Dodaj do ulubionych

Niepokalane poczęcie

26.12.08, 09:13
Problemem w metodzie "in vitro" nie jest to, że powołuje się do życia
ludzkie istnienia, ale że czyni się to w sposób niehumanitarny.
--------------------------------------------
“Wszystko możliwe jest dla tego, kto wierzy”
(Mk 9,23).
Edytor zaawansowany
  • 26.12.08, 09:38
    Niezrozumiałym jest sprzeciw kosiciła i prawicy politycznej w tym temacie. Dzieki nowym technologiom mogą urodzić sie dzieci, które bez tych technologii nigdy by się nie urodziły. W efekcie mamy pozytywny bilans dzieci przychodzących na świat. Gdzie problem?
    Ciekawe że ci sami ludzie są przeciw aborcji. Czyżby więc byli przeciwko używaniu nowoczesnych technologii ingerujących w życie człowieka? Jeśli tak, to konsekwentnie powinno się zakazać używania leków, zabiegów, operacji itp. a jedyną dozwoloną medodą leczenia powinna być modlitwa. Jak już być konsekwentnym, to na całej linii, a nie tylko wybiórczo w pewnych tematach!! ...Jak widać jest to absurdalny tok myślenia.

    Nie rozumiem komu przeszkadzają "dodatkowe" dzieci, które bez in vitrio nigdy by się nie urodziły. Pan Bóg kocha wszystkie dzieci, także te narodzone dzieki in vitrio, także te nardozone np. ze związków pozamałżeńskch. To tylko osoby uzurpujące sobie prawo do reprezentowania Pana Boga na ziemi chcą nas kontrolować, definiować nam sposób w jaki mamy się rodzić, żyć i umierać. Szkoda, że liberalna Platforma daje się manipulować przez te osoby. Szkoda że Platforma nie widzi, że katolicyzm to nie jedyna religia. Czy kotoś sie zastanawiał jak ten temat widzą protestanci czy żydzi? Przecież wyznawcy tych religii też mieszkają w Polsce i nie identyfikują się w katolicą wykładnią "woli Pana Boga".
  • 26.12.08, 10:36
    Zdumiewa mnie ile w ludziach jest jakiegoś narcyzmu, że potrafią popaść w
    obsesje na tle posiadania dziecka... 12 lat walki, upokarzających zabiegów i
    izolowanie sie od znajomych, którzy maja dzieci. Co złego jest w adopcji????
    Przecież tyle porzuconych dzieci czeka na dom! Ale nie - moje geny są takie
    cudowne , że jedynym celem mojego zycia jest ich przekazanie. Żenada!
  • 26.12.08, 10:44
    Jak sama doświadczysz podobnych przeżyć, zrozumiesz....a tak na marginesie ja
    byłam zdecydowana na adopcje i wiesz co usłyszałam? procedury trwają kilka lat,
    my nie mamy szans na adoptowanie dziecka pomimo, że oboje pracujemy, mamy własny
    dom, więc moglibyśmy zapewnić dziecku naprawdę dobre warunki materialne
    obdarować je ogromną miłością. A wiesz dlaczego?? bo po pierwsze mamy już 36 lat
    a za kilka lat 40....nam stuknie,i nie jesteśmy bezpłodni, bo przecież raz w
    ciążę zaszłam, a że dziecko umarło .......no cóż, życzyli nam powodzenia i dużo
    szczęścia.
  • 26.12.08, 12:19
    Dziwna reakcja urzędników, którą opisujesz. Trochę znam procedury adopcyjne, bo
    moja siostra ma adoptowana córkę. Warunkiem przysposobienia dziecka wcale nie
    jest całkowita niepłodność! Albo trafiłaś na urzędników debili albo przyczyna
    odmowy była inna.
  • 26.12.08, 12:26
    To bardzo przykre w tym kontekście, ale trochę to powtarzasz
    kościelne bajki o "złych ludziach, co to sie upierają za rodzeniem
    dzieci, gdy tak wiele czeka na adopcje". Tymczasem takich dzici do
    adopcji nie ma wcale aż tak wiele, na pewno mniej, niż bezpłodnych
    par. Wiekszość nieszczęsliwych dzieciaków w domach dziecka to takie
    o nieuregulowanej sytuacji prawnej, a więc do adopocji i tak się
    nienadających. To zjawisko ostatnio się jeszcze zwiększyło, od czasu
    wprowadzenia idiotycznego "becikowego". Sam byłem jakiś czas temu w
    pewnym domu dziecka, gdzie na 65 wychowanków nie było ani jednej
    naturalnej sieroty... Pomijam już fakt, że nie każdy jest gotowy do
    adopcji, trzeba tu bardzo silnego określenia, że jest sie na to
    gotowym. Nie ma bowiem nic gorszego niż moment, gdy gdziecko z
    adopcji wraca... Oczywiście - najłatwiej na ten temat gadać
    kapelanowi, którego ten temat nie dotyczy.

    To straszne, żenujące i przykre, że o kwestii in vitro decydują nie
    zainteresowane pary, tylko dostojnicy KK, których ten temat z natury
    nie dotyczy. Kiedy staniemy się normalnym krajem?
  • 26.12.08, 14:17
    Wcale nie tak wiele dzieci czeka na adopcję, niestety. Mnóstwo dzieci ma nieuregulowaną sytuację prawną i nie można po prostu ich adoptować.
    Jest to smutne, bo te dzieci po prostu chciałyby być kochane ale system bardziej interesuje się bronieniem praw biologicznych "rodziców" niż kierowaniem się dobrem dziecka.
  • 26.12.08, 15:58
    Niestety, Państwo poprzez źle skonstruowany system opieki społecznej wspiera różne patologie zamiast je zwalczać. M. in. brak edukacji seksualnej w szkołach, becikowe za sam fakt urodzenia dziecka, opieszałość sądów rodzinnych, słabość urzędu kuratora powodują tragedię wielu dzieci. Ale ważniejsze dla niektórych są komórki, a nie żywi, już urodzeni ludzie. Odkąd przyszedłeś na świat mały człowieku, musisz cierpieć, bo Państwo będzie głaskać po głowie tłukącego cię codziennie, pijanego ojca lub matkę. Niestety, żaden hierarcha kościelny się za Tobą nie wstawi, boś już nie zarodek, tylko człowiek..
  • 27.12.08, 21:10
    Polskie prawo jest tak skonstruowane, aby utrudnić adopcję. Dobro
    dziecka jest nieważne.

    Mafia żerująca na in vitro pilnuje, aby w sejmie nie przeszły ustawy
    ułatwiające regulację statusu prawnego dzieci porzuconych, oraz aby
    pojawiły się przepisy umożliwiające finansowanie z podatków zabiegów
    in vitro.

    In vitro jest złą metodą uzyskania dziecka. Wiele kobiet (ok. 80%)
    nie zostaje matkami, ale przechodzi kosztowną finansowo i zdrowotnie
    kurację hormonalną, niezbędną do pozyskania jajeczek. Ta grupa
    kobiet zapada na raka piersi o wiele częściej niż kobiety, które
    tego horroru nie przeszły.

    Dzieci z in vitro bardzo częściej chorują na różne choroby, niż ich
    rówieśnicy poczęci naturalnie. Są one bardziej chorowite i często
    same są niezdolne do samodzielnej prokreacji.

    Każdy, kto twierdzie, że zbędne zarodki nie są zabijane lub
    zamrażane, jest bezczelnym kłamcą. Kłamie zatem para, która
    rozpoczyna ten artykuł.

    KK nie ma żadnych zarzutów do dzieci poczętych in vitro, bo nie one
    są winne, dlatego pytanie, które zadaje rzekomo dziecko tak poczęte
    wobec swojej katechetki, jest pytaniem wymyślonym przez autorów
    artykułu.

    Jednym słowem jest to zakłamany, typowo propagandowy artykuł nt.
    metody in vitro.
  • 27.12.08, 22:33
    Masz jakieś argumenty na poparcie swojej hipotezy o zapadalności na raka?


    jazmig napisał:
    > In vitro jest złą metodą uzyskania dziecka. Wiele kobiet (ok. 80%)
    > nie zostaje matkami, ale przechodzi kosztowną finansowo i zdrowotnie kurację
    hormonalną, niezbędną do pozyskania jajeczek. Ta grupa kobiet zapada na raka
    piersi o wiele częściej niż kobiety, które tego horroru nie przeszły.
  • 28.12.08, 13:55
    siegfriedswaelderin napisała:

    > Masz jakieś argumenty na poparcie swojej hipotezy o zapadalności
    na raka?

    Nie wiem jak inwitro, ale antykoncepcja hormonalna zwiększa ryzyko
    raka...
  • 29.12.08, 13:50
    przy okazji zmniejszając zachorowalność na inne typy raka.
  • 30.12.08, 19:33
    quisti napisała:

    > przy okazji zmniejszając zachorowalność na inne typy raka.

    Jakie ?
  • 30.12.08, 07:55
    Powtórzę się.
    _Argumenty_, a nie swoje opinie. Potrafisz podać jakieś argumenty?
    U kobiet stosujących antykoncepcję hormonalną częściej _wykrywa się_ raka, bo
    one przynajmniej chodzą do lekarza i wykonują badania. Odróżniasz wykrywalność
    od zapadalności?

    mg2005 napisał:

    > siegfriedswaelderin napisała:
    >
    > > Masz jakieś argumenty na poparcie swojej hipotezy o zapadalności
    > na raka?
    >
    > Nie wiem jak inwitro, ale antykoncepcja hormonalna zwiększa ryzyko
    > raka...
  • 30.12.08, 19:40
    siegfriedswaelderin napisała:

    > Powtórzę się.
    > _Argumenty_, a nie swoje opinie.

    Argumentem jest statystyka.


    > U kobiet stosujących antykoncepcję hormonalną częściej _wykrywa
    się_ raka, bo
    > one przynajmniej chodzą do lekarza i wykonują badania.

    Potrafisz udowodnić, że kobiety 'nie stosujące' nie chodzą do lekarza
    - i w związku z tym nie chorują ? :)

    > Odróżniasz wykrywalność
    > od zapadalności?

    Wyobraż sobie ,że tak :)
    A. hormonalna rozregulowuje gospodarkę hormonalną, co zwiększa
    prawdopodobieństwo raka.
  • 21.01.09, 12:00
    > Masz jakieś argumenty na poparcie swojej hipotezy o zapadalności
    > na raka?

    na przykład:

    Dzieci poczęte in vitro cierpią częściej na rzadkie dziecięce
    nowotwory oczu
    [N. McDowell, IVF links increased cancer risk New Scientists, 24
    stycznia 2003 ]

    --
    Dary z probówki
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=89159201
  • 28.12.08, 13:50
    > Jednym słowem jest to zakłamany, typowo propagandowy artykuł

    To typowe w Wybiórczej...
  • 26.12.08, 14:19
    Obrzydzenie bierze, gdy dostojnicy kościelni zabierają głos w sprawach
    moralności. Przedstawiciele instytucji tak niemoralnej jak KK powinni mieć choć
    tyle wstydu, by tego nie robić.
    Księża biskupi, zajmijcie się lepiej tym, co was najbardziej interesuje, tj.
    tyłkami swoich ministrantów. Wśród was najprzyzwoitszy jest jeszcze Petz, bo
    przynajmniej nie udaje. Bierzcie z niego przykład!!
  • 27.12.08, 21:12
    Wzbudza w nim obrzydzenie sprzeciw KK wobec metody in vitro, ale nie
    potrafi sformułować ani jednego zarzutu wobec tego sprzeciwu.

    Tacy jak michalw111 są obrzydliwi, ponieważ powtarzają bezmyślnie
    podane im do wierzenia hasła. Tacy jak on utrzymywali reżymy
    faszystowkie i komunistyczne.
  • 07.06.09, 22:58
    jazmig napisał:

    > Wzbudza w nim obrzydzenie sprzeciw KK wobec metody in vitro (...)

    Po raporcie irlandzkim zwolennicy kościoła powinni schować mordy w
    kubeł. Prawda o kościele katolickim jest czarniejsza od
    najzłośliwszych przewidywań! Ta organizacja pedofilska powinna być
    rozwiązana!
  • 26.12.08, 13:55
    A na dodatek ciasne horyzonty myślowe. "Co złego w adopcji"? Ano nic, tylko
    widzisz, nie każdy może stworzyć rodzinę adopcyjną, bo żeby ją stworzyć, trzeba
    mieć ABSOLUTNĄ pewność, że bezwarunkowo pokocha się adoptowane dziecko. Nie
    każdy taką pewność posiada i wtedy odpada jako rodzic adopcyjny. Złem byłoby
    adoptowanie dziecka ignorując własne odczucia.
    --
    Quidquid latine dictum sit, altum videtur :-)
  • 26.12.08, 20:39
    Hm. A z czego wynika gwarancja, ze wlasne sie pokocha?
    Skad sie biora te dzieci o nieuregulowanej sytuacji prawnej (a takze
    uregulowanej, ale niebedace sierotami) w domach dziecka? Czy nie od
    biologicznych rodzicow aby?


    --
    Wyślij protest doAmbasady Indii
  • 27.12.08, 17:55
    umasumak napisała:

    > "Co złego w adopcji"? Ano nic, tylko
    > widzisz, nie każdy może stworzyć rodzinę adopcyjną, bo żeby ją
    stworzyć, trzeba
    > mieć ABSOLUTNĄ pewność, że bezwarunkowo pokocha się adoptowane
    dziecko.

    Jest przeciwnie - to poczynając dziecko nie ma się takiej pewności.
    Natomiast adopcja daje możliwość uzyskania tej pewności.

    Jeśli ktoś odrzuca adopcję, a wybiera inwitro - tzn, że nie chodzi
    mu o dziecko, ale o własny egoizm...

  • 26.12.08, 14:24
    > Ale nie - moje geny są takie
    > cudowne , że jedynym celem mojego zycia jest ich przekazanie.

    Ale "prawie" czyni wielką różnicę. Faktycznie, jeśli ktoś nie jest w stanie wydać z siebie za pomocą naturalnych dzieci, nie powinien mieć ich w ogóle, bo jego geny są "zepsute". Ale czasami coś nie do końca pójdzie nie tak, rodzą się osobniki, które są nosicielami "złych" genów - potem leżą całymi latami gapiąc się w sufit, nie wiedząc, że istnieje jakiś świat. O ileż prościej byłoby te trefne geny zlikwidować, a osobnik nie męczyłby siebie i innych. W końcu nie każde geny warte są przekazania, cytując ciebie.

    --
    Nas nie przekonają, że białe jest białe, a czarne jest czarne
  • 17.05.09, 23:11
    Nie rozumiem jednego. Jak moze brak dziecka wszystko w zyciu
    niszczyc? Tez nie mamy dzieci, nie mozemy miec. Ale mamy siebie,
    kochamy jedno drugiego, mamy radosc zycia, pomagamy innym, jestesmy
    w wirze pracy zawodowej i spolecznej, mamy hobby, mamy kochanych
    przyjaciol, duzo jezdzimy po swiecie. Ja uwielbiam prace z dziecmi w
    koscielie.Zajmujemy sie duzo dziecmi brata mojego meza i mamy
    chrzesniakow. Postanowilismy nie niszczyc radosci zycia brakiem
    dziecka!
  • 26.12.08, 11:40
    Dlaczego kk nie uznaje technologii jako Daru Bożego? Bo jest stworzona przez
    ludzi? Przecież zgodnie z wykładnią kk Bóg może działać przez ludzi i wcale nie
    muszą być tzw. cuda - czyli coś transcendentnego.

    Niestety pycha ludzka, która chce podporządkować Boga rozumowi człowieka i
    najlepiej widoczna jest w rozporządzeniach "woli boskiej" płynących z Watykanu,
    nie pozwala dostrzegać go tam, gdzie może On faktycznie jest...

    Wesołej reszty świąt.

    --
    "P2C2BE!" Salomon Rushdi
  • 27.12.08, 21:15
    i o wiele skuteczniejszą, dlatego nie musiał im dawać in vitro.

    Z in vitro korzystają głównie osoby, których poprzednie życie
    seksualne spowodowało bezpłodność - antykoncepcja hormonalna,
    choroby weneryczne z powodu wielu partnerek/partnerów. Takim Bóg nie
    pomaga w prokreacji - i słusznie.
  • 27.12.08, 22:00
    jazmig napisał:
    > Z in vitro korzystają głównie osoby, których poprzednie życie
    > seksualne spowodowało bezpłodność - antykoncepcja hormonalna,
    > choroby weneryczne z powodu wielu partnerek/partnerów. Takim Bóg nie pomaga w
    prokreacji - i słusznie.

    głąby z gimnazjum mają ferie
  • 28.12.08, 13:54
    jazmig napisał:

    osoby, których poprzednie życie
    > seksualne spowodowało bezpłodność - antykoncepcja hormonalna,

    O tym Wybiórcza milczy. Lobby antykoncepcyjne też nie próżnuje...
  • 30.12.08, 12:14
    Jasne lobby antykoncepcyjne, aborcyjne, gejowskie i in vitroskie.

    wiesz, z eniepłodnosc dotycyz tez kobiet i ęzczyzn, którzy nigdy w
    zyciu nie stosowali zadnych hormonów? I jeszcze jedno - jakie
    hormony stosowali męzczyzni?
  • 21.01.09, 11:40
    olo-international napisał:

    > Dzieki nowym technologiom mogą urodzić sie dzieci, które bez tych
    > technologii nigdy by się nie urodziły. W efekcie mamy pozytywny
    > bilans dzieci przychodzących na świat. Gdzie problem?

    problem polega na tym, że końcowy bilans NIE JEST wbrew pozorom
    dodatni...
    dzieci, które przychodzą na świat tą metodą są w większym stopniu
    obciążone genetycznie niepłodnością... zwiększając procent ludzi
    niepłodnych w populacji... w efekcie może dojść nawet do tego, że
    WSZYSTKIE dzieci przychodzące na świat będą kiedyś musiały pochodzić
    z vitro...

    to nie jest zatem problem moralny, bo nie ma nic niemoralnego w
    pragnieniu posiadania własnych dzieci, nawet gdyby miały je donosić
    za wynagrodzeniem inne "kobiety-nioski"...
    problem zarodków również nie jest bardziej niemoralny niż problem
    aborcji...
    w istocie jest dużo mniej niemoralny niż ten ostatni, gdy zabija się
    często już czujące dziecko... a znakomitej większości katolików w
    Polsce jakoś to zupełnie nie przeszkadza mimo stanowiska Kościoła...
    zatem jest to niemoralne z punktu widzenia li tylko oficjalnej
    doktryny religijnej... a nie jakiejś ogólnie rozumianej moralności...
    'ogólnie rozumiana moralność' (moralność potoczna) pozwala katolikom
    na przerywanie ciąży, aby - w skrajnych przypadkach - w parę lat
    później starać się o dziecko z... in vitro właśnie...
    co najwyżej Kościół zaczyna być postrzegany z jej punktu widzenia
    jako... niemoralny, bo nie dbający o satysfakcję i spełnienie
    życiowe swoich wyznawców...

    jeśli zatem dla większości społeczeństwa nie jest to problem
    moralny, to w czym problem?

    otóż - tak jak ja to widzę - jest to problem etyczny vs Etyczny:

    - etyczny - dobre jest to, co dobre jest bezpośrednio dla mnie,
    mojej rodziny i lokalnie czasowo pojmowanego społeczeństwa
    (społeczeństwa tu i teraz)

    - Etyczny - dobre jest to, co jest dobre dla społeczeństwa
    (populacji) w szerszym horyzoncie czasowym

    jeśli uznamy, że dobro ogółu jest istotniejsze od dobra jednostki,
    to Etycznie (z podanego wyżej powodu) in vitro jest nie-Etyczne...
    moralność kościoła najzupełniej przypadkowo (?) zbiega się tu z
    dobrem najwyższym - długofalowym interesem gatunku homo sapiens

    oczywiście przewrotnie można dostrzec dobra wyższe, np. dobro
    biosfery (czy innych gatunków eksterminowanych przez człowieka,
    jak np. pan paniscus)... z tego punktu widzenia in vitro jest
    superEtyczne właśnie 8-)

    --
    ceterum censeo pan paniscus speciem conservandam esse
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=88776244&a=88867612
  • 26.12.08, 09:41
    Jest to absurd! W takim razie wszystkie zabiegi medyczne ratujące
    życie też są tak samo niehumanitarne, nie mówiąc o przeszczepach
    organów itp.
  • 26.12.08, 09:45
    oczywiście, że nie wszystkie zabiegi przedłużające życie są wskazane - polecam
    teksty Stanisława Lema (np. nowela "Przekładaniec" świetnie sfilmowana przez
    Wajdę - ukazująca absurd przeszczepów).
  • 26.12.08, 09:52
    telemann napisał:

    > oczywiście, że nie wszystkie zabiegi przedłużające życie są
    wskazane - polecam
    > teksty Stanisława Lema (np. nowela "Przekładaniec" świetnie
    sfilmowana przez
    > Wajdę - ukazująca absurd przeszczepów).

    Lem to famtastyka, a tu mamy doczynienia z realiami naszych czasów.
  • 26.12.08, 09:41
    Siła Kościoła Rzym-Kat. polega na tym, że nie zmienia zasad podług upodobań ludzi.
  • 26.12.08, 09:46
    telemann napisał:

    > Siła Kościoła Rzym-Kat. polega na tym, że nie zmienia zasad podług upodobań ludzi.

    Nieprawda. Np. dzisiaj nie spala się czarownic na stosie, czyli kosciół potrafił sie zmienić.
  • 26.12.08, 10:03
    Ale proszę zwrócić uwagę na stanowisko KRK do rozwodów, małżeństw
    homoseksualnych, in vitro. Choć masz rację, czasami KRK jest niekonsekwentny
    przeciwstawiając się karze głównej i wychwalając przeszczepy (co to dużo mówić
    swoisty neokanibalizm)
  • 26.12.08, 10:26
    bo cóż to się nagle okazuje? Otóż człowiek potrafi powoływać zycie
    bez udziału Boga. Rodzi się pytanie, czy aby on jest, skoro pozwla
    na takie cuda? Straszny problem, jak to obejść i wcisnąć ludowi
    bajeczkę na kolejne kilkadziesiąt lat, żeby trwać dalej? Ma KK
    problem, wielki problem.
  • 26.12.08, 10:36
    Z tego co pamietam to KK był przeciwko przeszczepom na początku. A wcześniej
    rpzeciw szczepionkom. Bo 'zabawa w Boga' itp. Oni mają długą tradycję bycia
    przeciw medycynie.
  • 26.12.08, 12:13
    Nie tylko przeciw medycynie. Podobnie bylo z astronomia, seksuologia czy
    biologia ewolucyjna. Tak to jest jak skostniale dogmaty rodem sprzed paru
    tysiecy lat, kiedy to wiedza o medycynie, astronomii, biologii, fizyce czy
    chemii byla prawie zerowa i polegala na wierzeniu w bzdury, oddzialywuja na
    dzisiejsze zdobycze nauki. W koncu, po kilkuset latach postepow nauki KK zostal
    zmuszony do zaakceptowania ze to jednak nie Slonce krazy wokol Ziemi a na
    odwrot. Podobnie bedzie z ewolucja, problematyka homoseksualizmu, czy in vitro.
    Znajac KK obawiam sie jednak ze to tez potrwa kilakset lat, zanim w koncu nie
    beda mieli innego wyjscia jak najpierw "po cichu" a potem otwarcie zaakceptowac
    i ewolucje, i homoseksualizm i in vitro. To ze KK nie jest w stanie zaakceptowac
    ze nauka zaprzecza wielu jego dogmatom, to przede wszystkim problem samego
    kosciola. Nieszczescie polega na tym, polega na tym ze ta sekta ma az takie
    wplywy na zycie ludzi, wlacznie z ludzmi ktorzy sam KK i w ogole jakiekolwiek
    religie maja gdzies.

    --
    De omnibus dubitandum est.
  • 26.12.08, 11:28
    Taaa, KK palił czarownice. I co jeszcze palił? Może teczki? Chociaż
    to nie jest akurat najlepszy przykład, bo te filozoficzne gdzieś się
    zagubiły. Palenie tzw czarownic było modne w kręgach kultury
    protestanckiej. A co sznowny interlokutor wie o Inkwizycji?Że paliła
    czarownice? To trochę mała ta wiedza. A że było wielu takich, którzy
    uciekali pod sąd inkwizycji, aby mieć szanse obrony przed
    autorytarnym wyrokim suwerena to już nie słyszał? No bo przecież
    wszyscy wiedzą, że KK i wszystkie jeg istytucje przeszłe obecne i
    przyszłe sa be.
  • 26.12.08, 12:29
    to historyczna prawda. Faktycznie, inkwizytorzy bywali ludxmi
    wykształconymi i mniej zainteresowanymi prywatą niż niejeden lokalny
    władca.

    Chcesz powiedziec, że mamy dziękować Kościołowi za to, że w kilku
    przypadkach obronił pojedyncze osoby przed szaleństwem, które sam
    wykreował?

    Niedawno w Gazecie pewien hierarcha twierdził, że słów "zabijcie
    wszystkich, a Pan wybierze sprawiedliwych" w ogóle nie
    wypowiedziano. A Ty jak myslisz?
  • 26.12.08, 12:46
    Dlaczego uważasz, że KK wykreował jakieś szaleństwo? a inkwizycja
    była powołana właśnie min. dla obrony przed szaleństwami władzy
    cywilnej. I czarownice to może fajny temat filmowy, ale nic ponad
    to. Trochę inaczej wyglądało to w anglikańskiej Brytanii i krajach
    protestanckich. Tam inkwizycji nie było, a ogień buchał aż miło.
    Co jak myślę: czy powiedział czy nie powiedział? To nie jest kwestia
    myslenai a wiedzy.Powiedział, to powiedział, nie, to nie. W
    Ewangelii jest troszkę inna przypowieść. Ta o pszenicy i kąkolu...
  • 26.12.08, 14:49
    Ale władza cywilna z powodzeniem powoływala się na prawdy wiary,
    które wykreował własnie KK. Poza tym w wielu miejscach władzę
    cywilną sprawował KK i postępował równie okrutnie.

    Ewangelie są bardzo ładne, ale ci, których KK palił we Francji
    pewnie bardziej byli zainteresowani realnymi opowiesciami
    wspomnianego przeze mnie dostojnika.

    Acha, chciałem zapytać -a w Hiszpanii okrucieństw też dopuszczali
    się protestanci? Zresztą ja nie mam zamiaru kosciołów protestanckich
    bronić. Żyję w kraju podobno katolickim, więc piszę o katolicyzmie,
    gdybym mieszkał w Holandii to bym się zajmował czymś innym. Ale
    proponuję nie przyjmowac taktyki "a u was bija murzynów" tylko zająć
    się własnymi winami. Ja i tak wybrałem ateizm ;-))

  • 26.12.08, 14:32
    piotrsawr napisał:

    > Taaa, KK palił czarownice. I co jeszcze palił? Może teczki?
    Chociaż
    > to nie jest akurat najlepszy przykład, bo te filozoficzne gdzieś
    się
    > zagubiły. Palenie tzw czarownic było modne w kręgach kultury
    > protestanckiej. A co sznowny interlokutor wie o Inkwizycji?Że
    paliła
    > czarownice? To trochę mała ta wiedza. A że było wielu takich,
    którzy
    > uciekali pod sąd inkwizycji, aby mieć szanse obrony przed
    > autorytarnym wyrokim suwerena to już nie słyszał? No bo przecież
    > wszyscy wiedzą, że KK i wszystkie jeg istytucje przeszłe obecne i
    > przyszłe sa be.

    Masz rację. Inkwizycja nikogo nie skazała na śmierć, ponieważ, o
    czym wie niewiele osób bo się tym nie interesuje, prawo kanoniczne
    zabrania osobom duchownym zasiadania w gremiach wydających i
    wykonujących wyroki śmierci. Sąd Inkwizycji, po stwierdzeniu winy
    delikwenta, wypowiadał formułkę: "Kościół nie ma już z tym
    człowiekiem nic do czynienia, niech się nim zajmą władze świeckie".
    Dalszy ciąg był znany. Kiedy podsądnym była osoba duchowna, odbywała
    się uroczysta ceremonia "odświęcania". Tak postąpiono m. in. z Janem
    Husem, Hieronimem Praskim i innymi (źródło: Jana Kanturkova, "Jan
    Hus", wyd. Hynek Praha 2000). A co do tego, kto więcej spalił
    czarownic, to masz rację: Protestanci byli równie gorliwi jak
    katolicy. Ostatnią, ale to naprawdę ostatnią czarownicę spalono nie
    w katolickiej Polsce czy Hiszpanii, ale w protestanckich Prusach i
    to w roku, uwaga! uwaga! 1811 w mieście Orneta, należącym dziś do
    Polski. Co do tępienia heretyków, to oczywiście KK katolicki był
    bezkonkurencyjny, ale i protestanci nie byli niewiniątkami. Np
    Marcin Luter był przeciwny zabijaniu innowierców, ale już
    ewangelicki teolog Melanchton uważał, że odstępców należy karać
    śmiercią. Trzeba dodać, że w ciągu XV i XVI wieku wyjątkowo wiele
    osób duchownych różnych wyznań, w tym paru biskupów, zostało
    spalonych na stosie za czary. Mniej więcej w tym czasie nastąpił
    swoisty "podział kompetencji": Inkwizycja zajęła się "heretykami", a
    czarownicami sądy świeckie. I dopiero się zaczęło.
  • 26.12.08, 12:11
    Najfajniejsze jest, gdy katolicy nie wiedzą nic o Kościele i historii jego doktryny.
    Poczytaj sobie co o zarodku i jego duszy pisał Tomasz z Akwinu.
    A jak fajnie pisał o kobietach, prawie tak samo zabawnie jak Jan Chryzostom.

    "Zarodek płci męskiej staje się człowiekiem po 40 dniach, zarodek żeński po 80.
    Dziewczynki powstają z uszkodzonego nasienia lub też w następstwie wilgotnych
    wiatrów." (św. Tomasz z Akwinu)
    "Kobiety są przeznaczone głównie do zaspokajania żądzy mężczyzn."
    (Jan Chryzostom, 349-407, gr.)
    "Kobieta jest istotą poślednią, która nie została stworzona na obraz i
    podobieństwo Boga. To naturalny porządek rzeczy, że kobieta ma służyć mężczyźnie."
    "Wartość kobiety polega na jej zdolnościach rozrodczych i możliwości
    wykorzystania do prac domowych" (św. Tomasz z Akwinu, mędrzec Kościoła, 1225-1275)

    --
    Tojest siekiera mojego dziadka. Ojciec wymienił stylisko, ja ostrze.
  • 26.12.08, 14:46
    kajmir napisał:

    > Najfajniejsze jest, gdy katolicy nie wiedzą nic o Kościele i
    historii jego dokt
    > ryny.
    > Poczytaj sobie co o zarodku i jego duszy pisał Tomasz z Akwinu.
    > A jak fajnie pisał o kobietach, prawie tak samo zabawnie jak Jan
    Chryzostom.
    >

    A na temat "heretyków" św. Tomasz z Akwinu napisał tak:

    "Jeżeli władze świeckie surowo karzą fałszerzy pieniędzy, za które
    kupuje się dobra doczesne, to o ileż sroższą karę muszą ponieść ci,
    którzy fałszują religię, która decyduje o życiu wiecznym?"
  • 26.12.08, 12:31
    Niepokalane poczecie, ziemia jest plaska, kult swietych, Jezus zyje itp itd
    nauczamy bzdury, wciskamy ciemnote, KK sie nie zmienia... swiat i nauka idzie do
    przodu.
  • 26.12.08, 14:11

    --
    Jarek , jak tam na smietniku ????
  • 26.12.08, 09:42
    Bardzo często dziecko urodzone z in vitro ma rodzeństwo, które zostało lub
    zostanie zabite przez lekarza za przyzwoleniem jego rodziców.
    Po zapłodnieniu komórki jajowej to dziecko już jest!!.
    Wystarczyłyby trzy tygodnie w brzuchu mamy i na USG już widać by było jego
    bijące serduszko!! - cudowny widok.
    Niestety tak się nie stanie - z dużym prawdopodobieństwem zostanie wcześniej
    zabite.
    Także dziecku urodzonemu z in vitro, trzeba również powiedzieć, że jest
    szczęściarzem - bez żadnej swojej zasługi żyje, podczas gdy nie każde z jego
    rodzeństwa miało tyle szczęścia.
  • 26.12.08, 09:58
    lokosik napisał:

    > Bardzo często dziecko urodzone z in vitro ma rodzeństwo, które zostało lub
    > zostanie zabite przez lekarza za przyzwoleniem jego rodziców.
    > Po zapłodnieniu komórki jajowej to dziecko już jest!!.
    > Wystarczyłyby trzy tygodnie w brzuchu mamy i na USG już widać by było jego
    > bijące serduszko!! - cudowny widok.
    > Niestety tak się nie stanie - z dużym prawdopodobieństwem zostanie wcześniej
    > zabite.
    > Także dziecku urodzonemu z in vitro, trzeba również powiedzieć, że jest
    > szczęściarzem - bez żadnej swojej zasługi żyje, podczas gdy nie każde z jego
    > rodzeństwa miało tyle szczęścia.

    Nawet jeśli przyjmiemy twoje definicje poczęcia i zabijania za prawidłowe, to w twoim przykładzie w efekcie końcowym mamy pozytywny bilans życia, bo urodziło się jedno dziecko. Bez in vitrio nie urodziłoby się żadne.
  • 26.12.08, 10:48
    Oczywiście bez serduszka trzeba poczekać i ono będzie. A po 18 roku życia można
    wysłać na wojnę i zabić legalnie, a nawet z błogosławieństwem.
  • 26.12.08, 11:36
    To zależy, jak robimy bilanse. Jeżeli w bilanzie uwzglednimi tylko
    przychód /dziecko urodzone/ bez strat /te, któr sie ie narodziły/ to
    zawsze mamy plus. Ale to sie nazywa kreatywna księgowość...
  • 26.12.08, 10:08
    Po zapłodnieniu komórki jajowej to dziecko już jest!!.

    To bardzo ciekawy pogląd - chociaż kłopotliwy dla osób, które go
    podzielają. Nie potrafią one na przykład odróżnić jaja od kury, co
    sprytni sprzedawcy jaj chętnie wykorzystują, sprzedając im jaja w
    cenie kurczaków.
  • 26.12.08, 10:14
    Więc może powiesz kiedy zaczyna się życie człowieka? W drugim dniu po
    zapłodnieniu, dwa tygodnie po zapłodnieniu, trzy tygodnie po zapłodnieniu (już
    na USG widać bijące serce dziecka) trzy miesiące po zapłodnieniu, pięć miesięcy
    po zapłodnieniu, 9 miesięcy po zapłodnieniu?
    Może między 2 tygodnie a trzy tygodnie po zapłodnieniu? Może między 10 a 11
    dniem po zapłodnieniu?
  • 26.12.08, 10:54
    lokosik napisał:

    > Więc może powiesz kiedy zaczyna się życie człowieka? W drugim dniu po
    > zapłodnieniu, dwa tygodnie po zapłodnieniu, trzy tygodnie po zapłodnieniu (już
    > na USG widać bijące serce dziecka) trzy miesiące po zapłodnieniu, pięć miesięcy
    > po zapłodnieniu, 9 miesięcy po zapłodnieniu?
    > Może między 2 tygodnie a trzy tygodnie po zapłodnieniu? Może między 10 a 11
    > dniem po zapłodnieniu?

    Uciekasz od tematu zasadniczego, ale niech ci będzie.
    Na temat rozpoczęcia i zakończenia życia można patrzeć z wielu punktów widzenia. Można być dogmatycznym i upierać sie przy jednym. Można, ale nie trzeba. Zanim odpowiesz sobie na zadane powyżej pytania zapytaj się "kiedy kończy sie życie?". Nie ma na to jednoznacznj odpowiedzi. Biologicznie można powiedzieć (analogicznie do poczęcia), że śmierć następuje gdy komórki przestają się dzielić; faktem jest że zwłokom martwych ludzi przez kilka dni (nawet tygodni) nadal rosą włosy i paznokcie, czyli komórki nadal sie dzielą, choć osoba zmarła. Być może defincja biologiczna nie jest prawidłowa. Być może życie nie zaczyna się od zapłodnienia i pierwszego podziału komórek i nie kończy się na ostatnim podziale komórek. Z innego punku widzenia: jak zdefiniować śmierć osoby utrzymywanej w szpitalu przy życiu wyłącznie przy momocy aparatury. Wszystkie komórki funkcjonują prwidłowo (z wyjątkeim części komórek mózgu), dzielą się, itp. O śmierci decyduje pstryknięcie wyłącznikiem. A może ta osoba już nie żyje zanim sie wykona ten pstryk?
    Tak więc nie ma jednoznacznej definicji rozpoczęcia i zakończenia życia. Twoje pytania nie mają sensu i są ucieczką od głównego tematu. Ja nadal nie rozumiem dlaczego KRK jest przeciwko "dodatkowym" dzieciom, dzieciom in vitrio, które mogą przyjść na świat i na tym świecie samodzielnie i godznie żyć. A może będzie podobnie jak z tymi czarownicami i KRK zmieni swoją opinię?
  • 26.12.08, 11:18
    Wydaje mi się, że KRK nie może zmienić opinii co do zabijania bezbronnych i
    niewinnych ludzi i nigdy się na to nie zgodzi. Tak jak nigdy nie powinien sie na
    to godzic żaden człowiek. I nie ma tu znaczenia czy ktos nalezy do KRK czy nie.
  • 26.12.08, 11:27
    lokosik napisał:

    > Wydaje mi się, że KRK nie może zmienić opinii co do zabijania bezbronnych i
    > niewinnych ludzi i nigdy się na to nie zgodzi. Tak jak nigdy nie powinien sie n
    > a
    > to godzic żaden człowiek. I nie ma tu znaczenia czy ktos nalezy do KRK czy nie.
    >

    KRK nie miał swego czasu problemów z zabijaniem czarownic i niewiernych ...
  • 26.12.08, 11:40
    Nie miał? To po co było pwoływać całe te instytucje, jak inkwizycja,
    dzięki której jednak wiele ludzi uciekło spod topora cywilnej
    władzy? Przeciez mozna było rach-ciach i już, bez zbędnych procesów,
    udowadniania winy i całych tych ceregieli.
  • 26.12.08, 14:16
    Za 10 lat będziecie twierdzić, że KK ratował czarownice.
  • 26.12.08, 14:17
    piotrsawr napisał:

    > Nie miał? To po co było pwoływać całe te instytucje, jak inkwizycja,
    > dzięki której jednak wiele ludzi uciekło spod topora cywilnej
    > władzy? Przeciez mozna było rach-ciach i już, bez zbędnych procesów,
    > udowadniania winy i całych tych ceregieli.

    KRK jednak nie miał problemów zabijania w imię Boga. Instytucje dawały wrażenie praworządności. A w stylu "rach-ciach" to zabijano tak okupantów Ziemi Świętej jak i mieszkańców odkrytych kontynentów (Ameryk, Australii). Do dziś pamiętam z dumą wypowiedziane słowa katolickiej zakonnicy w hiszpańskim Trujillo (skąd wyruszali tacy conquistadores jak Pizarro), która z przekonaniem tłumaczyła, że wyruszali do Ameryk aby ewangelizować i nieść wiarę chrześciajską. A tych którzy sie ewangielizacji opierali, wyżynano, w imię Boga oczywiście.
  • 27.12.08, 15:19
    Polecam lekture np "les croisades vues par les arabes" autorstwa chyba Amina
    Maalouf.
    Film "Misja"...
  • 26.12.08, 12:08
    lokosik napisał:

    > Wydaje mi się, że KRK nie może zmienić opinii co do zabijania bezbronnych i
    > niewinnych ludzi i nigdy się na to nie zgodzi. Tak jak nigdy nie powinien sie n
    > a
    > to godzic żaden człowiek. I nie ma tu znaczenia czy ktos nalezy do KRK czy nie.
    >

    To niech się może zajmie na serio problemem zabijania noworodków przez matki,
    które nie wiedzą, że można oddać do adopcji itd. Przerażone, pozbawione przez
    ten strach godności kobiety - one i ich urodzone dzieci jakoś KK nie obchodzą.

    --
    antiquitates.blox.pl
  • 26.12.08, 12:26
    To dlaczego KK "akceptuje" fakt, ze Bog stworzyl taki system rozrodczy
    czlowieka, ze kilkadziesiat procent wszystkich zaplodnien konczy sie samoistnymi
    poronieniami, czyli w twojej terminologii "zabijaniem bezbronnych i niewinnych
    ludzi"?

    --
    De omnibus dubitandum est.
  • 26.12.08, 14:52
    elucidator napisał:

    > To dlaczego KK "akceptuje" fakt, ze Bog stworzyl taki system
    rozrodczy
    > czlowieka, ze kilkadziesiat procent wszystkich zaplodnien konczy
    sie samoistnym
    > i
    > poronieniami, czyli w twojej terminologii "zabijaniem bezbronnych
    i niewinnych
    > ludzi"?
    >

    No właśnie, a gdzie idą nieśmiertelne dusze (no bo skoro to jest już
    człowiek, to taką duszę ma!!!) takich nieszczęsnych istot?
  • 05.01.09, 17:22
    Z jednej zaplodnionej komorki jajowej moze wyrosnac dwoch ludzi - np. Kaczynscy
    sa jednojajowi. Ile oni maja dusz, jedna czy dwie? W takim razie ile dusz ma zygota?
  • 06.01.09, 11:18
    rikol napisała:

    > Z jednej zaplodnionej komorki jajowej moze wyrosnac dwoch ludzi -
    np. Kaczynscy
    > sa jednojajowi. Ile oni maja dusz, jedna czy dwie? W takim razie
    ile dusz ma zy
    > gota?

    A Ty wierzysz w metafizyczną duszę ??... :))
    To zapytaj swojego proboszcza :)

    Tu omawiamy argumenty naukowe, a nie religijne...

  • 26.12.08, 11:22
    Popieram Twój myślowy wywód, ale pozwolę sobie pójść jeszcze dalej.Otóż skłonny
    jestem przychylić się do tych, którzy twierdzą, że życia nie da się zniszczyć.
    To zaś co my nazywamy zabiciem jest jednie przerwaniem zjawiska życia (jako
    treści) w danym ciele (będącym jedynie czasowym życia przejawem). Popieram też
    pogląd, że BYT to ciągle zmieniająca się FORMA stałej (a więc nieśmiertelnej)
    TREŚCI.
  • 26.12.08, 12:31
    Z czysto biologicznego punktu widzenia masz racje, ale tutaj chodzi nie o zycie
    jako zjawisko, a o zycie konkretnych indywidualnych istnien. Tak wiec to inna
    dyskusja.

    --
    De omnibus dubitandum est.
  • 26.12.08, 12:03
    Wybacz, nie skorzystam z żadnej z Twoich podpowiedzi.
    Zacznij od rozróżniania jaja od kury - to prostsze, a opanownie tej
    umiejętności przyniesie Ci korzyści ekonomiczne.
    Jak już posiądziesz tą sztukę to spróbuj odróżnić człowieka od
    zarodka i płodu.
    Zastanów się na przykład, dlaczego KRK (którego ideologia jest chyba
    źródłem Twoich poglądów) nie opatruje płodu ludzkiego żadnymi
    sakramentami i odmawia mu pochówku w poświęconej ziemi.
  • 26.12.08, 12:31
    Tu się nie ma nad czym zastanawiać. Osoba nieochrzczona nie ma prawa
    do żadnych sakramentów ani pochówku w rytuale katolickim. W czym tu
    widzisz problem?
    Gdzie nabyłeś/aś umiejętności odróżniania człowieka od zarodka i
    płodu. Chyba ż chodzi o odróżnienie czowieka od zarodka np.kury, bo
    to sie już da zrobić...
  • 26.12.08, 12:35
    Jeszcze raz się spytam: kiedy zaczyna się życie człowieka?
    Jaki czas po poczęciu uważasz za moment w którym człowiek juz jest?
    Jeśli jest to czas x. To czy pięć minut przed czasem x to nie jest człowiek a
    sześć minut pózniej to juz jest człowiek?

    Czyli sześć minut wcześniej można go jeszcze zabić, a sześć minut pozniej nie
    można już tego zrobić
  • 26.12.08, 12:44
    Zycie konkretnego czlowieka (i wiekszosci innnych ssakow) zaczyna sie wtedy, gdy
    zarodek zacznie funkcjonowac w macicy matki, czyli laczy sie z jej organizmem,
    jako ze sam zarodek bez mozliwosci rozwoju w macicy (przynajmniej jak na razie)
    nie ma mozliwosci przetrwania.


    --
    De omnibus dubitandum est.
  • 26.12.08, 17:27
    dokładnie.
    Następuje to ok. szóstego dnia po zapłodnieniu.
    zarodka, który jeszcze nie "wrósł" w ścianę macicy (=nie nawiązał interakcji ze
    światem), absolutnie nie ma sensu zwać człowiekiem.
  • 27.12.08, 15:22
    Nawet polaczony z macica zarodek moze nie rowinac sie tylko zostac pustym jajem
    plodowym: tzn ze tworza sie wszystkie struktury np trofoblast a nie tworzy sie
    zarodek zasadniczy
  • 27.12.08, 18:59
    muzyquest napisał:

    > zarodka, który jeszcze nie "wrósł" w ścianę macicy (=nie nawiązał
    interakcji ze
    > światem), absolutnie nie ma sensu zwać człowiekiem.

    O, to jakaś "odkrywcza" definicja człowieka... :))
  • 26.12.08, 13:01
    lokosik napisał:

    > Jeszcze raz się spytam: kiedy zaczyna się życie człowieka?
    > Jaki czas po poczęciu uważasz za moment w którym człowiek juz jest?
    > Jeśli jest to czas x. To czy pięć minut przed czasem x to nie jest człowiek a
    > sześć minut pózniej to juz jest człowiek?
    >
    > Czyli sześć minut wcześniej można go jeszcze zabić, a sześć minut pozniej nie
    > można już tego zrobić

    Raz ci odpowiedziałem na to pytanie, wcześniej. Powtarzasz je, bo albo albo nie rozumiesz, albo nie chcesz zrozumieć i boisz się myśleć poza dogmatami. Na pewno mylisz pojęcia "dziecko", "płód" i "zarodek". W imię ochrony zarodków, chcesz zapobiegać życiu dzieci. To nieładnie i chyba z wolą Boga nie ma nic wspólnego.
    Życie (od poczęcia) jest procesem a nie puntkem na osi czasu. Tak samo jak śmierć (patrz mój wcześniejszy post na ten temat). Nie można jednoznacznie, zerojedynkowo, powiedzieć, że od teraz jest a od teraz to już nie. Życie człowieka (tak jak każdego innego zwierzęcia na ziemi) na dobre się zaczyna od momentu przeżycia bez pomocy innych ... to chyba najtrafniejsza definicja.
  • 26.12.08, 13:47
    Chyba nawet się nie domyślasz,jak bardzo byś nie chciał doświadczyć
    na samym sobie wprowadzania w czyn treści zawartych w tej definicji.
    Fakt, chwili smierci nie potrafimy dokładnie określić, ale w
    przypadku nowego życia taki monent jak najbardziej istnieje.
    Warunkiem sine qua non powstania nowego zycia jest w przywoływanej
    sytuacji połączenie plemnika i komórki jajowej. To co wtedy powstaje
    nie zmienia się już co do istoty, a jedynia dojrzewa. Mozna
    powiedzieć, że moment połączenia genów ojca i matki jest punktem
    kluczowym a jako taki może byc uznany za początek. Wszelkie
    rozwazania o tymn, czy się musi zagnieździć, czy może rozwinąć się w
    odpowiednim środowisku fizyko-chemicznym i w którym momencie to
    życie staje sie życiem są jedynie dywagacjami. Naprawde tak trudno
    to zrozumieć?
  • 26.12.08, 14:45
    piotrsawr napisał:

    > Chyba nawet się nie domyślasz,jak bardzo byś nie chciał doświadczyć
    > na samym sobie wprowadzania w czyn treści zawartych w tej definicji.
    > Fakt, chwili smierci nie potrafimy dokładnie określić, ale w
    > przypadku nowego życia taki monent jak najbardziej istnieje.
    > Warunkiem sine qua non powstania nowego zycia jest w przywoływanej
    > sytuacji połączenie plemnika i komórki jajowej. To co wtedy powstaje
    > nie zmienia się już co do istoty, a jedynia dojrzewa. Mozna
    > powiedzieć, że moment połączenia genów ojca i matki jest punktem
    > kluczowym a jako taki może byc uznany za początek. Wszelkie
    > rozwazania o tymn, czy się musi zagnieździć, czy może rozwinąć się w
    > odpowiednim środowisku fizyko-chemicznym i w którym momencie to
    > życie staje sie życiem są jedynie dywagacjami. Naprawde tak trudno
    > to zrozumieć?

    Widzę, że trudno ci myśleć poza dogmatami. A szkoda.
  • 27.12.08, 17:48
    > Widzę, że trudno ci myśleć poza dogmatami.

    To Ty masz zamknięty umysł przez swoje dogmaty (noworodek to nie
    dziadek, więc noworodek to nie człowiek :))



  • 27.12.08, 15:25
    To co wtedy powstaje
    > nie zmienia się już co do istoty

    alez to nieprawda! istota sie zmienia poniewaz zarodek ewoluuje.
    Trofoblast a pozniej lozysko powstaje (miedzy innymi) z komorek zarodka: ma ten
    sam material genetyczny, nowy i unikatowy. Czy lozysko to nowy czlowiek?

    a jeszcze istnieje cos takiego jak epigenetyka: wiesz co tomagiczne slowo oznacza?
  • 27.12.08, 19:07
    aurita napisała:

    > Czy lozysko to nowy czlowiek?
    >

    Nie, bo łożysko nie jest organizmem - w przeciwieństwie do zarodka.
  • 30.12.08, 12:20
    Niestety, ale nie.
    Zrodek najpierw musi wrosnąć w scianę macicy - czyli w ogóle tam
    dotrzeć.Jesli nie dotzre- koniec piesni.

    A nawet jesli dotrze, to czeka go cholernie trudny miesiąc - który
    moze zakończyć sie tzw. pustym jajem płodowym czyli obumarciem .
    Gdyby kazda zapłodniona komórka jajowa przekształcała sie w szarodek
    i kazdy zarodek przekształcał sie w embrion , to byłoby pięknie, ale
    nie jest.
  • 26.12.08, 12:51
    Ostatnio gdzieś czytałem artykuł na ten temat - jak egzaltowane kobiety, które
    uwierzyły w "od poczęcia do naturalnej śmierci", a potem zdarzyło im się
    poronić, usiłowały pochować po katolicku swoje niedonoszone dziecko. Tu tkwi
    wielka niekonsekwencja Kościoła - skoro zarodek jest człowiekiem od chwili
    poczęcia, to powinny przysługiwać mu sakramenty i katolicki pochówek...
  • 26.12.08, 13:01
    I znowu. Pojmij, że KK broniąc każdego życia nie może udzielać
    żadnych sakramentów ani odprawiać ściśle religijnych obrzędów osobom
    nieochrzczonym. Czy brak chrztu jest wynikiem własnej woli czy
    faktem wynikającym z martwego urodzenia to nie ma żadnego znaczenia.
    Członkiem KK zostajesz w chwili przyjęcia chrztu. Czy to tak trudno
    zrozumieć?
  • 26.12.08, 13:10
    piotrsawr napisał:

    > I znowu. Pojmij, że KK broniąc każdego życia nie może udzielać
    > żadnych sakramentów ani odprawiać ściśle religijnych obrzędów osobom
    > nieochrzczonym. Czy brak chrztu jest wynikiem własnej woli czy
    > faktem wynikającym z martwego urodzenia to nie ma żadnego znaczenia.
    > Członkiem KK zostajesz w chwili przyjęcia chrztu. Czy to tak trudno
    > zrozumieć?

    KRK jest niekonsekwentny. KRK powinien albo zmienić doktrynę i otoczyć swoją opieką także nieochrzczone życia, albo wycować się z dyskusji na tematy życia przed chrztem (in vitrio, aborcja, itp). Koniec kropka.
  • 26.12.08, 13:53
    Dlaczego kropka? Kosciół broni życia jako takiego, a obrzędy
    udostępnia swoim członkom. Nieochrzczony nie jest członkiem KK, ale
    jako człowiek wymaga obrony godności życia? I to jest dopiero koniec
    i kropka.
  • 26.12.08, 14:38
    Kościół z wielką mocą głosi świętość życia nienarodzonego, daje mu silniejszy
    mandat niż życiu matki (osławione debaty na temat - czy dopuścić aborcję, gdy
    zagrożone jest życie matki). Powołuje w ten sposób do życia ruchy gromadzące
    egzaltowane mistyczki rozmawiające z duszami dojrzewających w nich dzieci. Rodzi
    to jednakże nowy problem: gdy coś się nie uda, poronienie itp., co z tą duszą?
    Dla ortodoksyjnego katolika sprawa jest poważna: dusza dziecka bez sakramentów
    spada w otchłań, z sakramentami - wraca do Boga. W dodatku dla matki ta dusza
    jest czysta i niewinna, i nie zasługuje na strącenie w otchłań niewiele różniącą
    się - w jej mniemaniu - od czeluści piekielnych...
  • 26.12.08, 14:41
    1.a.p napisał:

    > Wybacz, nie skorzystam z żadnej z Twoich podpowiedzi.
    > Zacznij od rozróżniania jaja od kury - to prostsze, a opanownie
    tej
    > umiejętności przyniesie Ci korzyści ekonomiczne.
    > Jak już posiądziesz tą sztukę to spróbuj odróżnić człowieka od
    > zarodka i płodu.
    > Zastanów się na przykład, dlaczego KRK (którego ideologia jest
    chyba
    > źródłem Twoich poglądów) nie opatruje płodu ludzkiego żadnymi
    > sakramentami i odmawia mu pochówku w poświęconej ziemi.

    Czytałem kiedyś w starym katechizmie z XIX wieku, że w pewnych
    przypadkach zachodzi potrzeba ochrzczenia dziecka(czyli udzielenia
    mu sakramentu) jeszcze w łonie matki. Czyżby Kościół zmienił zdanie
    w tej materii?
  • 26.12.08, 10:28
    masz rację, takich embrionów kobieta nie rodzi dziesiątki w ciągu
    swojego życia. natura robi to samo, selekcjonuje, pozostawiając
    najsilniejsze, dając szansę przetrwania gatunkowi.
  • 26.12.08, 10:43
    Ale wiesz, że tak w normalnym życiu embriony też giną. Czasem nawet kobieta o
    tym nie wie bo bierze to za okres. To co? Katolicki pogrzeb dla takich
    potencjalnych zarodków? No przecież jakiś czas temu były artykuły o walce
    rodziców do godnego pochówku ciąż poronionych. Powiedziałabym, ze KK jest BARDZO
    niekonsekwentny (a my razem z nim). Embrion to człowiek, ale trzymisięczny płód
    to odpad medyczny, a dziecko urodzone to już w ogóle mało kogo obchodzi. Jak
    zwykle skupiamy się nie na tym co tu i teraz.
  • 26.12.08, 12:18
    Po wprowadzeniu zarodków do macicy kobiety one same muszą się zagnieździć. Tak
    jak przy naturalnym zapłodnieniu. Czyli jeśli kobieta zostanie zapłodniona przez
    mężczyznę w tradycyjny sposób, a z powodu np. zbyt niskiego poziomu
    progesteronu, zarodek się nie zaimplantuje to co? Kobieta jest morderczynią?!
    Nie! Tak samo nie wszystkie zarodki po in vitro się zagnieżdzą... A z
    biologicznego punktu widzenia, życie zaczyna się od zagnieżdżenia. Bo sam
    zarodek bez matki nie jest w stanie żyć.
  • 26.12.08, 12:22
    Niemalze kazde dziecko ma "rodzenstwo" ktore zostalo zaplodnione ale nie
    przezylo. Kilkadziesiat procent wszystkich zaplodnien konczy sie mianowicie
    samoistnymi poronieniami, o ktorych kobieta nierzadko nawet nie ma pojecia ze w
    ogole mialy miejsce. Tak funkcjonuje bowiem ludzki system rozrodczy, czy to sie
    komus podoba czy nie. Winnym tych "morderstw" sa "tworcy" owego systemu
    rozrodczego, czyli albo przyroda albo Bog. Wnioskuje z twego postu ze jestes
    osoba religijna, wiec proponuje abys swoje zale i pretensje skierowal w kierunku
    winnego tych milionow "morderstw", czyli Boga.

    lokosik napisał:

    > Bardzo często dziecko urodzone z in vitro ma rodzeństwo, które zostało lub
    > zostanie zabite przez lekarza za przyzwoleniem jego rodziców.
    > Po zapłodnieniu komórki jajowej to dziecko już jest!!.
    > Wystarczyłyby trzy tygodnie w brzuchu mamy i na USG już widać by było jego
    > bijące serduszko!! - cudowny widok.
    > Niestety tak się nie stanie - z dużym prawdopodobieństwem zostanie wcześniej
    > zabite.
    > Także dziecku urodzonemu z in vitro, trzeba również powiedzieć, że jest
    > szczęściarzem - bez żadnej swojej zasługi żyje, podczas gdy nie każde z jego
    > rodzeństwa miało tyle szczęścia.


    --
    De omnibus dubitandum est.
  • 26.12.08, 14:30
    Bóg może urządzać gigantyczną rzeź - niektóre dane szacunkowe mówią o 80% samoistnej śmiertelności zarodków? Kto bogu dał prawo do takiej eksterminacji??? Zbrodniarz na skalę światową.


    --
    Nas nie przekonają, że białe jest białe, a czarne jest czarne
  • 27.12.08, 14:21
    > Po zapłodnieniu komórki jajowej to dziecko już jest!!.

    Niestety jestes niedouczony, Po zaplodnieniu komorki jajowej jest... zaplodniona
    komorka jajowa. W 70 % w naturalnym zaplodnieniu nic z takiej komorki nie
    bedzie, nie podzieli sie, nie zagniezdzi nie wytworzy wlasciwego zarodka.
  • 26.12.08, 09:43
    apurimac napisał:

    > Problemem w metodzie "in vitro" nie jest to, że powołuje się do życia
    > ludzkie istnienia, ale że czyni się to w sposób niehumanitarny.
    > --------------------------------------------
    > “Wszystko możliwe jest dla tego, kto wierzy”
    > (Mk 9,23).

    Jest to absurd! W takim razie wszystkie zabiegi medyczne ratujące
    życie też są tak samo niehumanitarne, nie mówiąc o przeszczepach
    organów itp.
  • 26.12.08, 09:53
    Różnica w stosunku do "wszystkich zabiegów medycznych ratujących
    życie" jest taka, że w przypadku in vitro powołuje się do życia kilka istnień
    ludzkich, najczęściej wybiera się jednego szczęśliwca spośród nich, któremu
    pozwoli się żyć, a pozostałych się zabija!
  • 26.12.08, 10:01
    lokosik napisał:

    > Różnica w stosunku do "wszystkich zabiegów medycznych ratujących
    > życie" jest taka, że w przypadku in vitro powołuje się do życia kilka istnień
    > ludzkich, najczęściej wybiera się jednego szczęśliwca spośród nich, któremu
    > pozwoli się żyć, a pozostałych się zabija!

    Nawet jeśli przyjmiemy twoje definicje poczęcia i zabijania za prawidłowe, to w twoim przykładzie w efekcie końcowym mamy pozytywny bilans życia, bo urodziło się jedno dziecko. Bez in vitrio nie urodziłoby się żadne.

  • 26.12.08, 10:24
    I to urodzone dziecko jest cudem i darem życia od Pana Boga. I wielką radością
    dla rodziców.
    Tylko, że przy okazji zostało zabite jego rodzeństwo - bracia i siostry (płeć
    już w tym momencie jest określona)
    Tak samo jak radością jest uśmiech tego narodzonego dziecka - tak samo radością
    byłby uśmiech pozostałych - zabitych. One już żyły.
  • 26.12.08, 11:52
    Obumieranie zarodków (Twoje morderstwo) jest spowodowane niezagnieżdżeniem się
    zarodka, a nie wyborem lekarzy! To natura, Bóg czy co tam jeszcze chcesz wybiera
    który z zarodków ma rozwijać się dalej, a który ma obumrzeć. Jeśli zagnieżdżą
    się się dwa zarodki to urodzi się dwoje dzieci, jeśli trzy - troje.

    Twoi księża już zupełnie zrobili Ci z mózgu papkę.

    --
    "P2C2BE!" Salomon Rushdi
  • 26.12.08, 11:53
    lokosik napisał:

    > I to urodzone dziecko jest cudem i darem życia od Pana Boga. I wielką radością
    > dla rodziców.
    > Tylko, że przy okazji zostało zabite jego rodzeństwo - bracia i siostry (płeć
    > już w tym momencie jest określona)
    > Tak samo jak radością jest uśmiech tego narodzonego dziecka - tak samo radością
    > byłby uśmiech pozostałych - zabitych. One już żyły.

    z takim podejściem do kwestii życia naprawdę popadasz w absurd, kobieta co
    miesiąc spuszcza do toalety połowę dziecka - połowę jego DNA, nie wspomnę o
    mężczyznach, oni masowo pozbywają się połowy dziecka, przy czym ich płeć już
    jest znana, bo o płci decyduje DNA plemnika. na prawdę wmawianie ludziom, że
    zabijają swoje dzieci przy metodzie in vitro to zwykłe chamstwo i brak
    jakichkolwiek wyższych uczuć. ja wiem, że w imię ideologii ludzie robili już
    najgorsze rzeczy, więc w sumie mnie to nie dziwi, ale słuchać i czytać tego
    spokojnie nie mogę.
  • 26.12.08, 12:25
    Na początku każdy zarodek jest rodzaju żeńskiego! Dopiero po jakimś (niedługim
    ale jednak) czasie następuje determinacja ostatecznej płci. A dowodem na to jest
    fakt, ze mózg mężczyzny jest zmaskulinizowanym mózkiem kobiecym...
  • 26.12.08, 12:15
    lokosik napisał:

    > przy okazji zostało zabite jego rodzeństwo - bracia i siostry (płeć
    > już w tym momencie jest określona)

    W naturalnych ciążach też często jest tak, że zagnieżdża się więcej zarodków i
    część z nich obumiera albo jest 'wchłaniana' przez bliźniaka, w ogromnej
    większości takich przypadków kobieta nic o tym nie wie... Jest nawet medyczna
    teoria, że większość z nas miała takie zarodkowe rodzeństwo, tylko wygrał
    najsilniejszy.

    A przyszło ci do głowy, że kiedy kobieta mająca problem z utrzymaniem ciąży
    czyni kolejne naturalne próby, to statystycznie skazuje na śmierć swoje
    embriony, ponieważ prawdopodobieństwo, że utrzyma ciążę jest bliskie zera?

    --
    antiquitates.blox.pl
  • 26.12.08, 12:36
    A jezeli Boga nie ma?

    --
    De omnibus dubitandum est.
  • 26.12.08, 14:57
    elucidator napisał:

    > A jezeli Boga nie ma?
    >

    "Jeśli, co daj Boże, Boga nie ma, to chwała Bogu. Ale jeśli, nie daj
    Boże, Bóg jest, to niech was ręka boska broni!" (Rebe)
  • 26.12.08, 10:23
    "......a najbardziej chwaliłem umarłych i tych, którzy się nie narodzili i nie widzieli zła, jakie się dzieje pod słońcem" - cytat ze świętej księgi. - podpowiedź dla uparcie czepiających się tego aby wszystkie zarodki koniecznie zaowocowały ludzka istotą.
  • 26.12.08, 10:46
    kto będzie wybierał ludzi którzy mogą przeżyć a kto tych którzy mają umrzeć? Bo
    na razie robi to lekarz wybierając tego co najlepiej rokuje i daje mu szanse na
    życie a pozostałych zabija.
  • 26.12.08, 10:52
    wiesz co to jest dobór naturalny i "survival of the fittest"? pewnie nie, bo
    jesteś na etapie ID. ale bez względu na twoje zabobony życie na ziemi kieruje
    się powyższymi zasadami i przeżywają najlepiej przystosowani - w tym wypadku -
    najlepiej rokujące embriony
  • 26.12.08, 11:08
    Czy jesteś pewien, że żadne z zabitych dzieci powołanych do życia metodą in
    vitro nie dałoby sobie rady w życiu? Moim zdaniem się mylisz
  • 26.12.08, 11:44
    to nie ma znaczenia. po prostu natura zadziałała i umożliwiła (rękami lekarza)
    przetrwanie konkretnemu zarodkowi.
  • 26.12.08, 10:57
    - no to może się jeszcze pospieramy o to ile diabełków mieści się na główce
    szpilki? Takie wyliczenia były już przecież dokonane przez średniowiecznych
    wszystko wiedzących filozofów skazujących inaczej myślacych na stos
  • 26.12.08, 12:49
    Bzdura. Lekarz nie ma z tym nic wspolnego. To system rozrodzcy czlowieka
    selekcjonuje ktory z zarodkow przezyje. Wiekszosc nie przezyje. Mozesz miec o to
    pretensje do twojego "pana Boga" ktory tak a nie inaczej ten system "stworzyl".


    lokosik napisał:

    > kto będzie wybierał ludzi którzy mogą przeżyć a kto tych którzy mają umrzeć? Bo
    > na razie robi to lekarz wybierając tego co najlepiej rokuje i daje mu szanse na
    > życie a pozostałych zabija.


    --
    De omnibus dubitandum est.
  • 26.12.08, 12:34
    Dokladnie tak funkcjonuje to rowniez i w "naturalanych" zaplodnieniach. Nie ma
    tu zadnej roznicy!

    lokosik napisał:

    > Różnica w stosunku do "wszystkich zabiegów medycznych ratujących
    > życie" jest taka, że w przypadku in vitro powołuje się do życia kilka istnień
    > ludzkich, najczęściej wybiera się jednego szczęśliwca spośród nich, któremu
    > pozwoli się żyć, a pozostałych się zabija!


    --
    De omnibus dubitandum est.
  • 26.12.08, 09:59
    Może mało kto wie, że już w starożytności (tej przedchrystusowej) bezpłodne
    kobiety były uważana za coś gorszego, że mąż mógł "takiej" wręczyć bez
    uzasadnienia tzw "list rozwodowy" za to, że jej łono było "puste"(suche, martwe
    etc - różnie to określano).
    Urodzenie dziecka zwane jest "cudem stworzenia", Jezus nauczał: "większe cuda
    czynić będziecie", zaś św. Augustyn tak się wysławiał: "cuda nie są sprzeczne z
    Naturą, ale naszym wyobrażeniem o Niej".
    Kto jest prawdziwie religijny i wierzący ten wie, że nie istnieje nic co istnieć
    nie powinno. Każda bezpłodna kobieta we własnym sercu powinien rozważyć, czy w
    jej "pustym" łonie "powinien" się zdarzyć ów cud określany mianem życia.
    Każdej kobiecie Bóg odpowiada osobiście na to pytanie (gdy słowo ciałem się
    stanie) niezależnie co sądzą o tym "teoretycy", którym wydaje się wszystko wiedzą.
    Pokora prze Stwórcą nakazuje uznanie tak jak to głosił Sokrates :"wiem, że nic
    nie wiem".
  • 26.12.08, 10:08
    Tylko że proces zapłodnienia in vitro jest już działaniem na ludziach. Zostaje
    powołanych do życia kilka istnień ludzkich, jednemu z nich pozwala się żyć dalej
    a pozostałe bardzo często się zabija. Wiec trzeba także rozważyć czy zgadzam
    się, aby większość z moich dzieci została zabita.
  • 26.12.08, 10:38
    A pierwszym dzieckiem z próbówki było dzicko żydówki na dodatek panny która
    zaostała zapłodniona in vitro a nasienie z odległego nieba od mzimu przynióśł
    jakis posłaniec a,że nie było probówek szklanych to przynióśł w ustach hahahahah
  • 26.12.08, 12:23
    mr_osjano napisał:

    > Może mało kto wie, że już w starożytności (tej przedchrystusowej)
    bezpłodne
    > kobiety były uważana za coś gorszego, że mąż mógł "takiej" wręczyć bez
    > uzasadnienia tzw "list rozwodowy" za to, że jej łono było "puste"(suche, martwe
    > etc - różnie to określano).

    Mieszasz dwie rzeczy: biblijną metaforykę i obyczaje żydowskie i ogólne pojęcie
    starożytności. W starożytności grecko-rzymskiej wyglądało to zupełnie inaczej,
    Rzymianie mieli rozbudowany system adopcji i jeśli nie mieli własnych dzieci
    (lub synów) to adoptowali (często była to formalność prawna, niekoniecznie
    adopcja dotyczyła sierot, chodziło o dziedziczenie) kogoś z rodziny lub spoza
    niej, nawet wyzwolonych niewolników. A jeśli mieli córki i z powodów prawnych
    adoptowali mężczyzn, to często wydawali za nich te córki. Więc nie wydawaj
    ogólnych sądów o czymś, na czym się nie znasz, wyłącznie na podstawie jednej
    tradycji.

    --
    antiquitates.blox.pl
    ferengis.blox.pl
  • 26.12.08, 10:16
    i w tym konkretnym przypadku i generalnie
    jest to, ze utrzymuje on (ten KK) na swoj
    uzytek milionowa ciemnote, ktorej mozna
    wszystko wmowic, a ktora bedzie KK popierac
    bez zadawania zadnych pytan. Nidlugo skonczy
    sie ta swolocz i skonczy sie istnienie KK.
  • 26.12.08, 10:22
    ty już tego zapewne nie doczekasz
  • 26.12.08, 10:24
    poza tym jakbym słyszał ideologów JW Stalina.
    Ty zapewne jesteś mocno oświecony i uwiera Ciebie ta ciemnota wokół - uważaj
    żebyś do psychiatry nie musiał pelegrynować
  • 26.12.08, 10:39

    ciemnota to tacy jak i i cały kk
  • 26.12.08, 11:37
    nie ma słowa "pelegrynować" - sprawdź w słowniku - typowy wychowanek
    przykościelnej szkółki - Biblia i ogłoszenia ojca prałata
  • 26.12.08, 10:30
    najprostszym rozwiazanie jest zakazanie wszelkich religii i zycie stanie sie
    prostsze oczywiscie zaczalbym od katolicyzmu a reszta to moze byc alfabetycznie
  • 26.12.08, 10:33
    sowieci juz tego próbowali i wyszło jak wyszło, wiec Twój pomysł uważam łagodnie
    mówiąc za nierozsądny :-)
  • 26.12.08, 10:36
    jeszcze prostszym rozwiązaniem jest zdetonowanie mega bomby atomowej, która
    zniszczy ziemie - wtedy nie tylko znikną wszystkie religie i problemy z nimi
    związane ale jednocześnie wszystkie problemy i wszyscy bedziemy mieli świety spokój
  • 26.12.08, 11:08
    ale to religia jest problemem - system sprytnie skonstruowanych teorii w celu
    utrzymania w ryzach rzesz prymitywnych ludzi. na szczęście coraz więcej osób
    zaczyna to rozumieć i przesądy sprzed kilku tysięcy lat traktuje jak na to
    zasługują - z przymrużeniem oka.
  • 26.12.08, 14:12
    1onewolf napisał:

    > ale to religia jest problemem - system sprytnie skonstruowanych
    teorii w celu
    > utrzymania w ryzach rzesz prymitywnych ludzi. na szczęście coraz
    więcej osób
    > zaczyna to rozumieć i przesądy sprzed kilku tysięcy lat traktuje
    jak na to
    > zasługują - z przymrużeniem oka.

    "Religia jest bardzo pożyteczna, bo dzięki niej kobiety tak bardzo
    się nie puszczają a i służba mniej kradnie" (Winston Churchill)
  • 26.12.08, 11:04
    "Mądry wie co mówi a głupi mówi co wie" - to nie moje słowa ale cytat pewnego
    mędrca.
  • 26.12.08, 10:39
    Aby zrozumiec przeciwnika in vitro, musisz odpowiedziec sobie na
    pytanie, kiedy wg Ciebie zaczyna sie zycie ludzkie: od urodzenia? od
    30 tygodnia? od momentu jak bije serce? Kiedy do cholery to sie
    zaczyna?
    I okazuje sie, ze wyznaczenie poczatku istnienia czlowieka jest
    szalenie trudne i relatywne (dla tych, ktorzy chca dziecka juz
    pierwszy miesiac ciazy, to retoryka: "nasze dziecko", "nasze
    ukochane" itd, a dla tych, ktorzy nie chca go: "trzeba usunac te
    ciaze" - czujesz roznice?). Poniewaz niemozliwe jest, aby czlowiek
    zaczynal istniec uznaniowo, na zasadzie konwencji lub umowienia sie
    rzadow, rodzicow itd (TUTAJ sa ukryte zalozenia filozoficzne!!), to
    automatycznie trzeba sie cofnac to samego poczatku - do zygoty, jako
    odrebnego tworu z wlasnym DNA i wbudowanym ciagu do istnienia.
    I stad wolanie "obroncow zycia" przeciw in vitro. Bo przeciez nie
    mozna ukatrupic czlowieka w imie pragnienia rodzicielstwa, a oni
    mowia, ze te embriony i zygoty to jak ludzie...
    Po prostu okazuje sie, ze kazde inne definiowane osoby ludzkiej
    konczy sie uznaniowoscia, tzn, sytuacja, w ktorej ludzie sami sobie
    nazywaja cos "ludziem", a cos "nie-ludziem"...jak im sie podoba,
    choc nie maja twardych argumentow.
    Jak np. rzad Wlk. Brytanii, ktory odpowiedzial na pytania o
    uzasadnianie przerywania ciazy po 20 tygodniach (skoro uratowano
    dziecko z poronioniea w 21 tyg), ze dalej statystyki sie nie
    zmienily i rzadka jest mozliwosc urodzenia zdrowego dziecka tak
    wczesnie, zatem dalej nie widzimy powodow do przesuniecia granicy
    dopuszczalnosci zabiegow - przeciez to czysta uznaniowosc!!
  • 26.12.08, 10:55
    To ja jeszcze z innej strony.
    Nie jestem zwolennikiem KK - wręcz przeciwnie. Ale po części podzielam sprzeciw
    wobec in vitro, przeszczepów, pewnych zabiegów medycznych. Obecnie medycyna
    potrafi sporo, z czasem będzie potrafiła jeszcze więcej. Umożliwia to, czego
    natura z różnych powodów nie dopuszcza. Rozmnażają się ludzie, którym natura
    tego odmówiła; ratowani są ludzie, którym natura poskąpiła możliwości życia (nie
    mówię o wypadkach tylko o ludziach z ciężkim, wrodzonymi chorobami czy
    defektami). Wielkimi nakładami ratuje się na jakiś czas życie gdy w innym
    miejscu za te same pieniądze można uratować 20 istnień. Wiem, że to brzmi
    okrutnie, ale czy ktoś , kto sam miał problem z poczęciem życia nie przekaże
    tego dalej ? Może pewne choroby to granica , której nie należy przekraczać...
    Rozumiem desperację rodziców (a raczej kandydatów) ale...widocznie nie było im dane.

    --
    Oh my God
    How can you deny the blood
    That's flowing through you
  • 26.12.08, 11:23
    silic napisał:

    > To ja jeszcze z innej strony.
    > Nie jestem zwolennikiem KK - wręcz przeciwnie. Ale po części podzielam sprzeciw
    > wobec in vitro, przeszczepów, pewnych zabiegów medycznych. Obecnie medycyna
    > potrafi sporo, z czasem będzie potrafiła jeszcze więcej. Umożliwia to, czego
    > natura z różnych powodów nie dopuszcza. Rozmnażają się ludzie, którym natura
    > tego odmówiła; ratowani są ludzie, którym natura poskąpiła możliwości życia (ni
    > e
    > mówię o wypadkach tylko o ludziach z ciężkim, wrodzonymi chorobami czy
    > defektami). Wielkimi nakładami ratuje się na jakiś czas życie gdy w innym
    > miejscu za te same pieniądze można uratować 20 istnień. Wiem, że to brzmi
    > okrutnie, ale czy ktoś , kto sam miał problem z poczęciem życia nie przekaże
    > tego dalej ? Może pewne choroby to granica , której nie należy przekraczać...
    > Rozumiem desperację rodziców (a raczej kandydatów) ale...widocznie nie było im
    > dane.
    >

    Oczywiście dzisiejsza cywilizacja jest wyzwaniem dla natury, dla tego co było na świecie 5-10.000 lat temu. Zmieniamy nasze otoczenie, mieszkamy w domach a nie w jaskiniach, latamy samolotami a nie chodzimy pieszo, jemy kury hodowane na fermach a nie biegające przed jaskinią. To są fakty. I dobrze że tak jest. Niesądzę aby znalazło sie wielu ochotników którzy na stałe chcieliby wrócić do jaskiniowego, "naturalnego", sposobu życia.
    Rolą medycyny jest pomagać nam żyć; lepiej, dłużej, godniej, wygodniej lub żyć wogóle. Dlatego in vitrio jest częścią tego zadania.
  • 26.12.08, 13:18
    bzdury wypisujesz. A co jeśli kobieta przechodziła ciągłe, nawracające zapalenie jajników pomimo ciągłej opieki lekarzy, pobytów w szpitalu? Jakbyś nie wiedział po takich nawrotach tej choroby tworzą się różne zrosty lub wodniaki przez co trzeba usunąć jajowód. Lub inny przypadek. 2 ciąże, obie pozamaciczne, wynikiem jest usunięcie jajowodów. I dlaczego ta kobieta nie może mieć dane posiadanie własnych dzieci? Idąc twoim tokiem rozumowania każdy kto miał wycięty jakiś organ np. migdałki, czy nerkę, albo pokonał raka, przeszedł poważną operację nie powinien mieć dzieci bo jest wybrakowany. Idąc dalej dochodzi do tego, że dzieci powinny posiadać tylko osoby, które nie chorowały na nic poważniejszego, idąc jeszcze dalej dochodzi do tego , że powinny się rodzić dzieci wyselekcjonowanych rodziców czyli kończymy na faszyzmie.
  • 26.12.08, 22:31
    >I dlaczego ta kobieta nie może mieć dane posiadanie własnych dzieci?

    Bo nie ma jajowodów. Człowiek bez migdałków czy z nowotworem płuc nie traci
    zdolnosci rozmnażania się. Człowiek bez oczu nie będzie widział, człowiek bez
    narządów rozrodczych nie będzie się rozmnażał.Proste.
    Proszę, nie przypisuj mi toku rozumowania , którego nie przedstawiłem. Nawet
    słowem nie wspomniałem o eugenice (faszyzm o którym piszesz nie ma z tym nic
    wspólnego).
    Piszę o tym, że moim zdaniem są granice interwencji medycznej, i że może ludzie
    , którzy nie są normalnie zdolni do posiadania potomstwa mieć go nie powinni -
    bo może w dziecku skumulują się błędy w budowie ich organizmów. Kto wtedy weźmie
    odpowiedzialnosć za to nowe życie ?

    --
    Jestem twoją klątwą i przekleństwem
    Niedokończoną przyjemnością
    Przegryzioną wargą
  • 26.12.08, 23:55
    silic napisał:


    > bo może w dziecku skumulują się błędy w budowie ich organizmów

    Tj. córka odziedziczy po mamie sztucznie usunięte jajowody?
  • 27.12.08, 11:28
    > Tj. córka odziedziczy po mamie sztucznie usunięte jajowody?

    Tak, dostanie je w słoiku. Będzie miała też te same tatuaże i nogę złamaną w tym
    samym miejscu - od urodzenia.
    Natomiast gdy dwie osoby z zespołem Down'a spłodzą dziecko to dziecko to będzie
    okazem zdrowia....

    --
    We don't believe the words,
    We just love the way they sounds
  • 27.12.08, 13:28
    Człowiek niewidomy traci zdolność widzenia, a lekarze robią wszystko aby widział, u człowieka bez nerki robi się wszystko aby nie cierpiał i mógł samodzielnie się załatwiać, u człowieka, który nie ma migdałków robi się wszystko aby mógł normalnie żyć i jeść. A kobieta, która została skrzywdzona i wycięto jej jajowody powinna pozostać sama sobie?
    Jeśli jesteś taki do tyłu to cię uświadomię, że zapalenie jajników to to samo co zapalenie płuc, oskrzeli, gardła czy mięśnia sercowego, więc taka osoba wg ciebie też nie powinna mieć dzieci bo skumuluje błędy w organizmie. Nie powinna się rozmnażać bo jego dziecko również może mieć zapalenie mięśnia sercowego czy też oskrzeli.
    Głupota ludzka nie zna granic. Jesteś zwykłym egoistą patrzącym na czubek własnego nosa bo jesteś pewny, że ciebie ten problem nie dotyczy i módl się do tego swojego boga aby nie dotyczył.
  • 26.12.08, 10:49
    co za wysyp religijnych oszołomów! jeśli wasze zabobony nie dopuszczają in
    vitro, to go nie stosujcie, ale odczepcie się od ludzi, którzy uważają, że
    pomoże im w zostaniu rodzicami.
  • 26.12.08, 10:58
    Jak można w milczeniu godzić się na zabijanie ludzi przy okazji in vitro? Nikt
    nie powinien milczeć gdy zabija się drugiego człowieka.
  • 26.12.08, 11:27
    lokosik napisał:

    > Jak można w milczeniu godzić się na zabijanie ludzi przy okazji in
    > vitro? Nikt nie powinien milczeć gdy zabija się drugiego człowieka.
    Nie przesadzaj nikt jeszcze nie podkłada bomb pod kliniki in vitro,
    nie strzela do lekarzy czy potencjalnych rodziców. Fundamentaliści
    jeszcze do tego się nie posunęli. Ludzie jeszcze nie giną.

    --
    Człowiek wierzący jest gotów oddać za swoją wiarę swoje życie.
    Fundamentalista (moher) jest gotów dla swojej wiary odebrać komuś
    życie. :(
  • 26.12.08, 11:48
    Jak to ludzie nie giną? Przecież każde urodzone dziecko z metody in vitro ma
    rodzeństwo które przy tej okazji zostało zabite. Co jest większą zbrodnią:
    - zabić 40 letnią kobietę czy 30-letnią kobietę, czy 10 letnią dziewczynkę, czy
    roczne dziecko czy to samo dziecko 5 dni po zapłodnieniu komórki jajowej?
  • 26.12.08, 12:29
    Zdecydowanie NIE to ostatnie. 5 dni po zaplodnieniu kolego drogi zaden z lekarzy
    nie zabija tworzących się zarodkow. Jesli uwaznie czytales, to dopiero po
    kilkunastu dniach ponawia się proby wprowadzania zarodkow do macicy, wiec nie
    mozna ich zabic. Je sie zamraza!
  • 26.12.08, 12:59
    Poki ta komorka nie osadowi sie w macicy i nie zacznie "korzystac" z organizmu
    matki, i tak z niej czlowiek nie powstanie. I to wlasnie ma miejsce w bardzo
    wielu przypadkach przy "naturalnym" zaplodnieniu. Tak wiec in vitro w tym
    przynajmniej sensie niczy sie nie rozni od biologicznej rzeczywistosci.

    --
    De omnibus dubitandum est.
  • 26.12.08, 11:29
    Lokosik, a co w takim razie mowisz, czujesz w sytuacji odlaczenia aparatury
    podtrzymujacej zycie czlowieka ze stanem smierci mozgowej po to, aby jego organy
    pozwolily przezyc innemu czlowiekowi?
  • 26.12.08, 11:54
    Chwała Bogu, że ten człowiek w stanie śmierci mózgowej miał dane żyć na ziemi,
    oddychać, zobaczyć słońce, a może nawet kochać i być kochanym. I teraz jeszcze
    może oddać swoje organy dla kogoś innego kto może też kocha i jest kochany.
    Zarówno ten pierwszy i drugi gdyby zostali zabici jako jeden z nadmiarowych
    zarodków metody in vitro nie mogli by żyć.
  • 26.12.08, 12:41
    lokosik napisał:

    > Chwała Bogu, że ten człowiek w stanie śmierci mózgowej miał dane żyć na ziemi,
    > oddychać, zobaczyć słońce, a może nawet kochać i być kochanym. I teraz jeszcze
    > może oddać swoje organy dla kogoś innego kto może też kocha i jest kochany.
    > Zarówno ten pierwszy i drugi gdyby zostali zabici jako jeden z nadmiarowych
    > zarodków metody in vitro nie mogli by żyć.

    Chesz niedopuścić do życia niewinnego dziecka i imię ochrony zarodków. Sam przyznasz to to trochę paranoiczne.
  • 26.12.08, 14:52
    Po prostu nie zgadzam się z tym, że dobrym jest powoływanie do życia kilku
    istnień ludzkich i następnie zabijanie ich wszystkich za wyjątkiem jednego
  • 26.12.08, 11:39
    lokosik napisał:

    > Jak można w milczeniu godzić się na zabijanie ludzi przy okazji in vitro? Nikt
    > nie powinien milczeć gdy zabija się drugiego człowieka.

    In vitrio słuzy do RODZENIA dzieci, a nie do ich zabijania. Będę sie modlił, aby Pan Bóg pomógł ci to zrozumieć.
  • 26.12.08, 12:02
    Oczywiście w wyniku metody in vitro mamy bilans: jedno dziecko urodzone, kilka
    dzieci powołanych do życia i zabitych. Też chciałbym się mylić
  • 26.12.08, 11:41
    ...zabijać ludzi. Jak można?

    --
    "P2C2BE!" Salomon Rushdi
  • 26.12.08, 11:45
    lokosik napisał:

    > Jak można w milczeniu godzić się na zabijanie ludzi przy okazji in vitro? Nikt
    > nie powinien milczeć gdy zabija się drugiego człowieka.

    najłatwiej jest krzyczeć o niezabijaniu ludzi przy okazji in vitro, bo po
    pierwsze krzyczysz na ludzi, którzy mają dużą wrażliwość, wiesz, że ich to
    dotknie, nie zależnie od poglądu na sprawę, po drugie i tak nic nie możesz
    zrobić oprócz swojego ideologicznego krzyku, jeżeli naprawdę chcesz ratować
    ludzi pojedź do Afryki, gdzie ludzie umierają z głodu, wojen - tam możesz coś
    zrobić, bo wiesz krzyczeć jest najłatwiej, zrób coś w co wierzysz, a nie zajmuj
    się indoktrynacją.
  • 26.12.08, 12:15
    Ale chyba mam prawo wyrazić swoje poglądy i właśnie to robie. Każdy ma prawo do
    wyrażania swoich myśli i nie można go za to wysyłać do Afryki!
    Ty masz inny pogląd niż ja, ja to szanuje i nie każe Ci z tego powodu nigdzie
    jechać!!!
  • 26.12.08, 12:45
    lokosik napisał:

    > Ale chyba mam prawo wyrazić swoje poglądy i właśnie to robie. Każdy ma prawo do
    > wyrażania swoich myśli i nie można go za to wysyłać do Afryki!

    A nie wydaje ci się, że do twojej ideologii pasowałby wyjazd do Afryki, żeby
    ratować istniejące już ludzkie istoty, a jeśli nawet nie ratować, to
    przynajmniej pomagać im żyć i umrzeć z godnością?

    Cały problem w tym, że was - obrońców zarodków - mało obchodzą żyjący ludzie.

    Odpowiedz zatem: w czym gorsze jest umierające na AIDS afrykańskie dziecko,
    które niczym nie zawiniło, że ma tę chorobę (a zawinił nierzadko kościół), od
    embriona? Dlaczego nie chcesz pomagać temu dziecku? Bo trudniej niż wrzeszczeć o
    embrionach? Wcale nie, nie musisz jechać do Afryki, możesz wpłacać nawet
    przysłowiowy wdowi grosz np. na Lekarzy bez Granic...

    --
    antiquitates.blox.pl
  • 26.12.08, 13:03
    "Cały problem w tym, że was - obrońców zarodków - mało obchodzą żyjący ludzie"

    Cały problem w tym, że ten zarodek to już jest człowiek - dziewczynka lub
    chłopiec bo płeć jest już w tym momencie określona.
    Gdyby się znajdował u mamy w macicy to po trzech tygodniach już można na USG
    widzieć jego bijące serce.
    A tak to przy invitro jest duza szansa ze zostanie zabity.
    Jaka jest różnica między tym zabijanym dzieckiem a dzieckiem 3-letnim zabijanym
    w Afryce?
  • 26.12.08, 13:42
    lokosik napisał:

    > "Cały problem w tym, że was - obrońców zarodków - mało obchodzą żyjący ludzie"
    >
    > Cały problem w tym, że ten zarodek to już jest człowiek - dziewczynka lub
    > chłopiec bo płeć jest już w tym momencie określona.
    > Gdyby się znajdował u mamy w macicy to po trzech tygodniach już można na USG
    > widzieć jego bijące serce.
    > A tak to przy invitro jest duza szansa ze zostanie zabity.
    > Jaka jest różnica między tym zabijanym dzieckiem a dzieckiem 3-letnim zabijanym
    > w Afryce?

    Błąd. Zadrodek jest zarodkiem. Płód jest płodem. Dziecko jest dzieckiem. Dziadek jest dziadkiem. Dyrektor jest dyrektorem. Ksiądz jest księdzem. Nie wolno mylić tych pojęć, choć wszystkie opisują jakąś postać życia. Zarodkowi dużo brakuje aby być człowiekiem. Zarodkowi dużo brakuje aby być dziadkiem. Zarodek może z czasem być dyrektorem czy księdzem, ale w chwili poczęcia jeszcze nim nie jest. "Zabijając" zardoki nie zabijamy ludzi, dzieci, księży, dyrektorów, dziadków; a tylko zarodki. Dość propagandy zmieniające znaczenie pojęć!
  • 26.12.08, 14:06
    Mam pytanie: kiedy płód przeistacza się w dziecko?
    W momencie narodzin?
    To znaczy, że pięć minut wcześniej można go zabić?
    A jeśli nie pięć minut wcześniej to dziesięć wcześniej?
    Tydzień wcześniej?
    Miesiąć?
    Dwa miesiące?
    Pięć miesięcy?
    Podasz mi dokładn czas kiedy jeszcze można zabić a kiedy jest to już zbrodnia?
  • 27.12.08, 14:55
    olo-international napisał:

    >
    > Błąd. Zadrodek jest zarodkiem. Płód jest płodem. Dziecko jest
    dzieckiem. Dziade
    > k jest dziadkiem. Dyrektor jest dyrektorem. Ksiądz jest księdzem.
    Nie wolno my
    > lić tych pojęć, choć wszystkie opisują jakąś postać życia.
    Zarodkowi dużo brak
    > uje aby być człowiekiem. Zarodkowi dużo brakuje aby być
    dziadkiem. Zarodek moż
    > e z czasem być dyrektorem czy księdzem, ale w chwili poczęcia
    jeszcze nim nie j
    > est. "Zabijając" zardoki nie zabijamy ludzi, dzieci, księży,
    dyrektorów, dziadk
    > ów; a tylko zarodki.

    Strasznie kręcisz, żeby ukryć prawdę...
    Dziecko nie jest dziadkiem ,ani dyrektorem - wiec nie jest
    człowiekiem... :)))


    >Dość propagandy zmieniające znaczenie pojęć!

    No właśnie... :/
  • 26.12.08, 13:07
    Dobry przyklad na okrotna koscielna oblude. Sprzeciwiajac sie prezerwatywom
    kosciol jest wspolwinny smierci setek tysiecy, jezeli nie miljonow, ludzi w
    AIDS, szczegolnie w Afryce. Jakie ma wiec tenze sam kosciol moralne prawo mowic
    o obronie zycia ludzkiego, i to na dokladke w kontekscie umozliwienia urodzenia
    sie oczekwianych i kochanych przez swoich rodzicow dzieci?

    --
    De omnibus dubitandum est.
  • 26.12.08, 14:50
    Odpowiedz zatem: w czym gorsze jest umierające na AIDS afrykańskie dziecko,
    które niczym nie zawiniło, że ma tę chorobę (a zawinił nierzadko kościół?????
    Azawinil nierzadko kosciol??? mozesz to mi wytlumaczyc?
  • 26.12.08, 12:26
    Czemu krzyczysz kiedy zabija się zarodki, ktore same nie sa w stanie zyc? To
    jesczze nie ludzie! Kobieta, ktora poroni, bo nie zagniezdzil sie zarodek nie
    morduje swojego przyszlego dziecka przeciez!
  • 26.12.08, 13:05
    A możesz mi powiedzieć kiedy zarodek przeistacza się w człowieka?
  • 26.12.08, 14:51
    miljka napisała:

    > Czemu krzyczysz kiedy zabija się zarodki, ktore same nie sa w
    stanie zyc? To
    > jesczze nie ludzie! Kobieta, ktora poroni, bo nie zagniezdzil sie
    zarodek nie
    > morduje swojego przyszlego dziecka przeciez!

    A czy taki niezagnieżdżony (z przyczyn naturalnych) zarodek ma duszę
    nieśmiertelną? I gdzie idą duszyczki takich nienarodzonych,
    nieochrzczonych dzieci? To ważny problem!
  • 26.12.08, 13:26
    To dlaczego skoro inne religie uważają,że nie wolno jeść krów bo są święte ty je jesz? Oni też powinni się sprzeciwić i nakazać ci ich nie jeść bo w to wierzą. Jak mogą siedzieć cicho? I jakbyś się wtedy czuł? Albo nie wolno pić alkoholu bo Allach zakazuje. Każdy wierzy w co chce i nie powinien narzucać swoich wierzeń innym.
    A swoją drogo zastanawiam się czy tak jak zakazuje kościół nie zabezpieczasz się przed posiadaniem dzieci. Najpierw osądź sam siebie a potem innych.
  • 26.12.08, 14:10
    ja nikogo nie osądzam, prostu nie zgadzam się na zabijanie nie narodzonych
    dzieci. Zgadzasz się na zabijanie nie narodzonych dzieci?
  • 26.12.08, 14:22
    No to się nie zgadzaj i nie rób sam tego skoro ci religia nie pozwala. Ale nie nakazuj i zakazuj ludziom poczęcia dziecka.
    Ale ilu ludzi zginęło na wojnach w imię Boga? Na to się zgadzacie ?
  • 26.12.08, 14:30
    Czy człowiek może się zgodzić na to żeby był zabijany inny człowiek?
  • 26.12.08, 14:35
    lokosik napisał:
    > Czy człowiek może się zgodzić na to żeby był zabijany inny człowiek?

    Ilu 4-komórkowych czy 8-komórkowych l.u.d.z.i. spotkałaś w swoim życiu?
  • 26.12.08, 14:42
    Wszyscy ludzie których teraz spotykam mieli ten etap w swoim życiu, Ty też.
    Miałeś szczęście że nikt Cie wtedy nie zabił lub trochę pożniej np. usuwając ciąże
  • 26.12.08, 14:59
    lokosik napisał:

    > Wszyscy ludzie których teraz spotykam mieli ten etap w swoim życiu, Ty też.
    Miałeś szczęście że nikt Cie wtedy nie zabił lub trochę pożniej np. usuwając ciąże>

    twoj bog mnie pewnie przegapił

    pomysl, ilu nigdy nie spotkasz bo bo twoj bog najpierw im dal zycie a potem
    kazał spłynąć do wc
  • 26.12.08, 14:32
    lkosik napisał:
    > ja nikogo nie osądzam, prostu nie zgadzam się na zabijanie nie narodzonych
    > dzieci. Zgadzasz się na zabijanie nie narodzonych dzieci?

    przecież chrześcijański bog uśmierca dzieci niemal non stop - zabija zaraz po
    zapłodnieniu (ciąże biochemiczne) zabija 3-4 miesięczne płody (poronienia, ciąże
    obumarłe), uśmierca tuż po urodzeniu...

    na to się zgadzasz? ta takie okrutne zabawy ludzkim życiem są wg ciebie
    dopuszczalne, uzasadnione, zrozumiałe, potrzebne? Bogu chrześcijańskiemu wolno
    się tak pastwić na ludźmi, wolno dawać i odbierać, powoływać życie a za chwilę
    kazać matce oglądać na usg martwy płód?
  • 26.12.08, 14:41
    No wiesz, jeżeli Bóg stworzył człowieka, to może z nim zrobić co
    chce i nic nam do tego. Nie musial stwarzać. Ale generalnie to jest
    tak, że Bóg ma sporo roboty z prostowaniem naszych głupich
    zachowań /zaczęło sie w raju; zagadka - dlaczego czlowiek został
    wygnany z raju?/ i chyba nie ma ochoty na robienie ludziom jakichś
    głupich kawałów.
  • 27.12.08, 18:32
    maurra napisała:

    > przecież chrześcijański bog uśmierca dzieci niemal non stop

    A odkąd ty wierzysz w chrzescijańskiego Boga ? :)

    Wszystko co powstało w świecie doczesnym - musi umrzeć. Nie
    potrafisz tego zrozumieć ?...
    I to ma być argument na co ?...
  • 26.12.08, 11:09
    najbardziej niezrozumiale jest dla mnie jak mozna wysylac wlasne
    dzieci na pranie mozgu zwane lekcja religii...
    szczegolnie jesli twoi 'bracia w wierze' uwazaja cie za potwora 'in
    vitro'...


  • 26.12.08, 13:02
    Co lepiej pierze mozg? dwie godziny katechezy + jedna msza na
    tydzien czy 30h przed telewizorem + 20h z PSP na 7 dni? Przeceniasz
    role lekcji religii...

    A po drugie argument "z prania mozgu" jest tak samo niemerytoryczny
    jak "Bog tak kazal"...
  • 26.12.08, 11:09
    Od razu zaznaczam (i daję przeciwnikom oraz harcownikom powód ;)) że artykułu
    nie przeczytałem - przeczytam po świętach - tylko wszedłem na portal zobaczyć
    czy świat jeszcze istnieje ale zobaczyłem link (a lepiej baner - jak reklama)
    do tego artykułu i podpisu pod jakimś apelem. Przeczytałem 'intro' i napiszę
    że (wiem że upraszczam itp. itd. - ale coś w tym jest):

    To że przez gwałt dzieci też przychodzą na świat to nie znaczy że będziemy
    pochwalać gwałt. One też mogą powiedzieć że istnieją dzięki ... (zresztą
    nieważne). Podziwiam je że mogą żyć z tą myślą i życzę powodzenia. Tak samo
    dzieciom z 'in vitro'!

    Wszystkim Wesołych, Spokojnych i Radosnych Świąt i obfitego NR! Hej!
  • 26.12.08, 11:44
    To zależy czy w gwałcie widzisz dobro czy nie.

    --
    "P2C2BE!" Salomon Rushdi
  • 02.02.09, 05:03
    In vitro i gwałt - analogia???
    Nie widzisz różnic?
  • 26.12.08, 11:23
    "I nikt ich nie niszczy, na Boga. Ile jabłoń ma kwiatów, a ile jest
    jabłek, jaki jest odsiew. To samo jest z ludźmi, nie wszystkie
    zarodki się rozwijają. Jak można mówić o śmierci braci i sióstr,
    którą jest okupione życie dzieci z in vitro? Tylko ktoś, kto się na
    tym nie zna, może takie bzdury mówić."

    Proszę sie w to powyżej jeszcze raz dokładnie wczytać. Co tu robi
    imię Boga? I co to jest za porównanie - kwiat jabłoni, jabłko,
    człowiek? Czy Ci bracia i siostry ponieśli świadomą śmierć dla
    ratowania bliźniego, czy zostali przez kogoś zabici? Jeżeli Państwo
    decyduja się na in vitro, to Wasza sprawa, ale nie mieszajcie w to
    Boga. Bo to jest co najmniej hipokryzja pomieszana z cynizmem.
    Róbcie sobie in vitro, aborcje, eutanazje, ale nie próbujcie
    przekonać innych, że jest to zgodne z jakąś monoteistyczna
    religią /nawiązuję do tego Boga; może lepiej piszcie o swoim
    wobrażeniu boga?/.
    A jaką mine miałaby zrobić katechetka? Człowiek to człowiek. Każdemu
    należy się szacunek. Bóg potrafi ze złych ludzkich uczynków
    wyprowadzić dobro. Dziecko poczęte w wyniku gwałtu tez powstaje w
    wyniku czynu zabronionego, ale czy to znaczy, że nie jest
    człowiekiem? Aborcja oraz in vitro wpisują sie w ten sam paradygmat.
    Czy GW ma swoich czytelników za tak ciężkich idiotów, że na zajawkę
    artykułu musi podawać prymitywne pytanie o minę katechetki? Ludzie,
    myślcie. To może wymaga wysiłku, ale nie boli.
  • 26.12.08, 11:25
    autor myli zupelnie pojęcia.

    niepokalane poczęcie Chrystusa polegało na tym,
    że Chrystus był sierotą bez ojca a Maryja gdzieś
    na boku dała ciała nie tracąc emocjonalnie dziewictwa.
    W ten sposób chłopak bez ojca nie miał też matki,
    bo jego matka wypierala ze swiadomosci fakt posiadania
    dziecka.

    Co do in-vitro to czlowiek w swoim zadufaniu zapomina,
    ze jest czescia hodowli jaka prowadzi Stworca.

    Jesli z jakiegos powodu kobieta nie moze miec dziecka
    oznacza to jedno - musi byc ku temu wazny powod
    biologiczny lub emocjonalny.

    Koscioł ma racje, ze in-vitro jest bez sensu.
    Bezplodnosc leczy sie wolowina, sałatą i miłością
    a nie probowkami.

    --
    "Każda prawda przechodzi przez trzy etapy. Najpierw jest wyszydzana,
    potem gwałtownie zwalczana, a w końcu zostaje uznana za oczywistą."
    Arthur Schopenhauer
  • 26.12.08, 12:04
    > Koscioł ma racje, ze in-vitro jest bez sensu.
    > Bezplodnosc leczy sie wolowina, sałatą i miłością
    > a nie probowkami.

    Jasne, misiu, a raka i gruźlicę leczy się postem i modlitwą.
    Bezpłodność jest *chorobą* - i tak, jak każdą chorobę, tak i tą
    leczy się normalnymi, dostępnymi metodami. Jeżeli uważasz, że
    leczenie ludzi jest sprzeczne z twoim ograniczonym pojmowaniem Boga,
    to proszę cię bardzo - noś przy sobie oświadczenie, że nie chcesz,
    by ci udzielano pomocy medycznej. Wtedy pogotowie, w razie np.
    wypadku, zostawi cię na ulicy (no, może troszkę na pobocze cię
    przesuną, żeby samochody mogły przejechać) - bo skoro leżysz i
    umierasz, to Bóg musiał mieć ważny powód przecież ;)

    > Proszę sie w to powyżej jeszcze raz dokładnie wczytać. Co tu robi
    > imię Boga? I co to jest za porównanie - kwiat jabłoni, jabłko,
    > człowiek? Czy Ci bracia i siostry ponieśli świadomą śmierć dla
    > ratowania bliźniego, czy zostali przez kogoś zabici?

    Przecież dobrze wiesz, że nikt nie zabija zarodków po zapłodnieniu,
    bo nie zawsze te wszczepione przeżywają. Zapłodnienie przebiega tak
    samo, jak zawsze, a jedyną różnicą jest to, że komórki jajowe są
    wyjęte na zawnątrz, w celu pokonania przeszkód - mechanicznych czy
    jakichkolwiek innych. Embriony, których nie wszczepiono, nie są
    *zabijane*, tylko pozostawiane, gotowe do wszczepienia i rozwinięcia
    się. Często dzieci rodzą się właśnie z nich, a nie z tych
    pierwszych, wszczepionych od razu.

    To wszystko jest wprost napisane w artykule.

    Mam wobec tego pytanie - dlaczego kłamiesz? I w jaki sposób godzisz
    swoją katolicką wiarę z tym kłamstwem i z monumentalnym grzechem
    pychy, który każe ci odmiawiać ludziom prawa do poczęcia dzieci z
    powodu twojego rozumienia (czy może raczej braku) prawa naturalnego?
  • 26.12.08, 12:08
    Mimo wszystko nie można zaprzeczyć, że w wyniku metody in vitro może się
    zdarzyć, że zostanie zabity człowiek. Jak można się godzić na zabicie chociaż
    jednego niewinnego człowieka?
  • 26.12.08, 13:02
    Tak samo, jak godzimy się na to , ze w wypadku kobiet majacych
    problem z utrzymaniem ciązy , zanim URODZI SIE JEDNO dziecko,
    zostanie niejednokrotnie poronionych dwóch lub trzech ludzi.

    Moze jeszcze takie kobiety zechcesz nazywać mordercami?
  • 26.12.08, 13:07
    > Mimo wszystko nie można zaprzeczyć, że w wyniku metody in vitro
    może się
    > zdarzyć, że zostanie zabity człowiek. Jak można się godzić na
    zabicie chociaż
    > jednego niewinnego człowieka?

    Dokładnie tak samo, jak może się zdarzyć, że człowiek powstały po
    normalnym zapłodnieniu także umrze (spora ilość zarodków ginie
    spontanicznie w pierwszym trymestrze).

    Myślże logicznie - jeżeli pacjenci przechodzą przez skomplikowaną,
    stresującą, bolesną i kosztowną terapię tylko po to, żeby powstały
    zarodki, z których może urodzić się dziecko, to dlaczego ktoś miałby
    je celowo zabijać? Problemem jest to, że zarodków może być *za mało*
    najwyżej - nie za dużo. Każda prawidłowo zapłodniona zygota jest
    bezcenna i nikt ich do zlewu nie spuszcza, na litość Boską!
  • 26.12.08, 13:56


    > Jak można się godzić na zabicie chociaż
    jednego niewinnego człowieka?<
    A wiesz cwaniaczku,ze co trzy minuty na swiecie ginie czlowiek?W
    wyniku morderstw,wypadkow,rozrachunkow itp.....3 miliardy ludzi na
    swiecie cierpi wiec nie pier.dol o tym jak mozna sie godzic na
    zabicie choc jednego niewinnego czlowieka.Cierpi z reki innego
    czlowieka - oto milosierdzie boze.I inne stworzenia tez cierpia z
    naszej reki wiec jesli ten twoj bog gdzies tam jest to ma kiepskie
    poczucie humoru:(
  • 27.12.08, 17:56
    ludwigvanbeethoven napisała:

    > A wiesz cwaniaczku,ze co trzy minuty na swiecie ginie czlowiek?W
    > wyniku morderstw,wypadkow,rozrachunkow itp.....3 miliardy ludzi na
    > swiecie cierpi wiec nie pier.dol o tym jak mozna sie godzic na
    > zabicie choc jednego niewinnego czlowieka.

    Morderczy relatywizm...
  • 27.12.08, 19:25
    Jasne..morderczy relatywizm !
    Przecież to takei chrzescijańskie dbac o dwie komórki, których nei
    zobzczysz inaczej niz pod mikroskopem, a nawet jak zobaczysz, to
    bnie bedziesz wiedział co to jest , ale olewac głodujące dzieciaki w
    Afryce.
    To jest katolicka miłosc blizniego zarodka.
  • 28.12.08, 13:18
    hermina5 napisała:

    >
    > Przecież to takei chrzescijańskie dbac o dwie komórki, których nei
    > zobzczysz inaczej niz pod mikroskopem,

    Ty kochasz tylko to co widzisz, prymitywna istoto ?

    > ale olewac głodujące dzieciaki w
    > Afryce.
    > To jest katolicka miłosc blizniego zarodka.

    To jest ateistyczna głupota.
  • 05.01.09, 17:40
    a jak mozna kochac cos, czego sie nie widzi? Na jakiej podstawie w ogole wiesz,
    ze to istnieje i skad sie biora twoje uczucia w stosunku do tego czegos blizej
    nieokreslonego? Czy ktos kochal kiedys fale elektromagnetyczne?
  • 06.01.09, 11:21
    rikol napisała:

    > a jak mozna kochac cos, czego sie nie widzi?

    Sugerujesz ,że matka nie kocha swojego dziecka, które nosi w swoim
    brzuchu ?...
  • 26.12.08, 13:38
    m_caliban napisał:


    > Przecież dobrze wiesz, że nikt nie zabija zarodków po
    zapłodnieniu,
    > bo nie zawsze te wszczepione przeżywają. Zapłodnienie przebiega
    tak
    > samo, jak zawsze, a jedyną różnicą jest to, że komórki jajowe są
    > wyjęte na zawnątrz, w celu pokonania przeszkód - mechanicznych czy
    > jakichkolwiek innych. Embriony, których nie wszczepiono, nie są
    > *zabijane*, tylko pozostawiane, gotowe do wszczepienia i
    rozwinięcia
    > się. Często dzieci rodzą się właśnie z nich, a nie z tych
    > pierwszych, wszczepionych od razu.
    >
    > To wszystko jest wprost napisane w artykule.
    >
    > Mam wobec tego pytanie - dlaczego kłamiesz? I w jaki sposób
    godzisz
    > swoją katolicką wiarę z tym kłamstwem i z monumentalnym grzechem
    > pychy, który każe ci odmiawiać ludziom prawa do poczęcia dzieci z
    > powodu twojego rozumienia (czy może raczej braku) prawa
    naturalnego?

    To już nawet nie jest hipokryzja pomieszana z cynizmem. To jest
    proste kłamstwo w żywe oczy z perspektywy nienasyconej pychy.
    Trzymaj nerwy na wodzy, jak próbujesz /choć tu dość nieudolnie i
    kłamliwie/ przytaczać argumenty merytoryczne. Oczywiscie wszystkie
    zarodkie in vitro zostaną przechowane i dostana szansę rozwoju?
    Kpisz czy o droge pytasz?
    Twoja wypowiedź cos przypomina technikę: Lapac złodzieja. Technike
    te stosuje złodziej zlapany na goracym uczynku chcący odwrócić od
    uwagę od swojego niecnego uczynku.
    A jesli chcesz w ogóle dyskutować o wierze katolickiej oraz
    godzeniem z nia mojego stanowiska, to nabądź najpierw jakich
    podstaw. Chyba, ze dla Ciebie wyznacznikiem prawdy jest slowo
    objawione w GW. Ale wtedy dość trudno będzie znaleźć Ci płaszczynę
    wymiany poglądów z ludźmi, którzy choć trochę głebiej interesują sie
    tym zagadnieniem.
    Czekaliśmy z zoną na nasze dzieci 8 lat, też swoje przeszliśmy.
    Diagnostyka, operacje /i żona i ja/ oraz różne inne niedogodnosci.
    Jakoś in vitro nie chodziło nam po głowach. A finansowo mogliśmy
    sobie na to pozwolić w każdej chwili. Bez tych wszystkich stresów.
    Jakoś jednak nie wyobrazamy sobie wybierania zarodków do życia i do
    śmierci. Co ciekawe, moja praca polega właśnie na podejmowaniu
    decyzji dotyczących w bliski sposób życia i śmierci innych ludzi. I
    wierz mi, widziałem wiele rozpaczy i bezsilności. To nieco prostuje
    światopogląd.
  • 26.12.08, 14:01
    piotrsawr napisał:

    > Czekaliśmy z zoną na nasze dzieci 8 lat, też swoje przeszliśmy.
    > Diagnostyka, operacje /i żona i ja/ oraz różne inne niedogodnosci.
    > Jakoś in vitro nie chodziło nam po głowach. A finansowo mogliśmy
    > sobie na to pozwolić w każdej chwili. Bez tych wszystkich stresów.
    > Jakoś jednak nie wyobrazamy sobie wybierania zarodków do życia i do
    > śmierci. Co ciekawe, moja praca polega właśnie na podejmowaniu
    > decyzji dotyczących w bliski sposób życia i śmierci innych ludzi. I
    > wierz mi, widziałem wiele rozpaczy i bezsilności. To nieco prostuje
    > światopogląd.

    Współczuję tobie piotrsawr i twojej żonie. Współczuję że staliście się więźniami swoich przekonań. W imię ochrony zarodków nie zdecydowaliście się na prostą próbę przyniesienia na świat własnego potomstwa. Póki to wasz świadomy wybór (czyli, ochrona zarodów jest ważniejsza niż życie dziecka), to to respektuję.
    Pamietajcie, że zarodek, to nie płód, to nie dziecko, to nie dziadek, to nie babcia, to nie dyrektor czy nauczycielka. Z zarodka to wszysto może wyrosnąć, ale może i nie wyrosnąć. Stawieanie znaku równości pomiędzy ww pojęciami jest jednym wielkim nieporozumieniem, i częścią absurdalnej propagandy.
  • 26.12.08, 14:16
    Dziękuje za wyrazy współczucia, ale sa one całkiem niepotrzebne.
    Możesz rozszerzyć pojęcie: więźniowie własnych przekonań? Bo
    widzisz, albo w coś wierzysz, albo nie. Jezeli wierzysz w Boga
    wyznając go w wierze katolickiej, to masz takie poglądy, jakie masz.
    Chodzi jeszcze o to, żebyś miał swiadomość, dlaczego wierzysz i
    umiał swojego stanowiska bronić. Widzisz, szukanie usprawiedliwień w
    postaci naginania przekonan w sytuacjach trudnych nie świdczy
    najlepiej o stałosci ani sile charakteru. Ja nie potepiam ludzi, do
    konca nie mamy pewności, co i jak Bog osoądzi. Życzę, aby ich miłość
    do dziecka /bo chyba pragna dziecka z miłosci/ przeważyła zło, które
    jednak in vitro towarzyszy. Nie nam to osadzać. Po czynie to już nie
    nam to osadzać. Ale nie dziw sie, że ludzie wierzący zwracaja uwagę
    na niebezpieczeństwa płynące z naginania prawd wiary.
    Dziś nagniemy jedno przykazanie, jutro drugie /a będzie już
    łatwiej.../ i jakoś to pójdzie. A potem pojawiaja się rózne
    niepokoje.
  • 26.12.08, 14:38
    piotrsawr napisał:

    > Możesz rozszerzyć pojęcie: więźniowie własnych przekonań? Bo
    > widzisz, albo w coś wierzysz, albo nie. Jezeli wierzysz w Boga
    > wyznając go w wierze katolickiej, to masz takie poglądy, jakie
    masz.
    > Chodzi jeszcze o to, żebyś miał swiadomość, dlaczego wierzysz i
    > umiał swojego stanowiska bronić. Widzisz, szukanie usprawiedliwień
    w
    > postaci naginania przekonan w sytuacjach trudnych nie świdczy
    > najlepiej o stałosci ani sile charakteru. Ja nie potepiam ludzi,
    do
    > konca nie mamy pewności, co i jak Bog osoądzi. Życzę, aby ich
    miłość
    > do dziecka /bo chyba pragna dziecka z miłosci/ przeważyła zło,
    które
    > jednak in vitro towarzyszy. Nie nam to osadzać. Po czynie to już
    nie
    > nam to osadzać. Ale nie dziw sie, że ludzie wierzący zwracaja
    uwagę
    > na niebezpieczeństwa płynące z naginania prawd wiary.
    > Dziś nagniemy jedno przykazanie, jutro drugie /a będzie już
    > łatwiej.../ i jakoś to pójdzie. A potem pojawiaja się rózne
    > niepokoje.

    Wiara katolicka opiera się na dogmatach. Z czasem okazało się że
    wiele z nich nie miało sensu, ale nich będzie. Redukowanie wiary w
    Boga do dogmatów jest pomyłką. Dogmaty te mogą być pewnym
    praktycznym skrótem myślowym w życiu codziennym. Dogmaty kształtują
    poglądy i do pewnego stopnia blokują wlasne niezależne myślenie.
    Dochodzi do sytuacji gdzie dogmaty nie wytrzymują argumentów nauki i
    ci wierzący w dogmaty (zamiast w Boga) mają problem; czują że ktoś
    chce coś "naginać", czują się jakby walił się świat. Problem jest
    stary, istniał za Galileusza, Kopernika i innych.
    Wiara w Boga to o wiele więcej niż postępowanie wg dogmatów jednej
    czy drugiej religii. Wiara jest wiarą, a nie sztywnym poglądem na to
    czy tamto. Wiara to świadomość ducha który żyje w tobie i wokół
    ciebie. Ale to osobna dyskusja
  • 26.12.08, 14:53
    olo-international napisał:

    >
    > Wiara katolicka opiera się na dogmatach. Z czasem okazało się że
    > wiele z nich nie miało sensu, ale nich będzie. Redukowanie wiary w
    > Boga do dogmatów jest pomyłką. Dogmaty te mogą być pewnym
    > praktycznym skrótem myślowym w życiu codziennym. Dogmaty
    kształtują
    > poglądy i do pewnego stopnia blokują wlasne niezależne myślenie.
    > Dochodzi do sytuacji gdzie dogmaty nie wytrzymują argumentów nauki
    i
    > ci wierzący w dogmaty (zamiast w Boga) mają problem; czują że ktoś
    > chce coś "naginać", czują się jakby walił się świat. Problem jest
    > stary, istniał za Galileusza, Kopernika i innych.
    > Wiara w Boga to o wiele więcej niż postępowanie wg dogmatów jednej
    > czy drugiej religii. Wiara jest wiarą, a nie sztywnym poglądem na
    to
    > czy tamto. Wiara to świadomość ducha który żyje w tobie i wokół
    > ciebie. Ale to osobna dyskusja
    >
    Moim zdaniem mylisz skutek z przyczyną, dogmat jest skutkiem, nie
    przyczyną. Dogmat jako taki nie może ulec zmianie. Znasz jakiś
    dogmat religii katolickiej, który został odwołany? Może masz na
    myśli stosunek kościoła do różnych zdarzeń i ich analizę pod kątem
    zgodnosci z wiarą. Domaty nie poglegaja zmianie. Inaczej nie byłyby
    dogmatami. To o czym tu dyskutujemy to zgodność postępowania z
    dogmatem. To pytanie, czy skoro mozna, to wolno. Ja sie nie odważę
    nikogo potępić. Swoje poglądy i argumenty chętnie przedstawię. Ale
    też prosze nie wymagać ode mnie chwalenia czegoś, z czym się nie
    zgadzam. Nie oddzielisz wiary od jej dogmatów, to byłoby zbyt
    proste. Jak juz nadgryźliśmy ten owoc z drzewa wiadomości to musimy
    teraz sami rozwiązywać swoje problemy.
  • 27.12.08, 17:25
    olo-international napisał:

    > Wiara katolicka opiera się na dogmatach. Z czasem okazało się że
    > wiele z nich nie miało sensu,

    Taak ?... Podaj kilka przykładów :)


    > Dochodzi do sytuacji gdzie dogmaty nie wytrzymują argumentów nauki

    Taak ? Podaj przykłady :)

  • 27.12.08, 19:27
    > Dochodzi do sytuacji gdzie dogmaty nie wytrzymują argumentów nauki
    >
    > Taak ? Podaj przykłady :)
    >

    Urodzenie dziecka przez dziewicę bez uzycia in vitro. Wystarczy?
  • 28.12.08, 13:20
    hermina5 napisała:

    >
    > Urodzenie dziecka przez dziewicę bez uzycia in vitro.

    Bzdura. Nauka nie wypowiada się nt. Boga i ingerencji Boskiej.

    >Wystarczy?

    Próbuj dalej :)
  • 27.12.08, 15:03
    olo-international napisał:

    Współczuję że staliście się więźniam
    > i swoich przekonań.

    Ty nie jesteś "więźniem" przekonań - z powodu ich braku ?...

    > Pamietajcie, że zarodek, to nie płód, to nie dziecko, to nie
    dziadek, to nie ba
    > bcia, to nie dyrektor czy nauczycielka. Z zarodka to wszysto może
    wyrosnąć, ale
    > może i nie wyrosnąć.

    Z noworodka też - nie jest człowiekiem ?...

    Wg deklaracji ONZ - dziecko jest człowiekiem od poczęcia. Udowodnij,
    że ONZ się myli...

    Stawieanie znaku równości pomiędzy ww pojęciami jest jedn
    > ym wielkim nieporozumieniem, i częścią absurdalnej propagandy.

    Znów siejesz kłamliwą propagandę...
  • 05.01.09, 17:43
    ONZ uwaza tez, ze kobieta ma prawo do aborcji, a antykoncepcji nie wspominajac.
    Uznaje tez in vitro.

    A swoja droga,gdzie to znalazles?
  • 06.01.09, 11:22
    rikol napisała:

    > ONZ uwaza tez, ze kobieta ma prawo do aborcji,

    To się nazywa schizofrenia...

    >
    > A swoja droga,gdzie to znalazles?

    Deklaracja Praw Dziecka ONZ
  • 26.12.08, 13:44
    m_caliban napisał:












    >


    > to proszę cię bardzo - noś przy sobie oświadczenie, że nie chcesz,
    > by ci udzielano pomocy medycznej. Wtedy pogotowie, w razie np.
    > wypadku, zostawi cię na ulicy (no, może troszkę na pobocze cię
    > przesuną, żeby samochody mogły przejechać) - bo skoro leżysz i
    > umierasz, to Bóg musiał mieć ważny powód przecież ;)
    >
    > > Proszę sie w to powyżej jeszcze raz dokładnie wczytać. Co tu
    robi
    > > imię Boga? I co to jest za porównanie - kwiat jabłoni, jabłko,
    > > człowiek? Czy Ci bracia i siostry ponieśli świadomą śmierć dla
    > > ratowania bliźniego, czy zostali przez kogoś zabici?
    >
    > Przecież dobrze wiesz, że nikt nie zabija zarodków po
    zapłodnieniu,
    > bo nie zawsze te wszczepione przeżywają. Zapłodnienie przebiega
    tak
    > samo, jak zawsze, a jedyną różnicą jest to, że komórki jajowe są
    > wyjęte na zawnątrz, w celu pokonania przeszkód - mechanicznych czy
    > jakichkolwiek innych. Embriony, których nie wszczepiono, nie są
    > *zabijane*, tylko pozostawiane, gotowe do wszczepienia i
    rozwinięcia
    > się. Często dzieci rodzą się właśnie z nich, a nie z tych
    > pierwszych, wszczepionych od razu.
    >
    > To wszystko jest wprost napisane w artykule.
    >
    > Mam wobec tego pytanie - dlaczego kłamiesz? I w jaki sposób
    godzisz
    > swoją katolicką wiarę z tym kłamstwem i z monumentalnym grzechem
    > pychy, który każe ci odmiawiać ludziom prawa do poczęcia dzieci z
    > powodu twojego rozumienia (czy może raczej braku) prawa
    naturalnego?
  • 26.12.08, 13:51









    > pogotowie, w razie np.
    > wypadku, zostawi cię na ulicy (no, może troszkę na pobocze cię
    > przesuną, żeby samochody mogły przejechać) - bo skoro leżysz i
    > umierasz, to Bóg musiał mieć ważny powód przecież ;)

    Oj zapewne bedzie mial - przede wszystkim eliminacje idiotow bo tacy
    w imie Boga powinni byc wypierani,zeby do normalnych ludzi pogotowie
    moglo dojechac w szybszym czasie.Inaczej normalni beda umierac,a
    tacy co to chca leczyc bezplodnosc,raka,gruzlice,aids itp
    miloscia,salata czy mieskiem beda mieli od boga dar przekazywania
    chorych genow dalej.A skoro juz jestesmy przy milosci to kk akurat
    moze duuuuzo w tym temacie zrobic - rozdawac bezplatnie prezerwatywy
    w Afryce coby wiecej dzieci mialo matki i ojcow.:)








  • 26.12.08, 12:33
    funstein napisał:

    > autor myli zupelnie pojęcia.
    > niepokalane poczęcie Chrystusa polegało na tym,

    Autor myli pojęcia, fakt, ale to, co piszesz też jest nieprawdą. Wedle doktryny
    KK 'niepokalane poczęcie' oznacza tyle, że to Maria urodziła się 'bez zmazy
    grzechu pierworodnego' i to ona ma być wedle tejże doktryny 'niepokalanie
    poczęta', a nie Jezus. Dogmat ten jest zresztą bardzo późny.

    Btw. jeśli chcesz być neutralny poglądowo (a ton Twojej wypowiedzi to sugeruje,
    choć mogę się mylić), to nie powinieneś używać tytułu 'Chrystus', bo to tytuł
    (tłumaczenie na grekę 'mesjasza') oznaczający 'namaszczony'. Jest to zatem
    określenie stricte wyznaniowe, podczas gdy Jezus to po prostu imię, dość
    popularne w ówczesnej Palestynie.

    --
    antiquitates.blox.pl
  • 26.12.08, 13:19
    Sluszna uwaga. "Chrystus" to nie czesc imienia a atrybut. Poza tym forma imienia
    "Jezus" jest pochodzenia greckiego, i sam zainteresowany, jezeli istnial,
    najprawdopodobniej nigdy sie z nia nie spotkal. Nazyqal sie Je(ho)szua
    (popularne zydowskie imie), a poniewaz jego jezykiem ojczystym byl aramejski a
    nie hebrajski, wiec sam najprawdopodobniej uzywal formy aramejskiej czyli Jeszua
    albo Jeszu.

    --
    De omnibus dubitandum est.
  • 26.12.08, 13:42

    > Jesli z jakiegos powodu kobieta nie moze miec dziecka
    > oznacza to jedno - musi byc ku temu wazny powod
    > biologiczny lub emocjonalny.
    >
    > Koscioł ma racje, ze in-vitro jest bez sensu.
    > Bezplodnosc leczy sie wolowina, sałatą i miłością
    > a nie probowkami.
    >


    Tak? to w takim razie skoro zachorujesz to powinieneś się leczyć ziołami. Skoro z jakiegoś powodu nie funkcjonuje ci nerka to nie funkcjonuje i po co się leczyć? Bóg ku temu musi mieć ważny powód. Skoro masz chore serce i potrzebujesz przeszczepu to powinieneś się oddać śmierci. Widocznie tak miało być. Przeszzepy są bezsensu albo walki z ciężkimi chorobami.
    Niepłodność to choroba jak każda inna.
  • 26.12.08, 22:46
    Może też oznaczać drugie - to z mężczyzną (z którym owa kobieta zamierza mieć
    dziecko) jest coś nie tak.
    Ale w swojej łaskawości nie raczyłeś o tym wspomnieć.
    Przypadek?

    funstein napisał:
    >
    > Jesli z jakiegos powodu kobieta nie moze miec dziecka
    > oznacza to jedno - musi byc ku temu wazny powod
    > biologiczny lub emocjonalny.
  • 26.12.08, 11:27
    Nie rozumiem pary, ktroeyj zycie towarzyskie umarlo, bo nie mogli
    miec dziecka. Nie, to raczej bylo takie polskie "ma byc jak u ludzi"
  • 26.12.08, 14:24
    a masz własne dzieci?
  • 26.12.08, 11:30
    Chrześcijanie,którzy mają dojrzałą wiarę z metody in vitro nie będą
    korzystać.Poganie są wolni-niech sobie robią co chcą!
    Aborcja,eutanazja,in vitro to dowody na to,że żyjemy zanurzeni w
    cywilizacji śmierci!Ciekawe czy ludzkość obroni się przed
    samozagładą?Jeżeli ja jako człowiek decyduję o tym co jest moralnie
    dobre a co złe ( a nie Bóg ) -to perspektywy dla ludzkości są jak
    najgorsze!
  • 26.12.08, 11:37
    mundi8 napisał:

    > Chrześcijanie,którzy mają dojrzałą wiarę z metody in vitro nie będą
    > korzystać.Poganie są wolni-niech sobie robią co chcą!
    > Aborcja,eutanazja,in vitro to dowody na to,że żyjemy zanurzeni w
    > cywilizacji śmierci!Ciekawe czy ludzkość obroni się przed
    > samozagładą?Jeżeli ja jako człowiek decyduję o tym co jest moralnie
    > dobre a co złe ( a nie Bóg ) -to perspektywy dla ludzkości są jak
    > najgorsze!

    no i mundi8 masz odpowiec, ktora sa/a napisales/as: "niech sobei robia co chca"
    - i o to chodzi- wolna wole w decydowaniu o wlasniej jakosci zycia, a nie
    podporzadkowywaniu sie dogmatom bez refleksji i odniesienia do wlasnych potrzeb
    psychofzycznych. To cywilizacja zycia, nei smierci, bo ludzie swiadomie
    podejmuja decyzje o wlasnym zyciu.
  • 26.12.08, 12:27
    vanmovinia napisała:

    > mundi8 napisał:
    >
    > > Chrześcijanie,którzy mają dojrzałą wiarę z metody in vitro nie będą
    > > korzystać.Poganie są wolni-niech sobie robią co chcą!
    > > Aborcja,eutanazja,in vitro to dowody na to,że żyjemy zanurzeni w
    > > cywilizacji śmierci!Ciekawe czy ludzkość obroni się przed
    > > samozagładą?Jeżeli ja jako człowiek decyduję o tym co jest moralnie
    > > dobre a co złe ( a nie Bóg ) -to perspektywy dla ludzkości są jak
    > > najgorsze!
    >
    > no i mundi8 masz odpowiec, ktora sa/a napisales/as: "niech sobei robia co chca"
    > - i o to chodzi- wolna wole w decydowaniu o wlasniej jakosci zycia, a nie
    > podporzadkowywaniu sie dogmatom bez refleksji i odniesienia do wlasnych potrzeb
    > psychofzycznych. To cywilizacja zycia, nei smierci, bo ludzie swiadomie
    > podejmuja decyzje o wlasnym zyciu.

    Zgadzam się :
    - decydowanie o własnej jakości życia - jak najbardziej
    - nie podporzadkowywanie sie dogmatom bez refleksji i odniesienia do wlasnych
    potrzeb - jak najbardziej

    Tylko, że zabijanie jeszcze nie narodzonych dzieci to jest już krzywdzenie
    innych i z tym nikt się zgodzić nie może
  • 26.12.08, 11:48
    mundi8 napisał:

    > Chrześcijanie,którzy mają dojrzałą wiarę z metody in vitro nie będą
    > korzystać.Poganie są wolni-niech sobie robią co chcą!
    > Aborcja,eutanazja,in vitro to dowody na to,że żyjemy zanurzeni w
    > cywilizacji śmierci!Ciekawe czy ludzkość obroni się przed
    > samozagładą?Jeżeli ja jako człowiek decyduję o tym co jest moralnie
    > dobre a co złe ( a nie Bóg ) -to perspektywy dla ludzkości są jak
    > najgorsze!

    Mam dojrzałą wiarę chrześciajską i nie zgadzam się z tym co piszesz.
    1) In vitrio to technologia na życie a nie na śmierć. Czas abyś to zrozumiał.
    2) Mylisz wolę Pana Boga z wolą jej uzurpatorów na ziemi.
    3) Jeśli sam nie potrafisz odróżnić dobra od zła, to masz problem.
  • 26.12.08, 12:37
    Dlaczego w technologi na życie zabijani są ludzie?
  • 26.12.08, 13:34
    donosiła ciążę i umarła przy porodzie, czy to nie jest zabójstwo?
  • 26.12.08, 14:08
    A żądanie zabicia dziecka nie jest zbrodnią?
  • 26.12.08, 14:19
    I widzisz tuptus . zabilbys matke by uchronic embriona . pewnie oboje by szlag
    trafil , ale ty mialbys czyste sumienie , ty walczyles o zycie :)
    --
    Jarek , jak tam na smietniku ????
  • 26.12.08, 14:26
    nie jedna matka by oddała swoje życie za własne dziecko choć by istniał cień
    szansy na jego przeżycie
  • 26.12.08, 14:34
    jestes matka ? oddales zycie za dziecko ? Nie ? Wiec podyskutuj o pogodzie
    --
    Jarek , jak tam na smietniku ????
  • 26.12.08, 14:46
    indianski napisał:

    > jestes matka ? oddales zycie za dziecko ? Nie ? Wiec podyskutuj o pogodzie

    A ty oddałaś? Nie? Więc Ty też podyskutuj o pogodzie
  • 26.12.08, 14:57
    ja nie wypowiadam sie za innych . Nie kaze komus oddawac zycia w imie mojego
    widzimisie . To ty kazesz kobietom popelniac samobojstwo
    --
    Jarek , jak tam na smietniku ????
  • 26.12.08, 14:06
    No, niestety, twierdzenie jakobyś miał dojrzałą wiare chrześcijańską
    w kontekście prezentowanych przez Ciebie pogladów jest nieco
    ryzykowne. Stanowisko głowy KK nic dla ciebie nie znaczy? Różnic
    między katolicyzmem a chrześcijaństwem /w sensie filozoficznym/ nie
    musisz mi wyjasniać
  • 26.12.08, 13:44
    umysłowo i cieleśnie
    --
    Żeń
  • 27.12.08, 14:36
    Lepsze "róbta co chceta " ?... ))
  • 26.12.08, 11:35
    nie dawajcie sie czarnuchom dalej upokarzac.won czarna watykanska holoto!
  • 26.12.08, 11:39
    ciekawe jak Ci się żyje z nienawiścia w sercu, jakie są Twoje
    relacje z innymi ludźmi...
  • 26.12.08, 11:51
    swietnie.z nienawiscia do tej ohydnej instytucji zyje od dziecka,mozna sie
    przyzwyczaic.
  • 26.12.08, 11:36
    Rozumiem ,że ktos chce miec dziecko za wszelka cene i dlatego jak
    najbardziej jestem za in vitro. Jedyne co nie daje mi spokoju to
    fakt ze w ten sposob mozna utrwalać problemy z plodnościa wsrod
    przyszlych pokoleń.
    --
    Jezioro Torfy 1
    Jezioro Torfy 2
    Żaba trawna
  • 26.12.08, 11:40
    Pary poddające się zabiegowi in vitro mają moje calkowite poparcie,
    nie widze w tym nic niemoralnego, gratuluję tym parom wytrwałości,
    odwagi, i życzę szczęscia.
  • 26.12.08, 12:04
    popierasz zabijanie ludzi?
  • 26.12.08, 11:58
    1. To szczyt egoizmu sztucznie powolywac do zycia WLASNE (sic!)
    embriony kiedy tyle milionow dzici na swiecie czeka na adopcje i na
    milosc.
    2. Natura sama usmierca embrony ale czlowiek nie powinien, tak samo
    jak nigy nie powinien zabijac, mimo ze natura zabiaja (hurgany,
    trzesienia ziemi)
    3. Kosciol jest jedynym glosem ktrory ma odwage srzeciwiac sie
    samowolce ludzi i naukowcow.
    4. Dzieckjo nie jest pieskiem, kotkiem lub przemiotem ktorego sie
    nie che (aborcja) lub chce (in vitro, homoadopacja!) - jest
    czlowiekiem!
    Artykul pokazuje mentalnoisc Kalego tych pan;
  • 26.12.08, 22:49
    A poniższe zdanie pokazuje mentalność pana, który je był napisał. Taaak, pana,
    niewątpliwie pana.


    "Artykul pokazuje mentalnoisc Kalego tych pan"
  • 26.12.08, 12:05
    "Jak można mówić o śmierci braci i sióstr, którą jest okupione życie
    dzieci z in vitro? Tylko ktoś, kto się na tym nie zna, może takie
    bzdury mówić." - tak łatwo ignorancją innych tłumaczyć swoje
    postępowanie.. Dla mnie życie ludzkie zaczyna się z chwilą poczęcia
    i nie zgadzam się na wykorzystywanie zarodków przy sztucznym
    zapłodnieniu. Jednym jest dana szansa przeżyć, innym nie..nie można
    tego porównywać do kwiatów jabłoni. Mówienie 'bzdury' stawia tych
    ludzi wyżej od innych, dla mnie jest jedynie rozpaczliwym głosem ich
    sumienia, które stara się zatuszować moralny aspekt stosowanej
    metody.
    Dzieci już poczęte, czy metodą naturalną, czy in vitro mają takie
    same prawa, mogą zaznawać tej samej miłości. Ale oni już żyją.

    To wcale nie wyklucza braku akceptacji dla sztucznego zapłodnienia.
    Osobiście na to się nie zgadzam i nie zyczę sobie by z moich
    podatków była opłacana ta metoda.
  • 26.12.08, 12:18
    a ja nie zycze sobie aby panstwo watykanskie, bylo utrzymywane z moich
    podatkow.i co mam zrobic?
  • 26.12.08, 12:57
    a ja sobie nie życzę by z moich podatków były opłacane lekcje zabobonów czy inne
    świątynie "opaczności"
  • 26.12.08, 12:07
    Kościół katolicki albo zasypie kilkusetletnią przepaść pomiędzy swoją doktryną
    a rzeczywistością (i raczej szybko) albo zniknie w mrokach historii.
  • 26.12.08, 12:19
    Czy w imię zasypania kilkusetletniej przepaści pomiędzy swoją doktryną a
    rzeczywistością i zdobycia lub utrzymania przy sobie wiernych Kościół ma się
    zacząć godzić na zabijanie niewinnych ludzi?
  • 26.12.08, 12:27
    lokosik napisał:

    > Czy w imię zasypania kilkusetletniej przepaści pomiędzy swoją doktryną a
    > rzeczywistością i zdobycia lub utrzymania przy sobie wiernych Kościół ma się
    > zacząć godzić na zabijanie niewinnych ludzi?

    Przez wieki kosciół sam zabijał "w imie Boga". Teraz chce zapobiegać życiu ludzkiemu w imie ochrony niewinnych zarodków.
  • 26.12.08, 12:45
    I to było złe, że zabijał w imię Boga. Kościół przyznał się, że w historii był
    czas, gdy postępował zle. Nikt nie mówi, że w KRK nie dzieją sie złe rzeczy.
    Ale czy dlatego, że było i jest dużo zła trzeba się na to zło teraz godzić i
    pozwalać na zabijanie ludzi tu i teraz? A przecież przy in vitro zabija się
    niewinnych ludzi. Czy można sie na to godzić?
  • 26.12.08, 14:26
    Po prostu powiedz tej malej : suko nie powinnas sie narodzic . Wszystko to w
    imie milosci blizniego :P
    --
    Jarek , jak tam na smietniku ????
  • 26.12.08, 12:29
    Jeżeli z moich podatków opłacane jest leczenie alkoholików-to zgadzam się na
    leczenie osób chorych na bezpłodność. Polskie społeczeństwo tworzy naród czy nam
    się to podoba czy nie.Dla wielu to przyrównanie jest nietrafione i
    niesprawiedliwe-ale chciałam pokazać,że in vitro jest znacznie bardziej
    korzystne dla całego społeczeństwa niż powrót alkoholika do ludzi zdrowych.
    A dziecko,psze księdza to nie fanaberia narcyzów!!!
  • 26.12.08, 12:55
    A ja się nie zgadzam i nie chce, żeby z moich podatków było opłacane powoływanie
    do życia jednocześnie kilkoro ludzi, z których jednemu pozwala się dalej żyć a
    pozostałe są zabijane.
  • 26.12.08, 14:20
    Mozesz je wziac na wychowanie
    --
    Jarek , jak tam na smietniku ????
  • 26.12.08, 12:33
    Wiele razy już pomylił się krk w kwestiach naukowych.
    Banda starców, aktualnie pod przewodnictwem byłego członka Hitlerjugend
    (pomyślcie czym przesiąkł w dzieciństwie...), decyduje o sprawach ich
    niedotyczących.
    Banda wie, że kontrola seksualności jest jednym z narzędzi władzy.
    Brzydzę się tą korporacją.
  • 26.12.08, 13:13
    ..ja nie jestem stary!
  • 26.12.08, 19:03
    po pierwsze kiedy zaczyna się człowiek i czy zygota to człowiek.
    A czy moja ręka, lub inna dowolna część mnie, to człowiek? No przecież moja ręka
    żyje... Według mnie to nie jest człowiek.
    Z innej beczki czy wszystko co powstaje w wyniku pomieszania kodów genetycznych
    to człowiek? Według mnie to tez nie jest człowiek.

    A teraz bardziej filozoficznie:
    Świat składa się z abstraktów i rzeczy materialnych. Człowiek tez taki jest.
    Jeśli przyszłym rodzicom pokażesz kupkę komórek wyabstrahowana z organizmu i
    powiesz, że maja otoczyć to miłością to jakiej reakcji się spodziewasz?
    Dziecko jest szczęśliwe kiedy jest częścią szczęśliwej rodziny.
    Kim Ty jesteś, że rościsz sobie prawo o decydowaniu o cudzym rodzicielstwie?
    Potrafisz zabrać zygoty i oddać je innym rodzicom? Myślisz, że to normalne?
    Człowiek rodzi się nie tylko materialnie ale też przez fakt postrzegania go jako
    osoby ludzkiej przez społeczeństwo.
    A ta kupka komórek jest postrzegana jako człowiek po pierwsze przez swoich
    rodziców. Przez ich miłość staje się człowiekiem.

    Tak wiec nikomu nie wmówisz, że odrzucone zygoty to ludzie. Dzieci poczęte
    metodą in vitro to ludzie jak najbardziej ludzie.

    A kardynałowie i biskupi z durnym dogmatykiem B16 na czele, powinni się wstydzić
    tego co głoszą, tej kupy bredni, oderwanej od życia i rzeczywistości.
  • 27.12.08, 18:57
    abrahadabra napisał:

    > po pierwsze kiedy zaczyna się człowiek i czy zygota to człowiek.
    > A czy moja ręka, lub inna dowolna część mnie, to człowiek?

    Mylisz organizm z jego częścią. Zygota to organizm.

    > Człowiek rodzi się nie tylko materialnie ale też przez fakt
    postrzegania go jak
    > o
    > osoby ludzkiej przez społeczeństwo.
    > A ta kupka komórek jest postrzegana jako człowiek po pierwsze
    przez swoich
    > rodziców. Przez ich miłość staje się człowiekiem.

    A więc człowiek to byt subiektywny ??... :))

    >
    > Tak wiec nikomu nie wmówisz, że odrzucone zygoty to ludzie.

    :)))

    > A kardynałowie i biskupi z durnym dogmatykiem B16 na czele,
    powinni się wstydzi
    > ć
    > tego co głoszą, tej kupy bredni, oderwanej od życia i
    rzeczywistości.

    Na razie to ty jesteś durniem oderwanym od rzeczywistości...
  • 26.12.08, 13:34
    abrahadabra napisał:


    > Banda starców, aktualnie pod przewodnictwem byłego członka
    Hitlerjugend i jeszcze na dodatek w gejowskich ciuchach - sam kolor
    purpury juz czlowieka odrzuca.Oni sie wybzykali,nagwalcili,na
    prostytutki nachodzili,dzieci nasprzedawali,a nam wiernym te
    przyjemnosc chca odebrac.Ciekawe ile jeszcze wiekow ta mafijna
    organizacja zyjaca z haraczu bedzie dyktowac ludziom sposob na zycie.
  • 26.12.08, 12:36
    Moja cudowna kochana Kasia jest z in vitro.
    Dla tego mam dwa pytania: Adam i Ewa, może Ewa jest klonem Adama tylko ta róznica płci? Niepokalane poczęcie Jezusa? czyli co? in vitro!!! jakoś mósiało dojść do zapłodnienia. Najpierw odpowiedzmy na te pytania i nie mówmy że to są cuda.
    "Jest potrzeba dyskusja nad zakresem ochrony życia, sankcjami w przypadkach aborcji czy eutanazji, podobnie jak nad prawnymi regulacjami dotyczącymi zapładniania in vitro, wykorzystywaniem w medycynie komórek macierzystych, całej bioetyki. Powinna być jednak wsparta jasnym stanowiskiem Kościołów i związków religijnych. W Polsce nie mieszkają wyłącznie katolicy, czy szerzej chrześcijanie, i opinie ludzi innych wyznań, także niewierzących, powinny być wysłuchane. Inaczej w zgiełku politycznych swarów i partyjnych interesów kolejne inicjatywy w tym zakresie będą kończyły się ,,kompromitacją”". Nie jestem katolikiem i pewnych postaw KK nie potrafię zrozómieć moja żona jest Katoliczką jest jej ciężko zaakceptować stanowisko KK w sprawie in vitro, ale zawsze mamy moje wyznanie:) jestem Prawosławny.
    "Cerkiew nie akceptuje nowych technologii reproduktywnych, za wyjątkiem sztucznego zapłodnienia z wykorzystaniem nasienia męża.
    Genetyczne metody diagnostyki i leczenia. Cerkiew popiera te badania, które prowadzą do leczenia choroby. Celem genetycznych prób nie może być sztuczne udoskonalanie człowieka i wtargnięcie w Boży plan, dotyczący człowieka.
    Prenatalna diagnostyka może być moralnie usprawiedliwiona, jeśli jest nakierowana na leczenie ujawnionych w stanie wczesnym chorób i dysfunkcji oraz na przygotowanie rodziców do szczególnej opieki nad chorym dzieckiem. Chore dziecko ma prawo do życia, miłości i troski, jak każdy inny człowiek."
  • 26.12.08, 12:52
    Przecież przy metodzie in vitro zostaje powołanych do życia kilka istnień ludzkich.
    Najczęściej jednemu pozwala się żyć dalej a pozostałe są zabijane.
    Jak Kościół może się godzić na zabijanie niewinnych ludzi nawet w imię
    pozostawienia przy życiu jednego?
    Niezależnie czy ktoś należy do Kościoła Katolickiego czy nie nie może się
    przecież zgodzić na zabijanie niewinnych ludzi!!!
  • 26.12.08, 13:04
    > Niezależnie czy ktoś należy do Kościoła Katolickiego czy nie nie
    może się
    > przecież zgodzić na zabijanie niewinnych ludzi!!!

    Piszesz o dzieciach zabijanych przez głód i choroby w Afryce?
    A moze o zabijanych cywilach w Iraku?
    Moze o morderstwach kobiet w Darfurze?

    Tak, nei mozemy się godzić na zabijanie niewinnych, urodzonych ,
    oddychających ludzi!!!
  • 26.12.08, 13:18
    Przecież tu mówimy o metodzie in vitro. Czy sądzisz, że istnieje jakiś związek
    między nie popieraniem in vitro a popieraniem całego innego zła na świecie? U
    mnie takiego nie ma.

    Nie jest dobre powoływanie do życia jednego człowieka przy jednoczesnym
    powołaniu do życia i zabiciu jego rodzeństwa.

    Jeśli tak uważam to wcale nie znaczy zgadzam się z innym złem na świecie
  • 26.12.08, 14:22
    chyc na krowe i jest ciele . tak wlasnie mysla panowie w czarnych sutannach . A
    maja prawo tak twierdzic bo doswiadczenia zapewne im nie brakuje
    --
    Jarek , jak tam na smietniku ????
  • 26.12.08, 15:23

    >Nie jest dobre powoływanie do życia jednego człowieka przy
    jednoczesnym
    >powołaniu do życia i zabiciu jego rodzeństwa.


    Szanowny panie, to jest biologiczna zasada od miliardów lat i nie ma
    nic wspólnego z dobrem!
    Niejednokrotnie zarodek w ogóle się nie implementuje w wyniku
    naturalnego zapłodnienia lub implementuje i obumiera po 5 razy i
    zanim urodzi się Heniu, czy Kasia w kibel popłynie jego 5 młodszych
    braciszków lub siostrzyczek , lub pzy naturalnym zapłodnieniu
    zarodek Grześ pożre i wessie Zarodek Jola w macicy i tym sposobem
    nasz donoszony w ciązy Grześ na samym poczatku zamordował swoje
    rodzeństwo .

    Jesli chcesz gadać o biologii w kontekscie dobre, złe - to
    potencjalnie sam mogłeś zamordować swojego brata lub siostrę w
    macicy matki i nie masz o tym zielonego pojęcia.
  • 27.12.08, 18:35
    iluminacja256 napisał:

    >
    > Jesli chcesz gadać o biologii w kontekscie dobre, złe - to
    > potencjalnie sam mogłeś zamordować swojego brata lub siostrę w
    > macicy matki i nie masz o tym zielonego pojęcia.

    My tu mówimy o świadomym ludzkim działaniu - więc nie mieszaj tego z
    naturalnymi procesami ...
  • 27.12.08, 19:47
    W wypadku in vitro sa równie naturalne i równie mordercze co moja
    macica dla niejednego zarodka. akurat nic tu się nie rózni
    naturalnie - mechanizmy są identyczne.

    Nie siej bzdetnej propagandy skoro nawert nie sprawdziłes o co
    chodzi .
  • 28.12.08, 13:30
    hermina5 napisała:

    > W wypadku in vitro sa równie naturalne

    Acha, selekcja zarodków to zjawisko naturalne :))

    Już to pisałem: śmiertelne choroby i kataklizmy nie są
    usprawiedliwieniem dla zabijania . Chcesz zlikwidować karanie
    morderców ? :)
  • 29.12.08, 20:32
    >Acha, selekcja zarodków to zjawisko naturalne :))

    Oczywiscie, ze tak.
    W naturalnych warunkach kazda płodna kobieta ma na swoim kącie
    jedno lub więcej wczesnych poronień, o których nie ma nawet pojecia -
    to własnie naturalna selekcja. Jeszcze ciekawsze rzeczy maja
    miejsce w wypadku ciąz mnogich - zarodki wchłaniają sie nawzajem -
    działa prawo silniejszego - naturalna selekcja.
    Nie wiem, co cię tak bulwersuje.
    A porównania na temat kataklizmów, morderców itp są zupełnei na bna
    temat.

    PS. Uprasza się, abyś nie rozpoczynał swojego postu do mnei per
    idiotko ktretynko, wariatko, pojebko, pijaczko itp - bo jak
    zauwazyłam w tym watku specjalizujesz sie w takich inwokacjach do
    swoich rozmówców...
    Swiadczą one tylko o tobie.
  • 30.12.08, 19:31
    zdanka1 napisała:

    > >Acha, selekcja zarodków to zjawisko naturalne :))
    >
    > Oczywiscie, ze tak.
    > W naturalnych warunkach kazda płodna kobieta ma na swoim kącie
    > jedno lub więcej wczesnych poronień, o których nie ma nawet
    pojecia -

    Tak , ale Ty nie odróżniasz selekcji naturalnej (w macicy) od
    selekcji w laboratorium (a przecież o taką chodzi nazistowskim
    naukowcom - autorom apelu...) - gdy lekarz wciela się w Pana Boga i
    rozdziela zarodki na "złe" (do zniszczenia) i "dobre" (do zamrożenia)
    Podobnie działał dr.Mengele w Auschwitz...

    > A porównania na temat kataklizmów, morderców itp są zupełnei na
    bna
    > temat.

    Jak najbardziej na temat - istnienie selskcji naturalnej nie
    usprawiedliwia selekcji nazistowskiej.


    >
    > PS. Uprasza się, abyś nie rozpoczynał swojego postu do mnei per
    > idiotko ktretynko, wariatko, pojebko, pijaczko itp

    Ty też nie wytrzeźwiałaś ?... Idiotkę herminę nazwałem idiotką,
    ale "Pojebko", "pijaczko" - gdzie ?!...
  • 26.12.08, 13:27
    "Przecież przy metodzie in vitro zostaje powołanych do życia kilka istnień
    ludzkich. Najczęściej jednemu pozwala się żyć dalej a pozostałe są zabijane."

    Dokladnie tak jak to jest w naturze.

    --
    De omnibus dubitandum est.
  • 27.12.08, 14:52
    elucidator napisał:

    > "Przecież przy metodzie in vitro zostaje powołanych do życia kilka
    istnień
    > ludzkich. Najczęściej jednemu pozwala się żyć dalej a pozostałe są
    zabijane."
    >
    > Dokladnie tak jak to jest w naturze.

    Tysiące ludzi ginie w naturalnych kataklizmach i od naturalnych
    chorób - ale to nie znaczy,że wolno ludzi mordować...
    Tak trudno to zrozumieć ?...
    >
  • 26.12.08, 22:18
    Oczywiście, że żaden rozsądny człowiek nie może się na to zgodzić. Kwestią (trudną) jest definicja pojęć śmierci, życia itd. Np.istotnym kryterium przy odłączeniu człowieka od aparatury podtrzymującej życie jest śmierć mózgu. Gdyby nie to, podtrzymywać akcję serca i płuc można w nieskończoność. O ile się nie mylę, nawet Kościół przychyla się do tej definicji.
    Pytania: gdzie masz mózg w pięciodniowym zarodku?
    Czy 5dniowy zarodek, to już dziecko, czy tylko dziecko w potencji, dziecko niejako możliwe?(bo wedlug mnie takim dzieckiem w potencji są nawet plemnik i komórka jajowa na 1/100 sekundy przed polączeniem, tak samo zreszta jak na 2 setne sekundy i jak na dzien i na 1000 lat przed polączeniem(za onanizm nikt nie wymierza jakos 25 lat pozbawienia wolności ))
    czy nie uważasz, że kryterium ukształtowania się ludzkiego mózgu mogłoby być miarodajne w kwestii aborcji, nawet przy ustąpieniu szerokiego marginesu czasowego na rzecz filozofii pro-life?

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.