> Pozostaje pytanie: czy chcę w tym związku być, co mi ten związek daje.
Jeśli tak podchodzisz do związków, to na pewno nie ma sensu nigdy brać ślubu.
To nie jest interes, w który wchodzisz po to żeby zarobić. W słowach przysięgi
nie ma słów "...jeśli druga strona dotrzyma swoich warunków...". Z definicji nie
jest to więc "uczciwy kontrakt". Nie ma coś się dziwić ilości rozwodów, skoro
ludzie najwyraźniej nie zdają sobie sprawy co przysięgają.
Bierzesz ślub nie po to żeby coś zyskać, ale po to żeby coś dać tej drugiej
osobie. Jeśli podchodzisz do tego licząc swój zysk (np. emocjonalny), to masz
prawktycznie gwarancję że będzie to bardzo smutne i nietrwałe małżeństwo. Cały
czas będziesz pilnować czy twój bilans jest dodatni czy ujemny. Dopiero jeśli
jesteś na tyle bogaty wewnętrznie, że stać Cię na poświęcenie - i taki wysiłek
nie przekroczy twoich sił, możesz przysiąc komuś to co się zwykle przysięga
przed ołtarzem.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.