Gej i lesbijka uczą dzieci twoje
Jedną ze swoich pierwszych lekcji w szkole (jeszcze jako praktykant, w obecności
wykładowcy nadzorującego oraz metodyczki) zainscenizowałem w sposób, żeby nikt
nie miał wątpliwości:
Wchodzę, i spoglądam powolutku, po kolei na chłopaków (mieli powyżej szesnastu
lat, więc wolno:), zresztą wtedy różnica wieku była niewielka), im
przystojnieszy, tym dłużej zatrzymując na nim wzrok. Dziewczyny pominąłem.
Po TAKIM wstępie, wszystko, co nastąpiło później, było już błahostką.
Przez dwie godziny w tygodniu uczyli się francuskiego, ale jednocześnie nauczyli
się doceniać, że uczy ich ktoś ciekawy.
Po roku wyznaczyli spośród siebie najprzystojnieszego (czytaj: tego, na którego
najczęściej spoglądałem), żeby mi wręczył na odchodne kwiatka:)))
(Znając młodzież, pewnie dla wicu wzięli pod uwagę, że był, powiedzmy, sceptyczny).
Mam pewność, że ci młodzi ludzie wyrośli na osoby obdarzane szacunkiem i
sympatią. Kto na tym zyskał bardziej: ja czy oni?
pyrsk