Gazeta.pl   Forum   Aktualności i Media   Publicystyka   Duży Format   No i byłem na koncerc...

Komentarze do artykułu

Lena Ledoff (posłuchaj mp3)

Skoro babcia Anisja przestała umierać i namalowała, jak stoi w kapuście w fartuchu w grochy, los naprawdę może się odmieniać - myśli Lena. To pomaga

No i byłem na koncercie

Autor: Gość: Jarcun IP: *.ds.pg.gda.pl 15.12.02, 19:20
Dodaj do ulubionych zarchiwizowany
Było fantastycznie. Naprawdę fantastyczny warsztat - Lena nie
boi się karkołomnych zagrywek, ale nie to króluje w jej grze.
Krótkie frazowanie, skomplikowane akordy, wplatanie motywów ze
standardów jazzowych a la Charlie Parker czy Paul Desmond.
Rozbudowane kompozycje, wracające motywy i niespodziewne i
spontaniczne pomysły to dla nich normalka; na żywo brzmi
wszystko o wiele ciężej, a to za sprawą perkusisty, którego gra
to prawdziwy żywioł, a nie tam jakiesz szumy w stylu
dixiebandów. Prawdziwie rockowe granie podpadające mi trochę pod
styl Gingera Bakera a trochę pod cały rząd heavy - metalowych
pałkerów. Głównie dzięki mechanizmowi podwójnej stopy, która to
twoiła się i troiła w karkołomnych rytmach, a że jeszcze
perkusista umiłował sobie solówki, to już naprawdę słodziutko.
Ale to nie on oczywiście jest bohaterem całego zamieszania, bo
to również Lena brzmiała silniej, bardziej bogato, cały czas
improwizując i bawiąc się dźwiękami; czasem szukając dźwięków
niby Thelonious Monk. Totalny strumień treści.
Najmniej solowo udzielał się kontrabasista, a prywatnie mąż Leny
Ledoff, mimo to jego gra również zasługiwała na uwagę - biegłość
w walkingach i dokładność zgrania z tak żywiołowym perkusistą to
nie lada umiejętność. Przed koncertem zadawałem sobie pytanie -
trio to za mało, będzie wyczuwalny brak instrumentu dętego, a tu
miła niespodzianka: wszystko brzmi niesamowicie gęsto i bogato.
Naprawdę niewielu tak potrafi trzyosobowych grup tak potrafi
grać.
Przy okazji przekonałem się do Chopina, brzmi on zupełnie
inaczej niż u Leszka Możdżera - jest ciekawszy, bardziej
spontaniczny, a jednocześnie nic nie traci ze swojej klasy.
Pojawił się również Piazzola, Szymanowski i... the Doors "Light
My Fire" w odkrywczej aranżacji z elektronicznym pianinem. Takie
coś mogło się tylko spodobać. Możnaby o nich pisać i pisać.
Myśle, że nie tylko fani jazzu byli usatysfakcjonowani. Z
niecierpliwością czekam na płytę, a wam wszystkim polecam ten
zespół na żywo. Pozdrawiam wszystkich jazzfanów.

Co nieco o koncercie można będzie usłyszeć we nocy wtorek/środa
o północy w studenckim radiu internetowym:
www.sar.pg.gda.pl
Poleć znajomemu Powiadomienie zostało wysłane
Poleć tę wypowiedź znajomemu
  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
Pokaż wszystkie

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Ostatnio odwiedzane wątki

Zaloguj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.