Gazeta.pl   Forum   Aktualności i Media   Publicystyka   Duży Format   P. Wegleński Czy napr...

P. Wegleński Czy naprawdę szkoły przekrętów?

Autor: Gość: jw IP: *.autocom.pl 07.01.05, 13:40
Dodaj do ulubionych zarchiwizowany
Wstawiam tu tekst Rektora UW który był dostępny pod adresem
serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34314,2461098.html
aby mozna nad nim dyskutowac, gdyz wart jest tego!!!
Józef Wieczorek

Czy naprawdę szkoły przekrętów?
prof. Piotr Węgleński * 22-12-2004, ostatnia aktualizacja 22-12-2004 21:57

Skąd tak zła prasa polskich uniwersytetów? Myślę, że chodzi po prostu o chęć
zaistnienia dziennikarza poprzez ujawnienie skandalu. Profesor zajmuje pierwsze
miejsce na listach zawodów cieszących się największym zaufaniem społecznym,
jest więc zwierzyną wartą dużo większego zachodu niż np. polityk - pisze rektor
Uniwersytetu Warszawskiego



Po lekturze artykułu "Uniwersytet korupcji" zamieszczonego we "Wprost" (z 5
grudnia br.) pomyślałem, że gdybym chciał się dostosować do obowiązującego
stylu, te uwagi powinny być zatytułowane "Tygodniki kłamstwa" lub "Dziennikarze
oszuści".

Uniwersytety przedstawiane są w mediach w wyjątkowo złym świetle, czemu
towarzyszy podawanie nieprawdziwych informacji. Przywołany artykuł zawiera
zdanie: "Kupowanie indeksu - cena jest uzależniona od prestiżu uczelni -
miejsce na prawie UW kosztuje ponoć 50 tys. zł". Chodzi oczywiście o łapówkę.
Pięcioletnie magisterskie studia wieczorowe na wydziale prawa UW kosztują 35
tys. zł. Jaki szaleniec chciałby zapłacić 50 tys. za coś, co może uzyskać
legalnie za dużo mniejszą kwotę?

W listopadzie "Newsweek" pisał o złym traktowaniu studentów zagranicznych przez
UW. Student z Bułgarii skarży się, że za akademik płaci 400 zł miesięcznie,
podczas gdy student polski płaci 200 zł. Autorowi nie przyszło do głowy, żeby
tę informację sprawdzić. W rzeczywistości student polski płaci 360 zł, a
różnica 40 zł wynika z tego, że studenci zagraniczni płacą za dodatkowe
wyposażenie pokoi.

W lutym ten sam tygodnik zamieścił zdjęcie remontowanego budynku Akademii
Medycznej w Warszawie z podpisem: "Materialną nędzę państwowych uczelni widać
na każdej z nich. Na zdjęciu Uniwersytet Warszawski".

W artykule "Niższe szkoły wyższe" ("Polityka" z 2 października br.) autor
opisuje "gehennę studentów wieczorowych wydziału prawa UW przyjmowanych w
liczbie kilku tysięcy" i odsiewanych na egzaminie z logiki, by znaleźć miejsce
dla następnej puli studentów płacących za studia. W tym roku na prawo przyjęto
669 studentów wieczorowych, a odsiew na egzaminie z logiki wyniósł 19 proc.
Gdyby uniwersytet chciał dużo zarabiać kosztem jakości studiów, to przecież w
ogóle nie "odsiewałby" studentów na egzaminach.

W tym samym artykule czytamy, że "polskie uczelnie zastygły w organizacyjnym i
intelektualnym bezruchu" i stanowią "ostatnie skanseny zarządzania
socjalistycznego". Autor nie zauważył niesłychanego, niespotykanego w żadnym
kraju europejskim rozwoju szkolnictwa wyższego, prawie 2 mln studentów,
powstania niezwykle prężnego sektora szkół prywatnych, ogromnego wzrostu
majątku trwałego szkół publicznych, które wykorzystują boom edukacyjny do
inwestowania w budynki i infrastrukturę.

Dalej czytamy, że "profesor uczelni państwowej otrzymuje (bez dodatku) niewiele
ponad 2,5 tys. zł brutto". Tymczasem profesor zwyczajny otrzymuje 3750-6100 zł,
a profesor uczelniany 3500-5600 zł, przy czym wielu profesorów podwaja lub
potraja swe dochody, pobierając dodatkowe wynagrodzenie za wykłady na studiach
wieczorowych i zaocznych oraz granty za prace badawcze. Dodam, że wynagrodzenie
adiunkta wynosi obecnie 2650-4100 zł, a asystenta 1700-2600 zł.

29 listopada II program TVP pokazał audycję "Wojna margaryny z masłem, czyli
oszuści w gronostajach" (w cyklu "Warto rozmawiać"). Jan Pośpieszalski
prowadził program w taki sposób, że wszyscy widzowie musieli uznać, iż wyższe
uczelnie są jedynie gniazdem oszustów i plagiatorów.

Gdzie ta góra lodowa?

Pracuję na UW od ponad 40 lat. Od pięciu lat jestem rektorem tej uczelni. Nigdy
i nikomu w powojennej historii naszej uczelni nie postawiono zarzutu wzięcia
łapówki za przyjęcie na studia czy pozytywną ocenę na egzaminie. Gdyby taki
zarzut wysunięto, natychmiast wszczęte zostałoby postępowanie dyscyplinarne, a
winny zostałby wyrzucony z pracy. Zapewne przypadki korupcji się zdarzają, ale
z pewnością są bardzo rzadkie zarówno w szkołach publicznych, jak i prywatnych.
Mogę z całą stanowczością stwierdzić, że nie mają one miejsca na Uniwersytecie
Warszawskim.

Zła prasa, jaką mają wyższe uczelnie, wiąże się z ujawnioną ostatnio
przez "Gazetę" sprawą przyjęć studentów na wydział prawa Uniwersytetu
Gdańskiego. Nadużycia popełniane przy rekrutacji spotkały się z powszechnym
potępieniem, konferencje rektorów podjęły uchwały wskazujące na niestosowność
ujawnionych praktyk i wezwały wszystkie uczelnie do przejrzenia regulaminów
rekrutacyjnych. Warto dodać, że na UW i na wszystkich uczelniach
warszawskich "miejsca rektorskie" nie istnieją od ponad 20 lat.

W ciągu ostatnich 20 lat na moim uniwersytecie, zatrudniającym prawie 3 tys.
nauczycieli akademickich, mieliśmy do czynienia z dwoma przypadkami plagiatów.
Znane mi jest kilkanaście przypadków plagiatów popełnionych przez pracowników
innych uczelni polskich, a także kilkadziesiąt plagiatów popełnionych w
uniwersytetach zagranicznych. Czy to wierzchołek góry lodowej? Nie sądzę.
Plagiator historyk może przedstawić jako swoją pracę innego historyka,
ekonomista - ekonomisty, fizyk - fizyka. Jest więc mało prawdopodobne, by
plagiat pozostał niewykryty. Jego ujawnienie wiąże się na ogół z utratą
stanowiska i - co dla wielu profesorów jest dużo bardziej bolesne - utratą
dobrego imienia.

Innym zjawiskiem jest kupowanie prac dyplomowych przez studentów. Rozmiar tego
procederu nie jest znany, ale - sądząc z liczby ogłoszeń w internecie - musi
istnieć spore zapotrzebowanie na takie usługi. Rektorzy podjęli wiele działań
mających na celu wyeliminowanie tego zjawiska. Po pierwsze, coraz więcej
uczelni wprowadza komputerowy system "Plagiat", który pozwala na wykrywanie
zapożyczeń z innych prac magisterskich lub prac opublikowanych. Po drugie,
każdy student musi złożyć pisemne oświadczenie, że pracę wykonał samodzielnie.
W razie popełnienia plagiatu nie tylko utraci dyplom, ale będzie ścigany za
oszustwo.

Planuje się też wprowadzenie zasady, by egzamin magisterski był prowadzony
bardzo rygorystycznie, z udziałem egzaminatorów z innej uczelni, a jego ocena
powinna ważyć więcej na ostatecznym wyniku studiów niż ocena pracy
magisterskiej.

Uczelnie wprowadzają też ograniczenia liczby magistrantów, którymi opiekować
się może jeden profesor. Niedopuszczalne jest kierowanie 30 pracami
magisterskimi. Na wydziałach matematyczno-przyrodniczych, gdzie magisteria mają
charakter prac eksperymentalnych wykonywanych pod opieką profesorów i
asystentów, możemy mieć pewność, że prace wykonywane są samodzielnie.

Polskie piekło

Czytając to, co piszą tygodniki o Uniwersytecie Warszawskim, nie mam
najmniejszego zaufania do tego, co piszą o innych polskich uczelniach.
Wystarczy zacytować tytuły: "Profesor przekręt" ("Newsweek" z 29 lutego
br.), "Wyższa szkoła odwołań" ("Przekrój" z 3 października), "Niższe szkoły
wyższe" ("Polityka" z 2 października), "Prof. dr hab. dożywotni" ("Polityka" z
24 lipca), "Profesor pod ochroną" ("Newsweek" z 8 sierpnia), "Cholera w Sejmie.
Trzeba zdemontować korbę do zatrutej akademickiej studni i odkazić chlorem
rury" ("Wprost" z 8 sierpnia).

Nie spotkałem natomiast krzyczących tytułów w rodzaju: "Polscy studenci zdobyli
mistrzostwo świata w programowaniu", "Polscy archeolodzy odkryli w Aleksandrii
najstarszy uniwersytet świata", "Profesor Tarkowski zdobył japońskiego Nobla za
odkrycia w dziedzinie embriologii". Daję przykłady osiągnięć osób wywodzących
się z UW, a przecież kilka innych polskich uczelni też ma się czym pochwalić.
Poleć znajomemu Powiadomienie zostało wysłane
Poleć tę wypowiedź znajomemu
  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
Pokaż wszystkie

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Ostatnio odwiedzane wątki

Zaloguj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.