p.e.d.r.o. -- twoja wypowiedz dotyczaca USA (" Przecież tam niemal każdy nosi
przy sobie taką czy inną pukawkę, jeszcze się tym pysznią. Widać co wolno
wojewodzie to nie tobie..") tylko udawadnia, ze nie masz zielonego pojecia o
USA, ani tym bardziej, jak wyglada kwestia posiadania i noszenia broni w tym
kraju. Nie osmieszaj sie, dopoki sie nie dowiesz.
Najlepiej zacznij od odroznienia "prawa do posiadania broni" (gwarantowanego
przez konstytucje amerykanska dla wszystkich obywateli -- z pewnymi
ograniczeniami) od "prawa do noszenia broni". To drugie prawo jest powszechne
tylko w kilku stanach, glownie poludniowych. W wiekszosci stanow NIE MOZESZ
nosic broni przy sobie bez specjalnego zezwolenia, ktorego zdobycie "ot tak
sobie" graniczy z cudem (wylaczajac ochroniarzy po przeszkoleniu, konwojentow,
osoby patrolujace swoj teren -- ale to juz nie jest miejsce publiczne,
policjantow i osoby z udowodnionymi przypadkami zagrozenia). Pisze tu z punktu
stanu Maryland, ale dotyczy to co najmniej wiekszosci Wschodniego Wybrzeza i
Kalifornii. Co wiecej, jesli juz masz zezwolenie, to masz obowiazek nosic ja NA
WIDOKU. Broni przecietny obywatel nie ma nawet w domu, ale jesli ja kupi to
wlasnie powinna ona pozostac dokladnie tam -- w domu. Mozna ja co najwyzej
przewozic na polowanie i na strzelnice przestrzegajac niezwykle restrykcyjnych
przepisow (np. rozladowana i zamknieta w specjalnej skrzynce, amunicja osobno;
musi znajdowac sie w bagazniku samochodu). Osobiscie czuje sie w tym kraju
bardziej bezpiecznie niz w Polsce. Jedyny raz w zyciu, gdy widzialam kogolwiek z
bronia w miejscu publicznym, innego niz oficer lub ochroniarz, to byl bandyta
wymachujacy ta bronia na Starym Rynku w Poznaniu -- w Stanach na razie mi sie to
jeszcze nie zdarzylo.
Jak widac powyzej, prawda czesto jest bardziej skomplikowana niz bysmy chcieli i
rzadko jest czarno biala. Tak samo USA to nie jest "Panstwo zla" a terrorysci -
"skrzywdzeni biedacy, ktorzy chca zwrocic uwage swiata na swoj los".
Przedstawiony artykul zapewne jest przejaskrawiony (oczywiscie), ale jest pewnym
glosem wsrod propagandy strony przeciwnej.