Dodaj do ulubionych

Uszkodzone płytki u sąsiada z góry po remoncie

09.12.18, 20:18
Witam Wszystkich,
Od prawie roku (luty 2018) jestem właścicielem mieszkania na 3-cim pietrze. Mieszkanie kupiłem do kapitalnego remontu. Zaraz po kupnie zaczął się remont (marzec 2018). Na początku było skrobanie ścian , skuwanie kafelek (wystarczyło stuknąć i odpadały) , potem było wycinanie metalowych ościeżnic (wielka płyta z roku 1970+). Następnie zaczęła się wymiana instalacji no i co za tym idzie wiercenie otworów pod nowe gniazdka, nacinanie ścian pod przewody a więc nie obyło się bez wiertarki z młotkiem i jakigoś tam samego młotka. No bo nożykiem przecież w żelbecie otworów nie zrobię. Kilka dni po rozpoczęciu głośniejszych prac przyszedł sąsiad (koło 80) i stwierdził bardzo grzecznie ,że od tych prac popękały mu płytki ( płytki pierwszej młodości nie były 15x15 około) w łazience i kuchni, poszedłem zobaczyłem no i faktycznie pęknięte są nie wszystkie trochę tu trochę tu ale są. Sprawa na jakiś czas ucichła. Miesiąc może dwa później zaczepił mnie i znów o tych płytkach , że ma pękniete i boi się żeby tylko nie odpadły, miałem wrażenie ,że nic ode mnie nie chce , że mnie tylko informuje i pyta kiedy się skończą te najgłośniejsze prace. A trwały ze 4 miesiące bo robiłem to po pracy 17-21. 8-ego grudnia (wczoraj) spotkałem się z nim pod wejściem do bloku i mówi 'kiedy sie skończy ten remont ,bo z tymi płytkami to go ładnie załatwiłem i musimy się jakoś dogadać?" ja na to ,że remont Proszę Pana to się już dawno skończył a wiercił jakieś otwory żeby powiesić cokolwiek to będe całe życie i , że mam jeszcze mnóstwo rzeczy do powieszenia przykręcenia itp. po lekiej sprzeczce zapytałem w jaki sposób mam położyć instalacje, obsadzić gniazdka bez wywiercenia otworu otwornicą? co nożykiem mam wyciąć? Oburzył sie powiedział, że jestem mu winny jakieś zadośćuczynienie i ,że pójdzie do ubezpieczyciela. Po konsultacji z kilkoma osobami co jakieś tam remonty robią, twierdzą że jest to niemożliwe, że od wiercenia w ścianie pękły płytki i to nie bezpośrednio na tej co ma te pekniete kafelki. Bo jego sciana nie jest jedną i tą samą co ja mam na dole tylko jest miedzy nimi strop oddzielający. i jak silny musiałby być udar żeby pękła płytka na górze. Mam podobne zdanie. PRZEPRASZAM za wypracowanie ale 25 lat mieszkałem na wsi w domu i jest to dla mnie szokujące doświadczenie. Ptyania moje brzmią:
1. Czy jest to możliwe, że od wiercenia dziur pod gniazdko i wykuwania naciętej fleksem bruzdy młotkiem i przecinakiem pod przewód, czy wiercenia otworów pod stelaż do płyt GK jest możliwe ,że popękały sąsiadowi z góry płytki?
2. Zakładając , że tak- w jaki sposób jest on mi to w stanie udowodnić?
3. Jak się mogę bronić?
4. Jakie pieniądze ewentualnie za zadośćuczynienie są do przyjęcia, jeżeli to moja wina i chciałby się dogadać?
Proszę o pomoc. Dodam, że ubezpieczenia jeszcze nie wykupiłem.
Edytor zaawansowany
  • majkowa 10.12.18, 00:34
    1/. sprawdź czy u innych sąsiadów też coś popękało, zwłaszcza u tych, którzy mieszkają bliżej.
    2/. ustal kiedy były kładzione płytki u poszkodowanego, zdejmijcie jedną pękniętą płytkę i obejrzyjcie przekrój pęknięcia pod lupą. Można odróżnić pęknięcie sprzed miesiąca od pęknięcia sprzed 20 lat.

    Moim zdaniem nie jest możliwe pęknięcie płytek wskutek wibracji lub uderzeń w odległości 3 m. Może, gdyby były po drugiej stronie tej samej ściany, ale nigdy w przypadku gdy leżą na innej ścianie i dodatkowo na innej kondygnacji.

    Gdyby płytki pękały tak jak to opisał sąsiad, to byłaby to powszechnie znana właściwość płytek, a żaden budowlaniec tego nie potwierdzi.

    Najlepiej wytłumaczy mu to ubezpieczyciel. Jeżeli on ma ubezpieczone mieszkanie to niech zgłosi pęknięcia do niego.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka