Niemieccy politycy, jako przywódcy największego pod każdym względem państwa w UE, mają decydujący głos w niemal wszystkich sprawach. Niemieccy politycy mają ogromną władzę, ich decyzje wpływają na 400mln Europejczyków, ale odpowiadają jedynie przed 80mln swoich obywateli. I tu jest właśnie problem! Hegemonia Niemiec ma rację bytu w tzw. "Europie Ojczyzn" postulowanej przez PiSiactwo!! Rozwiązaniem tego problemu jest Euro-Federacja!! W zjednoczonym europejskim super-państwie nie będzie miejsca na hegemonię żadnego z państw je współtworzących. Politycy będą wybierani z klucza partyjnego (ideowego) a nie narodowego. Dziś hegemoni z Berlina czy Paryża nie muszą jeździć do zabiedzonej Polski by zbiegać o poparcie elektoratu, zaś władze nowego super-państwa będą musiały zabiegać o poparcie szerokiego elektoratu w skali całej 400mln federacji!
Nie jestem oczywiście jakimś germanofobem i wolę już w Europie hegemonię Niemiec niż na przykład USA. Jednak model Euro-Federacji i rządów bez dominacji żadnego z państw członkowskich to model bez porównania lepszy. Poza tym aż się dziwię że nikt nie wykorzystuje tego argumentu by dopie...ć Panuprezesowi i wytworzyć w oczach jego elektoratu obraz Prezesa jako "pożytecznego idioty Berlina" (z punktu widzenia kato-narodowego pisiactwa oczywiście).
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.