Dodaj do ulubionych

Hity eurosceptyków

IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.03.03, 10:28
Wieje ostatnio nudą na forum, więc przeglądam sobie stare wątki (mam trochę
czasu z powodu choroby), szczególnie te, w których nie brałem udziału, bo
jeszcze tu nie trafiłem.

Przeglądając te wątki wpadłem na pomysł zaprezentowania najciekawszych
wypowiedzi eurosceptyków. Oczywiście wybór jest subiektywny i nawet autorzy
mogą mieć inne zdanie, czy akurat wybrany przeze mnie post jest ich
najlepszym.

Możecie dodawać swoje własne ulubione komentarze.
Nieskromnie umieściłem także jeden ze swoich własnych postów.
Edytor zaawansowany
  • Gość: robi IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.03.03, 10:32
    Re: Autorytety eurosceptykowAutor: Gość: , IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net Data:
    30-11-2002 20:25 + odpowiedz na list + odpowiedz cytując

    matt23 napisał:
    "Eurosceptycy powinni sie pogodzic z tym, ze Polska wstapi w najblizszym
    czasie do Unii Europejskiej. Chcecie tego czy nie tak bedzie." (...)
    "Z kazdym pokoleniem ingerencja kosciola w zycie spoleczenstw bedzie mniejsza.
    Taka jest kolej rzeczy! Nie postrzegajcie swiata tylko w "czarnych" barwach!"

    No nie mozna nie przyznac Ci troche racji.
    Autorytety eurosceptykow nie sa faktycznie najlepsze.
    Ale ciekawe, kilku znnych mi eurosceptykow jest niewierzacych.
    Jest nawet jeden dosc slawny profesor, ateista, nazwiska nie podam bo znamy
    sie osobiscie. Sam tez jestem zadeklarowanym ateista.

    I mysle tak:
    Panstwo jest najwyzszym organizatorem zycia gospodarczego na terytorium
    ograniczonym granicami. Stanowi prawa i obowiazki kazdego podmiotu.
    Jest tez kierowane (panstwo) przez reprezentacje wiekszosci obywateli i w
    teorii przynajmiej ta wiekszosc powinna odnosic najwieksze korzysci z tej
    organizacji.
    Panstwo jest zobligowane chronic i bronic obywateli.
    Tymczasem w Naszym Panstwie kroluje bezrobocie, malo tego, jego poziom nie
    jest oficjalnie "mierzony", jest jedynie podawana pewna wartosc w oparciu o
    tzw. bezrobocie rejestrowane.

    Oczekiwaniem spolecznym (wiekszosci) - jest rzetelne i uczciwe zmierzenie tej
    wielkosci.

    Czyz nie?

    Wybrana Demokratyczna Wiekszosc, jak dotad, nie doprowadzila nawet do tak
    latwego osiagniecia, jak skorzystanie ze wzorow zagranicznych i
    przeprowadzenia badania opini publicznej w reprezentatywnej ilosci
    gospodarstw domowych. To jak jest z ta demokracja? Co? Nie dziala!
    Demokracja w Panstwie Polskim nie funkcjonuje!
    Kieruje sie ona bowiem partykularnym interesem politycznym oraz interesami
    osobistymi czlonkow. Dawniej nasi przodkowie glosno wolali: "PRYWATA!!!"
    I mieli racje. Ale skad inad wiemy jaka stanowili "oswiecona wiekszosc"!
    Mowisz, ze autorytety eurosceptykow sa kiepskiej jakosci.
    Ale w zaden sposob nie zmienia to faktu, iz obecnie nam milosciwie panujace
    SLD i PSL ciagnie nas do struktury, w ktorej nasza gospodarka a wiec zbior
    polskich oraz zagranicznych przedsiebiorstw dzialajacych na terenie kraju
    zostanie wystawiony na dzialanie europejskiej konkurencji. Bez mozliwosci
    odwrotu.
    Jedne z tych firm sa prezne, dokapitalizowane, odporne na dzialania
    zlosliwosci biznesowych innych konkurencyjnych podmiotow; pozostala wiekszosc-
    niestety ma za soba kilka lat ostrej eliminacji i w efekcie bedac slabymi
    najprawdopodobniej upadnie po polaczeniu. Poniewaz takie zjawiska
    polaczeniowe wystepowaly wczesniej, wiec nie mozna im zaprzeczyc jako
    zwiazanym jedynie z "propaganda antyunijna Radia Maria czy tez spiskowi
    antyzydowskomasonskiemu ojca Rydzyka, ktory nomen-omen przestepca jest."

    Oczywiscie (w swietle mody na liberalnosc gospodarcza i eliminacyjna
    dzialalnosc rynku, jako jedyna ostateczna weryfikaca przydatnosci danej firmy
    czy tez sensownosci przedsiewziec ekonomicznych) firmy takie nie maja sensu
    bycia na nowoczesnym, oswieconym, Europejskim rynku.
    Ich obecny byt zwiazany jest jedynie z zasciankowoscia Polskiej gospodarki
    zas nowoczesnosc jest istotnie niespelnionym marzeniem. Skansen ten jednakze
    jest obecny powszechnie na naszym biednym rynku i jako ze zatrudnienie w nim
    znajduje zdecydowana wiekszosc spoleczenstwa aktywnego zawodowo wiec powinien
    podlegac ochronie ... Panstwa Polskiego.
    Dlaczego?
    Ano dlatego, ze o Panstwie stanowi Demokratyczna Wiekszosc, w tej chwili zas
    mowi sie o 1/3 osob zdolnych do pracy-bez pracy, jezeli zas w wyniku
    polaczenia zniknie z naszego zycia kolejne 30% przedsiebiorstw to nagle okaze
    sie, ze bezrobocie jest problemem juz nie tylko ekonomicznym lecz
    politycznym, zas likwidacja zlych, na granicy rentownosci, przedsiebiorstw
    byla bledem bolesnym i co gorsza nieodwracalnym..

    Pytanie o kierunki reform w panstwie jest pytaniem jak najbardziej aktualnym,
    malo ma tez ono wspolnego z propaganda sukcesu SLD czy tez kunktatorstwem
    spiskowym Radia Maria.

    Bo :

    Czy wazniejszym zadaniem Polski jest aktualnie ochrona rynku pracy i spokoju
    publicznego nawet za cene odejscia od ogolnie zaakceptowanych norm rywalizacji
    konkurencyjnej czy tez otwarcia rynku;
    Czy tez dalsze uparte utrzymywanie kierunku politycznego "wejscia do unii"
    za cene dalszego utrzymywania polityki silnej zlotowki, wysokich podatkow
    (dostosowywanie sie do "NORM" europejskich) i placona przez to cene -
    likwidacje miejsc pracy.

    Co jest wazniejsze dla ogolu obywateli?
    Panstwo demokratyczne ze stosunkowo slaba gospodarka ale dajaca zatrudnienie
    wiekszosci, czy tez panstwo drapiezne, nie liczace sie ze slabymi,
    wystawiajace slabych na konkurencje bez zadnej mozliwosci ochrony ani
    mozliwosci wycofania sie w przypadku wystapienia sprzeciwow post-
    zjednoczeniowych. Panstwo oddajace procesy nadzoru i kontroli do innego
    osrodka wladzy, nie majacego ani zbieznych interesow z Polskimi ani nie
    majacych woli politycznej aby nasze interesy reprezentowac.

    Uwazam, ze jezeli polskie spoleczenstwo zrozumie jakim zagrozeniem dla ich
    codziennego bytu jest otwarcie granic i przejscie na euro to wystapi sprzeciw
    przeciwko akcesji. Wystapienie takiego sprzeciwu to tylko kwestia czasu.
    Niestety tego nam brakuje. Brakuje nam tez rozsadnej i rzetelnej polityki
    informacyjnej na ten temat.
    Jedynie co mamy to sucha statystyke przedsiebiorstw, ktore w ubieglym roku
    przyniosly zysk, strate lub balansuja na krawedzi zyskownosci.
    Te wlasnie "niezyskowne" - padna.
    A teraz moi drodzy czytelnicy siegnijcie sobie do zrodel i policzcie ile to
    jest podmiotow i ile jest tam zatrudnionych ludzi.
    Potem zas krytykujcie "karaluchy" i inne "oswiecone" stacje radiowe jak Radio
    Maria.

    Zycze milego dnia.


    PS. A moze by tak w koncu obnizyc te podatki wbrew tej calej unii i calej
    reszcie nawiedzonych SLD-owcow? Ha? Czego wy sie boicie?
    Gniewu Bozego?
  • Gość: rado IP: 111.111.51.* 05.04.03, 16:31
    Gość portalu: robi napisał(a):

    > I mysle tak:
    > Panstwo jest najwyzszym organizatorem zycia gospodarczego na terytorium
    > ograniczonym granicami. Stanowi prawa i obowiazki kazdego podmiotu.
    > Jest tez kierowane (panstwo) przez reprezentacje wiekszosci obywateli i w
    > teorii przynajmiej ta wiekszosc powinna odnosic najwieksze korzysci z tej
    > organizacji.
    > Panstwo jest zobligowane chronic i bronic obywateli.
    > Tymczasem w Naszym Panstwie kroluje bezrobocie, malo tego, jego poziom nie
    > jest oficjalnie "mierzony", jest jedynie podawana pewna wartosc w oparciu o
    > tzw. bezrobocie rejestrowane.

    nie wiem co to za hit to sa prawdy oczywiste.


    > Wybrana Demokratyczna Wiekszosc, jak dotad, nie doprowadzila nawet do tak
    > latwego osiagniecia, jak skorzystanie ze wzorow zagranicznych i
    > przeprowadzenia badania opini publicznej w reprezentatywnej ilosci
    > gospodarstw domowych.

    nie wiem co to ma do ue ale takie badania sie robi na co dzien. nie wiem tez
    czemu wiekszosc ma je robic. najlespze sa chyba prywatne osrdki.

    To jak jest z ta demokracja? Co? Nie dziala!
    > Demokracja w Panstwie Polskim nie funkcjonuje!


    bez przesady. nie mozna z faktu ze badania nie sa robione tak jak ty bys chcial
    wysciagnac wniosku ze demokracja nie dziala. demokracja to system sprawoania
    wladzy w ktorym rzadzi wiekszosc wybrana przez glosujacych w wolnych wyborach,

    > Oczywiscie (w swietle mody na liberalnosc gospodarcza i eliminacyjna
    > dzialalnosc rynku, jako jedyna ostateczna weryfikaca przydatnosci danej firmy
    > czy tez sensownosci przedsiewziec ekonomicznych) firmy takie nie maja sensu
    > bycia na nowoczesnym, oswieconym, Europejskim rynku.
    > Ich obecny byt zwiazany jest jedynie z zasciankowoscia Polskiej gospodarki
    > zas nowoczesnosc jest istotnie niespelnionym marzeniem.

    bez przesady troche chyba za daleko pojechales w krytyce polskich
    przedsiebiorstw.


    w tej chwili zas
    > mowi sie o 1/3 osob zdolnych do pracy-bez pracy, jezeli zas w wyniku
    > polaczenia zniknie z naszego zycia kolejne 30% przedsiebiorstw

    nie lubie tego poawania procentow. zawsze wyjdzie jakas bzdura. mozesz napisac
    ze zniknie 40 proc przedsiebiorstw a ja ze powstanie 30 porc wiecej i tak nic z
    tego ine wynika.




    to nagle okaze
    > sie, ze bezrobocie jest problemem juz nie tylko ekonomicznym lecz
    > politycznym,


    jest juz dzis.


    > Czy wazniejszym zadaniem Polski jest aktualnie ochrona rynku pracy i spokoju
    > publicznego

    gdyby ktos tak myslala nic by sie w polsce ie zmienilo od 89 r.


    generalnie caly post jest taki zeby w imie stabilizacji polskiehj biedy nie
    wstepowac do ue. ze biednie ale bedziemy sami. nic poza lekiem tu nie mozna sie
    doczytac. taki lek moze tylko na krotko zakonserwowac jakas strukture zanim
    upadnie. pozdrawiam rado
  • Gość: robi IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.03.03, 10:39
    • .... i jak ich uniknac....
    robert_de_molesme 18-12-2002 15:44 odpowiedz na list odpowiedz

    Jest wysoce prawdopodobne że blitzkrieg propagandowy Rządu, przydenta i
    przychylnych im mediów nie przekona do takich warunków akcesji dostatecznej
    liczby wyborców i Naród w referendum powie “NIE”. Wskazują na to niezależne
    sondaże, choćby Ośrodka Badań Wyborczych. Czy „Nie” w referendum oznacza, jak
    to Rzeczpospolitej z 30 listopada – 1 grudnia ujął Stefan Bratkowski, iż Polacy
    dokonali wyboru ZbiRu jako alternatywy? Nie sądzę, chyba że uznać że przywódcy
    SLD pozbawieni azymutu na Brukselę zaczną dryfować w jakoby naturalnym dla
    siebie kierunku „na Mińsk”.

    Jak może, i jak sądzę powinien, wyglądać alternatywny scenariusz?
    Scenariusz "nie-akcesyjny)
    Czy alternatywą dla członkostwa w Unii Europejskiej, wbrew temu co twierdzą
    fanatyczni zwolennicy akcesji na każdych warunkach, nie jest jedynie Białoruś?
    Nie sądze. Taką realną i obustronnie korzystną alternatywą, jest członkostwo
    Polski w Europejskim Obszarze Gospodarczym. Europejski Obszar Gospodarczy
    (EOG) - European Economic Area jest układem ramach którego dobrodziejstwa
    Wspólnego Rynku (tzw. cztery wolności) obejmują państwa spoza Unii.

    Obowiązuje:

    1. wolny przepływ towarów przemysłowych,
    2. wolny przepływ kapitału,
    3. wolny przepływ usług i
    4. wolny przepływ siły roboczej.

    Ostatni - 4 - punkt ma dla Polski znaczenie kluczowe, o ile bowiem w ramach
    Układu Stowarzyszeniowego Polskę obejmują już pierwsze 3 wolności, o tyle jak
    dotąd Polacy nie mogą bez ograniczeń podejmować pracy w Unii Europejskiej.
    Polska negocjując akcesje do Unii Europejskiej wynegocjowała już wszystkie
    kwestie powiązane z funkcjonowaniem Wspólnego Rynku. Nie należy spodziewać się
    żadnych cudów – okresy przejściowe wynegocjowane obecnie obowiązywałyby także w
    sytuacji przystąpienia Polski do EOG.

    Do EOG należą wszystkie państwa Unii, Norwegia, Islandia i Liechtenstein. Nie
    wielkość tych państw jest tu istotna (choć nota bene PNB Norwegii jest wyższy
    od PNB Polski), a fakt istnienia mechanizmów prawnych i ekonomicznych
    określających zasady wzajemnych stosunków.
    Państwa poza-Unijne należące do EOG zachowują własną politykę rolna, i mogą
    chronić własny rynek rolno-spożywczy. Polsce taki scenariusz pozwoliłby w
    sposób ewolucyjny transformować i modernizować polskie rolnictwo w sposób nie
    powodujący kryzysu socjalnego na wsi. Wymagałoby to zgody samych
    zainteresowanych: zarówno rolników, jak i polityków ich reprezentujących.

    O tym ze obecny kształt polskiego rolnictwa nie jest atrakcyjny dla samych
    rolników, i ze świadomość potrzeby jego reformowania istnieje, niech świadczy
    choćby fakt ze jedynie 1 proc. 15-latkow deklaruje chęć podjęcia zawodu rolnika
    badania przeprowadzone wśród młodzieży szkolnej rozpoczynającej w 1998 roku
    naukę w szkołach ponadpodstawowych podległych kuratorium torunskiemu, N = 4251
    osób - Patrz „Raport o stanie Polskiej Wsi - Polska Wieś 2002” pod redakcją
    Prof. J. Wilkina, str. 32-33). Ludność wiejska nie unika podejmowania pracy
    poza rolnictwem – tej pracy po prostu nie ma. Jak powszechnie wiadomo wieś,
    wraz z rolnictwem, są “zamrażarką” bezrobocia w Polsce. Doprowadzenie w
    krótkim czasie (po ewentualnej akcesji do UE) do pozbawienia ponad miliona osób
    ich podstawowego źródła utrzymania nie rozwiąże żadnego z polskich problemów, a
    te istniejące tylko zaostrzy.

    Państwa poza-Unijne należące do Europejskiego Obszaru Gospodarczego nie są
    także związane tzw. Wspólną Polityką Zagraniczną i Bezpieczeństwa i tzw.
    Wspólną Polityką Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych (tzw. II i III filar
    Unii).

    Polska jest w NATO, politykę bezpieczeństwa ma jasno zdefiniowaną – jesteśmy
    najbliższym sojusznikiem USA w Europie Środkowej i tzw. wspólna politka
    bezpieczeństwa żadnej nowej jakości w tym obszarze dla Polski nie wnosi.
    Przykłady niemożności tzw. Europejskiej Wspólnej Polityki Zagranicznej i
    Bezpieczeństwa można mnożyć. Nawet zatarg hiszpańsko-marokański latem br. o
    parę skał na Morzu Śródziemnym rozwiązać musiał Departament Stanu USA. Osobom
    liczącym zaś, że Wspólna Polityka Sprawiedliwości usprawni działalność polskich
    sądów pragnę dać pod rozwagę jedynie przykład włoskiego wymiaru sprawiedliwości.

    Negatywną stroną medalu pozostawania poza-unijnym członkiem EOG jest to, że
    możliwość wpływania na legislacje dotyczącą Wspólnego Rynku jest ograniczona do
    konsultacji w ramach Wspólnego Komitetu EOG. Jest to o tyle mało istotne, że
    normy dotyczące Wspólnego Rynku są ze swej natury normami technicznymi i Polska
    tak czy owak zgodziła się je przyjąć akceptując już w 1992 roku Układ
    Stowarzyszeniowy, a w procesie akcesyjnym tzw. acquis communautaire.

    Dla jasności Układ Schengen nie jest Układem "unijnym". To porozumienie do
    którego nie należą niektóre kraje Unii (np. Wielka Brytania) a należą poza-
    Unijne państwa EOG.

    Moglibyscie Euro-Entuzjasci przekraczac granice bez paszportu nawet gdyby
    Polska do UE nie weszla.

    Innymi słowy: uczestnictwo Polski w Europejskim Obszarze Gospodarczym niosłoby
    dla naszego kraju wszelkie ekonomiczne dobrodziejstwa pełnego członkostwa w
    Unii Europejskiej, jednocześnie nie narażając go na olbrzymie zagrożenia
    związane z fatalnymi warunkami narzuconymi Polsce w obszarze rolnictwa i
    finansów.

    Do kwestii pełnego członkostwa w Unii zaś powinniśmy wrócić za 15-20 lat, po
    modernizacji sektora rolno-spożywczego i dopiero po uzyskaniu przez niego
    kompatybilności z unijnym. W przypadku likwidacji unijnej Wspólnej Polityki
    Rolnej, okres ten mógłby być krótszy.


    Cytowany artykuł w Rzeczpospolitej:
    www.rp.pl/gazeta/wydanie_021203/ekonomia/ekonomia_a_1.html

    Pozdrawiam.
  • robert_de_molesme 17.03.03, 15:13
    Robi

    Ze tez ci sie chcialo!!! Wracaj do zdrowia i nie zameczaj klawiatury.

    Ostatnio nie pisze na forum - z braku czasu, a ponadto uwazam ze nie nalezy
    strzelac do gatunku zagrozonego wyginieciem.

    Paru eurofanow warto w Polsce zachowac. Dla pluralizmu ;)))))))))))

    Pozdrawiam

    RdM

    PS: co do merituum: i tak bedzie ze "eurofoby kieruja sie wylacznie fobiami i
    oszolomstwem". I bardzo dobrze - im wiekszy odlot eurofanstwa tym lepszy wynik
    w referendum.

    Kisiel pisal ze "publika lyka i lyka". Tak bylo moze w latach 60-ych. Teraz
    publika juz nie lyka. Wystarczy czytac prase i sondaze. Te polit-poprawne tez.

    Publika rzyga.



  • Gość: robi IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 17.03.03, 17:28
    robert_de_molesme napisał:

    > Robi
    > Ze tez ci sie chcialo!!!

    Wcale nie było tak dużo pracy. Co lepsze kawałki (m.in. twój post) od paru
    miesięcy chomikowałem sobie na twardym dysku. Wystarczyło tylko, po
    uzupełnieniu o kilka dodatkowych wypowiedzi, przenieść je do tego wątku.
    >
    > Ostatnio nie pisze na forum - z braku czasu, a ponadto uwazam ze nie nalezy
    > strzelac do gatunku zagrozonego wyginieciem.
    > Paru eurofanow warto w Polsce zachowac. Dla pluralizmu ;)))))))))))

    Szkoda, że tak rzadko wpadasz, ale Cię rozumiem, bo sam dopiero przeszedłem
    przez okres niemowlęctwa mego dziecka. A co do tych niedobitków euorentuzjastów
    na forum to staramy się ich dopieszczać. Żadna z ich nielicznych wypowiedzi nie
    pozostaje bez odzewu z naszej strony.

    > PS: co do merituum: i tak bedzie ze "eurofoby kieruja sie wylacznie fobiami i
    > oszolomstwem". I bardzo dobrze - im wiekszy odlot eurofanstwa tym lepszy
    wynik w referendum.
    > Kisiel pisal ze "publika lyka i lyka". Tak bylo moze w latach 60-ych. Teraz
    > publika juz nie lyka. Wystarczy czytac prase i sondaze. Te polit-poprawne tez.
    > Publika rzyga.

    Mam nadzieję, że sie nie mylisz.

    Pozdrawiam
  • Gość: rado IP: 111.111.51.* 05.04.03, 16:43
    Gość portalu: robi napisał(a):

    > Nie sądze. Taką realną i obustronnie korzystną alternatywą, jest członkostwo
    > Polski w Europejskim Obszarze Gospodarczym. Europejski Obszar Gospodarczy
    > (EOG) - European Economic Area jest układem ramach którego dobrodziejstwa
    > Wspólnego Rynku (tzw. cztery wolności) obejmują państwa spoza Unii.
    >
    > Obowiązuje:
    >
    > 1. wolny przepływ towarów przemysłowych,
    > 2. wolny przepływ kapitału,
    > 3. wolny przepływ usług i
    > 4. wolny przepływ siły roboczej.


    to sa dobrodziejstwa ekonomicze o politycznych i cywilizacyjnych trudno tu
    mowic.

    > Państwa poza-Unijne należące do EOG zachowują własną politykę rolna, i mogą
    > chronić własny rynek rolno-spożywczy. Polsce taki scenariusz pozwoliłby w
    > sposób ewolucyjny transformować i modernizować polskie rolnictwo w sposób nie
    > powodujący kryzysu socjalnego na wsi.

    skad wziely by sie srodki na taka transformacje? polska bylaby w stanie p
    [rzeznaczyc na rolnictwo tyle ile da nam unia?


    > Do kwestii pełnego członkostwa w Unii zaś powinniśmy wrócić za 15-20 lat, po
    > modernizacji sektora rolno-spożywczego i dopiero po uzyskaniu przez niego
    > kompatybilności z unijnym.

    no jednak na tak. ale jesli tak pozno to wowczas byly by w ue wszyscy nasi
    sasiedzi wyparci bylibysmy z jakiegokolwiek eksportu bo eog nie ma doplat do
    eksportu. zasze przegralibysmy z dotownymi porduktami unijnymi. polityczna
    kompormitacja doprowadzilaby do wycofania sie inwestorow. polska pozostalaby
    skansenem a biedne panstwa w unii zablokowalyby jeje dalsze rozszerzenie.
    generalnie byloby niewesolo.
  • Gość: ZM IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.12.06, 08:59
    "Moglibyscie Euro-Entuzjasci przekraczac granice bez paszportu nawet gdyby
    Polska do UE nie weszla."

    Nie wolno im na to pozwolic. To naraziloby narod.

    A jesli chodzi o EEA - mozna, ale czy nie lepiej do EFTA przystapic? Naleza do
    niego Norwegia, CH, Liechtenstein i Islandia. Wszystkie te 4 kraje sa bogatsze
    od UE. PKB na 1 mieszkanca Norwegii jest 2 razy wyzsze od PKB na 1 mieszkanca
    UE. Pozwolcie, ze powtorze: PKB na 1 mieszkanca Norwegii jest 2 razy wyzsze od
    PKB na 1 mieszkanca UE.
  • Gość: robi IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.03.03, 10:41
    Dzielenie skóry na niedźwiedziu

    Panie Macieju,

    czuję się wyróżniony i doceniam, że poświecił Pan trochę swego cennego czasu
    dla eurosceptyka. Przestudiowałem uważnie informacje, które Pan podał i w
    połączeniu z dzisiejszym artykułem w Rzepie postaram się o krótki komentarz.

    Narodowy Plan Rozwoju rozwiał kilka moich wcześniejszych pytań, ale
    jednocześnie potwierdził obawy. Najkrócej te obawy scharakteryzowałbym w
    następujący sposób: gdyby nie tak wysoka składka to budżetu UE (6,6 mld EUR)
    byłbym skłonny zaryzykować z pełną świadomością pewne dodatkowe finansowe
    poświęcenia ze swojej strony, bo całość byłaby bardziej wiarygodna. W tym
    kształcie, jak to jest obecnie, czuję jak Miller wyciąga do mnie ręce po coraz
    więcej i więcej kasy, a pozytywnych efektów mogę nie ujrzeć za swojego życia.

    Popatrzmy realnie na co możemy liczyć – na nadwyżkę pomocy unijnej ponad
    składkę do budżetu UE w wys. 4,8 mld EUR. Z 11,4 mld EUR pomocy UE pewna jest
    tylko kwota 1,4 mld EUR ryczałtu na poprawę płynności. Oczywiście będzie to
    większa kwota, ale jaka - tego nie wie dziś nikt. Spotkałem się w różnych
    źródłach z szacunkami od 20 do 100%. Jak widać musimy wykorzystać jeszcze min.
    5,2 mld EUR pomocy, aby wyjść na zero. Wymaga to od nas zaangażowania środków
    własnych (publicznych – ca 1 mld EUR i prywatnych- ca 0,4 mld EUR, przy
    strukturze podziału podanej przez Pana) na poz. min. 8 mld EUR (przyjmując za
    średni 25% udział własny). Gdybyśmy natomiast chcieli wykorzystać pomoc unijną
    w 100% należy wyłożyć 12 mld EUR środków własnych, z tego 10,2 mld publicznych.
    Miałem też obawy, co do realności przygotowani tak wielu projektów
    inwestycyjnych w tak krótkim czasie, wiedząc, jaka pod tym względem jest w
    naszym kraju rzeczywistość. Częściowo rozwiał Pan moje obawy pisząc, że
    wykorzystanie środków pomocowych może nastąpić aż do 2010 r. Oznacza, to jedna
    również, że w latach 2004-6 (wszyscy podkreślają, że najtrudniejszych) bardzo
    prawdopodobnym staje się sytuacja, kiedy więcej do budżetu UE wpłacimy niż z
    niego wyciągniemy.

    Do tej pory wszystko brzmi pięknie, tylko znowu nachalnie powraca pytanie: a
    skąd my weźmiemy te 10 mld EUR? Czytam ostatnio w Rzeczpospolitej, że rząd z
    obawy o niepokoje społeczne nie przeprowadzi gruntownej reformy finansów
    publicznych. W Newsweeku czytam, że patrzy za to łakomym okiem na OFE. Już
    widzę, jak moje składki zamiast zarabiać na godną emeryturę, zostają utopione w
    inwestycjach o okresie zwrotu liczonych w dzisięcioleciach. Krzysztofowi
    Rybińskiemu wystarczył jeden rzut okiem na wtedy jeszcze projekt NPR, aby
    ocenić, że z daleka pachnie mu to podwyżką podatków, a każda nowa podwyżka
    podatków to dobijanie polskiej gospodarki i zmniejszanie jej konkurencyjności.
    Rząd spogląda też coraz mocniej w stronę banków, bo te rzeczywiście dysponują
    sporymi wolnymi zasobami, ale może sobie teraz tylko pluć w brodę, a właściwe
    złorzeczyć na poprzedników, że 80% sektora jest w rękach kapitału
    zagranicznego. Ten może powiedzieć tak albo nie, w zależności jak oceni ryzyko.
    Cośkolwiek o tym wiedząc, zdziwiłbym się bardzo, gdyby zagraniczni właściciele
    banków (nie miejmy złudzeń, że decyzje podejmowane byłyby w Polsce) nie
    zgodzili się współfinansować np. ryzykownych, i o bardzo długich okresach
    zwrotu, inwestycji w budowę autostrad, udzielając kredytów podmiotom prywatnym
    bez gwarancji rządowych. Tak naprawdę Polska jest postrzegana dalej jako kraj
    wysokiego ryzyka inwestycyjnego, co odczuwamy w Warszawie na co dzień. Banki
    chętnie natomiast pożyczają pieniądze samorządom, bo wiedzą, że te nie mogą
    zbankrutować, tyle, że duża część samorządów jest już zadłużona na maxa i
    ustawa zabrania im pożyczać więcej. Przypuśćmy, że rząd udzieli gwarancji
    rządowych podmiotom prywatnym i np. zmieni ustawę o finansowaniu samorządów,
    dopuszczając wyższe zadłużenie. Wtedy drastycznie wzrośnie deficyt budżetowy.
    Biorąc pod uwagę również konieczność dopłat z własnego budżetu dla rolników
    (wyobrażam sobie, co by się działo, gdyby chłopów oszukano) oraz wysokie spłaty
    długu zagranicznego, które jak na złość, zaczynają się w tym właśnie okresie,
    grozi nam powtórka z kryzysu argentyńskiego. W moim środowisku naprawdę taki
    scenariusz brany jest pod uwagę.

    Konkludując – bez zapewnienia źródeł finansowania wydatków związanych z
    akcesją, NPR to nic innego jak tylko dzielenie skóry na niedźwiedziu. Proszę
    mnie przekonać, że rząd ma jakąś racjonalną wizję zapewnienia tych środków, bez
    zamordowania gospodarki podatkami, a wówczas zagłosuję "tak".


    Jeszcze raz dziękuje i pozdrawiam
    robi


    PS.
    W załączeniu linki do artykułów, o których wspomniałem w poscie.


    www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_030203/ekonomia/ekonomia_a_8.html
    newsweek.redakcja.pl/archiwum/artykul.asp?Artykul=13427
    www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_030114/ekonomia/ekonomia_a_2.html
  • Gość: robi IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.03.03, 10:43
    A moze tak emigracja - na początek wewnętrznaAutor: gerkad@NOSPAM.gazeta.pl
    Data: 14-02-2003 21:04 + odpowiedz na list + odpowiedz cytując

    Witam wszystkich i chciałem niniejszym przedstawić ekscerpt z odpowiedzi
    naszego eksperta Macieja Duszczyka dotyczący jego odpowiedzi na zadane z
    przekąsem pytanie czy juz rozgląda sie za posadą w Brukseli ( eufemistycznie
    rzecz ujmując) .Otóż miedzy innymi jest tam takie zdanie cytuję dokładnie:

    "Ja chce pracowac u nas i najchetniej za granice to jezdzilbym na wakacje a
    nie do pracy (chyba, ze nie wejdziemy do UE to wtedy prawdopodobnie emigracja
    okaze sie konieczna) "

    To są oczywiście tylko słowa ale na Forum to jest jedyna oręż jaka sie tu
    szermuje i bierze sie za nie odpowiedzialność zwłaszcza gdy jest się osobą
    publiczną i desygnowaną do odpowiedzi na wątpliwości i pytania internautów.
    Własnie tego sie obawiałem, otóż co się stanie jeśli Polacy - na razie li
    tylko hipotetycznie powiedzą NIE naszej akcesji do UE. Jakie rząd ma w takim
    wypadku alternatywne opcje.Domniemałem ,że takiej ewentualności nie bierze
    się pod uwage ( vide liczne majstrowania przy samym tylko procesie
    referendalnym- próby wydłużenia głosowania czy "alpejskie kombinacje" aby
    referendum było wiążące nawet w przypadku frekwencji poniżej 50% itd. ). Ale
    się myliłem otóż alternatywa naszego pozostania poza strukturami w UE jest
    trywialna znana z dziada pradziada w Galicji ,Kongresówce ale także w
    południowych Włoszech i innych mniej zasobnych regionach Europy czy świata -
    emigracja.Bywałem troche w swiecie ( żona ma mi do tej pory za złe ,że
    wróciłem np. z USA w 1987) i to przez dłuższe okresy ale zawsze z utęskieniem
    wracałem do kraju bo wiedziałem, że tu jest moje miejsce przeznaczenia,
    doczekałem sie czasów gdzie smiało moge skonstatować ,że żyje w wolnym kraju,
    nie jest to jeszcze demokracja w pełnym tego słowa znaczeniu i tak trwała jak
    w UK, Francji , USA czy Niemczech ale po uporządkowaniu kilku spraw , o
    których na tym Forum niejednokrotnie się wspominało :
    - refoma finansów państwa ( w tym podatki , reforma emerytalna )
    - reorganizacja służby zdrowia
    - reforma kostycznego i dyspozycyjnego dla jednej opcji politycznej wymiaru
    sprawiedliwości
    - kwestia mediów publicznych też zależnych od politycznych powiązań i układów

    to te najważniejsze - mozna by było śmiało tak skonstatować. Tych spraw
    niestety nie rozwiąże nam sam akces do Wspólnoty Europejskiej.
    Ja nie jestem ekonomistą i nudzą mnie szacowane kwoty naszych unijnych
    zobowiązań i należnośći.
    Ba - należnośći będziemy mieli jeśli te wszystkie biznes plany będą
    prawidłowe przygotowane i mało tego wniesiony zostanie nasz wkład własny.
    Nawet sam A.Michnik w "Wyborczej" z ubiegłego weekendu odpowiadając na list
    swojego przyjaciela dziennikarza z "Le Figaro" czy "Le Monde"
    skonstatował ,że UE w tych wszystkich procesach dotyczących akcesu nowej 10
    utargowała "najtańsze rozszerzenie " w swej historii - mówi to człowiek
    gorący zwolennik naszego wejscia w struktury EU.
    A ja cały czas czekam na rozsądne i rzeczowe przedstawienie racji naszej
    akcesji do struktur europejskich i nic takiego nie ma miejsca -jednocześnie
    zdaję sobie doskonale sprawę ,że nikt mi tych racji nie przedstawi bo poza
    powtarzaniem jak mantry ,że tam "mamy sie znaleźć i już" - taka jest bowiem
    racja stanu - niczego interesujacego sie njuz nie dowiem.Zwłaszcza ,że
    aktualnie w samej UE dochodzi do pęknięć i spięć - zajęcia stanowiska w
    kwestii wojny z Irakiem i innych tendencji odśrodkowych takich jak układ
    pomiędzy Francja a Niemcami a poza tym fatalna sytuacja ekonomiczna w samej
    UE ( wykluczając może Irlandię ).
    Nota bene odnośnie Forum zaplecze naszego eksperta jest nader cherlawe i
    kruche jeden kimmjki , który unika wszelkich rzeczowych wymiany poglądów w
    przeciwienstwie do osób raczej wstrzemięźliwych co do naszego "anschluss'u"
    Zatem jedno wiemy ,gdy nie wchodzimy to emigrujemy - może tylko jeszcze
    azymut - USA mi aktualnie nie odpowiadają , UK znam - tu bardziej bym sie
    zasymilował, Francja odpada , preferuje anglosasów a może tak Nauru piekny
    atol bogaci tubylcy niestety obcokrajowców nie akceptują , może jest jeszcze
    pare miejsc w swiecie gdzie można dokonac "żywota człowieka poczciwego"....
    jakieś sugestie .....

    Pozdrawiam zdziwiony takim oryginalnym rozwiazaniem
  • Gość: robi IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.03.03, 10:45
    Nikt nie przegrał na Unii ? A NRD ?Autor: Gość: Michał IP:
    *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl Data: 12-01-2003 12:31 + odpowiedz na list +
    odpowiedz cytując

    Kiedy słyszałem te ciągłe zaklęcia w stylu : na Unii nikt nie stracił, to mam
    dosyć.
    Dawna NRD ma obecnie 18.4% bezrobocia, utraciła DWIE TRZECIE miejsc pracy w
    przemyśle, jest utrzymywana przy życiu TYLKO dzięki kolosalnym dotacjom
    wyciąganym z kieszeni podatnika w zachodnich landach.
    Kilkaset miliardów euro wpompowano w tem kraj i wzrostu gospodarczego nie ma.
    Nowe drogi, telefony to fakt, ale z drugiej strony to wszystko jest darowane,
    a nie wyprodukowane na miejscu. Dawna NRD to kula u nogi, a sami Niemcy mają
    dosyć.
    Biurokracja niemiecka i unijna przetrawi wszystko.
    Skoro totalnie nieruchawa, człapiąca jak żółw Unia nie potrafi ożywić dawną
    NRD, to jak uzdrowi gospodarki nowych członków ?

    Oczywiście z politycznych względów upadek murou jest wspaniałym sukcesem, ale
    trzeba jasno powiedzieć, że gospodarczo jest to fiasko.
    A my będziemy mieli to samo, co w NRD, ale bez ogromnych subwencji.

  • Gość: rado IP: 111.111.51.* 03.04.03, 21:21
    ten hit obala zycie. zobacz jak wiele zmienilo sie w nrd. no i czy widziales 1
    nrd ktory chce powrotu do sytuacji sprzed 89? nie wszytskiemu jest winna ue.
    ale np. mentalnosc.
    pozdrawiam rado
  • robisc 04.04.03, 00:16
    mojej opinii cd
    Autor: Gość: robi IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
    Data: 23-01-2003 22:49 + dodaj do ulubionych wątków

    + odpowiedz na list

    + odpowiedz cytując


    --------------------------------------------------------------------------------
    Jestem już po lekturze "Ruszyć za Nysę". Najciekawszy fragment jest na początku
    artykułu, cytuję:

    "...Odnowione bajkowe Görlitz przypomina filmową atrapę po godzinach. Nie ma
    aktorów, kręci się jedynie obsługa techniczna. Aktorzy, szczególnie młodsi,
    wyjeżdżają w głąb Niemiec za chlebem. Po zjednoczeniu nie było pomysłu na
    utrzymanie przy życiu rubieży wschodnich, latami obawiano się polskiego
    sąsiedztwa. Brakuje już ponad 30 tys. osób; 10 tys. mieszkań, w tym te na
    Starówce, to pustostany. Dla prawie 30 proc. spośród tych, którzy zostali w
    mieście, nie ma pracy. Obliczono, że w Görlitz mieszka tylko 300 osób między 21
    a 35 r. życia. Bez berlińsko-brukselskich dotacji trudno byłoby utrzymać puste
    miasto."

    Reszta to ble ble ble dające się streścić w końcowym komentatarzu:

    "...Niemcy boją się konkurencji i wzrostu przestępczości, Polacy – wykupu
    ziemi. Nie ma też większej współpracy polskich i niemieckich przedsiębiorstw z
    obu stron granicy. Niemieckie władze lokalne – licząc się z niechęcią wyborców –
    obawiają się wpuszczenia polskiej konkurencji na swój teren, a polskie często
    nie potrafią rozwiązać fundamentalnych problemów. Właśnie dlatego,
    że „zachodnia ściana” niebawem przestanie być nawet firanką, to
    wymaga „generalnego planu Zachód”. Województwa przygraniczne potrzebują
    koncepcji, rozbudowy infrastruktury oraz wsparcia właśnie polsko-niemieckiej
    współpracy gospodarczej".

    W artykule "Pustostan NRD" możemy m.in. przeczytać:
    "...To jest miasto przegranych – mówi kobieta, która mieszka na jednym z takich
    blokowych osiedli w Wolfen-Nord, mieście położonym 45 km na wschód od Lipska. –
    Kto mógł, ten już jest tam – ruch ręką przed siebie – na zachodzie. A tu
    zostały żony, których mężowie uciekli, mężowie, których żony uciekły,
    bezrobotni, starzy i przegrani. Wolfen i sąsiedni Bitterfeld żyły niegdyś z
    chemii i węgla brunatnego. Dzisiaj z dawnych 55 tys. miejsc pracy zostało 10
    tys., a z 33 tys. mieszkańców betonowych osiedli 20 tys.Urbaniści łapią się za
    głowy. Wszystkie koncepcje regionów i miast opracowywano z myślą o ich rozwoju.
    Odpływ ludności w czasach pokoju; prosperity to historyczne novum, stąd brak
    strategii postępowania, choć schemat umierania miast jest zawsze taki sam:
    naprzód uciekają najbogatsi, później silniejsi i sprytniejsi. A potem znikają
    sklepy, przedszkola, pustoszeją szkoły, bankrutują restauracje, wysiada
    komunikacja, zaczynają się problemy z wodą, prądem i śmieciami, dziczeje
    okolica, zapadają się cmentarze.Wolfen dzieli swój los z większością
    przemysłowych regionów byłej NRD, które ledwie wegetują mimo nieprawdopodobnie
    drogich kuracji zaordynowanych im przez specjalistów z Zachodu."
    i
    "...Zmiana nastrojów na wschodzie zderzyła się z propagandą polityków
    zachodnich, którzy – spragnieni popularności – całymi tabunami wybierali się do
    Ossilandu (jak szyderczo zwie się wschodnie landy Niemiec), by płakać nad
    okrutnym losem mieszkańców blokowisk, skazanych przez komunę na coś tak
    straszliwego. Bloki zaczęły więc pustoszeć, toteż poproszono o radę ekspertów,
    często niestety tych samych, którzy bloki stawiali. Eksperci orzekli, że
    wystarczy modernizacja, a ludzie polubią płytę. W rezultacie kosztem 100 mld
    marek zmodernizowano blokowiska w 130 miastach byłej NRD.".

    Wg naszego drogiego Eksperta, przy dobrych układach w ciągu 2,5 roku dostaniemy
    z UE 7 mld EUR pomocy netto (pomijam w tej chwili realność tych szacunków). W
    NRD wpompowano przynajmniej 100 mld EUR i efekt jest żałosny: przemysł i handel
    upadł, młodzież wyprowadziła się do bogatszych landów, miasta sie wyludniają, a
    wielu z tych, co zostało żyje z socjalu, co jest m.in. przyczyną obecnych
    problemów budżetowych Niemiec.

    Czy Polsce grozi podobny scenariusz. Uważam,że nie. Będzie znacznie gorzej.
    Przemysł, a za nim handel będą powoli upadać z tych samych przyczyn , co w
    NRD, wzrośnie bezrobocie, za to nasz system pomocy socjalnej nie będzie w
    stanie poradzić się z narosłymi problemi społecznymi. Część bezrobotnych
    wyjedzie pracować na Zachód, ale nie ma co liczyć, że nastąpi to na taką skalę
    co w NRD. Reszta będzie wegetować przez lata w kraju. Dodatkowo z tych
    obiecanych 7 mld EUR pomocy netto, możemy nie dostać nic. Powiecie, że to
    czarny scenariusz. Jeżeli umiecie to napiszcie lepszy.
  • Gość: rado IP: 111.111.51.* 05.04.03, 16:20
    aktualny ale bezsensowny. pozdrawiam rado
  • Gość: Michał IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 05.04.03, 16:25
    Robi przytoczył fragmenty artykułów z "Polityki", pisma zdecydowanie
    prounijnego.
    Jeżeli "Polityka" pisze otwarcie o upadku dawnej NRD, a ty temu zaprzeczasz, to
    jesteś właśnie jełopem !
  • Gość: ZM IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.12.06, 09:05
    Polska jest czlonkiem UE. Nikt nie jest beneficjentem - oprocz politykow i
    biurokratow. UE jest niedemokratyczna, wiec politycy moga rzadzic narodami
    Europy nie odpowiadajac przed nikim za to jak rzadza. Beneficjentami sa takze
    biurokraci unijni - kilka tysiecy Polakow, sposrod kilku milionow bezrobotnych,
    zostalo zatrudnionych przez UE - a my placimy za nich.
  • Gość: robi IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.03.03, 10:46
    Co nas czeka w Unii ? Wariant pesymistycznyAutor: bebokk@NOSPAM.gazeta.pl Data:
    20-02-2003 22:42 + odpowiedz na list + odpowiedz cytując

    Zawsze byłem sceptycznie nastawiony do UE, a zdecydowanym przeciwnikiem
    integracji zostałem ruszyła kampania agitacyjna obecnego rządu.
    Zwyczajnie zauważyłem, że jesteśmy robieni w konia przez Unię i agitatorów.
    Ostatni coraz częściej jestem przekonany, że czeka nas korekta granic,
    poprzedzona kapitulacją przed żądaniami niemieckimi dotyczącymi majątków tzw.
    wypędzonych.
    Starałem się ostrzegać na tym forum przed niebezpieczeństwem niemiecko-
    francuskiej Europy.
    Nie straszę nową wojną, bo jeśli Polska nie uzyska zdecydowanej pomocy USA,
    to podbój niemiecki będzie bezkrwawy. Zwyczajnie poddamy się bez walki.
    Na czym opieram swoje wnioski :
    - obecne granice Polski to zdaniem Niemców wynik dyktatu narzuconego
    temu narodowi w Poczdamie i w 1990 roku przez USA. A zdaniem wielu Niemców
    prawo narzucone w formie dyktatu jest nieważne
    - wypędzenia są zdaniem Bundestagu nieważne z mocy prawa, czyli idąc
    tym tokiem nieważne są również zmiany majątkowe na utraconych terenach
    - parlament europejski zawsze podkreślał nienaruszalność własności
    prywatnej, a sądy niemieckie nigdy nie kwestionowały prawa dawnych
    właścicieli nieruchomości na wschód od Odry i Nysy do ich majątków
    - mimo kilku inicjatyw FDP nie zmieniono prawa o obywatelstwie Niemiec
    i nadal przyznawane jest ono potomkom obywateli Rzeszy z 1937, choćby nie
    umieli słowa po niemiecku. Wystarczy, że mieszkają np. na Opolszczyźnie i
    mieli niemieckiego dziadka.
    - Po 1989 roku władze Niemiec zrezygnowały z popierania emigracji do
    Niemiec i zastąpiły to popieraniem mniejszości niemieckiej w Polsce
    - Władze RP udają, że nie widzą, iż ci „Niemcy” na Górnym to Ślązacy
    polskojęzyczni. Są oni zwyczajnie korumpowani możliwością legalnej pracy w
    Niemczech i w ten sposób germanizowani. Germanizacja ekonomiczna jest
    skuteczniejsza od politycznej. Dla chleba ludzie ci wyrzekają się polskości.
    ( Oczywiście sporo złego narobiła tu polityka PRL i traktowanie Ślązaków „z
    buta”, co zraziło ich często do Polski )
    - Zakładając, iż Polska wejdzie do Unii, a USA utraci wpływy w Europie
    to czekają nas wkrótce :
    - 1.Ścisłe podporządkowanie się unijnym normom i przepisom oraz
    posłuszne wykonywanie poleceń politycznych, czyli praktycznie utrata
    suwerenności państwowej
    - 2.Ogromne problemy polskiego budżetu
    - 3.Katastrofa dla polskich firm, które nie wytrzymają szoku akcesyjnego
    - 3.Konieczność wypłaty odszkodowań Niemcom za utracone majątki, a z
    braku środków na te odszkodowania oddanie tych Ziem w naturze
    - 4.Łaskawie Niemcy pozwolą na tych terenach Polakom dalej mieszkać,
    ale tylko z prawem pobytu
    - I tak pokojowo Niemcy odzyskają to, co od średniowiecza posiadali. A
    co utracili tylko dzięki klęsce Hitlera.
    - CHCIAŁBYM SIĘ MYLIĆ, ALE W PRZYPADKU ZWYCIĘSTWA FRANCJI I NIEMIEC W
    EUROPIE SCENARIUSZ TEN MOŻE BYĆ BARDZO REALNY
  • Gość: NaRozdrozu IP: *.odnxx7.adsl.tele.dk 14.05.03, 08:20
    TAK - NIE - TAK - NIE - TAK - NIE - TAK - NIE - TAK - NIE ... i w ten sposob
    wyginely nie spotykane dzis gatunki.
  • Gość: robi IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.03.03, 10:48
    Wyznanie eurocentrystyAutor: Gość: Marek J. IP: *.cps.pl Data: 23-11-2002 13:53
    + odpowiedz na list + odpowiedz cytując

    Czy jest jakaś przestrzeń polityczna i intelektualna między polaryzującymi
    się obozami eurofanów i eurofobów? Czy jest to tylko problem być albo nie być?
    Gdzie - między Scyllą a Charybdą - jest miejsce dla takiej cieśniny, którą
    musiał pokonać Odys w drodze do Itaki?
    Lubię Europę,kocham jej kulturowe dziedzictwo,przyjaźnię się z
    Duńczykami,Norwegami i Anglikami,uwielbiam podróże po Grecji, Hiszpanii,
    Włoszech czy Portugalii. Czuję duchową wspólnotę z obywatelami Europy. Ale
    jednocześnie mój wielki niepokój budzi system polityczno-ekonomiczny
    kształtowany przez Unię Europejską i jej główne instytucje. Ten system
    przybiera w swojej ewolucji coraz więcej cech państwa totalitarnego,
    gwałcącego nie tylko prawa rynku ale i wolność ekonomiczną. W tym procesie
    poszerzania zakresu eurokratycznej władzy pojawiają się liczne zagrożenia:
    państwo o takim modelu stawać się będzie coraz bardziej represyjne wobec
    swoich obywateli. Cały sektor rolno-spożywczy panstw UE to gospodarka
    nakazowo-rozdzielcza ze wszystkimi dobrze nam znanymi z epoki socrealizmu
    patologiami. Dominacja biurokracji/doskonale widoczna w procesie
    negocjacyjnym/, przewaga planu nad rynkiem /uczono mnie tego w ramach
    przedmiotu:ekonomia polityczna socjalizmu/i obmierzłe z minionej
    epoki/okazuje się,że powracającej/ pojęcia limitów,kontyngentów,kwot,
    dyrektyw,zarządzeń,norm,zakazów,nakazów - to wszystko trzeba polubić aby nie
    narazić się na miano eurofoba! Wyznam,że mam ogromne opory.
    Centralny problem: czy być w Europie można tylko przystępując do TAKIEJ Unii?
    Czy nie ma dla nas tej cieśniny /Mesyńskiej/, którą pożeglował Odys? Czy to
    naprawdę konieczność wyboru między Unią a Władywostokiem?/bp.Pieronek/. I czy
    jest coś między ideologicznym zacietrzewieniem eurofanów i ponurym
    nacjonalizmem eurofobów? Czy są jacyś eurocentrycy poszukujący "trzeciej
    drogi". Proszę ich o refleksje choćby po to by upeewnić się, że sąsiednie
    lądy zamknęły już tę cieśninę między Scyllą a Charybdą
  • Gość: robi IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.03.03, 10:49
    WizjaAutor: Gość: ktos IP: *.acn.pl Data: 21-11-2002 09:38 + odpowiedz na
    list + odpowiedz cytując


    Pan Duszczyk spytal mnie kilka dni temu o wizje Polski poza UE. Owa wizja
    zawiera sie w jednym slowie: liberaizm. Nalezy zliberalizowac gospodarke i
    znaczaco obnizyc pdatki, bo tylko wtedy, wbrew temu, co twierdza socjalisci,
    mozliwy jest wzrost gospodarczy.

    Liberalizacja gospodarki to przede wszystkim likwidacja wszystkich koncesji,
    Kodeksu Pracy, plac minimalnych i wszelkich innych regulacji.

    Obnizka podatkow to likwidacja wiekszosci (wszystkich) akcyz, cel VATow (ten
    nie od razu, panstwowym emerytom pieniadze sie naleza), podatkow spatkowych
    (to zwykle okradanie wdow i sierot) itp. i zdecydowanie sie na jeden prosty
    podatek liniowy lub (lepiej) poglowny.

    Aby obnizyc wydatki panstwa nalezy zlikwidowac rozrosniety do granic absurdu
    aparat panstwowy (liczba radnych powinna spasc co najmniej 8-krotnie).
    Zlikwidowac wszelkiego rodzaju zasilki. System emerytalny sprywatyzowac.
    Skonczyc z doplatami do nierentownych firm panstwowych. Bledem jest kupno
    samolotow wielozadaniowych, bledem bylo wejscie do NATO, ktore ten zakup
    wymusza (Polska dzisiaj wrogow nie ma, natomiast liberalowie wojen nie
    wywoluja, bo wojny sie za zwyczaj nie oplacaja; na dodatek z NATO dogadala
    sie Rosja...).

    Likwidacja zasilkow bardzo szybko wyleczy Polakow z lenistwa. Liberalizacja
    gospodarki obnizy koszty pracy. Likwidacja cel obnizy koszty surowcow i
    polproduktow. Slowem - powstanie wymazone miejsce dla inwestorow
    zagranicznych, skutek: spadek bezrobocia, zwiekszenie sie wplywow z podatkow,
    i wzrost gospodarczy w granicach 8-10% rocznie.

    Na koniec nalezy sie rozprawic z dwoma wielkimi mitami eurozwolennikow:

    (1) UE to wielki rynek, miliony konsumentow. Otoz gospodarka nie rozwija sie
    szybciej, jesli znajduje na wielkim rynku. To jeden wielki mit. Maly Tajwan
    to raptem 20 mln. konsumentow. Tajwan nie nalezy do zadnych organizacji
    gospodarczych. To samo dotyczy Koreii Poludnowej. Dlaczego Polska nie moglaby
    sprzedawac swoich produktow tak, jak Tajwan? Oto zagadka dla
    euroentuzjastow...

    (2) Pomoc od UE na rozwoj. Pomijajac fakt, ze tej pomocy nie bedzie, lub
    bedzie ona znikowa w stosunku do kosztow (np. skladki), to nalezy zauwazyc,
    ze tego rodzaju pomoc nie przeklada sie na wzrost gospodarczy. Olbrzymia
    pomoc dostala Hiszpania i Portugalia i co? Wzrost gospodarczy w granicach 2-
    3%... Jedynym panstwem w UE, ktore ma wysoki wzrost jest Irlandia, ktora
    sobie zagwarantowala w umowach akcesyjnych niskie podatki... Polska tez swego
    czsu miala duzy wzrost gospodarczy, ktory nie mial zwiazku z UE i zostal
    stlumiony na skutek prawa. Trzeba pamietac, ze takie fundusze istnieja tylko
    dlatego, ze panstwo okrada obywateli z pieniedzy, ktorymi potem wg. wlasnego
    uznania dysponuje. A poniewaz za dysponowanie sobie liczy procent i dysponuje
    zle (gorzej od prywatnego banku), to te pieniadze sa zwyczajnie marnowane.
    Korea zadnych funduszy nie dostala, a rozwinela sie w tempie imponujacym...

    Jesli ani fundusze, ani nie rynek, to po co?
  • Gość: robi IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.03.03, 10:51
    duze prawdopodobienstwo rozpadu uniiAutor: Gość: krzysztofsf IP: 213.155.166.*
    Data: 03-12-2002 09:35 + odpowiedz na list + odpowiedz cytując

    Uwazam, ze slaby gospodarczo kraj, posiadajacy duzo terenow spornych, nie
    powinien wchodzic w zwiazek polityczny w ramach jednego organizmu
    politycznego ze swoim najsilniejszym sasiadem.
    Panstwa w skald ktorych wchodzily duze narody, raczej nie maja szans na
    dluzsze istnienie i rozpadaja sie z powrotem przy roznych okazjach. Przyklady
    z historii najnowszej:

    Austro-Wegry
    ZSRR
    Jugoslawia
    Czechoslowacja


    Jesli popatrzy sie na unie z perspektywy dziesiecioleci, to flirt z nia moze
    okazac sie grozny dla istnienia Polski jako panstwa.
    W klinicznej postaci chorobe takich sztucznych tworow mozna zaobserwowac w
    Afryce, gdzie w panstwach pokolonialnych bedacych zlepkiem roznych plemion, w
    sposob akurat charakterystyczny dla tego regionu (czyli krwawy), wladze
    zdominowuje plemie najsilniejsze, a plemiona slabsze wykazuja tendencje
    odsrodkowe. W Europie naturalnie podobne procesy przebiegalyby na innej
    plaszczyznie (obecnie gospodarczej)z dazeniem do usankcjonowania prawnego
    zistnialych zmian.

    Czy ktos moglby podac poza Szwajcaria (gdzie tak naprawde jest jeden narod,
    tyle ze trojjezyczny, ktory swoja swiadomosc narodowa wytworzyl w obliczu
    zagrozenia zewnetrznego) przyklad kraju w ktorym przez dluzszy okres
    koegzystuja zgodnie i pokojowo ze soba rozne narodowosci.

    Pozdrawiam
    Krzysztof (fanatyk i nacjonalista gadajacy rozne bzdury bo przeciez wszyscy
    nas kochaja i chca dla nas dobrze)
  • Gość: robi IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.03.03, 10:52
    : Ile dostaniemy ?????Autor: Gość: prowokat IP: *.chello.pl / *.chello.pl Data:
    17-12-2002 15:08 + odpowiedz na list + odpowiedz cytując

    Choć przywódcy UE mówili w Kopenhadze, że przyjęcie 10 krajów będzie
    kosztować Piętnastkę w ciągu trzech lat 40 mld euro, to z liczb ogłoszonych
    teraz w Brukseli wynika, iż naprawdę wyłożą cztery razy mniej - podaje
    wtorkowa IHT.

    "International Herald Tribune" pisze, powołując się na dane, które w
    poniedziałek udostępniła unijna komisarz do spraw budżetu, Michaele
    Schreyer, że koszt rozszerzenia w okresie 2004-2006 wyniesie netto tylko
    10,3 miliardów euro.

    Amerykański dziennik wyjaśnia, że będzie tak głównie dlatego, iż nowi
    członkowie wpłacą w tym okresie tytułem składek 15 miliardów euro, "a
    znaczna część pomocy obiecanej w budżecie nigdy nie zostanie spożytkowana"
    (bo kraje Dziesiątki nie zawsze zdołają spełnić warunki, od których UE
    uzależnia wypłatę pieniędzy z poszczególnych funduszy). "Rozszerzenie
    okazało się o wiele tańsze niż początkowo przewidywano" - cytuje IHT słowa
    Michaele Schreyer. - "Trudno o korzystniejszą cenę".

    Przyjęcie 10 nowych krajów będzie kosztować każdego mieszkańca Piętnastki
    zaledwie 9 euro rocznie. Poprzednio - dodaje dziennik - eksperci mówili o 30
    euro.

    Powołując się na dane udostępnione przez Schreyer, IHT pisze, że nowe kraje
    UE otrzymają w pierwszych latach członkostwa na rozwój infrastruktury,
    wsparcie dla rolnictwa i inną pomoc "ułamek tego, co dostaje wielu obecnych -
    a przy tym znacznie bogatszych - członków Unii".

    W pierwszym pełnym roku członkostwa, 2005, Polska otrzyma z Brukseli pomoc w
    wysokości 67 euro na osobę, Węgry 49 euro, Słowenia 41 euro, a Czechy 29
    euro.

    Tymczasem Grecja dostaje obecnie na te same cele 437 euro na osobę rocznie,
    Irlandia 418 euro, Portugalia 211 euro, a Hiszpania 126 euro. "Oczekuje się -
    pisze IHT - że sumy te pozostaną niezmienione w przybliżeniu do 2007 roku",
    kiedy zaczyna się nowy okres budżetowy.

    "Choć niektórzy eksperci w Brukseli od wielu miesięcy mówili o tej wielkiej
    rozpiętości kwot dla Zachodu i Wschodu, pojawienie się tych liczb wypisanych
    czarno na białym (w dokumentach unijnych) może działać na korzyść
    przeciwników akcesji w dziesięciu krajach, które zamierzają przeprowadzić w
    przyszłym roku referenda w sprawie wejścia do Unii" - zauważa IHT.

    "Te liczby naprawdę mogą wystraszyć ludzi we Wschodniej Europie" -
    powiedziała dziennikowi Heather Grabbe z londyńskiego Centrum dla Reformy
    Europejskiej. - "Przeciętny Polak i Węgier może przy okazji referendum
    zadawać sobie pytanie: `Dlaczego ta organizacja działa w tak wariacki sposób?
    `".

    Korespondent "International Herald Tribune" pisze, że Schreyer przedstawiła
    tylko wybiórcze dane o wysokości sum, które kraje Piętnastki wniosą w latach
    2004-2006 na potrzeby rozszerzenia Unii, a przy tym "być może z uwagi na to,
    iż wkład poszczególnych krajów jest drażliwą sprawą, ogłosiła te liczby
    reporterom tylko ustnie".

    Schreyer powiedziała, że Francja zapłaci 1,93 mld euro, Hiszpania 900 mln,
    Portugalia 162 mln, Grecja 192 mln, a Holandia 600 mln euro.

    Heather Grabbe uważa, że 10,3 mld euro pomocy netto "to drobna suma". W
    rozmowie z IHT dodała, że nowi członkowie nawet tego nie otrzymają w
    całości, bo nie zawsze będą mogli spełnić wszystkie kryteria wymagane przy
    wypłacie środków z różnych funduszy pomocy



    Jak tak dalej będa walczyć: Miller z kolegami, a GW takie ładne znaczki
    będzie zamieszczać że UNIA NASZA to Polskę szlak jasny trafi.
  • Gość: robi IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.03.03, 10:54
    Gospodarka ruszy dzieki F-16 a nie UniiAutor: Gość: mirmat IP: *.dialup.eol.ca
    Data: 16-01-2003 06:59 + odpowiedz na list + odpowiedz cytując

    Chcialbym zabawic sie w proroka i przewidziec w nastepnych latach ozywienie
    naszej gospodarki. Kazdy Polak, obojetnie czy zwolennik czy przeciwnik Unii
    powinien powitac taki rozwoj wydarzen z radoscia. Podejrzewam jednak, ze
    eurofani beda chcieli wykozystac takie ozywienie by przypisac go unijnemu
    anschlussowi.

    Dopiero teraz zaczyna docierac do naszej swiadomosci rozmiar kontraktu na
    samoloty F-16 i calosci zwiazanego z tym Offsetu. Wazna jest w tym nie tylko
    wielkosc przekraczajacych 6 miliardow dolarow inwestycji Amerykanskich w
    Polsce ale rowniez jakosc tych inwestycji. Kapital naplywajacy z Unii mial
    zwykle podobny,rabunkowy charakter: wykupic zaklad po zdyskontowanej cenie by
    go zamknac i zatrzymac nasz rynek. Inwestycje ofsetowe zwiazane z F-16
    oznaczaja przedewszystkim naplyw nowych technologii jakich nie ma dotychczas
    w Unii. Technologie nie tylko beda skierowane do naszej "doliny lotniczej"
    czyli do przedwojennego Centralnego Okregu Przemyslowego. Inwestycje pojda
    rowniez do przemyslu telekomunikacyjnego, samochodowego czy naftowego.

    warto porownac naplyw tych inwestycji z rocznym haraczen jaki placimy Unii w
    postaci 10 miliardowej nadwyzki importu nad eksportem. Unici przyzwyczajeni
    do bezkarnego rabowania zapienili sie z wscieklosci na wiesc o kontrakcie na
    F-16. Le Figaro przez kilka dni publikowalo listy rozzalonych zabojadow
    oskarzajacych Polakow o to, ze... "sa zlymi Europejczykami, specjalnie po tym
    jak zostalismy zaproszeni w nastepnym roku do wejscia do tej Europejskiej
    Unii" (jako czlonek drugiej kategorii). Nie nalezy sie Unistom dziwic.
    Powydrenowaniu od nas zakumulowanej nadwyzki handlowej od czasu Ukladu
    Stowarzyszeniowego w wysokosci 60 miliardow euro Unia zastanawia sie dlaczego
    nie chcemy teraz ratowac ich przestarzalego i upadajacego przemyslu
    zbrojeniowego. "The Americans are extremely good.They use any method they can
    to try to kill the European aircraft industry", zaplakal Jean Wessener,
    przedstawiciel Brukselskiej European Defence Industries Group.

    Nie zabraklo okrzykow "usual suspects"po drugiej stronie Atlantyku. Lewacki i
    znany ze swoich anty-Polskich uczuc New York Times, nagle w niedzielnym
    wydaniu (12 stycznia 2003) odkryl, ze na pomoc Polsce beda przeznaczone
    pieniadze Amerykanskiego podatnika!!! Ten sam NYT wielokrotnie z radoscia
    wital obdzieranie ze skory tego samego podatnika kiedy potrzebne bylo
    obdarowywanie marksistowskich despotow w Afryce. Rozdzieranie szat
    zademonstrowala rowniez pacyfistyczna grupka pod ciekawa nazwa "Center for
    Defense Information". Rachel Stohl - "analityk" tej grupki, uzalal sie: "tak
    wiec widzimy te ogromne pakiety pomocy by sprzedaz broni uczynic bardziej
    atrakcyjna. Te pakiety pozwalaja krajom, ktorych nie stac na Amerykanskie
    uzbrojenie, by je kupic po zredukowanej cenie a nasi podatnicy maja za to
    zaplacic". No wlasnie, lepiej by bylo gdyby pieniadze Amerykanskiego
    podatnika wydac na zakup nowego mercedesa dla Mugabe bo stary sie juz mu
    zbrzydzil. Oczywiscie gdybysmy mieli kupic MIG-i od Rosji to Rachel Stohl
    bylby zadowolony.

    Amerykanska polityczna i gospodarcza obecnosc jest kluczowa dla Polski
    szczegolnie jak mamy wdepnac do Unii. jezeli, na co mam nadzieje, zdecydujemy
    w niedalekiej przyszlosci wyjsc z Unijnego bagienka to bedziemy potrzebowali
    naszego przyjaciela w biedzie zza Atlantyku.

  • Gość: robi IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.03.03, 10:55

    Re: Nie liberalowie tylko UPRAutor: Gość: ¥ IP: mosslar:* / *.radom.net Data:
    12-11-2002 09:22 + odpowiedz na list + odpowiedz cytując

    kimmjiki napisał:

    > A liberalowie sa
    > oczywiscie za UE, czego przykladem chocby Balcerowicz (no i ja;-)).

    Balcerowicz ma tyle wspolnego z liberalizmem co LPR z katolicyzmem.
    Zreszta jak i cala reszta Mumii Wolnosci:
    1. Jacek Kuron ("Socjalisci wszystkich opcji laczcie sie" - taki chyba apel
    napisal w GW po wygranej SLD. Taki z niego liberal i wolnosciowiec jak z koziej
    dupy ceglarnia. No moze jest liberalny ale w stosunku do mniejszosci
    seksualnych).
    2. Geremek - nastepny "liberal". Zasluzony budowniczy PRL, popierajacy
    kapitalizm "z ludzka twarza".
    A co to takiego?
    3. Wreszcie sam czolowy liberal, prof. Balcerowicz; czlowiek ktory forsowal w
    konstytucji tzw. "spoleczna gospodarke rynkowa".
    Czyzby chodzolo mu o "uspoleczniona gospodarke rynkowa" ????
    Czyli jakies PGR-y chyba.
    Moze przypomne jeszcze ze to własnie za rzadow Rakowskiego wprowadzono w zycie
    ustawe o działalnosci gospodarczej, która okreslana jest - chociazby przez
    ekspertow Centrum im. Adama Smitha - jako najbardziej liberalna ustawa tamtych
    czasow, a kto wie, czy rowniez nie obecnych.
    Coz jednak z tego, skoro ustawa ta już dawno nie obowiazuje, a przynajmniej nie
    w takiej postaci jak wowczas, gdy dzięki niej Polska przezywac zaczela
    gospodarczy boom. To wlasnie dzialalnosc rzadow Balcerowicza (pierwsze koncesje
    zaczal wydawac "liberalny" rzad "liberala" Bieleckiego gdzie Balcer byl
    ministrem) gdyż jego działalnosc sprowadzila sie glownie do "ulepszania" tej
    ustawy, a tym samym do zdolowania wzrostu gospodarczego.
    A co do samej UE to czy Balcerowicz jako liberal, czlowiek szanujacy wolnosc,
    moze odnosic sie z zyczliwością do politycznego tworu, który debatuje nad
    dopuszczeniem do produkcji oscypka, rozstrzyga rozmiary jablka czy wydaje
    dyrektywy odnosnie uzywania drabiny?
    Do politycznego tworu ktory popiera olbrzymia redystrybucje i wysokie podatki?
    Zreszta, odnosnie podatkow i "liberala" Balcerowicza, to jest tak ze:
    - jak Balcerowicz mowi ze podniesie podatki - to podniesie,
    - jak Balcerowicz mowi ze obnizy podatki - to mowi.

    Ale coz, jak to mowia; kazdy ma takich liberalow na jakich sobie zasluzych.
    My mamy liberalow pro-europejskich

  • Gość: robi IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.03.03, 10:57
    KatastrofaAutor: Gość: PABLO IP: *.kamir.com.pl Data: 06-03-2003 17:01 +
    odpowiedz na list + odpowiedz cytując

    Trzeba sobie jasno powiedziec iż PAŃSTWO czeka
    katastrofa! Jeżeli wejdziemy do UE to nastapi ona
    szybciej składka do UE dobije budżet. Złudzenia Kołodki
    iż kolejne podniesienie podatków zwiększy wpływy świadczy
    tylko o kretyniźmie tego guru socjalistycznej ekonomii.
    Nie wejście do UE i nie podjęcie bardzo ostrych reform
    też daje w efekcie katastrofę tylko może o rok/dwa
    później. Za bankructwo państwa zapłacą wszyscy obywatele
    a najwięcej jak zwykle najbiedniejsi.
    Polsce niezbedny jest ktoś weźmie to wszystko za morde i
    wprowadzi kapitalizm ale do dyktarury droga daleka i
    czekają nas przedtem prawdopodobnie spore niepokoje. W
    każdym razie pańswto i politycy nie maja już żadnego
    szacunku i to jest sytuacja przed wybuchem. Teraz tylko
    kontynuować po linii Kołodki i Millera.
    Pragnę zwrócić uwage, że panowie Piechota i Hausner już
    zdaja sobie sprawę że kraj zjeżdża po równi pochyłej i
    pewnie radzi by dać dyla. Kołodko też o tym wie ale liczy
    że w jak będziemny w UE to UE się będzie martwić tymi
    problemami i będzie musiało skądś wytrzasnąć forse aby
    kupic pokój społeczny w kraju członkowskim. Ot i całe
    rozumkowanie naszego geniusza.
  • Gość: robi IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.03.03, 10:59
    Re: Wielka KoalicjaAutor: Gość: erik IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl Data: 18-02-
    2003 11:28 + odpowiedz na list + odpowiedz cytując

    Wielka Koalicja to fakt istniejący nie tylko w Polsce, i nie tylko przy okazji
    integracji europejskiej. Wielka Koalicja to w zasadzie współczesny sposób
    sprawowania władzy. Wielkie Koalicje to integralna część współczesnej
    demokracji parlamentarnej.

    Partie Wielkiej Koalicji łączy wspólna troska o utrzymanie istniejącego systemu
    politycznego. Wszystkie elementy wzmacniające ten system znajdują się pod
    wzmożoną opieką Wielkiej Koalicji. Stąd też bierze się poparcie Wielkiej
    Koalicji dla integracji europejskiej, jako że struktury UE zapewniają jej
    stabilizację demokratycznych "standardów" oraz utrzymanie kryminogennych
    powiązań państwa z gospodarką.

    Wielka Koalicja tak umiejętnie podzieliła się swoimi rolami, że w zasadzie
    człowiek może przeżyć całe swoje życie w błędnym przekonaniu o istnieniu
    głębokich podziałów między owymi partiami. Skąd się bierze owo przekonanie?
    Otóż Wielka Koalicja sprytnie dzieli się swoimi rolami występując w
    historycznych kostiumach z czasów gdy owe różnice występowały realnie. Nieco
    ponad 100 lat temu wyodrębniły się jako swoje przeciwstawieństwo trzy wielkie
    ideologie (socjalizm, liberalizm, nacjonalizm), które odegrały następnie swoją
    ogromną rolę w historii, aby dziś stać się niczym więcej jak zwykłą przykrywką
    dla niepohamowanych chuci demokratycznych polityków.

    Współcześni politycy występując w owych kostiumach "z epoki" znajdują
    usprawiedliwienie dla swojego złodziejstwa, oraz zapewniają sobie spokój
    społeczny. W zasadzie nie sposób im cokolwiek zarzucić, jeśli nie przyłapie się
    ich w sposób jednoznaczny na złodziejstwie. Każdy znajdzie u tych polityków
    coś, czego w życiu szuka. Kto pragnie wolności, głosuje na liberałów (UW, PO),
    kto opowiada się za realizacją polityki socjalnej głosuje na socjalistów
    (SLD,UP), kto przejmuje się losem narodu głosuje na różne quasinacjonalistyczne
    partyjki (PiS, ROP itp). Wszystko to polane jest jeszcze sosem ludowładztwa,
    tak że niemożliwe jest też wystąpienie przeciw Wielkiej Koalicji z
    hasłem "władzy dla ludu". W państwach, gdzie napięcia społeczne są największe,
    dla najbardziej sfrustrowanej części społeczeństwa wystawia się jeszcze
    jakiegoś swojego wariata, który ma skanalizować niezadowolenie (np. w Polsce
    Lepper, czy Żyrinowski w Rosji).

    Tymczasem prawdziwe podziały znajdują się dziś poza obrębem oficjalnej sceny
    politycznej. Toczy się tam prawdziwa walka na śmierć i życie pomiędzy nowymi
    ideami, które łaczy jedynie niechęć do systemu czyli Wielkiej Koalicji. Te nowe
    idee są oczywiście ośmieszane przez reżimowe media i spychane na polityczny
    margines, tak że nie mają większych szans na dotarcie do szerokich kręgów
    społecznych.

    Myślę robi, że pisząc o Wielkiej Koalicji widzisz tylko wierzchołek góry
    lodowej, który rzeczywiście przy okazji integracji europejskiej jest widoczny
    jak na dłoni. Tymczasem Wielka Koalicja to złodziejski i bezideowy system
    różnych patologicznych bandyckich grupek, które żyją w idealnej symbiozie na
    codzień, a walczą tylko o pierszeństwo przy korycie. Oczywiście naszym kosztem
    (znowu kłania się Matrix).

  • Gość: robi IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.03.03, 11:00
    Re: Jak UE to co ?Autor: Gość: oak IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl Data: 30-01-
    2003 13:32 + odpowiedz na list + odpowiedz cytując

    a ja chce Polski, i co ?
    Nie Irlandii , nie Grecji, ani nie Niemiec.
    W Polsce może być lepiej, jak przestaną dochodzić do głosu tacy ludzie, którzy
    w koło będą twierdzić, że bez jakiegoś wielkiego brata (kim_kolwiek by był)
    sobie nie poradzimy.
    Dlaczego nie pojedziesz do Irlandii, albo do Grecji. Jedź będziesz miał to
    czego pragniesz. A ja chce Polski. Polski, która jest w stanie się wyżywić i
    ogrzać, napoić i odziać. Mamy zdolnych ludzi, których się ubija, bo
    przecież "tylko w EU wiedzią, tylko w EU potrafią, tylko w EU jest mądrość". A
    polak jest głupi, zły, leniwy i zachlany w trupa, chocby akurat był mądry
    trzeźwy, pracowity i dobry to i tak patrz "norma europejska" i "polish jokes".
    (zgoda wiele w nich prawdy i jesteśmy przesiąknięci ta ideologią jak guano
    brązem, ale alternatywa jest skończenie z tym we własnym domu. Bez kupowania
    biletów wstępu na karuzelę, na której prędzej czy później zrobi się nam
    niedobrze, ale wtedy nie będzie nas już nawet stać na szalet publiczny w tym
    wesołym miasteczku)
  • Gość: robi IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.03.03, 11:11
    DylematAutor: Gość: Pepe IP: 213.195.132.* Data: 03-12-2002 00:49 +
    odpowiedz na list + odpowiedz cytując

    Szanowny Panie

    Postawił Pan pytanie:
    "Czy wazniejszym zadaniem Polski jest aktualnie ochrona
    rynku pracy i spokoju
    publicznego nawet za cene odejscia od ogolnie
    zaakceptowanych norm rywalizacji
    konkurencyjnej czy tez otwarcia rynku;
    Czy tez dalsze uparte utrzymywanie kierunku politycznego
    "wejscia do unii"
    za cene dalszego utrzymywania polityki silnej zlotowki,
    wysokich podatkow
    (dostosowywanie sie do "NORM" europejskich) i placona
    przez to cene -
    likwidacje miejsc pracy.

    Co jest wazniejsze dla ogolu obywateli?
    Panstwo demokratyczne ze stosunkowo slaba gospodarka ale
    dajaca zatrudnienie
    wiekszosci, czy tez panstwo drapiezne, nie liczace sie ze
    slabymi,
    wystawiajace slabych na konkurencje bez zadnej mozliwosci
    ochrony ani
    mozliwosci wycofania sie w przypadku wystapienia
    sprzeciwow post-
    zjednoczeniowych. Panstwo oddajace procesy nadzoru i
    kontroli do innego
    osrodka wladzy, nie majacego ani zbieznych interesow z
    Polskimi ani nie
    majacych woli politycznej aby nasze interesy reprezentowac."

    Uważam, że podział przez Pana podany jest niepełny.
    Jakiejś możliwości mi brakuje. Być może za bardzo pożądam
    "złotego środka".
    Oczekuję Pańskiej wyrozumiałości i zrozumienia.

    Głupi, doprawdy, Pepe



    Re: DylematAutor: Gość: , IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net Data: 03-12-2002 18:38
    + odpowiedz na list + odpowiedz cytując

    "Uważam, że podział przez Pana podany jest niepełny. Jakiejś możliwości mi
    brakuje. Być może za bardzo pożądam "złotego środka"."

    Glupi to ty Pepe nie jestes!

    Unia narzucila nam taka forme wejscia. Prowadzi tylko oglupiajaca gre na
    emocjach. Wiec jest to 1szy wariant. Oznacza niemalze bankructwo panstwa w
    terminie 2 lat od wejscia z powodu spadku dochodow do budzetu. Poziom spadku
    dochodow jest dyskutowalny. 2wariant to nie wejscie i zachowanie status quo.
    Nie do przyjecia. Oznacza bankructwo panstwa. Istnieje faktycznie
    zloty srodek. ale jest to rozwiazanie szerokie. wiazace sie z radykalnymi
    reformami podatkowymi i przejsciowym (wg. mnie) embargu od strony unii.
    kazdy wariant odrzucajacy unie najpierw spotka sie z postawa "nie chcecie
    wasza sprawa sami sie prosiliscie.." ale jezeli reformy podatkowe i
    strukturalne przeszlyby to wtedy unia pokaze nam kly. (Polska jest potencjalnie
    najwiekszym konkurentem unii w zaresie produkcji rolnej. Dlatego ze
    1.produkujemy zywnosc taniej 2.produkujemy zywnosc zdrowa 3.produkujemy duzo.
    efektywnosc niema nic do rzeczy. Koszt pracy jest wliczony.) gadanie o
    zacofaniu i zascianku jest smieszne. produkcja to produkcja. niewazne czy
    rolnik pluje krwia, wazne, ze sa produkty i koszty sa nizsze niz w unii.
    GDYBY, jak kracza co poniektorzy, unia faktycznie sie rozpadla, to wtedy
    stanelibysmy przed kolosalna szansa poniewaz padlby system doplat do rolnictwa
    w UE i ... padloby tam rolnictwo. He he he .
    Ja oczywiscie sadze ze pierwsze co zrobilby kazdy kraj unii po takim "rozpadku"
    to wprowadzilby cla na nasza zywnosc. Wazne zeby tylko takiego rozwoju wypadku
    doczekac POZA unia.

    Co do pozostalych czesci gospodarki to reforma prawa, prawa, prawa i jeszcze
    raz prawa.
  • Gość: robi IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.03.03, 11:14
    Re: Pytanie do EuroprzeciwnikówAutor: Gość: ....... IP:
    *.dsl.lsan03.pacbell.net Data: 13-11-2002 17:14 + odpowiedz na list + odpowiedz
    cytując

    za Unią napisał:

    > Jak wyobrażacie sobie gospodarczą przyszłość Polski, gdy nasz kraj nie
    > wejdzie do UE?

    Czeka nas swietlana przyszlosc. Bankructwo Panstwa wymusi reformy i obnizke
    podatkow. Do wladzy dojda takie oszolomy jak UPR. I obniza podatki do poziomu
    co najmiej Rosyjskiego. I po 3 latach zanotujemy wzrost gospodarczy rzedu 15%
    rocznie. Co ja mowie 30%. Konkretnie nie?
    He he ehe.

    > Proszę o konkretne pomysły i rozwiązania, tzn. jak konkurować z gospodarką
    > UE, czy współpracować z Rosją, Ukrainą, czy też może Białorusią?
    > Jak sprawić, by polska gospodarka była konkurencyjna wobec
    > zachodnioeuropejskiej?
    > Tylko proszę konkrety.

    Prosze bardzo. Z nikim nie wspolpracowac na zasadach odmiennych niz rynkowe.
    Konkurowac. Obnizyc podatki. Obnizyc deficyt budzetowy. Sprzedac lub zamknac
    NIERENTOWNE przedsiebiorstwa. Zmienic system sadowy. Zmienic prawo aby poprawic
    plynnosc rozliczen i efektywnosc zciagania dlugow. Wprowadzic kary za dlugi.
    Nadac panstwu status rownorzedny w przypadku egzekucji roszczen do spolek.
    Wprowadzic zasade, iz najkorzystniejsza podatkowo forma transferu zyskow z firm
    jest w postaci dywidendy. Otworzyc calkowicie rynek telekomunikacyjny i
    ubezpieczeniowy. Natychmiast. Wprowadzic dobrowolnosc wplat na ZUS.
    Zlikwidowac koncesjonowanie obrotu towarami. Np. paliwami. Uproscic procedury
    otwierania i prowadzenia produkcji. Wprowadzic uproszczone procedury otwierania
    stacji paliw. Wprowadzic ustawowe ograniczenie ceny dostepu stalego do
    internetu. Np. 40PLN miesiecznie MAX.
    Obnizyc akcyze na paliwa w pasie przygranicznym o 20% natychmiast.
    Lub wprowadzic inny system obnizenia obciazen podatkowych tak aby nie
    dochodzilo do naduzyc i sprzedazy paliwa na terenie pozostalym.
    W przypadku niemoznosci unikniecia naduzyc - obnizyc akcyze w calym kraju.
    Obnizyc akcyze na papierosy i wyroby tytoniowe na wschodniej granicy
    natychmiast. Obnizyc akcyze na alkohole. Jak sie nie da uniknac naduzyc to
    zlikwidowac akcyze w calym kraju. Zlikwidowac cla i podatek graniczny i vat na
    czesci zamienne do samochodow. Zlikwidowac zapis o niemoznosci sprowadzania
    pojazdow, ze wzgledu na wiek, wprowadzic zasade zakazu przywozu pojazdow z
    silnikami benzynowymi zasilanymi gaznikowo. Wprowadzic lotne kontrole stanu
    technicznego pojazdow. I niesprawne pojazdy konfiskowac. (zabierac dowody
    rejestracyjne, dac 3 miesiace czasu na naprawe i jak nie naprawiony to na zlom,
    uniemozliwic sprzedaz takiego badziewia) Zlikwidowac Vat w budownictwie.
    Natychmiast wprowadzic cla progresywne na dotowane towary z unii europejskiej,
    utworzyc izbe wspierania przedsiebiorczosci zagranicznej,
    utworzyc izbe wspierania polakow pracujacych za granica.
    w ramach tych dwoch powyzszych przeznaczyc fundusze na utworzenie serwisu
    internetowego informacyjno-doradzczego.
    Wyeksportowac chwilowa nadwyzke sily roboczej.
    Poprawic funkcjonowanie ambasad. Zalegalizowac pobyt 70.000 nielegalnych
    imigrantow-Polakow w USA (przy okazji przetargu o samolot wielozadaniowy)
    Oj nie mam wiecej czasu na wymyslanie.
    Moze innym razem.
    Pa.
  • Gość: Michał IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 14.03.03, 19:55
    Piszę na forum, bo mnie wku.wia ten cyrk z Unią-RAJEM.
    Te wszystkie naiwne istoty pierwsze po referendum będa rzucać kamieniami w
    euroagitatorów, bo z raju wyjdzie niezłe piekiełko.
    A opinie zebrane przez robiego to HITY ( piękne dzięki i uznanie za
    pracowitość ).
    Gdyby TV, obojętnie czy TVP, czy TVN, czy POLSAT je upowszechniała, to wynik
    referendum byłby napewno na NIE dla Unii !
  • Gość: robi IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.03.03, 20:11
    Ledwo żyję. Grypa mnie dopadła. Za to mam czas na przeglądanie starych wątków.
    Gwoli wyjaśnienia, to że umieściłem w tym watku dany post nie oznacza,że się
    całkowicie identyfikuję w poglądach z jego autorem. W większości przypadków tak
    jest, ale przykładowo, do zamieszczonych wypowiedzi erika, Dominika czy mirmata
    podchodzę z dużym dystansem. Moim celem jest zaprezentowanie możliwie
    najszerszego spektrum opinii eurosceptyków. Zachęcam też ponownie to
    zamieszczania własnych ulubionych postów, bo np. nie udało mi się znaleść
    jeszcze odpowiedniego postu np. wolnej_galicji czy klipa, którzy są bardzo
    aktywni na forum.

    Pozdrawiam wszystkich
  • Gość: krzysztofsf IP: 213.155.166.* 14.03.03, 20:37
    Gość portalu: Michał napisał(a):

    > Piszę na forum, bo mnie wku.wia ten cyrk z Unią-RAJEM.
    > Te wszystkie naiwne istoty pierwsze po referendum będa rzucać kamieniami w
    > euroagitatorów, bo z raju wyjdzie niezłe piekiełko.
    > A opinie zebrane przez robiego to HITY ( piękne dzięki i uznanie za
    > pracowitość ).
    > Gdyby TV, obojętnie czy TVP, czy TVN, czy POLSAT je upowszechniała, to wynik
    > referendum byłby napewno na NIE dla Unii !

    jak wyzej :)
    pzdr
    Krzysztof
  • Gość: Dominik (ktos) IP: *.acn.pl 04.04.03, 00:26

    Jakos dopiero teraz ten watek dostrzeglem. Ech, slepy na starosc sie robie. A
    taki mlody jeszcze jestem.
  • Gość: robi IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.03.03, 20:16
    czyżby? adres: 195.94.204.*
    Gość: ts 12-11-2002 17:24 odpowiedz na list odpowiedz cytując

    1.
    Minimalna podstawowa stawka VAT jest wymagana prawem Unii dyrektywa 2001/41)
    wynosi 15%. Niby nisko, ale nizej juz nie mozna. Malo tego - Polska zobowiazala
    sie przyjac unijny obnizony poziom VAT, np na produkty rolne. Bedzie to
    oznaczalo wzrost podatku VAT na te produkty z 3% na 7%.

    2.
    Wspolna Taryfa Celna
    Clo to rodzaj podatku na importowane produkty. Polska bedzie musiala przyjac
    cla unijne, zwykle wyzsze niz polskie.

    3.
    Polska bedzie musiala zaprzestac stosowania zwolnien podatkowych, jakie
    stosowala w specjalnych strefach ekonomicznych. Zaprzestac zwolnien = podniesc
    podatki.

    4.
    Przyjecie unijnego pakietu praw socjalnych uniemozliwi obnizanie obciazen
    zwiazanych z zatrudnieniem pracownikow. Nie beda mogly spadac koszty pracy.

    5.
    Skladka do wspolnego budzetu UE.
    Przed wejsciem od UE budzet (pochodzacy z podatkow) nie mial wydatku 2,5 mld
    EUR rocznie, a teraz bedzie mial. Odbije sobie to na podatnikach.

    6.
    Prawo UE ma tendencje do rozrastania sie. "harmonizacja" pozostalych podatkow
    tez nas pewnie nie ominie.
  • Gość: Gerkad IP: *.idea.pl 14.03.03, 22:39
    Witam, robi
    na wstępie chciałbym podzielic sie uwagą.Dzis miałem "day off" i "skanowałem"
    przez kilka godzin Forum w GW ( Kraj,Aktualności i Unię Europejska".
    Spostrzeżenia są porażające.Wiekszość internautów nie orientuje sie w
    podstawowych kwestiach ekonomicznych, sytuacji politycznej w kraju w Europie i
    na swiecie.Wiekszość z tych ludzi nie miała w ostatnim czasie żadnego
    rozsądnego periodyka czy książki.Natomiast wygłasza banały , spiera sie
    uzywając inwektyw a nawet jesli znajdzie sie ktoś , kto w miare rozsądnie
    artykułuje swoje poglądy to po odpowiedzi ( ripoście) albo rezygnuje z podjętej
    wymiany opinii lub tez uzywając sloganów ( zazwyczaj tych zasłyszanych w
    publicznej TV lub dziennikach agitujących bezwiednie za naszym akcesem ) omija
    poruszane wątpliwości.Zatrważa mnie taki stan rzeczy i budzi we mnie poważny
    niepokój w kształtowaniu sie i budowie III Rzeczypospolitej ( aktualnie mamy
    bowiem do czynienia wciąż z Rzeczpospolitą II i pół )
    Pozdrawiam ciepło ale w minorowym nastroju
  • Gość: robi IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.03.03, 22:52
    Cześć Gerard,

    Ja też mam parę dni wolnych z przymusu i stąd mogłem się trochę pobawić. Miałem
    problem, który z twoich postów wybrać, ale ostatecznie ten, który tu
    zamieściłem, wydał mi się najciekawszy, z uwagi na poruszony w nim oryginalny
    temat emigracji (choć potraktowany trochę z przymrużeniem oka, nieprawdaż?).

    Co do wielu opinii pojawiających się na forach GW, mam dokładnie takie same
    odczucia. Czytam często wypowiedzi pod artykułami z GW, które admin wrzuca na
    nasze forum. Czytam też podobne dyskusje na Onecie. Niewiedza i naiwność ludzi
    jest przerażająca. Przyczynia się do tego niestety totale pranie mózgów
    uprawiane przez oficjalną propagandę w mass-mediach, ale o tym mieliśmy okazję
    już dyskutować.

    Pozdrawiam
    robi
  • Gość: Michał IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 14.03.03, 22:59
    To przykre, ale przyznaję 100% racji.
    Robi zapewne też się zgodzi.
    Ja osobiście jestem przerażony choćby lektura wątku o PiS i PSL w psrawie
    zgodności traktatu akcesyjnego z konstytucją.
    W zasadzie ZAMIAST polemiki merytorycznej jest tylko stek wyzwisk.
    TO SAMO jest przy każdej informacji niewygodnej dla euroentuzjastów.
    Szczególnie obrywa ostanio PSL.
    W zasadzie to przeciwnicy Unii powinni milczeć i tylko milczeć.
    Sam fakt, że bezczelnie mają inne zdanie już jest powodem do wściekłych ataków.
    Co jak co, ale z demokracją nie ma to nic wspólnego.
  • Gość: , IP: *.dsl.anhm01.pacbell.net 15.03.03, 08:47

    Wasze spostrzezenia sa jak najbardziej sluszne.

    Wyrazam zgode na publikacje, kopiowanie, przenoszenie moich wypowiedzi w
    calosci lub w czesci przez kogokolwiek, jezeli tylko macie na to ochote.
    Rownoczesnie wcale nie uwazam aby moje posty byly jakies szczegolne.
    Ale czuje sie wyrozniony.
    Pozdrawiam.
  • Gość: Flint IP: *.chello.pl 14.04.03, 13:24
    Gość portalu: Gerkad napisał(a):

    > Witam, robi
    > na wstępie chciałbym podzielic sie uwagą.Dzis miałem "day off" i "skanowałem"
    > przez kilka godzin Forum w GW ( Kraj,Aktualności i Unię Europejska".
    > Spostrzeżenia są porażające.Wiekszość internautów nie orientuje sie w
    > podstawowych kwestiach ekonomicznych, sytuacji politycznej w kraju w Europie
    i
    > na swiecie.Wiekszość z tych ludzi nie miała w ostatnim czasie żadnego
    > rozsądnego periodyka czy książki.Natomiast wygłasza banały , spiera sie
    > uzywając inwektyw a nawet jesli znajdzie sie ktoś , kto w miare rozsądnie
    > artykułuje swoje poglądy to po odpowiedzi ( ripoście) albo rezygnuje z
    podjętej
    >
    > wymiany opinii lub tez uzywając sloganów ( zazwyczaj tych zasłyszanych w
    > publicznej TV lub dziennikach agitujących bezwiednie za naszym akcesem )
    omija
    > poruszane wątpliwości.Zatrważa mnie taki stan rzeczy i budzi we mnie poważny
    > niepokój w kształtowaniu sie i budowie III Rzeczypospolitej ( aktualnie mamy
    > bowiem do czynienia wciąż z Rzeczpospolitą II i pół )
    > Pozdrawiam ciepło ale w minorowym nastroju
    Niestety te same uwagi można odnieść do eurofobów z jedną różnicą, że swoje
    rewelacje wynajdują w "Naszym Dzienniku" lub "Radiu Maryja". Natmiast nie mają
    żadnego pojęcia o jak to określiłeś ..."podstawowych kwestiach ekonomicznych,
    sytuacji politycznej w kraju w Europie i na swiecie.Wiekszość z tych ludzi nie
    miała w ostatnim czasie żadnego rozsądnego periodyka czy książki.Natomiast
    wygłasza banały , spiera sie uzywając inwektyw"... itd...
    Smutne, ale skoro wiedzę o UE czerpie się z agitek LPRu to o czym tu mowa.
  • robisc 14.04.03, 16:37
    Gość portalu: Flint napisał(a):

    >> Smutne, ale skoro wiedzę o UE czerpie się z agitek LPRu to o czym tu mowa.

    Dyskwalifikujesz sie Flicie takim stwierdzeniem. Akurat żaden z autorów postów
    w tym wątku nie jest zwolennikiem LPR-u. Jednak na LPR patrzymy z symatia,
    chociażby dlatego,że jest przeciwko takim komuchom jak Ty. Popieraj więc dalej
    swojego Millera.
  • Gość: ZM IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.12.06, 09:07
    www.eutruth.org.uk
    www.cibhq.co.uk
    www.ukip.org
  • Gość: klip IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 17.03.03, 08:24
    obiecanka
    Autor: Gość: klip IP: fwptrz:* / *.core.net.pl
    Data: 30-11-2002 15:34 + odpowiedz na list

    + odpowiedz cytując


    --------------------------------------------------------------------------------
    kimmjiki napisał:

    > UE nikomu zadnego etatyzmu nie narzucila.

    A wiec prawo unijne(etatystyczne) nie jest wazniejsze od krajowego ? A czy
    dobrowolne przyjecie unijnego dorobku prawnego zmieni fakt,ze to prawo wdziera
    sie w coraz to nowe dziedziny zycia ? Czy dobrowolne przyjecie tendencji
    etatystycznych sprawi,ze to nie bedzie etatyzm ?
    > No wlasnie. Poza tym nikt przy zdrowych zmyslach nie probuje wmawiac ludziom,
    > ze przestepczosc jest dobra.

    Hmmm,niektorzy rozgrzeszali(po 1989r) komunistow z kradziezy i morderstw w
    imie "szarosci" i niemoznosci dojscia do prawdy.Obca jest mi zemsta,ale domagam
    sie odpowiedzialnosci za ich czyny.

    > > :)) jest oryginalny
    > Dlatego ma oryginalna opinie. Totalitaryzm to,gwoli przypomnienia dalszy
    stopien etatyzmu, kontrola panstwa nad praktycznie wszystkimi dziedzinami
    zycia. UE nic takiego nie probuje wprowadzac. Normy istnieja w calym
    cywilizowanym swiecie, a jakos nikt nie twierdzi, ze np. USA czy Japonia
    zmierza w kierunku totalitaryzmu.

    Ja tylko wskazalem do czego prowadzi etatyzm,nie wiem czy UE pojdzie dalej,ale
    szansa jest. Argumentacja,ze cos pojmuje sie jednakowo w wiekszosci krajow mnie
    nie przekonuje.Zdanie wiekszosci to tylko zdanie wiekszosci,a nie prawda,ktora
    glosowaniom nie podlega. Rownie dobrze mozna napisac, iz poniewaz w krajach
    bloku komunistycnego wychwalano wyzszosc gospodarki centralnie planowanej oraz
    idee Marxa czy Lenina to stanowi to dowod prawdziwosci ich twierdzen.

    > > Porownanie z UE mocne,ale zasadne.
    > > Uzywa go tez Bukowski,a on chyba wie co mowi.Zmiem watpic.

    No coz wskazuje on na wspolne lewicowe idealy obu organizacji,na to co lezy u
    ich podstaw, no i w ZSRR mieszkal.

    Poniewaz obiecalem podac przyklady tendencji do socjalizacji prawa UE, wiec
    pora sie wywiazac.Poniewaz piszac "socjalizacja" mialem na mysli rozszerzanie
    katalogu praw socjalnych dlatego skupie sie na prawie pracy(dalej pp),choc
    wiele podawanych przeze mnie zrodel ma szersze odniesienie:
    Okres 1957-1974 r. ,ostrozne podejscie do spraw socjalnych,dominuja cele
    gospodarcze.W traktacie rzymskim jedynie w preambule podkreslono iz celem
    wspolnoty jest stala poprawa warunkow zycia i zatrudnienia.W sferze polityki
    socjalnej podkreslono role harmonizacji,brak kompetencji do ingerowania w pp
    panstw czlonkow.W 1972 mamy deklaracje paryska-uwage przyklada sie do
    stworzenia unii gosp., monetarnej i socjalnej.Przyjeto program akcji
    socjalnej:pelne zatrudnienie,polepszenie warunkow zycia i placy,poszerzenie
    udzialu partnerow socjalnych w podejm.decyzji gosp. i spolecznych.Jak na razie
    mamy wiec deklaracje bez konkretnych rozwiazan prawnych.Po roku 1974 ranga
    spraw socjalnych rosnie,wydano wiecej aktow pr. w tym dyrektywe o zwolnieniach
    grupowych,w latach 80 tych ok.100 dyrektyw o ochronie zdrowia pracownikow oraz
    Jednolity Akt Europejski,w 1989 r. uchwalono Wspolnotowa Karte Podstawowych
    Praw Socjalnych(WKPPS) o char. deklaracji i bez udzialu W.Brytanii.W latach 90-
    tych zawarto Protokol Socjalny do traktatu z Maastricht. Traktat Amsterdamski-
    W.Brytania przystepuje do dzialan socjalnych,rozszerzono cele socjalne,
    odwolano sie do EKS z 1961r. a takze do WKPPS.Mimo braku normatywnego char.tych
    rozwiazan maja one wplyw na orzecznictwo Trybunalu Sprawiedliwosci.Wskazuje sie
    na range dialogu spol. i konsultacji pracowniczych,dopuszczono pozytywna
    dyskryminacje kobiet.Przelamano rygor jednomyslnosci w dzialaniach socjalnych
    (nie we wszystkim).Troszke szerzej na ten temat
    www.placa.pl/prawo_epp.html oraz www.placa.pl/prawo5.html .
  • Gość: robi IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 17.03.03, 08:26
  • Gość: robi IP: *.dialup.warszawa.pl 19.03.03, 18:01
    Re: Blamaż rządu z certyfikatami CE? adres: *.kamir.com.pl
    Gość: PABLO 04-12-2002 15:39 odpowiedz na list odpowiedz cytując

    Czlowieku to dopiero poczatek. Blamaż to dostosowywanie
    norm ochrony srodowiska do UE aby nasze towary nie były
    przypadkiem tańsze, bedą droższe bo nasi producenci będą
    musieli ponosić koszty inwestycji w ochronę środowiska.
    Certyfikaty UE to kolejny haczyk na wykluczenie polskich
    firm z konkurencji. Juz dawno o tym pisałem: jak małe
    polskie firmy bedzie stac na taki certyfikat? jak bracie
    założysz firme nawet ze swietnym pomyslem jak z mety
    będziesz musiał miec certyfikat UE. A to kosztuje i to
    sporo. Ale do euroentuzjastow to nie przemawia, bo oni
    niczego nie dostrzegają lub nie chca dostzregać. Ja rząd
    rozumiem chodzi o kilka tysięcy dobrze płatnych posad w
    Brukseli ale Ci forumowi zwolennicy akcesji to dla mnie
    zagadka.


    Re: Blamaż rządu z certyfikatami CE? adres: 213.155.166.*
    Gość: Krzysztofsf 04-12-2002 17:24 odpowiedz na list


    Dla mnie nie jest to zagadka.
    Jest to wina okresu PRL.
    Przez lata wytworzyl sie u nas mit "Zachodu", gdzie wszystko jest lepsze,
    tansze i sensowniejsze niz w Polsce i innych demoludach.
    Wujkowie z Zachodu byli dobrzy, krewni dostawali azyl, siedzieli na socjalu,
    kazdy zarobiony grosz to byla fortuna gdy trafiala do rodziny w kraju.."a on
    tam tydzien w tydzien 5 razy tyle zarabia".
    W zwiazku z tym wytworzyl sie mit dobrego "Zachodu". Jeszcze jak do tego byla
    koniunktura gospodarcza, to wszystko zaczynalo wygladac jak bajka.

    Jak ktos przejdzie sie teraz po ulicach czy nawet dostanie tam prace, to sie
    utwierdza w swoich przkonaniach (co z tego ze praca na czarno albo za 1/2 tego
    co autochton). A w Polsce bieda.....I tak sie przekonuja, jakby 40 milionow
    ludzi za jednym podpisem mialo przejsc metamorfoze do wyzszego poziomu ewolucji
    gospodarczej).

    Boje sie, co sie stanie z tymi masami w przypadku gdyby Polska faktycznie miala
    tam wejsc. Gdy oczekiwania nie beda spelnione, dopiero wtedy nastapi zamet. Bo
    oczekiwania tak naprawde maja bardzo duze. swiadczy o tym wlasnie
    krotkowzrocznosc jesli chodzi o dalsze reperkusje i zamykanie oczu na wszelkie
    fakty niezgodne z "doktryna dobrotliwego wujka".

    Pozdrawiam
    Krzysztof
  • Gość: robi IP: *.dialup.warszawa.pl 19.03.03, 18:09
    Zagrozenia wynikajace z akcesji
    Autor: robert_de_molesme@NOSPAM.gazeta.pl
    Data: 18-12-2002 15:43 + odpowiedz na list

    + odpowiedz cytując


    --------------------------------------------------------------------------------
    Zakończone przed kilku dniami przyjęciem przez Polskę dyktatu państw Unii, tzw.
    negocjacje akcesyjne pozbawiają wszelkich złudzeń. Warunki na ktore zgodził sie
    Premier Leszek Miller oznaczają dla Polski członkostwo II kategorii i na wiele
    lat przekreślają szanse na rozwój gospodarczy naszego kraju.

    Szczególnie niebezpieczne dla naszej przyszłości są warunki postawione przez
    Unię w dziedzinie rolnictwa:

    - limity produkcyjne, mające z Polski uczynić importera unijnych nadwyżek, a
    jednocześnie setki tysięcy rodzin pozbawić jedynego źródła dochodu (wyrugować z
    ziemi poprzez niskie "limity produkcyjne") oraz

    - nierówne warunki konkurencji (blisko dwukrotnie wyższe dopłaty dla unijnych
    producentów – co musi prowadzić do bankructw nawet dużych i nowoczesnych
    gospodarstw produkujących na rynek (o które rząd się rzekomo szczególnie
    martwi).

    Krótko rzecz ujmując – wsi polskiej (a rykoszetem – nam wszystkim) grozi w
    najbliższych kilku latach socjalna eksplozja i niepokoje społeczne na wielką
    skalę.

    Drugi obszar zagrożeń związany jest z finansowymi aspektami warunków akcesji
    Polski do Unii Europejskiej. Są powody by sądzić ze (w przypadku akcesji do
    Unii) saldo finansowe będzie dla Polski ujemne:

    1. zaniżone są koszty po stronie Polski (składka to tylko jeden element, do
    niej trzeba doliczyć utratę wpływów z cel (w/g Rzeczpospolitej z 3 XII 2002,
    tekst “Rok zaciskania pasa”: 1,6 mld złotych w 2004 roku, proporcjonalnie
    więcej następnych latach), koszty pośrednich typu: dopłaty z budżetu krajowego
    do projektów "unijnych" (RzP idem) - 4 - 5,6 mld zł w 2004 roku (generalna
    zasada: Unia nie finansuje więcej niż 80% projektu), kosztów dostosowania do
    prawa unijnego, koszty dostosowania do norm technicznych obowiązujących w Unii,
    koszty zapomóg dla bezrobotnych rolników dla których "zabrakło" limitów
    produkcyjnych, etc.

    2. zawyżone obliczenia przychodów: wbrew temu co twierdzą euroentuzjaści nie
    jest wcale pewne że: "Polska otrzyma" określone kwoty z funduszy
    strukturalnych. Polska będzie miała jedynie prawo występować do Komisji
    Europejskiej o te kwoty. Dotychczasowe doświadczenia z wykorzystaniem funduszy
    pomocowych przez Polskę, jak i funduszy strukturalnych przez państwa
    członkowskie Unii, wskazują że wykorzystanie całości dostępnych środków jest
    wielce problematyczne (bo projekty są źle sformułowane, bo brak pieniędzy na
    krajowy udział finansowy w projekcie, bo przekraczane są terminy, etc). Polecam
    w tym wzgledzie wczorajszy artykul z International Herald Tribune
    rozpowszechniony w ONET:

    info.onet.pl/612525,12,item.html
    Już samo współfinansowanie projektów przez Polskę stoi pod znakiem zapytania.
    Prognozy budżetu na 2004 rok opierają się na założeniu iż tempo wzrostu
    gospodarczego będzie znacząco wyższe niż obecnie. Biorąc pod uwagę marazm
    gospodarczy w państwach Unii będących głównymi odbiorcami polskiego eksportu,
    takie założenie jest wyrazem zwykłego “chciejstwa” po stronie obecnej ekipy
    rządowej.

    Jednak, nawet gdyby tempo wzrostu gospodarczego w 2004 osiągnęło zakładany
    przez resort finansów poziom 4,9 proc, to i tak dochody budżetu byłyby
    niewystarczające by wygospodarować wymagane 4 - 5,6 mld zł. na polski udział w
    projektach współfinansowanych przez fundusze strukturalne. Konieczna
    będzie "weryfikacja sztywnych obciążeń budżetu państwa" i "wyeliminowanie lub
    ograniczenie niektórych przywilejów branżowych i sektorowych". “Warto
    wspomnieć, że oczekuje się, iż po akcesji spadną zyski przedsiębiorstw, co może
    też odbić się na wpływach podatkowych.” Wszystkie te cytaty pochodzą ze
    wspomnianego wyżej tekstu “Rok zaciskania pasa”.

    Reasumując: zaplacimy drogo i w gotowiznie i w kosztach posrednich, a uzyskamy
    malo, bo nie bedziemy w stanie wydobyc tych pieniedzy z Komisji Europejskiej.

    Pieniądze, które w najbliższych latach “utopimy” w Brukseli, przeznaczone
    choćby na restrukturyzacje rolnictwa w Polsce uczyniłyby je kto wie czy nie
    najnowocześniejszym i najekologiczniejszym w Europie.

    Poza utopionymi w Brukseli pieniedzmi mozesz laskawie wziac pod uwage koszty
    spoleczne akcesji. W Polssce jest 1.850.000 gospodarstw rolnych. Wiele z nich
    nie wytrzyma nieuczciwej konkurencji: nie ma takiej dziedziny gospodarki ktora
    wchlonacby mogla tych ludzi. Kto i z jakich funduszy wyplaci im zasilki.
    Podobnie z budownictwem. Wzrost VAT pare lat po akcesji spowoduje dalsze
    spowolnienie (kryzys?) w budownictwie. Ilu bezrobotnych budowlancow trzeba
    doliczyc po stronie "koszty"? A ilu producentow materialow budowlanych?

    Jak ktos chce niech pociagnie te liste kosztow. Ja ogranicze sie do tych dwu
    przykladow.

    Cytowany artykuł w Rzeczpospolitej:

    www.rp.pl/gazeta/wydanie_021203/ekonomia/ekonomia_a_1.html
  • Gość: robert_de_molesme IP: *.dsl.anhm01.pacbell.net 16.04.03, 06:00
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=522&w=5584133
    Miłosz Marczuk

    Fragment:

    "Bez Unii

    Będąc w Unii, automatycznie stajemy się sygnatariuszami traktatu o
    Europejskim Obszarze Gospodarczym (EEA). Został on podpisany przez kraje EWG
    i kraje EFTA w maju 1992 roku. Po odrzuceniu go przez obywateli Szwajcarii w
    marcu 1993 roku dodano do niego protokół usuwający Helwetów z wykazu stron
    traktatu. Porozumienie weszło ostatecznie w życie 1 stycznia 1994 roku. Przed
    wstąpieniem do UE w 1995 roku, do EEA należały też Austria, Finlandia i
    Szwecja.

    Artykuł 128 umowy o EEA stanowi, że musi w nim się znaleźć każdy nowy kraj
    UE. Postawmy pytanie: na ile realne jest znalezienie się Polski w EEA bez
    wstępowania do Unii (czyli de facto do Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej)?
    Tutaj należałoby przywołać dwa przykłady. Pierwszy to przypadek Turcji.
    Krajom tworzącym EWG nie zależy specjalnie na członkostwie Turcji w jej
    strukturach. Równocześnie rządy tych krajów nie proponują Turcji obecności w
    EEA. Ostatecznie Turcji zaproponowano jedynie ustanowienie zerowej stawki
    celnej na produkty nierolnicze. Na więcej wspólnoty europejskie i ich
    partnerzy z EFTA się nie zdobyły. A czym prócz unii celnej jest EEA? Przede
    wszystkim ustanawia swobodny przepływ kapitału i ludzi. Każdy Norweg
    osiedlający się na przykład we Francji jest traktowany tam jako pełnoprawny
    obywatel (oprócz biernego prawa wyborczego w wyborach samorządowych oraz
    wszelkiego prawa wyborczego w wyborach do parlamentu czy też prezydenckich).
    Może podjąć pracę, założyć własny biznes itd. Kraje EEA nie zgadzają się
    nadać takiego statusu obywatelom Turcji.
    Drugi przykład to Norwegia. "
  • Gość: robi IP: *.dialup.warszawa.pl 19.03.03, 18:12
    Re: Europejska religia praw człowieka
    Autor: Gość: erik IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl
    Data: 16-01-2003 21:17 + odpowiedz na list

    + odpowiedz cytując


    --------------------------------------------------------------------------------
    kimmjiki napisał:

    > A moge wiedziec, w ktorym miejscu ta "religia" (u nas zreszta obecna i bez
    UE,
    > wiec nie wiem, o co Ci chodzi) kloci sie z Chrzescijanstwem?


    Służę

    Zasadą chrześcijańską jest, że każdy człowiek jest wolny. Ta wolność jest mu
    potrzebna, aby mógł korzystać ze swojej wolnej woli i w ten sposób osiągnąć
    zbawienie (o czym już ci zresztą niedawno pisałem). Człowiek jako jednostka
    która jest ze swej natury w pełni wolna posiada więc również pewien katalog
    innych praw, bez których nie mógłby korzystać ze swej wolności, ale wszystkie
    one mieszczą się w trzech słowach "człowiek jest wolny". A ponieważ człowiek
    jest wolny, nie ma więc potrzeby ich wyszczególniania przez państwo. Te
    chrześcijańskie prawa człowieka stoją w hierarchi ponad państwem, są
    nienaruszalne, a jedynym zadaniem państwa ma być stworzenie takich warunków, w
    których człowiek będzie mógł z nich w pełni korzystać.

    Zupełnie inaczej jest z prawami człowieka gwarantowanymi nam np. przez traktaty
    międzynarodowe w ramach ONZ-tu czy Rady Europy. Traktaty te nie biorą pod uwagę
    faktu nieograczonej wolności człowieka, lecz punkt po punkcie wyszczególniają
    co nam przysługuje. Prawa te nie są więc nam przyrodzone, lecz wynikają z woli
    umawiających się stron.

    Przykład:
    Chrześcijanin wie, że jest wolny, i wie, że z tej wolności wynika jego prawo do
    własności, do swobodnej wypowiedzi, do pracy itd. Tymczasem międzynarodowe
    pakty praw człowieka zmieniły sposób postrzegania tych praw przez wspólczesnych
    ludzi. Dziś nie wynikają one w sposób oczywisty z faktu że jestem człowiekiem,
    lecz zawdzięczam je ustawodawcom, którzy raczyli je zapisać. Jednostka nie jest
    więc dzisiaj nieograniczenie wolna, bo swoje prawa zawdzięcza państwu, które w
    dodatku w każdym momencie może ich katalog zawęzić. Takie państwo jest niestety
    potencjalnie totalitarne.

    Tak więc różnica między prawami człowieka w prawie międzynarodowym a
    chrześcijańskimi prawami człowieka wynika ze źródła, z którego te prawa
    wynikają. W chrześcijaństwie są one przyrodzone, a więc i nienaruszalne,
    niezależnie od zakusów państwa. W paktach międzynarodowych są one pochodną
    istnienia państwa, są płynne, moga ewoluować, a w skrajnym przypadku zostać
    nawet odebrane.
  • Gość: Danuta Huebner IP: *.dsl.anhm01.pacbell.net 16.04.03, 06:12
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=522&w=5539963
    Skandaliczna wypowiedz pani Minister do spraw europejskich.

    Dyrektor Centrum Ekspertyz Prawnych przy Europejskiej Wyższej Szkole Prawa i
    Administracji, Waldemar Gontarski, sporządził na zlecenie Biura Studiów i
    Ekspertyz Sejmu opinię prawną, w której wskazał na bardzo dla Polski
    niekorzystne błędy legislacyjne. Zapowiedział, że jeszcze dziś dodatkowo
    powiadomi o tym prezydenta i premiera, zwłaszcza, że jutro rząd ma
    zatwierdzić tekst traktatu.
    Danuta Huebner podkreśliła, że Waldemar Gontarski nie ma żadnych
    kwalifikacji, by opiniować akty prawne, " a do niedawna podpisywał się jako
    lekarz weterynarii". (...) określiła jako "straszne nieporozumienie"
    i "absolutną bzdurę" ekspertyzę Waldemara Gontarskiego.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka