Jak nie wazmożna pisać prawdy o tym co sie na prawdę dzieje w Iraku,
Afganistanie czy Guantanamo, to się nie dziwcie, że powstają takie artykuły,
jak ten. Jak dziennikarz nie może napisać tego co wie, co myśli, to mu wychodzą
takie "kwiatki". Mnie najbardziej rozbawiło tłumaczenie, że wszyscy więźniowie
Guantanamo znaleźli się tam, bo ich złapano z bronią w ręku. Zważywszy, gdzie
im przyszło żyć, tylko wariat nie miałby przy sobie broni. Gdyby podobne
kryteria zastosować do obywateli USA, którzy cieszą się pokojem na swojej
ziemi, to trzeba by posłać do gułagu chyba z 80% obywateli tego
zmilitaryzowanego kraju. Przecież tam niemal każdy nosi przy sobie taką czy
inną pukawkę, jeszcze się tym pysznią. Widać co wolno wojewodzie to nie
tobie... Ameryka swą polityką wobec więźniów w Guantanamo nie tylko sobie
szkodzi, ale się ośmiesza. Widać sami już nie mają wiary w zachwalane przez
siebie wartości. A o praktykowaniu i nauczaniu tortur w amerykańskiej armii
(np. w School of Americas w Forcie Benning) jako standardowej praktyce w
przesłuchaniach wiadomo w samych Stanach od dziesięcioleci, ale polska cenzura
tego nie przepuszcza. Cóż stare przyzwyczajenia, widać kto pociąga za sznurki w
redakcjach.