Dodaj do ulubionych

Bilans trzydziestolatka. Wojcieszek: Na seksie ...

31.10.06, 09:34
a mnie nie stac na wiecej niz jedno dziecko niestety. byc moze nie mieszkamy
w somalii, ale byloby mi ciezko odmowic dziecku tego co chce i mam na mysli
mozliwosci zdobycia odpowiedniego wyksztalcenia, zaspokojenia jego ambicji i
potrzeb. Mozna miec 10 dzieci i nie miec na ubrania dla nich ze o jedzeniu
nie wspomne. jesli chodzi o pieluchy, to powiem tylko tyle mieczaki teraz
jecza, ze nie stac ich na pampersy. ja codzienne pralem we frani i prasowalem
40 tetrowych pieluch.
Edytor zaawansowany
  • golass 01.11.06, 03:10
    coz za nieciekawa postac...
    moge tez napisac o glebokosci mego doswiadczenia trzydziestolatka, zawirowaniem
    glowy utrudniajacej mi rankiem przejscie z lozka do ubikacji?
    albo ja moze sztuki nie rozumiem?
    kaszana...
  • goldstueck 01.11.06, 11:33
    A ja uwazam, ze to fajny wywiad. Tak trzymac, nie nadymac sie zbytnio i bedzie
    dobrze. Widzialam twoje dwa filmy w Berlinie, masz tutaj prawie "fanclub".Moja
    kolezanka z L.A. tez jest twoja fanka, nauczyla sie polskiego i cieszy sie jak
    dziecko, ze rozumie twoje filmy:) Mnie sie podoba jak patrzysz na Polske,
    spoleczenstwo i to zaciecie publicystyczne.Masz cos do powiedzenia i mnie
    wlasnie ciekawi co . Pozdrawiam serdecznie
  • armagedon6661 01.11.06, 14:05
    goldstueck napisała:

    > A ja uwazam, ze to fajny wywiad. Tak trzymac, nie nadymac sie zbytnio i bedzie
    > dobrze. Widzialam twoje dwa filmy w Berlinie, masz tutaj
    prawie "fanclub".Moja
    > kolezanka z L.A. tez jest twoja fanka, nauczyla sie polskiego i cieszy sie jak
    > dziecko, ze rozumie twoje filmy:) Mnie sie podoba jak patrzysz na Polske,
    > spoleczenstwo i to zaciecie publicystyczne.Masz cos do powiedzenia i mnie
    > wlasnie ciekawi co . Pozdrawiam serdecznie

    Szkoda, ze pierwszy nie skomentowałem ten artykuł. Powiem jedno Wojcieszek nie
    mam do ciebie nic. Jednak farmazony wypisujesz. Jakby tak kazdy mógł to mało
    osób by wyieżdzało. Tobie się udało, chwała Ci za to. Najprawdopodobnie miałeś
    szczęśćie i jesteś odporny psychicznie.
  • mamosz 01.11.06, 16:11
    a nie przyszlo ci do glowy armagedon6661 ze Wojcieszek ma po prostu cos do
    powiedzenia i talent -nie ma tak w zyciu ze "sie udaje" niestety, a ci co sie
    im "nie udaje" po prostu nie umieja sprawic zeby w swoim zyciu znalezc
    prawdziwa wartosc i oddzielic to co wazne od tego co nie.To czy nam sie "udaje"
    czy nie zalezy wylacznie od nas.Przeczytaj jeszcze raz ten wywiad i naucz sie
    czegos.
    --
    Bo jesli kochac to nie indywidualnie.....
  • armagedon6661 02.11.06, 09:27
    Właśnie kolego , a co jest ważne w życiu. Sam wyciągnij wnioski. Fakt ma talent
    nie przeczę. Tylko gadanie o o możliwościach i cięzkiej pracy wsadz między
    bajki. Po prostu miał szczęście i tyle. TO nie zmienia faktu, ze pisze dobre
    artykuły i chwałą mu za to. Co do sztuk to nigdy ich nie widziałem, dlatego sie
    nie wypowiadam. Oby było więcej takich świetnych dziennikarzy.
  • jinx00 03.11.06, 02:10
    szczescie to jest wtedy kiedy ciezka praca spotyka okazje. szczescie i
    udawactwo kreuje sie samemu, a nie czeka na nie. to tak jakbys chcial wygrac
    totka bez zakupu kuponu.
    pozdrawiam
    --
    nie przejmuj sie tym. to wcale nie jest takie wazne.
  • nick3 03.11.06, 22:42
    ...ale jak artysta truje jak na jakim kursie przedmałżeńskim, to to jest żenada!

    No bo co powiedzieć o takiej gadce u człowieka z racji swojej profesji jakoś
    przeznaczonego do indywidualnego spojrzenia na świat:

    >Mnóstwo ludzi w moim wieku nie zakłada rodzin, podobno nie chcą... Wątpię, czy
    >są szczęśliwi. Ja chciałem mieć rodzinę, dziecko...


    "Radio Maryja powie ci, co jest w życiu Naprawdę Ważne.":)))


    W ogóle mam już dość tej przetaczającej się przez kraj agitki prourodzeniowej
    (także w gw). Często na granicy obrażania niedzieciatych.
  • uwolnic_cyce 04.11.06, 08:09
    nick3 napisał:
    > ...ale jak artysta truje jak na jakim kursie przedmałżeńskim, to to jest
    żenada
    > !
    > W ogóle mam już dość tej przetaczającej się przez kraj agitki prourodzeniowej
    > (także w gw). Często na granicy obrażania niedzieciatych.

    O!Twoja wypowiedź bardzo mi się podoba.Kolesiowi rzucił się na mózg pieluchy i
    uważ, że wszyscy powinni tak mieć.A nie kazdy musi sie spełniac przez
    rozmnażanie.

  • iluminacja256 04.11.06, 09:17
    Bo ja tam ciągle widze JA, JA, Ja, JA...Ja mam dziecko, ja zrobiłem dziecko, o
    kurde, zajebisty jestem bo od tej co jej zrobiłem dziecko, nei odszedłem, o
    kurde, ale sie pruło po nocach i srało , o kurde, normalnie Ja, Ja, JA..ja
    chyba zrobię sobie następne - Ja, JA, JA ...

    I ani słowa o tej kobiecie, o tej rzekomej miłosci, o tym, czy oprócz srania
    uczył też je chodzić , czy nei zauwazył tego w barach pierogowych;/

    Sorry, ale dla mnei to jest coś , co mogłabym nazwac antyreklamą ojca i
    mezczyzny - za to pełnią nastolatka , który ma zajebista zabawkę teraz - nazywa
    się dziecko. Nie trawię takich ludzi --------> ludziom wcale nei chodzi o
    to, z e ich nei stać na dziecko ------> tych co nie stać nei zobaczycie na tym
    forum, bo ich na internet też nie stać. Ludziom dzisiaj najbardziej brakuje
    MIŁOSCI, CIEPŁĄ, zrozumienia - jak w ogóle mozna mówić o robieniu sobie
    dziecka, kiedy ludzie sami siebie nei kochaja i łudzą sie, ze jak zrobią
    dziecko, to będzie lepiej w parze...Nie, nie robcie dzieci , jesli się NAPRAWDE
    nie kochacie i nie ejstescie ze sobą w związku długo i nei badzcie dumni, ze
    nie zostaliwiscie kobiety jak sie urodziło dziecko , bo jak ktoś jest z tego
    dumny, to nie ma pojęcia co to znaczy miłość i związek...
  • rusholme 04.11.06, 09:40
    >I ani słowa o tej kobiecie, o tej rzekomej miłosci

    No cóż, są rzeczy których nie daje się do gazet. Trochę dystansu życze. Pozdr PW
  • pokeo2 04.11.06, 12:28
    To umysl nastolatka z nowa zabawka.
  • brrum55 04.11.06, 13:06
    a pewnie że obrazania -widziałeś dane demograficzne?-ma Ci być tylko przyjemnie
    w życiu-tak?na wybory chodzisz też Ci sie pewnie nie chce i rządzi ta banda
  • ona42 03.11.06, 21:54
    To nie ma nic wspólnego ze szczęściem. Posłchaj sobie chłopczyku opowieści
    ludzi, którzy odnieśli sukces. 90%CIĘZKIEJ PRACY I SMAOZAPARCIA, 10% SZCZĘŚCIA.
    A jak ty misiu czekasz na szczęście to wierz mi. Nie doczekasz się.
  • armagedon6661 03.11.06, 22:25
    Cięzka praca, już ja widże ciężką pracę. Szczęście jest potrzebne. Ciężką pracą
    to możesz tylko garba zdobyć. Kochana dziewczynko poprzestawiały ci sie liczby
    chyba 90% szczęścia(lub jak to woli układy) i 10% pracy. W to ostatnie to uwierzę.
  • puch4cz 04.11.06, 03:52
    no to czekaj całe życie na szczęście, obyś się doczekał... jak sam nic nie
    robisz, to nie licz na NIC!
  • armagedon6661 04.11.06, 09:58
    Dla twojej wiadomości. Nie oceniaj ksiązki po okładce.
  • ppo 04.11.06, 14:42
    Tylko gadanie o o możliwościach i cięzkiej pracy wsadz między
    > bajki.

    A dlaczego?! Ja osiągnąłem to, co chciałem właśnie dzięki możliwościom
    (wrodzonym i wyuczonym), oraz ciężkiej pracy (determinacji w dążeniu do celu).
    Twoje teorie o "wsadzaniu między bajki" to właśnie "głodne pieprzenie", którego
    nigdy nie zrozumiem.
    Życzę szczęścia- może ci się przydać.
    --
    God = Gold, Oil, Drugs
  • aricia1 04.11.06, 11:42
    Jestem pod wrażeniem całego tekstu. Fajnie jest mieć świadomość, że jest więcej
    takich ludzików w naszym kraju. Myślałam, że jestem pojedyńczym egzemplarzem
    takiego żywota, ale jak widać myliłam się. Więc dzięki za uświadomienie i śmiem
    nawet powiedzieć: dzięki za otuchę! Właśnie zdałam sobie sprawę, że mimo
    wszystko moge osiągnąć więcej. Pozdrawiam.
  • andreski 05.11.06, 17:35
    tak , tak , tak !!!! jak ja nie znosze ludzi , ktorzy mi mowia : " ale
    szczescie miales " , albo : " ale ci sie udalo " . do roboty sie wez gamoniu !
    czy masz talent, czy nie . jesli go nie masz to przykro , bo tak jak ja musisz
    pracowac podwojnie , ale nierobstwem na pewno nic sie nie osiagnie .
  • joolanta 04.11.06, 13:57
    rodzenstwo - to najwartościowsze co można dac swemu ukochanemu dziecku!!!
    --
    forum - grafika komp.
  • princealbert 01.11.06, 13:57
    ale w sumie życie trudno inaczej opisać, choć zawsze warto spróbować.
  • mahadeva 01.11.06, 16:51
    Hehe ja zyje i mysle podobnie, jak Wojcieszek, ale bylam pewna, ze mam
    depresje :)
    --
    www.di.fm
  • 2xb 02.11.06, 14:13
    świetny tekst, ciekawy facet, wydaje się szczery i prawdziwy. bravo, ze
    świeczką szukać.
  • release2 02.11.06, 20:05
    No wiec mam dla Przemyslawa Wojcieszka zla wiadomosc. David Beckham zdradzal
    zone z co najmniej dwiema kobietami. Jedna z nich byla jego asystentka Rebecca
    Loos. Pisaly o tym szeroko brytyjskie media. Mam jednak nadzieje, ze system
    wartosci PW nie runie z tego powodu.

    Filmy PW do mnie przemawiaja. Jedno zastrzezenie - kryminalisci i postaci z tzw.
    'nizin' nie moga akcentowac wyrazow jak prymus-absolwent polonistyki.

    A poza tym PW jako fan Morrissey'a musi byc dobrym czlowiekiem ;-)
  • melissa_9 03.11.06, 21:37
    Przecież Wojcieszek na pewno wie, że Beckham zdradzał żonę, chodzi o to że jej
    jednak nie zostawił.
  • skinnycow 03.11.06, 22:19
    Nie to bylo odwrotnie - Beckham co prawda zdradzal zone, ale to zona mu
    wybaczyla i nie odeszla od niego. Bo coz znaczy zona Beckhama bez meza?
    Odpowiedz: Medialny niebyt. A to wiadomo jest nie do pomyslenia dla pani
    Bechamowej:-)
  • oolong 03.11.06, 13:59
    Zazwyczaj nie komentuje, zal mi czasu.
    Ale teraz to nawet zalozylem konto (bo by skomentowac trzeba miec konto na
    gazeta.pl)
    Ale do rzeczy: chyba mysle podobnie jak autor. Tyle, ze Beckham kompletnie mnie
    nie obchodzi.
    Niedawno skonczylem (tak sie mowi?) trzydziestke, mysle ze dosc duzo juz
    widzialem, troche podrozowalem, mysle ze jak na razie zycie mialem bardzo
    ciekawe i udalo mi sie (moze mialem farta) robic zeczy naprawde fajne.

    Podoba mi sie prostota, zdystansoanie i szczerosc tego tesktu.
    W pewnym momencie dochodzi sie chyba do wniosku (a moze tylko niektorzy) ze
    tego swiata raczej nie zrozumiemy, sprawy fundamentalne nie moga byc w zaden
    sposob udowodnione, i chyba wszystko jest wzgledne. I ze po prostu trzeba
    starac sie zyc porzadnie i nie szkodzic bliznim. To plan minimum, a jednak
    trudny w realizacji.
    I ze w kazdej chwili mozemy z tego swiata odejsc. Ale zanim to nastapi warto
    przezyc cos uniwersalnego, prawdziwego. I mysle ze dziekco, nowe zycie to jest
    cos takiego.
    Fajnie ze ktos zauwaza i docenia sprawy wydawalo by sie oczywiste - np ze w
    Europie nie spadaja bomby. I ze jest zadowolony z zycia (jesli dobrze
    rozumiem). Ja tez jestem i mysle ze bylbym niezaleznie od stanu majatku czy
    zawodu.
    I chyba by osiagniac cos co nazywa sie "szczesciem" nie trzeba duzo.
    Ja bardzo sie ciesze ze jestem zdrowy, za oknem swieci slonce, przed chwila
    padalo, a zaraz wychodze na spacer i byc moze do muzeum.
    I tylko czas za szybko uplywa. A jest jeszcze tyle do zobaczenia.
    I super urywek o polskich miśkach. Chwilowo mieszkam za granica. Jak
    nieciekawie wyglada porownanie naszego spoleczenstwa np z Holendrami czy
    Belgami.
    Nie bede sie o tym rozpisywal, moze za 20 albo 30 lat Polacy sie wyluzuja,
    przestaną sie notorycznie porównyac z sasiadami, zaczna chodzic do fryzjera i
    dentysty, zaczna sprzatac kupy swych psow. A jak wyjdą z kosciola i wsiada do
    swych samochodow to nie beda za chwile na siebie trabic i zajezdzac sobie
    drogi. I moze nie beda tez wyprzedac na 3 i 4 tego na waskiej drodze. A jak nie
    to trudno.

  • promyk.rosy 03.11.06, 17:12
    Niby prosty tekst o oczywistych rzeczach, a jakże prawdziwy... Chyba każdy z nas
    chciałby osiągnąć taką pełnię i harmonię szczęścia w życiu, tylko nie każdemu z
    nas jest to dane, trochę zazdroszczę panu W.
  • justitia_letitia 03.11.06, 18:21
    Ja jak "oolong" też po raz pierwszy na forum.
    Prawie sie popłakałam jak czytałam tekst Wojcieszka.
    Zwłaszcza, że bardzo prawdopodobne, że jestem statystyczną poszukującą, skazaną
    na miśka.
    "Każda marzy, by przeżyć fantastyczną przygodę z kimś, kto jest
    intelektualistą, ale równocześnie jest mocny, idzie do przodu. I wszystkie
    lądują w ramionach miśka, który leży na kanapie z piwem, drapie się po
    przetartych dresach i ogląda telewizję. Faceci w Polsce zrobili się generalnie
    ch..owi. To plaga."
    Marzenie - znaleść takiego Wojcieszka:)
  • mari.na 03.11.06, 18:22
    jako fan morrisseya jest frustratem, z przyzwyczajenia.

    tak to juz jest z nami, och jak nam zle w tym kraju, mylimy stabilizacje z
    miloscia i w nocy przesladuja nas marzenia w typie "take me out tonight, 'cause
    i want to see people who are young and alive" och razem z ta wielka miloscia z
    ktora przyjemnie nawet zginac by bylo. i dzieciak i misiowaty zwiazek (tym on
    jest i takim zostanie) nie zmieni tej tesknoty, naucz sie z tym zyc, moj drogi,
    ale gryzc zawsze bedzie.

    albo

    rzucisz uzalanie sie nad soba w cholere i wyjdziesz szukac prawdy. zadna
    miskowata iluzja nie zastapi prawdziwej milosci, a zeby ja miec, trzeba sobie
    odpowiedziec odwaznie na pytanie czego sie potrzebuje i konsekwentnie tego
    szukac, nawet jesli te potrzeby na tle miskowatej reszty wydaje sie sfreakowane.
    odwagi. jest szansa ze jazda bedzie trwac. wyjsc na droge ciezko, zwlaszcza gdy
    sie cale zycie wzdychalo do poety przekonanego, ze drugiego takiego jak on nie
    ma, i ja samotny w brzydkim miescie, tylko ja widze jakie ono piekne. otoz
    bullshit. jest swiatlo, ktore sie pojawi, ale tylko wtedy jesli zechcesz zeby
    przyszlo. jak zaswieci, nawet ci do glowy nie wpadnie, zeby taki tekst pisac. a
    tak...nic sie nie zmienia...i tak mozna cale zycie. patrz jak to robi Steven.

    mari.na

  • dyktatorek 03.11.06, 18:17
    Potworne wypociny... umęczyłam się czytając. A'propos Beckhama - bzyknął
    menadżerkę, bzyknął, niedokładnie czytasz kroniki towarzyskie :/
  • zapytaniaznak 03.11.06, 18:18
    Chyba nas oszukujesz, a być może i samego siebie. Jesteś anonimowy, powiedz ile
    zarabiacie, ile was kosztuje mieszkanie.
    Ja znam takich, co ich "na razie nie stać", ale kupili chatę za kilkaset tysięcy
    (jakieś 300), mają służbowe auta Volvo S60 i Forda Mondeo, w domu plazma
    wielkości ściany, dodatkowo "małe" 32' LCD w sypialni, sprzęt audiofilski nie
    wiem za ile i wakacje wyłącznie poza Europą. Nie stać ich, jest jeszcze tyle
    zabawek do kupienia...
  • dyktatorek 03.11.06, 18:23
    A co to? Obowiązek prokreacji?
  • zapytaniaznak 03.11.06, 18:38
    dyktatorek napisała:
    > A co to? Obowiązek prokreacji?

    Nie. Odpowiedź (może tego nie widać) dla osobnika glavtri.
    Nikomu nie niczego nie każę, w szczególności robienia dzieci, ale uważam, że
    glavtriego stać na drugie dziecko. Siedzi przy komputerze, więc albo go kupił,
    albo ma przy nim pracę - czyli nie jest to praca najniżej opłacana. Inne
    możliwości (np. bezdomny korzystający z kompa u znajomego) odrzuciłem, jako
    mniej prawdopodobne.
    Śmieszą ludzie, jak opisana przeze mnie para, których "nie stać". Zakłamanie.
    Oni po prostu NIE CHCĄ. Pewnie zachcą później, może ZBYT PÓŹNO.
    Jeszcze raz: nikogo do niczego nie zmuszam. Nawet swojej żony do kolejnego
    dzieciaka (chociaż bym chciał...).
  • mike_ab 03.11.06, 18:55
    > Nawet swojej żony do kolejnego
    > dzieciaka (chociaż bym chciał...).

    jak ktos pisze "dziciaka" to ja nie jestem pewien czy powinien miec dzieci
    dobrze ze masz zone :)
  • ppo 04.11.06, 14:58
    > jak ktos pisze "dziciaka" to ja nie jestem pewien czy powinien miec dzieci

    Czepiasz się. To pieszczotliwe określenie. Będziesz miał własne, to zrozumiesz.
    A przedmówca ma rację. Drażni mnie, jak ktoś narzeka, jaki to jest biedny,
    siedząc przed komputerem. Staram się puszczać takie wypowiedzi mimo uszu, bo
    nie sa dla mnie wiarygodne. Internet słuzy różnym ludziom do różnych rzeczy.
    Niektórzy wykorzystują go do pozyskania akceptacji innych. Piszą wtedy na forum
    bajki o swojej trudnej sytuacji po to, aby ludzie im współczuli. To współczucie
    oczywiście nie jest szczere- ludzie lubią litować się nad kimś, kto ma gorzej
    niż oni sami. Chcaą w to wierzyć, bo to ich pociesza i dowartościowuje. Na
    miejscu adminów wszystkie posty "biedaków" traktowałbym jako zaśmiecanie forum
    i usuwał. Nie wnoszą nic do dyskusji- są zwykłym "emocjonalnym spamem" :)
    --
    God = Gold, Oil, Drugs
  • rtd5rtd 03.11.06, 19:09
    Dzieciaka to sobe zrob i wychowaj.
  • comoda 03.11.06, 19:10
    ale zaraz zaraz co z moja emerytura? to ja mu wspolczuje. Posiadanie dzieci to nie jest kwestia finansow,
    ale checi. Nikogo nie trzeba zmuszac, ale nie lubie argumentacji typu: nie stac mnie, a co naszych
    rodzicow to bylo stac? a jakie mieli perspektywy? moja Mama dostala wlasne pierwsze mieszkanie jak
    mialam 7 lat (odkladala na nie okolo 17 lat!) i jakos nie wspominam swojego dziecinstwa jako koszmaru...
    jadlam chleb z maslem i z cukrem i bylo mi dobrze na swiecie, nie wiedzialam, ze gdzies na swiecie polki
    uginaja sie od myszek miki... Bardzo fajny artykul! Chcialabym, zeby wiekszosc ludzi z naszego pokolenia
    trzymala sie wlasnie takich wartosci. Zdolny mily facet. Pozdrawiam wszystkich.
  • aaadaswas 03.11.06, 19:16
    facet chyba ma rację - szkoda tylko, że to takie nieco przygnębiające
  • wyksztalciuch2 03.11.06, 19:44
    Jestem p.Wojcieszkiem rozczarowana. Zachęcać innych do prokreacji, deklarując
    jednocześnie, że potomkowi nie należy się zbyt wiele, bo ja jestem
    najważniejszy. Związek z jego matką prawdopodobnie jest tymczasowy, oraz
    rozważanie czy opuścić ciężarną kobietę,czy nie, to przerasta moje możliwości.
    Może i jest Pan normalny, ale zastanawiam się czy wogóle ma pan cokolwiek do
    powiedzenia. Z mojego punktu widzenia , najlepszą rzeczą która po nas zostaje,
    są dzieci.Czy to się komu podoba, czy nie. Można je oczywiście zaniedbywać,
    można zapatrzyć się w siebie, dogadzać sobie. Praktycznie życie będzi toczyło
    się dalej, a my będzemy się łudzić, że to co wytworzymy umysłem, nas przetrwa.
    Życzę spełnienia marzeń.
  • salsa 03.11.06, 21:51
    Nic na siłę. Znikając z hasłem SAMOREALIZACJI na ustach, zostawił mnie z taki
    "wojcieszek" na nowej drodze życia. Bez szans na poważny związek z jakimkolwiek
    innym "misiakiem". Bo kto chce wychowywać cudze dziecko, gdy nie pragnie
    własnych? Od siedemnastu lat jestem samotna. Pewnie już będę. I wiecie co?
    Wolałabym,żeby to się nie wydarzyło. Wolałabym być bezpłodna.
  • himhith 03.11.06, 20:17
    , ze polska sztuka lezy i kwiczy. :/
  • malgorzata57 03.11.06, 20:19
    fragment o miśkach prawdziwy aż nadto.Reszta też świetna.Zyje tak jak ty
  • kotbert 03.11.06, 20:24
    Autor_komentowanego_artykułu napisał:

    "Mnóstwo ludzi w moim wieku nie zakłada rodzin, podobno nie chcą... Wątpię, czy są szczęśliwi."

    Jeśli to ich wybór, to zapewne są szczęśliwi. Nie rozumiem, czemu autor_komentowanego_artykułu uważa, że tylko jego droga życia czyni szczęśliwym.
    Sugeruję autorowi_komentowanego_artykułu mniej zadufania.

    --
    kotbert
  • brandywine 03.11.06, 20:29
  • limet 03.11.06, 20:41
    Chciałaby kiedyś móc przeczytać książkę napisaną przez tego gościa. Facet
    piszący z sensem o facetach.
  • kopyr 03.11.06, 20:43
    Dla mnie genialny tekst. Szkoda ze takich facetow nie ma wiecej w pl, sa tylko
    ci "h..owi". Sama od takiego ucieklam.
    --
    mashana
  • istick 03.11.06, 21:27
    Jak to 'nie ma'? Pewnie, że są..
    między swoimi własnymi pokojami z maszyną do pisania a pobliskimi barami
    pierogowymi..
    Dlatego wydaje się, że ich nie ma.

    A poza tym, jako prawie 31-latek, uśmiechałem się do siebie czytając ten text.. :)
  • monster1972 03.11.06, 21:28
    napisales:

    jak się kochacie, to róbcie dzieciaka. Róbcie, póki to między wami trwa...

    gdybym takim poglądem kierował się w zyciu, to dziś byłbym 3 lata po rozwodzie,
    a 6 letnie dziecko miałoby rozbitą rodzinę...

    to jest zawsze loteria

    kochasz, jestes kochany, a za 2-3 lata nagle sie okazuje, ze nie ma szans na
    nic wiecej, ze to koniec.. i co wtedy z dzieckiem?

    życzę Ci powodzenia;)

    facet, 34 lata
  • armagedon6661 03.11.06, 21:42
    Wreszcie ktoś mądrze napisał.
  • ppo 04.11.06, 15:02
    Wiem, że jest jesień i niektórzy cierpią na depresję sezonową, ale nie musisz
    dzielić się swoim chorobliwym pesymizmem na forum. To nie nasza wina, że coś ci
    się nie udało.
    --
    God = Gold, Oil, Drugs
  • armagedon6661 05.11.06, 09:57
    Tak tak jak ma sie poparcie rodziców to wyjdzie. Prawda. Głupi trol.
  • ppo 05.11.06, 14:22
    > Tak tak jak ma sie poparcie rodziców to wyjdzie.

    Jak się nie ma poparcia (ani wogóle rodziców) to też wyjdzie, mądralo. Jesteś
    śmierdzącym leniem i tyle!

    >Głupi trol

    Tak się nazywasz, frajerze?
    --
    God = Gold, Oil, Drugs
  • armagedon6661 05.11.06, 22:18
    Tak frajer to z ciebie jest. A trolem to ty jesteś, a nie ja. Powiedz co ty
    robiłęś lub robisz?
  • hollowcat 03.11.06, 21:47
    Fajny artykuł. Najbardziej mnie dobijają słowa ludzi: "dobrze nam bez dzieci, płacimy składki na emeryture więc po co nam dzieci". Zapomnieli tlyko że co z tego że w przyszłości bedą mieli emeryturę skoro:
    - nie bedzie kto miał dla nich zrobić chleba
    - nie będzie kto miał im posprzątać
    - pielęgniarek, sanitariuszy też zapewne zabraknie
    Takie pieniądze bez pokrycia bo nie będzie komu płacić... Z tego wychodzi, że to moje dzieci bedą utrzymywały tych egoistów. Trzeba ludziom zmienić myslenie, ale widać że rząd nie ma na to pomysłów :(
  • zdanka1 03.11.06, 22:12
    Trzeba ludziom zmienić myslenie,
    > ale widać że rząd nie ma na to pomysłów :(


    No, jak jeszcze rząd pośród wielu zmian postanowi zmienić ludziom też i
    myslenie, to ja już na 100% zdecyduję, ze chcę mówić na codzień po angielsku;/
    --
    nie ma wybawców, którzy wiodą tłum
    nie ma wybawców, którzy zbawią nas
    jest tylko układ wrogich sił
  • uburama 03.11.06, 22:27
  • mary_elx 03.11.06, 22:46
    Pamietaj, że sku..syństwem jest niezapewnienie dziecku spadku o wartości
    minimum 300.000 zł. Powinieneś też zadbać o to, żeby zanim zdechniesz zapewnić
    dziecku wykształcenie. Jeżlei nie jesteś w stanie lub nie stać cię - rób to w
    GUMIE!
  • samentu 03.11.06, 23:09
    1. dziecko nie dzieciak, bo z takim podejściem do potomstwa będzie miało taki
    sam stosunek do swego ojca jak autor komentowanego tekstu ma do swojego
    dla mnie dziecko a nie dzieciak i właśnie dlatego nie chcę by musiało żyć w
    biedzie, wiem wiem
    my żyliśmy i wcale tragicznie nie wspominamy tego
    w latach 80 wszyscy żyli w nędzy więc wśród nędzarzy takie kwestię nie istniały
    i nie bolały (tak samo w czasie wojny)
    teraz to zupełnie coś innego - wykluczenie boli i to fizycznie i dlatego
    najpierw mnie musi byc stać na dziecko - by jak podrośnie nie musiało cierpieć z
    tego powodu
    emerytami nie ma co usprawiedliwiać mody prokreacyjnej bo to kwestia
    cywilizacyjna - nie do zmienienia, a zabezpieczenie nas samych to kwestia
    odpowiedniego dostosowania instytucji do zmian wynikających na świecie
    2. po 30 rzeczywiście już się nie pędzi tak z wszystkim (może już się nie może)
    coraz bardziej lubię wolne spacery tylko dlatego że wtedy do nikąd nie pędzę
    to że się nie myśli testosteronem to normalna sprawa - jego poziom spada w
    organizmie:P natura rzekłbym;)
    3. co do związków to dziecko absolutnie nie jest i nie powinno być spoiwem więc
    przestrzegam przed radami autora
    metody na związek są zasadniczo 2
    albo zauroczenia - czytaj czysta chemia - nagłe gwałtowny kop narkotyku
    tylko że organizm nie fabryka nie produkuje bez końca a i kolejne dawki coraz
    słabiej działają więc średni żywot takich związków 2 lata - do wyczerpania się
    wpływu partnera jako bodźca na produkcję
    potem człowiek na głodzie szuka nowego partnera bo potrzebuje mocniejszego kopa
    brutalne ale prawdziwe
    albo przez cierpliwe budowanie relacji różnego stopnia i poznawania siebie z
    znajomymi podobnymi ludźmi do nas - metoda długa bolesna i bez motylków ale z
    reguły takie związki są szalenie trwałe, nawet po rozwodach
    4. z różnych względów też jestem na zwolnionym bocznym torze i wkurza mnie to
    dramatycznie, nie potrafię jak autor celebrować parafii własnej - bo by to robić
    trzeba pójść w bajkowość, czytaj oszukiwać samego siebie że świat jest inny niż
    na oczy go widzę
    a ja nie potrafię i nie chcę więc wcale się nie dziwię osobą które w jakiś
    sposób odkładają/rezygnują z prokreacji kolejnych dzieciaków
    nie każdy jest familijnym miśkiem/ lub miśkiem któremu się wydaje że jest
    familijny - bo z decydowanie ta druga opcja dominuje (zazwyczaj do czasu -
    narodzin potomka)
    tyle lat 30 skończone niedawno
    ps.
    lamentującym kobietą nad brakiem niemiskowatych facetów zalecam myslenie
    logiczne, jak widać takowi są tylko że trudno ich odnaleźść bo z reguły są
    zaprzątnięci swym niezbyt eksponowanym życiem w własnych "parafiach"
    ergo męża w klubach się nie odnajdzie bo te przybytki są w zupełnie innym celu
    (czysto zabawowo - seksualnym)
    idąc do klubu (a zdarza się to bardzo rzadko) idę zasadniczo w odmiennych celach
    niż 30letnie poszukiwaczki życiowych partnerów
    uciekam od ich powłóczystych spojrzeń
    ale ja nie jestem miśkiem:)
    --
    Money making is a wonderful thing:)
  • msvip 03.11.06, 23:19
    straszne ...on nie umie po polsku!
  • buj_w_chutach 03.11.06, 23:40
    Tekst jest bardzo fajny, zresztą od lat bardzo cenię Wojcieszka za jego
    dzialalność artystyczną. Zycie nie jest niestety takie proste i nie kazdemu
    układa sie tak jak jemu. Zapomniał też dodać,że dzisiaj kobiety też są
    ch...owe. Tzn. zmaskulinizowane, pazerne i same nie wiedza co chcą.
    Niemniej czytając tekst wojcieszka miło mi,że są ludzie którzy nie mysla 24/7 o
    karierze i forsie.
  • kotbert 04.11.06, 06:32
    Znaczy są pazerne, tylko nie wiedzą na co? :D:D

    --
    kotbert
  • kamaz84 04.11.06, 07:22
    Otóz ja mam 22 lata i może wiem jeszcze za mało,ale pragne mieć dziecko.To nie
    jest takie proste,dlaczego?Po pierwsze niestać mnie,a po drugie jeśli nawet
    zdecydowałabym sie na dziecko to straciłabym pracę.Każdy pracodawca pierwsze co
    się pyta na rozmowie kwalifikacyjnej to "CZY JEST PANI DYSPOZYCYJNA?CZY MA PANI
    DZIECKO?"SAMI WIDZICIE TO NIE JEST TAKIE PROSTE.Nie raz myślałam,że będę miała
    dziecko to przeżycie jest cudowne.Z tym,że co powiem jak dorośnie kiedy będzie
    chciał chociażby jechać z klasą na wycieczkę?NIE MAM?Uważam,że życie jest
    jeszcze przede mną.Wielu ludzi znałam,którzy też mieli życie przed sobą,ale
    teraz chodzę ich odwiedzać na cmentarz:-(

    Prawdę mówiąc to nie mamy perspektyw życia w Polsce NIESTETY!!!!!!
  • alinaw1 04.11.06, 08:24
    Gdy czytam niektóre wypowiedzi widzę wyraźnie jak czasy się zmieniły, wszystko
    przyspieszyło. Gdy miałam 22 lata- studiowałam, biegałam po bibliotekach,
    imprezowałam (ale nie clubing), spotykałam się z ludżmi z całego świata (czyli
    naszego akademika), pracowałam w spółdzielni studenckiej, czytałam wiersze i
    dyskutowałam z kolegami całe noce o polityce i literaturze (nie przypominam
    sobie dyskusji np. o pieniądzach choć było nam tak samo albo i ciężej niż
    wspólczesnym żakom). Potem wędrowałam po świecie, wtedy gdy Polska otworzyła
    się na świat- ja zdobywałam kolejny wulkan. Swego męża poznałam po 30. Był
    ślub, prawdziwa noc poślubna (czyli zachowaliśmy to co dziś wyśmiewają niemal
    wszyscy). Nigdy nie toczyliśmy sporów, ba, nawet nie rozmawialiśmy o dzieciach.
    Jeśli jest małżeństwo- muszą być dzieci- to coś tak naturalnego, że się o tym
    nie dyskutuje. Jest jedno, musi mieć rodzeństwo- też nie planowaliśmy,bo
    planować to można urządzanie mieszkania ale nie dzieci. Nie uznajemy
    antykoncepcji, ale uznajemy OTWARCIE NA ZYCIE. Na tle znajomych jesteśmy trochę
    dziwakami. Oni mają pracę, apartamenty, furki ale powtarzają, że na dzieci ich
    nie stać. Sąsiad znalazł w necie wyliczenia ile wydaje się na dziecko i
    twierdzi, że wykastruje się. Na szczęście nie czytam takich wyliczeń bo
    okazałoby się, że kompletnie mnie nie stać na dziecko, a co dopiero na trójkę!
    I co z tym fantem począć (sic!)Ogłosić bankructwo albo nieprzystosowanie do
    życia? Brałam kiedyś udział a ankiecie DZIECKA dotyczącego rodziny. Na 2 tys.
    odpowiedzi tylko ja i jeszcze jedna kobieta nie wspominałyśmy o czynnikach
    ekonomicznych decydujących o potomstwie (i żeby było jasne- nie mam świetnej
    sytuacji materialnej, nawet samochodu brak). Dziennikarka zaprosiła mnie na
    rozmowę. Kurczę! Do czego doszedł ten świat?! Przeprowadza się wywiady z kimś,
    kto chce mieć dzieci wbrew ogólnym tendencjoom, narzekaniom i wyliczeniom
    ekonomicznym! Dominuje ogromny strach, że nie stać, że nie podołam bo śpiochy
    Mothercare kosztują 50 zł, a szampn Chicco 20 zł, a potem prywatne przedszkole,
    markowe jeansy, nauka tenisa, 3 języków. Jeśli tak układasz życie, jeśli
    planujesz mieszkanie, karierę i w tej perspektywie dziecko- okaże się, że
    pewnego dnia poczujesz się cholernie nieszczęsliwy z tymi swoimi planami i ze
    strachem, który każe zamykać się na dzieci. Bo przecież one kosztują. A ciebie
    na to nie stać.
  • kamaz84 04.11.06, 09:06
    Niechodziło mi o to,że nie stac mnie na dziecko.Jak narazie muszę zbierać na
    mieszkanie żeby móc sprawić sobie potomka:-) Nie wyobrażam sobie żeby odmówić
    mojemu dziecku jakiejś zabawki.Marzę o tym żeby dać wszystko mojemu dziecku co
    tylko sobie zapragnie.Jak narazie zostałam ciocią i cieszę się z tego
    dzidziusia jak nie wiem co.Mam teraz kogos komu moge sprawiać dużo
    przyjemności.Jestem tylko ciekawa czy podołam takiemu zadaniu?
  • katriel 04.11.06, 14:29
    kamaz84 napisała:
    > Nie wyobrażam sobie żeby odmówić
    > mojemu dziecku jakiejś zabawki. Marzę o tym żeby dać wszystko mojemu dziecku co
    > tylko sobie zapragnie.
    To brzmi jak absolutnie pewna recepta na wychowanie egoisty bez wyobraźni,
    przekonanego, że każda jego zachcianka musi być spełniona, wszystko jedno jakim
    kosztem dla innych. Przemyśl to jeszcze, dziewczyno.
  • mia-majta 04.11.06, 14:36
    Artykół bardzo ciekawy, zgadzam się alinaw1, moim zdaniem decyzja o dziecku to
    odpowiedź na pytanie czy chcę , a nie czy mnie stać. Bo tak naprawdę nigdy nas
    nie stać. Nie mam dzeci niestety:(., a mnie przeraża najbardzaiej że musiała
    bym odmówić mojemu dziecku sibie i mojego czasu, a nie jakiejś zabawki.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.