Re: Nie chce aby mojego syna uczył gej
Do czego są zdolni wściekli rodzice, to wiem z opowieści. Na to jest kodeks karny.
Porozmawiaj z synem: upewnij się, zapytaj go, czy gdyby się okazało, że uczy go
pedał, to by Ci o tym powiedział, wiedząc, że mu zrobisz obciach, lecąc do
dyrektorki na skargę.
Dzieci nie wiedzą, co to znaczy być homofobem, póki im się tego syndromu nie wpoi.
Nauczyciela - geja chroni prawodawstwo unijne i polski kodeks pracy.
To dyrektorkę postawisz w niezręcznej sytuacji, i to ona w pierwszym rzędzie za
Twoje fobie zapłaci.
Praktyka, jaką opisałem, istnieje od dawien dawna, jeszcze zanim staliśmy się
eurolandem. Nie potrzeba nawet grozić dyrektorce prawem pracy. Sama - z
przyzwoitości - bierze stronę nauczyciela - geja. Dyrektorka zazwyczaj jest
osobą światłą, wykształconą, z doświadczeniem pedagogicznym. Wie, że nie może
sobie pozwolić na wywalanie dobrych nauczycieli za pierdoły. Straci kadrę: geja
za oglądanie się za uczniami, heteryczkę za prowokowanie obcisłymi spódniczkami,
bliolożkę, bo powiedziała księdzu "dzień dobry" zamiast szczęśćcośtam, a ci, co
zostaną, zaczną ją olewać.
Takie sprawy (awanturujący się rodzic z absurdalnymi i społecznie szkodliwymi
żądaniami) załatwia się po cichu: dyrka mi powie: "wiesz co, jeden taki się
wygraża, nie mogę się opędzić. nie poudawałbyś trochę przez tydzień, żeby się
uspokoił? opłacę ci za to kurs rosyjskiego biznesowego. potem wróci normalność,
i się z niego pośmiejemy."
Homofobia to naprawdę nie mój problem!