Gość portalu: obserwator napisał(a):
> Itakdalej, widzę, że usiłujesz utopić przeciwnika w rzece słów.
Odpowiadałem tylko na to co Pan napisał.
> W głosach takich jak twój nie szukam informacji, tylko usiłuję zapobiegać
> dezinformacji, bo uważam to za jeden z moich akademickich obowiązków.
...
> Nie pisałem, że polscy profesorowie mają doktorantów na zagranicznych
> uczelniach, tylko że bywają tam RECENZENTAMI prac doktorskich.
W rzeczywistości obserwator napisał (w poście:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=521&w=18819650&a=18844572 ):
" jesteśmy zapraszani w świat i zagraniczni goście bardzo chętnie do nas
przyjeżdżają (...) Polscy profesorowie i docenci miewają zagranicznych
doktorantów, piszą recenzje doktoratów i opinie o wnioskach profesorskich dla
zagranicznych uniwersytetów, ".
Przecież są polscy profesorowie pracujący i w Polsce (głównie) i za granicą!
> Od ludzi, których posądzasz o stalinowski rodowód, ja uczyłem się na
> studiach i sądząc po moich własnych poźniejszych wynikach, uważam,
> że zrobili dobrą robotę
...
> Twoje oskarżenia, rzucane na całą społeczność akademicką i pozbawione
> konkretów, są nieprawdziwe i podłe.
To manipulacja - ja nie oceniałem poszczególnych ludzi, tylko system, który
jest taki jak w Związku Radzieckim i został u nas wprowadzony w latach 50-tych
(w tym nieznany w normalnych krajach tytuł profesora). Pan uważa, że to jest
dobry system?
Ale oczywiście nie wszyscy ludzie którzy musieli żyć i pracować w systemie
stalinowskim byli stalinowcami. Niestety, w wolnej Polsce ludzie o mentalności
w stylu z tamtych czasów wciąż są. I są niekoniecznie starzy. Sprzyja temu to,
ze od upadku komuny nic się o organizacji nauki w Polsce nie zmieniło.
Szkoda, że Pan chce to zło zakonserwować i myli skutek z przyczyną, pisząc, że
wszystkiemu są winni dziennikarze. A oni tylko opisują zjawiska patologiczne.
Z osobą z takimi poglądami rzeczywiście trudno jest dyskutować, a nawet szkoda
czasu.
Żegnam więc rzetelnego, oderwanego zupełnie od rzeczywistości uczonego,
zaszczutego przez dziennikarzy i takich jak ja dyletantów którzy "koniecznie
chcą zaistnieć"!