Cieszę się jak czytam Pani polemikę zp."dreptak". Kakich strasznie
rozgoryczony człowiek. Ja prowadziłam żabkę i wiem teraz po fakcie
jakie pope łniłam błędy na jakim etapie, czego się nie dopytałam.
Chociaż rozpaczliwie szukałam kogoś, kto mógłby mi wyjaśnić
wątpliwości. Pod względem prawnym umowa jest w porządku. Tak
powiedział prawnik. Więc co dalej. Weszłam w to g.... i dopiero w
pracy okazało się z kim mam do czynienia po drugij stronie.Ne
jesteem ani nieudacznikiem, aniu przygłupem, ale pewnych rzeczy nie
można przewidzieć , bo mie znamy księgowości i nie wiemy początkowo
jak to działa. Dużo by o tym pissać. Najlepiej z drugim takim samym
żabkowiczem jak ja. Wolnym już cez zobowiązań. Współczuję tym
wszystkim, którzy muszą babrać się w tym interesie. Nie jest tak
łatwo z niego wyjść. Trzeba mieć ok. 15000 zł, To tyle do Urzędu Sk.
Jeżeli nie spłacało się na bieżąco ubytków to trzeba je na koniec
umowy też doliczyć. Stąd takie duże kwoty np 40.000. Kto może sobie
pozwolić na odejście z pracy i zapłatę takich pieniędzy. Tworzy się
błędne koło.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.