Drogi pal666.
Nie wiem, kogo nazywasz durnym, ponieważ ustawiłem na drzewko odwrotne, i mi się
posty przemieszały. Nawet jeśli nazywasz tak kogo innego, to jest to przykre.
Niech ci odpowiem:
pal666:"małżeństwo jest związkiem prawnym osób odmiennej płci".
Nie masz racji: Małżeństwo jest związkiem prawnym osób odmiennej płci W POLSCE.
A żyjemy nie tylko w Polsce, ale na takiej niebieskiej planecie, gdzie
małżeństwo definiuje się na różne sposoby w zależności od kraju, stanu, a czasem
gminy.
pal666 powołuje się na "słownik języka polskiego sygnowany przez PWN i GW"
Sprawdź sobie, czy ten słownik aby jest aktualny. Liczy się data pierwszego
wydania, a nie "czternaste poprawione". Dobry słownik uzupełnia się co roku, a
co jakiś czas pisze od nowa. Jeśli twój zmieścił się na jednym krążku, to mam
wątpliwości.
pal666 napisał: "Zostaw małżeństwo w spokoju !Niech sobie będzie tym czym jest."
Gdybyś chciał zostawić małżeństwo w spokoju, to byś nie mógł podpisać
konkordatu, który przecież całe pojęcie małżeństwa wywrócił na kopyrtkę (sprawdź
sobie na swoim sławnym już krążku, co znaczy kopyrtka i kopyrtnąć, a przy
okazji, czy "pyrsk" mówi się na powitanie, czy na pożegnanie).
pal666 napisał: "Małżeństwo jako instytucja istnieje od wieków i od wieków
oznacza to samo (i nich tak zostanie)."
Małżeństwo w obecnej postaci istnieje od kilku lat (1998 - rok zrównania
minimalnego wieku zdolności do zawarcia małżeństwo, no i oczywiście konkordat,
który małżeństwo przedefiniował).
Przykład: "1995 - Małżeństwo jest związkiem prawnym zawartym przed urzędnikiem
stanu cywilnego przez mężczyznę co najmniej dwudziestojednoletniego i kobietę co
najmniej osiemnastoletnią."
Od tej pory wypadło "urzędnik" i rozróżnienie wieku.
pal666 napisał: "A tak a propos języka: widzę, że zwolennicy afirmacji
homoseksualizmu - w tym
także Ty - zaciekle mnie za te uwagi językowe atakują."
Nie chodzi o atakowanie Ciebie, lecz na to, że do opisu zjawisk społecznych
powołujesz argumenty z leksykologii w taki sposób, że widać, że się na
leksykologii ani leksykografii nie znasz.
Jeśli nie masz dobrego i aktualnego słownika języka polskiego (a wiem, że nie
masz, ponieważ taki nie istnieje), to użyj metody pracochłonnej, ale skutecznej:
wpisz do gugla słowa, które ci sprawiają kłopot: heteryk, pederasta, pedał, gej.
Przeczytaj gdzieś z czterysta stron, to będziesz miał wyobrażenie, co te słowa
oznaczają (semantyka) i jak są używane (pragmatyka). Leksykografia nie ma tu
zastosowania. Liczy się semantyka, a jeszcze bardziej pragmatyka.
pal666 napisał: "Dlaczego Wam tak zależy, żeby związek homoseksualny nazywać
małżeństwem ?"
Skoro jestem mężem, to czemu mam mówić inaczej?
Jako małżeństwo traktują nas znajomi, cała rodzina, moi uczniowie. Nawet nie
wiedzą, że nie mam na to żadnego papierka. Również jako małżeństwo jesteśmy
zarejestrowani w kasie chorych, gdzie nas zapisano bez pytania, kto jakiej jest
płci (ponieważ nie wolno gromadzić danych o życiu seksualnym!).
pal666 napisał: "Skoro podstawowwym atrybutem i
celem tego związku jest posiadanie własnych dzieci, związek homoseksualny NIGDY
nie będzie miał tej zdolności..."
Po pierwsze małżeństwo jest małżeństwem od chwili zawarcia małżeństwa, a nie od
dnia narodzin pierwszego dziecka.
Po drugie: "Zdolność posiadania własnych dzieci" już mam: w każdej chwili mogę
adoptować. Prawo w Republice Polskiej przewiduje możliwość, żebym adoptował
dziecko jako osoba samotna. Wystarczy, że nie będę miał pecha i osoba, która
przyjdzie z ośrodka adopcyjnego, nie będzie nastawiona homofobicznie. A jeśli
jako rodzica adopcyjnego wskaże mnie rodzic biologiczny, to nawet homofobia
urzędnika nie stanowi przeszkody.
Gdyby nadal się nie udawało, to mogę jechać do Ukrainy lub Gruzji.
Wiedz, że we Francji, Stanach i Kanadzie dzieci z rodzicami tej samej płci liczy
się w milionach, mimo iż obowiązują tam surowsze obostrzenia dotyczące adopcji,
niż w Polsce.
Pyrsk