Komentarze do artykułu

Dwa szybkie w pupę

Współczesny rodzic często nie wychowuje dziecka, ale je hoduje. Jak piękny egzotyczny kwiat. Rozmowa z Mirosławą Kątną, z Komitetu Ochrony Praw Dziecka

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Dwa szybkie w pupę Dodaj do ulubionych

  • 21.04.09, 10:36
    Zatyka mnie jak czytam o tym biednych maltretowanych dzieciakach,
    najgorsze, że tacy wariaci, którzy się nad nimi znęcają zawsze
    będą...
    Zaawansowany formularz
    • 21.04.09, 11:31
      Dokladnie.
      Ustawa uderzy tylko w normalnych rodzicow.

      Zreszta moze to jest prawdziwy cel tworcow tej regulacji...
      • 22.04.09, 08:30
        Sama nie potrafiła wychować córki, a teraz chce pouczać innych.

        Klaps jest normalną metodą wychowawczą stosowaną w całej przyrodzie:
        u ludzi, małp, zwierząt stadnych, jak wilki (one stosują delikatne,
        ale bolesne ukąszenie).

        Psycholodzy w USA już dawno wycofali się z krytyki klapsów i uznają,
        że właściwie stosowane klapsy są doskonałym sygnałem dla dziecka, że
        przekroczyło dozwoloną granicę.

        Problem jest nie w klapsach, ale w stosowaniu gradacji kar. Klaps
        nie powinien być dawany ze złości, ale jako najwyższa kara, za
        nagroźniejsze przewinienie, np. wbiegnięcie na jezdnię, okradanie
        kolegów lub rodziny, agresja wobec innych dzieci lub rodziny itp.

        Ogromna większośc rodzin prawidłowo stosuje klapsy, a nawiedzone
        babiszony jak ta z wywiadu usiłują wszystkim narzucić swoje poglądy,
        które nie mają żadnego racjonalnego, wynikającego z badań lub
        obserwacji.

        Posłowie uważają, że ponieważ zostali wybrani, to wolno im wszystko.
        Zabrać jednym, aby dać innym, zabraniać tego lub owego, nakazywać
        jeszcze coś innego.

        Otóż tak nie jest, bo rząd i państwo nie powinny się mieszać do
        rodziny i wychowania dzieci, jako że państwo tego po prostu nie
        potrafi.

        Nie ma jednej, dobrej dla wszystkich i skutecznej metody wychowania
        dzieci. Dlatego metody wychowania dzieci należy pozostawić rodzinie,
        a prawo już dostatecznie chroni dziecko przed przemocą dla niego
        szkodliwą.
        • 22.04.09, 08:42
          Dlaczego tak łatwo publikuje się podobne bzdury jakiś nawiedzonych podstarzałych
          bab, które kończyły psychologię jedynie z powodu własnego rozchwiania emocjonalnego?
          • 22.04.09, 09:20
            Kobieta sama przyznaje, że karała klapsami swoje dzieci ( i chwała
            jej za to że się przyznaje), ale jednocześnie chce karać innych
            rodziców za to samo. Podobnie jak Tusk "Biłem, ale się teraz
            wstydzę".

            Bardzo łatwo teraz wprowadzać podobne ustawy, wiedząc, że nie będzie
            miało się już dzieci a co za tym idzie - okazji na to aby znów
            sięgnąć po klapsy. Tymczasem problem rodzica będzie zawsze ten sam -
            niesforność i głupota dzieci.
            Niektóre da się wychować bez klapsów, inne niestety tego wymagają.
            • 22.04.09, 09:37
              Czy ty nie potrafisz czytac? Nie będzie kar za klapsy. I mówi się o tym od
              dawna, za klapsa nikt nie pójdzie siedziec czy nie zapłaci grzywny. Ale po co
              czytac, po co dowiadywac się o co naprawdę chodzi? Lepiej mieszac z błotem. ŻAL.
              --
              "Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono" W.Szymborska
              • 22.04.09, 10:03
                To, że się mówi, że nie będzie kar, to nie znaczy, że faktycznie tego
                nie wprowadzą. Homoseksualiści też zarzekali się, ze "chcą być tylko
                zauważeni", ale z pewnością nie będą domagać się praw adopcyjnych do
                dzieci, a tymczasem rzeczywistość okazała się inna

                Trzeba reagować na wszelkie możliwości ich nie wykluczać, miast pisać
                "ŻaL"
                • 22.04.09, 10:19
                  Naprawde uwazasz, ze homoseksualisci (stki rowiez) o niczym innym nie marza,
                  tylko adoptowaniu dzieci?

                  Nic im nie przeszkadza w "zrobieniu" dziecka i prawa rodzicielskie beda
                  mieli/ly, jak jazdy inny rodzic.
                  --
                  Happiness is like peeing in your pants. Everyone can see it, but no one feels
                  the warmth as you do. (J.Tilse)
                  • 22.04.09, 10:29
                    skie dla wszystkich po urodzeniu. mozliwosc glosowania, wyrobienia
                    prawa jazdy, kupna alkoholu. skoro dziecko ma byc traktowane jak w
                    pelni rozumna osoba dorosla nie mozna ograniczac jej swobody pod
                    zadnym wzgledem ;]
                  • 22.04.09, 10:47
                    > Naprawde uwazasz, ze homoseksualisci (stki rowiez) o niczym innym
                    nie marza, tylko adoptowaniu dzieci?

                    Niektórzy (niektóre) z nich owszem, oczywiście to jakiś tam promil.
                    Przykład - jak ze wszystkim - idzie z zachodu

                    Niemniej nie jest to temat przewodni tej dyskusji, to tylko rzecz na
                    boku, wróćmy do meritum, czyli klapsów
                    • 22.04.09, 12:35
                      całe zło wcielone.Zakazać wobec tego Polakom wyjazdów na ten upiorny zachód, bo
                      tylko na to całe zło się napatrzą i zechcą może tego samego w kraju.
              • 22.04.09, 14:10
                Co robi Rząd Miłości, żeby zwiększyć bezpieczeństwo ruchu drogowego?
                Stawia fotoradary i podwyższa mandaty.

                Marajka napisała:

                > Czy ty nie potrafisz czytac? Nie będzie kar za klapsy.
                > I mówi się o tym od dawna, za klapsa nikt nie pójdzie
                > siedziec czy nie zapłaci grzywny.

                ...dopóki ktoś nie odkryje, że ustawa niewiele zmieniła, i uzna, że
                odpowiada za to brak sankcji za jej łamanie. Wniosek: wprowadzić
                sankcje.
                Nie dało się doścignąć Szwecji pod względem dobrobytu, to można
                próbować pod względem opieki państwa nad rodziną. Oczywiście nie pod
                względem wsparcia materialnego, bo na to nas przeca nie stać, tak
                samo jak na poprawę stanu dróg.
          • 22.04.09, 12:33
            Miotasz obelgi pod adresem innych ludzi, których nawet nie znasz. Dziecko też
            pewnie katujesz, jak nie potrafi zawiązać sznurowadeł, bo jest "głupie i
            bezczelne". Właśnie z uwagi na obecność takich ludzi w społeczeństwie potrzebna
            jest ta ustawa.

            PS. Ja swojej 5-letniej córki w życiu nawet nie potrząsnąłem. Jest mądra,
            kochana i... grzeczna. "Bezstresowe wychowanie"? Bzdura - po prostu
            odpowiedzialni rodzice.

            --
            billbordowy.blox.pl
            • 22.04.09, 14:08

              > PS. Ja swojej 5-letniej córki w życiu nawet nie potrząsnąłem. Jest mądra,
              > kochana i... grzeczna. "Bezstresowe wychowanie"? Bzdura - po prostu
              > odpowiedzialni rodzice.
              >
              A ile razy zdradziła Ciebie Twoja żona??
              • 27.04.09, 01:17
                A ciebie?
                --
                Stopień niereligijności jest odwrotnie proporcjonalny do stopnia deprawacji (tu:
                przestępczości) danej jednostki. Podczas gdy wśród generalnej populacji USA
                niewierzący stanowią 8%-14%, wśród więźniów liczba ta zmniejsza się do 0.021%

                Według statystyk Federal Bureau of Prisons
        • 22.04.09, 08:59
          jazmig napisał:

          > Sama nie potrafiła wychować córki, a teraz chce pouczać innych.
          > Klaps
          > nie powinien być dawany ze złości, ale jako najwyższa kara, za
          > nagroźniejsze przewinienie, np. wbiegnięcie na jezdnię, okradanie
          > kolegów lub rodziny, agresja wobec innych dzieci lub rodziny itp.

          Przyznaj się, przeczytałeś tylko pierwsza stronę? :)
          Bo na drugiej jest wyraźna wypowiedź:

          "Właściwie są tylko dwa przykłady skrajnych sytuacji, kiedy rodzic czy opiekun może, a wręcz powinien zareagować siłowo.(...)
          - Pierwsza sytuacja: realne zagrożenie dla życia dziecka. (...) Tu nie ma czasu na tłumaczenie, na stosowanie innych sankcji. Rodzic z całą siłą powinien dziecko obezwładnić. (...) Druga sytuacja to kiedy dziecko zagraża innemu dziecku, np. pakuje widelec w oko młodszego brata, siostry, kolegi. Trzeba wyrwać z ręki dziecka ten niebezpieczny przedmiot. Dopiero potem można się zastanawiać nad tłumaczeniem."

          Pani ma rację. Ty też masz rację, ale po co te obelgi?
          Przeproś panią :)

          Dodajmy jeszcze "gradację" klapsów ze względu na ich powód w połączeniu z wiekiem dziecka. Jeżeli rozwydrzona 5-latka uderzy mamę, to będzie to problem wychowawczy ale nie zrobi jej fizycznie krzywdy. Natomiast jeśli rozwydrzony 12-latek przykopie komuś w piszczel to skutki mogą wymagać pomocy medycznej.

          --
          Człowiek wszystko w życiu zniesie, z wyjątkiem jajka ;)
          • 22.04.09, 17:47
            Ale jak widać z komentarzy, to perły przed wieprze. Nic nie zrozumieli albo nawet przeczytać się nie chciało.
            Mnie i mojego męża karano pasem.
            Mamy dorosłego syna. Wychowaliśmy go na mądrego i porządnego człowieka. Nasz syn nigdy pasem od nas nie dostał. Klapsy były, niezbyt często, ale i te były zbędne. Kiedy dziś myślę o tym, że zdarzało mi się uderzyć moje małe dziecko, czuję ból i jest mi wstyd.
            To nie jest prawda, że dzieci trzeba tak karać, nie robimy tego dla nich, tylko dla siebie, żeby wyładować swój gniew, stres.
            Rozmawialiśmy z synem dużo, staraliśmy się dawać mu dobry przykład, jeżeli wyrósł na porządnego człowieka, to nie dzięki klapsom, ale pomimo nich.
            Nie wiem, po co to piszę i tak nie zrozumiecie.
            • 23.04.09, 11:47
              > Ale jak widać z komentarzy, to perły przed wieprze. Nic nie zrozumieli albo
              > nawet przeczytać się nie chciało.

              To żadna nowość, odkąd wymyślono fora internetowe :)

              > Nie wiem, po co to piszę i tak nie zrozumiecie.

              A ja nie wiem, czemu tak uogólniasz.

              --
              Człowiek wszystko w życiu zniesie, z wyjątkiem jajka ;)
        • 22.04.09, 10:27
          > Psycholodzy w USA już dawno wycofali się z krytyki klapsów i uznają,
          > że właściwie stosowane klapsy są doskonałym sygnałem dla dziecka, że
          > przekroczyło dozwoloną granicę.

          Musze przyznać , że bredzisz. Podaj mi proszę obiektywne badania na których
          opierasz swoją tezę i nazwiska psychologów na których zdaniu rzekomo się
          opierasz. a fe..
          • 22.04.09, 11:37
            Europa tkwi jeszcze w latach 70-80 ub. w., w tym niektórzy polscy
            psycholodzy.

            Aby się wypowiadać, należy podeprzeć się badaniami, a nie dogmatami.
            Takie badania zrobili Amerykanie pod koniec lat 90-tych XX w. Jeżeli
            ich nie znasz, to poszukaj i poczytaj, a potem się wypowiadaj.
            • 22.04.09, 11:42
              Prosze, zacytuj mi, no chocby 10 artykulow naukowych z czasopism z listy
              filadelfijskiej, pochwalajacych bicie. Mam nadzieje, ze jako czlowiek
              inteligentny nie posilkujesz sie 'badaniami' oszolomow ze skrajnej amerykanskiej
              prawicy, ktorzy nauczaja m.in. ze ziemia jest plaska...???

              jazmig napisał:

              > Europa tkwi jeszcze w latach 70-80 ub. w., w tym niektórzy polscy
              > psycholodzy.
              >
              > Aby się wypowiadać, należy podeprzeć się badaniami, a nie dogmatami.
              > Takie badania zrobili Amerykanie pod koniec lat 90-tych XX w. Jeżeli
              > ich nie znasz, to poszukaj i poczytaj, a potem się wypowiadaj.
              • 22.04.09, 12:12
                Widocznie jesteś wychowane bezstresowo, skoro nie umiesz zrobić
                prostej rzeczy: poszukać w googlach. Powodzenia.
                • 22.04.09, 14:19
                  Powinieneś startować w konkursie na najgłupsze wypowiedzi na forum.
            • 23.04.09, 11:30
              Dlatego tez raz jeszcze i pomalutku.Masz okazję "podeprzeć się badaniami" Jak
              napisałam Podaj mi proszę obiektywne badania na których
              opierasz swoją tezę i nazwiska psychologów na których zdaniu rzekomo się
              opierasz.
        • 22.04.09, 12:24
          >Sama nie potrafiła wychować córki, a teraz chce pouczać innych.
          >Klaps jest normalną metodą wychowawczą stosowaną w całej
          >przyrodzie: u ludzi, małp, zwierząt stadnych, jak wilki
          >(one stosują delikatne, ale bolesne ukąszenie).

          Problem w tym, ze wilki sie nie upijaja, nie narkotyzuja, i nie
          wpadaja w furie, bo im czasu za malo na makijaz, albo przeszkadzaja
          ogladac mecz. Dzieci powinno sie bronic przed niepoliczalnymi i
          glupimi rodzicami.


          >Psycholodzy w USA już dawno wycofali się z krytyki klapsów i
          >uznają, że właściwie stosowane klapsy są doskonałym sygnałem dla
          >dziecka, że przekroczyło dozwoloną granicę.

          Na USA bym sie nie wzorowal bo to jest kraj z paradoksami.

          >Problem jest nie w klapsach, ale w stosowaniu gradacji kar. Klaps
          >nie powinien być dawany ze złości, ale jako najwyższa kara, za
          >nagroźniejsze przewinienie, np. wbiegnięcie na jezdnię, okradanie
          >kolegów lub rodziny, agresja wobec innych dzieci lub rodziny itp.

          Hm, klaps dziecku to forma wyladowania wlasnej rodzicielskiej
          frustracji i bezsilnosci. To tez sygnal, ze w doroslym zyciu mozesz
          dostac od innych klapsa, jak sie bedziesz stawial.
          Tylko szkoda, ze klapsy w doroslym zyciu sa zakazane. Fajnie by
          bylo, gdyby policja zatrzymywala kierowcow mowiac, przekroczyl pan
          dozwolona predkosc o 15 km, Prosze spuscic spodnie, bedzie 15
          klapsow ! Dlaczego pozwalamy sobie na bicie dzieci a doroslych juz
          nie ?

          Jesli dopuszczamy klapsy dla dzieci to powinnismy tez przywrocic
          klapsy dla doroslych.

          • 22.04.09, 12:26
            Czy twoim zdaniem gros rodzin to rodziny patologiczne? Jeżeli tak
            uważasz, to idź się leczyć.
            • 22.04.09, 13:05
              Prawo jest aby chronic przed patologia, jak jestes zdrowy to nie
              boj sie. Natomiast jak bijesz dziecko, psa, kota ... to powinienes
              sie leczyc. Masz w sobie nadmiar agresji.
              Jesli wolno dawac klapsy dzieciom, to do kiedy nie wolno, od
              jakiego wieku i dlaczego ? Daj lepiej klapsika swojej zonie, jak to
              lubisz.
        • 22.04.09, 14:23

          >
          > Psycholodzy w USA już dawno wycofali się z krytyki klapsów i
          uznają,
          > że właściwie stosowane klapsy są doskonałym sygnałem dla dziecka,
          że
          > przekroczyło dozwoloną granicę.

          Najwyzszy czas. Amerykanskie dzieci sa wyjatkowo niewychowane.
          Wreszcie psychologowie poszli po rozum do glowy.
          --
          I'll have what the man on the floor is having.
        • 22.04.09, 16:49
          Czy przeczytałeś aby cały artykuł?
          Kobieta wyraźnie mówi o tym, co Ty - że w sytuacji ekstremalnej, czyli przy
          zagrożeniu życia dziecka albo przy zagrożeniu stwarzanym przez to dziecko
          dorosły MUSI zareagować, choćby używając przemocy. Czyli chodzi o to, o czym
          piszesz - jesteśmy już na tyle różni od zwierząt, że nie widzę powodu, żeby
          uderzyć dziecko za to, że nie słucha "przewodnika stada", ale uderzenie po
          łapkach malucha, który właśnie pcha ręce do kontaktu, uważam za uzasadnione.
          Owszem, w wypadku niektórych dzieci wystarczy w takiej sytuacji ostro krzyknąć,
          ale nie na każde to działa. Co do kradzieży - jeśli dziecko kradnie ze
          świadomością, że robi coś złego dla własnej korzyści, to rodzice zawalili i
          bicie potomka im nie pomoże, smutno mi, Boże. Bo o podbieraniu zabawek przez
          kilkulatki raczej tu nie mówimy, za to się nie bije, tylko się dziecko prowadzi
          do pokrzywdzonego i tak manipuluje sytuacją, żeby się sroka wstydu najadła.

          Zaznaczam - nie mam dzieci, więc trochę teoretyzuję (póki się nie ma własnych,
          nie wie się nic), ale zajmuję się maluchami i widzę, że przy wychowywaniu, a nie
          "chowaniu" klapsy są niepotrzebne, choć przemocy się nie wyeliminuje - bo czasem
          trzeba dziecko przytrzymać, naruszając jego godność osobistą i niezbywalne prawo
          do zrobienia sobie kuku. Ale przekonałam się, że jeśli się małolata nie olewa i
          z nim rozmawia jak z jednostką inteligentną, także o tym, że akurat przekroczył
          granice i mnie zezłościł, więc nie będę się z nim bawić, bo nie uważam, że
          zasłużył - dziecko sprawia o wiele mniej kłopotów w codziennym życiu. A, choć
          może to jakaś wychowawcza herezja, uważam, że rodzicielstwo ma być przyjemne i
          niestresujące dla obu stron i dorosły też ma prawo oczekiwać od dziecka, że nie
          będzie mu skakało po głowie. Acz żeby to osiągnąć, trzeba na wczesnym etapie
          sobie dziecko wychować, a klapsy za byle co czy lanie od święta to nie jest doba
          metoda pacyfikująca, wbrew pozorom.
        • 23.04.09, 15:07
          najpierw naucz się czytać ze zrozumieniem. Szkoła podstawowa się
          kłania. Może wtedy przestaniesz pisać głupoty powołując sie na
          urojone, w swojej (pewnie przez klapsy w dzieciństwie) chorej
          wyobraxni. A jeśli chodzi o twoja wypowiedź,to dowodzi że jesteś
          wyjatkowo głupi i bezczelny bo w autorytarny sposób wypowiadasz się
          o sprawach, o których nie masz pojęcia bo na wychowaniu i
          psychologii, to znasz się "jak wół o gwiazdach".
        • 23.04.09, 18:29
          Nie powiedziałabym, by była wyjątkowo głupia i bezczelna. To przesadna i
          krzywdząca opinia. Ale do rzeczy. Kilka spraw trzeba wyjaśnić. Najpierw o
          charakterze szczególnym, a potem ogólnym.
          1. Dziecko wychowuje się w rodzinie, która nie jest bytem atomowym, lecz
          wielopoziomowym i wielopokoleniowym. O tym Pani Psycholog nie mówi ani słowem,
          mimo że wspomina, iż była wychowywana przez Dziadków.
          2. Problemy wychowawcze nie biorą się ze złej woli rodziców lub ich
          niedokształcenia w materii wychowania. Biorą się najczęściej z faktu, iż żyją
          wyizolowani, sami z dzieckiem lub dziećmi, i sądzą, że są najmądrzejsi na świecie.
          3. Każdy młody rodzic ma niezwykle ambitne plany, najczęściej dość kreatywne,
          lecz niezwykle rzadko z uznaniem myśli o uwagach i pomocy swoich rodziców i
          rodziców swojej żony/męża. To podstawowy błąd. Dziś - jako doświadczony rodzic -
          wiem, że pomoc Dziadków, Wujków, Ciotek, rodzeństwa (nawet w postaci uwag:
          kąśliwych i złośliwych) jest nieoceniona. Oni po prostu widzą równie dużo jak my.
          4. Mój mąż mawia: krótko, a intensywnie. I to jest święta prawda. Dziecko
          potrzebuje wieczornego wyciszenia nie przez zgaszenie światła i lakoniczne
          "dobranoc", a potem ucieczkę do telewizora czy komputera, ale 10-15 minut
          czytania, głaskania, przytulania.
          5. Klapsy są wyrazem bezsilności i lekkomyślności rodziców, ale nie da się ich
          wyeliminować, dlatego że jest to mechanizm obronny, wpisany w ludzką naturę.
          Dorosły też się broni.
          6. Różnica między klapsem a przemocą jest dość oczywista. Dziecko bite i
          maltretowane jest zamknięte w sobie i wycofane, traktuje swoje doznania jako
          sekret, którego nikomu nie można powierzyć. Klaps nie wywołuje takich skutków, a
          w rezultacie nie wywołuje zmian osobowościowych.
          7. I na koniec słowo o psychologach. Ileż to ja się z nimi namęczyłam na
          studiach. Nie mam, niestety, dobre zdania o psychologach. Nie dlatego, że są
          mało zdolni, inteligentni, etc. Nie. Duża ich część jest bardzo uzdolniona i
          bardzo inteligentna. Problem dotyczy tego, że psycholog dotyka sfery, której do
          końca nie jest w stanie rozeznać, a może niechcący wyrządzić krzywdę, uzależnić
          od siebie pacjenta ("pacjent" to tak poza wszystkim zła kategoria opisowa), etc.
          Eksperymentalna psychologia, która bardzo szybko rozwija się na Zachodzie, daje
          coraz lepsze narzędzia do sterowania zachowaniami ludzi, ale nie daje narzędzi
          do tego, by mogli w sposób wolny dokonywać wyborów. Wolność - o czym się często
          zapomina - jest przywilejem i zobowiązaniem człowieka. Nim pozwolimy mu z niej
          skorzystać, musi wiele razy przetestować na sobie słodycz i gorycz jej skutków.
          Nawet gdyby miały być bardzo nieprzyjemne.

          Pozdrowienia.
      • 22.04.09, 08:35
        Klaps jest, jest ostateczną instancją, podobnie jak i Policja ma komendę "na
        obywatela" i prawo do stosowania środków przymusu.

        Nigdy w złości i bezradności (czyli nigdy tak jak opisuje bohaterka artykułu,
        takie "bicie" to zresztą domena kobiet a nie "miśków") i zawsze dokładnie
        opisane co i kiedy ta instancja będzie grozić. Spróbowanie kilku innych
        sposobów, danie kilku szans aby delikwent zmienił swoje zdanie i nigdy tak, żeby
        zrobić krzywdę (i broń boże wycofywanie się, jak padną te ciężkie dla każdego
        normalnego rodzica słowa, to trzeba je w jakiś sposób spełnić, nie ma co
        "straszyć" straszenie też jest bardzo złą metodą wychowawczą).

        Zwykle raz, dwa, trzy razy w życiu delikwentowi wystarczy, żeby zrozumieć, gdzie
        się kończy jego "wszechwładza".

        I zawsze doprowadzić potem do zgody. Co zresztą jest zasadą przy wszystkich
        innych rodzajach kar.

        Zresztą ostatnio wystarczyło powiedzieć, że przy takim zachowaniu nie chce się
        dostać buzi na dobranoc - trauma była, aż żal serce ścisnął. Ale zachowanie też
        nie było "anielskie".

        Z moich obserwacji wynika, że potrzeba użycia "ostatecznej instancji" w postaci
        klapsa, to konsekwencja tego, że kobieta matka notorycznie ustępuje dziecku i to
        zachęcone i rozpuszczone, próbuje "złamać" nagle i ojca. Ponieważ dziecko nie
        chce ustąpić i stawia wszystko na jedną kartę (przecież z matką podobna metodą
        wygrało), inne kary niestety nie skutkują. (i nie chodzi o to aby za wszelką
        cenę dziecku nie ustępować, ustępować należy, ale na to mieć odpowiednią formę,
        aby nauczyło się własnej wartości, a nie wtedy, kiedy próbuje sobie
        podporządkować otoczenie)

        Kiedy kobieta (w tym też i babcie oczywiście, one często rozpuszczają dzieci)
        jest w miarę konsekwentna i nie dopuści do takiej sytuacji, że dziecko ją złamie
        i próbuje dalej - zwykle wystarczają co najwyżej kary rodem z "Superniani" abo
        jeszcze o wiele bardziej symboliczne, lub wcale.

        Oczywiście nie należy zapominać, że głównym środkiem wychowawczym jest nagroda,
        uznanie (możesz być z siebie dumny, że to czy owo), zachęta i ukierunkowane
        zaciekawienie światem.

        Jak i matka i Ojciec dadzą się "złamać" to różnie bywa, nie każde dziecko od
        razu stanie się potworem ,ale różnie bywa, na pewno nie lekko dla wszystkich
        stron konfliktu.

        Rozmawiałem na podobny temat i z matkami i raczej jak się spokojnie przemyśli,
        to nie ma w tym nic strasznego. Zwykle opis brzmi tak: dziecko szalało, aż raz
        dostało w skórę i jest spokój i normalne środki wychowawcze działają.

        Tak samo jak częste dawanie klapsów, - zupełnie nie działa....
      • 22.04.09, 11:31
        whiskeyjack napisał:

        > Dokladnie.
        > Ustawa uderzy tylko w normalnych rodzicow.
        >
        > Zreszta moze to jest prawdziwy cel tworcow tej regulacji...

        chyba sobie żartujesz. normalni rodzice nie biją dzieci, więc ustawa w nich nie
        uderzy
    • 21.04.09, 11:55
      nieprawda, że ta ustawa uderzy w tzw normalnych rodziców.
      Czy normalne jest bicie osoby kilkakrotnie lżejszej, która nie ma pełnego oglądu
      ani możliwości oceny rzeczywistości??

      Poza tym ustawa ma zmienić klimat i uświadomić, że dzieci nie
      wolno niszczyć ani fizycznie, ani psychicznie.

      Bardzo mądra rozmowa, wreszcie się DF postarał.

      Sam byłem bitym dzieckiem i wiem, jak to smakuje i jak bardzo boli, nawet po
      tylu latach... do tej pory boję się, jak ktoś staje mi za plecami, bo nie mam
      kontroli czy nie podnosi ręki...
      • 21.04.09, 21:53
        a dowod na to taki, ze za przemoc wobec dziecka uwaza sie nawet wyrwanie mu
        czegos z reki. Dozwolone ma to byc tylko w wypadku drutu wkladanego do
        kontaktu... Jak urwis porwie np moje pioro lub zegarek, to juz mi tego nie wolno
        odbierac?
        • 22.04.09, 05:04
          A gdzie to wyczytales w artykule? Bo napisano jedynie, ze fizyczna
          przemoc/obezwladnienie jest dopuszczalne jedynie wtedy jezeli zycie
          dziecka jest zagrozone i to jest jedyny sposob by zapobiec
          nieszczesciu. Np. kiedy dziecko wybiega na ulice przed
          nadjezdzajacym samochodem trzeba je jak najszybcie odciagnac. Byl
          przypadek kiedy matka w takiej sytuacji pociagnela 4-letniego synka
          tak mocno, ze zlamala mu reke. Ale nikt jej za to nie karal ani nie
          odebral jej syna bo zrobila to by zapobiec wypadkowi.
          A pioro z reki jest bardzo latwo dziecku wyjac (dla malucha) a
          starsze wystarczy poprosic. Jesli poproszone samo nie odddaje to
          najwyrazniej popelniles juz wiele bledow wychowawczych.

          Prawda jest taka, ze wiekszosc rodzicow nie wie jak dobrze
          wychowywac dzieci i najsmutniejsze jest to, ze wcale nie staraja sie
          dowiedziec. Uczymy sie teorii z wielu dziedzin ale niestety wielu
          rodzicom nawet nie przyjdzie do glowy, zeby poczytac o tym jak
          wychowywac dzieci. A kiedy ktos stara sie im podpowiedziec co
          mogliby zmienic na lepsze to jest wielkie obrazanie sie bo "nikt mi
          nie bedzie mowil jak mam wychowywac swoje dzieci".



          • 22.04.09, 08:35
            Chcecie mieć pokolenie Januszków? Proszę bardzo - zapomnijcie o karaniu dzieci.
            • 22.04.09, 08:45
              Januszek to mały pikuś.
              Niech sobie przeciwnicy na miesiąc przyjadą do UK i wtedy zobaczą sami jak to
              wygląda później w rzeczywistości-po miesiącu zmienią zdanie na ten temat.

              Każdemu kto jest za zabronieniem klapsa,życzę kopa w dupę na ulicy w biały
              dzień- za kilkanaście lat jak już będzie stary- od jednego z takich bezstresowo
              wychowanych dzieciaczków-bo do takich sytuacji tutaj dochodzi. Od małego nie
              wiedzieli gdzie są granice to teraz robią co chcą bo nastolatek za takie
              wykroczenie "przepraszam" tylko musi powiedzieć, a potem idzie i robi to samo.

              Kto jest przeciw niech nie stosuje, ale niech nie wtrąca się w metody
              wychowawcze innych ludzi-niech raczej szeroko rozgląda się czy nie ma faktycznie
              gdzieś w jego pobliżu dzieci bitych i maltretowanych bo te wymagają pomocy, a
              nie takie co klapsa raz na rok dostaną.
              --
              Racja jest jak doopa-każdy ma swoją ;)
              • 22.04.09, 08:50
                posh_emka napisała:

                > Januszek to mały pikuś.
                > Niech sobie przeciwnicy na miesiąc przyjadą do UK i wtedy zobaczą sami jak to
                > wygląda później w rzeczywistości-po miesiącu zmienią zdanie na ten temat.
                >
                > Każdemu kto jest za zabronieniem klapsa,życzę kopa w dupę na ulicy w biały
                > dzień- za kilkanaście lat jak już będzie stary- od jednego z takich bezstresowo
                > wychowanych dzieciaczków-bo do takich sytuacji tutaj dochodzi. Od małego nie
                > wiedzieli gdzie są granice to teraz robią co chcą bo nastolatek za takie
                > wykroczenie "przepraszam" tylko musi powiedzieć, a potem idzie i robi to samo.
                >
                > Kto jest przeciw niech nie stosuje, ale niech nie wtrąca się w metody
                > wychowawcze innych ludzi-niech raczej szeroko rozgląda się czy nie ma faktyczni
                > e
                > gdzieś w jego pobliżu dzieci bitych i maltretowanych bo te wymagają pomocy, a
                > nie takie co klapsa raz na rok dostaną.

                właśnie do takich ciemnych, zakutych łbów próbuje dotrzeć ta kobieta. i chwała
                jej za to, chociaż, jak widac, to walka z wiatrakami.
                klaps to jest BICIE, cokolwiek bys sobie wmawiała. a rezygnacja z klapsó to nie
                jest "wychowanie bestsrresowe", sa inen kary, nie kaleczące godności dziecka.
                chetnie bym ci wkopała w tyłek np. za przechodzenie przez ulicę w niedozwolonym
                miejscu - ciekawe, jak byś zareagowała. ale słabszego bić się nie boisz, ściero?
                • 22.04.09, 08:58
                  Zakutym łbem to jesteś ty,że obrażasz ludzi na forum i twoja matka skoro ci
                  podstawowych zasad wychowania nie przekazała.
                  Powinna ci klapsa w dupsko przywalić w momencie jak obraziłaś kogoś w dzieciństwie.

                  Co do kaleczenia-faktycznie psychikę masz nieźle pokaleczoną skoro innym ludziom
                  chcesz mówić jak mają swoje dzieci wychowywać. Lecz się kobieto.
                  --
                  Racja jest jak doopa-każdy ma swoją ;)
                  • 22.04.09, 10:53
                    Właśnie mnie obraziłaś. Podaj adres to ci dam klapsa, bo widać twoi rodzice cię
                    nie nauczyli.
                    Postaram się by był to klaps, a nie obicie.
                  • 27.04.09, 01:25
                    oooo w tej chwili zrobilas dokladnie to sama za co ja krytykujesz, niby na czym
                    opierasz swoje prawo do bluzgania
                    --
                    Stopień niereligijności jest odwrotnie proporcjonalny do stopnia deprawacji (tu:
                    przestępczości) danej jednostki. Podczas gdy wśród generalnej populacji USA
                    niewierzący stanowią 8%-14%, wśród więźniów liczba ta zmniejsza się do 0.021%

                    Według statystyk Federal Bureau of Prisons
                • 22.04.09, 09:09
                  No i dorzućmy oplucie, niekoniecznie w twarz. Ciekawe co pani wtedy zrobi,
                  przecież słabszego bić nie można...
                  • 22.04.09, 11:24
                    pitrusza napisał:

                    > No i dorzućmy oplucie, niekoniecznie w twarz. Ciekawe co pani
                    wtedy zrobi,
                    > przecież słabszego bić nie można...

                    Żałosny argument. Zostałeś kiedyś pobity przez dziecko?
                    • 22.04.09, 11:45
                      peryklejtos napisał:
                      > Żałosny argument. Zostałeś kiedyś pobity przez dziecko?

                      Obyś się nie zdziwił, jak się kiedyś kilku wyrostków napadnie, obije
                      i okradnie, a policja ci powie, że oni są za młodzi na to, aby ich
                      karać i nie ma sensu ich zatrzymywanie, bo i tak muszą ich szybko
                      wypuścić.

                      To już się dzieje w Polsce, a będzie tylko gorzej, skoro coraz
                      bardziej rozwydrza się smarkaterię.
                      • 22.04.09, 11:50
                        Nie zdziwię się. Zostałęm kiedyś powąznie pobity w biały dzień przez
                        gościa, który miał 19 lat, dzieckiem nie był. Ja miałem 17 lat i
                        akurat przeczhodziłem ulicą w niewłaściwym czasie i miejscu. Okazało
                        się potem, że gość pochodził z rodziny patologicznej, w której
                        rodzice pili, a kary cielesne były na porządku dziennym.


                        Nie mylmy tzw. "wychowania bezstresowego" z brakiem ustalania
                        reguł, tłumaczenia dziecku świata i stosowaniem sensownych kar,
                        niekoniecznie cielesnych.
                        • 22.04.09, 12:17
                          NIe pisz mi o bandytach, bo tych masz wszędzie. O tym, co się dzieje
                          w Europie Zachodniej trochę tu napisano, a jest o wiele gorzej, niż
                          tu piszą. W szkołach gangi, nożownictwo itp. To jest codzienność nie
                          tylko Wielkiej Brytanii.

                          Dlatego, zamiast naśladować tych, którzy zepsuli wychowanie dzieci i
                          młodzieży, przyjrzyjmy się, jak to było kiedyś, kiedy w szkołach
                          tego rodzaju zjawiska jak fala, zastraszanie i bandytyzm były
                          nieznane.

                          Nie ma sensu naśladować rozwiązań państw, które mają problemy z
                          dziećmi i młodzieżą.
                          • 22.04.09, 12:33
                            Może trochę nie na temat ale nie rozumiem dlaczego cały czas
                            przewija się przykład złej młodzieży w Uk. Ze swojego doświadczenia
                            to w Polsce obawiam się jeździć pociągiem czy autobusem bo pijane
                            szczeniaki z gimnazjum mają ambicję go rozmontować, to w moim
                            mieście nie można było znaleźć przystanku autobusowego w którym
                            zachowałyby się szyby, to na moim osiedlu gość został zatłuczony
                            kijem do baseballa bo śmiał zwrócić uwagę 16-latkowi żeby nie bawił
                            się domofonem w jego klatce. 4 lata spędzone w Uk i żadne z tych
                            doświadczeń mnie jescze spotkało, a opowieści o nożownikach znam z
                            Tv i gazet. Skąd ta pewność, że to UK a nie Polska ma problem z
                            młodzieżą???
                          • 22.04.09, 13:57
                            > NIe pisz mi o bandytach, bo tych masz wszędzie.

                            A bandyci skąd się biorą? Z sufitu? Też kiedyś byli dziećmi i
                            zapewne rodzice popełnili błędy w wychowaniu.

                            w Europie Zachodniej trochę tu napisano, a jest o wiele gorzej, niż
                            > tu piszą. W szkołach gangi, nożownictwo itp. To jest codzienność
                            nie
                            > tylko Wielkiej Brytanii.


                            To jest również patologia i bierze się stąd, że rodzice nia mają
                            czasu na rozmowy z dziećmi, na prawdziwe wychowanie. Myślisz, że
                            bicie, czy klapsy coś zmienią?

                            kiedy w szkołach
                            > tego rodzaju zjawiska jak fala, zastraszanie i bandytyzm były
                            > nieznane.

                            Buahahaha! To dopiero dobre. Piszesz w stylu jakiegoś stetryczałego
                            dziadka, który idealizuje przeszłość. Przemoc, zastraszanie i
                            bandytyzm są i BYŁY w szkołach. Tylko za czasów tzw. PRL o tym się
                            NIGDZIE oficjalnie nie mówiło, bo przecież socjalistyczne państwo
                            hodowało socjalistyczną młodzież, a ta z definicji nie mogła być
                            bandycka. Sam pamiętam jak w podstawówce koleś przetrącił mi
                            przegrodę nosową, bo usiłowałem odciągnąć go od osoby, którą bił.
                            Ten koleżka to było dziecko chowane w "tradycyjnym" stylu z użyciem
                            kar cielesnych. Przemoc, którą otrzymywał w domu wyładowywał w
                            szkole.

                            Powtarzam: mylisz pojęcia. Nie stosowanie kar fizycznych NIE OZNACZA
                            tego żeby dziecka nie karać i nie ustanawiać mu jasnych zakazów i
                            reguł. Ale to chyba przekracza zakres twojego pojmowania.
              • 22.04.09, 08:53
                najlepszy przyklad w UK. mali nozownicy, stado nastoletnich
                rodzicow, niezrownowazonych emocjonalnie, ktorych dzieci beda
                jeszcze bardziej poryte niz ich rodzice.
                • 22.04.09, 09:01
                  Albo ostatnia sprawa dwóch CHŁOPCÓW 9 i 11 lat którzy torturowali swoich kolegów
                  rówieśników- przypalanie ciała, kopanie po głowie i całym ciele, rozebranie do
                  naga i porzucenie na polach koło lasu.
                  Obydwoje dzieci w szpitalu w stanie krytycznym.

                  Nic dodać nic ująć.

                  --
                  Racja jest jak doopa-każdy ma swoją ;)
                  • 22.04.09, 09:06
                    posh_emka napisała:

                    > sprawa dwóch CHŁOPCÓW 9 i 11 lat którzy torturowali swoich kolegów
                    > rówieśników (...)
                    > Obydwoje dzieci w szpitalu w stanie krytycznym.

                    A co ze sprawcami? (pytam z ciekawości). Sąd surowo pogroził im palcem? Jakie sankcje są przewidziane dla 9-latków? A jakie dla ich rodziców?


                    --
                    Człowiek wszystko w życiu zniesie, z wyjątkiem jajka ;)
                    • 22.04.09, 09:15
                      Szczerze mówiąc nie wiem za bardzo- byli przesłuchani prze policję i wypuszczeni
                      po przesłuchaniu. Sprawa nadal jest w toku, zresztą potem już nie czytałam bo
                      rzygać mi się chciało od samego opisu sprawy. Nie mogą być nawet sądzeni jako
                      dorośli, skończy się na dozorze z tutejszej opieki społecznej i tyle bo zawsze
                      tu się tak kończy-ze względu na wiek nawet poprawczaka pewnie nie zaliczą.
                      Rodzicom nic nie zrobią-bo co mają zrobić?


                      Jak dzieci mogą być tak brutalne, skąd ta przemoc i to wobec swoich
                      rówieśników....- sprawa poszła o to,że chcieli zabrać od nich (i zabrali)
                      telefon komórkowy i jakieś marne grosze.
                      --
                      Racja jest jak doopa-każdy ma swoją ;)
                      • 22.04.09, 11:26
                        > Jak dzieci mogą być tak brutalne, skąd ta przemoc i to wobec swoich
                        > rówieśników....-

                        - O to należałoby zapytac ich rodziców, którzy zapewne nie mają
                        czasu by wychowywać swoje dzieci.
                        • 22.04.09, 11:37
                          peryklejtos napisał:

                          > O to należałoby zapytac ich rodziców, którzy zapewne nie mają
                          > czasu by wychowywać swoje dzieci.

                          Dlatego pytałem również o sankcje dla rodziców, nie tylko dla dzieci.

                          --
                          Człowiek wszystko w życiu zniesie, z wyjątkiem jajka ;)
                          • 22.04.09, 13:43

                            A jak i dlaczego panstwo mialoby karac rodzicow, ktorym zabronilo
                            dawac dzieciom klapsy, stosowac przymus itp.?
                            • 23.04.09, 11:44
                              doodie222 napisał:

                              > A jak i dlaczego panstwo mialoby karac rodzicow, ktorym zabronilo
                              > dawac dzieciom klapsy, stosowac przymus itp.?

                              1/ Dlaczego karać? bo to rodzice są odpowiedzialni za wychowanie dzieci.

                              2/ Nie utożsamiajmy dawania klapsów ze stosowaniem przymusu. Stosowanie
                              przymusów i zakazów to np.:
                              - zakaz gry w komputerowe gry pełne przemocy (w przypadku wspomnianych wyżej 9-
                              czy 11-latków to dla mnie oczywistość) czy
                              - zaprowadzenie dziecka do psychologa jeśli przejawia skłonności do przemocy
                              wobec innych dzieci

                              3/ Jak karać? Właśnie o to pytam...

                              --
                              Człowiek wszystko w życiu zniesie, z wyjątkiem jajka ;)
                  • 22.04.09, 09:41
                    Nie, w Polsce dzieci nie biją dzieci. Mali Polacy dostają klapsy i polskie
                    szkoły to ostoje spokoju...
                    --
                    "Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono" W.Szymborska
                    • 22.04.09, 09:55
                      ale (jeszcze) nie na taka skale jak w UK! popadanie ze skrajnosci w
                      skrajnosc oraz wysmiewanie jest brakiem argumentow w rzeczowej
                      dyskusji
                  • 22.04.09, 14:56
                    no i myslisz, ze jakbys dala im pare razy klapsa to nie zrobili by
                    tego? oj, mysle, ze wlasnie te dzieci dostawaly klapsy...bo dobrze
                    wiedza jak boli upokorzenie a ze dostawali czesto to czas by sie
                    odgrysc...
                    klaps to glupota, zeby duzy , madry czlowiek musial uzyc sily zeby
                    przekonac malego dzieciaka...nic innego do glowki nie
                    przychodzi?...prozno czekac , nie przyjdzie juz...troche trzeba sie
                    wysilic, pomyslec ale to juz za ciezko lepiej walnac...
                • 22.04.09, 11:40
                  Tak, ale ci mali nozownicy byli bici wlasnie. Mam taka sasiadke,
                  wrzesczy na dzieci, nie rozmawia z nimi, tylko bije. Kiedys jej
                  zwrocilam uwage i podbiegl do mnie jej synek, moze dwuletni i kopnal
                  mnie w noge.... W UK jest inny problem, samotnych matek na
                  zasilkach, ktore nie wychowuja dzieci wcale, bo albo na nie
                  wrzeszcza albo je bija.
                  • 22.04.09, 11:49
                    Skoro się mieszasz do wychowania nie swoich dzieci, to słusznie ten
                    dzieciak ciebie kopnął.

                    Czy ty mieszkasz z tą rodziną? Jeżeli nie, to nie wtykaj do nich
                    swojego nosa. Skoro ta matka ich leje, to widocznie ma powody.
                    • 22.04.09, 11:54
                      jazmig napisał:

                      > Skoro się mieszasz do wychowania nie swoich dzieci, to słusznie
                      ten
                      > dzieciak ciebie kopnął.

                      > Czy ty mieszkasz z tą rodziną? Jeżeli nie, to nie wtykaj do nich
                      > swojego nosa. Skoro ta matka ich leje, to widocznie ma powody.

                      Ręce opadają... Skąd się biorą takie chore postawy jak Twoja?
                      Potem dziwimy się, kiedy wychodzą na jaw dramaty typu Fritzla czy
                      innych polskich rodziców-pedofilów, że jak to sąsiedzi nie widzieli,
                      nikt nic nie wiedział? Widać ci sąsiedzi mieli podobną do Ciebie
                      mentalność.
                      • 22.04.09, 12:21
                        a potem pouczał innych. Moja postawa bierze się z tego, że sam
                        wychowałem dwójkę dzieci, opiekuję się wnukami, mam w rodzinie
                        psychologów, którzy zajmują się ofiarami pseudopsychologów takich
                        jak paniusia, o której dyskutujemy. A wcześniej dużo czytałem na
                        temat wychowywania dzieci i młodzieży.

                        Natomiast ty nie masz żadnego doświadczenia, nie znasz literatury
                        fachowej, badań, znasz tylko artykuły GW i podobnych pism.

                        Dlatego radzę ci dać sobie spokój z dyskusją na temat, o którym nie
                        masz bledego nawet pojęcia.

                        Jesteś niekompetentny, zrozum to.
                        • 22.04.09, 14:12
                          jazmig napisał:
                          > Natomiast ty nie masz żadnego doświadczenia, nie znasz literatury
                          > fachowej, badań, znasz tylko artykuły GW i podobnych pism.
                          >
                          > Dlatego radzę ci dać sobie spokój z dyskusją na temat, o którym
                          nie
                          > masz bledego nawet pojęcia.

                          Wyjdź z mentorskich butów bo Ci nie pasują.
                          Tobie przydałby się psycholog. Dokonałeś personalnej wycieczki w
                          stosunku do mojej osoby, zupełnie mnie nie znając - z góry oceniłeś
                          kim jestem. Współczuję Twoim dzieciom i wnukom.

                          Napisałem Ci już wcześniej, zanim przeczytałem, że jesteś ojcem i
                          dziadkiem, że piszesz jak stetryczały dziadek, który z nostalgią
                          wspomina dawne czasy, zapominając, że agresja w szkole była także za
                          czasów Twojej młodości. Tylko w PRL prasa o tym nie pisała, problemu
                          nie było.

                          Mam syna i jak do tej pory nigdy go nie uderzyłem ani nawet nie
                          dałem klapsa. Wolę z nim szczerze porozmawiać. Mam świadomość, że
                          użycie przemocy wobec mojego dziecka będzie MOJĄ porażką i
                          świadectwem MOJEJ bezsilności.

                          A to czy wprowadzać urzędowy zakaz klapsów to zupełnie inna sprawa.
                          Nigdzie nie napisałem, że jestem za czy przeciw. Ale
                          zapewne "fachowiec" jazmig nie raczył tego nawet zauważyć.
                    • 22.04.09, 11:59
                      jazmig napisał:

                      > Skoro się mieszasz do wychowania nie swoich dzieci, to słusznie
                      ten
                      > dzieciak ciebie kopnął.
                      >
                      > Czy ty mieszkasz z tą rodziną? Jeżeli nie, to nie wtykaj do nich
                      > swojego nosa. Skoro ta matka ich leje, to widocznie ma powody.

                      Jedna z najgłupszych wypowiedzi na forum. Jeżeli słyszę, że ktoś za
                      ścianą katuje dziecko (a ten płacz da się rozróżnic od histerii
                      rozpuszczonego dziecka, które płaczem chce coś wymusić) to moim
                      moralnym obowiazkiem jest zareagować.
                      • 22.04.09, 12:25
                        Przeczytaj uważnie i ze zrozumieniem co napisała ilonka. Z jej
                        tekstu wynika, że zwróciła uwagę jakiejś matce na ulicy, która na
                        swoje dzieci wyłącznie krzyczy i je bije.

                        Gdzie tu masz jakieś "za ścianą"?

                        Tak, jeżeli słyszałbym zza ściany stały płacz dziecka, to wezwałbym
                        policję. Ale z pewnością nie oceniałbym matki, widząc ją
                        sporadycznie z dziećmi na ulicy. I ciebie też namawiam do
                        wstrzemięźliwości w ocenach.
                        • 22.04.09, 14:25
                          jazmig napisał:
                          Ale z pewnością nie oceniałbym matki, widząc ją
                          > sporadycznie z dziećmi na ulicy. I ciebie też namawiam do
                          > wstrzemięźliwości w ocenach.

                          Skończ Człowieku z tym mentorskim tonem, bo zupełnie do Ciebie nie
                          pasuje. Wzywasz do wstrzemięźliwości w ocenach a sam dokonałeś z
                          góry oceny mojej osoby, zupełnie mnie nie znając, cytuję:

                          jazmig napisał:
                          > Natomiast ty nie masz żadnego doświadczenia, nie znasz literatury
                          > fachowej, badań, znasz tylko artykuły GW i podobnych pism.
                          >
                          > Dlatego radzę ci dać sobie spokój z dyskusją na temat, o którym
                          nie
                          > masz bledego nawet pojęcia.
                      • 22.04.09, 14:19
                        Niestety jazmig stawia sam siebie w roli mentora, który wie wszystko
                        o wychowaniu i jest przekonany o swojej nieomylności...
                    • 22.04.09, 12:22
                      Ta rodzina akurat mieszka nademna, wiec mam prawo sie wtracac, bo
                      tluka sie cala doba, po drugie jakby ci dziecko rzucalo kamieniami z
                      gory na samochod to pewnie nic bys nie poweidzial??? A co do
                      wtracania sie to akurat nie masz racjii, bo kiedys sie wtracilam i
                      prawdopodobnie uratowalam dziecku zycie, matka byla psychicznie
                      chora i bila niemowlaka i gryzla go po calym ciele..
                      • 22.04.09, 12:29
                        piszesz o rodzinie patologicznej.

                        A ja piszę o normalnych rodzinach. Jeżeli nie odróżniasz tego
                        rodzaju rodzin, to dyskusja z tobą nie ma sensu.
                        • 22.04.09, 13:56
                          Zadna rodzina patologiczna, jak co druga w UK, zamiast porozmawiac z
                          dziecmi, po prostu klaps czy szarpniecie, czy krzyk... OBOJETNOSC,
                          brak zaangazowania sie w wychowanie dzieci, w supermarkecie lub w
                          autobusie totalna obojetnosc, dzieci sie dra a matka, albo udaje, ze
                          nie slyszy, albo gada przez komorke.
              • 22.04.09, 09:52
                Przecież jest w tym artykule o takim "bezstresowym wychowaniu". Przyznaj, że nie
                doczytałeś/-aś i dlatego walisz takie androny...
                • 22.04.09, 10:17
                  bo to jest wlasnie lewicowa schizofrenia. chca zeby byl wilk syty i
                  owca cala... kazdemu zrobic dobrze. dziecko bez klapsow i
                  jednoczesnie dobrze wychowane
                  • 22.04.09, 11:51
                    da_markos napisał:

                    > bo to jest wlasnie lewicowa schizofrenia. chca zeby byl wilk syty i
                    > owca cala... kazdemu zrobic dobrze. dziecko bez klapsow i
                    > jednoczesnie dobrze wychowane

                    widzę, że nie rozumiesz, że dziecko można wychować bez bicia. wyobraź sobie, że
                    wpycham się przed Ciebie do kolejki na pocztę. co robisz?
                    a/ bijesz mnie
                    b/ zwracasz mi uwagę
                    c/ krzyczysz na mnie
                    tak samo jak dorosłego, należy traktować dziecko, bo to JEST CZŁOWIEK
                    i teraz o ile nie masz wpływu na moje zachowanie, bo nie jestem od Ciebie
                    zależna, jestem już np. źle wychowana, o tyle masz kolosalny wpływ na dziecko. i
                    możesz je zniszczyć lub wychować. masz wybór. przemoc słowna i fizyczna niszczy
                    i powoduje wychowanie albo na osobę agresywną albo na wycofaną niedorajdę. a
                    przecież Twój syn ma iść przebiojem przez życie. ale jak ma iść, jak mu
                    podetniesz nogi?
                  • 23.04.09, 00:01
                    Acha, czyli żeby dobrze wychować dziecko TRZEBA je bić...
                    TRZEBA to mieć nieźle zryty beret żeby głosić takie tezy, obyś nigdy nie miał
                    dzieci :-/
              • 22.04.09, 11:20
                Mylisz bicie dziecka, ze stawieniem mu jasnych i czytelnych granicz
                z ustanawianiem reguł od najmłodszego wieku.

                Dziecko najczęściej nie zrozumie dlaczego zostało uderzone, bo
                rodzicom nawet nie chce się tłumaczyć co i dlaczego zrobił źle. A
                czasem tłumaczyć trzeba wiele razy. Klaps jest łatwiejszym
                rozwiązaniem dla leniwego rodzia, terapią szokową, tylko że
                najczęściej efekt wychowawczy jest znikomy. Kilkakrotnie widziałem
                na ulicy matkę klapsującą dziecko tylko dlatego, że się potknęło,
                przewróciło i ubrudziło sobie ubranie. I jeszcze dostało w skórę. Po
                prostu rewelacja.
                Bezstresowe wychowanie nie polega na pozwalaniu dziecku na wszystko.
                Samo pojęcie też jest idiotyczne. Dziecku trzeba tłumaczyć co i
                dlaczego mu nie wolno, przecież ono jest nowym bytem na świecie i na
                początku niczego nie rozumie. A życiu, funkcjonowaniu w świecie
                dowiaduje się w pierwszym rzędzie od rodziców.

                • 22.04.09, 11:55
                  Dziecko rozumie o wiele więcej, niż ci się wydaje.

                  Zapewniam cię, że ogromna większość rodziców uderza dziecko w
                  ostateczności, gdy inne metody zawodzą.

                  Nie rób z każdego dziecka idioty ociężałego umysłowo, a jego
                  rodzica ss-mana.

                  Zanim zabierzesz głos na temat wychowywania dzieci i klapsów,
                  wychowaj przynajmniej jedno dziecko.

                  Ja znam dzieci, które można było wychować bez klapsów i znam takie,
                  które bez klapsów byłyby bandytami. I to w tej samej rodzinie!

                  Dzieci są różne, bardzo różne, dlatego ich wychowaniem nie mogą się
                  zajmować ludzie spoza rodziny, a szczególnie tacy jak ta
                  przemądrzała babina.

                  Prawo chroni dziecko przed zrobieniem mu krzywdy już teraz.
                  Zabranianie rodzicom stosowania naturalnej metody wychowania jest
                  nieuzasadnioną ingerencją państwa w rodzinę.
                  • 22.04.09, 14:16
                    Idź do specjalisty, bo masz problem z agresją.
                    Mam syna i nigdy go nie uderzyłem.
                    To oczywiste, że trudniejsze dzieci wymagają więcej uwagi, którą my-
                    dorośli nie możemy im poświęcić. Uderzenie działa szybko, ale jest
                    świadectwem NASZEJ porażki.
                  • 22.04.09, 15:44

                    A skąd niby możesz wiedzieć, jak postępuje "ogromna większość rodziców"? Duchem Świętym jesteś?

                    Jeśli, jak mówisz, ogromna ich większość umie dziecko wychować tak, by nie okaleczyć go emocjonalnie, a po kary cielesne (bicie - bez eufemizmów) sięga w ostateczności, to czym się tak emocjonujesz?

                    Krzywdy im ewentualny zapis prawny nie uczyni. Za to powinno się dotrzeć do tych, którzy inaczej niż pasem albo szybkim klapsem nie umieją sobie z dzieckiem poradzić. Bo niestety nie każdy rodzic ma odpowiednie kwalifikacje moralne i konstrukcję psychiczną, by wychowywać dzieci.

                    I skąd w tobie ta niewzruszona pewność, że osoba, z którą dyskutujesz - w przeciwieństwie do ciebie oczywiście - ani dziecka nie wychowała, ani nie wie nic na temat wychowania i w ogóle nie powinna być na tyle bezczelna, by przeciwstawiać się twojej opinii?

                    Klaps to nie jest "naturalna metoda wychowania", jak mówisz, tylko metoda najbardziej prostacka.

                    A "przemądrzała babina", przemądrzały chłopino, zajmuje się ofiarami klapsów od lat i widocznie ma większe kwalifikacje, by o tym opowiadać na łamach prasy, niż ty.

                    • 22.04.09, 18:29
                      flasska napisała:


                      > Krzywdy im ewentualny zapis prawny nie uczyni. Za to powinno
                      > się dotrzeć do tych, którzy inaczej niż pasem albo szybkim klapsem

                      Państwo powinno mieć prawa rodzicielskie a rodzice warunkowy
                      przywilej zajmowania się dzieckiem pod nadzorem urzędników.

                      Bo państwo jest święte a urzędnik choćby idiota i łajdak
                      jak uzyska nominację to spływa na niego specjalna łaska
                      i już nie jest jak zwykli ludzie.

                      Tylko państwo ma prawo do dawania klapsów czy pałowania
                      jak to sie dzieje w Szwecji.

                      --
                      Delendum Est Caput Mitorajae

                      Pędrek Wyrzutek
                • 22.04.09, 12:11
                  Dziecko rozumie o wiele więcej, niż ci się wydaje.

                  Ogromna większość rodziców daje dziecku klapsa, gdy inne metody
                  perswazji i wychowania nie skutkują.

                  I zapewniam cię, że dziecko doskonale wie, co mu wolno, a czego nie.
                  Ponadto proszę, nie pisz mi bzdur typu że widziałeś kilkakrotnie,
                  jak matka daje dziecku klapsa, bo się dziecko potknęło i ubrudziło
                  ubranie, chyba że mieszkasz na ulicy z rodzinami patologicznymi.

                  Zanim zaczniesz zabierać głos w tej materii, wychowaj co najmniej
                  jedno dziecko. Będziesz mieć okazję przyjrzeć się rodzinom
                  równolatków twojego dziecka, wtedy nabierzesz jakiejś wiedzy.

                  Dzieci są różne, nawet w tej samej rodzinie. Jedne można wychować
                  bez klapsa, bo są po prostu usłuchane, inne niestety wymagają
                  klapsów, sam miałem okazję oglądać taką rodzinę i jakoś oboje dzieci
                  wyrosły na porządnych dorosłych, same mają rodziny i nie widzę u
                  nich żadnych objawów nerwicy lub t.p.

                  Zrozum, żadna instytucja nie wychowała i nie wychowa ani jednego
                  dziecka. Potrafi to zrobić wyłącznie rodzina, dlatego sejm nie
                  powinien się do tego mieszać. Obecne prawo dostatecznie chroni
                  dzieci przed nieuzasadnioną przemocą, wystarczy je realizować.

                  Rodziny dysfunkcjonalne to zupełnie inny problem, tym rodzinom
                  należy zapewnić fachową pomoc, zamiast wszystkim jeden sztrychulec.
                  Głupota autorki wywiadu polega na tym, że ona nie rozumie, iż nie da
                  się wychować dzieci wg jakiegokolwiek wzorca. Taki wzorzec nie
                  istnieje.
                  • 22.04.09, 14:17
                    Skąd w tobie tyle agresji człowieku?
              • 22.04.09, 11:42
                posh_emka napisała:

                > Januszek to mały pikuś.
                > Niech sobie przeciwnicy na miesiąc przyjadą do UK i wtedy zobaczą sami jak to
                > wygląda później w rzeczywistości-po miesiącu zmienią zdanie na ten temat.
                >
                > Każdemu kto jest za zabronieniem klapsa,życzę kopa w dupę na ulicy w biały
                > dzień- za kilkanaście lat jak już będzie stary- od jednego z takich bezstresowo
                > wychowanych dzieciaczków-bo do takich sytuacji tutaj dochodzi. Od małego nie
                > wiedzieli gdzie są granice to teraz robią co chcą bo nastolatek za takie
                > wykroczenie "przepraszam" tylko musi powiedzieć, a potem idzie i robi to samo.
                >
                > Kto jest przeciw niech nie stosuje, ale niech nie wtrąca się w metody
                > wychowawcze innych ludzi-niech raczej szeroko rozgląda się czy nie ma faktyczni
                > e
                > gdzieś w jego pobliżu dzieci bitych i maltretowanych bo te wymagają pomocy, a
                > nie takie co klapsa raz na rok dostaną.

                wszyscy piszą jak narąbani albo jakby nie przeczytali artykułu. granice muszą
                być wyznaczone, ale kar i nagród może być wiele. koraliki, wstążeczki, punkty,
                co kto lubi. dziecko cieszy się i chce kolekcjonować nawet kropki. karą może być
                brak nagrody albo zakaz oglądania bajki (1 dzień, nie cały miesiąc jak dziecko
                jest małe, bo wówczas kara jest do doopy) itp.
                fizyczne karcenie dziecka to przejaw bezsilności rodzica i właściwie upokarza
                nie tylko bite dziecko ale i rodzica, który jest tak mało inteligentny, że nie
                potrafi w normalny, cywilizowany sposób rozwiązać konfliktu. albo nie ma
                cierpliwości, bo dostaje w pracy po dupie więc w domu odreagowuje, ale w takim
                razie, po co miał dziecko? no i pamiętajmy, czego uczymy dziecko dając mu klaps
                a nie pozwalając jemu bić: uczymy, że silniejszy może bić, że silnemu wszystko
                ujdzie. a na starość będziemy słabsi od naszych dzieci, wiecie o tym?
                dzieci nie są dla tych, którzy nie mają czasu, cierpliwości, chęci do długiej
                współpracy na zasadach pokojowych. dlatego na dziecko powinno się występować o
                zezwolenie.
                i jestem w 100% za ustawą. ograniczy ona może trochę liczbę zabijanych na śmierć
                dzieci. bo masakrowanie dziecka nie będzie już sprawą rodzinną, lecz
                przestępstwem i może sąsiedzi pomyślą, że można uratowac to życie. potrzebna
                jednak kampania uświadamiająca. a może by tak się Kościół włączył? bo jak na
                razie to broni tylko życia poczętego a narodzone ma w dupie.
              • 22.04.09, 15:14
                posh_emka napisała:

                > Januszek to mały pikuś.
                > Niech sobie przeciwnicy na miesiąc przyjadą do UK i wtedy zobaczą
                sami jak to
                > wygląda później w rzeczywistości-po miesiącu zmienią zdanie na ten
                temat.
                >
                > Każdemu kto jest za zabronieniem klapsa,życzę kopa w dupę na ulicy
                w biały
                > dzień- za kilkanaście lat jak już będzie stary- od jednego z
                takich bezstresowo
                > wychowanych dzieciaczków-bo do takich sytuacji tutaj dochodzi. Od
                małego nie
                > wiedzieli gdzie są granice to teraz robią co chcą bo nastolatek za
                takie
                > wykroczenie "przepraszam" tylko musi powiedzieć, a potem idzie i
                robi to samo.
                >
                No wlasnie. Zapraszam do USA, jeszcze gorzej niz w UK.
            • 22.04.09, 09:39
              Następna analfabetka... A gdzie pisze, by nie karac???
              --
              "Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono" W.Szymborska
            • 22.04.09, 11:07
              zalobanarodowa napisała:

              > Chcecie mieć pokolenie Januszków? Proszę bardzo - zapomnijcie o
              karaniu dzieci.

              Mylisz pojęcia. Czym innym jest sensowen karanie dzieci, żeby
              wiedziały za co i ldaczego zastały ukarane, ustalanie im jasnych
              reguł, a czym innym bezmyślne ich bicie. Jeśli uderzysz dziecko z
              jakiegoś błachego powodu albo nie wyłumaczysz mu dlaczego zostało
              ukarane nie licz na to, że dobrze je wychowasz.
          • 22.04.09, 08:36
            Rodzice lepiej od państwa i tej nawiedzonej baby wiedzą, jak swoje
            dzieci wychować.

            Z całą pewnością, jeżeli zostaniesz matką, będziesz bardziej
            kompetentna w wychowaniu swojego dziecka, niż jakakolwiek gazeta.

            Wam wszystkim mieszają się rodziny patologiczne, zwykle konkubinaty,
            z normalnymi rodzicami. Rodziny dysfunkcjonalne powinny być pod
            obserwacją fachowych służb, których zresztą w Polsce brakuje.

            Natomiast to, co postuluje kobieta, która sama nie potrafiła
            wychować swojej córki, to ingerencja ludzi, takich jak ona, w
            rodzinę. Ta ingerencja jest absolutnie nieuzasadniona.
            • 22.04.09, 08:52
              czyli konkubinat oznacza patologie? Cóż, zapewne jesteś z porządnej rodziny,
              małżeństwo zawarte w kościele, prawda? Zupełnie jak Fritzl
              • 22.04.09, 10:19
                polsz napisał:

                > czyli konkubinat oznacza patologie? Cóż, zapewne jesteś z
                porządnej rodziny,
                > małżeństwo zawarte w kościele, prawda? Zupełnie jak Fritzl

                musisz miec jakis uraz - od razu schodzisz na temat piwnicy i
                degenerata. no coz niektorym sie wszystko kojarzy...
                • 22.04.09, 12:26
                  sorry, ale to Ty powiedziałeś, że konkubinat jest jednoznaczny z patologią, ja w
                  ramach dyskusji podałem przykład małżeństwa "chrześcijańskiego" w którym doszło
                  do patologii. Czy to co się tam wydarzyło oznacza, że małżeństwo jest
                  równoznaczne z patologią?
            • 22.04.09, 11:56
              jazmig napisał:

              > Rodzice lepiej od państwa i tej nawiedzonej baby wiedzą, jak swoje
              > dzieci wychować.
              >
              > Z całą pewnością, jeżeli zostaniesz matką, będziesz bardziej
              > kompetentna w wychowaniu swojego dziecka, niż jakakolwiek gazeta.
              >
              > Wam wszystkim mieszają się rodziny patologiczne, zwykle konkubinaty,
              > z normalnymi rodzicami. Rodziny dysfunkcjonalne powinny być pod
              > obserwacją fachowych służb, których zresztą w Polsce brakuje.
              >
              > Natomiast to, co postuluje kobieta, która sama nie potrafiła
              > wychować swojej córki, to ingerencja ludzi, takich jak ona, w
              > rodzinę. Ta ingerencja jest absolutnie nieuzasadniona.

              rozumiem, że jesteś jedną z tych osób, które nie uczyły się nigdy sztuki
              wychowania dziecka, robisz wszystko intuicyjnie, więc obawiasz się, ze jak sobie
              nie poradzisz i dasz klapsa to na mocy ustawy poniesiesz karę?
              a jakby ktoś mądry chciał coś doradzić w kwestii wychowania dziecka, to się
              obrazisz?
              rozumiem z tego, że nie masz wykształcenia, bo nie pozwolisz sobie, żeby inni
              mówili Ci co jest słuszne a co nie, co taki profesor polonistyki może wiedzieć o
              wierszach? Ty wiesz lepiej, intuicyjnie...
          • 22.04.09, 09:03
            szatanskipomiot napisała:

            > A pioro z reki jest bardzo latwo dziecku wyjac (dla malucha) a
            > starsze wystarczy poprosic. Jesli poproszone samo nie odddaje to
            > najwyrazniej popelniles juz wiele bledow wychowawczych.

            Ale o tych błędach trzeba porozmawiać _potem_, a _natychmiast_ trzeba zabrać to pióro, czy inny przedmiot, zanim dziecko np. zrobi krzywdę rówieśnikowi.
            Zresztą czasem pióro to betka, nie takie rzeczy zrobi nastolatka drugiej nastolatce za odbicie chłopaka... :)

            --
            Człowiek wszystko w życiu zniesie, z wyjątkiem jajka ;)
      • 22.04.09, 08:37
        Nie mieszaj bicia z daniem klapsa.
        Ja nie byłam bitym dzieckiem-choć znam takie- dostałam klapsa 3 razy w życiu, za
        trze różne rzeczy i na tym się skończyło. Jakoś nie mam złamanej psychiki, nie
        boję się podniesionej ręki ani tego jak mi ktoś staje za plecami. Żaden z
        klapsów nie pozostawił śladów na moim ciele-był raczej przywołaniem mnie do pionu.

        Owszem za biciem dziecka nie jestem bo bicie to przyłożenie dziecku raz za razem
        i to przeważnie nie ręką ale jakimś wymyślnym przedmiotem jak np. kabel.

        Normalny rodzic jak daje klapsa to ręką i to raczej bez zbytecznego użycia
        siły-żeby nie skrzywdzić fizycznie, a każdy normalny kontroluje swoje zachowanie.


        I tak faktycznie ucierpią normalni rodzice ci co dają klapsy bo ci co leją
        dzieci na umór to już patologia, a oni w nosie mają wszelkie konsekwencje.

        --
        Racja jest jak doopa-każdy ma swoją ;)
        • 22.04.09, 15:21
          - dostałam klapsa 3 razy w życiu, z
          > a trze różne rzeczy i na tym się skończyło.
          chyba nie tak do konca jesli caly czas to pamietasz, musialo niesc to ze soba
          jakies silne uczucia, ktore zapamietalas
      • 22.04.09, 08:47
        Klaps to taka mowa ciała. To prehistoryczny język najlepeij przez edziecko
        rozumiany. Już dawno udowodniono ,ze dziecko poczuwające się do winy gwałtownie
        chce byc ukarane klapsem , bo to najlepsza kara dla niego . Po tym się czuje
        rozgrzeszone i wzrasta więź emocjanalna między nim ,a rodzicem. Ciebie to chyba
        bili po glowie i niestety teraz są skutki. Zachowujesz sę jak syn alkoholika,
        ktory krzyczy ,żeby wprowadzić prohibicję bo jego ojciec przepił cała rodzinę. A
        wszyscy wiemy ,ze prohibicja to głupota podobnie jak zakaz klapsów.
        Pozdrawiam cie d
        • 22.04.09, 11:31
          janu5 napisał:

          Już dawno udowodniono ,ze dziecko poczuwające się do winy gwałtownie
          > chce byc ukarane klapsem , bo to najlepsza kara dla niego .

          Kto, kiedy i w jakim badaniu to udowodnił? Podaj źródło.
    • 22.04.09, 08:27
      "Dlaczego łatwiej nam panować nad sobą w relacjach z ludźmi dorosłymi, którzy
      nas denerwują - przecież nie chwytamy szefa za krawat, nie trząchamy nim, nie
      dajemy klapsów pani urzędniczce? Bo wiemy, że naruszylibyśmy pewną normę
      nietykalności fizycznej."

      Argument ładny, tyle, że - niecelny. Jeśli dorosły "kopnie nas w kostkę", albo
      "zrzuci z regału wazon z kwiatami", mamy przeciwko takiemu dorosłemu cały
      arsenał środków. Od pozwu cywilnego, przez zgłoszenie przestępstwa, aż do - tak,
      tak! - użycia przemocy fizycznej, przynajmniej w niektórych wypadkach.

      W przypadku dziecka tak postąpić się nie da.

      PS. Jakimś szczególnym zwolennikiem klapsów nie jestem, ale wkurza mnie
      hipokryzja "obrońców dzieci", którzy zamiast walczyć z ewidentnymi przypadkami
      przemocy w rodzinie, wolą się podniecać tworzeniem nowych przepisów. Które
      niczego nie zmienią bez zmian instytucjonalnych, a uderzą w "zwykłych" rodziców
      właśnie.
      • 22.04.09, 08:30
        jw.
        --
        Racja jest jak doopa-każdy ma swoją ;)
      • 22.04.09, 08:38
        Brawa dla tego przedmówcy. Zajmijcie się tymi co dzieci katują a normalnych
        rodziców zostawcie w świętym spokoju. Ustawa wejdzie w życie i kaci jak katowali
        tak dalej będą i będą mieli w dupie ustawę a normalni rodzice będą ciągani po
        sądach za klapsy.
    • 22.04.09, 08:31
      kobietę.
      Kaftan dla niej i solidnego klapsa!
      Ona chce traktować niemądre i uczące się dopiero życia dzieci jak
      pełnoletnie osoby, których nie można fizycznie skarcić.
      I będzie w sądzie decydować czy złapanie dziecka za ramię było
      uzasadnione "zagrożeniem życia".
      Precz z oszołomami bo w swym szaleństwie wykoślawią normalne
      wychowanie dzieci i młodzieży.
    • 22.04.09, 08:36
      I taka osoba, która zawiodła tylu zwabionych piękną nazwą instytucji, która
      stanowi dla niej ciepłą posadkę,rodziców - nadal ma czelność nam dyktować jak
      mamy wychowywać własne dzieci.
      • 22.04.09, 12:00
        Strasznie zadufana w sobie i swoje racje ta baba, wymadrza sie
        glupio strasznie, nie podoba mi sie bardzo brak szacunku dla
        opisywanych przez nia osob i przypadkow, nazwala jedna
        kobiete "glupia" corke "panienka" a potem "stracona". To, ze
        skonczyla psychologie, wcale nie znaczy, ze ma zloty srodek. Do pani
        psycholog: moze wlasnie przez to, ze wbijam gwozdzie w sciane i
        kopie pilke wychowalam syna, ktory NIGDY nie wrzesczal w
        supermarkecie o zabawki?? Nie rozmiem pani krytyki samotnych matek,
        przeciez pani matka tez nia byla. Wogole takie pouczanie rodzicow
        jakby wiekszosc byla glupsza od pani.... A jzu wogole nie kumam tej
        sytuacjii w Szwecjii, gdzie pozwalano dzieciom otwierac zabawki??
        przeciez pani dziecku nie zabroniono pobawienia sie tymi zabawkami???
        • 23.04.09, 15:24
          "straszne, zadufane, nieporadne babsko" - dedykuję ci ten cytat, bo
          to o tobie. Naucz się czytać ze zrozumieniem.
          • 23.04.09, 19:14
            BRAVO ostry1234! czytanie ze zrozumieniem! UWazam ze kobieta jest super.
            WYchowanie dziecka to nie licytacja kto da dziecku wiecej! chyba ze chodzi o
            poswiecony mu czas.A Ty kobieto wybierz sie moze rzeczywiscie do psychologa...
    • 22.04.09, 08:37
      Wystarczy!
      Mam pytanie. Jak teraz rozpieszczone dzieci dokuczają nauczycielom? A jak
      dokuczały dwadzieścia lat temu?
      Czy nauczyciele znęcali się nad dziećmi?
      Kiedyś była dyscyplina w szkole. A teraz?
      Tak samo dzieje się w domach. Zamiast zakazu klapsa, więcej rozmawiać z dziecmi
      i dokładniejszy wywiad co się dzieje w domu.
      Pokazać modelowy przykład. Jednak nie zakazywać klapsa.
      Ja dostawałem czasem klapsa i nauczyło mnie to szacunku do innych.
      Dziękuję rodzicom i nauczycielom, że kiedy zrobiłem źle czasem musieli przyłożyć
      klapsa.
      • 22.04.09, 08:45
        no to wiadomo juz dlaczego jestes takim agresywnym kretynem hehe
        --
        pl.youtube.com/watch?v=iNmHpQ_TP1U&feature=related
        • 22.04.09, 08:53
          A ty kim jesteś ? jakim prawem śmiesz kogoś nazywać kretynem? Widać o jednego
          klapsa w dupsko za mało dostałeś....
          --
          Racja jest jak doopa-każdy ma swoją ;)
          • 22.04.09, 08:57
            jak ktos pisze kretynizmy to jest kretynem ot co
            --
            pl.youtube.com/watch?v=iNmHpQ_TP1U&feature=related
            • 22.04.09, 09:03
              Ja bym to ujęła inaczej- jak kretyn czyta i nie potrafi zrozumieć to najłatwiej
              mu piszącego nazwać kretynem, a nie przyjąć do wiadomości,że można mieć inne
              zdanie/poglądy na dany temat i jeszcze je uszanować.

              ciao.
              --
              Racja jest jak doopa-każdy ma swoją ;)
              • 22.04.09, 09:05
                jakie poglady
                ty jestes przeciez za biciem dzieci !!!!!!!!

                w podobny sposob mogliby sie tłumaczyc gestapowcy z oswiecimia
                --
                pl.youtube.com/watch?v=iNmHpQ_TP1U&feature=related
                • 22.04.09, 09:16
                  Nie dyskutuj bo nawet czytać ze zrozumieniem nie potrafisz.
                  --
                  Racja jest jak doopa-każdy ma swoją ;)
        • 22.04.09, 08:54
          mówisz o sobie czubie?
      • 22.04.09, 08:50
        Dokładnie. Jakoś nie przypominam sobie,żeby ktoś nauczycielowi kosz na śmieci na
        głowę wsadził. Po łapach można było dostać drewnianą linijką-fakt bolało, ale
        przynajmniej 90% z nas na normalnych ludzi wyrosło.
        Ja też jakoś nie mam żalu do rodziców o te 3 klapsy co zaliczyłam.
        --
        Racja jest jak doopa-każdy ma swoją ;)
        • 22.04.09, 09:00
          hehehe

          typowe ofiara przemocy gloryfikuje swoich katów hehe
          syndrom sztokholmski hehe
          --
          pl.youtube.com/watch?v=iNmHpQ_TP1U&feature=related
          • 22.04.09, 09:04
            Znasz coś innego oprócz "hehehehe"- bo takie przerywniki świadczą tylko o braku
            możliwości podania jakoś konkretnych argumentów....
            --
            Racja jest jak doopa-każdy ma swoją ;)
            • 22.04.09, 09:07
              w przerywnikach sie podaje argumenty
              hehe
              bardzo ciekawe
              --
              pl.youtube.com/watch?v=iNmHpQ_TP1U&feature=related
              • 22.04.09, 09:31
                Minasz, reprezentujesz naprawdę żałosny poziom, więc się nie dziw,
                że ktos Ci to głupawe "hehehe" wypomina. Czytam sobie Twoje
                wypowiedzi i naprawdę nie widzę w nich żadnego racjonalnego
                przesłania. A co do dania klapsa - opowiem Ci taką historyjkę:
                Bardzo często jest u mnie mój 4,5 letni siostrzeniec, którego bardzo
                kocham, ale z przykrością stweirdzam, ze jest potwornie rozwydrzony,
                przez rodziców i dziadków (moich rodziców). Od dłuższego czasu
                próbuję go nauczyć, że nie wolno wyrywać telefonu, ani przeszkadzać
                podczas rozmowy. Zaczęło to nawet odnosić skutek, bo użyłam
                argumentu zrozumiałego dla niego, "jak będziesz przeszkadzał cioci w
                pracy, to nie będzie pieniążków na nowe farbki" no i umowa, że jeśli
                jeszcze raz spróbuje wyrwać mi telefon, to nie obędzie się bez
                klapsa. Aż któregoś dnia zaprosiliśmy moich rodziców na kolację, był
                u mnie mały i siostra wydzwaniała na okrągło, co było dość męczące.
                W końcu wyszłam na balkon pogadać z siostrą, a tu wpada mały na
                balkon i wyrywa mi telefonz ręki. Przyznaję, ze dostał w tyłek, raz
                ale mocno. A ten w histeryczny płacz i mówi, że to babcia mu kazała.
                Okazało się, ze na ten "genialny" pomysł rzeczywiście wpadła moja
                mama i kazała mu wyrwać mi z ręki telefon. Z miejsca małego
                przytuliłam, przeprosiłam i zrobilam awanturę mojej mamie
                (oczywiście tak, żeby młody nie słyszał). Jakiś tydzień później
                sytuacja się powtórzyła i mój siostrzeniec zwrócił swojej babci
                uwagę, ze nie wolno wyrywać telefonu i że to głupi pomysł. I co, czy
                mam mieć wyrzuty o tego klapsa? Nie mam wyrzutów sumienia, a cała
                sytuacja odniosła pożądany skutek.
                Inna sprawa, że to moja mama oczywiscie zasłużyła na to, zeby dostać
                lanie :))
                • 22.04.09, 10:17
                  dzieki za rade- tzn przed rozmowa z toba trzeba cie mocno kopnac w dupe - wtedy
                  bedzie ok hehehe
                  --
                  pl.youtube.com/watch?v=iNmHpQ_TP1U&feature=related
                  • 22.04.09, 10:19
                    cóż za logiczna wypowiedź!!!!
                    • 22.04.09, 10:28
                      powiedziałem to co ty innymi słowami hehe

                      z punktu widzenia grzecznosci jest to bardzo dobre rozwiazanie - kto robi cos
                      nie tak według nas to w ryja hehe
                      --
                      pl.youtube.com/watch?v=iNmHpQ_TP1U&feature=related
                      • 22.04.09, 10:30
                        twoj poziom widac po porownywaniu dawania klapsow do maltretowania.

                        ps. nie zapomnij propagowac zakazu karania mlodych zwierzat przez rodzicow (co
                        jest w naturze). przeciez to takze maltretowanie! straszne!

                        --
                        "Żądanie równości materialnej może być spełnione jedynie przez rząd obdarzony
                        władzą totalitarną." F.A. von Hayek
                        www.mises.pl/
                        • 22.04.09, 10:33
                          jakbym dał ci paniusiu klapsa bo mnie np wkurza twoja jadaczka
                          to pewnie bys miała inne do tego podejscie hehe
                          --
                          pl.youtube.com/watch?v=iNmHpQ_TP1U&feature=related
                          • 22.04.09, 10:34
                            widzisz chociaz komu odpowiadasz?

                            a trolluj sobie.

                            EOT

                            --
                            "Żądanie równości materialnej może być spełnione jedynie przez rząd obdarzony
                            władzą totalitarną." F.A. von Hayek
                            www.mises.pl/
                            • 22.04.09, 10:38
                              a kto cie tam wie kim jestes
                              w wizytowce mozesz sobie wpisac ze jestes marsjaninem hehe
                              a widocznia gadasz jak baba ze tak sie do ciebie zwracam
                              --
                              pl.youtube.com/watch?v=iNmHpQ_TP1U&feature=related
                          • 22.04.09, 10:38
                            minasz napisał:

                            > jakbym dał ci paniusiu klapsa bo mnie np wkurza twoja jadaczka
                            > to pewnie bys miała inne do tego podejscie hehe
                            Słoneczko, a ile ty masz lat? Bo piszesz na poziomie rozwydrzonego
                            trzynastolatka :)
                • 22.04.09, 11:38
                  Przyznaję, ze dostał w tyłek, raz
                  > ale mocno. A ten w histeryczny płacz i mówi, że to babcia mu
                  kazała.
                  > Okazało się, ze na ten "genialny" pomysł rzeczywiście wpadła moja
                  > mama i kazała mu wyrwać mi z ręki telefon.


                  Genialny przykład. Dorośli są głupi, a dziecko ponosi tego
                  konsekwencje.
                  • 22.04.09, 11:57
                    Peryklejtos, pokazałam jedynie na powyższym przykładzie różnorodność
                    sytuacji, któe przydarzają się w życiu. Zgadzam się, że w tym
                    wypadku to osoba dorosła zachowała się głupio i wierz mi, wyraźnie
                    jej to powiedziałam.
                    A to, że mały dostał klapa było spowodowane może moim zmęczeniem
                    ciągłą walką o telefon z młodm. Dzieci są piekielnie inteligentne i
                    potrafią to wykorzystać. Kiedy siostrzeniec u mnie śpi mamy swój
                    wieczorny rytuał, kąpiel, Harry Potter (opowiadany przee mnie),
                    kołysanka dla misia i spać. Niestety mam taką pracę, ze zdarza się,
                    że to wieczorne usypianie przerywa służbowy telefon. Mały już
                    telefonu nie wyrywa, ale mruczy pod noskiem "kulwa znowu ten głupi
                    telefon". W domu się nie klnie, więc co odpowiedział młody na
                    pytanie skąd zna te słowa usłyszałam pełną odpowiedź, że z
                    przedszkola i panowie pod sklepem tak mówią.
                    Nie wiem czy masz dzieci, ale nie da sie wychowywać młodego
                    człowieka pod linijkę, nie zawsze będzie się zachowywał tak jak
                    chcesz :)
                    • 22.04.09, 14:34
                      Mam syna, ale to co teraz napisałaś nie bardzo ma się do dyksuji o
                      stosowaniu kar cielesnych. Ja powiem tak: nie zarzekam się, że nigdy
                      w przypływie słabości nie uderzę mojego dziecka (jak do tej pory
                      nigdy go nie uderzyłem). Wiem jedno: bicie dziecka, klaps czy jak to
                      zwał to świadectwo naszej słabości.

                      Uważam też, że dziecko należy karać i wyznaczać mu reguły, ale karać
                      sensownie, niekonieczenie biciem.
        • 22.04.09, 09:44
          Co wy macie z tym koszem? raz się zdarzyło, w jakiejś budowlance na dodatek, a
          wy zrobiliście z tego sztandar... Brak bicie nie oznacza braku kar i trzeba miec
          naprawdę zakuty łeb, by tego nie rozumiec.
          --
          "Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono" W.Szymborska
        • 22.04.09, 10:28

          ja pamietam jak pod koniec lat 80 pewien nauczyciel zostal zrzucony z wiaduktu
          przez jego uczni, za to, ze byl z niego "kawal ch****". nauczyciel przezyl, ale
          polamal sie. do szkoly nie wrocil. co z jego uczniami nie pamietam...

          kiedys wcale nie bylo rozowo...

          ale to nie zmienia jednego: jak dziecko przegina to klaps moze tylko pomoc, sam
          dostalem "wpie... pare razy od rodzicow i tez nie mam im za zle, sam swoje
          dzieci bede staral sie tak wychowac jak oni mnie :)
      • 22.04.09, 14:06
        Fedo1978 napisał:

        > Kiedyś była dyscyplina w szkole. A teraz?

        Bo też kiedyś jeśli dziecko za bardzo rozrabiało w szkole, dostawało
        uwagę do dzienniczka, a dalej już sprawą zajmowali się rodzice.
        Proporcjonalnie do wagi przewinienia.
        Jeśli sprawa była naprawdę poważna, rodziców wzywano do szkoły, a
        dalej już oni zajmowali się sprawą. Wedle swojego uznania (moim
        zdarzało się wziąć moją stronę, ale to naprawdę szkoła musiała się
        postarać).

        > Ja dostawałem czasem klapsa

        Jam czasem i lepiej oberwał, ale to "czasem" jestem w stanie
        wyliczyć. Akurat wystarczy mi palców jednej ręki. Niemniej
        wiedziałem, że taka możliwość, jeśli się bardzo postaram (trudno
        mieć do ojca żal, że mi dziesięcioletniemu zerżnął rzyć, jak
        palnąłem kolegę butelką w głowę), istnieje.
        Podobnie przeciętny obywatel w życiu nie wszedł w kolizję z pałą
        policyjną (zomowskich nie liczę), ale wie, do czego ona służy, i na
        wszelki wypadek robi to, czego policjant się domaga. Dzięki czemu
        możliwość użycia środka przymusu bezpośredniego w postaci pałki
        służbowej pozostaje możliwością.
    • 22.04.09, 08:37
      Otóż poucza nas osoba, która sama wychowywała przez klapsy. Tu nie chodzi o
      pojedyncze klepnięcie, ale o szaleństwo rodziców, którzy nie znają granic. Np.
      ta pani, która jak zaczęła bić, to już nie mogła się opanować. Na miłość boską,
      to jest dziecko, opanowanym trzeba być przez 120% czasu.
      • 22.04.09, 09:09
        ja uwazam ze nawet pojedynczy klaps jest bardzo niedobry
        z dzieckiem trzeba rozmawiac
        --
        pl.youtube.com/watch?v=iNmHpQ_TP1U&feature=related
      • 22.04.09, 09:38
        > Otóż poucza nas osoba, która sama wychowywała przez klapsy.

        Dla mnie nie poucza, tylko przedstawia punkt widzenia i nie kryje przed światem,
        że też zdarzało jej się bić, ale zmądrzała i wie że to do niczego nie prowadzi i
        przestrzega innych. To nie jest obłuda przecież. Dla mnie jest bardziej wiarygodna.

        > opanowanym trzeba być przez 120% czasu
        to jest idealizacja, nikt nie panuje nad emocjami w 100%, złość i gniew to coś
        co się pojawia poza nami, po prostu jest. Mówiąc o opanowaniu prawdopodobnie
        masz na myśli ukrycie tych nieakceptowanych emocji a to jest fałsz, które
        dziecko i tak rozpozna po mowie ciała i wyrazie oczu. Chodzi raczej o to aby
        nauczyć się ten gniew i złość odpowiednio wyrażać, nie ukrywać, nie zaprzeczać,
        ale też nie ranić przy jej okazywaniu. I dać też sobie prawo do błędów, wtedy
        łatwiej nam przychodzi przeprosić i krzywdę naprawić.
    • 22.04.09, 08:43
      nie podoba mi sie co ona mowi to z plaskacza w ryj

      raz dwa by chodziła jak szwajcarski zegarek - jak taka pinda moze byc w
      komitecie obrony praw dziecka?
      --
      pl.youtube.com/watch?v=iNmHpQ_TP1U&feature=related
    • 22.04.09, 08:53
      Co chwila na izbę przyjęć trafia zmasakrowane dziecko, a my deliberujemy o
      ustawie antyklapsowej. Siła rażenia takiej ustawy będzie podobna do zakazu
      noszenia scyzoryków w szkole, gdzie szaleniec zabijał z broni maszynowej.
      • 22.04.09, 09:02
        jest zwiazane z mysleniem katolskim- tam przecie poprzez znecanie sie nad
        własnym ciałem mozna otrzymac oswiecenie hehehe
        --
        pl.youtube.com/watch?v=iNmHpQ_TP1U&feature=related
      • 22.04.09, 14:41
        bogucjusz napisał:

        > Co chwila na izbę przyjęć trafia zmasakrowane dziecko, a my
        deliberujemy o
        > ustawie antyklapsowej. Siła rażenia takiej ustawy będzie podobna
        do zakazu
        > noszenia scyzoryków w szkole, gdzie szaleniec zabijał z broni
        maszynowej.

        Niestety masz rację.
    • 22.04.09, 08:56
      zakaz klapsów bo znęcanie fizyczne. No i oczywiście nie wolno dziecku zwracać
      uwagi, że źle robi bo to tłamszenie osobowości i przemoc psychiczna
      • 22.04.09, 09:03
        ciekawe pajacu jakbys czuł sie w pracy jakbys dostawał klapa od kierownika hehehe
        --
        pl.youtube.com/watch?v=iNmHpQ_TP1U&feature=related
        • 22.04.09, 09:07
          No tak mądrzałku- zapomnieliśmy,że kierownik jest za nas odpowiedzialny dopóki
          nie ukończymy osiemnastego roku życia, utrzymuje nas i łączy nas z nim więź
          prawna podobna do tej rodzic-dziecko, a jak narozrabiamy to kierownik będzie za
          nas odpowiadał.

          Ma się to ni tak ni srak.
          --
          Racja jest jak doopa-każdy ma swoją ;)
          • 22.04.09, 10:49
            olej debila. To coś o nicku "minasz" jest właśnie przykładem tego, co nas czeka
            jeśli zostaną przeforsowane pomysły takich pożal się boże autorytetów jak ta
            psycholog.
        • 22.04.09, 09:07
          No tak mądrzałku- zapomnieliśmy,że kierownik jest za nas odpowiedzialny dopóki
          nie ukończymy osiemnastego roku życia, utrzymuje nas i łączy nas z nim więź
          prawna podobna do tej rodzic-dziecko, a jak narozrabiamy to kierownik będzie za
          nas odpowiadał.

          Ma się to ni tak ni srak.
          --
          Racja jest jak doopa-każdy ma swoją ;)
          • 22.04.09, 09:10
            przyznaj sie paniusiu ile razy dostałas w dup-sko?
            hehyehe
            --
            pl.youtube.com/watch?v=iNmHpQ_TP1U&feature=related
            • 22.04.09, 09:18
              Już ci odpisałam-czytać nie potrafisz nie tylko ze zrozumieniem z tego wynika bo
              byś nie zadał tego pytania.

              ciao
              --
              Racja jest jak doopa-każdy ma swoją ;)
              • 22.04.09, 09:27
                Posh_emka, na cholere karmisz trolla? Zignoruj go, to dla takich najlepsza kara.

                --
                "Demokracja jest wtedy gdy dwa wilki i owca głosują co zjedzą na obiad. Wolność
                jest wtedy gdy uzbrojona owca podważa wynik głosowania"
                Beniamin Franklin
              • 22.04.09, 10:30
                pytam sie ile naprawde dostałas???????
                100????????? a moze 5000 pasem hehe
                no chyba 2 lekie klapsy by ci tak nie złamały psychiki hehe chyba ze jestes taka
                wrazliwa
                --
                pl.youtube.com/watch?v=iNmHpQ_TP1U&feature=related
    • 22.04.09, 08:57
      Już pominę litościwie fakt, że opisuje przypadki katowania dzieci, które w
      obecnym stanie prawnym NIJAK nie byłyby do obrony - jako powód do wprowadzenia
      nowych regulacji. Chodzi o coś innego:

      "Po drugie, polska ustawa nie określa żadnych sankcji za "klapsy" "

      Ustawa - nie. Ale konsekwencje prawne jednak będą. Obecnie jest tak, że danie
      "lekkiego" czy "nieszkodliwego" (żeby było jasne: nie chodzi o jakieś regularne
      katowanie) klapsa jest czynem zabronionym, z art. 217 Kodeksu Karnego,
      zagrożonym karą pozbawienia wolności do roku.
      Istnieje w doktrynie - co skądinąd jest dość osobliwym rozwiązaniem, ale pal
      sześć - "kontratyp dozwolonego karcenia". Czyli, mówiąc trochę nieprecyzyjnie,
      jeśli nie przekraczasz pewnej granicy w biciu (znowu przypominam - nie mówimy o
      katowaniu), przestępstwa nie popełniasz. Jaka to granica, to już zależy od sądu.

      Otóż, jeśli ustawa będzie wyraźnie stanowiła, że "klapsy" są zabronione (nawet
      jeśli sama nie wprowadzi sankcji), to każdy "klaps" (nawet NAPRAWDĘ lekki, i
      NAPRAWDĘ nieszkodliwy - wiem, zaraz usłyszę "nie ma nieszkodliwych klapsów")
      będzie podpadał pod ów przepis z Kodeksu Karnego. I będzie mógł (ba! nawet
      będzie MUSIAŁ) być karany.
      • 22.04.09, 11:01
        otis_tarda napisał:

        > "Po drugie, polska ustawa nie określa żadnych sankcji za "klapsy" "
        >
        > Ustawa - nie. Ale konsekwencje prawne jednak będą. Obecnie jest
        > tak, że danie "lekkiego" czy "nieszkodliwego" (żeby było jasne:
        > nie chodzi o jakieś regularne katowanie) klapsa jest czynem
        > zabronionym, z art. 217 Kodeksu Karnego zagrożonym karą
        pozbawienia wolności do roku.

        Pół prawdy. Stan obecny wygląda tak: Artykuł 217 par. 1: KAŻDE
        naruszenie nietykalnosci cielesnej jest karalne, nie tylko klaps,
        ale i szarpnięcie, popchnięcie, również i wyrwanie czegoś. Jest
        jedno ale... Par. 3: "Ściganie odbywa się z oskarżenia prywatnego".
        Oznacza to, że jeśli dziecko dostanie klapsa, to aby rodzic poniósł
        za to karę, dziecko (czyli pokrzywdzony) albo jego prawny opiekun
        (rodzic) musi złożyć skargę.

        Dodatkowo istnieje tzw. kontratyp o nazwie "karcenie maloletnich".
        Oznacza to, że jeśli rodzic lub opiekun prawny (i nikt inny)
        zastosował karę fizyczną - klapsa - mając w tym cel wychowawczy,a
        karcenie nie przekroczyło "pewnego stopnia intensywności", rodzic
        nie podlega karze.

        Podsumowując: danie dziecku klapsa przez rodzica w celu
        wychowawczym nie stanowi czynu bezprawnego, a więc nie jest
        karalne.Jeśli rodzic popycha, szarpie lub bardzo często karci
        dziecko, to zostanie ukarany tylko wtedy, kiedy fakt ten zgłosi
        jeden z rodziców dziecka lub samo dziecko. Przypadki kiedy karcenie
        zmienia się w znęcanie (w tym psychiczne) reguluje art. 207. Takie
        zachowanie jest scigane z urzędu. Skargę może złozyć każdy, sąsiad,
        babcia, pani przechodząca pod oknem.

        Karze nie podlegają zatem tylko przypadki "wychowawczych klapsów".
        Rodzic popychajacy dziecko w złości popełnia czyn zabroniony grzywną
        lub karą do 1 roku pozbawienia wolności!

        > Istnieje w doktrynie - co skądinąd jest dość osobliwym
        rozwiązaniem, ale pal sześć - "kontratyp dozwolonego karcenia".

        Nie jest to osobliwe rozwiązanie. Kontartypy są utrwalone w praktyce
        i obowiązuje dość jedolite stanowisko doktryny co do ich tresci i
        zakresu obowiązywania.

        > Czyli, mówiąc trochę nieprecyzyjnie,
        > jeśli nie przekraczasz pewnej granicy w biciu (znowu przypominam -
        > nie mówimy o katowaniu), przestępstwa nie popełniasz. Jaka to
        granica, to już zależy od sądu

        Jak wyjasniłam nie chodzi tylko o granicę, ale równiez o cel. Czyli
        strzelenie w tyłek dzieciaka, nawet lekkie, bo cię wytrącił z
        równowagi nadal pozostaje przestępstwem. Żeby sąd okreslił granicę,
        dziecko albo rodzic musi złożyć skargę, ze dostał klapsa czy co tam
        mu rodzic zrobił. Mała szansa.

        > Otóż, jeśli ustawa będzie wyraźnie stanowiła, że "klapsy" są
        > zabronione (nawet jeśli sama nie wprowadzi sankcji), to
        > każdy "klaps" (nawet NAPRAWDĘ lekki, i NAPRAWDĘ nieszkodliwy -
        > wiem, zaraz usłyszę "nie ma nieszkodliwych klapsów")będzie
        > podpadał pod ów przepis z Kodeksu Karnego. I będzie mógł (ba! nawet
        > będzie MUSIAŁ) być karany.

        No i to jest całkiem błędny wniosek. Jeśli ustawa wprowadzi zakaz
        dawania "wychowawczych" klapsów, to będzie to sygnał od państwa, że
        nie popiera stosowania przemocy jako metody wychowawczej. Jednakże
        nadal klaps i lekkie formy naruszeń nietyklaności cielesnej dziecka
        będą ścigane w trybie skargi prywatnej (skargi pokrzywdzonego). Nie
        zmieni się dokladnie nic, bo większość klapów i innych tego
        rodzaju "kar" jest dawana w złości a nie wychowawczo.
        Czy w tej chwili pod komisariatmi stoją tlumy dzieci i rodziców
        domagajacych się kar dla tych z rodziców, którzy popchnęli dziecko,
        strzelili przez łeb, ścisnęli za rękę, szarpnęli, strzelili w dupę
        czy gdzie tam w ferworze dyskusji? Dlaczego zatem sądzicie, że nagle
        banda bachorów będzie stać pod komisariatami i składać skargi
        typu: "rodzice dali mi w tyłek za to, że chciałem przebiec na
        światłach"?
        • 22.04.09, 12:01
          twojabogini napisała:

          > Dlaczego zatem sądzicie, że nagle
          > banda bachorów będzie stać pod komisariatami i składać skargi
          > typu: "rodzice dali mi w tyłek za to, że chciałem przebiec na
          > światłach"?

          Czyli godzisz się na wprowadzenie kolejnego martwego przepisu. Fikcji. Paragraf
          będzie, ale przecież nikt nie będzie biegł na policję - więc go nie będzie. Do
          dupy z takim prawem, to tylko demoralizuje i uczy braku szacunku wobec przepisów
          w ogóle.
          • 22.04.09, 15:10
            and_nowak napisał:

            > Czyli godzisz się na wprowadzenie kolejnego martwego przepisu.
            Fikcji. Paragraf
            > będzie, ale przecież nikt nie będzie biegł na policję - więc go
            nie będzie. Do
            > dupy z takim prawem, to tylko demoralizuje i uczy braku szacunku
            wobec przepisó
            > w
            > w ogóle.

            Nigdzie nie napisałam, że się godzę na wprowadzanie głupich
            regulacji. Dyskusja która się tu toczy jest po prostu
            bezprzedmiotowa, bo nowe przepisy nic nie zmienią. Zresztą
            uzasadnienie wprowadzenia nowych przepisów jest takie, że mają
            wpłynąć na "świadomośc społeczną". Tylko, że prawo powinno tworzyć
            się po to, aby było przestrzegane, a nie żeby uświadamiać ludziom,
            że mają problem np. z biciem dzieci.

            Jeśli zaś chodzi o bicie dzieci, jestem temu przeciwna. Sama
            zostałam parę razy uderzona w dzieciństwie (klapsy, nie lanie), nie
            wspominam tego dobrze. Mój syn dostał pierwszego klapsa, gdy miał
            4,5 roku. Nie narozrabiał nic szczególnego, to ja byłam zmęczona i
            mały wyprowadził mnie z równowagi. Wstydzę się tego klapsa, jak i
            paru kolejnych, które miały miejsce. Każdy z nich był moją porażką
            wychowawczą, wynikał ze zmęczenia, zdenerwowania, nieumiejętności
            opanowania sytuacji. Wiekszość rodziców, których znam uderzyło swoje
            dzieci w podobnych sytuacjach. Dziecko się drze, upiera, nie chce
            się ubrać, a tu trzeba wyjść...Albo odmaszerowało sobie gdzieś, gdy
            rodzic odwrócił wzrok, wybiegło na ulicę - rodzic jest zły i
            zdenerwowany sytuacją. Rzadko kto dał swojemu dziecku klapsa na
            zimno, w "celach wychowawczych". Zwykłe rozładowywanie frustracji.
            Nie mamy bariery kulturowej przed uderzeniem dziecka, a wewnętrzny
            hamulec, jesli ktos go ma, w sytuacjach kryzysowych puszcza.
            Podjęłam pracę nad sobą, nauczyłam się panować nad nerwami i nad
            swoim dzieckiem. W sytuacjach podbramkowych zdarza mi się pokrzyczeć
            na syna, co też nie jest wychowawcze. Ale ręka już mi nie "leci".
            Dzieci potrzebują miłosci i zainteresowania, a nie bicia i wrzasku.
            Nie rozumiem też, jak klaps miałby wpłynąc na poprawę zachowania?
            Dziecko po klapsie zrozumie, że nie wybiega się na ulicę?
            Jeszcze jest "metoda", że dziecko "obrywa" za swoje przewinienia. Z
            założenia, ponieważ się boi, nie będzie naruszać reguł ustanowionych
            przez rodziców. Tylko czy wychowanie oparte na strachu ma sens?
            • 22.04.09, 18:47
              Nadal pozostajesz w sprzeczności. Dałaś klapsa, dopuszczasz taką możliwość
              (choćby jako chwilę słabości) - chciałabyś być za to ukarana przed sądem???

              Co do środka wychowawczego - NIGDY nie należy się kierować emocjami. Dotyczy to
              zarówno klapsa, jak i innych działań typu stanie w kącie, krzyk, zruganie bez
              krzyku itp.
              Mnie się zdarza "chwila słabości", ale wtedy wrzeszczę (też jest mi potem
              wstyd), klapsa w emocjach sprzedałem może raz. Przemoc bez emocji - zdarzało się
              - i tego się nie wstydzę. Dzięki temu np. moje dziecko nie pobiegło przez ulicę
              na czerwonym świetle, nie wsadziło ręki do pieca, nie pobiło innego dziecka, itd.


              Wiem z własnego doświadczenia (rodzica i wcześniej dziecka), że klaps nie boli
              bardziej od tzw. przemocy emocjonalnej, tzn. krzyku, niezasłużonej kary itd.
              itp. Skupianie się na klapsie zwyczajnie nie ma sensu, bo dzieciom to nie robi
              krzywdy! Krzywdę robi wyłącznie emocjonalną, a to jest niezależne od fizycznego
              kontaktu ręki z pupą.
              Oczywiście pomimo braku obiektywnie mierzalnej granicy co innego klaps, a co
              innego dzieci oglądane w kronikach kryminalnych. Zrównywanie tych dwóch zjawisk
              jest po prostu nieuczciwe.
        • 23.04.09, 10:38
          Dobra, pominąłem to oskarżenie prywatne - bo zwyczajnie nie chciałem "mącić".
          Owszem, to bardzo ogranicza możliwość ścigania klapsa z tego artykułu. Ale
          zawsze pozostają inne możliwości.

          Co do tego "doktrynalnego kontratypu". Specem nie jestem, ale mam wrażenie, że
          "tak naprawdę" nie jest to kontratyp - gdyby bowiem był, byłby on w sprzeczności
          chociażby z art. 10 par. 2 KPK.

          Mniejsza o to: jeśli bowiem przyjąć, że faktycznie jest to kontratyp - to
          właśnie wyłącza go ten jeszcze nie znowelizowany artykuł 96a ustawy o
          przeciwdziałaniu przemocy. Stoi tam bowiem wyraźnie, że taka forma karcenia jest
          zabroniona, po prostu.
    • 22.04.09, 09:09
      pora zakończyć tę niebezpieczną dyskusję .

      Patologię - niewiele procent - zwalczać inaczej aniżeli wszystkim
      zakazać klapsa .
      To bardzo niebezpieczne .

      Pora odsunąć od władzy tych " wychowawców " od bezstresowości .
      • 23.04.09, 10:07
        Tu jest tylko mowa o odpowiedzialności. Są kary, nagrody. A że nie fizyczne? to
        trzeba się bardziej napracować.
        Ale za to dziecko wyrośnie na człowieka który szanuje innych. bo samo było
        szanowane. Większości Polaków bardzo trudno to zrozumieć. WOlą walnąć w tyłek i
        ze spokojem zasiąść przed telewizorem.
    • 22.04.09, 09:23
      Świetny artykuł, a pani Mirosława - mądra, doświadczona kobieta. Czytam
      komentarze i aż uderza mnie agresywny ton znakomitej większości z nich. Taki
      spokojny, wyważony tekst, a tyle emocji kłębiących się pod nim.

      Oczywiście każdy uważa się za normalnego rodzica i nie ma w tym nic dziwnego.
      Mam nadzieję, że nauczeni doświadczeniem Szwedów i Brytyjczyków nie popełnimy
      ich błędów dotyczących tzw. bezstresowego wychowania. Zgadzam się z wypowiedzią
      pani Mirosławy, z której wynika, że dziecko trzeba trochę stresować, żeby się
      czegoś nauczyło.

      A sama idea wychowywania bez wyzwisk i rzucania dzieckiem o ścianę chyba każdemu
      wydaje się słuszna? Oby.
      • 22.04.09, 09:32
        Znajdź JEDNĄ osobę tutaj, która popiera wychowanie za pomocą wyzwisk i rzucania
        o ścianę.
        • 22.04.09, 10:00
          Uff no właśnie miałam nadzieję, że nie znajdę :) Bo te wypowiedzi to takie różne
          były.... że aż się zaczęłam bać. Przepraszam jeśli ktoś się poczuł urażony :)
    • 22.04.09, 09:25
      Widząc ilość agresji w Waszych postach zupełnie się nie dziwię, że tak bronicie
      prawa rodziców do wychowywania własnych dzieci za pomocą przemocy fizycznej.
      Dziwi mnie, że nie rozumiecie, że tu nie chodzi o wsadzanie przeciętnych
      rodziców do więzienia, ale głównie o uwrażliwienie społeczeństwa. Chodzi o to,
      żeby pan i pani nie uważali, że mają prawo bić. Żeby bali się reakcji sąsiadów,
      żeby nie spotykali się z akceptacją społeczną takich zachowań. Tak się
      podniecacie faktem, że odpowiednie regulacje prawne już są. Dlaczego nie dziwi
      Was zatem, że wciąż jest tyle maltretowanych dzieci? Właśnie dlatego, że
      społeczeństwo jako takie nie ma w sobie na tyle wyczulenia na cierpienie dzieci,
      żeby to prawo było właściwie stosowane. Pani Kątna nie jest obłudna, jak ktoś tu
      zauważył. Byłaby, gdyby ukrywała swoje winy i udawała świętą. Tymczasem ona
      przeznaje się do faktu, że jest człowiekiem, że jej też puszczają nerwy i
      postępuje źle. Tym różni się od większosci z Was, że się tego wstydzi i wie, że
      powinna robić wszystko, aby takich sytuacji unikać. Tymczasem Wy wolicie szukać
      dla siebie usprawiedliwień i racjonalizować sytuacje, w których mniejszy i
      zależny od Was człowiek pada ofiarą Waszej bezradności. Dziecko oczywiście nie
      jest takie samo, jak dorosły. Jest słabsze, mniej doświadczone, wielu rzeczy nie
      rozumie, a wiele rozumie aż za dobrze i reaguje otwarcie, odruchowo, z większą
      "czystością intencji", co często jest bardziej bolesne i trudne do zniesienia
      dla nas, dorosłych. Po Waszych wypowiedziach widać, że to wszystko stanowi w
      Waszych głowach usprawiedliwienie fizycznych kar, podczas gdy powinno raczej
      obligować Was do tego, aby samemu wznieść się ponad swoje słabości. Tak to już
      jest, że wobec osób od nas zależnych mamy głównie obowiązki. Jeśli nie jesteś w
      stanie powstrzymać od pewnych zachowań osoby mniej doswiadczonej i słabszej od
      siebie, do tego osoby, którą sam kształtujesz, która od Ciebie zależy fizycznie
      i emocjonalnie, która kocha Cię bez względu na wszystko, to Ty jesteś winny, a
      nie to dziecko.
      Miałam okazję zetknąć się z Panią Kątną osobiście. Jest mądrą, dobrą i ciepłą
      kobietą. Obyśmy wszyscy byli w stanie zrobić chociaż w połowie tyle dobrego, ile
      zrobiła ona w swoim życiu. A jeśli ktoś tego nie widzi i woli obrzucać ją błotem
      w imię obrony swojego prawa do stosowania przemocy, to sam sobie wystawia
      paskudne świadectwo.
      • 22.04.09, 09:43

        Lepiej zwyzywac:

        www.youtube.com/watch?v=DB1nrLmXl7U&feature=related


        --
        Happiness is like peeing in your pants. Everyone can see it, but no one feels
        the warmth as you do. (J.Tilse)
      • 22.04.09, 09:57
        Racjonalizacja bicia dzieci ;) Kto się wypowie?

        Jak często bijecie swoje dzieci?
        Czy bijecie doraźnie?
        A może profilaktycznie w każdą sobotę?
        Czy kiedy dziecko osiąga pełnoletniość przestajecie je bić, czy może dopiero jak
        się wyprowadzi z domu?

        Przecież bicie jest jedynym słusznym sposobem wychowania, nie wiedzieliście?!?
        Dzieci są takie nieznośne!

        :/

        No to kto pierwszy z państwa krytykantów się wypowie?
      • 22.04.09, 10:03
        Piękny i kwietystyczny tekst. jak wiesz co to jest kwietyzm, to wiesz, że nie ma
        się nijak do rzeczywistości.

        Tego czego bronie, to przekonanie, że nawet najpiękniejszymi pragnieniami nie da
        się zmienić rzeczywistości. na oprawców dzieci jest dość środków i w obecnym
        systemie karnym. Jka ktoś chce "uwrażliwiać" to też ma dość środków niż
        wprowadzanie kolejnego przepisu prawnego. I nie jest argumentem, że to "miła i
        ciepła osoba" bo może i być, tylko czemu wywraca bezsensownie system prawny.

        Na patologie społeczna przepis nie wystarczy, natomiast obawiam się słusznie, że
        chodzi tu o kolejne wprowadzenie pod płaszczykiem "dobra dziecka" elementów
        postmodernistycznego światopoglądyu, światopoglądu przeszłej epoki.

        dziecko jest wrażliwą istota, ale jak każdej wrażliwej istocie przytrafiają mu
        się epizody dążenia do panowania nad otoczeniem, gdzie trzeba granice pokazać i
        nauczyc adekwatnych sposobów osiągania. I paradoksalnie - te "wrażliwe" kobiety
        (obserwacja pań w przedszkolu) jak nie maja realnych sankcji - sięgają po krzyk
        i straszenie (jak sie nie uspokoisz to zobaczysz...) oczywiście nic nie zobaczy,
        natomiast dziecko jest straszone, budzą się lęki itp...

        Zaręczam, że mój synek jak dostaje klapsa (oczywiście praktycznie to wcale nie
        dostaje) to nie ma w tym żadnego strachu, z zasady nie straszę i nie oszukuję
        dziecka. Za to tata pozwoli na o wiele więcej ciekawych rzeczy, niż komuś innemu
        przyjdzie do głowy, z tatą się można wspinać, zjeżdżać na linie, na strzelnicę,
        jeździć na rowerze, można skakać i nabijać sobie siniaki, tata zna fajne gry i
        czaruje w komputerze. Tylko nie wolno taty podporządkowywać, co najwyżej
        traktować równorzędnie.
        • 22.04.09, 10:14
          Właśnie chyba ten artykuł miał uwrażliwić, ale coś nie wyszło.

          Ile masz lat, że uważasz, że wszystkie ideały to można o kant du*y potłuc? Bo
          wewnętrznie to co najmniej 100 ;) Nie chcę Cie wcale obrazić, tylko zabrzmiałeś
          staro i zgorzkaniale :/

          I jak tu zmieniać świat? Jak uwrażliwić kamień? Jeśli jest tyle środków to
          chętnie bym się dowiedziała jakie to są
        • 22.04.09, 10:16
          Rzeczywistość da się zmienić działaniami, a te wynikają z pragnień i dobrze,
          żeby to były piękne pragnienia. Jeżeli ma się to nijak do dzisiejszej
          rzeczywistości, to właśnie tym bardziej należy pracować nad tym, aby ten stan
          rzeczy zmienić.
          To super, że taki z Ciebie świetny ojciec i tak Ci wygodnie na tym piedestale,
          który sobie sam wystawiłeś. Oby Twoje dziecko miało dokładnie takie samo zdanie
          o Tobie, jakie Ty masz o sobie. I oby miało takie zdanie dzisiaj, jutro i za 20
          lat. Zupełnie szczerze Ci tego życzę. Tym bardziej nie rozumiem, dlaczego tak
          zajadle bronisz stosowania przemocy w wychowaniu, skoro wiesz, że nie na tym
          wychowanie polega, a kary nie ograniczają się li i jedynie do fizycznej lub
          psychicznej przemocy.
          Jeżeli przeczytałeś cały wywiad, to wiesz, że Pani Kątna mówiła nie tylko o
          prawie, ale także o różnorodnych akcjach spłecznych. Podawała przykład Szwecji.
          Wspominała też o wychowaniu bezstresowym i wypowiadała się o nim krytycznie.
          Oczywiście, najłatwiej jest wyjąć dwa miłe słowa z kontekstu i za ich pomocą
          upupić osobę, której dotyczą. Bo jak ktoś jest "miły i ciepły", a oprócz tego
          próbuje bronić najsłabszych, to już naprawdę jego miejsce jest tylko w
          książeczkach dla grzecznych dzieci. Naprawdę, manipulacja grubymi nićmi szyta.
      • 22.04.09, 10:23
        Nie biłam, choć zdarzyło mi się uderzyć. I za każdym razem nie wiedziałam, kogo
        mi bardziej żal - czy własnego dziecka, które klepnęłam w pupę, czy siebie i
        własnego cierpienia.

        dlaczego ja jej nie moge raz walnac jak mnie wkurza?
        a potem sie zastanawiac czy miz zaql jej czy siebie ze uzyłem przemocy fizycznej
        hehe
        --
        pl.youtube.com/watch?v=iNmHpQ_TP1U&feature=related
    • 22.04.09, 09:47
      Najlepsze,najbardziej prospołeczne inicjatywy debilowaci politycy
      sprowadzą do absurdu.Jak na przejściu dla pieszych,samochód może cię
      przejechać,tylko nie ma prawa stać ci się krzywda.
    • 22.04.09, 09:48
      Skoro klapsa ktoś chce zakwalifikować jako akt przemocy,to jak wobec
      tego nazwie maltretowanie dzieci ("wypadło z okna" albo "wypadło z
      łóżeczka" tudzież "uderzyło się o łóżeczko"-a na całym ciele ma
      siniaki,ślady przypalania,ip.) w wersji naprawdę hardowej? No
      ludzie! Dupa nie szklanka,dać klapsa a dotkliwie pobić to różnica
      kolosalna!
    • 22.04.09, 09:54
      jak to się łatwo rozmawia o tych sprawach, a jak ciężko z tym żyć.. mam prawie
      4-letniego syna i prawie-byłą żonę jędzę, która wraz ze swoją "wspierającą"
      rodzinką żyje wyłącznie nienawiścią do mnie i powoli wlewa to w naszego
      synka.. sam nic podobnego nie robię, ale nadstawiając drugi policzek czuję, że
      przegrywam.. mały ma subtelnie robioną wodę z mózgu i rośnie na małego
      materialistę (dziadek ma mercedesa, drugi dom na wsi i prysznic z hi-fi)
      despotę (mały rozkazuje i dostaje) i agresora (jak cos nie po mysli to cios z
      bańki).. czytam, pytam, NIGDZIE nie znajduję porady jak sobie z tym radzić..

      przepraszam że troche off topic, bo bicie dziecka nie jest problemem,
      przynajmniej na razie.

      k c prłk!
      • 22.04.09, 10:07
        Wyrazy współczucia, niestety nie ma na to dobrej rady. Matka ma prawo wychowywać
        dzieciaka jak chce (chociaż z drugiej strony Ty też). Na pewno nie jest Ci łatwo
        patrzeć jak dziecko Ci się marnuje :(
      • 22.04.09, 10:14
        Nic nie zrobisz, natomiast staraj się mieć pozycję w życiu, być kimś atrakcyjnym
        z różnych powodów, czy to materialnych (zaradność), czy to zainteresowań
        (najlepiej jedno i drugie). Istnieje prawdopodobieństwo, że w momencie kryzysu
        trochę starsze już dziecko się do ojca w jakiś sposób zwróci. Wbrew pozorom
        ojciec jest figurą bardzo znaczącą, tylko wtedy takie drobiazgi grają rolę, ten
        ojciec musi "w czymś" - "być kimś", aby jakaś atrakcję sobą przedstawiał...
        • 22.04.09, 10:48
          dobra rada na tzw. długi termin. DZIĘKI!
          natomiast jeszcze chciałbym wiedzieć co robić teraz, kiedy młodziak wali z
          główki kiedy sie od niego czegokolwiek wymaga. biorą człowieka nerwy bo łeb to
          on ma twardy i czasem trafia..
          • 22.04.09, 11:02
            troche nie kumam jak 4latek moze cie uderzyc z banki? chyba kiedy lezysz hehe
            jezeli tak ci zle w tej rodzinie to ja zostaw niech radza sobie sami
            --
            pl.youtube.com/watch?v=iNmHpQ_TP1U&feature=related
          • 22.04.09, 14:01
            Polecam jakieś książki, lub nawet warsztaty na temat tego jak sobie
            radzić z emocjami (swoimi i dziecka). Natomiast w takiej konkretnej
            sytuacji powinieneś dziecko zdecydowanie przytrzymać za ramiona, nie
            dopuszczając do tego, żeby Cię uderzyło, zmusić, żeby na Ciebie
            popatrzyło, mówić wyraźnie i dobitnie, z gniewem, "piorunując"
            wzrokiem (masz prawo być zagniewany), być wtedy surowym, powiedzieć
            stanowczo co myślisz o takim zachowaniu, ze się gniewasz i jakie ono
            spowoduje konsekwencje następnym razem (wymyśl zawczasu konsekwencje
            która bedzie dla niego dotkliwa). Ważne, żeby dziecka nie karać od
            razu, ale dopiero następnym razem, gdy sytuacja się powtórzy.
            koniecznie tę konsekwencję zastosować. Dobrze by było, żeby matka z
            dziadkami również tak robili - może podrzuć im w jakiś sposób
            literaturę lub pomysł warsztatów?
            Dzieci trzeba wychowywać, wtedy będą zachowywały się odpowiednio.
            Oczywiście żadne bicie i klapsy nie wchodzi tu w grę.
        • 22.04.09, 13:28
          Ojciec mojego męża był ubogim i skromnym człowiekiem...nie imponował
          kasą ani wycieczkami....za to umiał słuchać, i był mądrym
          człowiekiem i jego dzieci na zawsze zapamietały go jako wspaniałego
          ojca! Nie daj się zwariowac! To czy jesteś dobrym ojce NIE mierzy
          się zawartością portfela na litość boską!!!! I ucz synka wartości!!!
          Mimo wszystko, ze nie tylko kasa kasa, po prostu spędzaj z nim
          czas...na czyms co oboje lubicie.
    • 22.04.09, 09:58
      Bez dwóch zdań.
      --
      Moje
      • 22.04.09, 11:21
        ignatz napisał:

        > Bez dwóch zdań.

        Hhaha. Dokładnie! Można tylko pofantazjować bo siedzę w bardzo sfeminizowanym
        miejscu.
        --
        www.dziennik.pl/polityka/article356775/Walesa_klamal_to_Zyzak_ma_racje_.html
    • 22.04.09, 10:17
      Dokąd zmierzamy z tymi metodami wychowawczymi? Kilka razy w życiu
      dostałem lanie, pani w szkole egzekwowała dyscyplinę linijką...i to
      nie była żadna patologia i do głowy mi nie przyszło, żeby skarżyć
      się do Rzecznika. Uważam, że zawiniłem i poniosłem karę. Co w tym
      dziwnego?
      Trzeba w końcu otwarcie powiedzieć, że państwo wprowadza coraz
      więcej regulacji, bo nie radzi sobie ze swoimi obywatelami. A gdzie
      się zaczyna problem? Właśnie w rodzinie. Dzieci są wychowywane
      przez telewizję. Nie mają wpojonych żadnych norm moralnych. Tym się
      państwo powinno zainteresować.

      >"W końcu jej powiedziałam, że jeżeli wyciągnie coś niezgodnie z
      >tym, co ustaliłyśmy, to pójdzie w tym do przedszkola, a ja powiem
      >pani i innym dzieciom, że dzisiaj Kamilka się ubrała według
      >własnego pomysłu. I wszystkie dzieci będą wiedziały, że Kamilka
      >miała zły pomysł."
      Idąc tokiem myślenia przeciwników kar cielesnych, trzeba by możę
      też zakazać tej zgubnej presji psychicznej. Jeszcze dziecko ze
      strachu zacznie się jąkać. Trzeba to zgłosić w Brukseli lub
      Strasburgu. Jakiś obłęd.

      zbawieni.blox.pl
      • 22.04.09, 10:24

        Najlepiej, gdyby panstwo od obywateli sie od..lo. I pozwolilo im zyc, zamiast
        wymyslac kolejne bzdurne przepisy majace na celu kontrolowac ich od kolyski po grob.
        --
        Happiness is like peeing in your pants. Everyone can see it, but no one feels
        the warmth as you do. (J.Tilse)
    • 22.04.09, 10:36
    • 22.04.09, 10:46
      Pani Mirosławo! Na początku chciałam pani tu, na forum publicznym, podziękować
      za zainteresowanie sprawą mojego dziecka kilka lat temu. Co prawda, sytuacji
      nie udało się wtedy rozwiązać, a z niechęcią dziecka do szkoły wywołaną przez
      "metody wychowawcze" panujące w tamtej szkole borykamy się z dzieckiem do
      dziś, ale wsparcie psychiczne udzielone matce w takiej sytuacji jest nie do
      przecenienia.


      A teraz trochę polemiki :)

      "Dlaczego łatwiej nam panować nad sobą w relacjach z ludźmi dorosłymi, którzy
      nas denerwują - przecież nie chwytamy szefa za krawat, nie trząchamy nim, nie
      dajemy klapsów pani urzędniczce? Bo wiemy, że naruszylibyśmy pewną normę
      nietykalności fizycznej. A dlaczego z nietykalnością mojego dziecka mogę sobie
      robić, co chcę?"

      Uważam, że główny powód jest inny. Po prostu nikt od nas nie oczekuje, że
      będziemy mieli zachowanie urzędnika pod kontrolą. Za to oczekuje się od nas,
      rodziców, że będziemy w pełni kontrolowali zachowanie swoich dzieci,
      niezależnie od sytuacji. Mam tu na myśli szkołę, współmałżonka, dalszą
      rodzinę, "życzliwe" sąsiadki, słowem - społeczeństwo.

      Przekroczenie granicy nietykalności fizycznej pewnie też odgrywa swoją rolę.
      Na pewno łatwiej ją przekroczyć wobec kogoś, komu myliśmy pupę... Ale tego nie
      zmienimy. Myślę, że jedyną drogą do zmniejszenia skali przemocy wobec dzieci
      jest danie wsparcia społecznego proporcjonalnego do oczekiwań społecznych
      wobec rodziców. Jeśli rola wychowawcza szkoły będzie się ograniczała do
      "skarżenia" na dzieci rodzicom, jeśli dzieci będą straszone psychologiem,
      jeśli na wizytę w PPP będzie się czekało kilka miesięcy, to nie ma mowy o
      realnych zmianach na lepsze.

      Zaś co do samych klapsów... Widziałam kiedyś w ZOO jak małpiej mamie skończyła
      się cierpliwość więc przytrzymała swoje niesforne małpiątko przy ziemi i
      zwyczajnie wlała mu kilka klapsów. One są po prostu instynktowne. Owszem, nie
      wolno ich nadużywać, ale wydaje mi się, że całkowite ich wyeliminowanie nie
      jest ani konieczne ani możliwe. I na pewno nie da się tego zrobić poprzez
      zakazy. Trzeba działać na rzecz dania rodzicom alternatywnych metod
      wychowawczych, wsparcia właśnie, a nie zakazów. Myślę, że trzeba by było
      zacząć od DARMOWYCH i OBOWIĄZKOWYCH szkoleń z zakresu wychowywania dla
      pediatrów i nauczycieli oraz... nauczyć ich jak tę wiedzę przekazywać rodzicom.
    • 22.04.09, 10:51

      Wara od ingerencji w kompetencje matki i ojca.

      Swiat sie konczy.
      • 22.04.09, 13:30
        doodie222 napisał:

        > Wara od ingerencji w kompetencje matki i ojca.

        Najpierw definiuj 'kompetencje'.

        --
        Człowiek wszystko w życiu zniesie, z wyjątkiem jajka ;)
    • 22.04.09, 10:53
      bo po kokardę mam rozdarte bachory. Wieki całe nie przeszkadzało to nikomu i
      ta pseudo humanitarna cywilizacja wymyśla takie bzdury, które powodują, że nie
      da się wytrzymać w miejscach publicznych bo gó...arze się wydzierają, biegają
      a rodzice mają to gdzieś.
      --
      www.dziennik.pl/polityka/article356775/Walesa_klamal_to_Zyzak_ma_racje_.html
    • 22.04.09, 10:55
      Poszczególne kraje europejskie, które swego czasu tak rozczulały się nad prawami
      dziecka, teraz w ogóle nie mają dzieci. Tylko skończony wariat brałby się za coś
      takiego, jak wychowywanie dzieci pod "czujnym okiem UE"
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.