Re: Kilka pytań na orzeźwienie
osmuda: na temat szmalcownictwa przytoczę to, co wyżej napisałem w odpowiedzi
na inny post:
Nikt nie był pewien w miejscu publicznym /gdy w pobliżu był Żyd/, jak zareaguje
gestapo, ba,
nikt nie chciał eksperymentować ze sprawdzaniem.
Co to znaczy, ze "przed Polakami nie byli w stanie się ukryć, nawet w pociagu"?
To były miejsca publiczne, więc łatwo było trafić na donosicieli etatowych - na
usługach gestapo, szmalcowników. Te kanalie nie występowały w mundurach, mówili
po polsku, więc człowiek osaczony, nie osadzony w realiach /twarze, specyficzne
zachowania, co Polacy umieli wyczuć/ nie wiedział, skąd mu może zagrażać
niebezpieczeństwo. Dla takiego rzeczywiście "wszyscy Polacy" stanowili
zagrożenie. I WYSTARCZAŁ JEDEN TAKI TYP w tramwaju, czy pociagu, aby czynic
spustoszenie! Nikt temu nie
zaprzecza! Nikt NIE NEGUJE szmalcownictwa. To była wojna, okupacja! Ale
wniosek,że w takim razie wszyscy
donosili, albo większość, albo że nie pomagali, to absurd kosmiczny.
Myślisz ahistorycznie. Bez znajomości tematu, bez wiedzy, w oparciu o
KkpP /Krótki kurs poniżania Polski/, ALBO JEDNOSTRONNE RELACJE. Powodzenia na
tej drodze "wybiórczego"
widzenia świata Ci nie życzę...