Dodaj do ulubionych

Doradca Kołakowskiego, doradcą wypędzonych!

IP: *.pl 02.06.03, 22:29
Tekst za www.e-upr.org
(wywiad jakiego dla "Życia Kalisza" udzielił dr Marcin Masny)
Doradcą Kołakowskiego był niemiecki adwokat zbierający pozwy przeciwko
państwu polskiemu

"- Gdybyśmy weszli do Unii, co naprawdę stanie się z terenami poniemieckimi,
które dzisiaj należą do Polaków?...
(wywiad jakiego dla "Życia Kalisza" udzielił dr Marcin Masny)
M.M - Temat jest bardzo poważny. W nowo projektowanej konstytucji Unii
Europejskiej znalazł się zapis, żeby orzeczenia sądów cywilnych dowolnego
kraju Piętnastki obowiązywały na obszarze całego terytorium unijnego. W takim
przypadku, jeśli jakikolwiek sąd niemiecki orzeknie, że działka w Kaliszu
przy ul. X należy do pana von Brauna, a nie do pana Kowalskiego, to taki
wyrok będzie ważny w Polsce. Adwokaci niemieccy już teraz przygotowują się do
takich procesów i spokojnie zbierają pozwy od niemieckich spadkobierców
terenów po naszej stronie. Jednym z takich prawników jest niemiecki adwokat
Stefan Hamura. Co ciekawe, ten niemiecki obywatel zbierający pozwy przeciwko
państwu polskiemu i polskim obywatelom był – proszę wstrzymać oddech –
głównym i oficjalnym doradcą pana Kołakowskiego, czyli polskiej strony w
negocjacjach unijnych w Brukseli.

– Ręce opadają jak bardzo jesteśmy oszukiwani przez nasze władze. W takim
razie jakie jest stanowisko władz niemieckich? Może one nas obronią?

– Pani Ula Jobke, była deputowana do Bundestagu, jakieś półtora roku temu
zadała podobne pytanie rządowi niemieckiemu w imieniu PDS. Otrzymała
następującą odpowiedź, którą cytuję z pamięci: „Żaden rząd niemiecki nigdy
nie uznał wywłaszczeń w Polsce i Czechach za legalne”. Oczywiście rząd
niemiecki nie zbiera pozwów, bo zajmują się tym prawnicy, ale zapewniam pana,
że rząd niemiecki dyskretnie popiera te starania.

– W jaki sposób?

– Jest taki plan, z którym można zapoznać się czytając, choćby w internecie,
prasę ziomkowską. Na pierwszy ogień pójdą Czechy jako mniejsze i słabsze.
Najpierw będzie to dotyczyło nieruchomości państwowych, przy czym „państwowe”
oznaczają również te, które są w „użytkowaniu wieczystym” albo stanowią
własność komunalną. Z punktu widzenia sądów na zachodzie użytkowanie
wieczyste nie oznacza własności. Nie dość, że tereny te mogą zostać
wyprocesowane, to jeszcze Niemcy będą mogli zażądać odszkodowania.

Pewną obroną była akcja posła Czerwińskiego, który w ustawie o ustroju rolnym
zaproponował nowelizację, by użytkowanie wieczyste automatycznie zamienić na
własność. Niestety spodziewamy się zaskarżenia tego przepisu do Trybunału
Konstytucyjnego przez lobby municypalne (komunalne), które nie chce się
pozbyć swojego mienia i jest raczej gotowe oddać za kilka lat te tereny
Niemcowi niż teraz Polakom posiadającym prawa wieczystej dzierżawy.

– Skoro absolutnie nie możemy liczyć na polskie władze, w jaki sposób sami
możemy się bronić, gdyby wepchnięto nas do Unii Europejskiej?

– Skoro niemieccy prawnicy przygotowują się do tego, to nasi powinni robić to
samo. Będziemy musieli w tych procesach szukać argumentów obrony, choćby
takich, że ewakuacja Niemców nastąpiła w pierwszym rzędzie pod przymusem ich
władz, więc niech rząd niemiecki łaskawie daje odszkodowanie. Później tych,
którzy pozostali, ewakuowali Sowieci, a dopiero na końcu nasze władze, które
do tego kolaborowały z Sowietami.

Przede wszystkim powinniśmy nie dopuścić do uchwalenia unijnej konstytucji w
takiej formie, jaką zaproponowano obecnie.

– Jaka jest najwyższa władza sądownicza w Unii? Może tam będziemy mogli
szukać obrony?

– W Luksemburgu funkcjonuje Europejski Trybunał Sprawiedliwości. Istnieje od
40 lat i w tym czasie zbudował sobie potężną pozycję. Jego jurysdykcja jest
ważna na terenie całej Unii i od jego wyroków nie można się już do nikogo
innego odwołać. Jednak o tym, co jest przedmiotem jego jurysdykcji decyduje
on sam.

Po drugie Trybunał stworzył sobie taką doktrynę, że będzie orzekał nie na
podstawie litery prawa tylko „ducha”. Proszę się nie śmiać. Tak brzmi wiele
orzeczeń: „My orzekamy zgodnie z duchem traktatu...”

Trzecią osobliwością tego Trybunału, która by nie przeszła w żadnym
cywilizowanym państwie, a przechodzi w Luksemburgu, to fakt, że Trybunał
orzeka na podstawie wykładni celowościowej. Gdy rozmawiam o tym z polskimi
prawnikami, to wszyscy są zaskoczeni i krzyczą: „Niemożliwe, przecież to jest
dyktatura!”.

Wyjaśnię na przykładzie na czym polega wykładnia celowościowa. Załóżmy, że
mamy przepis, iż „2 razy 2 równa się 4”. Ktoś zaskarża taki zapis, bo jest
dla niego korzystne, aby 2 razy 2 dawało 5. Trybunał orzeka, że zgodnie z
duchem traktatu i wykładnią celowościową, pomimo że jest napisane, że 2 razy
2 równa się 4 – ale ponieważ Unia zmierza do tego, żeby być lepsza i
wspanialsza – również zmierzamy do tego, żeby 2 razy 2 równało się 5. Wobec
powyższego Trybunał już teraz orzeka, że 2 razy 2 równa się 5. Trybunał
wykazał, że celem przepisu, który mówi „4” jest to, żeby było „5”.

Jednak to nie wszystko. Po pewnym czasie przychodzi inny obywatel unijny i
przedstawia koncepcję, że 2 razy 2 daje 3. Ponieważ Trybunał chciał się
przychylić do jego wniosku więc orzeka, że 2 razy 2 równa się 3. Na co
przeciwnicy protestują: „Jak to? Przecież przedtem Trybunał orzekł, że 2 razy
2 równa się 5!” Na to sąd odpowiada: „Wtedy 2 razy 2 równało się 5, a teraz 2
razy 2 równa się 3, dlatego że innym, pobocznym celem tego przepisu było,
żeby 2 razy 2 równało się 3”.

W ten sposób na podstawie tego samego traktatu w różnych sprawach Trybunał
orzeka w diametralnie przeciwny sposób, odrzucając sprawiedliwość, zasady
prawa, logikę etc, etc. Możemy się łapać za głowę, ale nie możemy tego
zakwestionować, ponieważ nie istnieje żadna instancja, która mogłaby
zakwestionować wyroki tego Trybunału. Jeżeli ktoś nie wierzy, odsyłam do
czytania jego orzeczeń.

– Czy to już koniec nonsensów, czy jeszcze czekają nas jakieś skandaliczne
niespodzianki?

– Proszę bardzo. Kolejna rzecz. Traktat akcesyjny zawiera część, która nazywa
się aktem akcesyjnym. Tam znajdziemy artykuł 23, który jest sprzeczny ze
wszystkim zasadami prawa i może być podstawą do zawetowania traktatu. Otóż
art. 23 mówi, że strona unijna, czyli te 15 krajów, które już są w Unii,
zastrzega sobie prawo, by w okresie przed wstąpieniem naszej strony do Unii,
czyli do 1 maja 2004 r. mieć możliwość jednostronnej modyfikacji postanowień
traktatu dotyczącej wspólnej polityki rolnej.

Może podam przykład. Zawieram z panem umowę, że kupuję od pana samochód za 50
tys. zł, ale dodaję klauzulę, że przed 1 maja 2004 r., kiedy ta umowa ma być
sfinalizowana, mogę jednostronnie zmienić cenę. Oczywiście korzystam z furtki
jaką daje mi klauzula i zmieniam cenę na 50 zł.

Gdyby to była umowa prawa polskiego albo niemieckiego, albo amerykańskiego,
to ten pan, który przez pomyłkę albo z powodu niedołęstwa umysłowego
(niedołęstwo umysłowe jest u nas ujęte w kodeksie cywilnym) zawarł taką
umowę, mógłby pójść do sądu i powiedzieć: „Panie sędzio, z powodu mojego
niedołęstwa umysłowego zawarłem idiotyczną umowę. Proszę ją unieważnić”.
Sędzia oczywiście uznałby ją za nieważną, kierując się tzw. zasadą słuszności
kontraktowej".

Rozmawiał

Arkadiusz Woźniak


Edytor zaawansowany
  • Gość: krzysztofsf IP: 213.155.166.* 02.06.03, 23:36
    Wejście Polski do UE na pewno będzie dla Polskich prawników zadaniem trudnym,
    ale będzie też ogromną szansą. Nasze sądy z dnia na dzień staną się bowiem
    sądami unijnymi, ze wszystkimi skutkami z tego wynikającymi - powiedział prezes
    Krajowej Rady Radców Prawnych Andrzej Kalwas. Jednym nich będzie stosowanie
    prawa unijnego przed prawem polskim" .
    info.onet.pl/727375,11,item.html

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka