nic dodać nic ująć; jestem gejem i nauczycielem - chya jednak w tej
kolejności ;-) i powiem tak: owa 'dojrzałość i odpowiedzialność' sprowadza się
do oczekiwania swoistej niewidzialności; którą sam zresztą sobie narzuciłem,
jest to autocentuzra i nieustanna kontrola. Jednak dzięki temu spełniam
wymogi 'dojrzałości i odpowiedziałności'. Na czym to polega? Oto przykładay:
żeby zminimalizować kontakty z młodzieżą i kolegami/koleżankami, zmieniłem
szkołę i dojeżdżam, unikam posiedzonek w pokoju nauczycielkim i rozmów o
rodzinie, unikam rozmów na tematy rodzinne, społeczne i sercowe z uczniami,
choć uwielbiam to, gdy mój partner podwozi lub odbiera mnie z pracy ograniczamy
to do koniecznego minimum, imprezy szkolne, studniówki itp - jestem zwykle
chory. Jak widać, nie afiszuję się; czy mi z tym dobrze - nie, czy czyni mnie
to lepszym nauczycielem/kolegą z pracy - wątpię, buduję bowiem wrażenie obcości
i niedostępności. Wydaje mi się, że i tak niektórzy uczniowie i nauczyciele
wiedzą, ale jednocześnie mnie nie znają - jestem jakimś dziwadłem, a nieznane
budzi lęk; i tu koło się zamyka. Tak było dotąd, żyłem sobie obłudnie dla
wygody, teraz będę ze strachu.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.