Dodaj do ulubionych

Niemcy w Czechach już wnoszą sprawy majątkowe

02.07.03, 23:36
Właśnie adwokat Františka Oldřicha Kinského,
starającego się odzyskać skonfiskowany po wojnie jako poniemiecki majątek
ojca, z zawodu hrabiego i działacza NSDAP,
zapowiedział odwołanie się do sądu europejskiego w Strasburgu, jeśli czeski
nie zwróci rezydencji i ziemi o łącznej wartości 40 miliardów koron :
lidovky.centrum.cz/domov/clanek.phtml?id=183828
Edytor zaawansowany
  • Gość: vico IP: *.adsl.pi.be 03.07.03, 00:08
    Ten temat wyzwala emocje, a emocje nigdy nie sa dobrym doradca. Jeden z drugim
    macicielem beda probowali dochodzenia swoich "praw" w sadach. To jest bardziej
    problem niemiecki, niz polski_wegierski_czeski. Rzad niemiecki musi doprowadzi
    swoich obywateli do porzadku, by swoimi akcjami nie rozbudzali antagonizmow
    miedzy nacjami. Musi wiec te sprawe raz na zawsze zalatwic, bez ogladania sie
    na sasiednie panstwa. Jesli tak nie bedzie...straty dla jednosci Unii beda
    ogromne. Odwolane zostana wszesniejsze uzgodnienia, wzmoze sie nacisk panstw
    poszkodowanych przez Niemcy do przewartosciowania odszkodowan wojennych.
    Mysle, ze beda silne naciski na Niemcy w Unii by te sprawy jednoznacznie
    uregulowac.
    Odpowiada mi pryncypialne stanowisko rzadu Czech w tej sprawie, rzeczowy
    spokojny protest skierowany do Niemiec i sugestia, ze kontakty sasiedzkie moga
    sie przez to pogorszyc. Milczenie jest zlotem tylko wtedy kiedy i inni milcza.
  • bebokk 03.07.03, 11:45
    Wiesz vico, to nie jest takie proste z tym rządem niemieckim.
    Gdyby mu zależało na załatwieniu sprawy majątków wypędzonych raz na zawsze, to
    uczyniłby to w 1990 roku.
    Ale wtedy na wyraźne ŻĄDANIE strony niemieckiej sprawy majątkowe zostały
    wyłączone z uregulowań.
    A było to tym dziwniejsze, że przecież władze RFN nie zgodziły się wtedy na
    zwrot majatków uciekinierów z NRD oraz przyznały odszkodowania i wypędzonym,
    i uciekinierom na identycznych zasadach.
    To natomiast, że władze polskie ten fakt ukrywały i do dzisiaj cały problem
    bagatelizują i traktują go jak powietrze w przeciwieństwie do Czechów świadczy
    o polskim rządzie fatalnie.
  • barabas 03.07.03, 11:59
    Czy przypadkiem nie robi sie z muchy slonia?
    Otrzymanie odszkodowania od rzadu federalnego powoduje utrate roszczenia...
    Na pewno sa osoby, ktore o takie odszkodowanie sie nie ubiegaly. Watpie jednak
    by byly to istotne liczby.
    Poza tym tak w niemieckim jak i w polskim systemie prawa cywilnego funkcjonuje
    instytucja zasiedzenia, ktory chroni posiadacza w dobrej wierze i umozliwa mu
    nabycie wlasnosci. Odpowiedzialnosc odszkodowawcza spoczywac bedzie na skarbie
    panstwa - slusznie, bo skarb panstwa otrzymal pieniadze od polskiego nabwcy.
  • bebokk 03.07.03, 12:37
    Otrzymanie odszkodowania oznaczało to, że władze RFN i wypędzony lub uciekinier
    z dawnej są kwita.
    Natomiast zdaniem władz RFN wypędzony może domagać się odszkodowania od Polski
    i Czech.
    Uciekinier z dawnej NRD tego nie może.
    Gdyby było inaczej, niż napisałęm, to włądze RFN, co innego by twierdziły.
    A ja w powyższych zdaniach streściłem ich stanowisko.
    Czy odszkodowanie dostanie, to inny problem !
    Ale w świetle dziwactw w stylu wieczysta dzierżawa ( to nie to samo co
    dzierżawa na Zachodzie na 99 lat ), jest to problem rzeczywisty.
  • barabas 03.07.03, 12:58
    Uciekinier z bylego DDR nie moze sie ubiegac o ponowne odszkodowanie, bo Niemcy
    sa prawnym spadkobierca DDR jako osoby prawnej - czyli nastapilo zjednoczenie
    podmiotow.
    Rzad federalny nie mogl dokonac regulacji roszczen odszkodowawczych Wypedzonych
    w umowie z Polska, bo nimi po prostu nie rozporzadza. Rzad federalny moze tylko
    rozporzadzac roszczeniami nabytymi w zamian za wyplate odszkodowan przez Bank
    f. Wiederaufbau.
  • bebokk 03.07.03, 13:10
    barabas napisał:

    > Uciekinier z bylego DDR nie moze sie ubiegac o ponowne odszkodowanie, bo
    Niemcy
    >
    > sa prawnym spadkobierca DDR jako osoby prawnej - czyli nastapilo zjednoczenie
    > podmiotow.
    O tym właśnie napisałem.

    > Rzad federalny nie mogl dokonac regulacji roszczen odszkodowawczych
    Wypedzonych w umowie z Polska, bo nimi po prostu nie rozporzadza.
    Co to znaczy "rozporządzanie roszczeniami" ?
    Wystarczyło w 1990 i 1991, że rząd RFN uzna stanowisko polskie, czyli
    nienaruszalność własności. Ale tak się nie stało na żądanie rządu RFN. I co
    ciekawsze po II wojnie swiatowej rząd PRL zrzekł się odszkodowań od Niemiec,
    czyli zrezygnowałz roszczeń majątkowych.
    Czyli rząd RFN mógł zachować się analogicznie.

    Rzad federalny moze tylko rozporzadzac roszczeniami nabytymi w zamian za
    wyplate odszkodowan przez Bank
    > f. Wiederaufbau.
    A to już jest problem rządu RFN, jak się rozliczał z wypędzonymi.

    Faktem jest, że mój znajomy z Niemiec był totalnie zdziwiony dowiadujac się, że
    traktat polsko-niemiekci nie reguluje spraw majątkowych. Był pewien na 100%, że
    od kilkunastu lat wszystko jest ustalone.
  • Gość: ulrich IP: *.dip0.t-ipconnect.de 03.07.03, 13:23
    bebokk napisał:


    > > Rzad federalny nie mogl dokonac regulacji roszczen odszkodowawczych
    > Wypedzonych w umowie z Polska, bo nimi po prostu nie rozporzadza.
    > Co to znaczy "rozporządzanie roszczeniami" ?
    > Wystarczyło w 1990 i 1991, że rząd RFN uzna stanowisko polskie, czyli
    > nienaruszalność własności. Ale tak się nie stało na żądanie rządu RFN. I co
    > ciekawsze po II wojnie swiatowej rząd PRL zrzekł się odszkodowań od Niemiec,
    > czyli zrezygnowałz roszczeń majątkowych.
    > Czyli rząd RFN mógł zachować się analogicznie.
    >
    > Rzad federalny moze tylko rozporzadzac roszczeniami nabytymi w zamian za
    > wyplate odszkodowan przez Bank
    > > f. Wiederaufbau.
    > A to już jest problem rządu RFN, jak się rozliczał z wypędzonymi.
    >
    > Faktem jest, że mój znajomy z Niemiec był totalnie zdziwiony dowiadujac się,
    że
    >
    > traktat polsko-niemiekci nie reguluje spraw majątkowych. Był pewien na 100%,
    że
    >
    > od kilkunastu lat wszystko jest ustalone.


    gratuluje, masz super znajomych! aby na te tematy dyskutowac, trzeba sie troche
    znac ;-)
    ale do rzeczy:
    sprawa nie jest taka prosta. Panstwo niemieckie nie moze (nie chce, bo sa
    problematyczne?) tych roszczen przejac na siebie. gdyby to zrobila wszystkie
    procesy zaczely by sie toczyc nie przeciwko panstwu polskiemu, ale przeciwko
    Niemcom. u tutaj jest wlasnie pies pogrzebany. a ze Europa jest panstwem
    praworzadnym, respektujacym prawa czlowieka (a prawo do wlasnosci jest wlasnie
    jednym z takich praw!) sprawa wyglada tak a nie inaczej...

    tutaj maly przyklad:
    www.rupic.de/pressea/versch/2001/li_080801.htm
  • Gość: uli IP: *.dip0.t-ipconnect.de 05.07.03, 09:58
    bebokk napisał:

    > Otrzymanie odszkodowania oznaczało to, że władze RFN i wypędzony lub
    uciekinier
    >
    > z dawnej są kwita.
    > Natomiast zdaniem władz RFN wypędzony może domagać się odszkodowania od
    Polski
    > i Czech.
    > Uciekinier z dawnej NRD tego nie może.
    > Gdyby było inaczej, niż napisałęm, to włądze RFN, co innego by twierdziły.
    > A ja w powyższych zdaniach streściłem ich stanowisko.
    > Czy odszkodowanie dostanie, to inny problem !
    > Ale w świetle dziwactw w stylu wieczysta dzierżawa ( to nie to samo co
    > dzierżawa na Zachodzie na 99 lat ), jest to problem rzeczywisty.

    wyobraz sobie nastepujaca sytuacje: jakas osoba trzecia zabralo tobie sila
    dom. przed sad nie mogles pojsc, bo sytuacja polityczna tego nie umozliwiala.
    jakis czlonek twojej rodziny dopomogl tobie w tej ciezkiej sytuacji,
    udostepniajac np. pokoj w swoim domu. jezeli teraz sytuacja polityczna sie
    zmienia i mozest zaskarzyc ta (wczesniej nietykalna) osobe trzecia to to robisz
    i wsparcie brata w tej sytuacji nie ma najmniejszego wplywu na istnienie
    roszczenia.
  • Gość: A IP: *.netspeed.com.au 06.07.03, 15:05
    Gość portalu: uli napisał(a):

    > wyobraz sobie nastepujaca sytuacje: jakas osoba trzecia zabralo tobie sila
    > dom. przed sad nie mogles pojsc, bo sytuacja polityczna tego nie umozliwiala.
    > jakis czlonek twojej rodziny dopomogl tobie w tej ciezkiej sytuacji,
    > udostepniajac np. pokoj w swoim domu. jezeli teraz sytuacja polityczna sie
    > zmienia i mozest zaskarzyc ta (wczesniej nietykalna) osobe trzecia to to
    robisz
    >
    > i wsparcie brata w tej sytuacji nie ma najmniejszego wplywu na istnienie
    > roszczenia.

    Mojej matki dom w Warszawie rozwalily we wrzesnie 1939 roku pociski
    artyleryjskie niemieckich bandytow, ktorzy nie przyszli w Warszawie bronic
    zadnych swoich mniejszosci narodowych ani niczego innego!

    Do dzis za ten dom nikt nikomu nie wyplacil zadnego zadoscuczynienia. Za takie
    czyny Niemcy zostali pognani z Polski i z wlasnych domow. Bo jak sie cos komus
    zniszczy i pozabija ludzi to nie jest to "statystyka". Za to musza zaplacic ci
    co to zrobili a nawet ich rodziny w przyszlosci. Uczcie sie ludzie. Czy to
    nadal tak trudno jest dzis zrozumiec za Odra ? Zadna sytuacja sie nie
    zmienila ! To sa brednie, ktore wam do lbow wkladaja wasi polityczni
    pieczeniarze. Dwa pokolenia temu, podobne obietnice skladal waszemu narodowi
    Adolf H. I teraz sa tego skutki. I naprawde nic sie nie zmienilo przez
    przystapienie Polski do Unii.

    Pozdrowienia,
    A
  • Gość: uli IP: *.dip0.t-ipconnect.de 06.07.03, 15:07
    Gość portalu: A napisał(a):

    > Gość portalu: uli napisał(a):
    >
    > > wyobraz sobie nastepujaca sytuacje: jakas osoba trzecia zabralo tobie sil
    > a
    > > dom. przed sad nie mogles pojsc, bo sytuacja polityczna tego nie umozliwia
    > la.
    > > jakis czlonek twojej rodziny dopomogl tobie w tej ciezkiej sytuacji,
    > > udostepniajac np. pokoj w swoim domu. jezeli teraz sytuacja polityczna sie
    >
    > > zmienia i mozest zaskarzyc ta (wczesniej nietykalna) osobe trzecia to to
    > robisz
    > >
    > > i wsparcie brata w tej sytuacji nie ma najmniejszego wplywu na istnienie
    > > roszczenia.
    >
    > Mojej matki dom w Warszawie rozwalily we wrzesnie 1939 roku pociski
    > artyleryjskie niemieckich bandytow, ktorzy nie przyszli w Warszawie bronic
    > zadnych swoich mniejszosci narodowych ani niczego innego!
    >
    > Do dzis za ten dom nikt nikomu nie wyplacil zadnego zadoscuczynienia. Za
    takie
    >
    > czyny Niemcy zostali pognani z Polski i z wlasnych domow. Bo jak sie cos
    komus
    >
    > zniszczy i pozabija ludzi to nie jest to "statystyka". Za to musza zaplacic
    ci
    >
    > co to zrobili a nawet ich rodziny w przyszlosci. Uczcie sie ludzie. Czy to
    > nadal tak trudno jest dzis zrozumiec za Odra ? Zadna sytuacja sie nie
    > zmienila ! To sa brednie, ktore wam do lbow wkladaja wasi polityczni
    > pieczeniarze. Dwa pokolenia temu, podobne obietnice skladal waszemu narodowi
    > Adolf H. I teraz sa tego skutki. I naprawde nic sie nie zmienilo przez
    > przystapienie Polski do Unii.
    >
    > Pozdrowienia,
    > A
    ***************************************************************************
    uzastanow sie, ale naprawde w spokoju, dlaczego nie zniszczono Paryza? mysle,
    ze moze ktos z twoich rodakow tobie w tym pomoze, jezeli nie znajsdziesz na to
    pytanie odpowiedzi....
  • Gość: A IP: *.netspeed.com.au 06.07.03, 15:16
    Gość portalu: uli napisał(a):

    > Gość portalu: A napisał(a):
    >
    > > Gość portalu: uli napisał(a):
    > >
    > > > wyobraz sobie nastepujaca sytuacje: jakas osoba trzecia zabralo tobi
    > e sil
    > > a
    > > > dom. przed sad nie mogles pojsc, bo sytuacja polityczna tego nie umoz
    > liwia
    > > la.
    > > > jakis czlonek twojej rodziny dopomogl tobie w tej ciezkiej sytuacji,
    > > > udostepniajac np. pokoj w swoim domu. jezeli teraz sytuacja polityczn
    > a sie
    > >
    > > > zmienia i mozest zaskarzyc ta (wczesniej nietykalna) osobe trzecia to
    > to
    > > robisz
    > > >
    > > > i wsparcie brata w tej sytuacji nie ma najmniejszego wplywu na istnie
    > nie
    > > > roszczenia.
    > >
    > > Mojej matki dom w Warszawie rozwalily we wrzesnie 1939 roku pociski
    > > artyleryjskie niemieckich bandytow, ktorzy nie przyszli w Warszawie bronic
    >
    > > zadnych swoich mniejszosci narodowych ani niczego innego!
    > >
    > > Do dzis za ten dom nikt nikomu nie wyplacil zadnego zadoscuczynienia. Za
    > takie
    > >
    > > czyny Niemcy zostali pognani z Polski i z wlasnych domow. Bo jak sie cos
    > komus
    > >
    > > zniszczy i pozabija ludzi to nie jest to "statystyka". Za to musza zaplac
    > ic
    > ci
    > >
    > > co to zrobili a nawet ich rodziny w przyszlosci. Uczcie sie ludzie. Czy t
    > o
    > > nadal tak trudno jest dzis zrozumiec za Odra ? Zadna sytuacja sie nie
    > > zmienila ! To sa brednie, ktore wam do lbow wkladaja wasi polityczni
    > > pieczeniarze. Dwa pokolenia temu, podobne obietnice skladal waszemu narod
    > owi
    > > Adolf H. I teraz sa tego skutki. I naprawde nic sie nie zmienilo przez
    > > przystapienie Polski do Unii.
    > >
    > > Pozdrowienia,
    > > A
    > ***************************************************************************
    > uzastanow sie, ale naprawde w spokoju, dlaczego nie zniszczono Paryza? mysle,
    > ze moze ktos z twoich rodakow tobie w tym pomoze, jezeli nie znajsdziesz na
    to
    > pytanie odpowiedzi....

    Jakos nikt tego tu nie chce pamietac tak jak ty. Napisz, bo pewnie masz gdzies
    pod reka Mein Kampf ? Stamtad przeciez przytaczasz ciagle te swoje narodowo-
    socjalistyczne madrosci.
  • Gość: uli IP: *.dip0.t-ipconnect.de 06.07.03, 16:00
    wiesz w dyskusjach szukam zwykle przeciwnikow, a nie ofiar ;-)

    juz wczesniej pisalem cos o odpowiedzialnosci zbiorowej i innych rzeczach.
    jezeli nie masz nic do napisania to nic nie pisz. wy jakos zawsze, kiedy wam
    sie koncza argumenty schodzicie do poziomiu, ktory bradzo dobrze
    opanowaliscie...

    Glück Auf!!!
  • Gość: A IP: *.netspeed.com.au 07.07.03, 02:01
    Gość portalu: uli napisał(a):

    > wiesz w dyskusjach szukam zwykle przeciwnikow, a nie ofiar ;-)
    >
    > juz wczesniej pisalem cos o odpowiedzialnosci zbiorowej i innych rzeczach.
    > jezeli nie masz nic do napisania to nic nie pisz. wy jakos zawsze, kiedy wam
    > sie koncza argumenty schodzicie do poziomiu, ktory bradzo dobrze
    > opanowaliscie...
    >
    > Glück Auf!!!

    Naucz nas tu cos wiecej o odpowiedzialnosci zbiorowej. Przeciez Niemcy byli
    mistrzami a nawet prekursorami tej metody na skale masowa. Chyba temu nie
    zaprzeczysz. Jesli masz watpliwosci to postudiuj troche inne dziela niz
    klasykow narodowego socjalizmu. Ucz sie historii swojej nowej ojczyzny.

    Czy ty naprawde musisz w taki sposob zaslugiwac sie tej twojej nowej
    ojczyznie? Nie wszyscy Niemcy sa przeciez szowinistami. W tym cala nadzieja
    dobrego sasiedztwa na przyszlosc.

    Glück Auf!!!
  • Gość: tet IP: *.p.lodz.pl 18.07.03, 09:55
    Ilu tak naprawdę "właścicieli" niemieckich ( czyli tych którzy byli nimi w
    chwili utratu własności) żyje, może z kilka tysięcy ? Są jacyś ich
    spadkobiercy, ale jedynie w sensie prywatnym a nie prawnym - czy zostało
    bowiem przeprowadzone postępowanie spadkowe przed polskim sądem albo
    jakimkolwiek innym ? prawdopodobnie nie. Więc jakie w ogóle są podstawy prawne -
    pytanie dla miłujących prawo Niemców ?
  • barabas 18.07.03, 10:02
    Czy konieczne jest postepowanie spadkowe przes sadem?
    Pytanie do prawnikow... :-))
  • Gość: tet IP: *.p.lodz.pl 18.07.03, 10:11
    Gdzieś to musi byc odnotowane. Wymagany jest wpis do księgi wieczystej. Ci co
    teraz żyją nigdy w niej nie figurowali.
    W prawach bardziej skomplikowanych rozstrzyga sąd i dopiero po takim
    rozsztygnięciu mogą być wpisani.
  • barabas 18.07.03, 10:15
    No tak... Ale oni mieszkaja w Niemczech, nie w Polsce...
    Jaka jest wiec roznica miedzy spadkobierca prawnym, a tym innym... "prywatnym"?
    "Prywatny" nie dziedziczy calego spadku, czy jak?
  • Gość: tet IP: *.p.lodz.pl 18.07.03, 10:24
    Dziedziczy ale dopiero to przeprowadzeniu całego postępowania spadkowego.
    Przecież mogą byc sytuacje prawnie zagmatwane - nie zawsze jest przecież tylko
    jedynak po jednoczesnie zmarłych rodzicach i trzeba przed potwierdzeniem
    wykluczyc roszczenia innych osób.
  • barabas 18.07.03, 10:29
    Naturalnie... W sytuacjach zagmatwanych... ale konieczne to nie
    jest...postanowienie sadu ma najczesciej charakter deklaratoryjny i nie tworzy
    nowych skutkow prawnych. Dla spadkobrania "wystarcza" smierc spadkodawcy :-)

    Z tego co wiem, w Niemczech sady wystawiaja zaswiadczenia o kolejnosci
    spadkobrania, poniewaz tego wymagaja banki i rejestry ksiag wieczystych...
  • Gość: tet IP: *.p.lodz.pl 18.07.03, 10:38
    No własnie rejestry ksiąg wieczystych, czy w Niemczech prowadzone są na bieżąco
    dla nieruchomości np. na Pomorzu ?
  • barabas 18.07.03, 10:48
    Nie moga byc prowadzeone, bo nie maja wlasciwosci miejscowej.

    Rejestry sluza ulatwieniu obrotu prawnego nieruchomosciami i korzystaja ze
    szczegolnej ochrony (domniemanie prawdziwosci zapisu). Jednak mozliwe jest
    przeprowadzenie przeciwdowodu. Prawo wlasnosci nie jest bowiem uzaleznione od
    wpisu do kseigi wieczystej. Gdyby tak bylo, polowa wlascicieli lokali
    mieszkalnych w Polsce, oczekujac na wpis, miesiacami nie bylaby wlascicielami
    nabytych przez siebie nieruchomosci.
  • Gość: tet IP: *.p.lodz.pl 18.07.03, 10:52
    I częsciowo tak jest bo np. bez wpisu nie można prowadzić dalszych czynności np.
    sprzedac nieruchomość czy starac się o nową drogę dojazdową itd..a zatem są to
    prawa znacznie ograniczone.
  • barabas 18.07.03, 10:55
    Rozmawiamy na wysokim stopniu abstrakcji...
    Ja nie mowie o szarej administracyjnej codziennosci, tylko o pewnych idealnych
    konstrukcjach prawnych... :-)
  • Gość: tet IP: *.p.lodz.pl 18.07.03, 10:59
    No tak - byty idealne - czyli klasyczna niemiecka filozofia idealizmu !

    Tak czy inaczej sytuacja nie jest prosta i ci ludzie mogą nazywać sie jak na
    razie co najwyżej mającymi prawo do spadku a nie włascicielami :).
    Oczywiście wszystko to jest gra w krainie bytów idealnych.
  • barabas 18.07.03, 11:08
    O nie... Od tego sa sady, by istnienie tych praw stwierdzic :-))

    Prawo to rzemioslo tak jak szewc, czy krawiec. Dostaje sie sztof wraz ze
    zleceniem, a rzemieslnik ocenia czy da sie z tym cos zrobic. No a potem
    ostateczna kontrola jakosci w postaci osoby sedziego :-))
  • Gość: tet IP: *.p.lodz.pl 18.07.03, 11:13
    No więc skoro na razie nie stwierdziły...
    Ale sądy to też tylko w ostatecznm rozrachunku ludzie i często jak pokazuje
    praktyka naginają "idealne konstrukcje prawne" do swoich subiektywnych
    preferencji. Problem tylko w tym że jedni to robią lepiej inni gorzej..
  • barabas 18.07.03, 11:19
    To ze jeszcze nikt takiego roszczenia nie wygzekwowal nie przesadza ani o jego
    istnieniu, a tym mniej o jego jakosci. Podejrzewam, ze wkrotce taka proba
    zostanie podjeta...

    Stare niemieckie przyslowie mowi: "Vor einem Gericht und auf hoher See ist der
    Mensch in Gottes Hand" (przed sadem i na morzu los czlowieka jest w reku Boga).
    Jasne, sedziowie to tylko ludzie... a ci w Polsce sa chyba jeszcze
    bardziej "ludzccy"...
  • Gość: tet IP: *.p.lodz.pl 18.07.03, 11:27
    barabas napisał:

    > To ze jeszcze nikt takiego roszczenia nie wygzekwowal nie przesadza ani o
    jego
    > istnieniu, a tym mniej o jego jakosci. Podejrzewam, ze wkrotce taka proba
    > zostanie podjeta...

    Mozliwe. Roszczenia mogą byc w końcu dowolne nie oznancza to jednak że sa
    realizowalne w kazdym przypadku.


    > Stare niemieckie przyslowie mowi: "Vor einem Gericht und auf hoher See ist
    der
    > Mensch in Gottes Hand" (przed sadem i na morzu los czlowieka jest w reku
    Boga).

    Ha, ha :)) Swietne. Czyli Rechtstaat to de facto .. rosyjska ruletka :)
    ( tu tez los czlowieka jest w reku Boga)

    > Jasne, sedziowie to tylko ludzie... a ci w Polsce sa chyba jeszcze
    > bardziej "ludzccy"...

    Nie mozna generalizowac. Zalezy jeszcze kto i dla kogo.

  • Gość: ***ULI*** IP: *.dip0.t-ipconnect.de 18.07.03, 17:45
    hallo barabas:

    a jak sie ma sprawa z (napisze po niemiecku, bo mi po polsku pojec brakuje):

    - gutgläubiger Erwerb (grobe Fahrlässigkeit und Kennenmüssen) w przypadku
    kupowania majatkow obciazonych prawami osob trzecich (tzw. "mienie
    poniemieckie")

    - Berichtigung des Grundbuchs (w przypadku, jezeli osoby takie zostaly wpisane
    do Grundbuch)
  • darr2 03.07.03, 20:21
    >Otrzymanie odszkodowania od rzadu federalnego powoduje utrate roszczenia...

    Ja tego nie rozumiem...
    Przeciez jak ktos ma udokumentowane prawo wlasnosci i wystapi o odszkodowanie
    przed sadem w Polsce albo nawet w Strasburgu, to kto udowodni, ze juz wczesniej
    otrzymal odszkodowanie od rzadu niemieckiego?

    Macie jakies pojecie co do tego? Albo czy sa jakies listy nazwisk? Kto je ma?
    Bo jak rzad niemiecki, to sie moze po polaczeniu okazac, ze te listy zaginely,
    albo sa niekompletne. Zalozmy, ze mamy synalka ss-mana z Wroclawia, co wzial
    odszkodowanie, a teraz z powodztwem zglosi sie np. maz corki albo jakis
    pociotek, co ma inne nazwisko i jak to sprawdzicie?

    Dodatkowo ktos powyzej stwierdzil, ze rzad niemiecki cos MUSI a czegos inego
    NIE MUSI. Czy wy slepi jestescie?

    Przeciez ta cala unia to jest prosta realizacja interesu niemieckiego,
    ONI NIC NIE ZROBIA tylko beda po cichu cieszyc sie z kazdej wygranej sprawy.
    Im wiecej spraw wygranych tym wieksze poparcie polityczne.

    Coraz bardziej wkurwia mnie postawa szerokich rzesz euronaiwnych debili
    wierzacych w cuda po wejsciu do Unii. Nie interesuje mnie "otrzezwienie"
    "racja", tylko to, ze dojdzie do obiektywnego zla, i NIKT tego nie powstrzyma.
    Bedzie brak pracy, brak pieniedzy, pelno spraw w sadzie o jakies zadawnione
    sprawy majatkowe i tylko skarbowka bedzie wszystkich doic i doic.

    I jak sobie pomysle, ze przez bande skorumpowanych skurwieli z SLD ludzie nawet
    nie wiedza co ich czeka, to mi sie slabo robi.

    Pozdrawiam.

    (Euroentuzjastow NIE pozdrawiam.)







  • barabas 04.07.03, 11:02
    Po co od razu przyklad SS-Mann? Wypedzeni to zwyczyjni ludzie, ktorzy harowali
    od stuleci na swoim gospodarstwie lub rzemieslnicy, majacy domy i warsztaty w
    miasteczkach i miastach.
    Samo przedstawienie aktu notarialnego sprzed wojny nie jest, moim zdaniem,
    wystarczajacym dowodem na istnienie nienaruszonego prawa wlasnosci. Byc moze,
    ze pozew nie zawierajacy zaswiadczenia o odszkodowaniu (negatywne lub
    pozytywne) jako niekompletny bedzie odrzucony? Ale o tym zadecyduje i tak sad
    wlasciwy miejscwo i rzeczowo.
    Co do wyplaty odszkodowan - techniczna strona nie jest mi dokladnie znana. Z
    tego co wiem podstawa byla decyzja administracjyn (pierwszy rejestr), a wyplaty
    dokonywal specjalny bank (drugi rejestr). Takze nie ma strachu: w Niemczech
    dokumenty przeznaczoen do zniszczenia sa uprzednio kopiowane :-)))

    Rzad federalny nie jest zawieszony w prozni i musi trzymac sie litery prawa.
    Wiaze sie z tym takze odpowiedzialnosc za czyny niedozwolone w sensie BGB.
    Tutaj jest bowiem niemozliwe, by legislatywa odmawiala publikacji umow
    miedzynarodowych w Dzienniku Ustaw w celu uchylenia sie od odpowiedzialnosci
    cywilnej - jak ma to miejsce w Polsce w sprawie roszczen Zabuzancow :-)
  • gabrielacasey 05.07.03, 03:28
  • bebokk 05.07.03, 07:32
    Gdzie mieli pójść po wypędzeniu pzez ruskich z kresów ? Do lasu ?
  • Gość: uli IP: *.dip0.t-ipconnect.de 05.07.03, 09:41
    czy wy wogole wiecie ile wypedzonych przez Polakow Niemcow dla jakiej ilosci
    wypedzonych z terenow wschodnich Polakow zrobilo miejsce?
  • bebokk 05.07.03, 11:29
    Z Zeim Wschodnich Stalin wypędził około 3,5 miliona Polaków.
    W 1939 żyło ich tam 5 milionów, do tego na kresach było 1,5 miliona Żydów i 4,5
    miliona Ukraińców i 1,5 miliona Białorusinów.
    To nie legalny rzad polski zdecydował o przynalezności Wrocławia i Szczecina do
    Polski, tylko Stalin, dawny kumpel Adolfa.
    Gdyby Adolf się z nim nie pozarł, to nie byłoby wypędzonych Polaków i Niemców.

    Polski rząd na emigracji chciał granic z przed 1 września 1939,z przyznaniem
    Polsce w ramach odszkodowania Opolszczyzny, Gdańska oraz Warmii i Mazur (
    tereny te labo historycznie należały do Polski,albo mieszkali tam Polacy,a lbo
    jedno i drugie.
  • Gość: uli IP: *.dip0.t-ipconnect.de 05.07.03, 13:13
    bebokk napisał:

    > Z Zeim Wschodnich Stalin wypędził około 3,5 miliona Polaków.
    > W 1939 żyło ich tam 5 milionów, do tego na kresach było 1,5 miliona Żydów i
    4,5
    >
    > miliona Ukraińców i 1,5 miliona Białorusinów.
    > To nie legalny rzad polski zdecydował o przynalezności Wrocławia i Szczecina
    do
    >
    > Polski, tylko Stalin, dawny kumpel Adolfa.
    > Gdyby Adolf się z nim nie pozarł, to nie byłoby wypędzonych Polaków i Niemców.
    >
    > Polski rząd na emigracji chciał granic z przed 1 września 1939,z przyznaniem
    > Polsce w ramach odszkodowania Opolszczyzny, Gdańska oraz Warmii i Mazur (
    > tereny te labo historycznie należały do Polski,albo mieszkali tam Polacy,a
    lbo
    > jedno i drugie.

    no i tutaj mamy problem! czyzby Polacy prowadzili polityke zaborcza? czy tez na
    podobnych zasadach dazyc nalezalo w okresie miedzywojennym do przylaczenia
    zaglebia ruhry do polski, bo byli tam polscy gastarbeiterzy?

    ale wracajac do tematu:
    z polskich ziem wschodnich wypedzono (czy jak to Polacy w odniesieniu do
    Niemcow nazywaja: wysiedlono) ok. 1,5 miliona ludzi. z ziem bylego
    Ostdeutschland wypedzono ok 13 milionow.
    poza tym, po I ws z terenow tzw. Ostoberschlesien oraz z Wielkopolski
    wysiedlono, wzgl te ziemie opuscily takze duze masy Niemcow.
    tak wiec teoria kompeksacji jest nastepna bajka poslich rzadow powojennych.
  • Gość: uli IP: *.dip0.t-ipconnect.de 06.07.03, 12:30
    czy wiesz, ze Münchner Abkommen bylo korekcja dyktatu wersalskiego? chodzilo o
    tereny, w ktorych wiekszascia byli Niemcy? nawet w 99,9%. Alianci sami
    podpisali sie pod tym Abkommen
  • Gość: uli IP: *.dip0.t-ipconnect.de 06.07.03, 13:14
    w tym miejscu masz racje. ale jak wiesz, nie ma czegosc takiego jak
    odpowiedzialnosc zbiorowa i ja wcale nie pisalem o pradze, w ktorej byli
    wprawdzie Niemcy ale nie w 99%. pisalem o Sudetenland. chodzi mi w tym miejscu
    nie tyle o prawa mniejszosci ile o oderwane traktatem wersalskim sila tereny z
    ludnoscia wylacznie niemiecka. i wlasnie tutaj nalezy szukac przyczyn 2 wojny
    swiatowej, ktora zakonczyla sie brutalnymi wypedzeniami i utwierdzeniem sie
    wyimaginowanych panstw narodowych. nie ma czegos takiego jak panstwo sprawcow,
    czy panstwa ofiar. sa tylko indywidualne czyny i zbrodnie, ktore musza zostac
    indywidualnie rozpatrzone. do zmiany tego porzadku rzeczy nie bylo w europie
    panstw jednonarodowych. w kazdym wystepowaly wieksze lub mniejsze mniejszosci
    narododowe, ktore od setek lat przyczynialy sie do rozwoju przez nich
    zamieszkalych regionow. i nigdy, nigdy w historii przedtem nie dochodzilo do
    wypedzen tej ludnosci (mowie tutaj wypedzen a nie wedrowki). berdzo dobry
    przyklad jest tutaj südtirol, gdzie sie granica wprawdzie zmienila, ale ludnosc
    pozostala.
    jednym z celow wspolnej europy jest wlasnie przezwyciezenie tego rodzaju
    nacjonalizmow - czyli swojego rodzaju powrot do korzeni.
  • bebokk 06.07.03, 13:27
    Ale Niemcy w Czechach nie byli prześladowani.
    W tym mieście Asz stanowili przesżło 90% mieszkańców, sprawowowali tam rządy.
    Materialnie żyli dobrze.
    CO do przezwycieżenia nacjonalizmów, to masz rację.
    Ale to nie takie proste, bo sam wiesz, ze często na tym forum też operujesz
    stereotypami.
  • Gość: uli IP: *.dip0.t-ipconnect.de 06.07.03, 13:36
    byli tak samo przesladowani jak niemcy w polsce przed 2 wojna.
    ograniczanie uzywania jezyka niemieckiego, zabranianie organizowania sie
    w katowickim obszarze przemyslowym (ostoberschlesien) oderwanym sila od niemiec
    (3 powstanie slaskie - ktorym polska zbrojnie sprzeciwila sie wynikom
    plebiscytu, przeprowadzonego pod nadzorem komisji miedzynarodowej - zaczeto
    zwalczac wolnosc slowa i zrzeszania sie (zamykanie niemieckich klubow
    sportowych) etc.
    doinformuj sie troche.
  • bebokk 06.07.03, 14:00
    Mieli wszelkie prawa i przywileje,
    a byłoby im jeszcze lepiej, gdyby zamiast popierać Hitlera, byli lojalni wobec
    swoich państw.
    W odwecie za popieranie Hitlera czasem Polacy i Czesi musieli interweniować.
  • Gość: uli IP: *.dip0.t-ipconnect.de 06.07.03, 14:11
    bebokk napisał:

    > Mieli wszelkie prawa i przywileje,
    > a byłoby im jeszcze lepiej, gdyby zamiast popierać Hitlera, byli lojalni
    wobec
    > swoich państw.
    > W odwecie za popieranie Hitlera czasem Polacy i Czesi musieli interweniować.

    nawet nie w odwecie! ;-)
    mysle tutaj o Polakach! po Münchner Abkommen od razu wyciagneli rece po Zaolzie!
  • aucho.z.r.m 03.07.03, 13:19


    no i Pan Hrabia ma racje. Czechosłowacja bezprawnie zagarneła jego majątek to
    musi oddac
    był przecież Czechem! a sympatie to inna sprawa za sympatie nie wolno kara, TO
    CO MY TEZ MAMY ODDCNAESZE MAJATKI WAM KOMUCHY!
  • bebokk 03.07.03, 13:24
    Chyba zrozumiecie :
    "| 12:20
    VÍDEŇ 3. července (ČTK) - Sudetoněmecké krajanské sdružení v Rakousku (SLÖ)
    dnes vyzvalo rakouskou vládu, aby usilovala o zřízení "nezávislé mezinárodní
    právní instance", která by nově posoudila otázku odškodnění sudetských Němců.
    Do tohoto posouzení by měli být sudetští Němci přímo zapojeni.

    Dnešní prohlášení SLÖ od kancléře Wolfganga Schüssela žádá, aby se "orientoval
    na stanovisko předsedy rakouských sociálních demokratů (SPÖ) Alfreda
    Gusenbauera", který vyzývá k finančnímu odškodnění sudetských Němců, případně k
    vracení jejich majetku na základě rozhodnutí "nějaké nezávislé mezinárodní
    právní instance".

    Lidovecký kancléř Schüssel požaduje od Prahy jen "morální gesto", což podle
    SLÖ "nestačí".

    V prohlášení landsmanšaftu se dále kritizuje nedávné vyjádření českého premiéra
    Vladimíra Špidly, který označil majetkové otázky za uzavřené, i ministra
    zahraničí Cyrila Svobody, který vracení majetku sudetským Němcům jednoznačně
    vyloučil.
    lidovky.cz/clanek.phtml?id=184045
  • bebokk 03.07.03, 13:54
    Ziomkostwa ządają od obecnego prawicowego kanclerza Austrii, aby przyjął
    stanowisko szefa Socjalistycznej Partii Austrii (SPÖ) Alfreda Gusenbauera",
    która wzywa do finansowych odszkodowań dla sudeckich Niemców, w tym oddania ich
    majatków na podstawie jakiejś niezawisłej międzynarodowej instancji prawnej.

    Kanclerz Schüssel ogranicza się tylko do żądań o moralne gesty, przeprosiny.


    I widzisz barabasu ! Jesteś tak kanclerz Austrii miękki. Oni, wypędzeni, mają
    gdzies twoje skrupuły.
    Fischer już ich popiera, Stoiber też. Mają za sobą Bundesrat,a teraz doszedł
    szef największej partii opozycyjnej w Austrii.
    Mają swoich ludzi od lewa do prawa.
    A ta międzynarodowa instancja to zapewne Strasburg lub Luksemburg,
    gdzie oczywiście sąd uzna dekrety o wypędzeniach za sprzeczne z prawami
    człowieka, nieważne i nakaże spełnienie żądań.
    I będzie piekło w Europie !
  • Gość: uli IP: *.dip0.t-ipconnect.de 03.07.03, 13:58
    dlaczego od razu pieklo? czy ty jestes za praworzadnoscia, czy tez za
    kombinowaniem?
  • barabas 03.07.03, 14:14
    Ja jestem za sadowym sprawdzeniem roszczen. To ze Wypedzeni generalnie takie
    roszczenie maja, nie podlega moim zdaniem zadnej watpliwosci. Na tym polega
    idea panstwa prawa, ze egzekutywa nie moze wyslac smutnych facetow, ktorzy
    mowia obywatelowi, a ty teraz siedz cicho. Tylko niezawisly sad oceni wartosc
    roszczenia. Mnie ta cala historia przypomina prez. Walese i obiecane tysiace i
    miliony. Najpierw radosne podniecenie a potem dementi...

    Nie nalezy jednak mylic pojec. Außenminister Fische poparl sluszne zadania
    Sudetendeutsche odszkodowan za prace przymusowa i pobyt w obozach
    koncentracyjnych. Nic mniej i nic wiecej... Czy uwazasz, ze za zbrodnie
    popelnione przez Czechow i Polakow nie powinno przyslugiwac zadoscuczynienie?
    Tak po slusznosci? Czy istnieje wg ciebie podzial na zbrodnie zbrodnie (czyli
    Rzesza Niemiecka) i sluszne zbrodnie, zbrodnie uswiecone miloscia ojczyzny
    (czyli Polska i Czechoslowacja)?

  • Gość: rafal IP: *.proxy.aol.com 03.07.03, 15:04
    barabas napisał:

    > Ja jestem za sadowym sprawdzeniem roszczen. To ze Wypedzeni generalnie takie
    > roszczenie maja, nie podlega moim zdaniem zadnej watpliwosci. Na tym polega
    > idea panstwa prawa, ze egzekutywa nie moze wyslac smutnych facetow, ktorzy
    > mowia obywatelowi, a ty teraz siedz cicho. Tylko niezawisly sad oceni wartosc
    > roszczenia. Mnie ta cala historia przypomina prez. Walese i obiecane tysiace
    i
    > miliony. Najpierw radosne podniecenie a potem dementi...
    >
    > Nie nalezy jednak mylic pojec. Außenminister Fische poparl sluszne zadania
    > Sudetendeutsche odszkodowan za prace przymusowa i pobyt w obozach
    > koncentracyjnych. Nic mniej i nic wiecej... Czy uwazasz, ze za zbrodnie
    > popelnione przez Czechow i Polakow nie powinno przyslugiwac zadoscuczynienie?
    > Tak po slusznosci? Czy istnieje wg ciebie podzial na zbrodnie zbrodnie (czyli
    > Rzesza Niemiecka) i sluszne zbrodnie, zbrodnie uswiecone miloscia ojczyzny
    > (czyli Polska i Czechoslowacja)?
    ----------------------------------
    Gdyby nie byloby rozrozniania zbrodni, nie byloby procesu w Norymberdze przeciw
    przestepcom jednej strony, lecz moglyby byc rozpatrywane tez przestepstwa
    drugiej strony (jesli byly). Tak jednak nie bylo.
    Sa wiec zbrodnie nie podlegajace jurysdykcji, choc druga strona ciagle sie z
    tym nie zgadza.
  • barabas 03.07.03, 15:10
    W Norymberdze chodzilo o zbrodnie przeciwko ludzkosci.
    W systemie sowieckim mozna bylo swobodnie mordowac nie obawiajac sie kary.

    W Polsce juz mialy miejsce procesy katow z polskich obozow koncentracyjnych na
    Slasku. Widac system europejski tutaj tez jest znany i panstwo zaczyna scigac
    morderstwo czlowieka, nie rozrozniajac przy tym, czy byl to Polak, Slazak czy
    Prusak.
  • Gość: rafal IP: *.ipt.aol.com 03.07.03, 15:18
    barabas napisał:

    > W Norymberdze chodzilo o zbrodnie przeciwko ludzkosci.
    > W systemie sowieckim mozna bylo swobodnie mordowac nie obawiajac sie kary.
    >
    > W Polsce juz mialy miejsce procesy katow z polskich obozow koncentracyjnych
    na
    > Slasku. Widac system europejski tutaj tez jest znany i panstwo zaczyna scigac
    > morderstwo czlowieka, nie rozrozniajac przy tym, czy byl to Polak, Slazak czy
    > Prusak.
    -------------------------------------
    Okres wojny konczy sie traktatem pokojowym. Na zalecenie tego traktatu
    nastapila deportacja. I to byl koniec wojny.
    Za zbrodne dokonane na deportowanych w czasie pokoju byly i sa procesy sadowe
    przeciw jego sprawca.
  • barabas 03.07.03, 15:22
    Traktat pokojowy to umowa z pokonanym. Nikt z Rzesza Niemiecka o pokoju nie
    rozmawial.
  • Gość: uli IP: *.dip0.t-ipconnect.de 03.07.03, 15:28
    tu trzeba przyznac barabas-owi racje. z tego tez powodu Niemcy nie maja do
    dzisiaj konstytucji.
  • Gość: rafal IP: *.ipt.aol.com 03.07.03, 15:32
    uli napisał(a):

    > tu trzeba przyznac barabas-owi racje. z tego tez powodu Niemcy nie maja do
    > dzisiaj konstytucji.
    ------------------------
    Cos ci sie pomieszalo.
    Niemcy maja konstytuje z roku 1948 i to bardzo postepowa nawet.
  • Gość: uli IP: *.dip0.t-ipconnect.de 03.07.03, 15:34
    niestety sie mylisz. moze barbaras tobie pomoze. jak dlugo mozna bawic sie w
    nauczyciela?
    pzdr
  • barabas 03.07.03, 15:41
    Grundgesetz to nie Verfassung :-)
    Taki smaczek dla 1.semestru prawa :-))
  • Gość: rafal IP: *.ipt.aol.com 03.07.03, 16:02
    barabas napisał:

    > Grundgesetz to nie Verfassung :-)
    > Taki smaczek dla 1.semestru prawa :-))
    -----------------------------------------
    Myslalem, ze od 1990r. Grundgesetz i Verfassung to jedno. Pomoz mi wiec to
    ponizej skomentowac:
    Handwörterbuch des politischen Systems der Bundesrepublik
    Grundgesetz – Verfassung/Verfassungsreform


    1. Das Grundgesetz als gelebte und bewährte Verfassung
    1.1 Die Ausgangslage bei Herstellung der staatlichen Einheit

    Das Jahr 1989 brachte eine historische Wende in der deutschen Geschichte.
    Niemand hatte mit ihr gerechnet. Im gleichen Jahr wurde in vielen
    Veranstaltungen auf den 40jährigen Bestand des Grundgesetzes hingewiesen. Es
    war 1949 nach dem Zusammenbruch des nationalsozialistischen Gewaltregimes
    entstanden. Damals wurde die Teilung Ds als ein vorübergehendes Schicksal
    empfunden, die auf Dauer keinen Bestand haben konnte. Der Parlamentarische Rat
    hat nicht vorhersehen können, dass die Wiedervereinigung über Jahrzehnte nicht
    möglich sein würde. Dem trug die Verfassung der neuentstandenen Bundesrepublik
    schon in ihrer Bezeichnung Rechnung. Mit dem Namen "Grundgesetz" sollte zum
    Ausdruck gebracht werden, dass es sich um ein Provisorium handele, um eine neue
    Ordnung für eine Übergangszeit. Das Grundgesetz sollte möglichst bald durch
    eine vom deutschen Volk in freier Selbstbestimmung beschlossene (gesamt)
    deutsche Verfassung abgelöst werden (Art. 146 GG in der damaligen Fassung).
    Auch die Präambel brachte den Wunsch der Deutschen nach Wiedervereinigung und
    die Pflicht aller Deutschen, sich hierum nach Kräften zu bemühen, zum Ausdruck.

    Als die 40. Wiederkehr der Verabschiedung des Grundgesetzes gefeiert wurde,
    hatten sich die meisten Bürger der Bundesrepublik und ein großer Teil der
    offiziellen Politik darauf eingerichtet, auf Dauer oder doch für eine sehr
    lange Zeit in einem geteilten Lande zu leben. Die Ordnung des Grundgesetzes
    galt nur für den westlichen Teil Deutschlands. Sie war dauerhaft und wurde ganz
    überwiegend als eine gute und gerechte Ordnung empfunden und angenommen, die
    sich bewährt hatte und an der festgehalten werden sollte. Das Verhältnis zum
    anderen deutschen Staat war auch rechtlich im Sinne eines nicht als normal
    empfundenen, aber doch erträglich gestalteten Miteinanders geregelt. In dem
    Bemühen, weiterhin bestehende Defizite – wie das Fehlen eines freien
    Reiseverkehrs in beide Richtungen und vor allem den fortbestehenden
    Schießbefehl an der durch die DDR militärisch gesicherten Grenze – allmählich
    abzubauen, bestand in der Politik eine verbreitete Neigung, die Realitäten
    anzuerkennen. Mit dem Verzicht auf das in der Präambel des Grundgesetzes
    enthaltene Wiedervereinigungsgebot und der Anerkennung einer DDR-
    Staatsbürgerschaft, die vielfach empfohlen wurden, sollten weitere menschliche
    Erleichterungen erkauft werden.

    1.2 Die Verfassungsfrage beim Zusammenbruch der DDR

    Als die Ereignisse des Jahres 1989 die Wiederherstellung der staatlichen
    Einheit Deutschlands möglich machten, standen hierfür nach dem Grundgesetz zwei
    Wege zur Verfügung: Nach Art. 146 GG konnte eine neue Verfassung erarbeitet
    werden, die mit ihrer Verabschiedung das Grundgesetz abgelöst hätte, oder die
    DDR konnte ihren Beitritt zum Grundgesetz nach dessen Art. 23 erklären. Sehr
    bald ergab sich aus der politischen und der juristischen Diskussion dieser
    Frage, dass der Weg über den Beitritt die Vereinigung rascher ermöglichte, weil
    hierfür ein Beschluss der – im März 1990 erstmals demokratisch gewählten –
    Volkskammer der DDR genügte. Aus heutiger Sicht wird man dafür dankbar sein,
    dass die im Sommer 1990 bestehende Möglichkeit, für diesen Beitritt auch die
    erforderliche Zustimmung der vier Siegermächte des Zweiten Weltkrieges zu
    gewinnen, ergriffen wurde. Schon kurze Zeit später hätte die sich
    verschlechternde politische Lage, vor allem auch der Zusammenbruch des gesamten
    Ostblocks und schließlich der Sowjetunion, mit großer Wahrscheinlichkeit diesen
    Weg ausgeschlossen und möglicherweise die Herstellung der deutschen Einheit
    ganz verhindert.

    1.3 Konsequenzen aus dem Beitritt der DDR zum GG

    Der Beitritt der DDR zum Grundgesetz hat zur Folge, dass dieses nunmehr für das
    geeinte Deutschland als dessen Verfassung gilt.

    www.bpb.de/wissen/09375032380234317660118112809202,0,0,HpS_Grundgesetz_Ve
    rfassung_Verfassungsreform_040402.html



  • barabas 03.07.03, 16:08
    Wlasnie... Ustawa zasadnicza jako zywa konstytucja.
    Mimo to, ze ustawa zasadnicza ma range konstytucyjna, konstytucja nie jest.
    Republika Weimarska konstytucje miala, dzisiejsze Niemcy jej nie maja :-)
  • Gość: ragal IP: *.ipt.aol.com 03.07.03, 16:13
    barabas napisał:

    > Grundgesetz to nie Verfassung :-)
    > Taki smaczek dla 1.semestru prawa :-))
    ------------------------------
    Uprzejmie prosze o komenterz szczegolnie tego punktu:

    1.3 Konsequenzen aus dem Beitritt der DDR zum GG
    Der Beitritt der DDR zum Grundgesetz hat zur Folge, dass dieses nunmehr für das
    geeinte Deutschland als dessen Verfassung gilt.
  • barabas 03.07.03, 16:20
    Im Pkt 1.1 wird erläutert, dass die deutsche Verfassung nur durch das deutsche
    Volk in freier Selbsbestimmung beschlossen werden kann. Der Beitritt der neuen
    Ländern zu dem bestehenden Grundgesetz hat seinen rechtlichen Charakter nicht
    geändert, da der Parlamentarische Rat und nicht das deutsche Volk das
    Grundgesetz beschlossen hat.
    So dann wird das Grundgesetz wie eine Verfassung gelebt. Es gilt eben als eine
    Verfassung, ist sie aber nicht.
  • Gość: rafal IP: *.ipt.aol.com 03.07.03, 16:27
    barabas napisał:

    > Im Pkt 1.1 wird erläutert, dass die deutsche Verfassung nur durch das
    deutsche
    > Volk in freier Selbsbestimmung beschlossen werden kann. Der Beitritt der
    neuen
    > Ländern zu dem bestehenden Grundgesetz hat seinen rechtlichen Charakter nicht
    > geändert, da der Parlamentarische Rat und nicht das deutsche Volk das
    > Grundgesetz beschlossen hat.
    > So dann wird das Grundgesetz wie eine Verfassung gelebt. Es gilt eben als
    eine
    > Verfassung, ist sie aber nicht.
    ---------------------------------
    Twoje interpretacje prawne sa byc moze ok.
    Fakt jest, ze GG na dzis ZASTEPUJE Konstytucje i jej funkcje PELNI.
    I dla laika jak ja, student I roku prawa powinien o tym wiedziec.
  • barabas 03.07.03, 16:35
    GG zastepuje konstytucje juz od lat... Uplyw czasu nie konstytucjonuje
    konstytucji :-)
    Inna rzecz, ze sa kraje w ktorych panuje porzadek konstytucjny bez konstytucji
    np. Zjednoczone Krolestwo :-)
  • Gość: tet IP: *.p.lodz.pl 18.07.03, 11:43
    Czym się zatem zajmuje Trybunał Konstytucyjny w Niemczech ? :)
  • Gość: rafal IP: *.proxy.aol.com 06.07.03, 16:21
    barabas napisał:

    > Im Pkt 1.1 wird erläutert, dass die deutsche Verfassung nur durch das
    deutsche
    > Volk in freier Selbsbestimmung beschlossen werden kann. Der Beitritt der
    neuen
    > Ländern zu dem bestehenden Grundgesetz hat seinen rechtlichen Charakter nicht
    > geändert, da der Parlamentarische Rat und nicht das deutsche Volk das
    > Grundgesetz beschlossen hat.
    > So dann wird das Grundgesetz wie eine Verfassung gelebt. Es gilt eben als
    eine
    > Verfassung, ist sie aber nicht.
    -----------------------------------------
    Zdradz mi ten "kruczek" prawny czy mysl, ktora stoi za tym, zeby od lat 13
    opierac sie, by GG nie nazwac oficjalnie Konstytucja?
    Co stoi wlasciwie na przeszkodzie ze strony prawnej?
    Podejrzewam, ze cos sie za tym kryje.
  • Gość: ? IP: *.dip0.t-ipconnect.de 06.07.03, 16:34
    a w radio maryja o tym nie mowili? ;-)
  • Gość: rafal IP: *.proxy.aol.com 06.07.03, 16:56
    Gość portalu: ? napisał(a):

    > a w radio maryja o tym nie mowili? ;-)
    -----------------------------
    niestety ulrich, nie slucham.
  • barabas 07.07.03, 10:03
    Naturalnie, ze sie kryje. A wlasciwie sie nie kryje tylko jest jasne!
    Grundgesetz przewiduje, ze niemiecka konstytucja musi byc przyjeta przez
    niemiecki narod. Konieczne byloby wiec zebranie sie Konstytuanty - czyli
    specjalnego gremium, ktorego czlonkowie wybrani by byc musieli przez wyborcow
    tylko w celu uchwalenia konstytucji. Praktycznie caly konstytucyjny ustroj
    Niemiec stalby do dyspozycji.
    Tego elita polityczny nie chciala (ze wzgledu na niepewne "nowe" kraje, traktat
    pokojowy, utracony Niemiecki Wschod itp. itd.) i sadze, ze dobrze sie tak
    stalo, aczkolwiek coraz czesciej mowi sie o koniecznosci powaznych zmian
    ustrojowych.
  • Gość: rafal IP: *.ipt.aol.com 03.07.03, 15:28
    barabas napisał:

    > Traktat pokojowy to umowa z pokonanym. Nikt z Rzesza Niemiecka o pokoju nie
    > rozmawial.
    --------------------------
    Jakto? odrzucasz podpisana przez generalicje niemiecka bezwzgledna kapitulacje,
    ktora zakonczyla stan wojny?
    Ta podpisana kapitulacja byla wlasnie o warunkach pokoju i jednoznacznie bez
    przymusu zostala podpisana!!
  • Gość: A IP: *.netspeed.com.au 03.07.03, 15:39
    Gość portalu: rafal napisał(a):


    > --------------------------
    > Jakto? odrzucasz podpisana przez generalicje niemiecka bezwzgledna
    kapitulacje,
    >
    > ktora zakonczyla stan wojny?
    > Ta podpisana kapitulacja byla wlasnie o warunkach pokoju i jednoznacznie bez
    > przymusu zostala podpisana!!

    Czy ty rozumiesz w ogole co mowisz? Przeczytaj to jeszcze raz.
  • Gość: rafal IP: *.ipt.aol.com 03.07.03, 15:44
    Gość portalu: A napisał(a):

    > Gość portalu: rafal napisał(a):
    >
    >
    > > --------------------------
    > > Jakto? odrzucasz podpisana przez generalicje niemiecka bezwzgledna
    > kapitulacje,
    > >
    > > ktora zakonczyla stan wojny?
    > > Ta podpisana kapitulacja byla wlasnie o warunkach pokoju i jednoznacznie b
    > ez
    > > przymusu zostala podpisana!!
    >
    > Czy ty rozumiesz w ogole co mowisz? Przeczytaj to jeszcze raz.
    -------------------------------------
    A ty rozumiesz o czym piszesz? O ksiezycu rozmawiali?
    A to, ze prawdopodobnie Niemcy zaluja, ze taki dokument podpisali io inna
    sprawa.
    Gdyby nie podpisali to mogliby dzis prawdopodobnie dalej filozofowac o prawie.
  • barabas 03.07.03, 15:54
    Bezwarunkowa kapitulacja nie jest traktatem pokojowym. To dwie rozne sprawy...
  • Gość: rafal IP: *.proxy.aol.com 03.07.03, 23:48
    barabas napisał:

    > Bezwarunkowa kapitulacja nie jest traktatem pokojowym. To dwie rozne
    sprawy...
    ----------------------------
    Ja Cie mam uczyc twojej histori??? Co wy 12.9 90r.podpisaliscie?
    Stoi tam jak byk:
    "Mit Inkrafttreten des Vertrages... erhielt das vereinigte Deutschland seine
    volle Souveränität über seine inneren und äußeren Angelegenheiten von den
    ehemaligen Besatzungsmächten zurück. Ein separater Friedensvertrag mit diesen
    Staaten ist daher nicht erforderlich...."
    w tlum.:
    Z chwila wejscia w zycie tego ukladu... otrzymuja zjednoczone Niemcy od bylych
    panstw okupacyjnych pelna suwerennosc wewnetrzna i zewnetrzna.
    ODDZIELNY TRAKTAT POKOJOWY Z TYMI PANSTWAMI NIE JEST KONIECZNY.

    Wiedzeli co podpisuja? czy na haju podpisywali?


  • barabas 04.07.03, 10:40
    Nie byli na "haju". Ale nie podpisali tez traktatu pokojowego. Inaczej umowa
    nazywalaby sie traktatem... :-) Niby szczegol, ale wazny...

    A'propos zdecyduj sie prosze: rozmawiamy o kapitulacji u 8. maja 45? Czy o
    umowie "2 + 4"?
  • Gość: rafal IP: *.proxy.aol.com 04.07.03, 13:23
    barabas napisał:

    > Nie byli na "haju". Ale nie podpisali tez traktatu pokojowego. Inaczej umowa
    > nazywalaby sie traktatem... :-) Niby szczegol, ale wazny...
    >
    > A'propos zdecyduj sie prosze: rozmawiamy o kapitulacji u 8. maja 45? Czy o
    > umowie "2 + 4"?
    ------------------------------
    naturalnie rozmawiamy o stanie dzisiejszym uwzgledniajac wszystko co sie
    wczesniej wydarzylo.To co mialo sens w latach 80-tych teraz ma inny wyraz.

    Wiesz tez, ze tez niektorzy z niem. znawcow miedz. prawa uwaza, ze traktaty
    pokojowe sa niekorzystne bo zawsze sa potem podstawa nowych wojen.
    I konflikt Iran-USA bedzie zakonczony podobnym niemieckim modelem.
  • barabas 04.07.03, 13:28
    Specjalisci niemieccy mowia z doswiadczenia - Traktat w Wersalu.
    Ale powodow tej niecheci jest wiele - i nie wiem czy kwestia nazwy, czy formy,
    ma tu tutaj decydujace znaczenie.
  • gabrielacasey 05.07.03, 03:40
  • Gość: tet IP: *.p.lodz.pl 18.07.03, 11:49
    Może . Ale skoro jest bezwarunkowa to logiczne jest że godzi sie na wszelkie
    warunki narzucone przez zwycięzców bez szemrania :).

    A swoją drogą to czy ta kapitulacja jest ważna skoro nie została podpisana
    przez Hitlera, najwyższego przedstawiciela Rzeszy wybranego jeszcze
    demokratycznie, bo ten już nie żył a jego "testament polityczny" był w sensie
    prawnym bezprawny ? Może sie okazać że Niemcy nadal prowadzą w sensie prawnym
    drugą wojnę światową ;))
  • Gość: PABLO IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.07.03, 16:05
    barabas napisał:

    > W Norymberdze chodzilo o zbrodnie przeciwko ludzkosci.
    > W systemie sowieckim mozna bylo swobodnie mordowac nie obawiajac sie kary.
    >
    > W Polsce juz mialy miejsce procesy katow z polskich obozow koncentracyjnych
    na
    > Slasku. Widac system europejski tutaj tez jest znany i panstwo zaczyna scigac
    > morderstwo czlowieka, nie rozrozniajac przy tym, czy byl to Polak, Slazak czy
    > Prusak.
    Doprawdy były takie procesy? I co skazali kogoś? Bo mnie sie wydawało że
    Salomon Morel do dzis otzrymuje niezłą rente od państwa polskiego. Co za
    salomona też zapłacimy odszkodowanie? W końcu działał w imieniu państwa
    polskiego! No ale w żadnym wypadku nie można go pozbawić emerytury to byłoby
    niehumanitarne!
  • gabrielacasey 05.07.03, 03:36
    sadami wojskowymi za zbrodnie na niemieckiej ludnosci cywilnej? Stawiali. I
    dlatego nie trzeba bylo fundowac dla nich specjalnego trybunalu...
  • bebokk 03.07.03, 15:10
    Trochę dziwne, ale skoro to Was bawi.

    Co do rezygancji z roszczeń RFN i Niemców w sprawach majątkowych :
    skoro Polska zrezygnowała w imieniu swoich obywateli, to jak widać jest to
    możliwe w prawie międzynarodowym

    Co do osób pracujących w obozach, kopalniach uranu PO WOJNIE :
    powinni oni skarżyć tych, którzy ich więzili ( jeśli byli więzieni
    niesłusznie ).
    Prawo, nawet w PRL i Czechach zakazywało torturowania więźniów, czyli jeżeli
    rzeczywiście byli tak traktowani, to mają duże szans nawet jeżeli siedzieli
    słusznie jako zbrodniarze hitlerowscy.
  • barabas 03.07.03, 15:18
    Otoz nie. Przejecie zobowiazan lub zrzeczenie sie praw reguluje prawo
    wewnetrzne - tak jak jeden z poprzednikow przedstawil - takie zrzeczenie
    powodowaloby odpowiedzialnosc odszkodowawcza rzadu federalnego.

    Ciesze sie, ze chociaz w tym punkcie sie zgadzamy. I to jest tez zgodne z
    wypowiedzia Fischera: Odszkodowanie za niewolnicza prace i bezprawie.
  • Gość: uli IP: *.dip0.t-ipconnect.de 03.07.03, 15:20
    proba rownania prawa europejskiego do polskiego jest chorym pomyslem. prawo
    polskie oparte jest wprawdzie o standardy zachodnie (szczegolnie BGB i HGB,
    powstale w czasach bismarcka) ale zostalo przez lata "zgwalcone", tzn. coraz
    bardziej odbieglo od standardu.
  • Gość: A IP: *.netspeed.com.au 03.07.03, 15:21
    barabas napisał:

    > Ja jestem za sadowym sprawdzeniem roszczen.

    Jakie mialyby byc kryteria, ktorymi mialyby sie posluzyc sady? Ktore sady -
    polskie, niemieckie ? Co to mialoby oznaczac? Powrot do granic z 1939 roku ,
    czy moze wczesniej? Jakie prawo mialoby byc rozstrzygajace, cywilne ? Wojna
    nie byla procesem cywilnym ! Jak daleko mialyby isc nasze wzajemne roszczenia?

    Rodzina mojej mamy stracila w Warszawie dom w ostatnich dniach wrzesnia 1939.
    Pozniej sie "rozpierzchla" po calej Polsce. Czesc pracowala w niemieckich
    obozach pracy, bo w Warszawie zostala zlapana bez "wlasciwych", tj. niemieckich
    dokumentow (jakie prawo bylo wlasciwe i kto to ustali ?) Przy tym, aby pozostac
    przy sprawach cywilnoprawnych, wedlug jakich stawek i w jakiej walucie
    ustalic "utracone roboczogodziny" przez rodzine mojej matki w wyniku drugiej
    wojny swiatowej. Mysle, ze takich rodzin z wymiernymi roszczeniami w Polsce sa
    miliony (i spadkobiercy - potomkowie).

    Jezeli Niemcy chca uczciwie sie rozliczyc, to trzeba im w tym pomoc. Nie
    bedziemy drobiazgowi w tych rachunkach i kazdy policzy co mu sie nalezy,
    uwzgledniajac narosle i nalezne odsetki. Biorac to pod uwage, mysle, ze Niemcy
    nie bardzo zdaja sobie sprawe o czym mowia podnoszac sprawe odszkodowan. Pare
    miast zburzono w Polsce i Niemcy ich nie odbudowali. Moze odbudowujac je beda
    miec zatrudnienie, ktorego tak potrzebuja. W Rosji odbudowali przeciez czesc
    miast pracujac przez wiele lat (ich jency wojenni).

    Oczywiscie Niemcy sporo ucierpieli i stracili w czasie tej wojny, ale wszystko
    nalezy ustawic we wlasciwych proporcjach. To nie ma znaczenia, ze ten czy
    tamten polityk nie dogadal sie w przeszlosci z komunistycznym kacykiem -
    odszkodowania Polsce nie zostaly wyplacone. Ba, one nawet nigdy przez nikogo
    nie byly policzone! Czy nasi sympatyczni sasiedzi zza Odry o tym wiedza ?

    Czlonkowstwo w Unii napewno nam w tym procesie pomoze i ustalimy i wyplacimy
    sobie wzajemne roszczenia bardzo starannie.

    Pozdrowienia,
    A

  • Gość: uli IP: *.dip0.t-ipconnect.de 03.07.03, 15:25
    Gość portalu: A napisał(a):

    > barabas napisał:
    >
    > > Ja jestem za sadowym sprawdzeniem roszczen.
    >
    > Jakie mialyby byc kryteria, ktorymi mialyby sie posluzyc sady? Ktore sady -
    > polskie, niemieckie ? Co to mialoby oznaczac? Powrot do granic z 1939 roku ,
    > czy moze wczesniej? Jakie prawo mialoby byc rozstrzygajace, cywilne ? Wojna
    > nie byla procesem cywilnym ! Jak daleko mialyby isc nasze wzajemne
    roszczenia?
    >
    > Rodzina mojej mamy stracila w Warszawie dom w ostatnich dniach wrzesnia
    1939.
    > Pozniej sie "rozpierzchla" po calej Polsce. Czesc pracowala w niemieckich
    > obozach pracy, bo w Warszawie zostala zlapana bez "wlasciwych", tj.
    niemieckich
    >
    > dokumentow (jakie prawo bylo wlasciwe i kto to ustali ?) Przy tym, aby
    pozostac
    >
    > przy sprawach cywilnoprawnych, wedlug jakich stawek i w jakiej walucie
    > ustalic "utracone roboczogodziny" przez rodzine mojej matki w wyniku drugiej
    > wojny swiatowej. Mysle, ze takich rodzin z wymiernymi roszczeniami w Polsce
    sa
    > miliony (i spadkobiercy - potomkowie).
    >
    > Jezeli Niemcy chca uczciwie sie rozliczyc, to trzeba im w tym pomoc. Nie
    > bedziemy drobiazgowi w tych rachunkach i kazdy policzy co mu sie nalezy,
    > uwzgledniajac narosle i nalezne odsetki. Biorac to pod uwage, mysle, ze
    Niemcy
    >
    > nie bardzo zdaja sobie sprawe o czym mowia podnoszac sprawe odszkodowan.
    Pare
    > miast zburzono w Polsce i Niemcy ich nie odbudowali.

    i tu sie mylisz. tysiace niemcow z tzw. ziem odzyskanych pracowalo przymusowo
    przy odbudowie warszawy. poza tym, w celu uzskania materialu budowlanego (nie
    kazdy wie z czego i jak sie robi cegly ;-) rozebrano na tych terenach bardzo
    wiele zamkow, palacy, ratuszy i osiedli.



    Moze odbudowujac je beda
    > miec zatrudnienie, ktorego tak potrzebuja. W Rosji odbudowali przeciez czesc
    > miast pracujac przez wiele lat (ich jency wojenni).
    >
    > Oczywiscie Niemcy sporo ucierpieli i stracili w czasie tej wojny, ale
    wszystko
    > nalezy ustawic we wlasciwych proporcjach. To nie ma znaczenia, ze ten czy
    > tamten polityk nie dogadal sie w przeszlosci z komunistycznym kacykiem -
    > odszkodowania Polsce nie zostaly wyplacone. Ba, one nawet nigdy przez nikogo
    > nie byly policzone! Czy nasi sympatyczni sasiedzi zza Odry o tym wiedza ?
    >
    > Czlonkowstwo w Unii napewno nam w tym procesie pomoze i ustalimy i wyplacimy
    > sobie wzajemne roszczenia bardzo starannie.
    >
    > Pozdrowienia,
    > A
    >
    >
  • Gość: A IP: *.netspeed.com.au 03.07.03, 15:31
    Gość portalu: uli napisał(a):

    > i tu sie mylisz. tysiace niemcow z tzw. ziem odzyskanych pracowalo przymusowo
    > przy odbudowie warszawy. poza tym, w celu uzskania materialu budowlanego (nie
    > kazdy wie z czego i jak sie robi cegly ;-) rozebrano na tych terenach bardzo
    > wiele zamkow, palacy, ratuszy i osiedli.
    >
    Nie zgadzam sie. Dom mojej mamy nigdy nie zostal odbudowany i nie zostalo przez
    nikogo zaplacone odszkodowanie. To jest czesc roszczenia cywilnoprawnego mojej
    rodziny. Czyz nie?

    Moze nawet cegla - jak piszesz - byla uzyta do innego celu, ale sprawa
    odszkodowania stoi do dzis!

    Pozdrowienia
    A
  • barabas 03.07.03, 15:26
    Naturalnie, ze sady polskie: Przedmiot sporu znajduje sie obecnie na terytorium
    Polski.
    Cala sprawa to spor o prawo wlasnosc. Osobiste losy, historyczne
    odpowiedzialnosci, dzielowa sprawiedliwosc odgrywaja tu raczej poslednia role.
    Takze argumenty z "Krzyzakow" Forda, czy "Mein Kampf" sa nie na miejscu.
  • Gość: A IP: *.netspeed.com.au 03.07.03, 15:36
    barabas napisał:

    > Naturalnie, ze sady polskie: Przedmiot sporu znajduje sie obecnie na
    terytorium
    >
    > Polski.

    Skad ta pewnosc? Tereny, o krorych mowimy byly na obszarze Rzeszy, Niemcy by
    sie z tym nie zgodzili!
    > Cala sprawa to spor o prawo wlasnosc. Osobiste losy, historyczne
    > odpowiedzialnosci, dzielowa sprawiedliwosc odgrywaja tu raczej poslednia role.
    Absolutnie sie ludzie nie doceniacie. Jesli te sprawy stana kiedys przed
    jakimikolwiek sadami cywilnymi, to wlasnie straty osobiste wyceniane sa
    najwyzej (ogladaj amerykanskie filmy).

    > Takze argumenty z "Krzyzakow" Forda, czy "Mein Kampf" sa nie na miejscu.
    Gdzie ja cos takiego napisalem?

    Pozdrowienia
    A
  • Gość: uli IP: *.dip0.t-ipconnect.de 03.07.03, 15:37
    czerpanie wiedzy z amerykanskich filmow? to naprawde cos nowego. bylo zutaj juz
    wiele "ciekawych wypowiedzi" ale ta jest super!
    dobry kawal!
  • Gość: A IP: *.netspeed.com.au 03.07.03, 15:48
    Gość portalu: uli napisał(a):

    > czerpanie wiedzy z amerykanskich filmow? to naprawde cos nowego. bylo zutaj
    juz
    >
    > wiele "ciekawych wypowiedzi" ale ta jest super!
    > dobry kawal!

    Niezupelnie kawal. Czy wiesz, ze za odniesione "szkody na zdrowiu psychicznym"
    sady przyznaja bardzo duze odszkodowania (compensation for psychic trauma)?
    Nie widziales tego na filmach? To moze raczej poczytaj sobie orzecznictwo
    wspolczesnych sadow amerykanskich w powodzwach cywilnych o podobnym charakterze.
    Odszkodowania liczone sa w milionach dolarow od osoby i wyplacane. Myslisz, ze
    Polacy nie przedstawia podobnych roszczen cywilnoprawnych? Niemcy to zrobia
    napewno.

    Nie ciesz sie za bardzo. To tylko poczatek.

    Pozdrowienia
    A


  • barabas 03.07.03, 15:55
    Tu obowiazuje system kontynentalny a nie common law :-))
    Dzieki Bogu...!
  • gabrielacasey 05.07.03, 03:51
    paru solicitors i barristers. To tylko na filmach prowadza oni te sprawy o
    odszkodowania za ciezki frajer!
  • gabrielacasey 05.07.03, 03:53
    SPECYFICZNY system prawny? Prawo precedensow? I ze ani polskie, ani niemieckie
    prawo ma sie do tego bardzo srednio?
  • barabas 03.07.03, 15:52
    Tyle, ze Rzeszy Niemieckiej w granicach z 1937 juz nie ma a Niemcy sa tylko
    spadkobierca prawnym. Pomijajac juz jasne regulacje kodeksowe (ZPO w Niemczech
    i k.p.k. w Polsce regulujace wlasciwosc sadowa) byloby sadowi niemieckiemu
    niezwykle trudno egzekwowac swoj wyrok. Wiec na zdrowy rozum - wlasciwy moze
    byc tylko sad polski.

    Roszczenie Wypedzonych mialoby uzasadnieni tylko w kwestii naruszenie prawa
    wlasnosci. Nie dalej jak w ubieglym tygodniu BGH (Bundesgerichtshof) odrzucil
    pozew obywateli Grecji, zadajacych od rzadz federlanego odszkodowania za straty
    moralne (utrata zacia czlonkow rodziny w wyniku pacyfikacji policyjnych),
    uzasadniajac, ze w takich sprawach powodztwo przysluguje wylacznie podmiotom
    panstwowym. Postanowienie sadu powolywalo sie na normy prawa miedzynorodowego...
  • Gość: rafal IP: *.ipt.aol.com 03.07.03, 17:02
    barabas napisał:

    > Tyle, ze Rzeszy Niemieckiej w granicach z 1937 juz nie ma a Niemcy sa tylko
    > spadkobierca prawnym. Pomijajac juz jasne regulacje kodeksowe (ZPO w
    Niemczech
    > i k.p.k. w Polsce regulujace wlasciwosc sadowa) byloby sadowi niemieckiemu
    > niezwykle trudno egzekwowac swoj wyrok. Wiec na zdrowy rozum - wlasciwy moze
    > byc tylko sad polski.
    >
    > Roszczenie Wypedzonych mialoby uzasadnieni tylko w kwestii naruszenie prawa
    > wlasnosci. Nie dalej jak w ubieglym tygodniu BGH (Bundesgerichtshof) odrzucil
    > pozew obywateli Grecji, zadajacych od rzadz federlanego odszkodowania za
    straty
    >
    > moralne (utrata zacia czlonkow rodziny w wyniku pacyfikacji policyjnych),
    > uzasadniajac, ze w takich sprawach powodztwo przysluguje wylacznie podmiotom
    > panstwowym. Postanowienie sadu powolywalo sie na normy prawa
    miedzynorodowego..
    > .
    --------------------------
    Czyli robicie caly swiat na wschod i poludnie od was "w lolo" od lat.
    Wszystko ponoc zgodnie z litera prawa.
    Tylko macie respekt do Zydow i ich adwokatow, ktorzy wasza interpretacje prawa
    podwazaja i procesy wygrywaja.
    Teoretyczni powinnismy paru zydowskich adwokatow ze Stanow wynajac w celu
    obrony.
    Pamietasz obrobke Beckera przez Burstyna w Miami.
    Adwokaci Beckera nie istnieli.
  • barabas 03.07.03, 17:06
    Nie znam historii, ale chetnie przeczytam.

    Dlaczego " w lolo". RFN zawarlo przed laty umowe z Grecja o odszkodowaniach. To
    nie jest wina rzadu federalnego, ze pieniadze nie dotarly do ofiar.
  • gabrielacasey 05.07.03, 03:56
    Nawet Brytyjczycy, ktorzy - w teorii - maja niby zblizony, za cholere nie moga
    sie w tym amerykanskim "common law" polapac. A Polak, jak zwykle, wie lepiej.
    Bo "Dynastie" ogladal...
  • gabrielacasey 05.07.03, 03:33
    specjalna instancje powola!!! A ci austriaccy socjalisci od paru lat sa w
    Europie pieszczotliwie zwani "nazisci".
  • bebokk 05.07.03, 07:30
    ...główna partia opozycyjna Austriii o charakterze LEWICOWYM,
    SOCJALDEMOKRATYCZNYM.
    Aż do czasu koalicji z partią wolnościową byli w rządzie z ludowcami.
  • gabrielacasey 05.07.03, 03:32
    byc w nim juz dawno - od chwili podpisania przez Polske Konwencji Praw
    Czlowieka!!! To z tym sie Trybunal wiaze, nie zas z przynaleznoscia czy nie
    Polski do Unii!!! Nb. sprawy do Strasburga mozna wnosic dopiero po przegraniu
    az po najwyzsza instancje sprawy w sadach narodowych (sa wyjatki, ale
    nieliczne).
  • bebokk 03.07.03, 21:01
    Chociaż raz Kaczyński zachował się normalnie i jako JEDYNY ( to pokazuje
    myślenie,a raczej jego brak u pozostałych działaczy partyjnych )
    ZDECYDOWANIE poparł Czechy w ich walce z niemieckimi żądaniami :
    lidovky.cz/clanek.phtml?id=184132
    Powiedział :
    "Tady není místo pro žádnou váhavost, protože pak bychom jednoho dne museli
    platit odškodnění i my," řekl Kaczyński."
    Tutakj nie ma miejsca na zadne wahanie, dlatego że musielibyśmy płacić
    odszkodowanie i my.

    I jeszcze jedno :
    "Podle jeho slov představuje tento typ požadavků pokus o falšování
    historie. "Podle stejné logiky bychom mohli stavět před soud lidi za útoky na
    gestapo"
    Według jego słów przedstawia ten typ roszczeń próbę fałszowania historii.
    Według tej samej logiki ( co u Fischera i Stoibera - to miał na myśli ),
    moglibyśmy ( w Polsce -log. ) stawiać przed sądami ludzi za ataki na gestapo.
  • Gość: A IP: *.netspeed.com.au 04.07.03, 02:08
    bebokk napisał:

    > > Według jego słów przedstawia ten typ roszczeń próbę fałszowania historii.
    > Według tej samej logiki ( co u Fischera i Stoibera - to miał na myśli ),
    > moglibyśmy ( w Polsce -log. ) stawiać przed sądami ludzi za ataki na gestapo.

    Sprawa odszkodowan nie ma szans na zadne rozwiazanie na plaszczyznie prawnej.
    W moich poprzednich postach staralem sie pokazac absurdalnosc prob stawiania
    tych sprawy chocby tylko na plaszczyznie cywilnoprawnej.

    Mam nadzieje, ze pieczeniarze polityczni w Niemczech zostana zdominowani przez
    rozsadna wiekszosc i sprawa "odwracania" skutkow wojny powoli wygasnie.
    Inaczej wspolpraca pomiedzy krajami czlonkowskimi bylaby niemozliwa.

    Pozdrowienia,
    A
  • bebokk 04.07.03, 08:28
    Premier Spidla i prezydent Klaus oraz cały czeski sejm spotykają się dziś na
    nadzwyczajnym posiedzeniu.
    Rząd chce zmienić ustawy, tak aby uniemożliwić skutecznie wszelkie roszczenia
    wypędzonych i potwierdzić ważność przejęcia przez Czechów majątków niemieckich.
    Chodzi o ochronę czeskich obywateli.
    Polsie władze nadal śpią i udają, że problem nie istnieje.
    lidovky.cz/clanek.phtml?id=184094
    Na czeskim forum pojawili się ( podobnie jak w Polsce ) obrońcy Niemców,
    którzy popierają ich żądania. Jednemu nieźle ktoś odpisał ( podaję w wersji
    oryginalnej ) :
    "Karlíku, běž si hrát na písek s kýblíčkem a formičkami ... Na historii, právo,
    politiku máš ještě dost času až vyrosteš a nabudeš trochu rozoumku. Teď tomu
    ještě nerozumíš a pleteš"
  • bebokk 04.07.03, 20:49

    Na jednym z czeskich forów jakiś Czech napisał :
    "W 1938 w Libercu Niemcy chodzili z transparentami "Wir wollen heim ins Reich"
    ( My chcemy do domu, do Rzeszy-Niemiec ).
    Myśmy Czesi w 1945 tylko spełnili ich gorące życzenie !"
  • bebokk 04.07.03, 21:11
    lidovky.centrum.cz/clanek.phtml?id=184341
    W największym skrócie :
    szefowie WSZYSTKICH partii ZGODNIE ustalili, że minister sprawiedliwości ma
    zwrócić się do Sądu Najwyższego o przedstawienie czego i jak mogą domagać się
    Niemcy i jak w odpowiedzi na to postępować ( jak sady czeskie powinny
    postępować w tych sprawach ).
    Gminy pozwane o zwrot majątków Niemcom ( chodzi o zamki, mienie komunalne
    itp. ) otrzymają pełną pomoc prawną państwa, które będzie finansować koszty
    procesów.

    Czesi zjednoczyli się od komunistów po konserwatystów i nie lekceważą problemu !
  • Gość: rafal IP: *.proxy.aol.com 04.07.03, 21:32
    bebokk napisał:

    > lidovky.centrum.cz/clanek.phtml?id=184341
    > W największym skrócie :
    > szefowie WSZYSTKICH partii ZGODNIE ustalili, że minister sprawiedliwości ma
    > zwrócić się do Sądu Najwyższego o przedstawienie czego i jak mogą domagać się
    > Niemcy i jak w odpowiedzi na to postępować ( jak sady czeskie powinny
    > postępować w tych sprawach ).
    > Gminy pozwane o zwrot majątków Niemcom ( chodzi o zamki, mienie komunalne
    > itp. ) otrzymają pełną pomoc prawną państwa, które będzie finansować koszty
    > procesów.
    >
    > Czesi zjednoczyli się od komunistów po konserwatystów i nie lekceważą
    problemu
    > !
    ----------------------------
    Prof. Jadwiga Staniszkis po raz pierwszy powiedziala oficjalnie, to o czym my
    caly czas dykutowalismy:
    Staniszkis: Ja obawiam się jeszcze jednego szoku. Układ między Polską a
    Niemcami dla prywatnych sporów, dotyczących spraw własnościowych, pozostawił
    otwartą drogę sądową. Na dawnych terenach niemieckich czeka nas potężna lawina
    procesów toczących się o każdy kolejny dom. Będzie to dynamit, który utoruje u
    nas populistom drogę do władzy.

    Nas moga zarzucic w krotkim czasie kilkuset tys. spraw sadowxch, co oznacza
    totalny kolaps naszego sadownictwa.
    Naturalnie rzad Niemiec nie ma z tym nic wspolnego!!
    Ale nasz rzad, ktory ma z tym WIELE WSPOLNEGO NADAL NIE REAGUJE (totalne
    oklamywanie narodu. Spece GW tez odegrali tu swoja role).
    DLA NIEGO NIE MA NADAL SPRAWY.
  • Gość: A IP: *.netspeed.com.au 05.07.03, 02:07
    Gość portalu: rafal napisał(a):

    > ----------------------------
    > Prof. Jadwiga Staniszkis po raz pierwszy powiedziala oficjalnie, to o czym my
    > caly czas dykutowalismy:
    > Staniszkis: Ja obawiam się jeszcze jednego szoku. Układ między Polską a
    > Niemcami dla prywatnych sporów, dotyczących spraw własnościowych, pozostawił
    > otwartą drogę sądową. Na dawnych terenach niemieckich czeka nas potężna
    lawina
    > procesów toczących się o każdy kolejny dom. Będzie to dynamit, który utoruje
    u
    > nas populistom drogę do władzy.
    >
    > Nas moga zarzucic w krotkim czasie kilkuset tys. spraw sadowxch, co oznacza
    > totalny kolaps naszego sadownictwa.
    > Naturalnie rzad Niemiec nie ma z tym nic wspolnego!!
    > Ale nasz rzad, ktory ma z tym WIELE WSPOLNEGO NADAL NIE REAGUJE (totalne
    > oklamywanie narodu. Spece GW tez odegrali tu swoja role).
    > DLA NIEGO NIE MA NADAL SPRAWY.

    W poprzednich moich postach napisalem, ze Polacy powinni przygotowac swoje
    roszczenia zwiazane ze stratami spowodowanymi przez Niemcow w czasie drugiej
    wojny swiatowej. Napewno beda wielokrotnie wieksze niz wszystkie niemieckie
    roszczenia majatkowe na Ziemiach Odzyskanych.

    Sady polskie moga nie rozpatrywac pozwow Niemcow bez zasady wzajemnosci, tj.
    zadoscuczynienia za straty spowodowane wojna.

    Polska, wreszcie, moze nie wykonywac wyrokow sadow niemieckich i innych
    dotyczacych Ziem Odzyskanych.

    Wracamy w ten sposob do roku 1945. Ale Niemcy wyraznie tego chca.
    Pozdrowienia,
    A
  • Gość: rafal IP: *.proxy.aol.com 05.07.03, 03:06
    Gość portalu: A napisał(a):


    > W poprzednich moich postach napisalem, ze Polacy powinni przygotowac swoje
    > roszczenia zwiazane ze stratami spowodowanymi przez Niemcow w czasie drugiej
    > wojny swiatowej. Napewno beda wielokrotnie wieksze niz wszystkie niemieckie
    > roszczenia majatkowe na Ziemiach Odzyskanych.
    >
    > Sady polskie moga nie rozpatrywac pozwow Niemcow bez zasady wzajemnosci, tj.
    > zadoscuczynienia za straty spowodowane wojna.
    >
    > Polska, wreszcie, moze nie wykonywac wyrokow sadow niemieckich i innych
    > dotyczacych Ziem Odzyskanych.
    >
    > Wracamy w ten sposob do roku 1945. Ale Niemcy wyraznie tego chca.
    > Pozdrowienia,
    > A
    ------------------------------------
    Ale ty nie rozumiesz bluesa.
    Rzady Polski i Niemiec uwazaja, ze miedzy nami rachunki sa wyrownane.
    Wszystko zostalo uregulowane.
    Ale prawnie, mozliwe sa roszczenia poszczegolnych Niemcow posiadajacych prawa
    wlasnosci do ziemi czy budynkow na terenie Polski. Czyli do Polakow
    uzytkujacych ziemie czy budynki, do ktorych nie posiadaja prawa wlasnosci.
    Chodzi o rozstrzygniecie: DO KOGO TO NALEZY?
    Sytuacja prawna Czech jest zupelnie inna.
    Tam wystepuja prywatnie Niemcy do PANSTWA o rekompensate.
    Havel od 97 prowadzil z RFN rozmowy bezskutecznie o kompromis nie cofajac
    dekretow Benesa.
    W 2001 parlament czeski te dekrety potwierdzil.
    I tam jesT sprawa: panstwo kontra byli obywatele Czech, dzisiaj Niemiec.

  • Gość: A IP: *.netspeed.com.au 05.07.03, 05:22
    Gość portalu: rafal napisał(a):

    > ------------------------------------
    > Ale ty nie rozumiesz bluesa.
    > Rzady Polski i Niemiec uwazaja, ze miedzy nami rachunki sa wyrownane.
    > Wszystko zostalo uregulowane.
    > Ale prawnie, mozliwe sa roszczenia poszczegolnych Niemcow posiadajacych prawa
    > wlasnosci do ziemi czy budynkow na terenie Polski. Czyli do Polakow
    > uzytkujacych ziemie czy budynki, do ktorych nie posiadaja prawa wlasnosci.
    > Chodzi o rozstrzygniecie: DO KOGO TO NALEZY?
    > Sytuacja prawna Czech jest zupelnie inna.
    > Tam wystepuja prywatnie Niemcy do PANSTWA o rekompensate.
    > Havel od 97 prowadzil z RFN rozmowy bezskutecznie o kompromis nie cofajac
    > dekretow Benesa.
    > W 2001 parlament czeski te dekrety potwierdzil.
    > I tam jesT sprawa: panstwo kontra byli obywatele Czech, dzisiaj Niemiec.
    >
    Dziekuje za wyjasnienia. Mnie nie chodzi o Czechow i dekrety Benesza. Ja
    mowie o sytuacji mienia poniemieckiego na Ziemiach Odzyskanych. Oczywiscie, w
    tym przypadku Niemcy uzywaja innych podstaw prawnych. A wedlug prawa cywilnego
    ciaglosc prawna wlasnosci moze byc latwo przez Niemcow udowodniona przed kazdym
    sadem, ktory dopusci rozpatrywanie takich roszczen. Chodzi o to, aby takich
    roszczen nie rozpatrywaly zadne sady. Nabycie przez Polakow tej wlasnosci lub
    dzierzawa wieczysta jest wynikiem wojny a nie transferu praw na drodze cywilnej.
    Pozdrowienia,
    A
  • Gość: rafal IP: *.proxy.aol.com 05.07.03, 14:04
    Gość portalu: A napisał(a):

    > Gość portalu: rafal napisał(a):
    >
    > > ------------------------------------
    > > Ale ty nie rozumiesz bluesa.
    > > Rzady Polski i Niemiec uwazaja, ze miedzy nami rachunki sa wyrownane.
    > > Wszystko zostalo uregulowane.
    > > Ale prawnie, mozliwe sa roszczenia poszczegolnych Niemcow posiadajacych pr
    > awa
    > > wlasnosci do ziemi czy budynkow na terenie Polski. Czyli do Polakow
    > > uzytkujacych ziemie czy budynki, do ktorych nie posiadaja prawa wlasnosci.
    > > Chodzi o rozstrzygniecie: DO KOGO TO NALEZY?
    > > Sytuacja prawna Czech jest zupelnie inna.
    > > Tam wystepuja prywatnie Niemcy do PANSTWA o rekompensate.
    > > Havel od 97 prowadzil z RFN rozmowy bezskutecznie o kompromis nie cofajac
    > > dekretow Benesa.
    > > W 2001 parlament czeski te dekrety potwierdzil.
    > > I tam jesT sprawa: panstwo kontra byli obywatele Czech, dzisiaj Niemiec.
    > >
    > Dziekuje za wyjasnienia. Mnie nie chodzi o Czechow i dekrety Benesza. Ja
    > mowie o sytuacji mienia poniemieckiego na Ziemiach Odzyskanych. Oczywiscie,
    w
    > tym przypadku Niemcy uzywaja innych podstaw prawnych. A wedlug prawa
    cywilnego
    >
    > ciaglosc prawna wlasnosci moze byc latwo przez Niemcow udowodniona przed
    kazdym
    >
    > sadem, ktory dopusci rozpatrywanie takich roszczen. Chodzi o to, aby takich
    > roszczen nie rozpatrywaly zadne sady. Nabycie przez Polakow tej wlasnosci
    lub
    > dzierzawa wieczysta jest wynikiem wojny a nie transferu praw na drodze
    cywilnej
    > .
    > Pozdrowienia,
    > A
    -----------------------------------------
    Dolaczam panu 3 linki analizujace problem.
    Wypowiedz niezaleznego experta:
    www.iyp.org/polish/history/antypolonizmy/europa_443.html
    Watki tego forum:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=522&w=5875789pzdr.
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=522&w=5519091
  • Gość: A IP: *.netspeed.com.au 06.07.03, 05:48
    Gość portalu: rafal napisał(a):

    > Gość portalu: A napisał(a):
    >
    > > Gość portalu: rafal napisał(a):
    > -----------------------------------------
    > Dolaczam panu 3 linki analizujace problem.
    > Wypowiedz niezaleznego experta:

    Dziekuje za interesujace linki. Profesor Kiezun rozumuje sluznie w odniesieniu
    do sprawy stopnia ochrony mienia. Stosunki zobowiazaniowe sa na ogol slabsza
    forma ochrony prawnej, niz te wynikajace z wlasnosci. Napisalem wiecej na ten
    temat tutaj: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
    f=522&w=6701841&a=6703091

    Sugerowana przez profesora Kiezuna zamiana obecnej formy wlasnosci na Ziemiach
    Odzyskanych nie rozwiazuje jednak problemu dopuszczalnosci roszczen cywilnych
    wynikajacych ze skutkow wojny.

    Problem polega na tym, ze w negocjacjach unijnych Polska nie dazyla do
    rozwiazania tego problemu z Niemcami w sposob jasny i bezposredni, liczac sie
    slusznie z niechecia Niemcow do podjecia tego trudnego politycznie tematu.
    Moze teraz, gdy Czesi sa pod sporym naciskiem, przyjdzie polskiemu MSZ wrocic
    do tych spraw i wynegocjowac z Niemcami sposob traktowania przez sady podobnych
    roszczen, tj. odrzucania ich przez sady obu krajow i nieuznawania wyrokow w tej
    sprawie ktokolwiek by takie wyroki wydal (np. Strasburg).

    Przyjecie rozwiazan proponowanych obecnie jako "dzierzawa od Panstwa" postawi
    nas w podobnej sytuacji prawnej do tej, w ktorej obecnie znalezli sie Czesi: to
    Panstwo Polskie przyjeloby na siebie ciezar ochrony przed niemieckimi pozwami
    cywilnymi.

    Nie jest to jednak zupelnie "pewna" forma ochrony prawnej, gdyz Polska uznaje
    wyroki sadu w Strasburgu. W tym kontekscie, niewiadomo jak sad ten
    potraktuje "legalnosc" takiego polskiego rozwiazania, tj. zgodnosc z duchem i
    litera prawa unijnego (co to znaczy?). W tym zakresie Polska zrzekla sie
    czesci swych suwerennych praw na rzecz Unii, ale nie mozna z tego wnioskowac,
    ze prawo to (unijne) ma "odwracac" skutki wojny i wole zwyciezcow.

    Pozdrowienia,
    A
  • gabrielacasey 05.07.03, 04:03
    Nie zas Niemca - wyroki sadow polskich sa chyba do przewidzenia?
  • Gość: Jan IP: *.krosno.sdi.tpnet.pl 06.07.03, 19:28
    "NAJWYŻSZY CZAS": Rozpoczęło się odliczanie
    Stanisław Michalkiewicz powraca ("NCz!" nr 27-28/2003) do problemu żądań
    niemieckich wobec Czech, które są coraz bardziej butne. A następna w kolejce
    jest Polska:
    "Kiedy tylko zakończyło się w Republice Czeskiej referendum w sprawie
    przystąpienia tego państwa do Unii Europejskiej, zaraz niemiecki Bundesrat
    wystąpił do Czech z żądaniem uchylenia tzw. dekretów Benesza, a więc wydanych
    po II wojnie światowej aktów prawnych, na podstawie których Niemcy sudeccy
    zostali wywłaszczeni i deportowani z Czech do Niemiec. [...]
    Ważne jest to, że po raz pierwszy z żądaniem uchylenia dekretów Benesza zwrócił
    się do Czech nie indywidualny polityk niemiecki czy grupa "wypędzonych", tylko
    konstytucyjny organ niemieckiego państwa. Oznacza to, że nasze ostrzeżenia
    sprzed referendum, iż dążenie do zmiany stosunków własnościowych nie tylko w
    Sudetach, ale i na polskich Ziemiach Zachodnich i Północnych, stanowi oficjalną
    politykę państwa niemieckiego, zgodną z uchwałą Bundestagu z 29 maja 1998 roku.
    Eurofile udawali, że tych ostrzeżeń nie słyszą, a jeśli już nie mogli tego
    udawać, np. podczas bezpośrednich debat z udziałem publiczności, obrzucali
    obelgami tych, którzy te ostrzeżenia zgłaszali, zarzucając im kłamstwo i
    demagogię. Można by potraktować takie zachowania jako zwyczajne u nas
    bęcwalstwo ludzi biorących odpowiedzialność za państwo, gdyby nie fakt, że
    doskonale zdawali sobie sprawę z powagi tych ostrzeżeń oraz płynących z nich
    konsekwencji. Dowodem, że eurofile bagatelizujący na użytek propagandy fakt
    niemieckich roszczeń do Ziem Zachodnich i Północnych doskonale zdawali sobie
    sprawę z własnych kłamstw, jest ustawa z 11 kwietnia 2003 roku o kształtowaniu
    ustroju rolnego. [...]"

    Oczywiście, że sobie zdawali sprawę. Dziś nawet tego nie ukrywają.
    "Widzimy, że wbrew uspokajającym lub wręcz kłamliwym deklaracjom sprzed
    referendum, jakoby nie było żadnego problemu, władze starały się gorączkowo
    znaleźć jakieś remedium chroniące obywateli polskich na Ziemiach Zachodnich i
    Północnych przed niemieckim dążeniem do zmiany stosunków własnościowych na tych
    terenach. Taki pośpiech, niechby i w ostatniej chwili (nowelizację uchwalono
    tuż przed podpisaniem przez Polskę traktatu w Atenach), byłby może i chwalebny,
    gdyby nie wątpliwość, czy owe środki zaradcze nie okażą się bezskuteczne. Po
    pierwsze, zarówno ustawa z 26 lipca 2001 roku, jak i nowelizacja z kwietnia
    2003 roku ufundowane są na zasadzie w sposób oczywisty, a nawet rażący
    sprzecznej z przytoczonymi wyżej normami obowiązującej konstytucji. Oczywiście
    możliwe jest, że Trybunał Konstytucyjny dostanie rozkaz, by ze względu na rację
    stanu przejść do porządku nad tymi sprzecznościami, a wtedy, ma się rozumieć,
    oddali wszelkie skargi. Tak się robi w państwie prawnym, szczególnie takim, jak
    nasze, czego dowodem jest choćby uznanie przez TK za sprzeczną z konstytucją
    uchwały lustracyjnej Sejmu z 28 maja 1992 r. Pytanie tylko, czy takie
    orzeczenie polskiego Trybunału Konstytucyjnego zrobi wrażenie w Niemczech.
    Chodzi mi o takie wrażenie, by Niemcy powstrzymały się przed dalszymi próbami
    realizowania roszczeń majątkowych tzw. wypędzonych. To zaś nie jest już takie
    pewne, a to z uwagi na przepisy obowiązującej w Polsce konstytucji (art. 9,
    art. 87 i art. 91) i stosowne normy prawa międzynarodowego, które Polska
    ratyfikowała lub ratyfikuje. [...]
    A więc już nie ratyfikowana umowa korzysta z tego pierwszeństwa. Pierwszeństwo,
    a więc rangę nadrzędną nad ustawodawstwem krajowym mają już wszelkie prawa
    ustanawiane przez tę organizację międzynarodową. [...]
    Po drugie - remedium przygotowane przez polskie władze na kolanie tuż przed
    referendum ufundowane jest na założeniu, że prawo własności dotychczasowych
    polskich użytkowników wieczystych skonfunduje niemieckich "wypędzonych",
    dysponujących dokumentami potwierdzającymi ich własność. Obawiam się wszelako,
    czy nie jest to aby rezultat zakorzenionego u naszych mężów stanu
    przyzwyczajenia do rozwiązań blagierskich. Na organach naszego państwa, które
    ma wielowiekową tradycję blagierstwa, rozwiązania blagierskie robią wrażenie,
    zwłaszcza gdy są "pomazane złotem", ale na państwach poważnych - już
    niekoniecznie. Co będzie, jeśli Niemcy podniosą, iż zgodnie z zasadą nemo plus
    iuris itd. państwo polskie nie mogło nikomu "zamienić" użytkowania wieczystego
    na prawo własności, bo nie wiadomo, czy samo dysponowało tym prawem na terenach
    należących w roku 1937 do Rzeszy Niemieckiej? Rzecz w tym, że zgodnie z
    decyzjami czterech mocarstw w Poczdamie, Polska otrzymała te obszary
    w "tymczasowy zarząd" względnie w "tymczasową administrację", zaś ostatecznych
    status prawny tych terytoriów miał zostać uregulowany w traktacie pokojowym
    polsko-niemieckim. [...]
    Kto będzie rozstrzygał ewentualne spory, jakimi zasadami się kierował, a
    wreszcie - co będzie, jeśli ten spór polsko-niemiecki zostałby rozstrzygnięty
    wbrew polskiemu interesowi? Co wtedy? Żądanie Bundesratu skierowane pod adresem
    Republiki Czeskiej pokazuje, że nie są to wcale pytania teoretyczne. Cóż zatem
    zrobi wtedy rozbrojona Polska, naszpikowana, niczym sztufada słoniną, niemiecką
    agenturą wpływu i z mediami stanowiącymi własność niemieckich spółek? [...]"

    Patrząc na to wszystko można powiedzieć, że merytoryczna debata, jaka nie
    odbyła się przed referendum, odbywa się teraz, bo i prasa euroforyczna podnosi
    to samo i często tak samo. Tyle, że to musztarda po obiedzie.
    (opr. zel)
  • Gość: Jan IP: *.krosno.sdi.tpnet.pl 06.07.03, 19:30
    gabrielacasey napisała:

    > Nie zas Niemca - wyroki sadow polskich sa chyba do przewidzenia?
    "NAJWYŻSZY CZAS": Rozpoczęło się odliczanie
    Stanisław Michalkiewicz powraca ("NCz!" nr 27-28/2003) do problemu żądań
    niemieckich wobec Czech, które są coraz bardziej butne. A następna w kolejce
    jest Polska:
    "Kiedy tylko zakończyło się w Republice Czeskiej referendum w sprawie
    przystąpienia tego państwa do Unii Europejskiej, zaraz niemiecki Bundesrat
    wystąpił do Czech z żądaniem uchylenia tzw. dekretów Benesza, a więc wydanych
    po II wojnie światowej aktów prawnych, na podstawie których Niemcy sudeccy
    zostali wywłaszczeni i deportowani z Czech do Niemiec. [...]
    Ważne jest to, że po raz pierwszy z żądaniem uchylenia dekretów Benesza zwrócił
    się do Czech nie indywidualny polityk niemiecki czy grupa "wypędzonych", tylko
    konstytucyjny organ niemieckiego państwa. Oznacza to, że nasze ostrzeżenia
    sprzed referendum, iż dążenie do zmiany stosunków własnościowych nie tylko w
    Sudetach, ale i na polskich Ziemiach Zachodnich i Północnych, stanowi oficjalną
    politykę państwa niemieckiego, zgodną z uchwałą Bundestagu z 29 maja 1998 roku.
    Eurofile udawali, że tych ostrzeżeń nie słyszą, a jeśli już nie mogli tego
    udawać, np. podczas bezpośrednich debat z udziałem publiczności, obrzucali
    obelgami tych, którzy te ostrzeżenia zgłaszali, zarzucając im kłamstwo i
    demagogię. Można by potraktować takie zachowania jako zwyczajne u nas
    bęcwalstwo ludzi biorących odpowiedzialność za państwo, gdyby nie fakt, że
    doskonale zdawali sobie sprawę z powagi tych ostrzeżeń oraz płynących z nich
    konsekwencji. Dowodem, że eurofile bagatelizujący na użytek propagandy fakt
    niemieckich roszczeń do Ziem Zachodnich i Północnych doskonale zdawali sobie
    sprawę z własnych kłamstw, jest ustawa z 11 kwietnia 2003 roku o kształtowaniu
    ustroju rolnego. [...]"

    Oczywiście, że sobie zdawali sprawę. Dziś nawet tego nie ukrywają.
    "Widzimy, że wbrew uspokajającym lub wręcz kłamliwym deklaracjom sprzed
    referendum, jakoby nie było żadnego problemu, władze starały się gorączkowo
    znaleźć jakieś remedium chroniące obywateli polskich na Ziemiach Zachodnich i
    Północnych przed niemieckim dążeniem do zmiany stosunków własnościowych na tych
    terenach. Taki pośpiech, niechby i w ostatniej chwili (nowelizację uchwalono
    tuż przed podpisaniem przez Polskę traktatu w Atenach), byłby może i chwalebny,
    gdyby nie wątpliwość, czy owe środki zaradcze nie okażą się bezskuteczne. Po
    pierwsze, zarówno ustawa z 26 lipca 2001 roku, jak i nowelizacja z kwietnia
    2003 roku ufundowane są na zasadzie w sposób oczywisty, a nawet rażący
    sprzecznej z przytoczonymi wyżej normami obowiązującej konstytucji. Oczywiście
    możliwe jest, że Trybunał Konstytucyjny dostanie rozkaz, by ze względu na rację
    stanu przejść do porządku nad tymi sprzecznościami, a wtedy, ma się rozumieć,
    oddali wszelkie skargi. Tak się robi w państwie prawnym, szczególnie takim, jak
    nasze, czego dowodem jest choćby uznanie przez TK za sprzeczną z konstytucją
    uchwały lustracyjnej Sejmu z 28 maja 1992 r. Pytanie tylko, czy takie
    orzeczenie polskiego Trybunału Konstytucyjnego zrobi wrażenie w Niemczech.
    Chodzi mi o takie wrażenie, by Niemcy powstrzymały się przed dalszymi próbami
    realizowania roszczeń majątkowych tzw. wypędzonych. To zaś nie jest już takie
    pewne, a to z uwagi na przepisy obowiązującej w Polsce konstytucji (art. 9,
    art. 87 i art. 91) i stosowne normy prawa międzynarodowego, które Polska
    ratyfikowała lub ratyfikuje. [...]
    A więc już nie ratyfikowana umowa korzysta z tego pierwszeństwa. Pierwszeństwo,
    a więc rangę nadrzędną nad ustawodawstwem krajowym mają już wszelkie prawa
    ustanawiane przez tę organizację międzynarodową. [...]
    Po drugie - remedium przygotowane przez polskie władze na kolanie tuż przed
    referendum ufundowane jest na założeniu, że prawo własności dotychczasowych
    polskich użytkowników wieczystych skonfunduje niemieckich "wypędzonych",
    dysponujących dokumentami potwierdzającymi ich własność. Obawiam się wszelako,
    czy nie jest to aby rezultat zakorzenionego u naszych mężów stanu
    przyzwyczajenia do rozwiązań blagierskich. Na organach naszego państwa, które
    ma wielowiekową tradycję blagierstwa, rozwiązania blagierskie robią wrażenie,
    zwłaszcza gdy są "pomazane złotem", ale na państwach poważnych - już
    niekoniecznie. Co będzie, jeśli Niemcy podniosą, iż zgodnie z zasadą nemo plus
    iuris itd. państwo polskie nie mogło nikomu "zamienić" użytkowania wieczystego
    na prawo własności, bo nie wiadomo, czy samo dysponowało tym prawem na terenach
    należących w roku 1937 do Rzeszy Niemieckiej? Rzecz w tym, że zgodnie z
    decyzjami czterech mocarstw w Poczdamie, Polska otrzymała te obszary
    w "tymczasowy zarząd" względnie w "tymczasową administrację", zaś ostatecznych
    status prawny tych terytoriów miał zostać uregulowany w traktacie pokojowym
    polsko-niemieckim. [...]
    Kto będzie rozstrzygał ewentualne spory, jakimi zasadami się kierował, a
    wreszcie - co będzie, jeśli ten spór polsko-niemiecki zostałby rozstrzygnięty
    wbrew polskiemu interesowi? Co wtedy? Żądanie Bundesratu skierowane pod adresem
    Republiki Czeskiej pokazuje, że nie są to wcale pytania teoretyczne. Cóż zatem
    zrobi wtedy rozbrojona Polska, naszpikowana, niczym sztufada słoniną, niemiecką
    agenturą wpływu i z mediami stanowiącymi własność niemieckich spółek? [...]"

    Patrząc na to wszystko można powiedzieć, że merytoryczna debata, jaka nie
    odbyła się przed referendum, odbywa się teraz, bo i prasa euroforyczna podnosi
    to samo i często tak samo. Tyle, że to musztarda po obiedzie.
    (opr. zel)
  • gabrielacasey 05.07.03, 04:00
    rownej ci inteligencji - SOBA SAMYM!!!
  • gabrielacasey 05.07.03, 04:01
    to jeszcze lepsza kpina z niezawoslosci sadow, nizli parlamentarne brednie
    niejakiego Blaira.
  • bebokk 07.07.03, 20:54
    Dzisiaj prezydent Klaus zwołał spotkanie na szczycie,
    czyli ON, premier Szpidla, marszałek sejmu Zaoralek, marszałek senatu Pithart.
    Celem spotkania jest ustalenie wspólnego stanowiska władzy ustawodawczej i
    wykonawczej w sprawie roszczeń niemieckich.
    Wszycy 4 Panowie zdecydowanie występują przeciwko jakimkolwiek zwrotom majątku
    Niemcom Sudeckim.
    lidovky.cz/clanek.phtml?id=184721
  • gabrielacasey 05.07.03, 03:24
  • bebokk 05.07.03, 07:26
    Kinsky to stara szlachecka, czeska rodzina !
    W XVIII wieku ulegli germanizacji ( podobnie jak bardzo wielu innych czeskich
    szlachciców ) i zaczęli deklarować się jako Niemcy.
    Czesi podali jego czeskie imiona, bo tak zawsze czynią w przypadku swoich
    dawnych i obecnych współobywateli, a Kinsky nim był.
  • Gość: PABLO IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.07.03, 12:58
    daj spokój nie dyskutuj z Gabi. Ona albo jest durna albo to dziennikarzyna z
    Wyborczej opłacany/a przez Michnika za wypisyawanie bredni na tym forum.
    stawiam jednak że jest durnowata.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka