Re: Czy naprawdę szkoły przekrętów?
Autor: Gość: itakdalej
IP: *.chello.pl
24.12.04, 00:16
Gość portalu: obserwator (nr 1) napisał(a):
> A to, co piszesz o braku otwarcia na świat
> polskich instytutów naukowych to zwykła brednia. W dobrych instytutach panuje
> intensywny ruch w obie strony - jesteśmy zapraszani w świat i zagraniczni
> goście bardzo chętnie do nas przyjeżdżają. Nie wszystkich chętnych można
> zaprosić, bo to się wiąże z wydatkami (np na noclegi w hotelu), a pieniędzy
> ciągle brakuje. Polscy profesorowie i docenci miewają zagranicznych
> doktorantów, piszą recenzje doktoratów i opinie o wnioskach profesorskich dla
> zagranicznych uniwersytetów, współpracują z redakcjami dobrych
międzynarodowych
Krótkie przyjazdy, konferencje i recenzje były zawsze - również za komuny. To
nic nadzwyczajnego. Zresztą tego typu powierzchowne kontakty nie mają już
dużego znaczenia w dobie Internetu. Mi chodzi o poważniejsze kontakty, np.
wykłady kogoś z Zachodu przez min. semestr, a szczególnie gdy to jest Polak z
dziedziny szybko rozwijającej się, która u nas jest na niskim poziomie. Osoba
taka może być autorytetem światowym, ale bez hab. u nas nie ma co robić. Ktoś
taki chętnie by przyjechał do kraju np. na "sabbatical leave", pieniądze nie
mają znaczenia, ale ze względu na niekompatybilność naszego systemu nauki i
szkolnictwa z zachodnim, szczególnie anglosaskim, nie ma to sensu, bo nie
mogłaby np. prowadzić doktorantów. Jakby ten gość nie był Polakiem, to by mógł.
To jest problem znany od dawna.
Proszę tutaj nie uprawiać propagandy sukcesu. Jakby z naszymi uczelniami było
tak dobrze, to by ich było więcej w rankingach (nie tylko chińskim) i
dostawalibyśmy Noble. Pod każdym względem: publikacji, patentów, wypadamy
fatalnie. Jeśli w Pana dziedzinie jest w Polsce tak dobrze jak Pan pisze, to
tylko pogratulować. Szkoda że Pan nie wychyla z niej nosa, a się wypowiada.