Komentarze do artykułu

Niepokalane poczęcie

- Chciałabym zobaczyć minę naszej katechetki, gdyby usłyszała, że ja jestem z in vitro - mówi-letnia Patrycja

Niepokalane poczęcie Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Problemem w metodzie "in vitro" nie jest to, że powołuje się do życia
    ludzkie istnienia, ale że czyni się to w sposób niehumanitarny.
    --------------------------------------------
    “Wszystko możliwe jest dla tego, kto wierzy”
    (Mk 9,23).
    • Niezrozumiałym jest sprzeciw kosiciła i prawicy politycznej w tym temacie. Dzieki nowym technologiom mogą urodzić sie dzieci, które bez tych technologii nigdy by się nie urodziły. W efekcie mamy pozytywny bilans dzieci przychodzących na świat. Gdzie problem?
      Ciekawe że ci sami ludzie są przeciw aborcji. Czyżby więc byli przeciwko używaniu nowoczesnych technologii ingerujących w życie człowieka? Jeśli tak, to konsekwentnie powinno się zakazać używania leków, zabiegów, operacji itp. a jedyną dozwoloną medodą leczenia powinna być modlitwa. Jak już być konsekwentnym, to na całej linii, a nie tylko wybiórczo w pewnych tematach!! ...Jak widać jest to absurdalny tok myślenia.

      Nie rozumiem komu przeszkadzają "dodatkowe" dzieci, które bez in vitrio nigdy by się nie urodziły. Pan Bóg kocha wszystkie dzieci, także te narodzone dzieki in vitrio, także te nardozone np. ze związków pozamałżeńskch. To tylko osoby uzurpujące sobie prawo do reprezentowania Pana Boga na ziemi chcą nas kontrolować, definiować nam sposób w jaki mamy się rodzić, żyć i umierać. Szkoda, że liberalna Platforma daje się manipulować przez te osoby. Szkoda że Platforma nie widzi, że katolicyzm to nie jedyna religia. Czy kotoś sie zastanawiał jak ten temat widzą protestanci czy żydzi? Przecież wyznawcy tych religii też mieszkają w Polsce i nie identyfikują się w katolicą wykładnią "woli Pana Boga".
      • Zdumiewa mnie ile w ludziach jest jakiegoś narcyzmu, że potrafią popaść w
        obsesje na tle posiadania dziecka... 12 lat walki, upokarzających zabiegów i
        izolowanie sie od znajomych, którzy maja dzieci. Co złego jest w adopcji????
        Przecież tyle porzuconych dzieci czeka na dom! Ale nie - moje geny są takie
        cudowne , że jedynym celem mojego zycia jest ich przekazanie. Żenada!
        • Jak sama doświadczysz podobnych przeżyć, zrozumiesz....a tak na marginesie ja
          byłam zdecydowana na adopcje i wiesz co usłyszałam? procedury trwają kilka lat,
          my nie mamy szans na adoptowanie dziecka pomimo, że oboje pracujemy, mamy własny
          dom, więc moglibyśmy zapewnić dziecku naprawdę dobre warunki materialne
          obdarować je ogromną miłością. A wiesz dlaczego?? bo po pierwsze mamy już 36 lat
          a za kilka lat 40....nam stuknie,i nie jesteśmy bezpłodni, bo przecież raz w
          ciążę zaszłam, a że dziecko umarło .......no cóż, życzyli nam powodzenia i dużo
          szczęścia.
          • Dziwna reakcja urzędników, którą opisujesz. Trochę znam procedury adopcyjne, bo
            moja siostra ma adoptowana córkę. Warunkiem przysposobienia dziecka wcale nie
            jest całkowita niepłodność! Albo trafiłaś na urzędników debili albo przyczyna
            odmowy była inna.
            • To bardzo przykre w tym kontekście, ale trochę to powtarzasz
              kościelne bajki o "złych ludziach, co to sie upierają za rodzeniem
              dzieci, gdy tak wiele czeka na adopcje". Tymczasem takich dzici do
              adopcji nie ma wcale aż tak wiele, na pewno mniej, niż bezpłodnych
              par. Wiekszość nieszczęsliwych dzieciaków w domach dziecka to takie
              o nieuregulowanej sytuacji prawnej, a więc do adopocji i tak się
              nienadających. To zjawisko ostatnio się jeszcze zwiększyło, od czasu
              wprowadzenia idiotycznego "becikowego". Sam byłem jakiś czas temu w
              pewnym domu dziecka, gdzie na 65 wychowanków nie było ani jednej
              naturalnej sieroty... Pomijam już fakt, że nie każdy jest gotowy do
              adopcji, trzeba tu bardzo silnego określenia, że jest sie na to
              gotowym. Nie ma bowiem nic gorszego niż moment, gdy gdziecko z
              adopcji wraca... Oczywiście - najłatwiej na ten temat gadać
              kapelanowi, którego ten temat nie dotyczy.

              To straszne, żenujące i przykre, że o kwestii in vitro decydują nie
              zainteresowane pary, tylko dostojnicy KK, których ten temat z natury
              nie dotyczy. Kiedy staniemy się normalnym krajem?
              • Wcale nie tak wiele dzieci czeka na adopcję, niestety. Mnóstwo dzieci ma nieuregulowaną sytuację prawną i nie można po prostu ich adoptować.
                Jest to smutne, bo te dzieci po prostu chciałyby być kochane ale system bardziej interesuje się bronieniem praw biologicznych "rodziców" niż kierowaniem się dobrem dziecka.
                • Niestety, Państwo poprzez źle skonstruowany system opieki społecznej wspiera różne patologie zamiast je zwalczać. M. in. brak edukacji seksualnej w szkołach, becikowe za sam fakt urodzenia dziecka, opieszałość sądów rodzinnych, słabość urzędu kuratora powodują tragedię wielu dzieci. Ale ważniejsze dla niektórych są komórki, a nie żywi, już urodzeni ludzie. Odkąd przyszedłeś na świat mały człowieku, musisz cierpieć, bo Państwo będzie głaskać po głowie tłukącego cię codziennie, pijanego ojca lub matkę. Niestety, żaden hierarcha kościelny się za Tobą nie wstawi, boś już nie zarodek, tylko człowiek..
                  • Polskie prawo jest tak skonstruowane, aby utrudnić adopcję. Dobro
                    dziecka jest nieważne.

                    Mafia żerująca na in vitro pilnuje, aby w sejmie nie przeszły ustawy
                    ułatwiające regulację statusu prawnego dzieci porzuconych, oraz aby
                    pojawiły się przepisy umożliwiające finansowanie z podatków zabiegów
                    in vitro.

                    In vitro jest złą metodą uzyskania dziecka. Wiele kobiet (ok. 80%)
                    nie zostaje matkami, ale przechodzi kosztowną finansowo i zdrowotnie
                    kurację hormonalną, niezbędną do pozyskania jajeczek. Ta grupa
                    kobiet zapada na raka piersi o wiele częściej niż kobiety, które
                    tego horroru nie przeszły.

                    Dzieci z in vitro bardzo częściej chorują na różne choroby, niż ich
                    rówieśnicy poczęci naturalnie. Są one bardziej chorowite i często
                    same są niezdolne do samodzielnej prokreacji.

                    Każdy, kto twierdzie, że zbędne zarodki nie są zabijane lub
                    zamrażane, jest bezczelnym kłamcą. Kłamie zatem para, która
                    rozpoczyna ten artykuł.

                    KK nie ma żadnych zarzutów do dzieci poczętych in vitro, bo nie one
                    są winne, dlatego pytanie, które zadaje rzekomo dziecko tak poczęte
                    wobec swojej katechetki, jest pytaniem wymyślonym przez autorów
                    artykułu.

                    Jednym słowem jest to zakłamany, typowo propagandowy artykuł nt.
                    metody in vitro.
                    • Masz jakieś argumenty na poparcie swojej hipotezy o zapadalności na raka?


                      jazmig napisał:
                      > In vitro jest złą metodą uzyskania dziecka. Wiele kobiet (ok. 80%)
                      > nie zostaje matkami, ale przechodzi kosztowną finansowo i zdrowotnie kurację
                      hormonalną, niezbędną do pozyskania jajeczek. Ta grupa kobiet zapada na raka
                      piersi o wiele częściej niż kobiety, które tego horroru nie przeszły.
                      • siegfriedswaelderin napisała:

                        > Masz jakieś argumenty na poparcie swojej hipotezy o zapadalności
                        na raka?

                        Nie wiem jak inwitro, ale antykoncepcja hormonalna zwiększa ryzyko
                        raka...
                        • przy okazji zmniejszając zachorowalność na inne typy raka.
                        • Powtórzę się.
                          _Argumenty_, a nie swoje opinie. Potrafisz podać jakieś argumenty?
                          U kobiet stosujących antykoncepcję hormonalną częściej _wykrywa się_ raka, bo
                          one przynajmniej chodzą do lekarza i wykonują badania. Odróżniasz wykrywalność
                          od zapadalności?

                          mg2005 napisał:

                          > siegfriedswaelderin napisała:
                          >
                          > > Masz jakieś argumenty na poparcie swojej hipotezy o zapadalności
                          > na raka?
                          >
                          > Nie wiem jak inwitro, ale antykoncepcja hormonalna zwiększa ryzyko
                          > raka...
                          • siegfriedswaelderin napisała:

                            > Powtórzę się.
                            > _Argumenty_, a nie swoje opinie.

                            Argumentem jest statystyka.


                            > U kobiet stosujących antykoncepcję hormonalną częściej _wykrywa
                            się_ raka, bo
                            > one przynajmniej chodzą do lekarza i wykonują badania.

                            Potrafisz udowodnić, że kobiety 'nie stosujące' nie chodzą do lekarza
                            - i w związku z tym nie chorują ? :)

                            > Odróżniasz wykrywalność
                            > od zapadalności?

                            Wyobraż sobie ,że tak :)
                            A. hormonalna rozregulowuje gospodarkę hormonalną, co zwiększa
                            prawdopodobieństwo raka.
                    • > Jednym słowem jest to zakłamany, typowo propagandowy artykuł

                      To typowe w Wybiórczej...
              • Obrzydzenie bierze, gdy dostojnicy kościelni zabierają głos w sprawach
                moralności. Przedstawiciele instytucji tak niemoralnej jak KK powinni mieć choć
                tyle wstydu, by tego nie robić.
                Księża biskupi, zajmijcie się lepiej tym, co was najbardziej interesuje, tj.
                tyłkami swoich ministrantów. Wśród was najprzyzwoitszy jest jeszcze Petz, bo
                przynajmniej nie udaje. Bierzcie z niego przykład!!
                • Wzbudza w nim obrzydzenie sprzeciw KK wobec metody in vitro, ale nie
                  potrafi sformułować ani jednego zarzutu wobec tego sprzeciwu.

                  Tacy jak michalw111 są obrzydliwi, ponieważ powtarzają bezmyślnie
                  podane im do wierzenia hasła. Tacy jak on utrzymywali reżymy
                  faszystowkie i komunistyczne.
                  • jazmig napisał:

                    > Wzbudza w nim obrzydzenie sprzeciw KK wobec metody in vitro (...)

                    Po raporcie irlandzkim zwolennicy kościoła powinni schować mordy w
                    kubeł. Prawda o kościele katolickim jest czarniejsza od
                    najzłośliwszych przewidywań! Ta organizacja pedofilska powinna być
                    rozwiązana!
        • A na dodatek ciasne horyzonty myślowe. "Co złego w adopcji"? Ano nic, tylko
          widzisz, nie każdy może stworzyć rodzinę adopcyjną, bo żeby ją stworzyć, trzeba
          mieć ABSOLUTNĄ pewność, że bezwarunkowo pokocha się adoptowane dziecko. Nie
          każdy taką pewność posiada i wtedy odpada jako rodzic adopcyjny. Złem byłoby
          adoptowanie dziecka ignorując własne odczucia.
          --
          Quidquid latine dictum sit, altum videtur :-)
          • Hm. A z czego wynika gwarancja, ze wlasne sie pokocha?
            Skad sie biora te dzieci o nieuregulowanej sytuacji prawnej (a takze
            uregulowanej, ale niebedace sierotami) w domach dziecka? Czy nie od
            biologicznych rodzicow aby?


            --
            Wyślij protest doAmbasady Indii
          • umasumak napisała:

            > "Co złego w adopcji"? Ano nic, tylko
            > widzisz, nie każdy może stworzyć rodzinę adopcyjną, bo żeby ją
            stworzyć, trzeba
            > mieć ABSOLUTNĄ pewność, że bezwarunkowo pokocha się adoptowane
            dziecko.

            Jest przeciwnie - to poczynając dziecko nie ma się takiej pewności.
            Natomiast adopcja daje możliwość uzyskania tej pewności.

            Jeśli ktoś odrzuca adopcję, a wybiera inwitro - tzn, że nie chodzi
            mu o dziecko, ale o własny egoizm...

        • > Ale nie - moje geny są takie
          > cudowne , że jedynym celem mojego zycia jest ich przekazanie.

          Ale "prawie" czyni wielką różnicę. Faktycznie, jeśli ktoś nie jest w stanie wydać z siebie za pomocą naturalnych dzieci, nie powinien mieć ich w ogóle, bo jego geny są "zepsute". Ale czasami coś nie do końca pójdzie nie tak, rodzą się osobniki, które są nosicielami "złych" genów - potem leżą całymi latami gapiąc się w sufit, nie wiedząc, że istnieje jakiś świat. O ileż prościej byłoby te trefne geny zlikwidować, a osobnik nie męczyłby siebie i innych. W końcu nie każde geny warte są przekazania, cytując ciebie.

          --
          Nas nie przekonają, że białe jest białe, a czarne jest czarne
        • Nie rozumiem jednego. Jak moze brak dziecka wszystko w zyciu
          niszczyc? Tez nie mamy dzieci, nie mozemy miec. Ale mamy siebie,
          kochamy jedno drugiego, mamy radosc zycia, pomagamy innym, jestesmy
          w wirze pracy zawodowej i spolecznej, mamy hobby, mamy kochanych
          przyjaciol, duzo jezdzimy po swiecie. Ja uwielbiam prace z dziecmi w
          koscielie.Zajmujemy sie duzo dziecmi brata mojego meza i mamy
          chrzesniakow. Postanowilismy nie niszczyc radosci zycia brakiem
          dziecka!
      • Dlaczego kk nie uznaje technologii jako Daru Bożego? Bo jest stworzona przez
        ludzi? Przecież zgodnie z wykładnią kk Bóg może działać przez ludzi i wcale nie
        muszą być tzw. cuda - czyli coś transcendentnego.

        Niestety pycha ludzka, która chce podporządkować Boga rozumowi człowieka i
        najlepiej widoczna jest w rozporządzeniach "woli boskiej" płynących z Watykanu,
        nie pozwala dostrzegać go tam, gdzie może On faktycznie jest...

        Wesołej reszty świąt.

        --
        "P2C2BE!" Salomon Rushdi
      • olo-international napisał:

        > Dzieki nowym technologiom mogą urodzić sie dzieci, które bez tych
        > technologii nigdy by się nie urodziły. W efekcie mamy pozytywny
        > bilans dzieci przychodzących na świat. Gdzie problem?

        problem polega na tym, że końcowy bilans NIE JEST wbrew pozorom
        dodatni...
        dzieci, które przychodzą na świat tą metodą są w większym stopniu
        obciążone genetycznie niepłodnością... zwiększając procent ludzi
        niepłodnych w populacji... w efekcie może dojść nawet do tego, że
        WSZYSTKIE dzieci przychodzące na świat będą kiedyś musiały pochodzić
        z vitro...

        to nie jest zatem problem moralny, bo nie ma nic niemoralnego w
        pragnieniu posiadania własnych dzieci, nawet gdyby miały je donosić
        za wynagrodzeniem inne "kobiety-nioski"...
        problem zarodków również nie jest bardziej niemoralny niż problem
        aborcji...
        w istocie jest dużo mniej niemoralny niż ten ostatni, gdy zabija się
        często już czujące dziecko... a znakomitej większości katolików w
        Polsce jakoś to zupełnie nie przeszkadza mimo stanowiska Kościoła...
        zatem jest to niemoralne z punktu widzenia li tylko oficjalnej
        doktryny religijnej... a nie jakiejś ogólnie rozumianej moralności...
        'ogólnie rozumiana moralność' (moralność potoczna) pozwala katolikom
        na przerywanie ciąży, aby - w skrajnych przypadkach - w parę lat
        później starać się o dziecko z... in vitro właśnie...
        co najwyżej Kościół zaczyna być postrzegany z jej punktu widzenia
        jako... niemoralny, bo nie dbający o satysfakcję i spełnienie
        życiowe swoich wyznawców...

        jeśli zatem dla większości społeczeństwa nie jest to problem
        moralny, to w czym problem?

        otóż - tak jak ja to widzę - jest to problem etyczny vs Etyczny:

        - etyczny - dobre jest to, co dobre jest bezpośrednio dla mnie,
        mojej rodziny i lokalnie czasowo pojmowanego społeczeństwa
        (społeczeństwa tu i teraz)

        - Etyczny - dobre jest to, co jest dobre dla społeczeństwa
        (populacji) w szerszym horyzoncie czasowym

        jeśli uznamy, że dobro ogółu jest istotniejsze od dobra jednostki,
        to Etycznie (z podanego wyżej powodu) in vitro jest nie-Etyczne...
        moralność kościoła najzupełniej przypadkowo (?) zbiega się tu z
        dobrem najwyższym - długofalowym interesem gatunku homo sapiens

        oczywiście przewrotnie można dostrzec dobra wyższe, np. dobro
        biosfery (czy innych gatunków eksterminowanych przez człowieka,
        jak np. pan paniscus)... z tego punktu widzenia in vitro jest
        superEtyczne właśnie 8-)

        --
        ceterum censeo pan paniscus speciem conservandam esse
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=88776244&a=88867612
    • Jest to absurd! W takim razie wszystkie zabiegi medyczne ratujące
      życie też są tak samo niehumanitarne, nie mówiąc o przeszczepach
      organów itp.
      • oczywiście, że nie wszystkie zabiegi przedłużające życie są wskazane - polecam
        teksty Stanisława Lema (np. nowela "Przekładaniec" świetnie sfilmowana przez
        Wajdę - ukazująca absurd przeszczepów).
        • telemann napisał:

          > oczywiście, że nie wszystkie zabiegi przedłużające życie są
          wskazane - polecam
          > teksty Stanisława Lema (np. nowela "Przekładaniec" świetnie
          sfilmowana przez
          > Wajdę - ukazująca absurd przeszczepów).

          Lem to famtastyka, a tu mamy doczynienia z realiami naszych czasów.
    • Siła Kościoła Rzym-Kat. polega na tym, że nie zmienia zasad podług upodobań ludzi.
      • telemann napisał:

        > Siła Kościoła Rzym-Kat. polega na tym, że nie zmienia zasad podług upodobań ludzi.

        Nieprawda. Np. dzisiaj nie spala się czarownic na stosie, czyli kosciół potrafił sie zmienić.
        • Ale proszę zwrócić uwagę na stanowisko KRK do rozwodów, małżeństw
          homoseksualnych, in vitro. Choć masz rację, czasami KRK jest niekonsekwentny
          przeciwstawiając się karze głównej i wychwalając przeszczepy (co to dużo mówić
          swoisty neokanibalizm)
          • bo cóż to się nagle okazuje? Otóż człowiek potrafi powoływać zycie
            bez udziału Boga. Rodzi się pytanie, czy aby on jest, skoro pozwla
            na takie cuda? Straszny problem, jak to obejść i wcisnąć ludowi
            bajeczkę na kolejne kilkadziesiąt lat, żeby trwać dalej? Ma KK
            problem, wielki problem.
          • Z tego co pamietam to KK był przeciwko przeszczepom na początku. A wcześniej
            rpzeciw szczepionkom. Bo 'zabawa w Boga' itp. Oni mają długą tradycję bycia
            przeciw medycynie.
            • Nie tylko przeciw medycynie. Podobnie bylo z astronomia, seksuologia czy
              biologia ewolucyjna. Tak to jest jak skostniale dogmaty rodem sprzed paru
              tysiecy lat, kiedy to wiedza o medycynie, astronomii, biologii, fizyce czy
              chemii byla prawie zerowa i polegala na wierzeniu w bzdury, oddzialywuja na
              dzisiejsze zdobycze nauki. W koncu, po kilkuset latach postepow nauki KK zostal
              zmuszony do zaakceptowania ze to jednak nie Slonce krazy wokol Ziemi a na
              odwrot. Podobnie bedzie z ewolucja, problematyka homoseksualizmu, czy in vitro.
              Znajac KK obawiam sie jednak ze to tez potrwa kilakset lat, zanim w koncu nie
              beda mieli innego wyjscia jak najpierw "po cichu" a potem otwarcie zaakceptowac
              i ewolucje, i homoseksualizm i in vitro. To ze KK nie jest w stanie zaakceptowac
              ze nauka zaprzecza wielu jego dogmatom, to przede wszystkim problem samego
              kosciola. Nieszczescie polega na tym, polega na tym ze ta sekta ma az takie
              wplywy na zycie ludzi, wlacznie z ludzmi ktorzy sam KK i w ogole jakiekolwiek
              religie maja gdzies.

              --
              De omnibus dubitandum est.
        • Taaa, KK palił czarownice. I co jeszcze palił? Może teczki? Chociaż
          to nie jest akurat najlepszy przykład, bo te filozoficzne gdzieś się
          zagubiły. Palenie tzw czarownic było modne w kręgach kultury
          protestanckiej. A co sznowny interlokutor wie o Inkwizycji?Że paliła
          czarownice? To trochę mała ta wiedza. A że było wielu takich, którzy
          uciekali pod sąd inkwizycji, aby mieć szanse obrony przed
          autorytarnym wyrokim suwerena to już nie słyszał? No bo przecież
          wszyscy wiedzą, że KK i wszystkie jeg istytucje przeszłe obecne i
          przyszłe sa be.
          • to historyczna prawda. Faktycznie, inkwizytorzy bywali ludxmi
            wykształconymi i mniej zainteresowanymi prywatą niż niejeden lokalny
            władca.

            Chcesz powiedziec, że mamy dziękować Kościołowi za to, że w kilku
            przypadkach obronił pojedyncze osoby przed szaleństwem, które sam
            wykreował?

            Niedawno w Gazecie pewien hierarcha twierdził, że słów "zabijcie
            wszystkich, a Pan wybierze sprawiedliwych" w ogóle nie
            wypowiedziano. A Ty jak myslisz?
            • Dlaczego uważasz, że KK wykreował jakieś szaleństwo? a inkwizycja
              była powołana właśnie min. dla obrony przed szaleństwami władzy
              cywilnej. I czarownice to może fajny temat filmowy, ale nic ponad
              to. Trochę inaczej wyglądało to w anglikańskiej Brytanii i krajach
              protestanckich. Tam inkwizycji nie było, a ogień buchał aż miło.
              Co jak myślę: czy powiedział czy nie powiedział? To nie jest kwestia
              myslenai a wiedzy.Powiedział, to powiedział, nie, to nie. W
              Ewangelii jest troszkę inna przypowieść. Ta o pszenicy i kąkolu...
              • Ale władza cywilna z powodzeniem powoływala się na prawdy wiary,
                które wykreował własnie KK. Poza tym w wielu miejscach władzę
                cywilną sprawował KK i postępował równie okrutnie.

                Ewangelie są bardzo ładne, ale ci, których KK palił we Francji
                pewnie bardziej byli zainteresowani realnymi opowiesciami
                wspomnianego przeze mnie dostojnika.

                Acha, chciałem zapytać -a w Hiszpanii okrucieństw też dopuszczali
                się protestanci? Zresztą ja nie mam zamiaru kosciołów protestanckich
                bronić. Żyję w kraju podobno katolickim, więc piszę o katolicyzmie,
                gdybym mieszkał w Holandii to bym się zajmował czymś innym. Ale
                proponuję nie przyjmowac taktyki "a u was bija murzynów" tylko zająć
                się własnymi winami. Ja i tak wybrałem ateizm ;-))

          • piotrsawr napisał:

            > Taaa, KK palił czarownice. I co jeszcze palił? Może teczki?
            Chociaż
            > to nie jest akurat najlepszy przykład, bo te filozoficzne gdzieś
            się
            > zagubiły. Palenie tzw czarownic było modne w kręgach kultury
            > protestanckiej. A co sznowny interlokutor wie o Inkwizycji?Że
            paliła
            > czarownice? To trochę mała ta wiedza. A że było wielu takich,
            którzy
            > uciekali pod sąd inkwizycji, aby mieć szanse obrony przed
            > autorytarnym wyrokim suwerena to już nie słyszał? No bo przecież
            > wszyscy wiedzą, że KK i wszystkie jeg istytucje przeszłe obecne i
            > przyszłe sa be.

            Masz rację. Inkwizycja nikogo nie skazała na śmierć, ponieważ, o
            czym wie niewiele osób bo się tym nie interesuje, prawo kanoniczne
            zabrania osobom duchownym zasiadania w gremiach wydających i
            wykonujących wyroki śmierci. Sąd Inkwizycji, po stwierdzeniu winy
            delikwenta, wypowiadał formułkę: "Kościół nie ma już z tym
            człowiekiem nic do czynienia, niech się nim zajmą władze świeckie".
            Dalszy ciąg był znany. Kiedy podsądnym była osoba duchowna, odbywała
            się uroczysta ceremonia "odświęcania". Tak postąpiono m. in. z Janem
            Husem, Hieronimem Praskim i innymi (źródło: Jana Kanturkova, "Jan
            Hus", wyd. Hynek Praha 2000). A co do tego, kto więcej spalił
            czarownic, to masz rację: Protestanci byli równie gorliwi jak
            katolicy. Ostatnią, ale to naprawdę ostatnią czarownicę spalono nie
            w katolickiej Polsce czy Hiszpanii, ale w protestanckich Prusach i
            to w roku, uwaga! uwaga! 1811 w mieście Orneta, należącym dziś do
            Polski. Co do tępienia heretyków, to oczywiście KK katolicki był
            bezkonkurencyjny, ale i protestanci nie byli niewiniątkami. Np
            Marcin Luter był przeciwny zabijaniu innowierców, ale już
            ewangelicki teolog Melanchton uważał, że odstępców należy karać
            śmiercią. Trzeba dodać, że w ciągu XV i XVI wieku wyjątkowo wiele
            osób duchownych różnych wyznań, w tym paru biskupów, zostało
            spalonych na stosie za czary. Mniej więcej w tym czasie nastąpił
            swoisty "podział kompetencji": Inkwizycja zajęła się "heretykami", a
            czarownicami sądy świeckie. I dopiero się zaczęło.
      • Najfajniejsze jest, gdy katolicy nie wiedzą nic o Kościele i historii jego doktryny.
        Poczytaj sobie co o zarodku i jego duszy pisał Tomasz z Akwinu.
        A jak fajnie pisał o kobietach, prawie tak samo zabawnie jak Jan Chryzostom.

        "Zarodek płci męskiej staje się człowiekiem po 40 dniach, zarodek żeński po 80.
        Dziewczynki powstają z uszkodzonego nasienia lub też w następstwie wilgotnych
        wiatrów." (św. Tomasz z Akwinu)
        "Kobiety są przeznaczone głównie do zaspokajania żądzy mężczyzn."
        (Jan Chryzostom, 349-407, gr.)
        "Kobieta jest istotą poślednią, która nie została stworzona na obraz i
        podobieństwo Boga. To naturalny porządek rzeczy, że kobieta ma służyć mężczyźnie."
        "Wartość kobiety polega na jej zdolnościach rozrodczych i możliwości
        wykorzystania do prac domowych" (św. Tomasz z Akwinu, mędrzec Kościoła, 1225-1275)

        --
        Tojest siekiera mojego dziadka. Ojciec wymienił stylisko, ja ostrze.
        • kajmir napisał:

          > Najfajniejsze jest, gdy katolicy nie wiedzą nic o Kościele i
          historii jego dokt
          > ryny.
          > Poczytaj sobie co o zarodku i jego duszy pisał Tomasz z Akwinu.
          > A jak fajnie pisał o kobietach, prawie tak samo zabawnie jak Jan
          Chryzostom.
          >

          A na temat "heretyków" św. Tomasz z Akwinu napisał tak:

          "Jeżeli władze świeckie surowo karzą fałszerzy pieniędzy, za które
          kupuje się dobra doczesne, to o ileż sroższą karę muszą ponieść ci,
          którzy fałszują religię, która decyduje o życiu wiecznym?"
      • Niepokalane poczecie, ziemia jest plaska, kult swietych, Jezus zyje itp itd
        nauczamy bzdury, wciskamy ciemnote, KK sie nie zmienia... swiat i nauka idzie do
        przodu.

      • --
        Jarek , jak tam na smietniku ????
    • Bardzo często dziecko urodzone z in vitro ma rodzeństwo, które zostało lub
      zostanie zabite przez lekarza za przyzwoleniem jego rodziców.
      Po zapłodnieniu komórki jajowej to dziecko już jest!!.
      Wystarczyłyby trzy tygodnie w brzuchu mamy i na USG już widać by było jego
      bijące serduszko!! - cudowny widok.
      Niestety tak się nie stanie - z dużym prawdopodobieństwem zostanie wcześniej
      zabite.
      Także dziecku urodzonemu z in vitro, trzeba również powiedzieć, że jest
      szczęściarzem - bez żadnej swojej zasługi żyje, podczas gdy nie każde z jego
      rodzeństwa miało tyle szczęścia.
      • lokosik napisał:

        > Bardzo często dziecko urodzone z in vitro ma rodzeństwo, które zostało lub
        > zostanie zabite przez lekarza za przyzwoleniem jego rodziców.
        > Po zapłodnieniu komórki jajowej to dziecko już jest!!.
        > Wystarczyłyby trzy tygodnie w brzuchu mamy i na USG już widać by było jego
        > bijące serduszko!! - cudowny widok.
        > Niestety tak się nie stanie - z dużym prawdopodobieństwem zostanie wcześniej
        > zabite.
        > Także dziecku urodzonemu z in vitro, trzeba również powiedzieć, że jest
        > szczęściarzem - bez żadnej swojej zasługi żyje, podczas gdy nie każde z jego
        > rodzeństwa miało tyle szczęścia.

        Nawet jeśli przyjmiemy twoje definicje poczęcia i zabijania za prawidłowe, to w twoim przykładzie w efekcie końcowym mamy pozytywny bilans życia, bo urodziło się jedno dziecko. Bez in vitrio nie urodziłoby się żadne.
      • Po zapłodnieniu komórki jajowej to dziecko już jest!!.

        To bardzo ciekawy pogląd - chociaż kłopotliwy dla osób, które go
        podzielają. Nie potrafią one na przykład odróżnić jaja od kury, co
        sprytni sprzedawcy jaj chętnie wykorzystują, sprzedając im jaja w
        cenie kurczaków.
        • Więc może powiesz kiedy zaczyna się życie człowieka? W drugim dniu po
          zapłodnieniu, dwa tygodnie po zapłodnieniu, trzy tygodnie po zapłodnieniu (już
          na USG widać bijące serce dziecka) trzy miesiące po zapłodnieniu, pięć miesięcy
          po zapłodnieniu, 9 miesięcy po zapłodnieniu?
          Może między 2 tygodnie a trzy tygodnie po zapłodnieniu? Może między 10 a 11
          dniem po zapłodnieniu?
          • lokosik napisał:

            > Więc może powiesz kiedy zaczyna się życie człowieka? W drugim dniu po
            > zapłodnieniu, dwa tygodnie po zapłodnieniu, trzy tygodnie po zapłodnieniu (już
            > na USG widać bijące serce dziecka) trzy miesiące po zapłodnieniu, pięć miesięcy
            > po zapłodnieniu, 9 miesięcy po zapłodnieniu?
            > Może między 2 tygodnie a trzy tygodnie po zapłodnieniu? Może między 10 a 11
            > dniem po zapłodnieniu?

            Uciekasz od tematu zasadniczego, ale niech ci będzie.
            Na temat rozpoczęcia i zakończenia życia można patrzeć z wielu punktów widzenia. Można być dogmatycznym i upierać sie przy jednym. Można, ale nie trzeba. Zanim odpowiesz sobie na zadane powyżej pytania zapytaj się "kiedy kończy sie życie?". Nie ma na to jednoznacznj odpowiedzi. Biologicznie można powiedzieć (analogicznie do poczęcia), że śmierć następuje gdy komórki przestają się dzielić; faktem jest że zwłokom martwych ludzi przez kilka dni (nawet tygodni) nadal rosą włosy i paznokcie, czyli komórki nadal sie dzielą, choć osoba zmarła. Być może defincja biologiczna nie jest prawidłowa. Być może życie nie zaczyna się od zapłodnienia i pierwszego podziału komórek i nie kończy się na ostatnim podziale komórek. Z innego punku widzenia: jak zdefiniować śmierć osoby utrzymywanej w szpitalu przy życiu wyłącznie przy momocy aparatury. Wszystkie komórki funkcjonują prwidłowo (z wyjątkeim części komórek mózgu), dzielą się, itp. O śmierci decyduje pstryknięcie wyłącznikiem. A może ta osoba już nie żyje zanim sie wykona ten pstryk?
            Tak więc nie ma jednoznacznej definicji rozpoczęcia i zakończenia życia. Twoje pytania nie mają sensu i są ucieczką od głównego tematu. Ja nadal nie rozumiem dlaczego KRK jest przeciwko "dodatkowym" dzieciom, dzieciom in vitrio, które mogą przyjść na świat i na tym świecie samodzielnie i godznie żyć. A może będzie podobnie jak z tymi czarownicami i KRK zmieni swoją opinię?
            • Wydaje mi się, że KRK nie może zmienić opinii co do zabijania bezbronnych i
              niewinnych ludzi i nigdy się na to nie zgodzi. Tak jak nigdy nie powinien sie na
              to godzic żaden człowiek. I nie ma tu znaczenia czy ktos nalezy do KRK czy nie.
              • lokosik napisał:

                > Wydaje mi się, że KRK nie może zmienić opinii co do zabijania bezbronnych i
                > niewinnych ludzi i nigdy się na to nie zgodzi. Tak jak nigdy nie powinien sie n
                > a
                > to godzic żaden człowiek. I nie ma tu znaczenia czy ktos nalezy do KRK czy nie.
                >

                KRK nie miał swego czasu problemów z zabijaniem czarownic i niewiernych ...
                • Nie miał? To po co było pwoływać całe te instytucje, jak inkwizycja,
                  dzięki której jednak wiele ludzi uciekło spod topora cywilnej
                  władzy? Przeciez mozna było rach-ciach i już, bez zbędnych procesów,
                  udowadniania winy i całych tych ceregieli.
                  • Za 10 lat będziecie twierdzić, że KK ratował czarownice.
                  • piotrsawr napisał:

                    > Nie miał? To po co było pwoływać całe te instytucje, jak inkwizycja,
                    > dzięki której jednak wiele ludzi uciekło spod topora cywilnej
                    > władzy? Przeciez mozna było rach-ciach i już, bez zbędnych procesów,
                    > udowadniania winy i całych tych ceregieli.

                    KRK jednak nie miał problemów zabijania w imię Boga. Instytucje dawały wrażenie praworządności. A w stylu "rach-ciach" to zabijano tak okupantów Ziemi Świętej jak i mieszkańców odkrytych kontynentów (Ameryk, Australii). Do dziś pamiętam z dumą wypowiedziane słowa katolickiej zakonnicy w hiszpańskim Trujillo (skąd wyruszali tacy conquistadores jak Pizarro), która z przekonaniem tłumaczyła, że wyruszali do Ameryk aby ewangelizować i nieść wiarę chrześciajską. A tych którzy sie ewangielizacji opierali, wyżynano, w imię Boga oczywiście.
              • lokosik napisał:

                > Wydaje mi się, że KRK nie może zmienić opinii co do zabijania bezbronnych i
                > niewinnych ludzi i nigdy się na to nie zgodzi. Tak jak nigdy nie powinien sie n
                > a
                > to godzic żaden człowiek. I nie ma tu znaczenia czy ktos nalezy do KRK czy nie.
                >

                To niech się może zajmie na serio problemem zabijania noworodków przez matki,
                które nie wiedzą, że można oddać do adopcji itd. Przerażone, pozbawione przez
                ten strach godności kobiety - one i ich urodzone dzieci jakoś KK nie obchodzą.

                --
                antiquitates.blox.pl
              • To dlaczego KK "akceptuje" fakt, ze Bog stworzyl taki system rozrodczy
                czlowieka, ze kilkadziesiat procent wszystkich zaplodnien konczy sie samoistnymi
                poronieniami, czyli w twojej terminologii "zabijaniem bezbronnych i niewinnych
                ludzi"?

                --
                De omnibus dubitandum est.
                • elucidator napisał:

                  > To dlaczego KK "akceptuje" fakt, ze Bog stworzyl taki system
                  rozrodczy
                  > czlowieka, ze kilkadziesiat procent wszystkich zaplodnien konczy
                  sie samoistnym
                  > i
                  > poronieniami, czyli w twojej terminologii "zabijaniem bezbronnych
                  i niewinnych
                  > ludzi"?
                  >

                  No właśnie, a gdzie idą nieśmiertelne dusze (no bo skoro to jest już
                  człowiek, to taką duszę ma!!!) takich nieszczęsnych istot?
            • Popieram Twój myślowy wywód, ale pozwolę sobie pójść jeszcze dalej.Otóż skłonny
              jestem przychylić się do tych, którzy twierdzą, że życia nie da się zniszczyć.
              To zaś co my nazywamy zabiciem jest jednie przerwaniem zjawiska życia (jako
              treści) w danym ciele (będącym jedynie czasowym życia przejawem). Popieram też
              pogląd, że BYT to ciągle zmieniająca się FORMA stałej (a więc nieśmiertelnej)
              TREŚCI.
          • Wybacz, nie skorzystam z żadnej z Twoich podpowiedzi.
            Zacznij od rozróżniania jaja od kury - to prostsze, a opanownie tej
            umiejętności przyniesie Ci korzyści ekonomiczne.
            Jak już posiądziesz tą sztukę to spróbuj odróżnić człowieka od
            zarodka i płodu.
            Zastanów się na przykład, dlaczego KRK (którego ideologia jest chyba
            źródłem Twoich poglądów) nie opatruje płodu ludzkiego żadnymi
            sakramentami i odmawia mu pochówku w poświęconej ziemi.
            • Tu się nie ma nad czym zastanawiać. Osoba nieochrzczona nie ma prawa
              do żadnych sakramentów ani pochówku w rytuale katolickim. W czym tu
              widzisz problem?
              Gdzie nabyłeś/aś umiejętności odróżniania człowieka od zarodka i
              płodu. Chyba ż chodzi o odróżnienie czowieka od zarodka np.kury, bo
              to sie już da zrobić...
            • Jeszcze raz się spytam: kiedy zaczyna się życie człowieka?
              Jaki czas po poczęciu uważasz za moment w którym człowiek juz jest?
              Jeśli jest to czas x. To czy pięć minut przed czasem x to nie jest człowiek a
              sześć minut pózniej to juz jest człowiek?

              Czyli sześć minut wcześniej można go jeszcze zabić, a sześć minut pozniej nie
              można już tego zrobić
              • Zycie konkretnego czlowieka (i wiekszosci innnych ssakow) zaczyna sie wtedy, gdy
                zarodek zacznie funkcjonowac w macicy matki, czyli laczy sie z jej organizmem,
                jako ze sam zarodek bez mozliwosci rozwoju w macicy (przynajmniej jak na razie)
                nie ma mozliwosci przetrwania.


                --
                De omnibus dubitandum est.
              • lokosik napisał:

                > Jeszcze raz się spytam: kiedy zaczyna się życie człowieka?
                > Jaki czas po poczęciu uważasz za moment w którym człowiek juz jest?
                > Jeśli jest to czas x. To czy pięć minut przed czasem x to nie jest człowiek a
                > sześć minut pózniej to juz jest człowiek?
                >
                > Czyli sześć minut wcześniej można go jeszcze zabić, a sześć minut pozniej nie
                > można już tego zrobić

                Raz ci odpowiedziałem na to pytanie, wcześniej. Powtarzasz je, bo albo albo nie rozumiesz, albo nie chcesz zrozumieć i boisz się myśleć poza dogmatami. Na pewno mylisz pojęcia "dziecko", "płód" i "zarodek". W imię ochrony zarodków, chcesz zapobiegać życiu dzieci. To nieładnie i chyba z wolą Boga nie ma nic wspólnego.
                Życie (od poczęcia) jest procesem a nie puntkem na osi czasu. Tak samo jak śmierć (patrz mój wcześniejszy post na ten temat). Nie można jednoznacznie, zerojedynkowo, powiedzieć, że od teraz jest a od teraz to już nie. Życie człowieka (tak jak każdego innego zwierzęcia na ziemi) na dobre się zaczyna od momentu przeżycia bez pomocy innych ... to chyba najtrafniejsza definicja.
                • Chyba nawet się nie domyślasz,jak bardzo byś nie chciał doświadczyć
                  na samym sobie wprowadzania w czyn treści zawartych w tej definicji.
                  Fakt, chwili smierci nie potrafimy dokładnie określić, ale w
                  przypadku nowego życia taki monent jak najbardziej istnieje.
                  Warunkiem sine qua non powstania nowego zycia jest w przywoływanej
                  sytuacji połączenie plemnika i komórki jajowej. To co wtedy powstaje
                  nie zmienia się już co do istoty, a jedynia dojrzewa. Mozna
                  powiedzieć, że moment połączenia genów ojca i matki jest punktem
                  kluczowym a jako taki może byc uznany za początek. Wszelkie
                  rozwazania o tymn, czy się musi zagnieździć, czy może rozwinąć się w
                  odpowiednim środowisku fizyko-chemicznym i w którym momencie to
                  życie staje sie życiem są jedynie dywagacjami. Naprawde tak trudno
                  to zrozumieć?
                  • piotrsawr napisał:

                    > Chyba nawet się nie domyślasz,jak bardzo byś nie chciał doświadczyć
                    > na samym sobie wprowadzania w czyn treści zawartych w tej definicji.
                    > Fakt, chwili smierci nie potrafimy dokładnie określić, ale w
                    > przypadku nowego życia taki monent jak najbardziej istnieje.
                    > Warunkiem sine qua non powstania nowego zycia jest w przywoływanej
                    > sytuacji połączenie plemnika i komórki jajowej. To co wtedy powstaje
                    > nie zmienia się już co do istoty, a jedynia dojrzewa. Mozna
                    > powiedzieć, że moment połączenia genów ojca i matki jest punktem
                    > kluczowym a jako taki może byc uznany za początek. Wszelkie
                    > rozwazania o tymn, czy się musi zagnieździć, czy może rozwinąć się w
                    > odpowiednim środowisku fizyko-chemicznym i w którym momencie to
                    > życie staje sie życiem są jedynie dywagacjami. Naprawde tak trudno
                    > to zrozumieć?

                    Widzę, że trudno ci myśleć poza dogmatami. A szkoda.
                  • To co wtedy powstaje
                    > nie zmienia się już co do istoty

                    alez to nieprawda! istota sie zmienia poniewaz zarodek ewoluuje.
                    Trofoblast a pozniej lozysko powstaje (miedzy innymi) z komorek zarodka: ma ten
                    sam material genetyczny, nowy i unikatowy. Czy lozysko to nowy czlowiek?

                    a jeszcze istnieje cos takiego jak epigenetyka: wiesz co tomagiczne slowo oznacza?
            • Ostatnio gdzieś czytałem artykuł na ten temat - jak egzaltowane kobiety, które
              uwierzyły w "od poczęcia do naturalnej śmierci", a potem zdarzyło im się
              poronić, usiłowały pochować po katolicku swoje niedonoszone dziecko. Tu tkwi
              wielka niekonsekwencja Kościoła - skoro zarodek jest człowiekiem od chwili
              poczęcia, to powinny przysługiwać mu sakramenty i katolicki pochówek...
              • I znowu. Pojmij, że KK broniąc każdego życia nie może udzielać
                żadnych sakramentów ani odprawiać ściśle religijnych obrzędów osobom
                nieochrzczonym. Czy brak chrztu jest wynikiem własnej woli czy
                faktem wynikającym z martwego urodzenia to nie ma żadnego znaczenia.
                Członkiem KK zostajesz w chwili przyjęcia chrztu. Czy to tak trudno
                zrozumieć?
                • piotrsawr napisał:

                  > I znowu. Pojmij, że KK broniąc każdego życia nie może udzielać
                  > żadnych sakramentów ani odprawiać ściśle religijnych obrzędów osobom
                  > nieochrzczonym. Czy brak chrztu jest wynikiem własnej woli czy
                  > faktem wynikającym z martwego urodzenia to nie ma żadnego znaczenia.
                  > Członkiem KK zostajesz w chwili przyjęcia chrztu. Czy to tak trudno
                  > zrozumieć?

                  KRK jest niekonsekwentny. KRK powinien albo zmienić doktrynę i otoczyć swoją opieką także nieochrzczone życia, albo wycować się z dyskusji na tematy życia przed chrztem (in vitrio, aborcja, itp). Koniec kropka.
                  • Dlaczego kropka? Kosciół broni życia jako takiego, a obrzędy
                    udostępnia swoim członkom. Nieochrzczony nie jest członkiem KK, ale
                    jako człowiek wymaga obrony godności życia? I to jest dopiero koniec
                    i kropka.
                    • Kościół z wielką mocą głosi świętość życia nienarodzonego, daje mu silniejszy
                      mandat niż życiu matki (osławione debaty na temat - czy dopuścić aborcję, gdy
                      zagrożone jest życie matki). Powołuje w ten sposób do życia ruchy gromadzące
                      egzaltowane mistyczki rozmawiające z duszami dojrzewających w nich dzieci. Rodzi
                      to jednakże nowy problem: gdy coś się nie uda, poronienie itp., co z tą duszą?
                      Dla ortodoksyjnego katolika sprawa jest poważna: dusza dziecka bez sakramentów
                      spada w otchłań, z sakramentami - wraca do Boga. W dodatku dla matki ta dusza
                      jest czysta i niewinna, i nie zasługuje na strącenie w otchłań niewiele różniącą
                      się - w jej mniemaniu - od czeluści piekielnych...
                • Pogrzeb nie jest sakramentem. Nieochrzczone dziecko mozna pochowac po katolicku.

                  www.poronienie.pl/teologia_pogrzeb_kilkauwag.html
                  --
                  Wyślij protest doAmbasady Indii
            • 1.a.p napisał:

              > Wybacz, nie skorzystam z żadnej z Twoich podpowiedzi.
              > Zacznij od rozróżniania jaja od kury - to prostsze, a opanownie
              tej
              > umiejętności przyniesie Ci korzyści ekonomiczne.
              > Jak już posiądziesz tą sztukę to spróbuj odróżnić człowieka od
              > zarodka i płodu.
              > Zastanów się na przykład, dlaczego KRK (którego ideologia jest
              chyba
              > źródłem Twoich poglądów) nie opatruje płodu ludzkiego żadnymi
              > sakramentami i odmawia mu pochówku w poświęconej ziemi.

              Czytałem kiedyś w starym katechizmie z XIX wieku, że w pewnych
              przypadkach zachodzi potrzeba ochrzczenia dziecka(czyli udzielenia
              mu sakramentu) jeszcze w łonie matki. Czyżby Kościół zmienił zdanie
              w tej materii?
      • masz rację, takich embrionów kobieta nie rodzi dziesiątki w ciągu
        swojego życia. natura robi to samo, selekcjonuje, pozostawiając
        najsilniejsze, dając szansę przetrwania gatunkowi.
      • Ale wiesz, że tak w normalnym życiu embriony też giną. Czasem nawet kobieta o
        tym nie wie bo bierze to za okres. To co? Katolicki pogrzeb dla takich
        potencjalnych zarodków? No przecież jakiś czas temu były artykuły o walce
        rodziców do godnego pochówku ciąż poronionych. Powiedziałabym, ze KK jest BARDZO
        niekonsekwentny (a my razem z nim). Embrion to człowiek, ale trzymisięczny płód
        to odpad medyczny, a dziecko urodzone to już w ogóle mało kogo obchodzi. Jak
        zwykle skupiamy się nie na tym co tu i teraz.
      • Po wprowadzeniu zarodków do macicy kobiety one same muszą się zagnieździć. Tak
        jak przy naturalnym zapłodnieniu. Czyli jeśli kobieta zostanie zapłodniona przez
        mężczyznę w tradycyjny sposób, a z powodu np. zbyt niskiego poziomu
        progesteronu, zarodek się nie zaimplantuje to co? Kobieta jest morderczynią?!
        Nie! Tak samo nie wszystkie zarodki po in vitro się zagnieżdzą... A z
        biologicznego punktu widzenia, życie zaczyna się od zagnieżdżenia. Bo sam
        zarodek bez matki nie jest w stanie żyć.
      • Niemalze kazde dziecko ma "rodzenstwo" ktore zostalo zaplodnione ale nie
        przezylo. Kilkadziesiat procent wszystkich zaplodnien konczy sie mianowicie
        samoistnymi poronieniami, o ktorych kobieta nierzadko nawet nie ma pojecia ze w
        ogole mialy miejsce. Tak funkcjonuje bowiem ludzki system rozrodczy, czy to sie
        komus podoba czy nie. Winnym tych "morderstw" sa "tworcy" owego systemu
        rozrodczego, czyli albo przyroda albo Bog. Wnioskuje z twego postu ze jestes
        osoba religijna, wiec proponuje abys swoje zale i pretensje skierowal w kierunku
        winnego tych milionow "morderstw", czyli Boga.

        lokosik napisał:

        > Bardzo często dziecko urodzone z in vitro ma rodzeństwo, które zostało lub
        > zostanie zabite przez lekarza za przyzwoleniem jego rodziców.
        > Po zapłodnieniu komórki jajowej to dziecko już jest!!.
        > Wystarczyłyby trzy tygodnie w brzuchu mamy i na USG już widać by było jego
        > bijące serduszko!! - cudowny widok.
        > Niestety tak się nie stanie - z dużym prawdopodobieństwem zostanie wcześniej
        > zabite.
        > Także dziecku urodzonemu z in vitro, trzeba również powiedzieć, że jest
        > szczęściarzem - bez żadnej swojej zasługi żyje, podczas gdy nie każde z jego
        > rodzeństwa miało tyle szczęścia.


        --
        De omnibus dubitandum est.
      • Bóg może urządzać gigantyczną rzeź - niektóre dane szacunkowe mówią o 80% samoistnej śmiertelności zarodków? Kto bogu dał prawo do takiej eksterminacji??? Zbrodniarz na skalę światową.


        --
        Nas nie przekonają, że białe jest białe, a czarne jest czarne
      • > Po zapłodnieniu komórki jajowej to dziecko już jest!!.

        Niestety jestes niedouczony, Po zaplodnieniu komorki jajowej jest... zaplodniona
        komorka jajowa. W 70 % w naturalnym zaplodnieniu nic z takiej komorki nie
        bedzie, nie podzieli sie, nie zagniezdzi nie wytworzy wlasciwego zarodka.
    • apurimac napisał:

      > Problemem w metodzie "in vitro" nie jest to, że powołuje się do życia
      > ludzkie istnienia, ale że czyni się to w sposób niehumanitarny.
      > --------------------------------------------
      > “Wszystko możliwe jest dla tego, kto wierzy”
      > (Mk 9,23).

      Jest to absurd! W takim razie wszystkie zabiegi medyczne ratujące
      życie też są tak samo niehumanitarne, nie mówiąc o przeszczepach
      organów itp.
      • Różnica w stosunku do "wszystkich zabiegów medycznych ratujących
        życie" jest taka, że w przypadku in vitro powołuje się do życia kilka istnień
        ludzkich, najczęściej wybiera się jednego szczęśliwca spośród nich, któremu
        pozwoli się żyć, a pozostałych się zabija!
        • lokosik napisał:

          > Różnica w stosunku do "wszystkich zabiegów medycznych ratujących
          > życie" jest taka, że w przypadku in vitro powołuje się do życia kilka istnień
          > ludzkich, najczęściej wybiera się jednego szczęśliwca spośród nich, któremu
          > pozwoli się żyć, a pozostałych się zabija!

          Nawet jeśli przyjmiemy twoje definicje poczęcia i zabijania za prawidłowe, to w twoim przykładzie w efekcie końcowym mamy pozytywny bilans życia, bo urodziło się jedno dziecko. Bez in vitrio nie urodziłoby się żadne.

          • I to urodzone dziecko jest cudem i darem życia od Pana Boga. I wielką radością
            dla rodziców.
            Tylko, że przy okazji zostało zabite jego rodzeństwo - bracia i siostry (płeć
            już w tym momencie jest określona)
            Tak samo jak radością jest uśmiech tego narodzonego dziecka - tak samo radością
            byłby uśmiech pozostałych - zabitych. One już żyły.
przejdź do: 1-100 101-200 201-300 301-368
(101-200)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.