Można powiedzieć, że identyczny schemat jak żabka tylko "w drugą stronę'
stosuje Poczta Polska.
Dyrektor rejonowego urzędu poczty podpisuje z firmą X umowę na sprzedaż np.
długopisów w okienkach pocztowych. W umowie PP zobowiązuje się (!) do
sprzedania tych długopisów po ustalonej cenie i w określonej ilości oraz zgadza
się, że jeżeli długopisy nie zejdą w całości to firma X dotanie "odszkodowanie"
w wysokości ceny długopisu ustalonej w umowie razy ilość niesprzedanych sztuk.
Zalety przekrętu:
1/ właścicielem firmy X jest z regułu ktoś z rodziny lub znajomy dyrektora - on
ma pewny zarobek bo jak weźmie z hurtowni 100 długopisów po 1 zł a w umowie ma,
że poczta albo je sprzeda po 3 zł albo zapłaci sama to jest 300-100= 200 zł do
przodu
2/ dyrektor poczty dostaje albo "dolę" od znajomego (powiedzmy 40%) albo po
prostu jest zadowolony, że zięć ma "swietnie prosperującą" firmę. Wszystko
zostaje w rodzinie.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.