Wypowiedź prof. Węgleńskiego odbiła się szerokim echem w środowisku akademickim.
Na łamach 'Wprost' ustosunkowuje się do niej prof. Łukasz A. Turski:
www.wprost.pl/ar/?O=71867&C=57
Profesura wzajemnej adoracji
Tygodnik "Wprost", Nr 1154 (16 stycznia 2005)
"Niestety, mamy w Polsce grupę akademickich urzędników, którzy nie rozumieją, po
co rozwija się badania naukowe oraz tworzy wyższe uczelnie. Przykro, że nie
rozumie tego również rektor Uniwersytetu Warszawskiego prof. Piotr Węgleński,
który na łamach "Gazety Wyborczej" ogłosił śmiałą tezę, iż fala krytyki wobec
wyższych uczelni, na przykład za plagę plagiatów, to sprawka dziennikarzy
chcących "zaistnieć poprzez ujawnienie skandali". Zapewne to dziennikarze
wymyślili, że "uczony", który splagiatował mój wykład, jest dzisiaj prorektorem
jednej z państwowych uczelni technicznych.
W obszernym tekście prof. Węgleński do jednego worka wrzucił krytyków sytuacji
na wyższych uczelniach, choć taktownie pominął nazwiska krytyków utytułowanych,
na przykład moje. Brutalnie, po nazwisku, zaatakował natomiast osobę bez tytułu
profesorskiego. Z poglądami tej osoby zupełnie się nie zgadzam, a część z nich
uważam za absurdalne. Znam jednak przebieg konfliktu tej osoby ze środowiskiem
naukowym i uważam, że wypowiedź rektora Uniwersytetu Warszawskiego była
skandaliczna."
Profesor Turski nie precyzuje, z jakimi poglądami dr. Wieczorka się nie zgadza,
ale niezgoda na widoczne gołym okiem patologie w polskim życiu akademickim
wydaje się być wspólna obu panom. Żyjemy w demokratycznym kraju i nikt nie ma
obowiązku zgadzać się jednomyślnie z czyimikolwiek poglądami.
Turski słusznie zauważa, że akademikom o urzędniczej metalności, którzy nadają
ton wszelkim oficjalnym dyskusjom o stanie nauki w Polsce, wygodnie nie zauważyć
i delikatnie przemilczeć polemiczne głosy profesorów, natomiast osoby bez tytułu
profesorskiego są brutalnie atakowane personalnie. W myśl zasady - nie ważne co,
ważne kto mówi. Taki jest sposób organizacji nauki w Polsce i taki obowiązujący
styl bycia. Taki styl dyskusji o polskiej nauce dała sobie również narzucić
Gazeta Wyborcza. Wstyd.