Wraz z przyjściem nowej władzy " koniuchowscy bandyci", jak ich nazywali
Sowieci, też nie zaznali spokojnego życia. Rodziny Aleksandrowiczów i
Wasiukajciów powędrowały na Sybir, a inni w niepewności oczekiwali na swój los,
jeszcze inni zostawiając ojcowiznę i groby rodzinne zmuszeni byli wyjechać do
Polski lub jak Leon Tubiń do dalekiej Kanady.
Wszyscy rozmówcy podkreślali, że istnieje potrzeba zachowania pamięci o
niewinnie pomordowanych mieszkańcach Koniuch ( jeszcze istnieje możliwość
udokumentowania listy ofiar) i mają nadzieję, że władze samorządowe, władze
republiki oraz Macierz, chociaż po wielu latach milczenia, oddadzą należyty hołd
poległym.
Od redakcji: tragiczna śmierć poszczególnej osoby stanowi niepowetowaną stratę.
A cóż dopiero, gdy chodzi o masowy mord. Dlatego chyląc głowy wobec niewinnie
pomordowanych należy przyznać, iż jest to naszą wspólną winą, że miejsce tej
tragedii i pochówku ofiar nie zostało jak dotychczas upamiętnione. Zróbmy to
więc dziś w uszanowaniu ich przedwczesnej męczeńskiej śmierci i ku przestrodze
potomnych - aby nigdy i nigdzie więcej podobna tragedia nie mogła się powtórzyć,
a każda inicjatywa społeczna zmierzająca w tym kierunku zyska poparcie naszej
redakcji.
Na zdjciach: A. Suckiel: "...ranną
Woronisową dobili kamieniem."
A. Gikiewicz: " ... okrążyli całą wieś i wszystkich po kolei mordowali."
Krzyż na wiejskim cmentarzu w Koniuchach
St. Woronisowa: " ... kogo tylko sowieci znaleźli w krzakach czy w jamie -
zabijali."
St. Wojtkiewicz: "... nie oszczędzali nawet kobiet w ciąży."
Dom Aleksandrowicza - milczący świadek tragedii
29 stycznia 1944 roku.
Fot. Waldemar Dowejko
Nasza Gazeta 9 (498) - Wilno
Czesław Malewski, Nasza Gazeta - Wilno, 0000-00-00
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.