. A zdolnosci maskujace (Komisja Akredytacyjna jest
lipa!!) sa potezne. I wszystko sie w ciszy, spokoju i wsrod swoich kreci. Tak
zapewne jest w wielu polskich osrodkach akademickich. Nie wie Pan o tym?
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.