Re: syndrom oblężonej twierdzy
Nie potrzebuję współczucia, zwłaszcza że jest ono grzecznościowe - Twoja
wypowiedź najwyraźniej świadczy o braku empatii. Nie chodzi o unikanie
studniówki. Rzecz w zmuszaniu do życia w ciągłym napięciu i kłamstwie. Zrób
eksperyment na sobie: wyobraź sobie, że min. Orzechowski mówił o hetero- a nie o
homoseksualistach i przez tydzień unikaj wszystkiego, co mogłoby zdradzić, że
masz Męża czy Partnera. Ani razu nie powiedz w pracy "A dziś rano Zdzich...",
jeśli znajdziesz się z Nim w miejscu publicznym sprawdzaj czy nie widzi Was ktoś
z kolegów, traktuj każdy żart z układów męsko-damskich jakby dotyczył tego,
czego nie możesz zdradzić, a co bawi innych itd. Ubierając się rano pomyśl o
zalotności koloru bluzki, poprawiając w pracy usta - o oczywistym uwodzicielskim
charakterze dbałości o urodę. Noga założona na nogę to prowokacja. Bądź
konsekwentna, notuj potknięcia, które Ci się przydarzą, co wieczór zrób przegląd
dnia. Myśl o konsekwencjach - nawet tolerancyjny dyrektor szkoły
najprawdopodobniej ugnie się pod naciskiem rodziców, choćbyś nie robiła nic
niestosownego, po prostu wystarczy donos, że mieszkasz z mężczyzną, resztę
załatwi fakt, że 56% dorosłych uważa, że osoby takie jak Ty nie mogą wykonywać
Twojego zawodu. Po tygodniu wróć do swoich wypowiedzi tutaj, ze świadomością
tego, że to nie było naprawdę i Twoje wrażenia są tylko imitacją tego, co
przeżywa nauczyciel (i nie tylko nauczyciel) homoseksualista.