Dodaj do ulubionych

Bankructwo Polski!

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.04, 12:26

Bankrutuje Polska!Czy w Szczebrzeszynie, czy w Chełmie, czy w Brzozowie, czy
w Ustrzykach, wszędzie zbankrutowały prawie wszystkie zakłady pracy.
Większego bankructwa w Polsce być nie może!!!
Zamyka się nawet szpitale, przychodnie, przedszkola i żłobki. Dzieciom
odebrano nawet dotacje na dożywianie. Zlikwidowano fundusze alimentacyjne i
nie ma zapomóg dla bezrobotnych. Jak żyć mają w tych małych miasteczkach?
Padają prawie wszystkie sklepy. Ludzie żyją na kredyt lub z emerytury i
niewielu pracowników budżetowych. Szkoły funkcjonują, bo są opłacane z
wyżebranych- wymuszanych składek od rodziców. Nawet sklepy z ciuchami na
wagę, czy z rzeczami po 4zł. padają!
Funkcjonują jeszcze tylko zakłady pogrzebowe, urzędy państwowe do ściągania
podatków.
SLD przekupuje bieszczadzkie dzieci wodą sodową "za darmo", aby namawiały
rodziców do głosowania na tych, którzy doprowadzili do tego stanu gospodarkę
(Nowiny 8.06.04)!

Dość mamy szmateksowej i bankrutującej UE!!!
Ci którzy rządzili; SLD (Samoobrona), UW, PO,AWS(PiS), dlaczego startują do
UE ?
Może po to by, ją tak doprowadzić do bankructwa, jak Polskę?
Edytor zaawansowany
  • Gość: zzyzzio IP: 213.76.135.* 09.06.04, 12:37
    Witaj Zygmuś! Widzimy, że jesteś znów w formie...
  • 1tomasz1 09.06.04, 13:28
    Gość portalu: zzyzzio napisał(a):

    > Witaj Zygmuś! Widzimy, że jesteś znów w formie...

    Niech mnie ktoś teraz przekona, że fobi mają równo pod sufitem. :))))
    A swoją drogą Zigi, dobre to było. Dawaj więcej. :)
  • 1tomasz1 09.06.04, 13:26
    Gość portalu: Zygmunt napisał(a):

    >
    > Bankrutuje Polska!Czy w Szczebrzeszynie, czy w Chełmie, czy w Brzozowie, czy
    > w Ustrzykach, wszędzie zbankrutowały prawie wszystkie zakłady pracy.

    Jak się nazywał ten minister propagandy w rządzie Saddama? Ten, który to na tle
    przejeżdżających przez Bagdad amerykańskich czołgów opowiadał o zwycięstwie
    armii irackiej? Zigi, to nie Twój wuj? :))))))

    > Większego bankructwa w Polsce być nie może!!!

    Może być. Bankructwo zdrowego rozsądku. Zigi, co piłeś?

    > Zamyka się nawet szpitale, przychodnie, przedszkola i żłobki.

    Pędzę więc po dziecko do przedszkola. Może już zamknęli? A'propos Zigi, ile
    masz dzieci? W jaki sposób przyczynileś się do zwiększenia przyrostu
    naturalnego w narodzie? :)

    > Dzieciom
    > odebrano nawet dotacje na dożywianie.

    Dotacje. Te z moich podatków niby? ;)

    > Zlikwidowano fundusze alimentacyjne i
    > nie ma zapomóg dla bezrobotnych.

    Katastrofa. A co jest zamiast funduszu alimentacyjnego? Nic, Panie kłamco do
    kwadratu?

    > Jak żyć mają w tych małych miasteczkach?

    No właśnie Zigi, jak się żyje w Krośnie?

    > Padają prawie wszystkie sklepy. Ludzie żyją na kredyt lub z emerytury i
    > niewielu pracowników budżetowych. Szkoły funkcjonują, bo są opłacane z
    > wyżebranych- wymuszanych składek od rodziców. Nawet sklepy z ciuchami na
    > wagę, czy z rzeczami po 4zł. padają!

    A jednak nie. Ty nie piłeś. Masz po tym katar? :)

    > Funkcjonują jeszcze tylko zakłady pogrzebowe, urzędy państwowe do ściągania
    > podatków.

    Całe szczęście. Ulżylo mi... :)

    > SLD przekupuje bieszczadzkie dzieci wodą sodową "za darmo", aby namawiały
    > rodziców do głosowania na tych, którzy doprowadzili do tego stanu gospodarkę
    > (Nowiny 8.06.04)!

    Wodę sodową to ty masz we łbie i to w nadmiarze. :)

    >
    > Dość mamy szmateksowej i bankrutującej UE!!!

    Powiedzmy więc jej zgodnym churem: dość, dość, dość! :))))

    > Ci którzy rządzili; SLD (Samoobrona), UW, PO,AWS(PiS), dlaczego startują do
    > UE ?

    To rozumiem. Dlaczego jednak startuje LPR? Bo JKM wprost powiedział, że dla
    kasy. Czy Giertycha stać na taką szczerość.

    > Może po to by, ją tak doprowadzić do bankructwa, jak Polskę?
    >
    Zigi, coś się tak wk...? LPR ustawiła Cię na ostatnim miejscu na liście?
    Pisałem, że warto głosować na tych z ostatnich miejsc. Masz szansę. :)
  • Gość: fiskus IP: *.anonymizationservice.com 09.06.04, 18:16
    A ile POLSKA wplacila juz do kasy UNI ?????
    Moze ktos odpowie .............
  • Gość: stąd IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.06.04, 12:29
    4 maja 2004 r. wpłaciliśmy składkę majową w wysokości 727 mln zł.
    Następne powinniśmy wpłacać pierwszego każdego miesiąca. A zatem prawdopodobnie
    1 czerwca zapłaciliśmy kolejne 727 mln zł. Jednak żadne media nie poinformowały
    o tym fakcie. Zapewne w ramach kampanii wyborczej. Co ciekawe Ministerstwo
    Finansów ma awarię serwera. Już tydzień temu wiedzieli, że awaria potrwa do 14
    czerwca 2004 r.
  • Gość: Zygmunt IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.04, 19:27

    > Bankrutuje Polska! Czy w Szczebrzeszynie, czy w Chełmie, czy w Brzozowie, czy
    > w Ustrzykach, wszędzie zbankrutowały prawie wszystkie zakłady pracy.

    Jak się nazywał ten minister propagandy w rządzie Saddama?
    -Tomasz z GW???????
    Ten, który to na tle
    przejeżdżających przez Bagdad amerykańskich czołgów opowiadał o zwycięstwie
    armii irackiej? Zigi, to nie Twój wuj? :))))))
    TO PEWNIE Twój?
    Tu padają zakłady pracy, a ty widzisz,że pracują.

    > Większego bankructwa w Polsce być nie może!!!

    Może być. Bankructwo zdrowego rozsądku.
    -Pewnie Twojego-Pewnie Twojego.
    Zigi, co piłeś?
    Zapytaj siebie!


    > Zamyka się nawet szpitale, przychodnie, przedszkola i żłobki.

    Pędzę ( bimber można teraz pędzić legalnie!, by rozpijac się w tej UE)
    więc po dziecko do przedszkola.
    Zajmij się wychowywaniem a nie pisaniem tu bzdur.
    Może już zamknęli?
    -A jednak coś piłeś!
    -W jednym mieście zamknięto wiele przedszkoli.

    A'propos Zigi, ile
    masz dzieci?
    -Ile Ty masz, skoro pędzisz?

    W jaki sposób? przyczynileś się?

    (Pomyliłeś funkcje naiwnego policjanta rządowego)
    do zwiększenia? przyrostu ?
    naturalnego w narodzie? :)
    Piłeś!!!!

    > Dzieciom
    > odebrano nawet dotacje na dożywianie.

    Dotacje. Te z moich podatków niby? ;)
    A jak do UE biorą nasze pieniądze to cię nie wzrusza?
    Jesteś jak naiwny policjant broniący wszystkiego, co rządowe!

    > Zlikwidowano fundusze alimentacyjne i
    > nie ma zapomóg dla bezrobotnych.

    Katastrofa. A co jest zamiast funduszu alimentacyjnego?
    -To ,co wypłacają zamiast dotychczasowej kwoty -to jest kpina żałosna z
    biednych dzieci i kobiet. I jeszcze, że tu możesz w tak okropny sposób kpić z
    biedy.
    Doczekasz się podobnego losu i zrozumiesz. Tak będzie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    Nic, Panie kłamco do
    kwadratu?
    -Podsumowanie przesłuchania na SB!
    Kłamcą, to ty jesteś. Przeczytaj, co tu napisałeś!!!

    > Jak żyć mają w tych małych miasteczkach?

    No właśnie Zigi, jak się żyje w Krośnie?
    A ty nie żyjesz w Krośnie? Sprawdź!!!!Ja nie pisałem o Krośnie, ale o
    Szczebrzeszynie, Ustrzykach, Chełmie!

    > Padają prawie wszystkie sklepy. Ludzie żyją na kredyt lub z emerytury i
    > niewielu pracowników budżetowych. Szkoły funkcjonują, bo są opłacane z
    > wyżebranych- wymuszanych składek od rodziców. Nawet sklepy z ciuchami na
    > wagę, czy z rzeczami po 4zł. padają!

    A jednak nie.??????????????????

    Ty nie piłeś.
    _ TY Piłeś?
    Masz po tym katar? :)-Przesłuchanie?
    -Rzeczywistość jest bardziej okropna niż tu opisałem.

    > Funkcjonują jeszcze tylko zakłady pogrzebowe, urzędy państwowe do ściągania
    > podatków.

    Całe szczęście. Ulżylo mi... :)
    Nad miską?

    > SLD przekupuje bieszczadzkie dzieci wodą sodową "za darmo", aby namawiały
    > rodziców do głosowania na tych, którzy doprowadzili do tego stanu gospodarkę
    > (Nowiny 8.06.04)!

    Wodę sodową to ty
    masz we łbie
    i to w nadmiarze. Sądzisz po sobie i komuś przypisujesz!
    :)Przeczytaj "Nowiny" z 8.06.04

    >
    > Dość mamy szmateksowej i bankrutującej UE!!!

    Powiedzmy więc jej zgodnym churem:
    -A nie chórem? Piłeś?
    dość, dość, dość! :))))
    -Dość masz picia?

    > Ci którzy rządzili; SLD (Samoobrona), UW, PO,AWS(PiS), dlaczego startują do
    > UE ?

    To rozumiem. Dlaczego jednak startuje LPR?
    Wystartowała!!!!
    Bo JKM wprost powiedział, że dla
    kasy.
    -A co to ma wspólnego? A kto nie weżmie należnej kasy? UE? PO ?
    Czy Giertycha stać na taką szczerość.
    -Nie jestem Giertychem!
    Giertych nie mieszka w Krośnie. To chyba Twoje urojenia.
    A może powiesz,Z że jesteś Napoleonem? Albo Janem Pawłem?

    > Może po to by, ją tak doprowadzić do bankructwa, jak Polskę?
    >
    Zigi, coś się tak wk...?

    LPR ustawiła Cię na ostatnim miejscu na liście?
    (Ciebie nie ustawiła?)
    Pisałem, że warto głosować na tych z ostatnich miejsc. Masz szansę. :)
    Będziesz głosował na mnie ? Masz bujną wyobrażnię ?

    -Niestety jesteś kłamcą, bo ja nie startuję!!!
    I stale mnie bierzesz za jakiegoś "Jana"?????
    Musiał on cię bardzo, zdenerwować, skoro nie wiesz, co piszesz i komu
    odpowiadasz?
    Bądź Pan poważny!
    Kto pod kim dołki kopie , ten sam w nie wpada.
    Nie miałeś Tomaszu sposobu ani warunków do podważenia mojego opisu Polski
    bankrutujacej, dlatego po kilku piwach plotłeś od rzeczy.
    Postaraj się teraz na trzeźwo, spokojnie odpowiedzieć, że jednak bankrutuje
    Polska w UE.



  • Gość: Zygmunt IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.04, 19:54
    Frag. dyskusji z Tomaszem:
    Zygmunt;) Dzieciom odebrano nawet dotacje na dożywianie.

    Tomasz:Dotacje. Te z moich podatków niby? ;)
    Zygmunt:A jak do UE biorą nasze pieniądze, to cię nie wzrusza?
    Nasz Dziennik, Środa, 2 czerwca 2004, Nr 128 (1927)Potrzebne dożywianie

    Coraz więcej dzieci w Polsce cierpi głód. Często w ich domach wystarcza tylko
    na chleb, nie ma mowy nawet o ciepłej zupie. Powodem biedy w rodzinach jest
    bezrobocie rodziców, choroba, niezaradność życiowa, niskie zarobki, a także
    patologia. Jak pokazują ostatnie dane, najtrudniejsza sytuacja jest w
    Bieszczadach, na Pomorzu, w dawnym województwie zielonogórskim i lubuskim oraz
    w okolicach Ełku i Suwałk.
    Pod koniec ubiegłego roku Ministerstwo Gospodarki, Pracy i Polityki Społecznej
    zapowiedziało, że w 2004 roku nie będzie realizowany w Polsce rządowy program
    dożywiania dzieci, a pieniądze na ten cel zostaną przekazane gminom, które
    przejmą to zadanie w formie zasiłku okresowego. Jednocześnie zmniejszono sumę
    przeznaczoną na dożywianie dzieci. Na ten rok wynosi ona 60 mln (dla
    porównania - w roku ubiegłym było to 160 mln zł). Do tej pory jednak żadne
    pieniądze nie zostały gminom przekazane. Krzysztof Mikulski, zastępca dyrektora
    Departamentu Pomocy Społecznej, uspokajał w grudniu ubiegłego roku, że nikt nie
    pozbawi dzieci dożywiania. - Sto milionów zabrane z dożywiania zostanie
    przesunięte na zasiłki celowe oraz okresowe dla rodzin. Rodzice dostaną
    pieniądze i będą je mogli wykorzystać np. na dożywianie - mówił.
    Wiele indywidualnych osób i całych środowisk, mając na uwadze dobro dzieci,
    protestowało przeciwko decyzji ministerstwa. Związek Bieszczadzkich Gmin
    Pogranicza wystosował nawet apel o pomoc do rządu oraz parlamentarzystów, w
    którym czytamy m.in.: "Gorący posiłek podany dziecku w szkole bywa najczęściej
    jedynym w ciągu dnia, jaki to dziecko spożywa (dotyczy to głównie środowisk
    popegeerowskich). W sezonie zimowym przy słabym skomunikowaniu i odśnieżaniu
    dróg uczniowie długo oczekują na przystankach na przewóz, a niektórzy zmuszeni
    są dodatkowo pokonywać pieszo kilkukilometrowe odcinki z osad leśnych do szkół
    (...). Nie można stosować prostej arytmetyki przy rozdziale środków i
    przykładać kryteriów rozdziału obowiązujących na innych terenach Polski do
    bieszczadzkich realiów (...)".
    Tylko najbiedniejszym...
    Nic nie pomogło. Jak dowiedzieliśmy się w Wydziale Polityki Społecznej
    Podkarpackiego Urzędu Wojewódzkiego, dopiero pod koniec maja ministerstwo
    rozdzieliło wspomniane 60 mln na województwa. I tak na przykład województwo
    podkarpackie otrzymało na dożywianie 4 mln zł. - Do tej pory, zgodnie z ustawą
    o pomocy społecznej, gminy dożywiały dzieci z własnych środków. Teraz, kiedy z
    gmin spłyną do nas informacje o dotychczas realizowanym zadaniu, będziemy mogli
    rozdzielić i przekazać pieniądze. Mamy nadzieję, że wystarczy ich dla
    wszystkich, którzy mają dochody do 100 procent kryterium dochodowego (uprzednio
    było to 200 procent) określonego w ustawie o opiece społecznej. W praktyce
    wygląda to tak, że w rodzinie dochód na jednego członka nie może przekraczać
    316 zł (poprzednio ok. 700). - wyjaśnia Mirosław Przewoźnik, zastępca dyrektora
    Wydziału Polityki Społecznej PUW, dodając, że w województwie podkarpackim
    dożywianiem objętych jest 62 tysiące dzieci (w ubiegłym roku 77 tys. uczniów -
    dopisek MAP). - Potrzeby na pewno są większe, ale opieka społeczna nie jest od
    tego, żeby pomagać wszystkim, ale tylko tym najbiedniejszym - podkreśla. Jak
    więc do tej pory gminy radziły sobie z dożywianiem dzieci? Różnie - w
    zależności od tego, jak zamożna jest dana gmina. Często gdy brakowało środków,
    szukano sponsorów, proszono o pomoc parafie.
    Nie tylko MOPS
    W Krakowie dożywianiem dzieci zajmuje się wiele organizacji. Potrzeby są bowiem
    wielkie. Sam Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej dożywia ze środków miasta 3922
    dzieci (w roku ubiegłym 4700). Od stycznia do maja otrzymały 179 127 posiłków
    na kwotę 555 412 zł. - Obecnie możemy finansować dożywianie tylko tym
    najbiedniejszym, a potrzeby są znacznie większe - powiedziała nam Marta
    Chechelska-Dziepak, rzecznik prasowy MOPS w Krakowie.
    W pomoc dzieciom włącza się więc wiele innych organizacji, instytucji. Często
    przy parafiach powstają jadłodajnie czy punkty wydawania żywności. - Każdego
    dnia przychodzi do nas kilkunastoletni chłopczyk i bierze trzy bochenki chleba
    dla swojej wielodzietnej rodziny - opowiada siostra albertynka. - Ostatnio
    otrzymałem wiadomość, że potrzeba sfinansować dożywianie dwójce dzieci. Umarł
    im ojciec i są w bardzo trudnej sytuacji. Od razu więc poszedłem do proboszcza,
    a ten bez wahania zgodził się pokryć koszty - opowiada Kazimierz Bożek z
    zespołu charytatywnego działającego przy parafii Podwyższenia Krzyża Świętego w
    Krakowie, a jednocześnie radny dzielnicy XI w tym mieście.Warto podkreślić, że
    pan Kazimierz całym sercem zaangażowany jest w pomoc najuboższym i gdzie może,
    tam zawsze da cukier, mąkę, chleb czy inne konieczne produkty. W bieżącym roku
    także dzięki jego inicjatywie rada dzielnicy XI wygospodarowała na dożywianie
    dzieci 36 tys. zł. - Widzimy bardzo dużą biedę, bezradność ludzi, więc
    spieszymy im z pomocą. Wiele osób z różnych powodów nie chce korzystać z opieki
    społecznej, wstydzą się, boją, dlatego wychodzimy do nich z pomocną ręką.
    Organizujemy różne zajęcia dla dzieci, dajemy paczki przed świętami, po prostu
    pomagamy, jak możemy - podkreśla pan Kazimierz.
    W tej działalności na rzecz ubogich bardzo pomaga parafia. To dzięki księżom
    katechetom, wizycie duszpasterskiej odkrywa się ludzi biednych, którzy
    potrzebują wsparcia. W kościele natomiast wystawione są kosze, do których
    parafianie wkładają rzeczy dla potrzebujących. Tej pomocy księża uczą już
    najmłodszych, np. organizując w szkołach przed świętami czy rozpoczęciem roku
    szkolnego pomoc koleżeńską.
    Jest ciężko
    - Nie stać mnie na gotowanie dzieciom obiadów. Ani ja, ani mąż nie mamy pracy.
    Żyjemy właściwie z dnia na dzień. Nasze dzieci jedzą ciepłą zupę w szkole, a w
    domu dojadają chleb - opowiada p. Krystyna, matka 4 dzieci w wieku szkolnym
    mieszkająca w Bieszczadach. Takie przykłady można mnożyć.
    Jak wykazują ostatnie badania, Podkarpacie to jedno z czterech województw, w
    którym dzieci są w najtrudniejszej sytuacji. Przypomnijmy, że obecnie stopa
    bezrobocia wynosi tam blisko 30 procent, a od dawna nie powstał na tym terenie
    żaden duży zakład pracy. Ludzie żyją na granicy nędzy.
    Z tego powodu wiele dzieci korzysta z dożywiania prowadzonego w szkole.
    Posiłek, który tam dostają (cena obiadu wynosi około 1,5 zł), jest ważny dla
    nich nie tylko ze względu na rozwój fizyczny, ale także z uwagi na ich zdrowie.
    Powszechnie wiadomo, że dzieci, które nie jedzą obiadów, są apatyczne i łatwo
    zapadają na różne choroby. - Uczniowie, którzy są głodni, na lekcjach nie mogą
    się skupić i ciężko do nich dotrzeć z jakimikolwiek informacjami. W efekcie
    gorzej się uczą. Takich sytuacji u nas nie brakuje - powiedziała nam pani Anna,
    nauczycielka w jednej z bieszczadzkich szkół.
    MOPS w Lesku prowadzi dożywianie w siedmiu szkołach. Niestety, tylko w jednej
    dzieci dostają ciepły obiad. W pozostałych otrzymują tzw. suchy prowiant, czyli
    drożdżówkę oraz coś ciepłego do picia, czasem jakiś owoc. - Obecnie dzienna
    stawka żywieniowa dla jednego dziecka wynosi u nas 1,5 zł. Za tę sumę naprawdę
    trudno jest coś ugotować. Do maja mieliśmy sponsora, który do każdego dziecka
    dołożył nam 50 groszy. Tak, niestety, nie będzie w czerwcu, więc będziemy
    musieli coś wymyślić - martwi się Danuta Słabik, dyrektor MOPS w Lesku.
    Iskierką nadziei są pieniądze, które mogą nadejść z Podkarpackiego Urzędu
    Wojewódzkiego. Gdyby zostały przekazane jeszcze w czerwcu, dzieci nie zostałyby
    pozbawione ciepłej zupy...
    O tym, jak wielkie są potrzeby, może świadczyć fakt, że w Lutowiskach, kiedy
    znalazły się środki od s
  • Gość: Zygmunt IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.04, 19:56

    O tym, jak wielkie są potrzeby, może świadczyć fakt, że w Lutowiskach, kiedy
    znalazły się środki od sponsora, w jednej ze szkół dożywianiem objęto 217
    dzieci z 300. - Wszystkie te dzieci wymagają pomocy, dochody ich rodzin są
    naprawdę bardzo niskie - powiedziała nam Anna Mahal, kierownik Gminnego Zespołu
    Obsługi Oświaty w Lutowiskach. Oprócz tego dożywianie prowadzi tu Gminny
    Ośrodek Pomocy Społecznej. - Dożywiamy 76 dzieci w SP w Lutowiskach oraz dzieci
    w szkołach filialnych. W Lutowiskach stawka żywieniowa wynosi 1,9 zł i z tego
    gotujemy dzieciom ciepły posiłek, a w filiach 1,4 zł, tam dzieci dostają tylko
    tzw. suchy prowiant - mówi Grażyna Wojnar, pracownik socjalny GOPS w
    Lutowiskach. - Nie wiemy, jak będzie od września. Mamy jednak nadzieję, że nie
    zabraknie nam środków dla dzieci - dodaje.
    Nie tylko dzieci
    Widząc wielkie potrzeby, z pomocą dzieciom oraz ich rodzinom przychodzi Caritas
    w Polsce. Jak poinformowała nas Agnieszka Kubicka z Caritas Polska z Warszawy,
    w skali całego kraju organizacja dożywia około 120 tysięcy osób, w tym około 60
    tysięcy dzieci. - Z naszej pomocy korzystają dzieci i młodzież w placówkach
    socjoterapeutycznych, w szkołach, a także w innych placówkach pomocowych.
    Pomagamy także dzieciom z rodzin wielodzietnych oraz w domach samotnej matki -
    wylicza Agnieszka Kubicka. Stawka jednego obiadu w Caritas w Polsce została
    wyliczona na 2,4-3 zł. Pieniądze na ten cel pochodzą m.in. z ogólnopolskiej
    akcji "Kromka chleba" oraz z wpłat ofiarodawców. - Potrzeby w tym względzie są
    bardzo duże. Społeczeństwo z każdym dniem jest biedniejsze, a to odbija się na
    dzieciach. Staramy się reagować na każdy sygnał, często sami "wyłapujemy"
    dzieci i przyprowadzamy do naszych świetlic, których w Polsce jest 120. W
    diecezji zielonogórsko-gorzowskiej mamy aż 50 takich placówek - wyjaśnia
    Agnieszka Kubicka.
    Caritas w Polsce stara się aktywizować bezrobotnych poprzez tworzenie dla nich
    miejsc pracy, a w konsekwencji środków do życia. Takie akcje miały już miejsce
    m.in. w Białymstoku oraz Ełku. Oby było ich jeszcze więcej.Małgorzata Pabis,
    www.naszdziennik.pl

  • snajper55 09.06.04, 22:29
    Wzrost gospodarczy w I kwartale wyniósł 6,9 proc. PKB - podał w środę Główny
    Urząd Statystyczny. Żaden z analityków nie spodziewał się takiego wyniku

    czytaj dalej »
    r e k l a m a





    Dane ogłoszone w środę przez GUS zaskoczyły rynek finansowy. Ekonomiści
    spodziewali się, że wzrost gospodarczy będzie wyższy niż 6 proc., może nawet
    6,5. Prognoza NBP mówił a 6,4 proc.

    Głównym motorem wzrostu okazał się eksport i popyt wewnętrzny. Inwestycje
    wzrosły o 3,5 proc. To już wyraźny wzrost w porównaniu z wynikiem z ostatniego
    kwartału ubiegłego roku (0,1 proc.), ale daleko od zapisanych przez rząd w
    budżecie 12 proc. w całym 2004 roku.

    W pierwszych trzech miesiącach tego roku bardzo szybko rozwijał się przemysł -
    wartość dodana wzrosła o 14,5 proc. Wyraźnie przyspieszyły też usługi (wzrost o
    5,7 proc.). W tyle zostawało budownictwo (spadek o 3,9 proc.), wiemy jednak już
    że w kwietniu i w budownictwie nastąpił ogromny przełom.

    Rząd przewiduje, że w tym roku wzrost gospodarczy wyniesie 5,7 proc., a w
    przyszłym 5 proc. PKB.

    S.
    --
    veritas odium parit, obsequium amicos
  • Gość: Zygmunt IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.04, 23:32
    NA TONĄCYM OKRĘCIE I CIESZY WZROST PKB! ALE TO TAK, JAK W PROPAGANDZIE SUKSESU
    U GENOWEFY PIGWY I Z WYKONANIEM NORMY W 1895 000%!
    OSTATNIA I NIEZASTĄPIONA BELKA RATUNKU-PKB.
  • krzysztofsf 10.06.04, 00:46
    snajper55 napisał:

    > Wzrost gospodarczy w I kwartale wyniósł 6,9 proc. PKB - podał w środę Główny
    > Urząd Statystyczny. Żaden z analityków nie spodziewał się takiego wyniku
    >
    > czytaj dalej »
    > r e k l a m a
    >

    Nienaumyslnie sam skomentowales ta informacje.



    --
    Lista nr 5 to najlepszy wybor - najnizsze podatki i ograniczenie biurokracji - utrzymanie suwerennosci.
    Fundusz Wyborczy Unii Polityki Realnej:
    BRE Bank o/Warszawa 07114010100000548618002021
  • Gość: PABLO IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.06.04, 09:35
    Jest dobrze a będzie lepiej. zsadniczym pytaniem jest co takiego wydarzyło się
    w pierwszym kwartale że tak wzrosło? nie bylismy jeszcze w UE. Co ciekawe jak
    pytać ludzi wokół to twierdzą że takiej bryndzy i zastoju dawno nie było a tu
    taka niespodzianka. Tow. Miller już rok temu wizytując GUS twierdził iż w
    chwili przystąpienia do UE rola tej instytucji rośnie. Wraz ze wzrostem
    znaczenia GUS rosną też wskaźniki. Wzrost zakupów materiałów budowlanych można
    z łatwością wytłumaczyć wzrostem VAT poza tym w miarę wzrostu cen nośników
    energii VATów akcyz etc. będzie nam również rósł bardzo szybko PKB. Podejrzewam
    tu dramatyczne wzrosty po akcesji. Ponieważ nie wierzę w żadne wskaźniki a w to
    co widzę to poczekam z optymizmem jak wokół mnie zacznie sie poprawiać.
  • 1tomasz1 11.06.04, 08:18
    Gość portalu: PABLO napisał(a):

    > Jest dobrze a będzie lepiej. zsadniczym pytaniem jest co takiego wydarzyło
    się
    > w pierwszym kwartale że tak wzrosło? nie bylismy jeszcze w UE.

    Oj boli Cię to, boli. Dlatego doszukujesz się dziury. Pytanie tylko co będziesz
    pisał o II kwartale? :)))

    > Co ciekawe jak
    > pytać ludzi wokół to twierdzą że takiej bryndzy i zastoju dawno nie było a tu
    > taka niespodzianka.

    Moja firma w I kwartale ma zysk jak za cały poprzedni rok. Chyba z
    niewłaściwymi ludźmi gadasz.

    > Tow. Miller już rok temu wizytując GUS twierdził iż w
    > chwili przystąpienia do UE rola tej instytucji rośnie. Wraz ze wzrostem
    > znaczenia GUS rosną też wskaźniki.

    Wiedziałem, że któryś to wreszcie napisze. Tylko dlaczego nie wprost, że GUS
    manipuluje?

    > Wzrost zakupów materiałów budowlanych można
    > z łatwością wytłumaczyć wzrostem VAT

    Zgoda. Tylko dlaczego ten wzrost utrzymuje się po 1 maja?

    > poza tym w miarę wzrostu cen nośników
    > energii VATów akcyz etc. będzie nam również rósł bardzo szybko PKB.

    O rany! Mamy mistrza ekonomii. :))))

    > Podejrzewam
    >
    > tu dramatyczne wzrosty po akcesji. Ponieważ nie wierzę w żadne wskaźniki a w
    to
    >
    > co widzę to poczekam z optymizmem jak wokół mnie zacznie sie poprawiać.

    To długo poczekasz. Nie lepiej zmienić środowisko? ;)
  • Gość: Zygmunt IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.06.04, 12:08
    Jaki wzrost jak nie ma pieniędzy na dożywianie? Polska bankrutuje i to, ze
    względu na dostosowanie się do UE!!!
    Czytamy dziś; w Naszym Dzienniku;
    "Nie ma pieniędzy na dożywianie dzieci
    W połowie maja br. Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej w Dębicy zakończył akcję
    dożywiania dzieci. Powód? Brak pieniędzy w kasie gminy. W ten sposób około 1,3
    tys. uczniów zostało pozbawionych jedynego posiłku.

    Do przedszkoli, szkół podstawowych i gimnazjów w gminie Dębica uczęszcza prawie
    4,4 tys. dzieci, z czego około 1,3 tys. korzysta z dożywiania. Już blisko
    miesiąc temu zostały one pozbawione posiłków w szkołach. Sytuacja ta martwi
    rodziców. - Moje dziecko zjadało obiad w szkole. Ja z mężem nie pracuję, więc
    nie mamy pieniędzy. My zjemy i chleb z masłem, ale dziecko przecież rośnie, nie
    może nie zjeść obiadu. Jestem teraz bezradna. Do kogo mam iść po pomoc, jak
    nigdzie nie ma pieniędzy - mówi zrozpaczona pani Maria z Zawady.
    Jak dowiedzieliśmy się w GOPS w Dębicy, z kasy gminy do 8 maja na dożywianie
    dzieci przekazano 73 tys. zł. - Więcej pieniędzy nie ma już na ten cel, a z
    urzędu wojewódzkiego dotychczas nie uzyskaliśmy żadnego dofinansowania -
    powiedziała nam Alfreda Korycka, kierownik GOPS w Dębicy. - Zwróciliśmy się do
    wojewody podkarpackiego o pomoc finansową w wysokości 150 tys. zł. Ostatnio
    jednak dowiedziałam się, że mamy otrzymać na przyszły semestr
    65,5 tys. zł. Kiedy jednak te pieniądze będą, nie wiadomo - dodaje.
    Jeśli w ogóle będą, zostaną wykorzystane w przyszłym semestrze. Wystarczą na
    dożywianie tylko wtedy, jeśli zostanie utrzymana dotychczasowa stawka, czyli 70
    gr na suchy posiłek i 90 gr na ciepły obiad.
    Jak dowiedzieliśmy się w Urzędzie Wojewódzkim w Rzeszowie, dopiero pod koniec
    maja Ministerstwo Gospodarki, Pracy i Polityki Społecznej rozdzieliło 60 mln na
    poszczególne województwa, przyznając Podkarpaciu
    4 mln zł na ten cel. - Do tej pory, zgodnie z ustawą o pomocy społecznej, gminy
    dożywiały dzieci z własnych środków. Teraz, kiedy z gmin spłyną do nas
    informacje o dotychczas realizowanym zadaniu, będziemy mogli rozdzielić i
    przekazać pieniądze. Mamy nadzieję, że stanie się to jeszcze w czerwcu i że
    pieniędzy wystarczy dla wszystkich, którzy mają dochody do 100 procent
    kryterium dochodowego, czyli nie więcej niż 316 zł na osobę - wyjaśnia Mirosław
    Przewoźnik, zastępca dyrektora Wydziału Polityki Społecznej PUW w Rzeszowie.
    Takie tłumaczenie jednak nie nakarmi tysięcy głodnych dzieci, które nie dość,
    że często otrzymywały zamiast ciepłej zupy kanapkę, to teraz zostały pozbawione
    nawet tego".

  • 1tomasz1 11.06.04, 08:39
    Dzięki Ci Janie za tę dawkę "chumoru".
    Przypomniałem sobie, jak się ten koleś, Twój protoplasta, nazywał: iracki
    minister informacji Muhammad Saed as-Sahhaf (ksywka: "Ali Komik").
    Słuchaj Zigi, Jan czy jak Ci tam (nie ładnie kłamać) masz u mnie ksywę "Jan-
    komik". :)))
    Mam nadzieję, że nie będziesz kazał długo czekać na więcej?
  • dziejas 10.06.04, 11:43
    miales racje :))) jest wesolo :)))
  • 1tomasz1 11.06.04, 08:20
    dziejas napisał:

    > miales racje :))) jest wesolo :)))

    To jeszcze nic. Facet się dopiero nakręca.
    W szczytowym momencie bluzga na wszystko i wszystkich. A jak pięknie
    interpretował słowa JP II. Szkoda tylko, że nie robi odstępów i spacji.
    Dokładnie jak w poprzednim Janowskim wcieleniu.
  • komentator 10.06.04, 10:37
    Gość portalu: Zygmunt napisał(a):

    > Większego bankructwa w Polsce być nie może!!!
    > Zamyka się nawet szpitale, przychodnie, przedszkola i żłobki. Dzieciom
    > odebrano nawet dotacje na dożywianie. Zlikwidowano fundusze alimentacyjne i
    > nie ma zapomóg dla bezrobotnych. Jak żyć mają w tych małych miasteczkach?
    > Padają prawie wszystkie sklepy. Ludzie żyją na kredyt lub z emerytury i
    > niewielu pracowników budżetowych. Szkoły funkcjonują, bo są opłacane z
    > wyżebranych- wymuszanych składek od rodziców. Nawet sklepy z ciuchami na
    > wagę, czy z rzeczami po 4zł. padają!

    To kto kupuje ta mase towaru, 4% wiecej niz rok temu?
    Poniżej wskaźniki za I kwartał 2004 i 2003 roku:

    I kw. 2004 I kw. 2003
    PKB 6,9 2,3
    przemysł 14,5 4,1
    budownictwo -3,9 -19,5
    usługi rynkowe 5,7 3,4
    spożycie ogółem 3,3 0,9
    spożycie ind. 4,0 1,3
    akumulacja br. 21,8 15,2
    nakłady trwałe 3,5 -3,8
    popyt krajowy 5,7 2,6

  • gucio60 10.06.04, 10:48
    jesli oceniac po zakupach supermarketowych, jesli oceniac jak ubrani sa ludzie,
    jesli oceniac po rodzaju samochodow, jesli oceniac po ilosci samochodow, jesli
    oceniac po cenach metra kwadratowego, jesli oceniac wedle zagranicznych
    urlopowiczow, jesli oceniac ..............., to w Polsce dzieje sie zupelnie
    niezle
    jakis procent zawsze bedzie mial troche lub bardzo zle, to sa "walory
    kapitalizmu"
    jestesmy chyba zaradni a ci tu piszacy narzekac raczej nie powinni
  • Gość: Zygmunt IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.06.04, 16:45
    "Towarzysze, macie samochody i ludzi ładnie ubranych!!!( oklaski)
    Brońcie tylko naszych socjalistycznych stołków! Nie jest żle!
    Integracja ze Sojuszem Republik... Europejskich ochroni nas od przepaści, nad
    którą stanęliśmy. A dziś w ramach integracji zrobiliśmy krok do przodu."
    (Z przemówienia jednego z Tow. Sekretarzy)
  • albert.flasz 10.06.04, 17:56
    To nie jest fragment przemówienia, tylko stary kawał... a po przeczytaniu
    Twoich postów mam wrażenie, że jeśli komuś tęskno za Gomółką, Gierkiem itd. -
    to właśnie takim, jak Ty!
  • Gość: Zygmunt IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.06.04, 19:08
    Prawdy..Prawdy nam potrzeba!
    J. Lewicki "Ktoś kiedyś powiedział: "Jedynie prawda jest ciekawa". Ktoś starał
    się zdefiniować prawdę i napisał: "Prawda ma w sobie coś wielkiego. Można nią
    manipulować, okrawać i ukrywać, poddawać ostrej krytyce i szkalować, ale nie
    można jej zabić, bo pewnego dnia przedrze się przez mroki i wyjdzie na jaw.
    Nawet, jeśli jej szaty będą poszarpane walce, twarz pozostanie piękna". Bywają
    okresy, kiedy prawda jest ukrywana przez państwo, kiedy chce się ją całkiem
    zniweczyć. Jednak ona i tak w końcu wyjrzy na światło dzienne. Również w życiu
    prywatnym i zawodowym jesteśmy ciągle oszukiwani. "Łgarstwem i oszustwem stoi
    świat"- mówi stare przysłowie. Nigdy jednak nie powinno nam zabraknąć
    cierpliwości w oczekiwaniu godziny prawdy. "Prawda czasami upada, ale pomimo to
    trwa"- brzmiał napis na drzwiach patrycjuszy. Godne uwagi jest również stare
    przysłowie: "Prawda musi mieć twardą czaszkę, bo wytrzymuje to ciągłe stawanie
    jej na głowie". Chciałbym dzisiaj powiedzieć cos na temat człowieka, który
    poznał pewną idee i stwierdził, iż każdy człowiek powinien ją poznać."


    Przypominam:"Gomółka Mikołaj (ok. 1535 - ok. 1591),( a nie W.Gomułka!) polski
    kompozytor, chórzysta a następnie instrumentalista na dworze króla Zygmunta
    Augusta. 1566 powrócił do rodzinnego Sandomierza, gdzie sprawował funkcje
    sądownicze i administracyjne. W latach 80. był nadwornym muzykiem biskupa
    krakowskiego P. Myszkowskiego, któremu poświęcił wydane w 1580 Melodie na
    psałterz polski, do tekstu Psałterza Dawidowego w przekładzie J.
    Kochanowskiego. Ok. 1590 był muzykiem na dworze kanclerza J. Zamoyskiego."

    Natomiast : "Ludu pracujący stolicy. Dzięki integracji"... ten styl stosują
    nadal euronaiwni.

    To mowa trawa- socrealizm!

    A do tego euronaiwni bronią socjalistów, którzy nas oddają do naowego obozu z
    socjalistami na czele!

    "Ludzi pełno w sklepach i mają samochody"- to jest dobrobyt w XXIw.!"
    To, co... mają nie kupować jedzenia? Mają chodzić na pieszo,jak za
    średniowiecza?
    Ale nie bierzesz pod uwagą, że ceny wzrosły o ok. 50%, a nie wzrosły zarobki i
    emerytury !!!
    Jeśli padło 80 % zakładów pracy, to 20 % ma dochody przy tym 50% wzroście cen!
    Niech cukrownia przetrzyma cukier, a potem sprzeda o 100% drożej, to będzie
    miała straty czy zysk ?
    Ale, kiedy piszę, że prawie wszystkie, bo 80 % zakł,adów padło, to pocieszasz
    nas, że ludzie jeszcze kupują.... jedzenie w sklepach - w najtańszych
    supermarketach!
    I to też świadczy o bankructwie Polski!
    Przyjedź do Szczebrzeszyna, gdzie padł
    ostatni zaklad pracy- pobliska cukrownia i zapytaj ludzi o sposób przetrwania.
    Pozdrawiam.
  • albert.flasz 10.06.04, 20:59
    Rzeczywiście: nie Gomółka, tylko Gomułka - pomyliłem się i przepraszam. Co do
    reszty - z uwagi na fakt, że zjeździłem ten kraj we wszystkich możliwych
    kierunkach i w każdej chwili mogę znaleźć argumenty na poparcie każdej teorii
    uważam, że dyskusja jest jałowa.
  • Gość: Zygmunt IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.07.04, 12:11
    "Analizując przyczyny niemal powszechnego bojkotu wyborów do Parlamentu
    Europejskiego w Polsce, chciałbym wskazać jeden jeszcze powód: wymierne skutki
    majowego akcesu. Jak dotąd, jedynymi wymiernymi skutkami tego akcesu jest
    lawinowo narastająca drożyzna (wzrosły niemal z dnia na dzień ceny prawie
    wszystkich towarów, a przecież to nie koniec: pełny wymiar wzrostu cen objawi
    się jesienią). Ten wymierny konkret, który odczuła na własnym budżecie niemal
    każda polska rodzina, zadał kłam jałowej europropagandzie: „koń jaki jest,
    każdy widzi”. Nawet rolnicy, którym już w grudniu obiecywane są
    pierwsze „dopłaty”, pytają zafrasowani: No dobrze, ale czy rosnące koszty
    prowadzenia gospodarstw (droższe paliwa, nawozy, opał, cement, stal) nie
    pochłoną aby z nawiązką tych dopłat, zwłaszcza w przypadku niewielkich
    gospodarstw?..." CZYTAMY W OSTATNIEJ NIEDZIELI
  • Gość: gosc z niemiec IP: *.dip.t-dialin.net 23.06.04, 11:26
    ja wiem!!!!
    ostatnio kupilam: pvc-panele, kacik tapicerski (tak sie nazywa po polsku?),
    okna dachowe "Fakro", cement itd .... produkcja z polski....pod nazwa "made in
    germany". a wiec ?..... ale niedlugo i my (z niemiec) nie bedziemy w stanie
    kupowac nawet towarow produkowanych po niskich cenach. dlaczego? spytacie sie:
    spadek produkcji na rynku niemieckim i co za tym idzie bezrobocie... a wiec nie
    kupie tak szybko nowych zeczy, stare musza starczyc do ...konca , ha, ha ,ha!!!

    i co wtedy zrobi polska produkcja z tymi towarami, .....wysle do iraku?

    a wiec jeszcze jest czas zrownac ceny produkcji i co za tym idzie zarobki na
    rynku polskim ( nie tylko : rumunia, bulgaria, china... tez )

    .. w innym przypadku bankrutcwo firm juz zaprogramowane.

    z nowych informacji: powoli rynek produkcji niemieckiej przechodzi na rumunie,
    bulgarie bo tam jeszcze taniej!!!

    tylko kto bedzie kupowal !!!! ludie z rumuni? napewno nie, im wystarcza zarobki
    na zaspokojenie glodu!!!

    ....moze, nie mam racji ???!!!!
  • dziejas 10.06.04, 13:11
    wiesz... aj jestem sceptyczny wobec ue, ale ty chyba masz juz jakas paranoje...
    na prawde wierzysz w to wszystko co piszesz???
  • komentator 10.06.04, 21:13
    Zyga wali:

    >"Ludzi pełno w sklepach i mają samochody"- to jest dobrobyt w XXIw.!"
    >To, co... mają nie kupować jedzenia? Mają chodzić na pieszo,jak za
    >średniowiecza? Ale nie bierzesz pod uwagą, że ceny wzrosły o ok. 50%, a nie
    >wzrosły zarobki i emerytury !!!

    To ile wynosi inflacja za ostatni rok Zyga?

    Jakby ceny wzrosly o 50% to o ile spadalaby sprzedaz towarow Zyga?

    Kto wyniosl 4% wiecej towaru z marketow niz rok temu?

    Po co buduje sie coraz wiecej coraz wiekszych sklepo i wielkie centra
    handlowe? Po to zeby na nich tracic kase?

    No i dlaczego przed hipermarketami ciezko znalezc parking? Ludzie tam
    przyjedzaja zeby ogladac towar ktorego nie kupia?

    > To kto kupuje ta mase towaru, 4% wiecej niz rok temu?
    > Poniżej wskaźniki za I kwartał 2004 i 2003 roku:
    >
    > I kw. 2004 I kw. 2003
    > PKB 6,9 2,3
    > przemysł 14,5 4,1
    > budownictwo -3,9 -19,5
    > usługi rynkowe 5,7 3,4
    > spożycie ogółem 3,3 0,9
    > spożycie ind. 4,0 1,3
    > akumulacja br. 21,8 15,2
    > nakłady trwałe 3,5 -3,8
    > popyt krajowy 5,7 2,6
    >
  • dziejas 10.06.04, 23:45
    sprzedaz liczona jest w placowkach, w ktorych pracuje minimum 50 osob. zatem te
    dane nie uwzgledniaja spadku (ewentualnego) w mniejszych placowkach. na wzrost
    sprzedazy moglo miec wiec wplyw powstwanie nowych marketow, a niekoniecznie
    faktyczny wzrost sprzedazy. jezeli chodzi o wzrost cen to owszem wzrosly. moze
    nie o 50%, ale jednak znacznie. wiem, ze czesc z powodow niezaleznych (ropa). a
    tak na marginesie, to o ile spadlaby sprzedaz gdyby ceny wzrosly o 50%?? i z
    jakiego wzoru skorzystalbys do obliczen??
    pozdr.
  • snajper55 11.06.04, 00:31
    dziejas napisał:

    > sprzedaz liczona jest w placowkach, w ktorych pracuje minimum 50 osob. zatem
    > te dane nie uwzgledniaja spadku (ewentualnego) w mniejszych placowkach.

    A dlaczego tak twierdzisz ? Dane o sprzedaży, to według mnie dane o sprzedaży
    całkowitej.

    > na wzrost sprzedazy moglo miec wiec wplyw powstwanie nowych marketow, a nieko
    > niecznie faktyczny wzrost sprzedazy.

    Jesli jest to sprzedaż całkowita, to nie. Jesli sprzedaż w marketach, to
    oczywiście tak.

    > jezeli chodzi o wzrost cen to owszem wzrosly. moze nie o 50%, ale jednak znacz
    > nie. wiem, ze czesc z powodow niezaleznych (ropa).

    Ze znacznych podwyżek w tym roku to ja wiem jedynie o cukrze (z 2,oo na 2,99) i
    benzynie. Mówię o detalu, nie o hurcie.

    > a tak na marginesie, to o ile spadlaby sprzedaz gdyby ceny wzrosly o 50%?? i z
    > jakiego wzoru skorzystalbys do obliczen??

    To dość proste. Przy założeniu, iż ilość pieniądza jest stała, a więc nie ma
    podwyżek pensji, rent i emerytur, jeśli ceny pójdą w górę o 50% sprzedaż musi
    spaść średnio o 33%.

    Przykład:
    W styczniu miałeś 200zł a towar kosztował 2 zł/kg. Mogłeś kupić 100 kg.
    W lutym towar podrożał o 50% i kosztuje 3 zł/kg. Ponieważ masz znowu 200zł, to
    możesz kupić jedynie 67 k. Twoje zakupy zmniejszyły się o 33%.

    S.
    --
    veritas odium parit, obsequium amicos
  • dziejas 11.06.04, 00:43
    mniejsze jednostki nie maja obowiazku skladania sprawozdan. kiedys przy okazji
    podawania danych o sprzedazy o tym mowili. pewnie trzeba by zapytac o szczegoly
    w urzedzie statystycznym... albo poszukac gdzies na necie, albo w literaturze
    fachowej, ale wybacz nie chce mi sie :)
    z tymi obliczeniami bardzo uprosciles sprawe. jest pewna pula towarow ktore w
    dalszym ciagu beda kupowane, glownie zywnosc - z tym ze moga wystepowac tansze
    zamienniki np. nie kg poledwicy ale kilogram zwyczajnej lub podwawelskiej.
    co zdrozalo? drob, wolowina, pieczywo... i to nie ze wzgledu na drozejaca rope.
    dzis w wiadomosciach mowili, ze przy zachodniej granicy niemieckie mleczarnie
    chca placic po 1.20 zl za litr mleka polskim rolnikom, a polskie do tej pory
    placily 0.90 zl. myslisz, ze nie bedzie to mialo przelozenia na ceny?
  • snajper55 11.06.04, 01:15
    dziejas napisał:

    > mniejsze jednostki nie maja obowiazku skladania sprawozdan. kiedys przy okazji
    > podawania danych o sprzedazy o tym mowili. pewnie trzeba by zapytac o szczego
    > ly w urzedzie statystycznym... albo poszukac gdzies na necie, albo w literatu
    > rze fachowej, ale wybacz nie chce mi sie :)

    Nie wydaje mi się, aby tak było. Sprzedaż, to jest sprzedaż. W końcu
    sprawozdania mogą brać z hurtowni, gdzie wszyscy się zaopatrują, lub z US
    (VAT !!!), gdzie są dokładne dane. Kiedyś supermarketów nie było, to sprzedaż
    by była zerowa ? ;))

    > z tymi obliczeniami bardzo uprosciles sprawe. jest pewna pula towarow ktore w
    > dalszym ciagu beda kupowane, glownie zywnosc - z tym ze moga wystepowac tansze
    > zamienniki np. nie kg poledwicy ale kilogram zwyczajnej lub podwawelskiej.

    Założenie przyjąłem jasne: niezmienna pula pieniędzy i wzrost wszystkich cen o
    50%. Rozpatrywanie tylko jednego towaru jest z kolei założeniem stałej
    struktury zakupów i tu masz rację, iż jest to spore uproszczenie. Jednak w
    przypadku biednego polskiego społeczeństwa sporo towarów nie ma swoich tańszych
    zamienników (czynsz, chleb, ziemniaki, itd, itp) i takie założenie wydaje się
    (z grubsza) uzasadnione.

    > co zdrozalo? drob, wolowina, pieczywo... i to nie ze wzgledu na drozejaca rope
    > dzis w wiadomosciach mowili, ze przy zachodniej granicy niemieckie mleczarnie
    > chca placic po 1.20 zl za litr mleka polskim rolnikom, a polskie do tej pory
    > placily 0.90 zl. myslisz, ze nie bedzie to mialo przelozenia na ceny?

    Na ceny sklepowe może nie mieć. Handlowcy jak na razie tną marżę, aby sprzedaży
    nie hamować (ta stała pula pieniędzy !).

    S.
    --
    veritas odium parit, obsequium amicos
  • dziejas 11.06.04, 01:35
    snajper55 napisał:
    > Nie wydaje mi się, aby tak było. Sprzedaż, to jest sprzedaż. W końcu
    > sprawozdania mogą brać z hurtowni, gdzie wszyscy się zaopatrują, lub z US
    > (VAT !!!), gdzie są dokładne dane. Kiedyś supermarketów nie było, to sprzedaż
    > by była zerowa ? ;))

    nie mozna wziac z us. tam jest cala sprzedaz towarow i uslug. tutaj chodzi o
    wzrost sprzedazy detalicznej. nie bylo supermaketow ale sieci typu pss, wss, gs
    czy domy handlowe.
    a gdyby brali pod uwage dane z us wyszloby na to wzrost sprzedazy nastapil na
    skutek wzrostu ceny paliw (wieksze wplywy z vat !!!)


    > Założenie przyjąłem jasne: niezmienna pula pieniędzy i wzrost wszystkich cen o
    > 50%. Rozpatrywanie tylko jednego towaru jest z kolei założeniem stałej
    > struktury zakupów i tu masz rację, iż jest to spore uproszczenie. Jednak w
    > przypadku biednego polskiego społeczeństwa sporo towarów nie ma swoich
    > tańszych zamienników (czynsz, chleb, ziemniaki, itd, itp) i takie założenie
    > wydaje się (z grubsza) uzasadnione.


    z grubsza tak... ale zbyt mocno uproszczone. a poza tym nie chcesz chyba
    powiedziec, ze wszyscy polacy kupuja tylko najtansze rzeczy?? wiekszosc ma swoje
    tansze zamienniki wlasnie ze wzgledu na mala zamoznosc spoleczenstwa. mowiac o
    uproszczeniu mowilem wlasnie o tym, ze pominales wydatki stale, ktore trzeba
    poniesc bez wzgledu na wysokosc cen (czynsz, zywnosc - te podstawowe rzeczy, z
    innych mozna rezygnowac lub zamieniac na tansze produkty lub uslugi) generalnie
    zmienia zmienia to strukture wydatkow, kwota pozostaje niezmienna. wiec nie
    mozna mowic o spadku wartosci sprzedazy. pozostaje kwestia ilosci sprzedanego
    towaru. tu utrudniaja obliczenia zamienniki. ale WARTOSC sprzedazy sie nie
    zmienia jezeli nie zmniejsza sie kwota przeznaczana na wydatki.

    > Na ceny sklepowe może nie mieć. Handlowcy jak na razie tną marżę, aby
    > sprzedaży nie hamować (ta stała pula pieniędzy !).

    owszem przelozy sie na ceny w sklepach. a to dlatego, ze mleczarnie beda musialy
    kupowac mleko po wyzszych cenach i podniesc cene gotowych produktow. nie jest
    zmiana mala bo roznica w cenie wynosci 25%. mozna oczywiscie sprowadzac mleko i
    produkty mleczarskie z innych regionow, ale... koszty transportu zrobia swoje i
    cena ostatecznie i tak pojdzie w gore. handlowcy wbrew pozorom nie tna marzy.
    male sklepy podnosza ceny a duze wyciagaja kase od producentow. uwierz mi, bo
    mam z tym kontakt na co dzien i wiem co mowie :)

    pozdr.
  • 1tomasz1 11.06.04, 08:33
    Przypominam sobie te wszystkie dyskusje, co stanie się z mleczarniami,
    zakładami mięsnymi itd. po wejściu do UE. Mówiło się (fobi mówili) o totatlnej
    plajcie. Jan postawił nawet tezę, że zbankrutują wszystkie. :)
    W efekcie mamy sytuację dokładnie odwrotną. Większość produkuje i ma się coraz
    lepiej. Co do cen, to możemy opierać się na subiektywnych doznaniach i zrobić
    sobie wycieczkę po sklepach i marketach. Moje wrażenie jest takie, że wzrosły
    niewiele. Osobiście bardziej odczułem wzrost cen drobiu (konkretnie filetów)
    jakieś kilka lat temu. W zasadzie z tygodnia na tydzień skoczyły o 30%-50%.
    Możemy też opierać się na danych z GUS. Niebawem będzie raport za maj i wtedy
    podyskutujemy.
    Mnie najbardziej uderzył po kieszeni wzrost cen stali o jakieś 300% w stosunku
    do poprzedniego roku. Kto buduje dom to wie o co chodzi.
  • albert.flasz 11.06.04, 10:12
    1tomasz1 napisał:

    > Osobiście bardziej odczułem wzrost cen drobiu (konkretnie filetów)
    > jakieś kilka lat temu. W zasadzie z tygodnia na tydzień skoczyły o 30%-50%.
    > Możemy też opierać się na danych z GUS. Niebawem będzie raport za maj i wtedy
    > podyskutujemy.

    Bo właśnie kilka lat temu ostatecznie zablokowano import tanich, dotowanych
    filetów z USA (zresztą, ostatnią wielką partię sprowadziła firma związana
    z "Caritasem" - była spora afera...). Poza tym mści się puszczenie
    wszystkiego "na żywioł": przez ostatnich kilkanaście lat w Polsce regularnie,
    2 - 3 razy do roku następowały "górki" i "dołki" (w trzodzie rónież, ale
    rzadziej). Gdy ceny szły w górę, tysiące drobnych producentów (od kilkuset do
    1 - 2 tysięcy sztuk) brały się za tucz brojlerów w przerobionych oborach,
    stodołach... zapychali rynek (słaby eksport...), co doprowadzało do jego
    załamania i spadku cen poniżej wszelkiej opłacalności. Wielu średnich i dużych
    producentów właśnie przez to "zamknęło interesy". Jedyną w miarę stabilną
    dziedziną była produkcja mleka, choć ceny skupu były ogólnie niskie, w stosunku
    do kosztów, szczególnie u najlepszych producentów.
  • 1tomasz1 11.06.04, 10:31
    albert.flasz napisał:

    > 1tomasz1 napisał:
    >
    > > Osobiście bardziej odczułem wzrost cen drobiu (konkretnie filetów)
    > > jakieś kilka lat temu. W zasadzie z tygodnia na tydzień skoczyły o 30%-50%
    > .
    > > Możemy też opierać się na danych z GUS. Niebawem będzie raport za maj i wt
    > edy
    > > podyskutujemy.
    >
    > Bo właśnie kilka lat temu ostatecznie zablokowano import tanich, dotowanych
    > filetów z USA (zresztą, ostatnią wielką partię sprowadziła firma związana
    > z "Caritasem" - była spora afera...).

    No proszę, to ja jadałem amerykańskie filety.
    A fobi twierdzą, że dotowana żywność jest tylko w UE. :)

    > Poza tym mści się puszczenie
    > wszystkiego "na żywioł": przez ostatnich kilkanaście lat w Polsce regularnie,
    > 2 - 3 razy do roku następowały "górki" i "dołki" (w trzodzie rónież, ale
    > rzadziej). Gdy ceny szły w górę, tysiące drobnych producentów (od kilkuset do
    > 1 - 2 tysięcy sztuk) brały się za tucz brojlerów w przerobionych oborach,
    > stodołach... zapychali rynek (słaby eksport...), co doprowadzało do jego
    > załamania i spadku cen poniżej wszelkiej opłacalności. Wielu średnich i
    dużych
    > producentów właśnie przez to "zamknęło interesy". Jedyną w miarę stabilną
    > dziedziną była produkcja mleka, choć ceny skupu były ogólnie niskie, w
    stosunku
    >
    > do kosztów, szczególnie u najlepszych producentów.

    Nie na darmo mówi się już o przysłowiowych reakcja w stylu "świńskiego rynku".
  • snajper55 11.06.04, 11:14
    1tomasz1 napisał:

    > No proszę, to ja jadałem amerykańskie filety.
    > A fobi twierdzą, że dotowana żywność jest tylko w UE. :)

    Nie tylko dopłaty. Także >obowiązkowe wskazanie regionu pochodzenia produktu<.
    Ani chybi będą jajka stemplować. ;))

    >Tymczasem planowany jest wielki wzrost dopłat dla farmerów w USA -
    największego rywala UE. Prezydent USA podpisał 12 maja nową ustawę rolną, która
    daje na kolejne 10 lat wzrost dopłat dla farmerów amerykańskich o 75%, co daje
    budżet wysokości 190 miliardów euro. Pomoc ta jest wieloskładnikowa: ceny
    gwarantowane, dopłaty kompensacyjne i płatności ryczałtowe. Konkretnie farmer
    amerykański otrzyma od roku 2004:

    15,84 euro/kwintal pszenicy,
    11,385 euro/kwintal kukurydzy,
    11,32 euro/kwintal jęczmienia,
    23,44 euro/kwintal soji.

    Ponadto program dopłat zawiera wsparcie dla mleka na okres 3 lat z budżetem
    1,34 miliarda dolarów. Wszystkie dopłaty mają jednak pewien pułap - będzie to
    maksymalnie 80.000 dolarów na gospodarstwo. Wartości dopłat są uzupełnione
    poprzez program środowiskowy. Będą dwa typy tego programu:

    pierwszy do sfinansowania systemów produkcji respektujących ochronę środowiska
    (wg norm); przewidziano 11 miliardów dolarów na 10 lat;
    nowy program, który ma na celu ochronę zasobów naturalnych; przewidziano 2
    miliardy dolarów na 6 lat.
    Inne zapowiadane zmiany - od roku 2004 w USA, obowiązkowe będzie wskazanie
    regionu pochodzenia produktów. Z pewnością jest to kolejna kategoria jakości,
    godna naśladowania.<

    www.kki.pl/wirpoz/raporty/unijnezaiprzeciw.htm \

    S.
    --
    veritas odium parit, obsequium amicos
  • 1tomasz1 11.06.04, 11:23
    snajper55 napisał:

    > 1tomasz1 napisał:
    >
    > > No proszę, to ja jadałem amerykańskie filety.
    > > A fobi twierdzą, że dotowana żywność jest tylko w UE. :)
    >
    > Nie tylko dopłaty. Także >obowiązkowe wskazanie regionu pochodzenia produktu
    > <.
    > Ani chybi będą jajka stemplować. ;))

    :) Ciekawe co na to świrmat? I jeszcze ci homoseksualiści...
    Co do jajek, to jestem jak najbardziej za. Niektóre unijne pomysły są chore
    (cała WPR). Jednakże ten z jajami, to dla mnie rewelacja. Do tej pory nie
    miałem szans ścigać kogokolwiek za zbuka. A to się niestety dosyć często zdarza.

    >
    > >Tymczasem planowany jest wielki wzrost dopłat dla farmerów w USA -
    > największego rywala UE. Prezydent USA podpisał 12 maja nową ustawę rolną,
    która
    >
    > daje na kolejne 10 lat wzrost dopłat dla farmerów amerykańskich o 75%, co
    daje
    > budżet wysokości 190 miliardów euro.

    190 mld USD? Ciekawe ile wynosi budżet na WPR?

    > Pomoc ta jest wieloskładnikowa: ceny
    > gwarantowane, dopłaty kompensacyjne i płatności ryczałtowe. Konkretnie farmer
    > amerykański otrzyma od roku 2004:
    >
    > 15,84 euro/kwintal pszenicy,
    > 11,385 euro/kwintal kukurydzy,
    > 11,32 euro/kwintal jęczmienia,
    > 23,44 euro/kwintal soji.
    >
    > Ponadto program dopłat zawiera wsparcie dla mleka na okres 3 lat z budżetem
    > 1,34 miliarda dolarów. Wszystkie dopłaty mają jednak pewien pułap - będzie to
    > maksymalnie 80.000 dolarów na gospodarstwo. Wartości dopłat są uzupełnione
    > poprzez program środowiskowy. Będą dwa typy tego programu:
    >
    > pierwszy do sfinansowania systemów produkcji respektujących ochronę
    środowiska
    > (wg norm); przewidziano 11 miliardów dolarów na 10 lat;
    > nowy program, który ma na celu ochronę zasobów naturalnych; przewidziano 2
    > miliardy dolarów na 6 lat.
    > Inne zapowiadane zmiany - od roku 2004 w USA, obowiązkowe będzie wskazanie
    > regionu pochodzenia produktów. Z pewnością jest to kolejna kategoria jakości,
    > godna naśladowania.<
    >
    > www.kki.pl/wirpoz/raporty/unijnezaiprzeciw.htm \
    >
    > S.

    hmmmmmm. Czyli cały świat świruje na punkcie rolnictwa.
    Ja chcę do N. Zelandii. Jedynie tam rolnictwo traktowane jest jak każda gałęź
    gospodarki.
  • dziejas 11.06.04, 12:55
    1tomasz1 napisał:
    > 190 mld USD? Ciekawe ile wynosi budżet na WPR?

    euro nie usd :) juz ci powiem. (dane z dzisiejszej 'gazety' str. 18, za ubiegly
    rok) ue (15) - 121,3 mld usd, japonia - 44,7 mld usd, usa - 38,3 mld usd.

    > hmmmmmm. Czyli cały świat świruje na punkcie rolnictwa.
    > Ja chcę do N. Zelandii. Jedynie tam rolnictwo traktowane jest jak każda gałęź
    > gospodarki.

    hmmm... nowa zelandia 0,19 mld usd :)
    troszke odbieglismy od tematu. chodzilo mi generalnie o to, ze jezeli pojawia
    sie ktos kto chce wiecej placic cena idzie do gory rowniez dla innych (prawo
    popytu i podazy). jezeli mleko na terenach przygranicznych kupowane bedzie przez
    niemcow po wyzszej cenie, polskie firmy tez beda musialy placic wiecej lub
    ponosic wieksze koszty kupujac w innych miejscach. przyjalem zalozenie, ze
    odbije sie to na cenach w detalu. wydaje mi sie, ze mialem racje... czy nie? :)
    jezeli chodzi o mleczarnie, te ktorych nie bedzie stac na wprowadzenie standadow
    unijnych beda musialy zaprzestac dzialanosci, poniewaz nie beda mogly produkowac
    rowniez na rynek krajowy. a osobiscie nie uwazam, zeby dotychczas produkowane w
    nich wyroby byly trujace :) zatem kolejny zupelnie niepotrzebny wydatek. owszem
    spelnianie takich norm powinno byc elementem gry rynkowej, ale nie powinno byc
    obowiazkowe. klient ktory chce kupic mleko 'gorszej' jakosci (bo nie spelniajace
    okreslonych norm) ale tansze, powinien miec prawo do takiego zakupu. zas ten,
    ktory chce kupic drozsze, bo 'lepsze jakosciowo' niech kupuje takie. jezeli na
    ktores nie bedzie popytu producent musi zastanowic nad dalsza strategia
    produkcji i sprzedazy. i tak to powinno wygladac, a nie odbywac sie na drodze
    odgornych 'urzedniczych' decyzji.
  • 1tomasz1 11.06.04, 13:27
    dziejas napisał:

    > 1tomasz1 napisał:
    > > 190 mld USD? Ciekawe ile wynosi budżet na WPR?
    >
    > euro nie usd :)

    No to jeszcze lepiej.

    > juz ci powiem. (dane z dzisiejszej 'gazety' str. 18, za ubiegly
    > rok) ue (15) - 121,3 mld usd, japonia - 44,7 mld usd, usa - 38,3 mld usd.

    Tak, tyle że w USA robią to w bardzie zawoalowany sposób. Jakieś kredyciki
    współfinansowane przez rząd, ubezpieczenia, wsparcie rządowe. Kiedyś o tym
    czytałem.

    >
    > > hmmmmmm. Czyli cały świat świruje na punkcie rolnictwa.
    > > Ja chcę do N. Zelandii. Jedynie tam rolnictwo traktowane jest jak każda ga
    > łęź
    > > gospodarki.
    >
    > hmmm... nowa zelandia 0,19 mld usd :)

    No właśnie. Szkoda, że tam tak trudno się osiedlić.

    > troszke odbieglismy od tematu. chodzilo mi generalnie o to, ze jezeli pojawia
    > sie ktos kto chce wiecej placic cena idzie do gory rowniez dla innych (prawo
    > popytu i podazy). jezeli mleko na terenach przygranicznych kupowane bedzie
    prze
    > z
    > niemcow po wyzszej cenie, polskie firmy tez beda musialy placic wiecej lub
    > ponosic wieksze koszty kupujac w innych miejscach. przyjalem zalozenie, ze
    > odbije sie to na cenach w detalu. wydaje mi sie, ze mialem racje... czy
    nie? :)

    Dla mnie sprawa jest oczywista i pozytywna.

    > jezeli chodzi o mleczarnie, te ktorych nie bedzie stac na wprowadzenie
    standado
    > w
    > unijnych beda musialy zaprzestac dzialanosci, poniewaz nie beda mogly
    produkowa
    > c
    > rowniez na rynek krajowy.

    Z tego co widać, to nawet te które nie miały zamiaru się dostosowywać ostatnio
    zmieniły zdanie.

    > a osobiscie nie uwazam, zeby dotychczas produkowane w
    > nich wyroby byly trujace :) zatem kolejny zupelnie niepotrzebny wydatek.

    Nie chodzi o to czy były trujące. Chodzi o zachowanie pewnych norm,
    powtarzalności jakości produkcji przy produkcji masowej. A jak wiadomo tylko
    produkcja masowa jest tania. Biorąc pod uwagą doświadczenia mojego kumpla,
    który handlował wędlinami, jestem jak najbardziej za normami. Gdyby takowych
    nie było, oj obawiam się, że zostałbym wegetarianinem.

    > owszem
    > spelnianie takich norm powinno byc elementem gry rynkowej, ale nie powinno byc
    > obowiazkowe.

    Jak jeżdżenie w pasach?

    > klient ktory chce kupic mleko 'gorszej' jakosci (bo nie spelniajac
    > e
    > okreslonych norm) ale tansze, powinien miec prawo do takiego zakupu. zas ten,
    > ktory chce kupic drozsze, bo 'lepsze jakosciowo' niech kupuje takie.

    Tyle, że pojawia się problem sprzedawania gorszego jakościowo jako droższe i
    lepsze. Bo przecież nie ma norm, wskaźników.

    > jezeli na
    > ktores nie bedzie popytu producent musi zastanowic nad dalsza strategia
    > produkcji i sprzedazy. i tak to powinno wygladac, a nie odbywac sie na drodze
    > odgornych 'urzedniczych' decyzji.

    To tak jakby w szkole nie było ocen, bo niby każdy uczy się dla siebie.
  • dziejas 11.06.04, 15:16
    1tomasz1 napisał:
    > Tak, tyle że w USA robią to w bardzie zawoalowany sposób. Jakieś kredyciki
    > współfinansowane przez rząd, ubezpieczenia, wsparcie rządowe. Kiedyś o tym
    > czytałem.

    PSE - Producer Support Estimate - szacunkowa wielkoesc pomocy dla rolnikow w
    okreslonym kraju. wskaznik pokazujacy, ile pieniedzy podatnikow i konsumentow
    trafia rocznie w danym kraju do sektora rolnego w formie pomocy - bez wzgledu na
    jej charakter.

    > No właśnie. Szkoda, że tam tak trudno się osiedlić.

    nie znam szczogolow :)

    > Dla mnie sprawa jest oczywista i pozytywna.

    to zalezy od punktu widzenia. dla rolnikow to oczywiscie dobrze :) gorzej dla
    konsumentow.

    > Z tego co widać, to nawet te które nie miały zamiaru się dostosowywać ostatnio
    > zmieniły zdanie.

    no wlasnie. rynek wymagal :)

    > Nie chodzi o to czy były trujące. Chodzi o zachowanie pewnych norm,
    > powtarzalności jakości produkcji przy produkcji masowej. A jak wiadomo tylko
    > produkcja masowa jest tania. Biorąc pod uwagą doświadczenia mojego kumpla,
    > który handlował wędlinami, jestem jak najbardziej za normami. Gdyby takowych
    > nie było, oj obawiam się, że zostałbym wegetarianinem.

    ale nie koniecznie dobra. oczywiscie pewne normy musza istniec, ale ich
    spelnianie powinno byc uzaleznione od woli producenta. oczywiscie oznakowanie o
    spelnianiu norm powinno znalezc sie na opakowaniu, tak zeby klient wiedzial co
    kupuje.
    mysle, ze sam fakt istnienia norm niewiele zmienia. po moich doswaidczeniach
    przestalem jadac w restauracjach... nawet tych, ktore spelniaja normy i maja
    znakomita renome :)

    > Jak jeżdżenie w pasach?

    jak jezdzenie w pasach. o tym czy wole zostac uwieziony w plonacym samochodzie
    przez zablokowane pasy czy wole wyleciec przez przednia szybe chcialbym
    decydowac sam. no decydowac to moze zbyt mocne okreslenie. generalnie chodzi mi
    o to, ze nie zapinajac pasow wiem jakie ryzyko ponosze, ale to moja decyzja. sam
    place wlasne ubezpieczenie i to moje zycie, mam wiec chyba prawo?

    > Tyle, że pojawia się problem sprzedawania gorszego jakościowo jako droższe i
    > lepsze. Bo przecież nie ma norm, wskaźników.

    no, nie tak. wyjasniam to kilka linijek wyzej. normy - tak, obowiazek - nie.

    > To tak jakby w szkole nie było ocen, bo niby każdy uczy się dla siebie.

    niezupelnie. role oceny spelnialby popyt. jezeli pomimo niespelniania norm (przy
    odpowiednim oznakowaniu na opakowaniu oczywiscie) towar ma nabywacow, powinien
    byc sprzedawany. jezeli nie - producent albo zastosuje normy, albo po prostu
    zbankrutuje. i odwrotnie.
  • 1tomasz1 14.06.04, 08:26
    > > Dla mnie sprawa jest oczywista i pozytywna.
    >
    > to zalezy od punktu widzenia. dla rolnikow to oczywiscie dobrze :) gorzej dla
    > konsumentow.

    Zgadza się. Niemniej pamiętam, że większość fobów obawiała się o kondycję
    producentów nie dbając (problemy z wyobraźnią?) wcale o konsumentów. Ja zawsze
    będę patrzył z punktu widzenia tych drugich.

    >
    > > Z tego co widać, to nawet te które nie miały zamiaru się dostosowywać osta
    > tnio
    > > zmieniły zdanie.
    >
    > no wlasnie. rynek wymagal :)

    Coś w tym stylu. Zobaczyły, że się jednak opłaca.

    >
    > > Nie chodzi o to czy były trujące. Chodzi o zachowanie pewnych norm,
    > > powtarzalności jakości produkcji przy produkcji masowej. A jak wiadomo tyl
    > ko
    > > produkcja masowa jest tania. Biorąc pod uwagą doświadczenia mojego kumpla,
    >
    > > który handlował wędlinami, jestem jak najbardziej za normami. Gdyby takowy
    > ch
    > > nie było, oj obawiam się, że zostałbym wegetarianinem.
    >
    > ale nie koniecznie dobra. oczywiscie pewne normy musza istniec, ale ich
    > spelnianie powinno byc uzaleznione od woli producenta. oczywiscie oznakowanie
    o
    > spelnianiu norm powinno znalezc sie na opakowaniu, tak zeby klient wiedzial co
    > kupuje.

    Piszesz "pewne normy". Te, które obowiązują to jakie niby są? Mam dość
    bronienia interesów li tylko producenta. Oni sami się świetnie potrafią obronić.

    > mysle, ze sam fakt istnienia norm niewiele zmienia.

    Bo nigdy nie żyłeś w świecie bez norm. Nie napisałbyś przecież: "mysle, ze sam
    fakt istnienia ocen w szkole niewiele zmienia". Moim zdanie wiele zmienia.
    Zauważ w małych środowiskach nie są potrzebne normy, umowy prawne, przepisy.
    Ludzie sami switnie się dogadują. Niestety taki świat już zanika.

    > po moich doswaidczeniach
    > przestalem jadac w restauracjach... nawet tych, ktore spelniaja normy i maja
    > znakomita renome :)

    Powinieneś także przestać jeździć samochodami. :)

    >
    > > Jak jeżdżenie w pasach?
    >
    > jak jezdzenie w pasach. o tym czy wole zostac uwieziony w plonacym samochodzie
    > przez zablokowane pasy czy wole wyleciec przez przednia szybe chcialbym
    > decydowac sam. no decydowac to moze zbyt mocne okreslenie. generalnie chodzi
    mi
    > o to, ze nie zapinajac pasow wiem jakie ryzyko ponosze, ale to moja decyzja.
    sa
    > m
    > place wlasne ubezpieczenie i to moje zycie, mam wiec chyba prawo?

    Ale nie płacisz sam ubezpieczania. Póki co byłbyś leczony na koszt podatnika.

    >
    > > Tyle, że pojawia się problem sprzedawania gorszego jakościowo jako droższe
    > i
    > > lepsze. Bo przecież nie ma norm, wskaźników.
    >
    > no, nie tak. wyjasniam to kilka linijek wyzej. normy - tak, obowiazek - nie.

    I właśnie w takie zachowania ludzkie nie wierzę. Bez poczucia obiwiązku
    większość ludzi nic nie zrobi.

    >
    > > To tak jakby w szkole nie było ocen, bo niby każdy uczy się dla siebie.
    >
    > niezupelnie. role oceny spelnialby popyt.

    Popyt. Waść raczysz żartować. Nie uczyłeś w szkole więc nie znasz realiów.
    Oceny + systematyczność daje efekt. Dzieci i młodzież w tym wieku nie myślą w
    kategoriach kilku lat do przodu.

    > jezeli pomimo niespelniania norm (prz
    > y
    > odpowiednim oznakowaniu na opakowaniu oczywiscie) towar ma nabywacow, powinien
    > byc sprzedawany.

    Nawet jeżli szkodzi zdrowiu (patrz etopiryna)?

    > jezeli nie - producent albo zastosuje normy, albo po prostu
    > zbankrutuje. i odwrotnie.

    Producent ma możliwości zbałamucenia klienta. Klient ma tylko normy.
  • dziejas 21.06.04, 14:51
    1tomasz1 napisał:

    > Zgadza się. Niemniej pamiętam, że większość fobów obawiała się o kondycję
    > producentów nie dbając (problemy z wyobraźnią?) wcale o konsumentów. Ja
    > zawsze będę patrzył z punktu widzenia tych drugich.

    hmmm... teraz mnie zaskoczyles. patrzac z pozycji konsumenta uwazasz, ze wzrost
    cen jest dobry? dla mnie to niezbyt logiczne, ale moze nie mam racji :).

    > > no wlasnie. rynek wymagal :)
    >
    > Coś w tym stylu. Zobaczyły, że się jednak opłaca.

    no wlasnie. o tym caly czas pisze. normy powinny byc stosowane wtedy kiedy sie
    to oplaca, a nie obowiazkowo. rynek sam wyreguluje takie sprawy.

    > Piszesz "pewne normy". Te, które obowiązują to jakie niby są? Mam dość
    > bronienia interesów li tylko producenta. Oni sami się świetnie potrafią
    > obronić.

    normy dotyczace towarow i uslug. czym jest dany towar lub usluga, a nie sposob
    wytwarzania tego produktu (lub uslugi).
    a ja uwazam, ze powinno sie stworzyc warunki, w ktorych klient sam bedzie mogl
    sie bronic :)

    > Bo nigdy nie żyłeś w świecie bez norm. Nie napisałbyś przecież: "mysle, ze
    > sam fakt istnienia ocen w szkole niewiele zmienia". Moim zdanie wiele
    > zmienia. Zauważ w małych środowiskach nie są potrzebne normy, umowy prawne,
    > przepisy. Ludzie sami switnie się dogadują. Niestety taki świat już zanika.

    mysle, ze jednak istnienie ocen niewiele zmienia. liczy sie przede wszystkim
    ukonczenie i to czego sie nauczysz. chodzilem do szkoly :) i uwierz znalem cala
    mase 'uczniow bardzo dobrych', ktorzy tak na prawde nie wiedzieli czego sie
    ucza. potrafili 'wykuc' i powtorzyc, niewiele z tego rozumiejac - a jednak
    oceny mieli dobre. i co? podjeli (niektorzy z nich) prace i okazalo sie, ze
    niewiele potrafia.

    > Powinieneś także przestać jeździć samochodami. :)

    nie, nie :). jednak kupujac auto zwracam uwage na to czy bedzie dla mnie
    przydatne (sprawne i jezeli to mozliwe 'ladne') a nie na to jakie normy spelnia
    i w jakich warunkach jest produkowane.

    > Ale nie płacisz sam ubezpieczania. Póki co byłbyś leczony na koszt podatnika.

    hmmm... jak to nie sam? w sensie, ze inni tez placa? czy moze, ze ktos je za
    mnie oplaca? jezeli to pierwsze to zgoda - inni tez placa. ale ja sie
    ubezpieczam w prywatnej firmie i od w razie czego bede domagal sie pieniedzy i
    pokrycia kosztow leczenia, nie od podatnikow. a w drugim przypadku... sam place
    swoje ubezpieczenie :)

    > I właśnie w takie zachowania ludzkie nie wierzę. Bez poczucia obiwiązku
    > większość ludzi nic nie zrobi.

    dlaczego? jak sam wyzej zauwazyles niektore firmy jednak wprowadzaja normy.
    fakt, nie robia tego z poczucia obowiazku. robia to bo to sie oplaca. i o to
    chodzi :)

    > Popyt. Waść raczysz żartować. Nie uczyłeś w szkole więc nie znasz realiów.
    > Oceny + systematyczność daje efekt. Dzieci i młodzież w tym wieku nie myślą w
    > kategoriach kilku lat do przodu.

    oczywiscie, ze dzieci nie mysla o takich sprawach. jednak od tego sa rodzice,
    zeby dziecko przypilnowac. w pewnym wieku dzieci jednak zaczynaja myslec. dobre
    oceny sa im potrzebne wlasnie dlatego, ze zwiekszaja ich szanse na udany start.
    dlatego potrzebuja jak najlepszych ocen (ktore, jak juz pisalem nie zawsze
    odzwierciedlaja poziom wiedzy i kompetencji), jednak jeszcze bardziej
    potrzebuja umiejetnosci. takich aby byc przydatnym pracodawcy (lub koniecznych
    do prowadzenia wlasnego 'interesu'). czyli jednak popyt.

    > Nawet jeżli szkodzi zdrowiu (patrz etopiryna)?

    nawet.

    > Producent ma możliwości zbałamucenia klienta. Klient ma tylko normy.

    no niezupelnie. klient ma tez pieniadze, ktore producent chce od
    niego 'pozyskac' :)
  • 1tomasz1 21.06.04, 15:12
    dziejas napisał:

    > 1tomasz1 napisał:
    >
    > > Zgadza się. Niemniej pamiętam, że większość fobów obawiała się o kondycję
    > > producentów nie dbając (problemy z wyobraźnią?) wcale o konsumentów. Ja
    > > zawsze będę patrzył z punktu widzenia tych drugich.
    >
    > hmmm... teraz mnie zaskoczyles. patrzac z pozycji konsumenta uwazasz, ze
    wzrost
    >
    > cen jest dobry? dla mnie to niezbyt logiczne, ale moze nie mam racji :).

    Nie mówię, że wzrost cen jest dobry. Tylko czasami nieunikniony. No i jak rosną
    ceny, to komuś rosną przychody. :)

    >
    > > > no wlasnie. rynek wymagal :)
    > >
    > > Coś w tym stylu. Zobaczyły, że się jednak opłaca.
    >
    > no wlasnie. o tym caly czas pisze. normy powinny byc stosowane wtedy kiedy
    sie
    > to oplaca, a nie obowiazkowo. rynek sam wyreguluje takie sprawy.

    Naprawdę w to wierzysz, że sam wyreguluje? Przy konsumpcji masowej może to nie
    zadziałać.

    >
    > > Piszesz "pewne normy". Te, które obowiązują to jakie niby są? Mam dość
    > > bronienia interesów li tylko producenta. Oni sami się świetnie potrafią
    > > obronić.
    >
    > normy dotyczace towarow i uslug. czym jest dany towar lub usluga, a nie
    sposob
    > wytwarzania tego produktu (lub uslugi).

    Tak, tu można by dyskutować.

    > a ja uwazam, ze powinno sie stworzyc warunki, w ktorych klient sam bedzie
    mogl
    > sie bronic :)

    Jak w USA? Każdy klient ma 2 prawników? A to nie są koszty?

    >
    > > Bo nigdy nie żyłeś w świecie bez norm. Nie napisałbyś przecież: "mysle, ze
    >
    > > sam fakt istnienia ocen w szkole niewiele zmienia". Moim zdanie wiele
    > > zmienia. Zauważ w małych środowiskach nie są potrzebne normy, umowy prawne
    > ,
    > > przepisy. Ludzie sami switnie się dogadują. Niestety taki świat już zanika
    > .
    >
    > mysle, ze jednak istnienie ocen niewiele zmienia. liczy sie przede wszystkim
    > ukonczenie i to czego sie nauczysz.

    A jak to zweryfikować bez ocen? Słyszałeś o bezstresowym wychowaniu, nauczaniu,
    o szkołach prywatnych, gdzie uczniowi się należy bo płaci? Efekt? Niski poziom.

    > chodzilem do szkoly :) i uwierz znalem cala
    >
    > mase 'uczniow bardzo dobrych', ktorzy tak na prawde nie wiedzieli czego sie
    > ucza. potrafili 'wykuc' i powtorzyc, niewiele z tego rozumiejac - a jednak
    > oceny mieli dobre. i co? podjeli (niektorzy z nich) prace i okazalo sie, ze
    > niewiele potrafia.

    Bywa. Niemniej, trzeba nauczyć się uczyć. Wytrenować mózg, mieć do czynienia ze
    stresem. Inaczej dostaje się strasznie od życia w d...
    Uwierz mi. Ja nie tylko chodziłem do szkoły, ale jeszcze tam pracowałem.

    >
    > > Powinieneś także przestać jeździć samochodami. :)
    >
    > nie, nie :). jednak kupujac auto zwracam uwage na to czy bedzie dla mnie
    > przydatne (sprawne i jezeli to mozliwe 'ladne') a nie na to jakie normy
    spelnia
    >
    > i w jakich warunkach jest produkowane.

    No właśnie. Sprawność oceniasz wg normy. Bierzesz także pod uwagę normy
    spalania.
    Albo inaczej. Przemysł samochodowy jest najlepszym przykładem, jak można żyć w
    zgodzie z normami. Tak naprawdę kupując samochód nie zwracasz uwagę na te
    normy, bo wiesz, że one są spełnione.

    >
    > > Ale nie płacisz sam ubezpieczania. Póki co byłbyś leczony na koszt podatni
    > ka.
    >
    > hmmm... jak to nie sam? w sensie, ze inni tez placa? czy moze, ze ktos je za
    > mnie oplaca? jezeli to pierwsze to zgoda - inni tez placa. ale ja sie
    > ubezpieczam w prywatnej firmie i od w razie czego bede domagal sie pieniedzy
    i
    > pokrycia kosztow leczenia, nie od podatnikow. a w drugim przypadku... sam
    place
    >
    > swoje ubezpieczenie :)

    Gdzybyś się ubezpieczał tylko w prywatnej, to Twój problem. Już ta
    ubezpieczalnia wymusiłaby na Tobie stosowanie pasów. :)

    >
    > > I właśnie w takie zachowania ludzkie nie wierzę. Bez poczucia obiwiązku
    > > większość ludzi nic nie zrobi.
    >
    > dlaczego? jak sam wyzej zauwazyles niektore firmy jednak wprowadzaja normy.

    Wprowadzają, bo inni też to robią. Zostaliby z tyłu.

    > fakt, nie robia tego z poczucia obowiazku. robia to bo to sie oplaca. i o to
    > chodzi :)

    Właśnie.

    >
    > > Popyt. Waść raczysz żartować. Nie uczyłeś w szkole więc nie znasz realiów.
    >
    > > Oceny + systematyczność daje efekt. Dzieci i młodzież w tym wieku nie myśl
    > ą w
    > > kategoriach kilku lat do przodu.
    >
    > oczywiscie, ze dzieci nie mysla o takich sprawach. jednak od tego sa rodzice,
    > zeby dziecko przypilnowac.

    Nie rób se jaj. Rodzice często nie wiedzą do jakiej klasy chodzi ich pociecha.

    w pewnym wieku dzieci jednak zaczynaja myslec. dobre
    >
    > oceny sa im potrzebne wlasnie dlatego, ze zwiekszaja ich szanse na udany
    start.

    W jakim wieku? Jeden jak ma 7 lat, a inny jak ma 30 i i się ożenił, albo
    wcale. :)

    >
    > dlatego potrzebuja jak najlepszych ocen (ktore, jak juz pisalem nie zawsze
    > odzwierciedlaja poziom wiedzy i kompetencji), jednak jeszcze bardziej
    > potrzebuja umiejetnosci.

    No pewnie, że nie odzwierciedlają. Ale o to chodzi by robiły to jak najlepiej.
    Stąd ponoć Nowa Matura. ;)

    > takich aby byc przydatnym pracodawcy (lub koniecznych
    >
    > do prowadzenia wlasnego 'interesu'). czyli jednak popyt.

    Zrozum, że psychologia ma inne zdanie na ten aspekt. Żaden system nauczania nie
    przewiduje rezygnacji z oceniania. To są wieloletnie badania.

    >
    > > Nawet jeżli szkodzi zdrowiu (patrz etopiryna)?
    >
    > nawet.

    Straszne. Tylko skąd wiedzieć, że szkodi. Mnie nie stać na badania leku.
    Producent będzie to ukrywał.

    >
    > > Producent ma możliwości zbałamucenia klienta. Klient ma tylko normy.
    >
    > no niezupelnie. klient ma tez pieniadze, ktore producent chce od
    > niego 'pozyskac' :)

    I nie cofnie się przed niczym, żeby to zrobić.
  • dziejas 21.06.04, 15:54
    1tomasz1 napisał:

    > Nie mówię, że wzrost cen jest dobry. Tylko czasami nieunikniony. No i jak
    > rosną ceny, to komuś rosną przychody. :)

    no nie zawsze. czasami podwyzka spowodowana jest wzrostem kosztow :) to sie
    ciagle kreci w kolko. dlatego idealna (a zarazem nierealna - pomijajac wpr)
    sytuacja byloby gdyby ceny byly stale :)

    > Naprawdę w to wierzysz, że sam wyreguluje? Przy konsumpcji masowej może to
    > nie zadziałać.

    hmmm... podejrzewasz mnie, ze mysle co innego a co innego pisze? :) oczywiscie,
    ze w to wierze. wezmy np. przemysl samochodowy. niektore samochody spelniaja
    bardzo wysokie normy bezpieczenstwa, normy ekologiczne itp. ale niektore ich
    nie spelniaja a jednak firmy, ktore je produkuja nadal istnieja. idac do sklepu
    mozesz kupic telewizor lepszej lub gorszej 'jakosci' (czytaj: firmy). jednak
    wszystkie firmy staraja sie podniesc jakosc swoich towarow poniewaz klienci
    (rynek) wymagaja coraz wiecej.

    > > normy dotyczace towarow i uslug. czym jest dany towar lub usluga, a nie
    > > sposob wytwarzania tego produktu (lub uslugi).
    >
    > Tak, tu można by dyskutować.

    no wlasnie. nareszcie udalo mi sie wytlumaczyc o co mi chodzi z tymi normami.
    niestety piszemy na forum. to znacznie trudniejsze niz w rozmowie :)

    > Jak w USA? Każdy klient ma 2 prawników? A to nie są koszty?

    sa. ale nieobowiazkowe. chce to ma, nie chce - nie ma :)

    > A jak to zweryfikować bez ocen? Słyszałeś o bezstresowym wychowaniu,
    > nauczaniu, o szkołach prywatnych, gdzie uczniowi się należy bo płaci? Efekt?
    > Niski poziom.

    > Bywa. Niemniej, trzeba nauczyć się uczyć. Wytrenować mózg, mieć do czynienia
    > ze stresem. Inaczej dostaje się strasznie od życia w d...
    > Uwierz mi. Ja nie tylko chodziłem do szkoły, ale jeszcze tam pracowałem.

    wszystko sie zgadza. jednak oceny czesto bywaja uzaleznione od osobistych
    sympatii nauczycieli. nie twierdze rowniez, ze szkola jest niepotrzebna. owszem
    jest potrzebna. nie mowie tez, ze ocenianie jest niepotrzebne. uwazam tylko ze
    nie ma ono wplywu na to czego sie nauczylem (lub tez nauczyli sie inni).

    > No właśnie. Sprawność oceniasz wg normy. Bierzesz także pod uwagę normy
    > spalania.
    > Albo inaczej. Przemysł samochodowy jest najlepszym przykładem, jak można
    > żyć w zgodzie z normami. Tak naprawdę kupując samochód nie zwracasz uwagę na
    > te normy, bo wiesz, że one są spełnione.

    nie tak. nie zwracam uwagi na normy bo mnie one nie interesuja. nie interesuje
    mnie czy zawartosc spalin jest prawidlowa. nie interesuje mnie czy grubosc
    okladziny hamulcowej jest zgodna z normami - tylko czy auto hamuje. oceniam
    rowniez auto pod wzgledem kosztow utrzymania. ile bedzie wynosilo
    ubezpieczenie, jak czesto przeglady, ile one kosztuja, ile kosztuja czesci do
    samochodu, jakie ma wyposazenie dodatkowe itp. jakiekolwiek normy nie maja tu
    nic do rzeczy. liczy sie uzytecznosc.

    > Gdzybyś się ubezpieczał tylko w prywatnej, to Twój problem. Już ta
    > ubezpieczalnia wymusiłaby na Tobie stosowanie pasów. :)

    ubezpieczam sie przede wszystkim w prywatnej. panstwowe ubezpieczenia place, bo
    musze, ale z nich nie korzystam. no tak. gdyby zapinanie pasow zalezalo od
    ubezpieczyciela moglym nie zapinac placac wyzsza skladke. a jak jest kazdy
    wie :)

    > Wprowadzają, bo inni też to robią. Zostaliby z tyłu.

    no wlasnie. ja rowniez uwazam, ze instynkt zachowawczy wymusza pewne
    zachowania :)

    > > fakt, nie robia tego z poczucia obowiazku. robia to bo to sie oplaca. i o
    > > to chodzi :)
    >
    > Właśnie.

    no wlasnie. roznimy sie tylko w sposobie podejscia do sprawy. ja uwazam, ze
    powinni to robic na wlasne ryzyko i odpowiedzialnosc - ty, ze powinno im sie
    narzucic pewne rozwiazania :)

    > Nie rób se jaj. Rodzice często nie wiedzą do jakiej klasy chodzi ich pociecha.
    > w pewnym wieku dzieci jednak zaczynaja myslec. dobre

    zgadza. jednak to wina rodzicow.

    > W jakim wieku? Jeden jak ma 7 lat, a inny jak ma 30 i i się ożenił, albo
    > wcale. :)

    hehe :) tego tez nie da sie uregulowac ustawa :)

    > No pewnie, że nie odzwierciedlają. Ale o to chodzi by robiły to jak
    > najlepiej.
    > Stąd ponoć Nowa Matura. ;)

    > Zrozum, że psychologia ma inne zdanie na ten aspekt. Żaden system nauczania
    > nie przewiduje rezygnacji z oceniania. To są wieloletnie badania.

    alez ja nie chce rezygnowac z oceniania. uwazam tylko, ze sama ocena o niczym
    nie przesadza :)

    > Straszne. Tylko skąd wiedzieć, że szkodi. Mnie nie stać na badania leku.
    > Producent będzie to ukrywał.

    zgadza sie. jednak ktos dopuscil do sprzedazy tego leku. powinien za to
    odpowiadac karnie.

    > I nie cofnie się przed niczym, żeby to zrobić.

    no i o to chyba wlasnie chodzi :)
    to taki rodzaj gry pomiedzy producentem i konsumentem :)
  • 1tomasz1 22.06.04, 09:28
    dziejas napisał:

    > 1tomasz1 napisał:
    >
    > > Nie mówię, że wzrost cen jest dobry. Tylko czasami nieunikniony. No i jak
    > > rosną ceny, to komuś rosną przychody. :)
    >
    > no nie zawsze. czasami podwyzka spowodowana jest wzrostem kosztow :) to sie
    > ciagle kreci w kolko. dlatego idealna (a zarazem nierealna - pomijajac wpr)
    > sytuacja byloby gdyby ceny byly stale :)

    Jak w ZSRR. Cena biletu na metro w Moskwie nie zwiększyła się przez cały czas
    trawania ZSRR. :)

    >
    > > Naprawdę w to wierzysz, że sam wyreguluje? Przy konsumpcji masowej może to
    >
    > > nie zadziałać.
    >
    > hmmm... podejrzewasz mnie, ze mysle co innego a co innego pisze? :)
    oczywiscie,
    >
    > ze w to wierze. wezmy np. przemysl samochodowy. niektore samochody spelniaja
    > bardzo wysokie normy bezpieczenstwa, normy ekologiczne itp. ale niektore ich
    > nie spelniaja a jednak firmy, ktore je produkuja nadal istnieja.

    Pewne samochody musiały być z czasem wyposażone w pewne dodatki pod kątem
    bezpieczeństwa (np. 126p). Inne przestano produkować.

    > idac do sklepu
    >
    > mozesz kupic telewizor lepszej lub gorszej 'jakosci' (czytaj: firmy). jednak
    > wszystkie firmy staraja sie podniesc jakosc swoich towarow poniewaz klienci
    > (rynek) wymagaja coraz wiecej.

    Ale nie kupisz już ruskiego telewizora, który wybucha.
    No i gdzie ta samoregulacja? Normy wyznaczają z reguły pewne minimum (jakości,
    bezpieczeństwa). Przykład windy.

    >
    > > > normy dotyczace towarow i uslug. czym jest dany towar lub usluga, a n
    > ie
    > > > sposob wytwarzania tego produktu (lub uslugi).
    > >
    > > Tak, tu można by dyskutować.
    >
    > no wlasnie. nareszcie udalo mi sie wytlumaczyc o co mi chodzi z tymi normami.
    > niestety piszemy na forum. to znacznie trudniejsze niz w rozmowie :)

    Czyli czym jest i jakie powinien spełniać wymagania. Drogi dojścia do tego mogą
    być różne o ile nie naruszają czegośtam. :)

    >
    > > Jak w USA? Każdy klient ma 2 prawników? A to nie są koszty?
    >
    > sa. ale nieobowiazkowe. chce to ma, nie chce - nie ma :)

    To dlaczego każdy ma skoro jest to nieobowiązkowe. No i dlaczego każdy ma
    psychoanalityka do kompletu?
    Mój kumpel w USA dostał mandat. Nie chciał go przyjąć więc cup kazał sobie
    podać nazwisko prawnika, które powinien wpisać do formularza.

    >
    > > A jak to zweryfikować bez ocen? Słyszałeś o bezstresowym wychowaniu,
    > > nauczaniu, o szkołach prywatnych, gdzie uczniowi się należy bo płaci? Efek
    > t?
    > > Niski poziom.
    >
    > > Bywa. Niemniej, trzeba nauczyć się uczyć. Wytrenować mózg, mieć do czynien
    > ia
    > > ze stresem. Inaczej dostaje się strasznie od życia w d...
    > > Uwierz mi. Ja nie tylko chodziłem do szkoły, ale jeszcze tam pracowałem.
    >
    > wszystko sie zgadza. jednak oceny czesto bywaja uzaleznione od osobistych
    > sympatii nauczycieli.

    :))))) Truizmy. Ja mówię o systemie, Ty o jego niedociągnięciach. Świat nie
    jest idealny. Zresztą gdyby był, byłby strasznie nudny.

    > nie twierdze rowniez, ze szkola jest niepotrzebna. owszem
    >
    > jest potrzebna. nie mowie tez, ze ocenianie jest niepotrzebne. uwazam tylko
    ze
    > nie ma ono wplywu na to czego sie nauczylem (lub tez nauczyli sie inni).

    Niestety mylisz się. Mówi Ci to praktyk.

    >
    > > No właśnie. Sprawność oceniasz wg normy. Bierzesz także pod uwagę normy
    > > spalania.
    > > Albo inaczej. Przemysł samochodowy jest najlepszym przykładem, jak można
    > > żyć w zgodzie z normami. Tak naprawdę kupując samochód nie zwracasz uwagę
    > na
    > > te normy, bo wiesz, że one są spełnione.
    >
    > nie tak. nie zwracam uwagi na normy bo mnie one nie interesuja. nie
    interesuje
    > mnie czy zawartosc spalin jest prawidlowa.

    Wyobraź sobie, że nie ma na to norm. Więc albo wszystkie auta kopcą, albo
    płacisz dodatko za to, żeby mić auto nie kopcące. Jest jeszcze taka możliwość,
    że Ci go nie zarejestrują.

    > nie interesuje mnie czy grubosc
    > okladziny hamulcowej jest zgodna z normami - tylko czy auto hamuje.

    A jak to ocenisz?
    Nie ma normy więc jedo może mić drogę hamowania 100 m inne 500 m.

    > oceniam
    > rowniez auto pod wzgledem kosztow utrzymania. ile bedzie wynosilo
    > ubezpieczenie, jak czesto przeglady, ile one kosztuja, ile kosztuja czesci do
    > samochodu, jakie ma wyposazenie dodatkowe itp. jakiekolwiek normy nie maja tu
    > nic do rzeczy. liczy sie uzytecznosc.

    Nie prawda. Kupujesz tarcze hamulcowe, a okazało się, że są o połowe cieńsze
    niż być powinny. Bo nie ma normy. Zauważ świat się zmienił w stosunku do JKO-
    wiskiego ulubionego okresu XIX wieku.

    >
    > > Gdzybyś się ubezpieczał tylko w prywatnej, to Twój problem. Już ta
    > > ubezpieczalnia wymusiłaby na Tobie stosowanie pasów. :)
    >
    > ubezpieczam sie przede wszystkim w prywatnej. panstwowe ubezpieczenia place,
    bo
    >
    > musze, ale z nich nie korzystam. no tak. gdyby zapinanie pasow zalezalo od
    > ubezpieczyciela moglym nie zapinac placac wyzsza skladke. a jak jest kazdy
    > wie :)
    >

    Pewnie znalazłbyś taką ubezpieczalnię...
    Zrozum po to wprowadzono przepisy ruchu drogowego, żeby było bezpieczniej.
    Kiedyś, fakt, nie były potrzebne.

    > > Wprowadzają, bo inni też to robią. Zostaliby z tyłu.
    >
    > no wlasnie. ja rowniez uwazam, ze instynkt zachowawczy wymusza pewne
    > zachowania :)

    Zwierzęta domowe tracą instynkt. :)

    >
    > > > fakt, nie robia tego z poczucia obowiazku. robia to bo to sie oplaca.
    > i o
    > > > to chodzi :)
    > >
    > > Właśnie.
    >
    > no wlasnie. roznimy sie tylko w sposobie podejscia do sprawy. ja uwazam, ze
    > powinni to robic na wlasne ryzyko i odpowiedzialnosc - ty, ze powinno im sie
    > narzucic pewne rozwiazania :)

    Ramy pewnych rozwiązań. Czyli: przechodź na przejściu dla pieszych. A nie:
    przechodź wyłącznie tu-a-tu, z taką prędkością, o takiej długością kroku... :)

    >
    > > Nie rób se jaj. Rodzice często nie wiedzą do jakiej klasy chodzi ich pocie
    > cha.
    > > w pewnym wieku dzieci jednak zaczynaja myslec. dobre
    >
    > zgadza. jednak to wina rodzicow.

    Wina, nie wina. Takie jest życie. Świat jaki proponujesz zostawiałby tym
    rodzicom jeszcze mniej czasu dla ich dzieci.

    >
    > > W jakim wieku? Jeden jak ma 7 lat, a inny jak ma 30 i i się ożenił, albo
    > > wcale. :)
    >
    > hehe :) tego tez nie da sie uregulowac ustawa :)

    Ale można wymusić. Znów kłania się psychologia. W tym JKM był słabiutki. Ba, w
    ogóle nie brał tego czynnika pod uwagę.

    >
    > > No pewnie, że nie odzwierciedlają. Ale o to chodzi by robiły to jak
    > > najlepiej.
    > > Stąd ponoć Nowa Matura. ;)
    >
    > > Zrozum, że psychologia ma inne zdanie na ten aspekt. Żaden system nauczani
    > a
    > > nie przewiduje rezygnacji z oceniania. To są wieloletnie badania.
    >
    > alez ja nie chce rezygnowac z oceniania. uwazam tylko, ze sama ocena o niczym
    > nie przesadza :)

    Czyli? A w zasadzie racja. Dlatego uczelnie czy szkoły robią rozmowy
    kwalifikacyjne. Pracodawcy to samo.

    >
    > > Straszne. Tylko skąd wiedzieć, że szkodi. Mnie nie stać na badania leku.
    > > Producent będzie to ukrywał.
    >
    > zgadza sie. jednak ktos dopuscil do sprzedazy tego leku. powinien za to
    > odpowiadac karnie.

    Nie ma norm, nie ma odpowiedzialności. On twierdzi, że lek jest ok.

    >
    > > I nie cofnie się przed niczym, żeby to zrobić.
    >
    > no i o to chyba wlasnie chodzi :)
    > to taki rodzaj gry pomiedzy producentem i konsumentem :)

    Tyle, że bez odgórnych uwarunkowań klient masowy jest na straconej pozycji.
    Wcisną mu najgorsze g...
  • dziejas 29.06.04, 23:58
    1tomasz1 napisał:
    > Jak w ZSRR. Cena biletu na metro w Moskwie nie zwiększyła się przez cały czas
    > trawania ZSRR. :)

    no tak. tyle, ze tam niekoniecznie cena regulowana byla przez popyt i miala
    uzasadnienie rynkowe. mimo wszystko uwazam, ze stabilne ceny sa o wiele
    korzystniejsze. zreszta nie tylko ja tak uwazam... wezmy chociazby banki
    centralne :)

    > Pewne samochody musiały być z czasem wyposażone w pewne dodatki pod kątem
    > bezpieczeństwa (np. 126p). Inne przestano produkować.

    tak. musialy byc bo tak sobie ktos wymyslil. jednak maluch w odroznieniu od
    mercedesa spelnial o wiele mniej norm a i tak dobrze sie sprzedawal (ze wzgledu
    na cene), albo chociazby stary, dobry polonez :)

    > Ale nie kupisz już ruskiego telewizora, który wybucha.
    > No i gdzie ta samoregulacja? Normy wyznaczają z reguły pewne minimum
    > (jakości, bezpieczeństwa). Przykład windy.

    oczywiscie, ze nie kupisz. ale dlatego przestano je produkowac, poniewaz nie
    spelnialy oczekiwan klientow.

    > Czyli czym jest i jakie powinien spełniać wymagania. Drogi dojścia do tego
    > mogą być różne o ile nie naruszają czegośtam. :)

    jezeli pominac ten fragment 'o ile nie naruszają czegośtam' to w zupelnosci sie
    zgadzam :)

    > To dlaczego każdy ma skoro jest to nieobowiązkowe. No i dlaczego każdy ma
    > psychoanalityka do kompletu?
    > Mój kumpel w USA dostał mandat. Nie chciał go przyjąć więc cup kazał sobie
    > podać nazwisko prawnika, które powinien wpisać do formularza.

    bo ludzie chca miec i maja. pewnie jest to bardziej korzystne. jednak zaloze
    sie, ze nie wszyscy maja :)

    > :))))) Truizmy. Ja mówię o systemie, Ty o jego niedociągnięciach. Świat nie
    > jest idealny. Zresztą gdyby był, byłby strasznie nudny.

    no wlasnie. wiec po co nam te normy :)
    > Niestety mylisz się. Mówi Ci to praktyk.

    no coz - pozostane przy swoim zdaniu. dla mnie oceny nigdy nie mialy znaczenia
    (w sensie osobistym) - jedyna rzecza, ktora byla wazna to czy cos wiem z tego
    czego sie uczylem (no i oczywiscie, zeby byly pozytywne).
    > Wyobraź sobie, że nie ma na to norm. Więc albo wszystkie auta kopcą, albo
    > płacisz dodatko za to, żeby mić auto nie kopcące. Jest jeszcze taka
    > możliwość, że Ci go nie zarejestrują.

    no wlasnie. jedyna nieprzyjemna strona jest przymus urzedniczy. reszta tak na
    prawde mnie nie interesuje. moga kopcic, moga tez byc drozsze. to tylko
    samochody.


    > A jak to ocenisz?
    > Nie ma normy więc jedo może mić drogę hamowania 100 m inne 500 m.

    jak to jak? wsiadam do auta i sprawdzam.

    > Nie prawda. Kupujesz tarcze hamulcowe, a okazało się, że są o połowe cieńsze
    > niż być powinny. Bo nie ma normy. Zauważ świat się zmienił w stosunku do JKO-
    > wiskiego ulubionego okresu XIX wieku.

    nie potrzebuje do tego normy. wystarczy kupic orginalne od producenta. zreszta
    jak juz pisalem to tylko samochod. oceniam go podobnie jak dlugopis.
    najwazniejsze jest to czy bedzie mi dobrze sluzyl, a nie jakie normy spelnia a
    jakich nie :)

    > Zwierzęta domowe tracą instynkt. :)

    traca, traca :)

    > Ramy pewnych rozwiązań. Czyli: przechodź na przejściu dla pieszych. A nie:
    > przechodź wyłącznie tu-a-tu, z taką prędkością, o takiej długością kroku... :)

    wyznaczenie przejscia dla pieszych to wlasnie takie tu-a-tu :) o sposobie
    przechodzenia przez przejscie tez co nieco trzeba wiedziec :)

    > Wina, nie wina. Takie jest życie. Świat jaki proponujesz zostawiałby tym
    > rodzicom jeszcze mniej czasu dla ich dzieci.

    czy mniej? nie wiem. ale moze mogliby ten czas lepiej wykorzystac. zreszta jak
    juz mowilem to sprawa rodzicow jak wychowuja wlasne dzieci :)

    > Ale można wymusić. Znów kłania się psychologia. W tym JKM był słabiutki. Ba,
    > w ogóle nie brał tego czynnika pod uwagę.

    mozna wymusic, aby ktos zmadrzal i zaczal myslec??? w to akurat nigdy nie
    uwierze :)


    ups.... urwalo mi dalsza czesc tekstu... zatrzymam sie wiec w tym miejscu :)
  • 1tomasz1 05.07.04, 09:02
    dziejas napisał:

    > 1tomasz1 napisał:
    > > Jak w ZSRR. Cena biletu na metro w Moskwie nie zwiększyła się przez cały c
    > zas
    > > trawania ZSRR. :)
    >
    > no tak. tyle, ze tam niekoniecznie cena regulowana byla przez popyt i miala
    > uzasadnienie rynkowe.

    To byla sprawa ideologiczna.

    > mimo wszystko uwazam, ze stabilne ceny sa o wiele
    > korzystniejsze. zreszta nie tylko ja tak uwazam... wezmy chociazby banki
    > centralne :)

    Czyli co proponujesz?

    >
    > > Pewne samochody musiały być z czasem wyposażone w pewne dodatki pod kątem
    > > bezpieczeństwa (np. 126p). Inne przestano produkować.
    >
    > tak. musialy byc bo tak sobie ktos wymyslil. jednak maluch w odroznieniu od
    > mercedesa spelnial o wiele mniej norm a i tak dobrze sie sprzedawal (ze
    wzgledu
    >
    > na cene), albo chociazby stary, dobry polonez :)

    Nie ze względu na cenę (a raczej siłę nabywczą). Gdyby tak było, byłby dalej
    produkowany.
    Proponujesz sprzedawać gołe auta bez żadnych zabezpieczeń?

    >
    > > Ale nie kupisz już ruskiego telewizora, który wybucha.
    > > No i gdzie ta samoregulacja? Normy wyznaczają z reguły pewne minimum
    > > (jakości, bezpieczeństwa). Przykład windy.
    >
    > oczywiscie, ze nie kupisz. ale dlatego przestano je produkowac, poniewaz nie
    > spelnialy oczekiwan klientow.

    Albo inaczej. Spełniały do pewnego momentu. Ogłupione społeczeństwo nie
    patrzyło na sprawy bezpieczeństwa.

    >
    > > Czyli czym jest i jakie powinien spełniać wymagania. Drogi dojścia do tego
    >
    > > mogą być różne o ile nie naruszają czegośtam. :)
    >
    > jezeli pominac ten fragment 'o ile nie naruszają czegośtam' to w zupelnosci
    sie
    >
    > zgadzam :)

    To 'czegośtam' to normy pisane lub nie, ale obowiązujące.

    >
    > > To dlaczego każdy ma skoro jest to nieobowiązkowe. No i dlaczego każdy ma
    > > psychoanalityka do kompletu?
    > > Mój kumpel w USA dostał mandat. Nie chciał go przyjąć więc cup kazał sobie
    >
    > > podać nazwisko prawnika, które powinien wpisać do formularza.
    >
    > bo ludzie chca miec i maja. pewnie jest to bardziej korzystne. jednak zaloze
    > sie, ze nie wszyscy maja :)

    Mają i to razy 2. A czy chcą mieć? Ja np. chcę by były normy, które gwarantują
    mi, że żywność jaką kupuję jest bezpieczna.

    >
    > > :))))) Truizmy. Ja mówię o systemie, Ty o jego niedociągnięciach. Świat ni
    > e
    > > jest idealny. Zresztą gdyby był, byłby strasznie nudny.
    >
    > no wlasnie. wiec po co nam te normy :)

    Bośmy je sami stworzyli. My chyba jednak rozmawiamy o różnych sprawach.

    > > Niestety mylisz się. Mówi Ci to praktyk.
    >
    > no coz - pozostane przy swoim zdaniu. dla mnie oceny nigdy nie mialy
    znaczenia
    > (w sensie osobistym) - jedyna rzecza, ktora byla wazna to czy cos wiem z tego
    > czego sie uczylem (no i oczywiscie, zeby byly pozytywne).

    Jesteś więc wyjątkowy. :)
    Bardziej jednak prawdopodobne, że mówisz o przeszłości biorąc pod uwagę Twoje
    obecne doświadczenia.

    > > Wyobraź sobie, że nie ma na to norm. Więc albo wszystkie auta kopcą, albo
    > > płacisz dodatko za to, żeby mić auto nie kopcące. Jest jeszcze taka
    > > możliwość, że Ci go nie zarejestrują.
    >
    > no wlasnie. jedyna nieprzyjemna strona jest przymus urzedniczy. reszta tak na
    > prawde mnie nie interesuje. moga kopcic, moga tez byc drozsze. to tylko
    > samochody.
    >
    Jeżeli będą kopcić (nie tylko auta), to sytuacja na ulicach będzie wyglądała
    jak w Tokio. Byłeś kiedyś (najlepiej w latach 70-tych) na Śląsku?
    >
    > > A jak to ocenisz?
    > > Nie ma normy więc jedo może mić drogę hamowania 100 m inne 500 m.
    >
    > jak to jak? wsiadam do auta i sprawdzam.

    Jak sprawdzasz? A jak auto nie jest nowe? A jak ktoś kieruje się tylko ceną i
    kupuje to 500 m? Wiesz co by się działo na drogach?

    >
    > > Nie prawda. Kupujesz tarcze hamulcowe, a okazało się, że są o połowe cieńs
    > ze
    > > niż być powinny. Bo nie ma normy. Zauważ świat się zmienił w stosunku do J
    > KO-
    > > wiskiego ulubionego okresu XIX wieku.
    >
    > nie potrzebuje do tego normy. wystarczy kupic orginalne od producenta.

    No właśnie. Ale nie ma norm więc jest wiele pdróbek udających oryginały. Do
    tego jak nie ma norm, to markowy producent też może coś pokombinować. Przy
    masowej produkcji jest to możliwe.

    > zreszta
    > jak juz pisalem to tylko samochod. oceniam go podobnie jak dlugopis.

    Tyle, że długopisem się (czy innych) nie zabijesz.

    > najwazniejsze jest to czy bedzie mi dobrze sluzyl, a nie jakie normy spelnia
    a
    > jakich nie :)

    Dlaczego więc w wojskowości istnieją miliony rygorystycznych norm?

    >
    > > Zwierzęta domowe tracą instynkt. :)
    >
    > traca, traca :)
    >
    > > Ramy pewnych rozwiązań. Czyli: przechodź na przejściu dla pieszych. A nie:
    >
    > > przechodź wyłącznie tu-a-tu, z taką prędkością, o takiej długością kroku..
    > . :)
    >
    > wyznaczenie przejscia dla pieszych to wlasnie takie tu-a-tu :) o sposobie
    > przechodzenia przez przejscie tez co nieco trzeba wiedziec :)

    Nie rozmywaj tematu. Udowadniam Ci, że normy ramowe są ok.

    >
    > > Wina, nie wina. Takie jest życie. Świat jaki proponujesz zostawiałby tym
    > > rodzicom jeszcze mniej czasu dla ich dzieci.
    >
    > czy mniej? nie wiem. ale moze mogliby ten czas lepiej wykorzystac.

    Przeczysz sam sobie. Wyżej napisałeś, że musiałbyś sprawdzać każdy element w
    samochodzie czy jest ok (np. droga hamowania). Tak byłoby z każdym produktem i
    usługą. Byłoby więc mniej czasu.

    > zreszta jak
    > juz mowilem to sprawa rodzicow jak wychowuja wlasne dzieci :)

    A jak wychowują terrorystę?

    >
    > > Ale można wymusić. Znów kłania się psychologia. W tym JKM był słabiutki. B
    > a,
    > > w ogóle nie brał tego czynnika pod uwagę.
    >
    > mozna wymusic, aby ktos zmadrzal i zaczal myslec??? w to akurat nigdy nie
    > uwierze :)
    >
    A szkoda.
    >
    > ups.... urwalo mi dalsza czesc tekstu... zatrzymam sie wiec w tym miejscu :)

    Bo nie było norm... ;)
  • jorn 13.06.04, 13:44
    dziejas napisał:


    > troszke odbieglismy od tematu. chodzilo mi generalnie o to, ze jezeli pojawia
    > sie ktos kto chce wiecej placic cena idzie do gory rowniez dla innych (prawo
    > popytu i podazy). jezeli mleko na terenach przygranicznych kupowane bedzie
    prze
    > z
    > niemcow po wyzszej cenie, polskie firmy tez beda musialy placic wiecej lub
    > ponosic wieksze koszty kupujac w innych miejscach. przyjalem zalozenie, ze
    > odbije sie to na cenach w detalu. wydaje mi sie, ze mialem racje... czy
    nie? :)

    No, niekoniecznie. Tak, jak piszesz dzieje się na przeregulowanym rynku
    spożywczym. Na wolnym rynku wyglądałoby to tak: pojawia się klient skłonny
    płacić więcej -> cena idzie w górę (dla wszystkich) -> pojawia się większa
    podaż (takich, którzy chcą się załapać na wyższe ceny jest więcej) ->
    sprzedawcy nie są w stanie wszystkiego sprzedać po wyższych cenach -> cena
    spada -> część sprzedawców wypada z rynku i tak w kółko. Interwały czasowe
    pomiędzy poszczególnymi etapami tego cyklu są różne w zależności od
    elastyczności podaży (nie każdy towar można natychmiast rzucić na rynek w
    większych ilościach) i popytu (niektórzy klienci są za bardzo przywiązani do
    tego, co kupują, albo za głupi, żeby szukać alternatyw).

    Pozdrawiam
    --
    Jorn van der Ar
    -------------------
    Znajdzie się cela dla Andrzeja Leppera!
  • albert.flasz 11.06.04, 09:59
    Ceny skupu mleka w Polsce od kilkunastu lat były zróżnicowane w zależności od
    regionu (zwykle niższe w regionach "mlecznych" - takich, jak np. Podlasie,
    Pomorze, Dolny Śląsk, gdzie od dawna dominują więksi producenci), odbiorcy,
    dostawcy, klasy mleka, odstawianej ilości, sposobu (odbiór bezpośrednio z
    gospodarstwa...), pory roku, wysokości udziałów producenta w SM itd. Wachały
    się oc 40 gr/ litr (za "trójkę" od drobnych dostawców) do 80 gr, a nawet 1, 10 -
    1, 20 zł/ litr za mleko odebrane ze zbiornika w gospodarstwie, w klasie extra,
    w ilości co najmniej 100 litrów dziennie, w zimie (dotyczyło to paru SM w woj.
    lubelskim)... jakoś nie miało to wpływu na ceny detaliczne i było to już
    zbliżone do cen "unijnych". Nie ma w tym nic nadzwyczajnego!
  • Gość: Zygmunt IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.06.04, 12:32
    WRESZCIE RZECZOWA DYSKUSJA I NA TEMAT!
    i OTO MI CHODZIŁO.TYLKO PISZCIE PRAWDĘ.
  • 1tomasz1 11.06.04, 13:30
    Gość portalu: Zygmunt napisał(a):

    > WRESZCIE RZECZOWA DYSKUSJA I NA TEMAT!
    > i OTO MI CHODZIŁO.TYLKO PISZCIE PRAWDĘ.

    Janie, pisz prawdę. Dlaczego ciągle kłamiesz? Brak argumentów?
    Podaj więc ile kosztował litr mleka 20 kwietnia, a ile kosztuje dzisiaj. U
    Ciebie w sklepiku osiedlowym w Krośnie.
  • Gość: Zygmunt IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.06.04, 11:50
    Chciałbym być też Janem Kornikiem, ale nim nie jestem.
    Pytasz ile, kosztuje mleko? To jest ważne w tym bankructwie Polski w UE!
    Podrożało 320 artykółów a ty ile mleko kosztuje?
    1,09 na 1,25 ale masło 1,75zł. na 2,99 a nawet na 3,25zł.
    Ty masz problem!
    Ale UE wprowadziła tysiące ograniczeń wolnego rynku, które dobijają mi zakład
    pracy. Jakbyś miał na głowie zwolnić 300 pracowników , to nie miałbyś czasu się
    zastanowić, ile kosztuje mleko!
    Certyfikaty UE , wytyczne UE, normy UE, zarządzenia itd...
    Dość mam tej UE!!!

  • komentator 13.06.04, 14:21
    Gość portalu: Zygmunt napisał(a):

    > Chciałbym być też Janem Kornikiem, ale nim nie jestem.
    > Pytasz ile, kosztuje mleko? To jest ważne w tym bankructwie Polski w UE!
    > Podrożało 320 artykółów a ty ile mleko kosztuje?
    > 1,09 na 1,25 ale masło 1,75zł. na 2,99 a nawet na 3,25zł.

    Zyga nie opowiadaj glupot, inflacja skoczyla z 1 na 2cos %. I nie zwalaj
    wzrostu cen benzynyna EU.

    > Ty masz problem!
    > Ale UE wprowadziła tysiące ograniczeń wolnego rynku, które dobijają mi zakład
    > pracy. Jakbyś miał na głowie zwolnić 300 pracowników , to nie miałbyś czasu
    >się zastanowić, ile kosztuje mleko!
    > Certyfikaty UE , wytyczne UE, normy UE, zarządzenia itd...
    > Dość mam tej UE!!!

    Brednie Zyga. Unijne normy i certyfikaty sluza ochronie konsumentow. Zapewniaja
    mozliwie najwieksze prawdopodobienstwo ze kupujac towar nie zostaniesz zrobiony
    w balona.

    W Polsce dluga tradycje ma brud, smrod i ubostwo. Brak elementarnych norm
    higieny jest powszechny. Norm unijnych nigdzie nie spelnia nawet zwykla woda do
    picia. Normy i certyfikaty unijne to zwykly standard w krajach rozwinietych
    gdzie czystosc jest sprawa elementarna.

    Dla Zygi i podobnych najlepszy testem byloby sprawdzenie poziomu higieny w ich
    otoczeniu: mozna sie zalozyc ze zamiast wypisywac brednie Zyga musialby spedzic
    kupe czasu na usuniecie syfu z kibla, lazienki i kuchni. Na ale zamiast sie tym
    zajac Zyga woli walczyc z koniecznoscia zachowania standartow higieny bo to
    latwiejsze.
  • 1tomasz1 14.06.04, 08:34
    Gość portalu: Zygmunt napisał(a):

    > Chciałbym być też Janem Kornikiem, ale nim nie jestem.

    Jesteś Janem Jigirgiem, to mi wystarczy.

    > Pytasz ile, kosztuje mleko? To jest ważne w tym bankructwie Polski w UE!
    > Podrożało 320 artykółów a ty ile mleko kosztuje?

    ARTYKÓŁÓW. Widzisz Janie, nie warto się czepiać o ortografię. :)
    320? Poproszę o wyliczenie: co i o ile?

    > 1,09 na 1,25 ale masło 1,75zł. na 2,99 a nawet na 3,25zł.

    :)

    > Ty masz problem!

    Ja? A gdzieżby. Mnie jest dobrze. To Ty piszesz idiotymy, nieprawdaż?

    > Ale UE wprowadziła tysiące ograniczeń wolnego rynku, które dobijają mi zakład
    > pracy.

    To Ty nie jesteś urzędnikiem i niedoszłym posłem? ;)

    > Jakbyś miał na głowie zwolnić 300 pracowników , to nie miałbyś czasu się
    >
    > zastanowić, ile kosztuje mleko!

    Nazwę firmy poproszę.

    > Certyfikaty UE , wytyczne UE, normy UE, zarządzenia itd...
    > Dość mam tej UE!!!
    >
    Był czas się przygotować, prawda?
  • 1tomasz1 15.06.04, 10:04
    Gość portalu: Zygmunt napisał(a):

    > Chciałbym być też Janem Kornikiem, ale nim nie jestem.
    > Pytasz ile, kosztuje mleko? To jest ważne w tym bankructwie Polski w UE!
    > Podrożało 320 artykółów a ty ile mleko kosztuje?
    > 1,09 na 1,25

    No widzisz, a u mnie kosztuje 1,15.

    > Dość mam tej UE!!!
    >
    Takiej Unii?
    Tylko przeczytaj dokładnie. Całość w Newsweeku.

    "Made in Poland
    Skończyła się epoka węgla w polskim eksporcie. Zaczęła się era samochodów,
    odkurzaczy i antrykotów.
    Miało być tak: 1 maja wchodzimy do Unii Europejskiej, po czym natychmiast
    zalewają nas tanie, dotowane produkty z Zachodu, polskie firmy padają jak muchy
    i wszyscy płaczą. Ale zamiast narodowej tragedii mamy dziś euforię. Polskie
    firmy eksportują aż miło i nie chodzi tu wyłącznie o wielkie koncerny, które
    kilka lat temu stanęły na nogi dzięki zagranicznym inwestorom, lecz także o
    małe i średnie przedsiębiorstwa. Sprzedają jogurty, wołowinę, fotele, roboty
    kuchenne. Wykorzystują szansę, jaką stwarza wolny przepływ towarów w Unii oraz
    to, że wciąż oferują tańsze produkty niż ich zachodni rywale. To właśnie
    głównie dzięki eksporterom polski PKB w pierwszym kwartale tego roku wzrósł o
    6,9 procent. Po optymistycznych danych GUS-u z ubiegłego tygodnia Ministerstwo
    Finansów podniosło prognozę wzrostu na cały rok z 5 do 5,7 procent PKB. 1 maja
    pokazał, że wspólny rynek działa w obie strony: otworzyliśmy co prawda unijnym
    koncernom wrota do 40-milionowej społeczności konsumentów, ale jednocześnie
    nasze firmy uzyskały nieograniczony dostęp do rynku ponad 400 milionów
    konsumentów, w dodatku mających znacznie zasobniejsze portfele niż Polacy.

    Wiele firm znad Wisły - jak Mlekpol, Zakłady Mięsne Duda czy Barlinek - zdobyło
    przyczółki w krajach Unii jeszcze przed 1 maja. Przetrwały recesję,
    zmodernizowały się i ruszyły za Odrę. Dodatkowo pomógł im słabszy złoty. W
    pierwszym kwartale tego roku sprzedaż żywności wzrosła o 10 proc., samochodów -
    o 42 proc., silników - 64 proc., a mebli - 19 proc. Nasz dotychczasowy hit
    eksportowy - węgiel - już dawno wypadł z czołówki. O ile kiedyś
    sprzedaż "czarnego złota" była powodem do dumy, to dowodziła jedynie tego, jak
    bardzo zacofanym krajem byliśmy przez kilkadziesiąt powojennych lat. -
    Sprzedajemy coraz mniej surowców, a coraz więcej towarów przetworzonych - mówi
    Bohdan Wyżnikiewicz z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową. Jeszcze w okresie
    II RP sprzedaż za granicą surowców (głównie węgla) i półfabrykatów stanowiła 60
    proc. eksportu. Na początku lat 90. spadła do kilkunastu procent, a obecnie -
    jak wynika z danych Ministerstwa Gospodarki - surowce to już tylko 4,5 proc.
    wartości eksportu do UE. Na czele listy są za to maszyny i urządzenia (25
    proc.), samochody i statki (17,5 proc.), meble (7,3 proc.) oraz urządzenia
    elektromaszynowe i sprzęt gospodarstwa domowego (5 proc.).

    Najbardziej cieszy jednak sukces firm produkujących żywność - bo to one miały
    skapitulować przed zachodnią konkurencją i pogrążyć się w niebycie. -
    Dostawałem nawet petycje od producentów cukru czy drobiu, którzy ostrzegali
    mnie, że akcesja rozłoży ich na łopatki - mówi wiceminister rolnictwa Jerzy
    Plewa. Jednak już w ubiegłym roku sprzedaż polskiej żywności za granicę wzrosła
    o ok. 40 proc. i po raz pierwszy od ponad 10 lat mieliśmy w tej branży nadwyżkę
    handlową. To jednak tylko przedsmak tego, co może się wydarzyć w tym roku.

    Gdy 1 maja zniesiono ostatnie bariery handlowe - cła, kontyngenty, limity - do
    drzwi polskich producentów żywności tłumnie zaczęli pukać unijni importerzy.
    Świetnie sprzedaje się wołowina, której na naszym rynku wręcz zaczęło brakować,
    a jej ceny poszły w górę. Szybko rośnie też sprzedaż produktów mleczarskich -
    masła, serów, jogurtów, mleka w proszku.

    Spółdzielnia mleczarska Mlekpol z Grajewa postanowiła zawojować unijny rynek
    twarożkiem. To nowy produkt Mlekpolu na niemieckim rynku - jest tam sprzedawany
    od miesiąca. W tym roku firma prezesa Edmunda Borawskiego zamierza sprzedać w
    Unii aż 40 proc. swojej produkcji - o jedną czwartą więcej niż w roku ubiegłym.
    Dotąd, oprócz twarożku, eksportowała do Unii m.in. masło. Teraz prowadzi z
    kilkoma kontrahentami rozmowy na temat sprzedaży produktów UHT: mleka, mleka
    zagęszczonego oraz śmietany.

    Mlekpol w pewnym momencie przestał nadążać za zamówieniami i musiał
    zainwestować w sprzęt. Firma zafundowała sobie m.in. najnowocześniejszą w
    Polsce linię do produkcji masła. Kosztowała prawie 4 mln euro, z czego jedna
    trzecia została dofinansowana z programu Sapard. Nowa linia jest wyposażona
    m.in. w cztery zbiorniki do magazynowania śmietany (po 100 tys. litrów) oraz w
    urządzenia pakujące masło w kartony. Podczas całego procesu produkcji masło nie
    ma kontaktu z powietrzem, co poprawia jego jakość. Zmodernizowany został też
    dział produktów UHT - teraz Mlekpol rozlewa dziennie 900 tys. litrów wyrobów
    zamiast niespełna 400 tys. - Jesteśmy w stanie sprzedać dowolną ilość towaru
    każdemu, kto się do nas zgłosi - mówi prezes Borawski.

    Roman Miler, odpowiadający za eksport w zarządzie Zakładów Mięsnych Duda, także
    przyzwyczaił się do tego, że coraz więcej klientów jego firmy to cudzoziemcy. -
    Dla nas rynek unijny nie różni się już teraz od krajowego - tłumaczy. - Nie ma
    znaczenia, czy mamy dostarczyć półtusze do Gdańska, czy do Mediolanu. Jest
    telefon i następnego dnia rusza dostawa.

    Firma zaczęła właśnie prowadzić bezpośrednie rozmowy z sieciami restauracji w
    Niemczech i we Włoszech. Szefowie ZM Duda liczą, że dzięki otwarciu rynku UE na
    eksport trafiać będzie w tym roku już 25 proc. produkcji, czyli o 7 proc.
    więcej niż w roku ubiegłym."
  • dziejas 15.06.04, 13:10
    obawiam sie tylko, ze rosnacy eksport moze sie odbic na cenach w kraju. powaznie
    do tego moga sie przyczynic limity produkcji (dla rolnikow oczywiscie), ktore
    moga spowodowac potrzebe importu miesa czy mleka. wiadomo przeciez, ze eksport
    oplaca sie bardziej niz sprzedaz na rynku krajowym, a firmie jest wszystko jedno
    gdzie sprzeda... wazniejsze jest gdzie wiecej zarobi i slusznie zreszta.
  • 1tomasz1 15.06.04, 13:34
    dziejas napisał:

    > obawiam sie tylko, ze rosnacy eksport moze sie odbic na cenach w kraju.

    Ależ oczywiście, że się odbije. I o to przecież chodzi.

    > powazni
    > e
    > do tego moga sie przyczynic limity produkcji (dla rolnikow oczywiscie), ktore
    > moga spowodowac potrzebe importu miesa czy mleka.

    No tak. Limity to głupota. Cała WPR to idiotyzm. Problem tylko co zrobić z
    nadprodukcją. Dać biednym? Poczytaj co o tym sądzą fobi.

    > wiadomo przeciez, ze eksport
    > oplaca sie bardziej niz sprzedaz na rynku krajowym, a firmie jest wszystko
    jedn
    > o
    > gdzie sprzeda... wazniejsze jest gdzie wiecej zarobi i slusznie zreszta.

    Teraz dodatkowo musimy rozróżniać eksport wewnątrzunijny i ten prawdziwy.
    A jak widzisz eksport do Rosji wcale nie jest taki prosty. Moja firma to
    przerabia. Idiotyczne przepisy, koszmarna biurokracja. Ale najgorsze jest to,
    że wszystko (realizacja kontraktu) trwa tak okrponie długo.
  • dziejas 15.06.04, 13:43
    1tomasz1 napisał:
    > Ależ oczywiście, że się odbije. I o to przecież chodzi.

    hmmmm... no nie wiem czy sie z tobo zgodzic. wzrost cen raczej nie jest
    pozadanym zjawiskiem.

    > No tak. Limity to głupota. Cała WPR to idiotyzm. Problem tylko co zrobić z
    > nadprodukcją. Dać biednym? Poczytaj co o tym sądzą fobi.

    tak to jest glupie. jednak nadwyzka powinna byc sprzedawana na rynku (wolnym) a
    doplaty zlikwidowane. to doplaty i system limitow calkowicie psuja rynek.


    > Teraz dodatkowo musimy rozróżniać eksport wewnątrzunijny i ten prawdziwy.
    > A jak widzisz eksport do Rosji wcale nie jest taki prosty. Moja firma to
    > przerabia. Idiotyczne przepisy, koszmarna biurokracja. Ale najgorsze jest to,
    > że wszystko (realizacja kontraktu) trwa tak okrponie długo.

    no... obydwa traktuje jako eksport. nie ma dla mnie znaczenia gdzie to wyjedzie
    - na wschod czy na zachod. najwazniejsze, zeby zostalo zaplacone :). a z
    rosja... dokladnie jak z unia... idiotyczne przepisy, koszmarna biurokracja :)
    moze tylko szybciej sie to zalatwia.
  • 1tomasz1 15.06.04, 14:03
    dziejas napisał:

    > 1tomasz1 napisał:
    > > Ależ oczywiście, że się odbije. I o to przecież chodzi.
    >
    > hmmmm... no nie wiem czy sie z tobo zgodzic. wzrost cen raczej nie jest
    > pozadanym zjawiskiem.

    Zależy z czyjego punktu widzenia. Niemniej zawsze związany jest ze wzrostem
    popytu.

    >
    > > No tak. Limity to głupota. Cała WPR to idiotyzm. Problem tylko co zrobić z
    >
    > > nadprodukcją. Dać biednym? Poczytaj co o tym sądzą fobi.
    >
    > tak to jest glupie. jednak nadwyzka powinna byc sprzedawana na rynku (wolnym)
    a
    > doplaty zlikwidowane. to doplaty i system limitow calkowicie psuja rynek.

    Zgoda. Ale nie ma wolnego rynku rolnego na całym świecie. Zauważ, w krajach
    wysokorozwiniętych jest nadprodukcja, w pozostałych niedomiar. A sprzedanie na
    wolnym rynku unijnym rozregulowałoby ten wyregulowany rynek. Sprzedawać gdzie
    indziej po prostu się nie opłaca. Lepiej ograniczyć produkcję. Odgórnie. Taka
    filozofia, takie reguły gry.

    >
    >
    > > Teraz dodatkowo musimy rozróżniać eksport wewnątrzunijny i ten prawdziwy.
    > > A jak widzisz eksport do Rosji wcale nie jest taki prosty. Moja firma to
    > > przerabia. Idiotyczne przepisy, koszmarna biurokracja. Ale najgorsze jest
    > to,
    > > że wszystko (realizacja kontraktu) trwa tak okrponie długo.
    >
    > no... obydwa traktuje jako eksport. nie ma dla mnie znaczenia gdzie to
    wyjedzie
    > - na wschod czy na zachod. najwazniejsze, zeby zostalo zaplacone :). a z
    > rosja... dokladnie jak z unia... idiotyczne przepisy, koszmarna biurokracja :)
    > moze tylko szybciej sie to zalatwia.

    Zaraz, zaraz. Szybciej z Rosją? Moje doświadczenia są inne. Rynek unijny działa
    błyskawicznie.
    Mamy też pewne doświadczenia z USA. Wejść na tamten rynek, przebić się przez
    obwarowania jest naprawdę bardzo trudno.
  • dziejas 19.06.04, 15:48
    1tomasz1 napisał:
    > Zależy z czyjego punktu widzenia. Niemniej zawsze związany jest ze wzrostem
    > popytu.

    oczywiscie, ze sie wiaze. cena jest nieodlacznym elementem prawa popytu i
    podazy :) jednak ja uwazam, ze wieksze zyski powinno sie generowac poprzez
    obnizanie kosztow i zwiekszanie sprzedazy... nie przez wzrost cen :)

    > Zgoda. Ale nie ma wolnego rynku rolnego na całym świecie. Zauważ, w krajach
    > wysokorozwiniętych jest nadprodukcja, w pozostałych niedomiar. A sprzedanie
    > na wolnym rynku unijnym rozregulowałoby ten wyregulowany rynek. Sprzedawać
    > gdzie indziej po prostu się nie opłaca. Lepiej ograniczyć produkcję.
    > Odgórnie. Taka filozofia, takie reguły gry.

    nie zgodze sie w tym przypadku z okresleniem 'wolny rynek unijny'. albo
    jest 'wyregulowany' albo wolny. ograniczanie produkcji w taki sposob jak robi
    to ue jest zupelnie bez sensu. nie powoduje obnizenia kosztow, ani tez
    zwiekszenia zyskow. odgorne ustalania dotyczace rynku (wolnego) to czysta
    bzdura i populizm. ale chyba o to tutaj przede wszystkim chodzi.

    > Zaraz, zaraz. Szybciej z Rosją? Moje doświadczenia są inne. Rynek unijny
    > działa błyskawicznie.
    > Mamy też pewne doświadczenia z USA. Wejść na tamten rynek, przebić się przez
    > obwarowania jest naprawdę bardzo trudno.

    nie, nie... nie z rosja :) wszedzie jest trudno. jednak uwazam, ze samodzielnie
    moglibysmy uzyskac lepsze warunki dostepu do innych rynkow. ue broni dostepu do
    swoich rynkow i inni robia dokladnie to samo. polska jako osobna gospodarka
    mialaby wieksze szanse na 'lepszy' dostep niz wraz z ue.
  • 1tomasz1 21.06.04, 07:46
    dziejas napisał:

    > 1tomasz1 napisał:
    > > Zależy z czyjego punktu widzenia. Niemniej zawsze związany jest ze wzroste
    > m
    > > popytu.
    >
    > oczywiscie, ze sie wiaze. cena jest nieodlacznym elementem prawa popytu i
    > podazy :) jednak ja uwazam, ze wieksze zyski powinno sie generowac poprzez
    > obnizanie kosztow i zwiekszanie sprzedazy... nie przez wzrost cen :)

    To są dwie dopuszczalne i stosowane strategie.

    >
    > > Zgoda. Ale nie ma wolnego rynku rolnego na całym świecie. Zauważ, w krajac
    > h
    > > wysokorozwiniętych jest nadprodukcja, w pozostałych niedomiar. A sprzedani
    > e
    > > na wolnym rynku unijnym rozregulowałoby ten wyregulowany rynek. Sprzedawać
    >
    > > gdzie indziej po prostu się nie opłaca. Lepiej ograniczyć produkcję.
    > > Odgórnie. Taka filozofia, takie reguły gry.
    >
    > nie zgodze sie w tym przypadku z okresleniem 'wolny rynek unijny'.

    Jeżeli chodzi o żywność, to jest raczej średnio wolny. No, powiedzy wolny od
    pewnego momentu w łańcuchu. Tzn. wolny w procesie sprzedaży, na etapie
    produkcji niekoniecznie.

    > albo
    > jest 'wyregulowany' albo wolny. ograniczanie produkcji w taki sposob jak robi
    > to ue jest zupelnie bez sensu. nie powoduje obnizenia kosztow, ani tez
    > zwiekszenia zyskow.

    Spytaj unijnego rolnika. To największy beneficjent.

    > odgorne ustalania dotyczace rynku (wolnego) to czysta
    > bzdura i populizm. ale chyba o to tutaj przede wszystkim chodzi.

    Czy ja wiem. Nie przypisuję tej strukturze więcej ideologii niż jest np. w USA.
    Jeżeli chodzi o rolników, to w Polsce mamy ich 20% w starej UE jakieś 5%. I
    pewnie żeby było dobrze, powinno zostać 2%. Na to jednak nie godzą się sami
    zainteresowani.

    >
    > > Zaraz, zaraz. Szybciej z Rosją? Moje doświadczenia są inne. Rynek unijny
    > > działa błyskawicznie.
    > > Mamy też pewne doświadczenia z USA. Wejść na tamten rynek, przebić się prz
    > ez
    > > obwarowania jest naprawdę bardzo trudno.
    >
    > nie, nie... nie z rosja :) wszedzie jest trudno. jednak uwazam, ze
    samodzielnie
    >
    > moglibysmy uzyskac lepsze warunki dostepu do innych rynkow. ue broni dostepu
    do
    >
    > swoich rynkow i inni robia dokladnie to samo. polska jako osobna gospodarka
    > mialaby wieksze szanse na 'lepszy' dostep niz wraz z ue.

    Miała na to szanse w latach 90-tych. I co?
    Zróbmy bilans: co lepsze pewny dostęp do dużego rynku UE czy (gdy nie jesteśmy
    członkiem) niepewny do rynków innych. Ciekawe tylko jakich, bo rynek UE byłby
    dla nas zamknięty.
    Z przykrością stwierdzam, że takie są realia, które odrzuca JKM.
  • dziejas 21.06.04, 15:17
    1tomasz1 napisał:
    > To są dwie dopuszczalne i stosowane strategie.

    tak jest. i od firmy zalezy, ktora z nich stosuje. czesto jest tak, ze stosuje
    sie obydwie naraz. lub tez w pewnych okresach czasu stosuje jedna a w innych
    druga. zgoda. jednak to jest forum i wyrazam wlasne zdanie na ten temat: lepiej
    zrobic wiekszy obrot przy mniejszym zysku jednostkowym niz odwrotnie :)

    > Jeżeli chodzi o żywność, to jest raczej średnio wolny. No, powiedzy wolny od
    > pewnego momentu w łańcuchu. Tzn. wolny w procesie sprzedaży, na etapie
    > produkcji niekoniecznie.

    krotko. chodzi ci o to ze jest wolny w handlu i regulowany w produkcji. tak
    jest. jednak regulacje w produkcji przekladaja sie rowniez na ksztaltowanie
    rynku handlu.

    > Spytaj unijnego rolnika. To największy beneficjent.

    nie ma o co. pozornie na tym zyskuja. jednak kupujac inne towary po czesci sam
    oddaje pieniadze, placac drozej. przeciez to chyba logiczne. rolnik dostaje
    pieniadze z podatkow, na ktore ktos musi zarobic :)

    > Czy ja wiem. Nie przypisuję tej strukturze więcej ideologii niż jest np. w
    USA.

    ja jednak tak. i nie tylko wpr ale jakimkolwiek formom doplat. i nie tylko w ue.

    > Jeżeli chodzi o rolników, to w Polsce mamy ich 20% w starej UE jakieś 5%. I
    > pewnie żeby było dobrze, powinno zostać 2%. Na to jednak nie godzą się sami
    > zainteresowani.

    dlatego powinien zaistniec wolny rynek. on zaltwilby to bez wzgledu na
    zdanie 'zainteresowanych'.

    > Miała na to szanse w latach 90-tych. I co?
    > Zróbmy bilans: co lepsze pewny dostęp do dużego rynku UE czy (gdy nie
    > jesteśmy członkiem) niepewny do rynków innych. Ciekawe tylko jakich, bo rynek
    > UE byłby dla nas zamknięty.
    > Z przykrością stwierdzam, że takie są realia, które odrzuca JKM.

    nie zgodze sie po raz kolejny. czy rynek ue jest zamkniety dla chin? japoni?
    usa? rosji? czy chociazby norwegii i szwajcarii? nie jest. sa tylko pewne
    utrudnienia w dostepie do tego rynku.
    w latach 90 rozpoczely sie pewne procesy gospodarcze. trudno mowic o
    osiagnieciu czegokolwiek w tym okresie. jednak pewne umowy zostaly zawarte. i
    to byl dobry kierunek. mieszanie nas w jakies polityczne ukladziki bylo
    zupelnie niepotrzebne.
  • 1tomasz1 22.06.04, 09:42
    dziejas napisał:

    > 1tomasz1 napisał:
    > > To są dwie dopuszczalne i stosowane strategie.
    >
    > tak jest. i od firmy zalezy, ktora z nich stosuje. czesto jest tak, ze
    stosuje
    > sie obydwie naraz. lub tez w pewnych okresach czasu stosuje jedna a w innych
    > druga. zgoda. jednak to jest forum i wyrazam wlasne zdanie na ten temat:
    lepiej
    >
    > zrobic wiekszy obrot przy mniejszym zysku jednostkowym niz odwrotnie :)

    Ekskluzywne sklepy są inngo zdania. :)

    >
    > > Jeżeli chodzi o żywność, to jest raczej średnio wolny. No, powiedzy wolny
    > od
    > > pewnego momentu w łańcuchu. Tzn. wolny w procesie sprzedaży, na etapie
    > > produkcji niekoniecznie.
    >
    > krotko. chodzi ci o to ze jest wolny w handlu i regulowany w produkcji. tak
    > jest. jednak regulacje w produkcji przekladaja sie rowniez na ksztaltowanie
    > rynku handlu.

    Tak. Czyli powiedziałbym jest wolny w 2/3. Rolnik może sobie (w przeciwieństwie
    do ZSRR:)) produkować co chce.

    >
    > > Spytaj unijnego rolnika. To największy beneficjent.
    >
    > nie ma o co. pozornie na tym zyskuja. jednak kupujac inne towary po czesci
    sam
    > oddaje pieniadze, placac drozej. przeciez to chyba logiczne. rolnik dostaje
    > pieniadze z podatkow, na ktore ktos musi zarobic :)

    Obawiam się, że ma to w d... Jest mu z tym dobrze. I wcale mu się nie dziwię.
    Człowiek to istota wygodna.

    >
    > > Czy ja wiem. Nie przypisuję tej strukturze więcej ideologii niż jest np. w
    >
    > USA.
    >
    > ja jednak tak. i nie tylko wpr ale jakimkolwiek formom doplat. i nie tylko w
    ue
    > .

    Nie tylko. W USA dopłacają i to jak. A ideologia w USA jest. Na każdym kroku.
    Jedyny wolny rynek rolny to N. Zelandia. Polecam postudiować.

    >
    > > Jeżeli chodzi o rolników, to w Polsce mamy ich 20% w starej UE jakieś 5%.
    > I
    > > pewnie żeby było dobrze, powinno zostać 2%. Na to jednak nie godzą się sam
    > i
    > > zainteresowani.
    >
    > dlatego powinien zaistniec wolny rynek. on zaltwilby to bez wzgledu na
    > zdanie 'zainteresowanych'.

    Tyle, że wolny rynek trzebaby im narzucić. A Ty jesteś przeciw nakazom
    odgórnym? :)

    >
    > > Miała na to szanse w latach 90-tych. I co?
    > > Zróbmy bilans: co lepsze pewny dostęp do dużego rynku UE czy (gdy nie
    > > jesteśmy członkiem) niepewny do rynków innych. Ciekawe tylko jakich, bo ry
    > nek
    > > UE byłby dla nas zamknięty.
    > > Z przykrością stwierdzam, że takie są realia, które odrzuca JKM.
    >
    > nie zgodze sie po raz kolejny. czy rynek ue jest zamkniety dla chin? japoni?
    > usa? rosji?

    A skąd te wony handlowe z USA. Rosja? Tylko ropa. To jest mus dla Unii. Chiny,
    hmmmm, cło 233% na czosnek. :) A tekstylia? Japonia - popatrz na przemysł
    samochodowy. Japończykom opłaca się budować fabrykę na tereni UE niż walczyć z
    jej cłami.

    > czy chociazby norwegii i szwajcarii? nie jest. sa tylko pewne

    Norwegia=EOG. Jest bardziej unijna niż Polska.
    Szwajcaria? Szereg umów dwustronnych. Jakby je zsumować okazałoby się, że są w
    UE. :)
    Pamiętaj. Wolny rynek występuje jedynie w ramach danej organizacji (UE,
    NAFTA...).

    > utrudnienia w dostepie do tego rynku.

    No tak: USA, Rosja, Japonia, Chiny, Norwegia, szwajcaria i... Polska. :)
    Widzisz różnice? Dla nas ten rynek bylby niedostępny. Tak ja dla Ukrainy czy
    Gruzji. Coś tam w ramach kontyngentów byśmy pewnie sprzedali.

    > w latach 90 rozpoczely sie pewne procesy gospodarcze. trudno mowic o
    > osiagnieciu czegokolwiek w tym okresie. jednak pewne umowy zostaly zawarte. i
    > to byl dobry kierunek. mieszanie nas w jakies polityczne ukladziki bylo
    > zupelnie niepotrzebne.

    Ile w tym jest polityki? Więcej w kontaktach z USA.
  • dziejas 30.06.04, 00:07
    1tomasz1 napisał:

    > Ekskluzywne sklepy są inngo zdania. :)

    no niezupelnie. a kto stosuje wyprzedaze, promocje i obnizki cen? :)

    > Tak. Czyli powiedziałbym jest wolny w 2/3. Rolnik może sobie (w
    > przeciwieństwie do ZSRR:)) produkować co chce.

    produkowac moze. ale czy na pewno to co chce? :)

    > Obawiam się, że ma to w d... Jest mu z tym dobrze. I wcale mu się nie dziwię.
    > Człowiek to istota wygodna.

    totez wcale im sie nie dziwie. jak daja trzeba brac... jak bija to sp... :)

    > Nie tylko. W USA dopłacają i to jak. A ideologia w USA jest. Na każdym kroku.
    > Jedyny wolny rynek rolny to N. Zelandia. Polecam postudiować.

    mozliwe. chcialbym, aby u nas rowniez powstal wolny rynek... marzenia nic nie
    kosztuja :) (szkoda tylko, ze za to doplat nie ma:))

    > Tyle, że wolny rynek trzebaby im narzucić. A Ty jesteś przeciw nakazom
    > odgórnym? :)

    chodzi mi wlasnie o zlikwidowanie odgornych nakazow :)

    > A skąd te wony handlowe z USA. Rosja? Tylko ropa. To jest mus dla Unii.
    > Chiny, hmmmm, cło 233% na czosnek. :) A tekstylia? Japonia - popatrz na
    > przemysł samochodowy. Japończykom opłaca się budować fabrykę na tereni UE niż
    > walczyć z jej cłami.

    wojny byly i beda. nie tylko handlowe. pewnie im sie oplaca :) a jednak
    transferuja znaczna czesc zyskow do siebie :)

    > Norwegia=EOG. Jest bardziej unijna niż Polska.
    > Szwajcaria? Szereg umów dwustronnych. Jakby je zsumować okazałoby się, że są
    > w UE. :)
    > Pamiętaj. Wolny rynek występuje jedynie w ramach danej organizacji (UE,
    > NAFTA...).

    no i zblizamy sie do celu. organizacja gospodarcza tak, polityczna nie :)

    > No tak: USA, Rosja, Japonia, Chiny, Norwegia, szwajcaria i... Polska. :)
    > Widzisz różnice? Dla nas ten rynek bylby niedostępny. Tak ja dla Ukrainy czy
    > Gruzji. Coś tam w ramach kontyngentów byśmy pewnie sprzedali.

    niekoniecznie.

    > Ile w tym jest polityki? Więcej w kontaktach z USA.

    usa nie ingeruje w nasze sprawy wewnetrzne.
  • komentator 16.06.04, 07:32
    dziejas napisał:

    > obawiam sie tylko, ze rosnacy eksport moze sie odbic na cenach w kraju.
    >powaznie
    > do tego moga sie przyczynic limity produkcji (dla rolnikow oczywiscie), ktore
    > moga spowodowac potrzebe importu miesa czy mleka. wiadomo przeciez, ze eksport
    > oplaca sie bardziej niz sprzedaz na rynku krajowym, a firmie jest wszystko
    >jedno gdzie sprzeda... wazniejsze jest gdzie wiecej zarobi i slusznie zreszta.

    Tak, tylko wez pod uwage ze w ekonomii sa dwie strony: konsumenci i producenci.
    Patrzysz na sprawe z pozycji konsumenta i slusznie zreszta. Ale z pozycji
    producenta to wygladaloby inaczej, nie?

    Polityka rolna w EU to kompromis miedzy stronami. Bardzo niedobry z punktu
    widzenia konsumenta. Ale czy zauwazyles ze rolnicy jakos nie narzekaja, a
    slynne wojny cukrowe sa juz zapomniane? Jak sadzisz, dlaczego?
  • albert.flasz 16.06.04, 09:58
    Przepraszam, że znów się wtrącam ale myślę, że szukacie problemu tam, gdzie go
    nie znajdziecie. Niektóre firmy, takie jak np. "Mlekpol", mając za mało surowca
    na miejscu importują jego pewne ilości już od paru lat (głównie z Litwy,
    Ukrainy, Białorusi). Wzrost cen mięsa w sklepach wywołany otwarciem barier dla
    eksportu daleko już nie pójdzie (myślę, że to na razie wszystko -
    zadziałała "bariera popytu", która w Polsce, w porównaniu z Europą Zachodnią
    jest wyjątkowo niska). Zresztą, w Polskim przetwórstwie, szczególnie mleka od
    kilkunastu lat przewagę zyskują produkty wysoko przetworzone: różnego
    rodzaju "galanteria", których marże sięgają kilkuset % (w odróznieniu od
    produktów "tradycyjnych", niskodochodowych: odtłuszczone pasteryzowane mleko,
    śmietana, twaróg... masło produkowano okresowo nawet ze stratą!). Przetwórcy
    mają tu duże pole do manewru i katastrofy napewno nie będzie!
  • 1tomasz1 16.06.04, 11:53
    Wiem, że to tylko wstrętna prounijna propaganda. :)
    "Wielka metamorfoza

    Dzięki pieniądzom z Unii Europejskiej wiejskie obejścia zamieniają się w
    świetnie prosperujące firmy.

    Krzysztof Ruszczyński, 36-letni rolnik z małej wsi Pokojewo w powiecie
    ciechanowskim, lubi swoim nowiutkim traktorem marki New Holland wjechać na
    pobliskie wzniesienie, by popatrzeć na gospodarstwo. Stamtąd rozciąga się przed
    nim 120 hektarów żyznych pól, w oddali widać nowoczesną chlewnię, w której
    kwiczy 90 prosiaków, widać czyściutkie budynki gospodarcze i nowy dom otoczony
    ogrodem. Ruszczyński przez chwilę cieszy oko, potem włącza klimatyzację w
    traktorze, wkłada do odtwarzacza CD ulubioną płytę Stonsów i zjeżdża na pole.
    Pracuje po kilkanaście godzin dziennie, żeby spłacić 500 tys. zł kredytu, który
    zaciągnął na nowy sprzęt i ponad 60 ha dodatkowej ziemi. Ale nie narzeka.
    Sprzedaż z powiększonego i unowocześnionego gospodarstwa wynosi teraz ponad 30-
    40 tys. zł miesięcznie i jest prawie o połowę większa niż rok temu. - Jak
    dobrze pójdzie, to za osiem lat wszystko spłacę - mówi Ruszczyński.
    Takich jak on w Polsce są tysiące. Rolnicy zaciągają pożyczki w bankach,
    wypełniają formularze na dofinansowanie inwestycji z unijnych funduszy i
    składają wnioski o dopłaty bezpośrednie do produkcji. Z wyliczeń Agencji
    Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa wynika, że do polskich rolników
    trafiło już ok. 5-6 mld zł, a w ciągu 24 miesięcy kwota ta wzrośnie
    czterokrotnie. Korzystając z dotacji unijnych, rolnicy kupują maszyny, nawozy,
    materiały budowlane.
    - Takiego boomu inwestycyjnego na wsi nie było od 20 lat - mówi Wojciech
    Pomajda, prezes Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. - Oblicze
    wsi zmienia się gwałtownie."
  • Gość: STANISŁAW IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.06.04, 23:06
    NIESTETY, PO OZYWIENIU, CZYLI PRZED UCIECZKĄ PRZED VATEM FIRMY PADAJĄ.
    POLSKA BANKRUTUJE.NIE MA PIENIĘDZY NA ZASIŁKI W GMINACH. NIE MA PIENIĘDZY NA
    KOLEJ, NA SZPITLE NA DOZYWIANIE DZIECI.
    WZROST CEN. I KŁAMSTWA ,ŻE INFLACJA WYNOSI 3% A NIE 50%!!!!!
  • komentator 17.06.04, 23:18
    Gość portalu: STANISŁAW napisał(a):

    > WZROST CEN. I KŁAMSTWA ,ŻE INFLACJA WYNOSI 3% A NIE 50%!!!!!

    Stachu, duzymi literami i tak skromnie? INFLACJA JEST 500% - to wyglada ladnie.

    > NIESTETY, PO OZYWIENIU, CZYLI PRZED UCIECZKĄ PRZED VATEM FIRMY PADAJĄ.
    > POLSKA BANKRUTUJE.NIE MA PIENIĘDZY NA ZASIŁKI W GMINACH. NIE MA PIENIĘDZY NA
    > KOLEJ, NA SZPITLE NA DOZYWIANIE DZIECI.

    No jasne, ludzie powinni sie zrzucic na kolej i zasilki. Co co pracuja powinni
    utrzymywac nierentowne interesy i dawac na zasilki. A w ogole to najlepiej
    bylo za komuny, nie?
  • snajper55 17.06.04, 23:20
    Gość portalu: STANISŁAW napisał(a):

    > NIESTETY, PO OZYWIENIU, CZYLI PRZED UCIECZKĄ PRZED VATEM FIRMY PADAJĄ.

    Nieprawda. Produkcja dalej rośnie.

    > POLSKA BANKRUTUJE.

    Nieprawda. Nie banrutuje, tylko się rozwija.

    > NIE MA PIENIĘDZY NA ZASIŁKI W GMINACH.

    Nieprawda. Za mało tylko ludzi dali do obsługi zasiłków. Pieniądze oczywiście
    są.

    > NIE MA PIENIĘDZY NA KOLEJ,

    A co, niech sobie darmozjady zarobią !

    > NA SZPITLE NA DOZYWIANIE DZIECI.

    Tyle jest, na ile nas stać.

    > WZROST CEN. I KŁAMSTWA ,ŻE INFLACJA WYNOSI 3% A NIE 50%!!!!!

    Dlaczego kłamiesz ? Ceny poszły w górę o 100000000000000% !!! Chleb kosztuje
    5.000 euro, a jajko 800 USD.

    S.
    --
    veritas odium parit, obsequium amicos
  • snajper55 17.06.04, 23:22

    --
    veritas odium parit, obsequium amicos
  • 1tomasz1 18.06.04, 07:55
    Gość portalu: STANISŁAW napisał(a):

    > NIESTETY, PO OZYWIENIU, CZYLI PRZED UCIECZKĄ PRZED VATEM FIRMY PADAJĄ.
    > POLSKA BANKRUTUJE.NIE MA PIENIĘDZY NA ZASIŁKI W GMINACH. NIE MA PIENIĘDZY NA
    > KOLEJ, NA SZPITLE NA DOZYWIANIE DZIECI.
    > WZROST CEN. I KŁAMSTWA ,ŻE INFLACJA WYNOSI 3% A NIE 50%!!!!!

    Czekałem cierpliwie i jest. Mamy roztrojenie jaźni: Jan-Zygmunt-Stanisław.
    Poczytaj sobie Jasiu (teraz już chyba nie mamy wątpliwości) jak Twój gury
    Giertych starszy syna wszechpolaka wychował. Gratuluję autorytetów.
    Byłbym zapomniał, czekamy na większą dawkę Janowej myśli kabaretowej. :))))
  • Gość: Zygmunt IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.06.04, 16:32
    Jezeli nie potrafisz napisać na temat, to nie rób dochodzenia jak milicjant
    stalinowski.
    Dlaczego ja nie śledzę pochodzenia twojej osoby, tylko interesuje mnie problem.
    Ale jeżeli, ktoś pracował w SB, to będzie nadal śledczym!
    Nadal będzie przypisywał imiona, pseudonimy ,ksywy każdemu, kto tylko coś
    napisze przeciw zakłamanej rządowej propagandzie.
    I czeka, aby donieść, aby się pochwalić, bo wreszcie ktoś
    pisnął; "Najaśniejszego księcia muchy obs...!"
    I już wszystkie teksty tu na forum są konfiskowane!
    Ukazuje się blokada i tekst; Napisz do Agory"
    A Agora nie odpowiada!

    Każdy, kto tu pisał; opowiada o tym "liberaliźmie" na tym forum.




  • Gość: Zygmunt IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.06.04, 18:00
    Chociaz raz wczuj się w rozpacz ludzi bez chleba! Dziś w "Super Nowościach";
    "Nikt nie poczuwa się do winy za opóźnienie w wypłacie zasiłków rodzinnych
    Samotne matki bez pieniędzy
    PODKARPACIE. Kilkadziesiąt tysięcy matek samotnie wychowujących dzieci od
    kwietnia nie otrzymało zasiłków. Do winy za tę dramatyczną sytuację nie
    poczuwają się ani urzędnicy samorządowi, ani pracownicy ministerstwa...."
  • snajper55 19.06.04, 16:51
    Gość portalu: Zygmunt napisał(a):

    > Chociaz raz wczuj się w rozpacz ludzi bez chleba! Dziś w "Super Nowościach";
    > "Nikt nie poczuwa się do winy za opóźnienie w wypłacie zasiłków rodzinnych
    > Samotne matki bez pieniędzy
    > PODKARPACIE. Kilkadziesiąt tysięcy matek samotnie wychowujących dzieci od
    > kwietnia nie otrzymało zasiłków. Do winy za tę dramatyczną sytuację nie
    > poczuwają się ani urzędnicy samorządowi, ani pracownicy ministerstwa...."

    Tak sie kończy liczenie na zasiłki. Pieniądze trzeba zarabiać, a nie rękę do
    państwa wyciągać po pieniądze z naszych podatków.

    S.
    --
    veritas odium parit, obsequium amicos
  • Gość: Zygmunt IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.06.04, 22:37
    SNAJPER DO PRACY ZAGONIŁBY DZIECI I KOBIETY NIEZDOLNE DO PRACY!
    "RZĄD SIĘ WYŻYWI"
    ALBO W HITLEROWSKI SPOSÓB.....
  • snajper55 20.06.04, 23:41
    Gość portalu: Zygmunt napisał(a):

    > SNAJPER DO PRACY ZAGONIŁBY DZIECI I KOBIETY NIEZDOLNE DO PRACY!

    Toż one wcale na niezdolne do pracy nie wyglądały. Silne, zdrowe kobiety. A
    niezdolni do pracy dostają renty.

    > "RZĄD SIĘ WYŻYWI" ALBO W HITLEROWSKI SPOSÓB.....

    Każdy kto może powinien pracować, a nie po moje podatki ręki wyciągać.

    S.
    --
    veritas odium parit, obsequium amicos
  • 1tomasz1 21.06.04, 07:51
    Gość portalu: Zygmunt napisał(a):

    > Jezeli nie potrafisz napisać na temat, to nie rób dochodzenia jak milicjant
    > stalinowski.

    I kto to mówi. Pan rusofil.

    > Dlaczego ja nie śledzę pochodzenia twojej osoby, tylko interesuje mnie
    problem.

    Niestety, Ciebie intereseju sianie niepokojów i nienawiści.

    > Ale jeżeli, ktoś pracował w SB, to będzie nadal śledczym!

    Ooooooooo. No proszę. Członkom LPR jakoś tak dziwnie łatwo przychodzi rzucanie
    oszczerstw. Jak byłeś Janem robiłeś dokładnie tak samo. Nic się nie
    zmieniłeś. :)

    > Nadal będzie przypisywał imiona, pseudonimy ,ksywy każdemu, kto tylko coś
    > napisze przeciw zakłamanej rządowej propagandzie.

    Idziesz w zaparte?
    Napisz to wprost.

    > I czeka, aby donieść, aby się pochwalić, bo wreszcie ktoś
    > pisnął; "Najaśniejszego księcia muchy obs...!"
    > I już wszystkie teksty tu na forum są konfiskowane!

    Wszystkie?

    > Ukazuje się blokada i tekst; Napisz do Agory"
    > A Agora nie odpowiada!

    Bo się na tobie już poznali.

    >
    > Każdy, kto tu pisał; opowiada o tym "liberaliźmie" na tym forum.
    >
    Zapisałeś się do Szczerbca?
  • Gość: Zygmunt IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.06.04, 23:10
    Nie byłem rusofilem, a przeciwnie ostrzegałem przed zbrataniem Niemców z Rosją
    jak również przed możliwym wejściem Rosji do UE.
    A wracając do tragedii Polski: "Rośnie dystans między Polską a UE pod
    względem warunków mieszkaniowych
    23.06.2004 Warszawa (PAP) - Dystans dzielący Polskę od krajów Unii Europejskiej
    pod względem warunków mieszkaniowych będzie się powiększał w najbliższych
    latach - wynika z przedstawionego w środę przez Instytut Analiz Diagnoz i
    Prognoz Gospodarczych w Szczecinie "Raportu z polskiego rynku nieruchomości
    2004 rok".

    Autorzy, powołując się na raport o sytuacji na europejskim rynku nieruchomości
    w 2003, napisali, że stopień zaspokojenia potrzeb mieszkaniowych przez
    europejskie gospodarstwa domowe jest bardzo wysoki i sięga nawet ponad 480
    mieszkań na tysiąc mieszkańców (Finlandia, Francja). Jest o 50 proc. wyższy niż
    w Polsce czy jakimkolwiek kraju Europy Środkowej, który przystąpił 1 maja tego
    roku do UE."
    Czyli o tym też ostrzegałem.


  • snajper55 23.06.04, 23:25
    Gość portalu: Zygmunt napisał(a):

    > Autorzy, powołując się na raport o sytuacji na europejskim rynku nieruchomości
    > w 2003, napisali, że stopień zaspokojenia potrzeb mieszkaniowych przez
    > europejskie gospodarstwa domowe jest bardzo wysoki i sięga nawet ponad 480
    > mieszkań na tysiąc mieszkańców (Finlandia, Francja). Jest o 50 proc.wyższy niż
    > w Polsce czy jakimkolwiek kraju Europy Środkowej, który przystąpił 1 maja tego
    > roku do UE."

    Po to wchodzimy właśnie do UE, aby ten dystans nadrobić.

    > Czyli o tym też ostrzegałem.

    Kiedy ostrzegałeś i przed czym ? Ludziom mieszkań u nas brakuje od czasów II
    WŚ. Musiałbyś nas przed 1939 rokiem ostrzegać.

    S.
    --
    veritas odium parit, obsequium amicos
  • Gość: Zygmunt IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.06.04, 17:01
    Wg Raportu UE dogonimy za 56 lat, a według poufnych danych za 99 lat.
    Jeżeli wstępujemy po to, aby dogonić UE, dlaczego preferuje się tereny byłej
    NRD, a nie biedniedjszą od Niemiec Polskę?
    Dlaczego biedniejsi mają mieć mniejszą dotacje? Dyskryminacja?
    Już rząd zaczął wreszcie dopominać się o równe dopłaty, a nie 1/4 z tego, co
    bogaci!
  • 1tomasz1 27.06.04, 18:25
    Gość portalu: Zygmunt napisał(a):

    > Wg Raportu UE dogonimy za 56 lat,

    Jakiego raportu???? Jaką UE????? Przecież już UE to my!!!! ;)

    > a według poufnych danych za 99 lat.

    Nooo, nie takich poufnych, skoro Ty o tym wiesz. Jako Jan też tę bzdurę o 99
    latach pisałeś. :)))

    > Jeżeli wstępujemy po to, aby dogonić UE, dlaczego preferuje się tereny byłej
    > NRD, a nie biedniedjszą od Niemiec Polskę?

    Chyba nie chcesz, żebyśmy tak jak b. NRD zostali wcieleni do Niemiec? Wtedy
    bylibyśmy tak samo traktowani. :))))

    > Dlaczego biedniejsi mają mieć mniejszą dotacje? Dyskryminacja?

    E tam. Ci biedniesi teraz zalewają Niemcy żywnością. Więc coś tu nie gra w
    Twoim wywodzie

    > Już rząd zaczął wreszcie dopominać się o równe dopłaty, a nie 1/4 z tego, co
    > bogaci!

    Tylko o 7/4?
  • 1tomasz1 24.06.04, 08:44
    Gość portalu: Zygmunt napisał(a):

    > Nie byłem rusofilem, a przeciwnie ostrzegałem przed zbrataniem Niemców z
    Rosją
    > jak również przed możliwym wejściem Rosji do UE.

    A kto postulował stworzenie wspólnoty państw wschodnioeuropejskich? Chyba się
    nie wstydzisz swoich poglądów?

    > A wracając do tragedii Polski: "Rośnie dystans między Polską a UE pod
    > względem warunków mieszkaniowych
    > 23.06.2004 Warszawa (PAP) - Dystans dzielący Polskę od krajów Unii
    Europejskiej
    >
    > pod względem warunków mieszkaniowych będzie się powiększał w najbliższych
    > latach - wynika z przedstawionego w środę przez Instytut Analiz Diagnoz i
    > Prognoz Gospodarczych w Szczecinie "Raportu z polskiego rynku nieruchomości
    > 2004 rok".
    >
    > Autorzy, powołując się na raport o sytuacji na europejskim rynku
    nieruchomości
    > w 2003, napisali, że stopień zaspokojenia potrzeb mieszkaniowych przez
    > europejskie gospodarstwa domowe jest bardzo wysoki i sięga nawet ponad 480
    > mieszkań na tysiąc mieszkańców (Finlandia, Francja). Jest o 50 proc. wyższy
    niż
    >
    > w Polsce czy jakimkolwiek kraju Europy Środkowej, który przystąpił 1 maja
    tego
    > roku do UE."
    > Czyli o tym też ostrzegałem.
    >
    Jesteś tak ideologicznie zakręcony, że nie zauważasz, że podajesz argumenty
    przeciwko sobie. Jak piszesz od siebie, to Ci często tak wychodzi. Ostrzegasz
    przed czy? Przed tym, że w starej UE jest dobrze? Wszyscy o tym wiedzą.
    Acha, jeszcze dane, żeby Ci nie było za dobrze:

    rok liczba mieszań oddanych do użytku
    1995 67072
    1996 62130
    2003 162686

    Kumasz już?
  • Gość: Zygmunt IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.06.04, 22:38
    Nie pisałem o unii z Rosją.Dziś R.Nowak mówił,że ktoś był rusofilem. Będą
    powtarzać w TV Trwam po północy i z rana o ok.9.30.

    Teraz budownictwo plajtuje. Wprowadzono VAT.
  • 1tomasz1 27.06.04, 18:18
    Gość portalu: Zygmunt napisał(a):

    > Nie pisałem o unii z Rosją.

    Wreszcie!!!! :)))) A teraz ładnie się nam przedstaw: jestem Jan, którego
    zabanowali za sianie nienawiści i kłamliwe posty na forum. ;)

    > Dziś R.Nowak mówił,że ktoś był rusofilem. Będą
    > powtarzać w TV Trwam po północy i z rana o ok.9.30.

    Nie jest on niestety, delikatnie mówiąc, miarodajny. :)

    >
    > Teraz budownictwo plajtuje. Wprowadzono VAT.

    A teraz Jasiewk nam powie, kto wprowadził 22% VAT na materiały (na usługi
    budowlane został 7%)? I dlaczego w większości krajów UE ten VAT jest dużo
    niższy. Słuchamy Jasiek...
    A i jeszcze jedno, dlaczego tak długo się wstydziłeś (i kłamałeś), że nim
    jesteś? Tak nie robi patriota. :)
  • Gość: Zygmunt IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.06.04, 16:12
    Chciałbym być Janem ale nim nie jestem.
    Jan nie kłamał, ani ja nie kłamię. Prawdą jest, że jednak sondaże kłamały.
    Ostrzegaliśmy przed podwyżkamio cen i przed VATem! I teraz przed podatkiem
    katastralnym. I mieliśmy rację; Cukier podrożał 100%,nabiał 40 %,polędwica
    wołowa 100% nawet i cielęcina zdrożała.Ok. 80% Polaków nie poszło na wybory.

  • snajper55 30.06.04, 01:11
    Gość portalu: Zygmunt napisał(a):

    > Chciałbym być Janem ale nim nie jestem.
    > Jan nie kłamał, ani ja nie kłamię.

    Kłamiesz, kłamiesz. Nikt tak nie kłamie jak Ty.

    > Prawdą jest, że jednak sondaże kłamały.
    > Ostrzegaliśmy przed podwyżkamio cen i przed VATem! I teraz przed podatkiem
    > katastralnym. I mieliśmy rację; Cukier podrożał 100%,

    Nieprtawda, nie podrożał tyle.

    > nabiał 40 %,polędwica wołowa 100% nawet i cielęcina zdrożała.

    A dlaczego >nawet< ?

    > Ok. 80% Polaków nie poszło na wybory.

    No i co z tego ?

    S.
    --
    veritas odium parit, obsequium amicos
  • 1tomasz1 05.07.04, 09:05
    Gość portalu: Zygmunt napisał(a):

    > Chciałbym być Janem ale nim nie jestem.

    To się nazywa brak odwagi cywilnej.

    > Jan nie kłamał, ani ja nie kłamię.

    Skąd wiesz, jak nim nie jesteś?

    > Prawdą jest, że jednak sondaże kłamały.

    Czyli społeczeństwo kłamało. :)

    > Ostrzegaliśmy przed podwyżkamio cen i przed VATem!

    My? Czyli kto? Jan?

    > I teraz przed podatkiem
    > katastralnym. I mieliśmy rację; Cukier podrożał 100%,nabiał 40 %,polędwica
    > wołowa 100% nawet i cielęcina zdrożała.Ok. 80% Polaków nie poszło na wybory.
    >
    100%??? Gdzie???
    Podaj mi to miejsce. Mam znajomego dostawcę polędwicy. Chętnie zarobi.
  • dziejas 19.06.04, 16:20
    polityka wpr to najwieksza bzdura, nie kompromis. wpr powinna byc 'okresem
    przejsciowym' i prowadzic do powstania prawdziwego wolnego rynku. tymczasem
    utrwala ona istniejaca strukture.
    patrze rowniez z pozycji producenta. uwazam jednak, ze zwiekszanie zyskow
    powinno nastepowac poprzez wzrost produkcji i sprzedazy oraz zmniejszanie
    kosztow a nie poprzez podnoszenie ceny. oczywiscie nie da sie zwiekszyc
    produkcji rownie szybko jak wzrasta popyt i w tym momencie nastepuje wzrost
    ceny - to jest zrozumiale. jednak wprowadzanie ograniczen na wielkosc produkcji
    to juz dla mnie paranoja. jezeli jestem w stanie wyprodukowac i sprzedac wiecej
    dlaczego nie moge tego robic? (chodzi mi tutaj o limity produkcji dla
    rolnikow). to bez sensu.
  • komentator 19.06.04, 23:00
    dziejas napisał:

    > polityka wpr to najwieksza bzdura, nie kompromis. wpr powinna byc 'okresem
    > przejsciowym' i prowadzic do powstania prawdziwego wolnego rynku. tymczasem
    > utrwala ona istniejaca strukture.

    A kto powiedzial ze wpr nie jest przejsciowa? Jest, tylko ze rozlozona na bardzo
    dlugi okres czasu hehe. Wprowadzanie wolnego rynku w Unii tez trwalo bardzo
    dlugo a nawet teraz nie jest calkiem zakonczone. WPR podlega modyfikacjom i
    subsydia na pewno beda ograniczone w przyszlosci.

    > patrze rowniez z pozycji producenta. uwazam jednak, ze zwiekszanie zyskow
    > powinno nastepowac poprzez wzrost produkcji i sprzedazy oraz zmniejszanie
    > kosztow a nie poprzez podnoszenie ceny. oczywiscie nie da sie zwiekszyc
    > produkcji rownie szybko jak wzrasta popyt i w tym momencie nastepuje wzrost
    > ceny - to jest zrozumiale. jednak wprowadzanie ograniczen na wielkosc
    > produkcji to juz dla mnie paranoja. jezeli jestem w stanie wyprodukowac i
    > sprzedac wiecej dlaczego nie moge tego robic? (chodzi mi tutaj o limity
    > produkcji dla rolnikow). to bez sensu.

    Patrzysz na to z punktu widzenia fundamentalisty a nie realnego zycia.
    W realnym zyciu wiadomo ze rolnictwo ma cykle i ogolnie cierpi na kryzys
    nadprodukcji. W szczycie cyklu ceny sa na podlodze i rolnicy traca. Dlatego
    robi sie limity.

    A w ogole to jak sie wydaje lepsze od nastawienia na wzrost produkcji byloby
    rolnictwo naturalne i ekologiczne.
  • Gość: Zygmunt IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.06.04, 22:40
    TYLKO POLSKA PADA!
    A TU ŻARTY I BRONIENIE STOŁKÓW RZĄDOWYCH!
  • snajper55 20.06.04, 23:42
    Gość portalu: Zygmunt napisał(a):

    > TYLKO POLSKA PADA!
    > A TU ŻARTY I BRONIENIE STOŁKÓW RZĄDOWYCH!

    Polska nie pada. Polska się rozwija, rośnie w siłę. Zwiększa się produkcja i
    PKB.

    S.
    --
    veritas odium parit, obsequium amicos
  • snajper55 20.06.04, 23:45
    >Produkcja przemysłowa wzrosła bowiem w maju o 12,3 proc., o czym poinformował
    w piątek GUS. Szczególnie cieszy fakt, że najsilniej wzrosła produkcja w
    przetwórstwie przemysłowym - o 14,3 proc. Do tej sekcji zaliczamy najlepiej
    rozwijające się branże, sprzedające głównie na eksport. Bardzo wysoką dynamikę
    sprzedaży utrzymały firmy produkujące samochody (58,3 proc.), urządzenia
    radiowe, telewizyjne i telekomunikacyjne (27,1 proc.), wyroby z metali (o 24,3
    proc.), maszyny i urządzenia (22,7 proc.). - Wciąż dobrze sprzedają się te
    towary, które są kojarzone z inwestycjami, np. maszyny i aparatura. To dobrze
    wróży wzrostowi inwestycji, który na razie jest umiarkowany - mówi Katarzyna
    Budnik, ekonomistka BRE Banku.<

    S.
    --
    veritas odium parit, obsequium amicos
  • 1tomasz1 21.06.04, 08:00
    Teraz zrozumiałem o co chodzi Zigiemu. To nie Polska pada. To pada Zygmuntowa
    Polska. Jaka ona jest? Wystarczy posłuchać Radyja.
    Masz rację Zigi, Twoja Polska pada. :)
  • Gość: Zygmunt IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.06.04, 12:41
    Propaganda sukcesu : "POLSKA ROŚNIE W SIŁĘ " Co te gadzinówki wypisywały przed
    wyborami o wynikach do PE o LPR?
    A jaka prawda?
    Nie osmieszjcie się tymi rządowymi danymi!
    Kogo bronicie? Rząd z b.PZPRem na czele?
    Spoiwo okrągłostołowe pęka! SLD musi odejść!
  • 1tomasz1 21.06.04, 12:57
    Gość portalu: Zygmunt napisał(a):

    > Propaganda sukcesu : "POLSKA ROŚNIE W SIŁĘ " Co te gadzinówki wypisywały
    przed
    > wyborami o wynikach do PE o LPR?

    Co mnie obchodzi Twoja LPR.

    > A jaka prawda?

    Że Giertych to rusofil.

    > Nie osmieszjcie się tymi rządowymi danymi!

    GUS jest częścią rządu? I Ty chciałeś być posłem...

    > Kogo bronicie? Rząd z b.PZPRem na czele?
    > Spoiwo okrągłostołowe pęka! SLD musi odejść!

    A Balcerowicz musi zostać?
    Może to Cię zadowli:
    "Rozszerzenie UE daje ogromną szansę na poważny sensowny dialog ze Wschodem, a
    to jest kierunek, w którym Unia powinna się rozwijać."
    Kto to powiedział? Nieeeee, nie Giertych, Buzek. :)
  • Gość: Zygmunt IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.06.04, 22:35
    Zamiast rządwej propagandy sukcesu
    przypomnij sobie:

    O matko Polko! źle się twój syn bawi!
    10 Klęknij przed Matki Bolesnej obrazem
    I na miecz patrzaj, co Jej serce krwawi:
    Takim wróg piersi twe przeszyje razem!

    Bo choć w pokoju zakwitnie świat cały,
    Choć się sprzymierzą rządy, ludy, zdania,
    Syn twój wyzwany do boju bez chwały
    I do męczeństwa... bez zmartwychpowstania.

    Każże mu wcześnie w jaskinią samotną
    Iść na dumanie... zalegać rohoże,
    Oddychać parą zgniłą i wilgotną
    20 I z jadowitym gadem dzielić łoże.

    Tam się nauczy pod ziemię kryć z gniewem
    I być jak otchłań w myśli niedościgły;
    Mową truć z cicha, jak zgniłym wyziewem,
    Postać mieć skromną jako wąż wystygły.

    Nasz Odkupiciel, dzieckiem w Nazarecie,
    Piastował krzyżyk, na którym świat zbawił.
    O matko Polko! ja bym twoje dziecię
    Przyszłymi jego zabawkami bawił.

    Wcześnie mu ręce okręcaj łańcuchem,
    30 Do taczkowego każ zaprzęgać woza,
    By przed katowskim nie zbladnął obuchem
    Ani się spłonił na widok powroza:

    Bo on nie pójdzie, jak dawni rycerze,
    Utkwić zwycięski krzyż w Jeruzalemie,
    Albo jak świata nowego żołnierze
    Na wolność orać... krwią polewać ziemię.

    Wyzwanie przyszłe mu szpieg nieznajomy,
    Walkę z nim stoczy sąd krzywoprzysiężny,
    A placem boju będzie dół kryjomy,
    40 A wyrok o nim wyda wróg potężny.

    Zwyciężonemu za pomnik grobowy
    Zostaną suche drewna szubienicy,
    Za całą sławę krótki płacz kobiecy
    I długie nocne rodaków rozmowy.(A. Mickiewicz)
  • 1tomasz1 23.06.04, 08:37
    No to teraz się na pięknie przedstawiłeś. Zastanawiam się tylko dlaczego
    kłamiesz, że nie jesteś Janem??? Brak odwagi cywilnej? Typowe u fobów.
    Jeżeli nie masz nic do powiedzenia w sprawie Twoich guru, to daj se lepiej
    siana.
    Czasem nieudolnie próbujesz podjąć merytoryczną dyskusję, czasami jesteś
    zabawny, teraz po prostu nudny. Zaśmiecasz forum. A wiesz co za to grozi? :)
  • snajper55 21.06.04, 15:47
    Gość portalu: Zygmunt napisał(a):

    > Propaganda sukcesu: "POLSKA ROŚNIE W SIŁĘ"

    Nie propaganda sukcesu, tylko niewygodne dla Ciebie fakty.

    > Co te gadzinówki wypisywały przed wyborami o wynikach do PE o LPR?

    A co wypisywały ? Ludzie wstydzili się mówić, że chcą na LPR głosować i ja się
    temu ich wstydowi nie dziwię.

    > A jaka prawda? Nie osmieszjcie się tymi rządowymi danymi!

    To są prawdziwe dane, a nie rządowe.

    > Kogo bronicie?

    Prawdy. Przed takimi kłamcami jak Ty.

    > Rząd z b.PZPRem na czele?
    > Spoiwo okrągłostołowe pęka! SLD musi odejść!

    Umowy okrągłego stołu pękły gdy Mazowiecki został premierem.

    S.
    --
    veritas odium parit, obsequium amicos
  • Gość: Zygmunt IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.06.04, 22:22
    Umowy okrągłostołowe nie pękły!
    Nadal sekretarze z PZPRu rządzą Polską!
    A tak, kto kłamie w sondażach?
    I za te kłamstewka na dobranoc zmów paciorek:

    PACIERZ ZA OJCZYZNĘ

    odmawiam głośnym szeptem pacierz za ojczyznę
    wołając nieustannie o opamiętanie
    milczenie coraz większe jak mury więzienia
    ocal naszą ojczyznę miłosierny Panie!

    niewiele w nas zostało pamięci i Boga
    honoru i ojczyzny - tylko wiatr w sztandarach
    tylko echo się tłucze w kamiennych tablicach
    i głośnykrzyk koguta w odświętnych fanfarach

    odmawiam w samotności pacierz za ojczyznę
    nikt za mną nie powtarza prośby i wezwania
    poplątało się białe z czerwonym jak powróz
    co zaciska się ciasno w imię zakłamania!

    J K Węgrzyn z M.P. k. Krosna
  • snajper55 23.06.04, 10:29
    Gość portalu: Zygmunt napisał(a):

    > Umowy okrągłostołowe nie pękły!
    > Nadal sekretarze z PZPRu rządzą Polską!

    Polską eządzą ci, których wyborcy wybrali, Demokrację mamy.

    > A tak, kto kłamie w sondażach?

    Ci, co na pytania odpowiadają.

    > I za te kłamstewka na dobranoc zmów paciorek:

    Dla Polski trzeba pracować, a nie paciorki klepać.

    S.
    --
    veritas odium parit, obsequium amicos
  • Gość: Zygmunt IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.06.04, 18:39
    "Dla Polski trzeba pracować?"
    Snajper, a przeciez to Ty chciałeś Polskę oddać do UE i to bezwarunkowo!
    To kto z Niemcami namawiał nas do UE?
    Wstyd się przyznać?
  • snajper55 23.06.04, 23:27
    Gość portalu: Zygmunt napisał(a):

    > "Dla Polski trzeba pracować?"
    > Snajper, a przeciez to Ty chciałeś Polskę oddać do UE i to bezwarunkowo!

    Oddać ? Weszliśmy do UE sami, nikt nas nie musiał oddawać.

    > To kto z Niemcami namawiał nas do UE?

    Wszyscy rozsądni ludzie.

    > Wstyd się przyznać?

    Do czego ? Do tego, że mi się UE podoba ? Chyba żartujesz. To Ty swoich
    bezwstydnych kłamstw powinieneś się wstydzić.

    S.
    --
    veritas odium parit, obsequium amicos
  • Gość: Zygmunt IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.06.04, 12:06
    TERAZ ZAMIEŃ WYRAZY; UE NA ROSJĘ Z CZASÓW ZABORÓW W POPRZEDNIEJ WYPOWIEDZI.
    I JAK CIĘ OCENIĄ ?
  • 1tomasz1 24.06.04, 14:34
    Gość portalu: Zygmunt napisał(a):

    > TERAZ ZAMIEŃ WYRAZY; UE NA ROSJĘ Z CZASÓW ZABORÓW W POPRZEDNIEJ WYPOWIEDZI.
    > I JAK CIĘ OCENIĄ ?

    Ty zapewne byś go ocenił wtedy pozytywnie, rusofilu.
    Przypominam jaką ideę wschdnioeuropejską (pod przewodnictwem Rosji) nam tu
    propagowałeś. 'Szczerbiec', wypisz wymaluj.
  • Gość: Zygmunt IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.06.04, 21:48
    Bzdury piszesz Tomaszu ,że proponowałem łaczenie się z Rosją! Podaj link!
    Ani z Rosją, ani z Niemcami nie powinniśmy się łączyć. Bo najczęściej taka
    Unia to zabór.
    Tylko Polska i aby UE nam nie przeszkadzała!
  • snajper55 26.06.04, 17:54
    Gość portalu: Zygmunt napisał(a):

    > Bzdury piszesz Tomaszu ,że proponowałem łaczenie się z Rosją! Podaj link!
    > Ani z Rosją, ani z Niemcami nie powinniśmy się łączyć. Bo najczęściej taka
    > Unia to zabór.
    > Tylko Polska i aby UE nam nie przeszkadzała!

    UE pomaga, a nie przeszkadza. Dlatego do niej weszliśmy.

    S.
    --
    veritas odium parit, obsequium amicos
  • Gość: Zygmunt IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.06.04, 11:59
    Musieliśmy się do UE podporządkować i efektem jest bankructwo Polski.
    Poczytaj chociaz trochę książek na s.polonica.net/
  • 1tomasz1 27.06.04, 18:31
    Gość portalu: Zygmunt napisał(a):

    > Musieliśmy się do UE podporządkować i efektem jest bankructwo Polski.
    > Poczytaj chociaz trochę książek na s.polonica.net/

    Nie musieliśmy wchodzić do UE. Naród jednak (między innymi dzięki Tobie)
    zdecydował inaczej.
  • 1tomasz1 27.06.04, 18:29
    Gość portalu: Zygmunt napisał(a):

    > Bzdury piszesz Tomaszu ,że proponowałem łaczenie się z Rosją! Podaj link!

    Sprytnie, ale nie do końca. Wiesz dobrze, że Twoje bzdety zostały usunięte.

    > Ani z Rosją, ani z Niemcami nie powinniśmy się łączyć. Bo najczęściej taka
    > Unia to zabór.

    Dlatego nie łączymy się ani z jedymi ani z drugimi.

    > Tylko Polska i aby UE nam nie przeszkadzała!

    No i jeszcze zapomniałeś o jednym: Polska dla Polaków. ;)
  • Gość: Zygmunt IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.06.04, 16:19
    Nie tylko Polska dla Polaków, ale nie dla wrogów i niszczycieli Polski.
    Nie dla prawa umożliwiającego zabijanie.
    Nie dla przepisów likwidujących wolny rynek w Polsce.
    Nie dla dyskryminacji w UE Polaków, czy innych narodów.
    Nie dla bezboznej Konstytucji UE!!!
    Nie dla podwyżek cen bez wyrównania zarobków!
  • snajper55 30.06.04, 01:09
    Gość portalu: Zygmunt napisał(a):

    > Nie tylko Polska dla Polaków, ale nie dla wrogów i niszczycieli Polski.

    No to chyba będziesz musiał wyjechać.

    > Nie dla prawa umożliwiającego zabijanie.

    O, jesteś także pacyfistą ?

    > Nie dla przepisów likwidujących wolny rynek w Polsce.

    No toż właśnie go powiększamy.

    > Nie dla dyskryminacji w UE Polaków, czy innych narodów.

    Popieram. Na szczęście żaden nie jest dyskryminowany.

    > Nie dla bezboznej Konstytucji UE!!!

    Popieram. Na szczęście nie jest bezbożna. Odwołuje się do tradycji religijnej.

    > Nie dla podwyżek cen bez wyrównania zarobków!

    Powiedz to rolnikom.

    S.
    --
    veritas odium parit, obsequium amicos
  • Gość: Zygmunt IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.07.04, 18:43
    Młodych nam potrzeba ! Nie skażonych chorobą komunistyczną. Minęło 23lata od
    sierpniowej odnowy, a u nas nadal przefarbowane dziatki z KC wprowadzają do
    nowego sojuszu czyniąc go II etapem komuny. Przecież ta totalitarna propaganda
    KC typu pierwszomajowego, oddawała Polskę czynem do nowego obozu
    socjalistycznego.
    I dlatego mamy uwłaszczenie nomenklatury PZPRu a nie narodu!
    Rozkradziono Polskę i oddano! Ile padło zakładów pracy! Jakie długi zaciągnięto
    by one padły? Kto za to odpowiada? I nadal bronisz stołków?
    Dosć złodziejskiej prywatyzacji!
  • snajper55 01.07.04, 20:06
    Gość portalu: Zygmunt napisał(a):

    > Młodych nam potrzeba ! Nie skażonych chorobą komunistyczną. Minęło 23lata od
    > sierpniowej odnowy, a u nas nadal przefarbowane dziatki z KC wprowadzają do
    > nowego sojuszu czyniąc go II etapem komuny.

    To nie żadne dziadki, tylko wszyscy Polacy zadecydowali o naszym wejściu do UE
    Referendum było, nie pamiętasz ?

    > Przecież ta totalitarna propaganda
    > KC typu pierwszomajowego, oddawała Polskę czynem do nowego obozu
    > socjalistycznego.

    UE jest dużo mniej lewicowa niż Polska. To my, w porównaniu z UE jesteśmy
    socjalistyczni. To u nas jest jeszcze ogromny sektor państwowy, to u nas
    państwo decyduje w wielu sprawach za obywatela. To u nas panoszy się korupcja i
    nepotyzm.

    > I dlatego mamy uwłaszczenie nomenklatury PZPRu a nie narodu!
    > Rozkradziono Polskę i oddano! Ile padło zakładów pracy! Jakie długi zaciągnię
    > to by one padły? Kto za to odpowiada?

    Poprzedni system, komuna.

    > I nadal bronisz stołków?

    Jakich stołków ????

    > Dosć złodziejskiej prywatyzacji!

    Dość dopłacania z moich podatków do nierentownych państwowych przedsiębiorstw !

    S.
    --
    veritas odium parit, obsequium amicos
  • Gość: Zygmunt IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.07.04, 12:06
    Nie oszukuj,
    że UE z naszych podatków nie dopłaca do rolnictwa.
    Kłamano kilkanaście lat temu, że Polska tylko dopłaca do PGRów.
    Dopłat nie popieram i nie popieram takiej UE!
    Referendum z tego co ja obserwowałem na szczeblu rejonów i centralnym było
    fałszowane.40 skarg wniosła LPR, ale sąd prounijny nie uwzględnił jak za
    komuny.
    Komuna odpowiada? Ale nie sekretarze i lektorzy KC i KW PZPR, którzy przez
    kilkadziesiąt lat kształtują upadek a nie wzrost? To była PZPR rządzi w SLD i
    UW ! Kto z przywódców z tej partii nie należał do PZPR-u? Niewielu? Beton -
    staruszkowie kształceni na XIX marksizmie opierającej się na dyktaturze UB i
    SB, CZY SŁUDZY KGB i nadal popierający strzelanie ( z kul plastikowych ) DO
    PROTESTUJĄCYCH! TU MASZ RACJE, DOŚĆ DOPŁACANIA DO LIKWIDACJI I UPADŁOŚCI ALE W
    CAŁEJ UE.NIECH SIĘ WYŻYWIĄ EUROKRACI ALE BEZ NASZYCH SKŁADEK!
  • 1tomasz1 05.07.04, 09:18
    Gość portalu: Zygmunt napisał(a):

    > Nie oszukuj,
    > że UE z naszych podatków nie dopłaca do rolnictwa.

    Z naszych podatków? Chyba miałeś na myśli składkę do budżetu UE?

    > Kłamano kilkanaście lat temu, że Polska tylko dopłaca do PGRów.

    Widzisz Jasiu, nikt nikomu nie bronił, żeby PGR-y się zrestrukturyzowały.
    Twierdzisz, że PGR-y były rentowne????

    > Dopłat nie popieram i nie popieram takiej UE!

    Postulujesz dopłacać do pensji! :)

    > Referendum z tego co ja obserwowałem na szczeblu rejonów i centralnym było
    > fałszowane.

    Ty obserwowałeś? A kim Ty jesteś?

    > 40 skarg wniosła LPR, ale sąd prounijny nie uwzględnił jak za
    > komuny.

    A, już wiem, jesteś LPR-owskim apartczykiem. Rusofilem.
    Sąd prounijny? A co to za zwierze?

    > Komuna odpowiada? Ale nie sekretarze i lektorzy KC i KW PZPR, którzy przez
    > kilkadziesiąt lat kształtują upadek a nie wzrost? To była PZPR rządzi w SLD i
    > UW ! Kto z przywódców z tej partii nie należał do PZPR-u? Niewielu?

    Stary Giertych też bardzo lubił PZPR. :)

    > Beton -
    > staruszkowie kształceni na XIX marksizmie opierającej się na dyktaturze UB i
    > SB, CZY SŁUDZY KGB i nadal popierający strzelanie ( z kul plastikowych ) DO
    > PROTESTUJĄCYCH!

    I całe szczęście. To ty zakładałeś Lepperowskie blokady?

    > TU MASZ RACJE, DOŚĆ DOPŁACANIA DO LIKWIDACJI I UPADŁOŚCI ALE W
    > CAŁEJ UE.NIECH SIĘ WYŻYWIĄ EUROKRACI ALE BEZ NASZYCH SKŁADEK!

    Mów za siebie. Masz dużo wspólnego ze Słowackim. :)))
  • Gość: Zygmunt IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.07.04, 10:52
    Rusofilem nie jestem i nie byłem i dlatego ostrzegam przed PZPR!
    oraz walczyłem i walczę z komuną(z łączeniem jak np. UE i upaństwowieniem=
    odbieraniem domów, mieszkań)
  • 1tomasz1 05.07.04, 11:14
    Gość portalu: Zygmunt napisał(a):

    > Rusofilem nie jestem i nie byłem i dlatego ostrzegam przed PZPR!

    A co ma z tym wspólnego PZPR, która od dawna nie istnieje. Przypominam, że SLD
    jest prounijna. A rusofilem jesteś. Proponowałeś integrację z Rosją. To samo w
    swoim programie ma LPR. To samo głosi klan Giertychów.

    > oraz walczyłem i walczę z komuną(z łączeniem jak np. UE i upaństwowieniem=
    > odbieraniem domów, mieszkań)

    Walcz se nawet z wiatrakami. Domy odbierają? Gdzie? I komu je dają?
  • Gość: sosna IP: *.dc.dc.cox.net 26.06.04, 06:13
    samo zaglada, to geniusz kapitalizmu;(
  • snajper55 26.06.04, 17:53
    A znasz lepszy system od kapitalizmu ? Bo ja nie.

    S.
    --
    veritas odium parit, obsequium amicos
  • Gość: Paweł IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.04, 22:43
    Ależ znasz - eurosocjalizm, którego jesteś gorącym piewcą to nie kapitalizm.
  • snajper55 28.06.04, 00:08
    Gość portalu: Paweł napisał(a):

    > Ależ znasz - eurosocjalizm, którego jesteś gorącym piewcą to nie kapitalizm.

    Socjalizm ? A co zostało upaństwowione ? Może na wsiach PGRy powstają ? A może
    takie zdobycze jak darmowe lecznictwo będziemy w Polsce wprowadzać ? Czy też na
    odwró: zakłady prywatyzujemy, na wsiach prywata kwitnie a za wisytę u lekarza
    bedziemy niedługo płacic ? Więc czy to jest socjalizm, czy kapitalizm ?

    S.
    --
    veritas odium parit, obsequium amicos
  • Gość: Piotr IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.06.04, 18:00
    Socjalizm = podatki + upaństwowienie
    (czyli katastralny , vatowski.....itd katastrofalny( 100%) aż do
    niewypłacalności -aż do odebrania własności -czyli nacjonalizacja.
    I etap odebranie zakładów pracy- Obóz Socjalistyczny
    II etap odebranie domów przez nadmierny np.2 % podatek katastralny = UE
    Socjalizm to znaczy na czele z socjalistyczną partią np. z b. PZPRowskimi
    sekretarzami i aparatczykami z sekretarzami POP PZPR nawet z lektorami PZPR
    teraz nagromadzonymi w SLD i UW. To aparatczycy PZPRu kształtowali często
    zbrodniczą ideologię kierując UB i SB i współpracowali z KGB likwidując
    patriotów z AK.
    Okragły stół był dla nich kołem ratunkowym, by mogli utrzymać się u władzy i
    dokonać uwłaszczenia nomenklatury.Natomiast przywódcy patriotycznej
    Solidarności z milionami członków zostało w stanie wojennym zmuszonych do
    opuszczenia Polski.
    Aby powstał inny ustrój niż socjalistyczny należy odsunąć od władzy aparat
    PZPRu.
    Do tej pory tego nie zrobiono!!!


  • Gość: Zygmunt IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.06.04, 14:46
    27/06/2004 Przeczytaj całość w www.prawy.pl
    Klątwa Lenina - Wszystkie narody dojdą do socjalizmu. To jest nieuchronne
    (..) - taki cytat Lenina znajduję w książce Adama Schaffa "Wstęp do Teorii
    Marksizmu" wydanie z 1949 roku.
  • snajper55 30.06.04, 01:13
    Gość portalu: Piotr napisał(a):

    > Socjalizm = podatki + upaństwowienie

    Podatki były, są i będą wszędzie. W każdym systemie. A upaństwawiania nie ma,
    tylko prywatyzacja, czyli przeciwieństwo upaństwowienia. Tak więc idziemy w
    kierunku przeciwnym niż socjalizm.

    S.
    --
    veritas odium parit, obsequium amicos
  • Gość: Paweł IP: 212.160.172.* 30.06.04, 12:06
    Zaraz, ty naprawdę twierdzisz, że UE oznacza kapitalizm, czy tylko się zgrywasz ?
  • Gość: zzyzzio IP: 213.76.135.* 30.06.04, 12:31
    Każdy odręcznik dla przedszkolaków definiuje kapitalizm jako system oparty na
    wlasności prywatnej i stosujący mechanizmy rynkowe w gospodarce. Jest to
    oczywiście. Czy kraje UE mają jakiś inny system?
  • Gość: Paweł IP: *.ghnet.pl / *.ghnet.pl 03.07.04, 00:00
    Tak UE ma niestety inny system, hint - regulowanie i ingerencja władz w
    gospodarkę != mechanizmy rynkowe. Być może twoje podręczniki dla przedszkolaków
    już definiują kapitalizm jako ustrój obowiązujący w UE i opisany zespołem
    dyrektyw, rozporządzeń oraz brukselskich okólników, ale z wolnym rynkiem i jego
    mechanizmami nie ma to nic wspólnego - to zaprzeczenie wolnego rynku.
  • Gość: Zygmunt IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.06.04, 12:35
    Podatki były, są i będą wszędzie.

    -Tylko bez przesady!
    Nadmierne podatki takie, jak w UE, a szczególnie w stosunku do poborów, czy
    zysku, to komuna!
    W każdym systemie!
    Biurokratyczno -socjalistycznym jaki wytworzyła UE?
    I dlatego padnie z tymi tonami papieru stanowiącymi prawo!

    A upaństwawiania nie ma,

    -Jeżeli ktoś nie zapłaci podatków, następuje odebranie nieruchomości (nawet
    domu ) przez państwo. Upaństwowienie! Katastralny=II etap komuny=UE. A potem
    sprzedaż najczęściej dla obcokrajowca

    "...tylko prywatyzacja, czyli przeciwieństwo upaństwowienia.
    Tak więc idziemy w kierunku przeciwnym niż socjalizm.????"

    -Z kierownicza rolą PZPR!z sekretarzami KC i KW oraz POP na czele.
    Przeczytaj definicje socjalizmu!
    Socjalizm to kierownicza rola partii socjalistycznej, odebranie własności przez
    państwo,wysokie podatki( np. jak w UE)Propaganda sukcesu!Biurokracja!Dyktatura!
    Państwo policyjne z takim nagromadzeniem policji, jak w Warszawie przy wejściu
    Polski do UE.Brak demokratycznych, bezpośrednich wyborów.
    UE to II etap komuny.
  • Gość: Zygmunt IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.06.04, 12:53
    Ty kpisz z przywatyzacji?
    W UE jest tyle ograniczń, że właściciel nie decyduje, ani "wolny" rynek, tylko
    państwo.Jaki "wolny" rynek przy dopłatach i to z dyskryminacją polskiego
    rolnika?
    W Polsce też nie było prywatyzacji, tylko rozkradanie majątku narodowego!
    Ile dopłaciliśmy do sprzedaży obcokrajowcom banków,kopalń, hut?
    Ile dopłaciliśmy do całej "prywatyzacji"?
    "Prywatyzacja" -w Polsce to oznacza upadłość 80% przedsiębiorstw -czyli
    likwidacja!Zakłady w Polsce były konkurencyjne i przeszkadzały krajom UE!
    UE powinna zakończyć ekonomicznego bombardowania zakładów w Polsce, oraz
    uprzywilejowania w dopłatach Niemiec Wschodnich.
  • Gość: zzyzzio IP: 213.76.135.* 30.06.04, 13:11
    Zigi, nie mam czasu, więc powiem krótko - bredzisz...
  • snajper55 30.06.04, 15:45
    Gość portalu: Zygmunt napisał(a):

    > Ty kpisz z przywatyzacji?
    > W UE jest tyle ograniczń, że właściciel nie decyduje, ani "wolny" rynek, tylko
    > państwo.

    A co ma wolny rynek do prywatyzacji ????? Prywatyzacja to przekazywanie firm w
    PRYWATNE ręce z rąk państwa. I to się u nas odbywa.

    > Jaki "wolny" rynek przy dopłatach i to z dyskryminacją polskiego rolnika?
    > W Polsce też nie było prywatyzacji, tylko rozkradanie majątku narodowego!

    Była. Sprywatyzowano wiele państwowych przedsiębiorstw. Niestety, jeszcze zbyt
    mało.

    > Ile dopłaciliśmy do sprzedaży obcokrajowcom banków,kopalń, hut?

    Nic nie dopłaciliśmy. Dostaliśmy pieniądze ze sprzedaży.

    > Ile dopłaciliśmy do całej "prywatyzacji"?

    Nic nie dopłaciliśmy. Dostaliśmy dzięki prywatyzacji spore fundusze.

    > "Prywatyzacja" -w Polsce to oznacza upadłość 80% przedsiębiorstw -czyli
    > likwidacja!Zakłady w Polsce były konkurencyjne i przeszkadzały krajom UE!

    Brednie totalne. Sprywatyzowane zakłady piwowarsie upadły ? Sprywatyzowany
    Wedel upadł ? Sprywatyzowane zakłądy tytoniowe upadły ? Sprywatyzowane banki
    upadły ? Sprywatyzowane cukrownie upadły ? Sprywatyzowana telekomunikacja
    padła ? Padają niesprywatyzowane kopalnie, huty i stocznie. Dogorywa państwowe
    PKP.

    > UE powinna zakończyć ekonomicznego bombardowania zakładów w Polsce, oraz
    > uprzywilejowania w dopłatach Niemiec Wschodnich.

    To nie bombardowanie, to coś na głowę Ci spadło. Efekty widać na forum.

    S.
    --
    veritas odium parit, obsequium amicos
  • snajper55 30.06.04, 15:38
    Gość portalu: Zygmunt napisał(a):

    > > Podatki były, są i będą wszędzie.
    >
    > -Tylko bez przesady!
    > Nadmierne podatki takie, jak w UE, a szczególnie w stosunku do poborów, czy
    > zysku, to komuna! W każdym systemie!

    Nie ma czegoś takiego, jak >podatki w UE<. W każdym kraju są inne i to te kraje
    decydują, jakie. Nie ma żadnych podatków narzucanych przez Unię. To my sami
    decydujemy, jakie podatki u nas wprowadzić.

    > Biurokratyczno -socjalistycznym jaki wytworzyła UE?
    > I dlatego padnie z tymi tonami papieru stanowiącymi prawo!

    Dziś prawo się pisze na papierze. Gliniane tabliczki jakoś wyszły z mody.

    > > A upaństwawiania nie ma,
    >
    > -Jeżeli ktoś nie zapłaci podatków, następuje odebranie nieruchomości (nawet
    > domu ) przez państwo. Upaństwowienie! Katastralny=II etap komuny=UE. A potem
    > sprzedaż najczęściej dla obcokrajowca

    Brednie. W kapitaliźmie już tak jest, że podatki trzeba płacić. W USA od lat
    jest podatek katastralny. W USA też jest według Ciebie II etap Komuny ? To
    gdzie go nie ma ? Pewnie na Kubie i Korei Północnej. Bo tam nie ma podatku
    katastralnego. Przestań się kompromitować.

    > "...tylko prywatyzacja, czyli przeciwieństwo upaństwowienia.
    > Tak więc idziemy w kierunku przeciwnym niż socjalizm.????"
    >
    > -Z kierownicza rolą PZPR!z sekretarzami KC i KW oraz POP na czele.
    > Przeczytaj definicje socjalizmu!

    Nie ma już dawno KC, KW i POP. Przynajmniej w moim świewcie. W Twoim widocznie
    są. Zmień lekarza.

    Socjalizm to przede wszystkim nacjonalizacja. My prywatyzujemy, czyli robimy
    coś przeciwnego. Dotarło ? Wątpię.

    S.
    --
    veritas odium parit, obsequium amicos
  • Gość: Zygmunt IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.07.04, 18:41
    Poseł Zygmunt Wrzodak:
    "Dlaczego Związek Sowiecki rozpadł się w tak dramatycznych okolicznościach,
    kiedy to zginęło wielu ludzi, i dlaczego Jugosławia rozpadła się w tak
    dramatycznych okolicznościach? Ponieważ, panie ministrze, w ich dokumentach,
    związujących te socjalistyczne molochy, nie było żadnych fundamentów. A
    fundamentem w każdym dokumencie, takim jak statut, konstytucja czy traktat,
    powinno być właśnie nawiązanie do naszej tożsamości, do tożsamości narodowych
    suwerennych państw w Europie, tzn. odniesienie do chrześcijaństwa, również do
    Boga. Bo kiedy w takich dokumentach są mocne fundamenty, wtedy wiadomo, że
    narody ze sobą współpracują, a nie mordują się, tak jak na Bałkanach. To
    pierwsza kwestia.

    Druga kwestia .... Jak to będzie, jeżeli będzie jeden minister spraw
    zagranicznych Unii Europejskiej, jeden minister obrony narodowej? Jeżeli
    konstytucja jest ponad naszą konstytucją i ponad naszymi prawami, to Polska
    będzie w NATO, czy będzie Unia Europejska w NATO? Albo Unia Europejska nie
    będzie w NATO, bo ona będzie decydować, czy ta struktura będzie w strukturach
    NATO-wskich. Tak się bowiem jakoś składa, że część państw, które należą do Unii
    Europejskiej, nie należy do NATO, a część państw, które nie są w Unii
    Europejskiej, należy do NATO. Jak to będzie wyglądać, jeżeli będzie to
    praktycznie pod jednym dowódcą armii Unii Europejskiej, który prawdopodobnie
    będzie pochodził z Niemiec, który będzie rozkazywał nam, Polakom, jak mamy
    postępować tu jako administratorzy tej części Europy? Również jeśli chodzi o
    ministra spraw zagranicznych europejskich, ma to być, już z góry to
    zaplanowano, Francuz. Jaka będzie rola polskich placówek dyplomatycznych na
    całym świecie? Dziękuję."
    Dlaczego Niemiecki Kanclerz na Zamku w Warszawie rozkazywał, by Polska
    podniosła podatki? Dlaczego wielkość podatków uzgadniać mamy z UE?
    Podatki tak zawyżone jak w krajach UE to socjalizm!
    Tylkom nieuk nie zauważa, że socjaliści walczą o najwyższe podatki i te partie
    rzadzą w krajach UE!
    A kto nas wprowadzał do UE ? Tow b.II sekretarz KC PZPR i KW PZPR.
    A tow.sekretarz KW PZPR Oleksy! A tow. b. sekretarz POP Geremek jakie
    wygłaszał referaty na uczelni? A tow.lektor KC PZPR L.Balcerowicz, co mówił o
    socjaliżmie? W tej aparaturze wyższej rangi działał A. Kwasniewski.
    Ilu w UE jest jeszcze sekretarzy POP?

    Młodych nam potrzeba ! Nie skażonych chorobą komunistyczną. Minęło 23lata od
    sierpniowej odnowy, a u nas nadal przefarbowane dziatki z KC wprowadzają do
    nowego sojuszu czyniąc go II etapem komuny. Przecież ta totalitarna propaganda
    KC typu pierwszomajowego, oddawała Polskę czynem do nowego obozu
    socjalistycznego.
    I dlatego mamy uwłaszczenie nomenklatury PZPRu a nie narodu!
    Rozkradziono Polskę i oddano! Ile padło zakładów pracy! Jakie długi zaciągnięto
    by one padły? Kto za to odpowiada? I nadal bronisz ich stołków?
    Dosć złodziejskiej prywatyzacji!
  • snajper55 01.07.04, 20:07
    Gość portalu: Zygmunt napisał(a):

    > Młodych nam potrzeba ! Nie skażonych chorobą komunistyczną. Minęło 23lata od
    > sierpniowej odnowy, a u nas nadal przefarbowane dziatki z KC wprowadzają do
    > nowego sojuszu czyniąc go II etapem komuny.

    To nie żadne dziadki, tylko wszyscy Polacy zadecydowali o naszym wejściu do UE
    Referendum było, nie pamiętasz ?

    > Przecież ta totalitarna propaganda
    > KC typu pierwszomajowego, oddawała Polskę czynem do nowego obozu
    > socjalistycznego.

    UE jest dużo mniej lewicowa niż Polska. To my, w porównaniu z UE jesteśmy
    socjalistyczni. To u nas jest jeszcze ogromny sektor państwowy, to u nas
    państwo decyduje w wielu sprawach za obywatela. To u nas panoszy się korupcja i
    nepotyzm.

    > I dlatego mamy uwłaszczenie nomenklatury PZPRu a nie narodu!
    > Rozkradziono Polskę i oddano! Ile padło zakładów pracy! Jakie długi zaciągnię
    > to by one padły? Kto za to odpowiada?

    Poprzedni system, komuna.

    > I nadal bronisz stołków?

    Jakich stołków ????

    > Dosć złodziejskiej prywatyzacji!

    Dość dopłacania z moich podatków do nierentownych państwowych przedsiębiorstw !

    S.
    --
    veritas odium parit, obsequium amicos
  • Gość: Zygmunt IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.07.04, 21:35
    To dziadki z KC z KW decydowali o wprowadzeniu nas do UE a plebiscyt był z
    góry ustalony. Nie dopuszczono męzów zaufania na szczeblu rejonów do
    protokółów tylko wrzucono dane do komputerów bez"zbiorówek" z gmin.
    To gorżka kpina z narodu a nie referendum. Sekretarze z PRLu nadal rządzą.
    Nie chodzi o ich karanie, ale o odsunięcie komunistów od władzy.
    I tu się zgadzamy z tym że na wierzchu u wladzy mamy sporo socjalistów i do
    spodu przesiąknietych choroba komunistyczną A w UE też tego nie brakujełacznie
    z korupcją.Poprzedni system nie rozkradał tak zakładów jak ten system który nic
    nie ma wspólnego z kapitalizmem. To jest złodziejski ustrój= II etap komuny!
    W moiim mieście zlikwidowano wiekszośc produkcyjnych zakładów a istniejące
    bankrutują. Widzisz a UE dopłaca z naszych podatków do gospodarstw rolnych i to
    1/4 z tych dopłat przypada polskim rolnikom.
  • snajper55 01.07.04, 22:56
    Gość portalu: Zygmunt napisał(a):

    > To dziadki z KC z KW decydowali o wprowadzeniu nas do UE a plebiscyt był z
    > góry ustalony.

    Nie, to wszyscy Polacy ogromną większością głosów zdecydowali o naszym wejściu
    do UE.

    > Nie dopuszczono męzów zaufania na szczeblu rejonów do
    > protokółów

    Nieprawda, kłamiesz.

    > tylko wrzucono dane do komputerów bez"zbiorówek" z gmin.
    > To gorżka kpina z narodu a nie referendum.

    To było normalne referendum. Polacy zdecydowali.

    > Sekretarze z PRLu nadal rządzą.
    > Nie chodzi o ich karanie, ale o odsunięcie komunistów od władzy.
    > I tu się zgadzamy z tym że na wierzchu u wladzy mamy sporo socjalistów i do
    > spodu przesiąknietych choroba komunistyczną A w UE też tego nie
    brakujełacznie
    > z korupcją.Poprzedni system nie rozkradał tak zakładów jak ten system który
    nic
    > nie ma wspólnego z kapitalizmem. To jest złodziejski ustrój= II etap komuny!
    > W moiim mieście zlikwidowano wiekszośc produkcyjnych zakładów a istniejące
    > bankrutują. Widzisz a UE dopłaca z naszych podatków do gospodarstw rolnych i
    > to 1/4 z tych dopłat przypada polskim rolnikom.

    Nie z naszych podatków, tylko z niemieckich podatków, Dostajemy dużo więcej,
    niż wpłacamy.

    S.
    --
    veritas odium parit, obsequium amicos
  • Gość: Zygmunt IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.07.04, 21:26
    Wielokrotnie udawadniali posłowie, że mniej dostaniemy niż wpłacimy, a
    referendum było kpiną z demokracji.
    Kwaśniewski na pytanie, czy coś podrożeje po wejściu do UE odpowiadał w
    broszurze, że "nic" i dodawał oprócz mleka i wołowiny a po wejściu do
    eurokołchozu pani minister ds rolnictwa powiedziała o podwyżce cen 320 art.!
    Czyli oszukano naród!
    "14 kłamstw Kwaśniewskiego" przeczytaj na s.www.naszdziennik.pl
  • snajper55 04.07.04, 00:01
    Gość portalu: Zygmunt napisał(a):

    > Wielokrotnie udawadniali posłowie, że mniej dostaniemy niż wpłacimy,

    Bezczelne kłamstwa. Przewidywane płatności z UE do Polski i bilans transferów
    (mln euro, w cenach bieżących)

    ROK / 2004 2005 2006 / 2004-2006

    Fundusze strukturalne i spójności razem / 949 2.000 2.420 / 5.369
    w tym: fundusze strukturalne / 921 1.669 1.813 / 4.403
    Fundusz spójności / 28 332 607 / 967
    Wspólna polityka rolna / 389 1770 2.197 / 4.356
    Polityki wewnętrzne / 315 458 573 / 1.346
    Ryczałt na poprawę płynności budżetowej / 489 619 517 / 1.625
    Pomoc przedakcesyjna / 1.071 927 585 / 2.529
    Razem płatności z UE / 3.212 5.775 6.292 / 15.279

    Składka Polski / 1.743 2.764 2.894 / 7.401
    Inne wpłaty (EBI, EBC, EFR) / 103 90 128 / 321
    Razem wpłaty Polski do UE / 1.846 2.854 3.022 / 7.722
    Bilans płatności netto dla Polski / +1.366 +2.921 +3.270 / +7.557

    Źródło: Paweł Samecki: Przepływy finansowe między UE a Polską w latach 2004-
    2013 w >Korzyści i koszty członkostwa Polski w Unii Europejskiej<, Centrum
    Europejskie Natolin, Warszawa 2003.

    > a referendum było kpiną z demokracji.

    Było normalnym demokratycznym referendum. Polacy powiedzieli czego chcą.

    S.
    --
    veritas odium parit, obsequium amicos
  • Gość: Paweł IP: *.ghnet.pl / *.ghnet.pl 03.07.04, 00:02
    > Nie ma czegoś takiego, jak >podatki w UE<. W każdym kraju są inne i to te
    > kraje
    > decydują, jakie. Nie ma żadnych podatków narzucanych przez Unię. To my sami
    > decydujemy, jakie podatki u nas wprowadzić.

    Kłamstwo. DO czego w takim razie służy VI Dyrektywa oraz inne akty
    "harmonizujące" podatki w UE ?
    Tak na marginesie, to podoba mi się wymyślanie kolejnych pięknych określeń na
    zwykłą urawniłowkę ...
  • Gość: Zygmunt IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.07.04, 12:05
    Nie kłam, nie pisałem o równych podatkach ale wiekszość przepisów także w tych
    w sprawach jest narzucanych i kontrolowanych przez UE i to od 14 lat!
    Podatek katastralny i vat także narzucany przez UE.
    Przypomnij sobie zdania Kanclerza Niemiec na Zamku w Warszawie!
  • snajper55 04.07.04, 00:03
    Gość portalu: Zygmunt napisał(a):

    > Nie kłam, nie pisałem o równych podatkach ale wiekszość przepisów także w tych
    > w sprawach jest narzucanych i kontrolowanych przez UE i to od 14 lat!
    > Podatek katastralny i vat także narzucany przez UE.

    Nawet USA i Kanadzie ta wredna Unia podatek katastralny narzuciła ? Podatki to
    też pewnie UE wymyśliła ?

    S.
    --
    veritas odium parit, obsequium amicos
  • Gość: Zygmunt IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.07.04, 12:20
    PODATKI TO KOMUNA, NA KTÓREJ OPIERA SIĘ UE I DOPROWADZA JE DO ABSURDU!
    DLATEGO TA WIEŻA BABEL RUNIE!POLICJĄ NIE STŁUMI SIĘ BIEDY!"Nadal tragiczna jest
    ogólna sytuacja gospodarcza, w której zaistniało coś wręcz szatańskiego. Gdy
    zaczęły rosnąć na świecie ceny węgla, rząd zaczął masowo zamykać kopalnie,
    sprzedawać i sprowadzać węgiel ze świata. Kiedy wzrósł popyt na statki, rząd
    dopuścił do likwidacji naszych stoczni, właściwie prawie już wszystkich. Kiedy
    skoczyły pod niebo ceny stali, władze kończą sprzedaż hut. Kiedy rośnie cena
    cukru od 1,20 zł do 4 i 5 zł, rząd triumfalnie kończy wyprzedaż cukrowni
    Niemcom i Francuzom, nie chce wesprzeć Polskiego Cukru, i nie raczył zwrócić
    uwagi, że Zachód manipulował zaborczo cenami cukru. Kiedy okazało się, że
    możemy mieć pod dostatkiem własne źródła energetyczne (gaz, ropę, energie
    odnawialne, geotermiczne, biopaliwa - gazu mamy tyle co Norwegia, według opinii
    profesorów: R. Kozłowskiego, J. Sokołowskiego, J. Zimnego), to rząd kontraktuje
    gaz z nadmiarem z Rosji i rezygnuje niemal zupełnie z eksploatacji naszych
    złóż. Co gorsza, władze i samorządy zaczynają już sprzedawać na pniu oligarchom
    zachodnim: węgiel kamienny, brunatny, ropę, gaz, źródła geotermiczne, miedź,
    sól, krzem, siarkę, piasek... Dzieje się coś strasznego. Niedługo nie będzie
    Polski - nawet geograficznej. Niemcom głównie jest sprzedawane lub oddawane
    wszystko: ziemie na Północy i Zachodzie, niebo polskie dla Lufthansy (LOT
    częściowo sprzedany), drogi tranzytowe przez kraj (z obietnicą pomocy w budowie
    autostrad), Bałtyk polski i nasza flota morska i śródlądowa (z redukcją
    polskiego rybołówstwa do 40 proc. pod karą), transport kolejowy, przekaźniki
    energii elektrycznej, a nawet - podobno - niektóre lasy i jeziora na Mazurach i
    Warmii. Jeśli tak jest rzeczywiście, to władze powinny być oddane pod sąd
    polowy.

    Jednocześnie władze gospodarcze UE działają strategicznie i na rolnictwo.
    Nakładają ścisłe limity produkcyjne prawie na wszystko, (w tym i na rolnictwo),
    żebyśmy nie mogli się dźwignąć i żebyśmy pozostali wiecznie w pozycji kolonii.
    Nałożono już ograniczenia na magazynowanie powyżej 10 proc. aż ponad 200
    artykułów spożywczych, choć dawniejszym krajom zakazano magazynowania tylko 3
    artykułów. A ponadto nakładają takie rygory recepturalne i pseudohigieniczne,
    że po 1 maja padną jeszcze tysiące naszych mleczarni, rzeźni, masarni,
    piekarni, młynów, hodowli, plantacji, lokali gastronomicznych itd. Chcą też
    dobić Słowianina biurokracją: będą musiały mieć swoje "dowody" nie tylko krowy,
    ale także świnie, owce, kozy, konie, gęsi, kaczki, drób itd. (żeby uniknąć
    zarazy"PISZĄ PROFESOROWIE W "NASZYM DZIENNIKU"

  • Gość: Zygmunt IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.07.04, 14:12
    2004.06.29 Mony pl
    Grozi nam destabilizacja finansów publicznych. Najwyższa Izba Kontroli
    ostrzega, że jeśli nie zostanie uporządkowana sytuacja finansów państwa, to
    może nam grozić
    destabilizacja finansów publicznych i gospodarki.!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    NIK tym samym potwierdziła to, o czym od dawna mówiło wielu analityków i
    ekonomistów. Izba przedstawiła dziś raport o wykonaniu ustawy budżetowej w
    zeszłym roku. ...
    Chodzi między innymi o szybko rosnący dług publiczny, zbliżający sie do
    kolejnej konstytucyjnej granicy bezpieczeństwa. Relacja długu do PKB już
    przekroczyła 50 procent, w tym może to być 55, jeśli dojdzie do 60-ciu procent
    może to oznaczać, że w następnym roku w ogóle nie może być deficytu
    budżetowego. To z kolei może wiąząć się z cięciem wydatków, w tym socjalnych,
    albo zwiększeniem wpływów budżetowych, co jak podkreślają analitycy byłoby
    bardzo trudne do spełnienia.
    Do zagrożeń Izba zaliczyła także stan służby zdrowia oraz pogarszającą się
    sytuacje finansową samorządów. Krytykuje także założenia dotyczące wpływów z
    prywatyzacji - w zeszłym roku po raz kolejny były niższe niż zakładano.
    Deficyt budżetu po czerwcu będzie znacznie wyższy niż planowano
    i zdecydowanie przekroczy 45 proc. planu, gdyż prawdopodobnie NBP nie zdąży
    przekazać części zysku za 2003 rok w czerwcu - poinformowała PAP we wtorek
    wiceminister finansów Elżbieta Suchocka-Roguska.

    Wcześniej resort finansów prognozował, że deficyt budżetu po czerwca wyniesie
    43-45 proc. planu, zakładając jednak wpłatę z zysku NBP w czerwcu.

    "Wszystko zależy od NBP. Został jednak jeden dzień i wpłata może nastąpić w
    lipcu, co spowoduje powiększenie deficytu w czerwcu, a wykonanie będzie
    znacznie powyżej 45 proc. planu" - powiedziała wiceminister finansów.

  • snajper55 04.07.04, 21:44
    Gość portalu: Zygmunt napisał(a):

    > PODATKI TO KOMUNA, NA KTÓREJ OPIERA SIĘ UE I DOPROWADZA JE DO ABSURDU!

    Na podatkach opiera się KAŻDE państwo. Także USA i Watykan. To też komuna ???

    S.
    --
    veritas odium parit, obsequium amicos
  • Gość: Zygmunt IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.07.04, 10:44
    Zaznaczyłem,że w UE podatki wzrosły do absurdu i to jest komuna -wegetacja!
    Katastralny narzucany przez UE, powodujący zabranie domu i mieszkania to
    upaństwowienie= komuna!
    I dziwię się, że sa na tyle naiwni, że pozwalają na obrabowanie swoich kieszeni.
    Pochwała podatkowo -złodziejskiej komuny może być pochwalona jedynie przez
    płatnych agigatorów.
  • 1tomasz1 05.07.04, 11:19
    Gość portalu: Zygmunt napisał(a):

    > Zaznaczyłem,że w UE podatki wzrosły do absurdu i to jest komuna -wegetacja!

    Kiedy zaczniesz używać mózgu? Bo Cię znów na ostatnim miejscu na liście
    wystawią. :)

    > Katastralny narzucany przez UE, powodujący zabranie domu i mieszkania to
    > upaństwowienie= komuna!

    Katastralny jest narzucony przez USA. Tam powstał i ma się świetnie. Precz z
    USA! Należy rozwiązać Stany Zjednoczone, bo odbierają nam domy. ;)

    > I dziwię się, że sa na tyle naiwni, że pozwalają na obrabowanie swoich
    kieszeni
    > .

    Czyli niby moich też? Aj Jasiek, Jasiek. Nudnyś jak flaki z olejem.

    > Pochwała podatkowo -złodziejskiej komuny może być pochwalona jedynie przez
    > płatnych agigatorów.

    No to wreszczcie byś się przyznał ile te Giertychy Ci płacą? Może i ja bym
    zaczął dorabiać. ;))))
  • snajper55 05.07.04, 11:28
    Gość portalu: Zygmunt napisał(a):

    > Zaznaczyłem,że w UE podatki wzrosły do absurdu i to jest komuna -wegetacja!

    To dlaczego są bogatsi od nas, skoro tak ich tymi podatkami niby gnębią ?

    > Katastralny narzucany przez UE, powodujący zabranie domu i mieszkania to
    > upaństwowienie= komuna!

    Brednie. W USA i Kanadzie też UE kataster narzuciła ????

    > I dziwię się, że sa na tyle naiwni,że pozwalają na obrabowanie swoich kieszeni
    > Pochwała podatkowo -złodziejskiej komuny może być pochwalona jedynie przez
    > płatnych agigatorów.

    Podatki są WSZĘDZIE. Zawsze były i zawsze będą. Nie istnieje społeczeństwo bez
    podatków.

    S.
    --
    veritas odium parit, obsequium amicos

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka