tekst ciekawy ale mam nieco inne obserwacje dotyczące wychowania do życia w
rodzinie. W mojej szkole i kilku mi znanych zajęcia się odbywają. Prowadzą je
przygotowani do tego nauczyciele i nie są przez nikogo do tego zniechęcani.
Rodzice nie muszą żądać wprowadzenia przedmiotu ponieważ na szkoły ten
obowiązek nakłada ustawa. W szkole podstawowej jest to tzw ścieżka edukacyjna a
w gimnazjum jest to moduł przedmiotu WOS nie wiem dokładnie jak to wygląda w
szkole ponadgimnazjalnej ale tam też zajęcia się odbywają. Rodzice na poczatku
roku szkolnego podpisują zgodę na udział dziecka w takich zajęciach (wyraża
taką zgodę 99% rodziców). Co do programów zawsze były i będą kontrowersje.Co
specjalista to nieco inne podejście do wielu zagadnień. Taki to już przedmiot a
tak naprawde wiele zależy od prowadzącego.Młodzież ma niestety wiedzę pozorną
zaczerpniętą z piśmidełek typu Dziewczyna, Filipinka itp. Z nich dowiadują się
jak zadowolić partnera (pisemko skierowane do 13 latek), jak pozbyć się czegos
tak wstydliwego jak dziewictwo natomiast etyka, moralność, odpowiedzialność to
pojęcia nie istniejące. Młodzież z którą pracował p.Jaczewski była inaczej
wychowywana. Rodzice może nie mówili o seksie ale mówili o moralności (również
kościół ma tu swoje zasługi). Dziś gimnazjalistka mówi mi, że jeśli już zajdzie
w ciążę to przecież można a nawet trzeba poddać się aborcji bo nie będzie sobie
życia komplikować. Na mój argument, że zanim podejmie się decyzję o współżyciu
trzeba się nad tym życiem zastanowić odparła z oburzeniem ale przecież wszyscy
to robią.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.