Ajenci versus Żabka- jak to jest
Drodzy forumowicze
Nie jestem związana z Żabką od dawna i nie mogę powiedzieć jak to było kiedyś,
ale chętnie wytłumaczę jak jest teraz, bo aż trzęsie mnie, jak czytam różne
artykuły o "wyzysku" i "oszustwach" w Żabce.
Tak czule nazwany w artykule jeleń, który zazwyczaj nie ma zdolności finansowej
do inwestycji zostaje "złapany" przez partnera. Sieć, po zweryfikowaniu jego
kwalifikacji do prowadzenia sklepu wysyła go na szkolenie (na koszt firmy). Uczy
się tam wszystkiego od obsługi komputera i zasad bhp do wypełniania blankietu
przelewu czy obliczania urlopów pracowników. Dostaje wszystkie niezbędne
zaświadczenia umożliwiające zaczęcie pracy (oprócz lekarskich). Po kilku
tygodniach życia w środku lasu, w warunkach opisywanych już przez inne gazety
(nie chcę komentować JAKIE to były gazety) wraca do domu by otworzyć sklep.
Dostaje wyposarzenie sklepu, bióra, magazynu oraz wreszcie towar. Wszystko to
w cenie od kilkunastu do kilkudziesięciu tysięcy złotych. I teraz wróćmy do
tych nieszczęśliwych weksli. Jaki, za przeproszeniem, jeleń powierzył by taką
sumę człowiekowi z ulicy? Jest to niezbędne zabezbieczenie w tym momencie , jak
i w czasie dalszej wspólpracy z siecią.
Teraz dalej. Ajent, oczywiście z pewnymi ograniczeniami zamawia dwa razy w
tygodniu towar z listy dostarczonej przez sieć . Musi mieć w sklepie pewną iloś
towarów, choćby po jednej sztuce, by sieć mogła uchodzić za solidną i oferować
klientom ten sam towar zarówno w Warszawie jak i w Miejskiej Górce. Żabka
udziela ajentowi kredytu na ten towar i organizuje dostawę, zadaniem Ajenta jest
sprzedanie tego towaru i oddanie sumy za jaką go zamówił, części zysku oraz
1,5% na wypadek gdyby po inwenturze okazało się, że trzeba spłacić dużą ilość
np. skradzionego czy uszkodzonego towaru. Reszta pieniędzy jest jego (minus
część opłat). Jeżeli ajent kończy współpracę z siecią dez długów to otrzymuje
ten 1,5% razy czas wpłacania go. Jeżeli natomiast jest winny jakiekolwiek
pieniądze to firma może odzyskać je za pomocą weksla. A jak zadłużyć się w
żabce? Wystarczy kilka razy nie wpłacić utargu (każdy wie, jak łatwo jest wydać
dwa- trzy tysiące).
Jeżeli wszyscy pracownicy sieci uświadomili by sobie, że obracają cudzymi
pieniędzmi to może mniej było by pozwów do sądów.
Wiem, że to co napisałam jest dużym skrótem, ale nikt mi nie płaci za bycie
rzecznikiem Żabki. Mam tylko nadzieje, że jest to wystarczająco logiczne by
każdy mógł zrozumieć.