Profesorska arogancja i fałsz
Autor: Gość: itakdalej
IP: *.chello.pl
26.12.04, 20:23
Gość portalu: obserwator napisał(a):
> Itakdalej, powołujesz się na teksty napisane przez innych,
> ale nie masz żadnych własnych obserwacji. To jest właśnie przykład
> nieuzasadnionego uogólnienia.
Cóż za porażająca logika! Jakbym się oparł na własnych obserwacjach, to to by
było ougólnienie? Poza tym, to nieprawda że moich własnych obserwacji i
przemyśleń nie ma. Proszę zajrzeć do wskazanego wcześniej wątku.
> Teksty z forum nie mają żadnej wartości informacyjnej, bo są pisane przez
> takich samych outsiderów, jak ty. Zacytowani przez ciebie ludzie
> są aktywnymi naukowcami.
Ale to są przecież ci sami ludzie! Autorzy wymienionych przeze mnie artykułów
udzielają się na Forum GW (Aktualności\Nauka) i głoszą te same poglądy co w
prasie.
To mi pochlebia, że zajduję się w towarzystwie takich osób jak: Józef
Wieczorek, Cezary Wójcik, Ewa Kostarczyk czy Józek Kalisz. Co do tego, kto jest
outsiderem, a kto nie, to na podstawie wypowiedzi na Forum lub w prasie,
outsiderów, albo raczej osób w taki czy inny sposób kontestujących obecne
feudalno-stalinowskie porządki, jest w polskiej nauce zdecydowana większość.
Jeśli posty na Forum, szczególnie moje, mają zerową wartość informacyjną, to co
Pan tutaj robi? Proszę nie tracić swego cennego czasu!
> oni wiedzą, co piszą, a ty ich po prostu nie zrozumiałeś, tak jak
> nie zrozumiałeś artykułu prof. Węgleńskiego.
Tak, to jest strasznie wyrafinowana poezja i proza Węgleńskiego, nie do
zrozumienia dla przeciętnego czytelnika Gazety. Trzeba być
profesorem "belwederskim" żeby ją zrozumieć.
A poważnie: jest Pan typowym polskim aroganckim profesorem, nie znoszącym
innych niż Pana poglądy. Współczuję Pana studentom i podwładnym.
> Oni też są według ciebie stalinowskimi nieukami i wazeliniarzami?
Oczywiscie że nie są. Oni są przyzwoitymi ludźmi, dobrymi obywatelami, a nawet
bym powiedział - patriotami - którzy nie bacząc na to że mogą sobie zaszkodzić,
narobić wrogów wśród decydentów, chcą naprawić swój kraj, a szczególnie
dziedzinę nauki i szkolnictwa wyższego na której się znają. By wreszcie
przestały w niej obowiązywać zasady z lat stalinowskich, przyniesione przez
sowieckiego okupanta. Chcą zbliżyć naukę polską do Zachodu, bo wiedzą, że
zachodnie standardy zapewnią jej rozwój i lepsze kształcenie młodzieży.
> Przecież oni są częścią tego systemu, na który wylewasz swoje kwasy, to
> dlaczego akurat do nich masz zaufanie?
Nikt nie wybiera kraju w którym przychodzi na świat. To, że ktoś osiągnął
sukces w tym systemie, nie oznacza, że chce go podtrzymywać. Gorbaczow i Jelcyn
znaleźli się na samym szczycie systemu sowieckiego, ale zaraz potem zaczęli go
krytykować i likwidować. Zresztą, z wymienionych przeze mnie autorów
artykułów na pewno nie są częścią systemu: Pan Wójcik (bo pracuje w USA), Pani
Kostarczyk i Pan Wieczorek (bo ich wyrzucono z pracy). Profesor Kalisz jest w
środku systemu, bardzo wysoko, ale ze swojego punktu obserwacyjnego ma odwagę
powiedzieć, że ten system jest naprawdę zły. To także jest bardzo cenne.
Tak samo krytyczni wobec porządków w polskiej nauce są nasi rodacy z Zachodu, a
oni na pewno nie są "częścią tego systemu".
> Naprawdę wierzysz w to, że demokracja i wolne media "jakoś odsiewają" ludzi
> zdemoralizowanych? To skąd biorą się w sejmie demokratycznie wybrani
> kryminaliści i aferzyści? Skąd biorą się sędziowie i notariusze - społeczna
> elita przecież - którzy przyjaźnią się i mają wspólne lewe biznesy z
> bandytami?
> Nie słyszałeś o dziennikarzach z "wolnych mediów" rzucających oszczerstwa na
> ludzi dla zrobienia hałasu i zwiększenia sprzedaży gazety? To mają być ci
> strażnicy moralności? W jakim świecie ty żyjesz?
Pan nie zauważył, że coś się w tym kraju zmieniło po tzw. Aferze Rywina.
Pierwszy poseł już siedzi, również nieuczciwi biznesmeni, korumpujący
pośrednicy, itd. Jest to bardzo powolny proces, ale mam nadzieję nieodwracalny.
I to wszystko dzięki wolnym mediom. Gdyby nie one, zmierzalibyśmy w stronę
systemu rosyjskiego, gdzie w mediach władzę można tylko chwalić, a w wyboach
wygrywa zawsze ten kto aktualnie rządzi.
Środowisko naukowe samo (włączając w to pseudonadzór ze strony MENiS) jest
niezdolne do samooczyszczenia się. Gdyby nie nagłośnienie sprawy przez prasę i
wypowiedź Rzecznika Praw Obywatelskich, na UG dalej by przyjmowano w najlepsze
dzieci własne i przyjaciół, uzyskujące połowę wymaganych od innych punktów. O
demoralizacji i patologii środowiska uniwersyteckiego na tle innych świadczy
też to, że wobec Rektora UG i Dziekana Wydziału Prawa i Administracji UG nie
wyciągnięto żadnych konsekwencji. Gdzie indziej ludzie którzy się dopuścili tak
poważnych nieprawidłowości już by potracili stanowiska. A tutaj nie, wszystko
spłynęło po nich jak woda po gęsi, dalej się uważają za wyrocznie moralne. Jest
to wstyd i hańba nie tylko dla nauki ale i dla kraju!
> Jak ty sobie wyobrażasz, że zagraniczny gość na sabbaticalu może
> poprowadzić doktoranta w Polsce? Przecież robienie doktoratu trwa 3-4 lata,
> a sabbatical trwa tylko rok i dostaje się go
> co 5 lat. Poza tym mało kto chce cały ten rok być w jednym miejscu.
Skoro, jak Pan napisał w poprzednim poście, polscy profesorowie (tzn.
zatrudnieni i pracujący głównie na polskich uczelniach) mają doktorantów za
granicą, to dlaczego nie mogłoby być na odwrót? W dobie sieci, integracji
europejskiej, wspónych projektów, itp.? Doktoranci także przecież mogą
jeździć.
> A na cykle wykładów, owszem, chętnie przyjeżdżają, i to wcale nie tylko
> ludzie polskiego pochodzenia.
Raczej rzadko polskiego pochodzenia, choćby byli No. 1 w świecie, bo bez hab.
są u nas niczym.
> Przyjeżdżałoby ich jeszcze więcej, gdyby były pieniądze na płacenie
> im wynagrodzeń,
Proszę jednak przeczytać post Carmen S. do którego dałem wyżej linka, to Pan
się przekona że raczej nie chodzi o pieniądze.
> Nagrody Nobla są przyznawane w przygniatającej większości za prace
> eksperymentalne, a te są bardzo kosztowne i w Polsce nie ma pieniędzy na
> utrzymywanie odpowiednio wyposażonych laboratoriów.
To jest bardzo dobre wytłumaczenie braku sukcesów. Zwalnia na całe życie z
jakiegokolwiek wysiłku. Można się pogrążać i gnuśnieć dalej. A co z dostępem do
laboratoriów w ramach współpracy europejskiej i nie tylko?
Malezja nie jest od nas bogatsza, a ma na liście 200 najlepszych uniwersytetów
świata według "The Times" dwie uczelnie, Meksyk, Rosja, Indie - po jednej, a
Chiny - kraj sporo biedniejszy od nas - aż 5 (nie uwzględniając Hong-Kongu).