Re: Profesorska arogancja i fałsz
Autor: Gość: obserwator
IP: *.chello.pl
27.12.04, 00:20
Itakdalej, widzę, że usiłujesz utopić przeciwnika w rzece słów. Oczywiście nie
będę dotrzymywał ci pola w takiej dyskusji, bo szkoda czasu. Chciałem tylko po
raz kolejny pokazać ci, na wybranych przykładach, że nie wiesz, o czym
dyskutujesz.
Sam wymieniłeś głosy z forum jako dodatkowe źródło twoich informacji, po
wymienieniu kilku konkretnych nazwisk. Nie kwestionuję kompetencji tych
konkretnych ludzi, tylko kompetencję anonimów z forum.
W głosach takich jak twój nie szukam informacji, tylko usiłuję zapobiegać
dezinformacji, bo uważam to za jeden z moich akademickich obowiązków. Od ludzi,
których posądzasz o stalinowski rodowód, ja uczyłem się na studiach i sądząc po
moich własnych poźniejszych wynikach, uważam, że zrobili dobrą robotę. Żyli w
parszywych czasach i często sami byli ofiarami stalinizmu. Twoje oskarżenia,
rzucane na całą społeczność akademicką i pozbawione konkretów, są nieprawdziwe
i podłe.
Nie pisałem, że polscy profesorowie mają doktorantów na zagranicznych
uczelniach, tylko że bywają tam RECENZENTAMI prac doktorskich. Prowadzenie
doktoratu wymaga systematycznego kontaktu z podopiecznym i nie jest możliwe na
odległość. Na wielokrotne podróże potrzebne byłyby pieniądze i żadna uczelnia
ich nie da, bo taniej jest znaleźć promotora na miejscu.
Naukowcy polskiego pochodzenia pracujący za granicą czasem sami zabiegają o
polskie habilitacje, a czasem dostają tytuły profesorskie w Polsce bez
habilitacji, w uznaniu ich osiągnięć. Znam przykłady. Nie jest prawdą, że bez
habilitacji są "niczym" w Polsce. Podstawą do ich oceny w Polsce są ich wyniki
udowodnione publikacjami w międzynarodowych czasopismach.
Nagroda Nobla uzyskana za pracę wykonaną "w ramach współpracy europejskiej i
nie tylko" idzie na konto zagranicznego laboratorium. Przykłady nagród Nobla
uzyskanych przez naukowców polskiego pochodzenia pracujących za granicą
istnieją. Kto inny wyłożył pieniądze, więc on zbiera owoce sukcesu.
Prywatna rada na koniec: szanowny Itakdalej, nie udawaj znawcy problemów
polskiej nauki. Z prawie każdego zdania widać, że nie znasz tematu i tylko
koniecznie chcesz zaistnieć. Jesteś przykładem tego właśnie zjawiska, o którym
pisał prof. Węgleński: dokopię profesorom, to mnie nareszcie zauważą.