Dodaj do ulubionych

Ludzie demony w zarządach wspólnot

02.11.04, 17:18

Witam!

Ciagle słysze narzekania na zarząców że nie dbaja o interesy
właścicieli lokali. Prosze jednak zauważyć, że czesto do zarządów
wspólnot sa wybierane osoby chore na władzę. Osoby takie podpisując umowy
o zarządzanie\administrowanie uważaja że zarządca/administrator powinien
spełniać ich wszystkie zachcianki. Traktuja zarządce jak pracownika wspólnoty
mieszkaniowej. To sa ludzie demony, którzy szkodza wspólnotom mieszkaniowym.
Takimi wspólnotami najczęściej zarządzają/administrują firmy, które
nastawiaja sie na "zysk w krótkim czasie".
Dlatego też warto zastanowić nad dobrym wyborem zarządu wspólnoty.


Pzdr

Mrozik
Obserwuj wątek
    • babczyk Re: Ludzie demony w zarządach wspólnot 02.11.04, 17:41
      mrozik.jarek napisał:
      >Prosze jednak zauważyć, że czesto do zarządów wspólnot sa wybierane osoby
      chore na władzę <
      Jak to sprawdzić.

      > takie podpisując umowy o zarządzanie\administrowanie uważaja że
      zarządca/administrator powinien spełniać ich wszystkie zachcianki <

      Wielu tak chce ale ja jako właściciel zatrudniający zarządcę liczę na jego
      lojalność i kompetencje. A znam zarządcę który interes wspólnoty stawia ponad
      wszystko. I to jest fakt.
      A o jakich zachciankach mowa.Gdy zarządca jest OK. to wytłumaczy lub też
      doinformuje mieszkańców wspólnoty czy to na zebraniu czy to w formie jakiegoś
      pisma do tych którzy go zatrudnili na czym jakis problem polega i jak go można
      rozwiazać. Ale tak nie jest.
      Proszę wybaczyć o ten sarkazm ale przezemnie przemawia tylko doświadczenie z
      takim zarządcą.
      Nawet nie można się na niego poskarżyć bo Komisja Odpowiedzialności Zawodowej
      stwierdziła że to nie mój problem tylko zarządu.
      Odbiorą mi mieszkanie ale to nie mój problem tylko zarzadu.
      Zadłużą mnie ale to nie mój problem tylko zarzadu.
      Taki spychanie jeden na drugiego. To nie ja to kolega.
      I co Pan na to.

      Szanuję Pana ale przemawia przezemnie bezsilna wściekłość.

      Pozdrawiam
      • mrozik.jarek Re: Ludzie demony w zarządach wspólnot 02.11.04, 20:58
        babczyk napisał:

        > mrozik.jarek napisał:
        >
        > Nawet nie można się na niego poskarżyć bo Komisja Odpowiedzialności Zawodowej
        > stwierdziła że to nie mój problem tylko zarządu.

        Komisja Odpowiedzialności Zawodowej podchodzi do Pana sprawy bardzo formalnie.
        Uważa, że jeżeli zarząd zatrudnił administratora, który nie spełnia oczekiwań
        właścicieli lokali, to trzeba zmienić zarząd. Jeżeli właściciele lokali nie sa
        wstanie zmienić zarządu tzn, że akceptuja taki stan rzeczy.

        Ponad dwa lata temu miałem przyjemnośc podpisć umowe o administrowanie
        nieruchomościami z zarządem "wspólnoty". Po podpisaniu umowy rozpocząłem
        przejmowanie dokumentacji finansowej od poprzedniego zarządcy. Właściciwe
        to nie rozpocząłem, bo nie było co przejmować. Wspólnota nie miała swoich
        kosztów. KOszty wspólnoty były kosztami zarządcy. Powiedziałem wówczas temu
        samozwańczemu zarządowi, że ja tych kserokopii nie przejmuję. Wówczas demony
        powiedziały mi że nie widzą dalszej ze mna współpracy. Znalazł sie inny
        zarządca, który przejął te śmieci. W chwili obecnej we "wspólnocie" tej
        jest duże zadłużenie, a część właścicieli szuka kandydata na zarządcę sądowego.

        > Szanuję Pana ale przemawia przezemnie bezsilna wściekłość.
        Wiele budynków nie przejałem tylko dlatego, że nie zaproponowałem członkom
        zarządów wynagrodzenia.
        I też jestem wściekły na siebie - że widzę tylko nieruchomość - i na tych
        drapiezników, którzy za parę groszy oddadzą sprawy wspólnoty zupełnie
        nieznanej osobie.

        Pozdrawiam

        • babczyk Re: Ludzie demony w zarządach wspólnot 02.11.04, 21:34
          mrozik.jarek napisał:

          > Komisja Odpowiedzialności Zawodowej podchodzi do Pana sprawy bardzo formalnie<
          To od czego w końcu jest ta komisja jeśli nie wyciąga wniosków z sygnałów do
          niej docierających.
          Toż to pies ogrodnika, sam nie zrobi pożądku a drugiemu nie da lub nie pomoże.
          Nie ma jak to ciepłe posadki i regularna pensja.

          >Uważa, że jeżeli zarząd zatrudnił administratora, który nie spełnia oczekiwań
          właścicieli lokali, to trzeba zmienić zarząd. Jeżeli właściciele lokali nie sa
          wstanie zmienić zarządu tzn, że akceptuja taki stan rzeczy <

          Czy to znaczy że ja i ci co są ze mną jako mniejszość mamy akceptować wszystko
          co akceptuje nie interesująca się niczym większość. Ta większość która
          np.ostatnio podpisała uchwałe o wieloletnim planie finansowania ocieplania
          ścian szczytowych oraz położenia na pozostałych ścianach tynków akrylowych bo
          to ładnie wygląda, nie wiedząc i nie interesując się ILE ICH TO BĘDZIE
          KOSZTOWAŁO I CZY TO CO MA BYĆ ROBIONE MA JAKIKOLWIEK SENS i czy przyniesie w
          przyszłości korzyści w postaci np. mniejszych opłat za CO.
          A przecież ta większość gnębi mniejszość. I czy ta mniejszość ma iść razem z
          tym stadem............
          Może powiedziane to jest zbyt brutalnie, ale takie mamy czasy i mało kto
          przestrzega sawuar-wiwru.

          Miłej lektury
          • terri15 Re: Ludzie demony w zarządach wspólnot 02.11.04, 22:13
            Nie wiem jak to było u Babczyka. Ja wymieniam pisma z MI od początku tego roku
            prosząc o przekazanie mojej sprawy do rozpatrzenia przez KOZ, dosyłam wciąż
            nowe dokumenty – mają czarno na białym co wyprawia zarządca ale ani im w głowie
            oczyszczanie szeregów zarządców. Wciąż za mało dowodów... zbyt cenny czas
            członków komisji....szkoda pieniędzy podatników.....- takie otrzymuje
            odpowiedzi; po prostu nie ma możliwości dotarcia do KOZ, już na szczeblu
            jakiegoś zastępcy ministra zapada decyzja że to sprawa nie dla komisji. A ja w
            swej naiwności oczekiwałam na wiadomość od komisji że sprawą się zajmą lub nie.
            A tu pracownicy ministerstwa jak lwy bronią dostępu do komisji....OCHRONARZE na
            medal--
            terri15 gg 8394295
    • terri15 Re: Ludzie demony w zarządach wspólnot 02.11.04, 18:32
      Zarząd chory na władzę to zły zarząd-zgadzam się. Ale jeszcze gorszy zarząd
      taki , który na niczym się nie zna i nie chce zapoznać a tylko bezmyślnie
      przyklaskuje zarządcy . A właściciela który trochę się orientuje i domaga się
      swoich praw gnoi razem z zarządcą. Bo przecież taki który czegoś się domaga to
      jest zły , bo....no? dlaczego? Bo zna swoje prawa i wie że może tego i owego
      wymagać od kogoś komu w końcu PŁACI za to że ten będzie działał w jego
      interesie.
      Pisze Pan> „Traktują zarządcę jak pracownika wspólnoty mieszkaniowej.”<
      SORRY. Jeśli zawieramy umowę-zlecenie o prowadzenie spraw wspólnoty to chyba
      ten ktoś JEST PRACOWNIKIEM WSPÓLNOTY. Czy się mylę?
      Wychodzę ze słusznego moim zdaniem założenia że skoro płacę to mam prawo też
      wymagać aby praca była porządnie wykonywana. I nie jest to wcale żaden zamach
      na zarządcę. Ale nie mam zamiaru pozwalać by zarządca uważał się za PANA I
      WŁADCĘ we wspólnocie. Znam kilku zarządców , i niestety nie mam o nich dobrego
      zdania. Zrzucanie winy na właścicieli że nie znają się a tylko mącą jest
      zbytnim upraszczaniem sprawy. Porządny zarządca, który stara się dobrze i
      rzetelnie wykonywać swoją pracę nie będzie unikał spotkań z członkami
      wspólnoty, nie będzie ukrywał dokumentów i nie będzie napuszczał jednych na
      drugich. Za to powinien wyjaśniać , wyjaśniać i jeszcze raz wyjaśniać. Przepisy
      prawne jakie są każdy widzi. Zwykłemu właścicielowi trudno połapać się w tym
      gąszczu. Za to Zarządca to przecież FACHOWIEC, którego jednym z zadań powinno
      być pomaganie właścicielom zrozumienie tegoż. Ale wielu boi się tych co zadają
      pytania. A stosując uniki i nie odpowiadając na pytania dają powody do
      podejrzeń- bo przecież ten kto jest w porządku nie boi się pytań .....i tak się
      tworzy błędne koło. Zamiast traktować się po partnersku jedni drugich uważają
      za wrogów i zaczynają walczyć ze sobą. I po co to?

      --
      terri15 gg 8394295
      • grudziadz Re: Ludzie demony w zarządach wspólnot 03.11.04, 13:52
        a ja własnie przezyłam nalot członka wspólnoty - koszmar -

        i poszło o rok 2002 !!!!!!!!!!
        Pani z okienka bankowego wypisała panu członkowi wspólnoty stany kont - a że
        kont w banku duzo to się pani pomyliło BO z BZ i remontówka z eksploatacją -
        iiii zaczęło się - ZARZĄDCA ( czyli ja) WYPROWADZIŁ Z KONTA W NOCY Z 31 XII
        2002 ROKU NA 01.I 2003 PIENIĄDZE !!!!!!!!!!

        Pan był w latach 70-tych biegłym rewidentem i na poczatku spytał mnie czy
        jakies podstawy ekonomii miałam w szkole !!!!- mówię, ze skończyłam marketing i
        zarządzanie - no to pan członek mówi - acha to co to konto to pani wie - mówię,
        ze wie
        przez godzinę udawadnial mi, że jestem zlodziej - a na koniec jak w końcu
        zrozumiał swój błąd w dochodzeniu - to stwierdził- no widzi pani tak czasami
        dobrze atmosferę oczyścic

        zwróciłam panu członkowi uwagę że może warto byłoby dobrze sprawdzić a nie
        wysuwac tak daleko idące oszcerstwa - pan się uśmiechnał i mówi - a widzi pani
        dobrze byłoby też , żeby tu u pani w biurze co dwa tygodnie były DYŻURY
        ZARZĄDU postawiłaby pani kawke a oni by tu siedzieli i wyjasniali problemy -
        no poprostu rozbrajający pan lat 80 !!!


        • babczyk Re: Ludzie demony w zarządach wspólnot 03.11.04, 16:38
          grudziadz napisała:

          > Pan był w latach 70-tych biegłym rewidentem i na poczatku spytał mnie czy
          jakies podstawy ekonomii miałam w szkole !!!!- <

          A czy nie szło na spokojnie wytłumaczyc sobie te rozbieżności. Przeciez to
          takie proste.A już mówienie że ktoś w latach 70-tych był......jest po prostu
          bezczelnością.Wiadomo że wszystko z czasem sie zmienia i sugerowanie a zarazem
          twierdzenie że ktoś jest głupi jest nieodpowiedzialne. Mam za soba parę lat
          życia i pracy w budownictwie a twierdzenie staremu budowlańcowi ze chaty kryte
          słomą są przeżytkiem, to jest obraza dla niego gdyż bardzo wielu nowobogackich
          właścicieli takie np. dachy w takim stylu sobie życzy.

          Pozdrawiam
          • grudziadz Re: Ludzie demony w zarządach wspólnot 03.11.04, 16:48
            absolutnie nie chciałam, żeby ta wypowiedź zabrzmiala jak drwienie z kogo
            kolwiek
            poprostu - osoba ta potraktowała mnie z góry własnie dlatego, że był tym
            rewidentem w latach 70-tych i to właśnie ten pan pokazywał mi legitymację z lat
            70-tych i wspominal jak to panie z róznych działów księgowości chciały go
            przekupic za to że czegos nie zauwazył.
            Stare przyzwyczajenia sa czasami silniejsze niz konkretna rozmowa na temat
            rozwiązania problemu.
            Problem został rozwiązany i wyjasniony - ale niesmak został i dlugo będzie o
            sobie przypominał.
            Cóz taka nasza praca ;)
            POZDRAWIAM
        • jerzyroman Re: Ludzie demony w zarządach wspólnot 04.11.04, 13:42
          grudziadz napisała:

          > a ja własnie przezyłam nalot członka wspólnoty - koszmar -

          przez godzinę udawadnial mi, że jestem zlodziej - a na koniec jak w końcu
          zrozumiał swój błąd w dochodzeniu

          Proponuję poświęcić ok 100 zł i zakupić najprostszy dyktafon. Należy położyć go
          w biurze w zasięgu ręki (np w szufladzie).
          W przypadku, gdy dyskusja zmierza w kierunku kłótni , oszczerstw i ubliżania
          należy wyjąć urządzenie i uprzejmie powiedzieć:
          "pozwoli Pan/Pani, że będe nagrywać naszą rozmowę".
          Zazwyczaj działa to jak kubeł zimnej wody i temperatura dyskusji spada.
          Pozdrawiam.
    • awenidapauliszta Re: Ludzie demony w zarządach wspólnot 06.01.05, 23:26
      narzekacie na członków zarządu wspólnoty, ale często jest tak, że nikt do tego
      zarządu wejść nie chce. czasami jest jedna osoba, która chce coś zmienić, a
      reszta "nie ma czasu". często członek zarządu staje się nim, żeby w ogóle
      zarząd powstał. doświadczenia nabywa się z czasem, więc to normalne, ze chce
      się mieć choć odrobinę oparcia i zaufania do administratora (choć ja i tak
      wszystko sprawdzam). a czasami jest tak, że trzeba administratora popychać
      palcem, zeby cokolwiek zrobił.
    • hugo3 Re: Ludzie demony w zarządach wspólnot 07.01.05, 14:08
      Witam
      To co do tej pory przeczytałem w 100% się zgadza. Zarówno to,że członkowie
      wspólnot mają wszystko daleko gdzieś , jak i to ,że nie można tylko narzekać na
      Zarzadcę. Ja sam jestem członkiem takiej Chorej Wspólnoty z Demonem w Zarządzie
      (wątek3108) dlatego doskonale wiem ,że ludzie choć trochę chcący zmienić obecny
      stan przewaznie są w mniejszości. Nie mamy siły przebicia. Jakiekolwiek
      zaintersowanie się sytuacją budynku odbierane jest jako niesłuszny atak. I tak
      źle i tak niedobrze. Dużo jeszcze minie czasu żeby wyść na prostą .Ale
      człowiek powinien wyciągać wnioski z popełnionych błędów , a nie każdy pomimo
      wieku potrafi to robć.Jeszcze raz pozdrawiam wszystkich Wspólnotowiczów
      • ask3 Re: Ludzie demony w zarządach wspólnot 11.01.05, 09:10
        witam ,
        mieszkam w bloku gdzie jest 88 mieszkań , w tym polowa to wlasnosciowe.
        Jestem w zarzadzie wspolnoty i mam tego stopniowo serdecznie dosyć.
        Wiezowiec to horror w utrzymaniu. Ludzie tylko żądaja ,a zaangazowania zero.
        Na organizowanych zebraniach frekwencja mizerna. To typowe zachowanie
        Polaka ,ktory tylko narzekać potrafi.Ten tumiwisizm ,o własne dobro jest coraz
        bardziej postepujący. Co robić?
    • monia4 Re: Ludzie demony w zarządach wspólnot 11.01.05, 11:25
      Doradzcie , co mam zrobic. W ubieglym roku kupiłam mieszkanie . Na poczatek
      staram sie tylko obserwowac poczynania naszego Zarzadu wspólnoty. Zauwazylam
      wiele nieprawidłowosci. Tak naprawde, (co zauwazyłam na zebraniach) ,to naszą
      wspólnotą zarzadza ABK.a panie z Zarzadu podpisują wszystko co im administrator
      podsunie......
      Najważniejszy problem widzę jednak w tym że ów Zarząd czuje się bezkarny wobec
      swojego lekkomyślego postępowania.Sądziłam że jest odpowiedzialny,w końcu
      odpowiada za zarządzanie naszą własnoscią, a takze za uczciwe i solidne
      rozporządzanie naszymi pieniędzmi . I tu się bardzo myliłam !
      Najbardziej dziwi mnie jeden fakt. Zarząd pół roku temu wypłacił zaliczkę
      20.ooo PLN ( z funduszu remontowego) firmie, która to miała wykonac
      ocieplenie budynku na łaczną kwote 42.000 PLN. Firma ta została polecona przez
      członka Zarządu na wykonawcę remontu na zebraniu Wspólnoty .Firma po otrzymaniu
      dwóch zaliczek już nie pojawiła się. Po moich monitach Zarząd w końcu zarządał
      od niuczciwego wykonawcy zwrotu zaliczek, ale oczywiscie bez powodzenia.
      Wybraliśmy w koncu innego wykonawcę i ocieplilismy tylko ściany frontowe , bo
      niestety na reszte nie starczyło nam funduszy.
      Proszę mi teraz poradzić ,co dalej powinniśmy , my członkowie Wspólnoty zrobić.
      Czy darować nieodpowiedzialnym członkom Zarządu te 20.000 PLN. Bo jak mi
      wiadomo nic nie robią w tej sprawie, przewodnicząca Zarzadu stwierdziła tylko
      cytuje ,,Straciliśmy te pieniądze, nic nie da sie zrobić''....
      Doradżcie co zrobić na najbliższym rocznym zebraniu, czy wystarczy zmienić
      Zarząd ? A co z tym brakiem 20000 PLN na funduszu remontowym, czy można w
      takiej sytuacji podpisać plan na kolejny rok?
      Dziękuje z góry za rady.
      • wprost5 Do Moni4 - żądać zwrotu! 11.01.05, 12:24
        Monia, niech Cię Pan Bóg broni przed rezygnacją z dochodzenia zwrotu tych 20
        tys. złotych przekazane jakiejś firmie na ocieplenia, z którego się nie
        wywiązała.
        Jeśli teraz odpuścicie, to będzie to sygnałem dla tego (jeśli nie zostanie
        odwołany) lub następnego(jeśli obecny będzie odwołany), że można bezkarnie
        wydawać pieniądze. Obecny zarząd ma stanąć na głowie i zwrócić wspólnocie
        pieniądze - nich członkowie zarządu między sobą ustalają, który zawalił sprawę,
        jak tego nie załatwia miedzy sobą, to odpowiadaja solidarnie. Może takie
        postępowanie członków wspólnoty nauczy kolejny zarząd, że należy być ostrożnym
        i jak się nie ma pojęcia o pewnych sprawach, to się nie należy pchać do zarządu.
        Jeśli zgodzicie się na rozwiązanie ,,Straciliśmy te pieniądze, nic nie da sie
        zrobić'', to każdy następny zarząd będzie miał pewność, że członkowie wspólnoty
        przymkną oko również na inne przekręty.
        ja wiem, że to może być trudne, ale musisz zmobilizować członków wspólnoty, aby
        jednak do proponowanego przez zarząd rozwiazania nie doszło. Pewnie zrobią
        niektórzy z Ciebie rozrabiaczkę itp., ale tu chodzi o wasze pieniądze.
        Jeśli nie załatwicie tego dobrowolnie, pozostaje wam sąd i zawiadomienie
        prokuratury.
          • babczyk Re: Do Moni4 - żądać zwrotu! 11.01.05, 18:47
            monia4 napisała:

            > Dziękuje za radę . I tak trzeba będzie zrobić.
            > Ale kto mnie poprze w tej wojnie? w naszej Wspólnocie wiekszość stanowią
            > starsze osoby unikające kłotni. Zobaczymy , jestem dobrej mysli.

            Zostaje Ci niestety liczyć tylko na siebie i fachowe porady ekspertów.
            I głowa do góry, nie jesteś sama.

            Pozdrawiam
    • dozorca1 Re: Ludzie demony w zarządach wspólnot 11.01.05, 18:59
      Ja ciekawy jestem jakieś pracy psychologicznej na temat członków zarządów.
      Bardzo często są to jacyś niespełnieni psychopaci, żądni władzy (tu łatwo ją
      zdobyć), niedowartościowani i .... ach, bez epitetów. Ale ciekawy jestem opinii
      psychologów: muszą mieć jakieś wspólne dziwne cechy, bardzo często są to
      przedziwne persony. Jarek Mrozik ma 100% racji.
      Dyskretnie powinno się przemilczeć tę kwestię, ale tak jest.
      --
      Pozdrawiam
      dozorca

      dozorca1@o2.pl
      • kaja99 Re: szczęśliwy dzień nam nastał ? 12.01.05, 08:05
        Ach, jak dobrze, ze powstał (i rozwija się) tak konstruktywny i rzeczowy wątek,
        który bez wzajemnego opluwania pokazuje główne źródło konfliktów.

        Przejrzałam na oczy; członkowie zarządów wypowiadający się tu na forum, którzy
        wydawałoby się bardzo angażują się w działania wspólnoty i przejawiają troskę o
        wspólne dobro, czesto poświęcając swój prywatny czas, to zapewne również demony
        ukryte w sieci lub co najwyżej wyjątki potwierdzające regułę.

        Wreszcie jesteśmy w domu i tylko krok do ... raju (przynajmniej w sprawach
        wspólnotowych) !
        • dozorca1 Re: szczęśliwy dzień nam nastał ? 12.01.05, 08:13
          kaja99 napisała:

          > Ach, jak dobrze, ze powstał (i rozwija się) tak konstruktywny i rzeczowy
          wątek,
          >
          > który bez wzajemnego opluwania pokazuje główne źródło konfliktów.
          >
          > Przejrzałam na oczy; członkowie zarządów wypowiadający się tu na forum,
          którzy
          > wydawałoby się bardzo angażują się w działania wspólnoty i przejawiają troskę
          o
          >
          > wspólne dobro, czesto poświęcając swój prywatny czas, to zapewne również
          demony
          >
          > ukryte w sieci lub co najwyżej wyjątki potwierdzające regułę.
          >

          Nie, ci z forum to światła odmiana. Ale reguła jest raczej taka, jak pisze J.
          Mrozik


          --
          Pozdrawiam
          dozorca

          dozorca1@o2.pl
          • wprost5 Członkowie zarządów 12.01.05, 09:11
            Uważam, że nie ma po co zastanawiać się i otwierać kolejną, bardzo "mądrą"
            zapewne dyskusję na temat mentalnosci członków zarządu. Zapewne reguł żadnych
            nie ma, dobór tych ludzi jest często zupełnie przypadkowy. No może ci ludzie są
            nieco bardziej odważni od pozostałych, ale tak zawsze było, że jedni byli
            śmielsi, inni mniej.
            Wspólnota, której jestem czlonkiem, też ma dziwny zarząd. Moim zdaniem są to
            osoby niekompetentne, nie mające w zasadzie pojęcia o wielu sprawach istotnych
            dla współnoty, jak chocby rozliczenie mediów. Stwarza to z kolei szerokie
            możliwosci działania firmy wynajętej do administrowania. Odnosze wrażenie, że
            często członkowie zarządu wstydza sie przyznac do swojej niewiedzy w wielu
            sprawach i bezgranicznie wierzą administratorowi. Do zarzadów trafiaja tez
            często osoby zajmujace gdzie indziej jakieś kierownicze stanowisko i myślące,
            że wspólnota to analogia do firmy, w której pracują. Biorąc pod uwagę generalny
            brak zainteresowania większości członków wspólnot sprawami tego tworu
            dochodzimy do wniosku, że znowu pole do popisu, nie zawsze korzystnego dla
            współnoty, mają znowy administratorzy. I trzecia sprawa to jakieś obsesyjne
            upodobanie Polaków do unikania wszelkich konfliktów, nawet jeśli jest to
            konieczne. I wówczas osoby, które nie godzą się na bezprawie czy ordynarne
            oszukiwanie ich, poczytywanwe są przez wiele osób za warchołów, wichrzycieli,
            pieniaczy itp. Ja nie mówię tu osobach, które w zarządzie chcą ewidentnie
            ukręcić jakiś interes, bo jest to chyba oczywiste, że takich osób należy
            pozbywać się jak najszybciej. Problem w tym, że jeśli osoba taka rzeczywiście
            ma takie intencje, to z wiadomych względów nie mówi tego innym. I często trzeba
            troche czasu i wiedzy, żeby do tego dojść.

            I dlatego jestem przekonany, że Monię czeka trudna walka, bo tak jak ktoś pisze
            w poprzednich postach, może być samotna. I dlatego, również w naszym interesie,
            choćby żeby nabrać doświadczenia na przyszłość, należy jej maksymalnie pomóc.
            Są tu na Forum osoby, które są w stanie to uczynić, byle tylko chciały.
            • monia4 Re:Do Wprost5 i Babczyka 12.01.05, 10:01
              Dziekuje Panom za pocieszajace słowa.
              Jak miło usłyszeć : ,,nie jestes sama, służymy pomocą i doświadczeniem''.
              Dziekuje i na pewno z Waszej wiedzy i doświadczenia chetnie skorzystam.
              Pozdrawiam
            • kaja99 Re: Członkowie zarządów 14.01.05, 09:48
              wprost5 napisał:

              > Uważam, że nie ma po co zastanawiać się i otwierać kolejną, bardzo "mądrą"
              > zapewne dyskusję na temat mentalnosci członków zarządu. Zapewne reguł żadnych
              > nie ma, dobór tych ludzi jest często zupełnie przypadkowy. No może ci ludzie

              >
              > nieco bardziej odważni od pozostałych, ale tak zawsze było, że jedni byli
              > śmielsi, inni mniej

              Tak, święta racja. Ludzi przypadkowych, jak i z powołaniem czy odbiegających od
              pewnych norm mamy zarówno wśród zarządców, jak i zarządów, nie mówiąc już o
              całej gamie osobowościowej pośród właścicieli.
              Ale chyba tak już jest, że panuje tendencja do generalizowania na podstawie
              włsanych doświadczeń. Trzeci zarządca wyprowadził nas w pole - wniosek: wszyscy
              to oszuści nie dbający o interesy współwłaścicieli, nie możemy dogadać się z
              piątym z rzędu członkiem zarządu - już mamy gotowa formułkę. Gdy jeszcze
              zerkniemy na to co obok dostrzegając znowu mnóstwo niedociągnięć czy nadużyć -
              wydaje się, że nasze zdanie jest już nie do podważenia.

              > trzecia sprawa to jakieś obsesyjne
              > upodobanie Polaków do unikania wszelkich konfliktów, nawet jeśli jest to
              > konieczne

              Dla większości problem oznacza nieuchronnie milczenie lub awanturę, ze
              wszelkimi tego negatywnymi konsekwencjami. A rozwiązywanie konfliktów to bardzo
              cieżka praca. Brakuje nam cierpliwości, umiejętności wczucia się w sytuację
              drugiej strony, co oczywiście nie zmienia faktu, że z niektórymi jednostkami na
              pewnych płaszczyznach osiągnąć porozumienia nie sposób.

              A może to my wszyscy po trochu tworzymy ten demoniczny świat, w którym
              najprościej mieć pretensje i narzekać?
      • awenidapauliszta Re: Ludzie demony w zarządach wspólnot 12.01.05, 19:09
        wypraszam sobie - nie jestem psychopatką, ani osobą niedowartościowaną czy
        żądną władzy. Natomiast mam ochotę zmienić nasz budynek w miejsce miłego
        zamieszkania i to jest jedyny powód, dla którego jestem członkiem zarządu
        wspólnoty. Dodam jeszcze, że w naszym zarządzie nie ma czegoś takiego jak
        prezes - wszyscy jesteśmy równorzędni oraz to, że prowadzimy dialog z resztą
        wspólnoty i najemców, konsultujac nasze decyzje sposobem ankietowym.
        Nie-demon
        • kalinka13 Re: Ludzie demony w zarządach wspólnot 13.01.05, 09:27
          mrozik, dozorca - przesadziliscie; szczegolnie z dozorcy zionie nienawiść -
          pora chbya zmienic profesję, widac że praca z ludźmi nie służy, az strach
          pomysleć co będzie jak sie rozgoryczony furiat z psychopatą spotka i wejdzie w
          konflikt.

          Te posty to chyba wyładowanie złości, ze ktos smie na ręce patrzec, albo nie
          zgadza się na przejęcie nieruchomości; nerwy puściły i na forum wyszło szydło z
          worka; wspólczuje właścicielom, którzy powierzyli takiemu człowiekowi swoje
          mienie; wczesniej czy póxniej im tez pokaże swą prawdziwą twarz
          • dozorca1 Re: Ludzie demony w zarządach wspólnot 13.01.05, 15:27
            żadna nienawiść - jest jak jest. Mógłbym przytoczyć skrajne przykłady, ale po
            co ? Książkę można by napisać. Oczywiście nie znaczy to, że administratorzy to
            aniołki, ale nie chodzi mi o porównanie, tylko zdaje się, że nie wszyscy na
            forum zdają sobie sprawę jak to wygląda w praktyce.
            Poza tym zawsze do serca biorą sobie krytykę nie ci, co potrzeba.
            --
            Pozdrawiam
            dozorca

            dozorca1@o2.pl
            • kalinka13 Re: Ludzie demony w zarządach wspólnot 13.01.05, 16:56
              dozorca1 napisał:

              > Oczywiście nie znaczy to, że administratorzy to
              > aniołki, ale nie chodzi mi o porównanie, tylko zdaje się, że nie wszyscy na
              > forum zdają sobie sprawę jak to wygląda w praktyce.
              > Poza tym zawsze do serca biorą sobie krytykę nie ci, co potrzeba.

              Mnie tam wsio rawno, kto ma wieksze ubytki na psychice ty czy zarzady z którymi
              sie zetknałeś; w kazdej grupie jak to mowią są ludzie i klamki. Jednak ton twej
              wypowiedzi, plynaca z niej agresja i wscieklość swiadcza niezaprzeczalnie o
              pewnych faktach. Nie wiesz jakich? - twoja strata.
              • dozorca1 blondynka ? 13.01.05, 17:16
                a może zysk ? Przed chwilą był u mnie jeden z moich klientów, który jest
                kierownikiem kina (multiplexu). Opowiadał mi, że przychodzą do niego ludzie z
                różnymi pretensjami, np., że film był mało ciekawy. I traktują to jako
                reklamację. Tak więc RELATYWNIE nie jest źle. Ale nie chciałbym mieć z Tobą
                nic wspólnego – wybacz za szczerość.
                --
                Pozdrawiam
                dozorca

                dozorca1@o2.pl
                • kalinka13 Re: blondynka ? 15.01.05, 09:46
                  Odpowiedź jak na zawodowca przystało, ty nawet nie kumasz do konca w czym rzecz
                  i jaką sobie cenzuke wystawiasz piszac te wszytkie słowa; do jakiego poziomu
                  sie znizasz.
                  Zwijam sie, madrej glowie dośc dwie słowie.
                  Bywaj nie-prymitywny, niesłychanie zrównowazony profesjonalisto!
              • dozorca1 Re: Ludzie demony w zarządach wspólnot 13.01.05, 17:35
                Dopóki nie zacząłem wykonywać zawodu zarządcy nie zdawałem sobie sprawy jak
                beznadziejni mogą być ludzie, jak głupi, jak chamscy, jak ograniczeni, jak
                prymitywni. To jest dla mnie szkoła życia. Szkoda, że wykonuję zawód, w którym
                muszę się stykać z tego pokroju ludźmi, ale bierze się to, co jest. Przykład
                tego kierownika kina wskazuje, że może być jeszcze bardziej idiotycznie. Na
                przykład Twój pogląd: skoro ten zarządca krytykuje tak członków zarządu, to
                znaczy, że zionie nienawiścią. Nie będę komentował lub rozwijał swojego
                poglądu, raczej do żadnego konsensusu nie dojdziemy....
                --
                Pozdrawiam
                dozorca

                dozorca1@o2.pl
                • kaja99 Re: Ludzie demony w zarządach wspólnot 14.01.05, 09:52
                  dozorca1 napisał:

                  > Dopóki nie zacząłem wykonywać zawodu zarządcy nie zdawałem sobie sprawy jak
                  > beznadziejni mogą być ludzie, jak głupi, jak chamscy, jak ograniczeni, jak
                  > prymitywni. To jest dla mnie szkoła życia.

                  Niewątpliwie praca z ludźmi i dla ludzi, kontakt z pewnymi osobnikami
                  niejednokrotnie odbiera zapał i energię, potrafi zniechęcić do działania dla
                  dobra innych.
                  • babczyk Re: Ludzie demony w zarządach wspólnot 14.01.05, 15:50
                    kaja99 napisała:

                    > Niewątpliwie praca z ludźmi i dla ludzi, kontakt z pewnymi osobnikami
                    > niejednokrotnie odbiera zapał i energię, potrafi zniechęcić do działania dla
                    > dobra innych.

                    To fakt. Ale trzeba przyznać że praca zarządcy to taka sama praca jak lekarza,
                    pielęgniarki czy np, nauczyciela.

                    Dlatego dobrze mieć czasem w zasięgu ręki, ziułeczka aby nie eksplodować po
                    rozmowie z takimi osobnikami.

                    Sądzę, może źle, ale jeszcze nie dorośliśmy do tego, co się nazywa " wspólnota
                    mieszkaniowa " Niestety przykre to. Wina leży też po stronie mieszkańców
                    wspólnoty jak i zarządów czy zarządców. W końcu nikt nie powiedział że będzie
                    idealnie.

                    Pozdrawiam.

                      • wprost5 Re: Ludzie demony w zarządach wspólnot 14.01.05, 17:21
                        Awenidapauliszta, trzeba sobie również zdać sprawę z tego, że wielu pracowników
                        spółdzielni i ADM-ów wyczuło koniunkturę i stało sie administratorami. Maja w
                        zwiazku z tym określone nawyki i to raczej sie nie zmieni. Inni z kolei,
                        obojętnie w jakim zawodzie, też są osobnikami nieuczciwymi. I dlatego powinno
                        być pewnikiem, że wśród zarządców są i dobrzy i źli. I jedyne co nam pozostaje,
                        to wypracować skuteczne metody szybkiego pozbywania się złych zarządców.
                        Inna sprawa, że ogłupieni przez lata socjalizmu ludzie, często juz w podeszłym
                        wieku, nie mają siły walczyć ze złymi administratorami.
                        Prawda jest też, że wśród ludzi zlecajacych zarzadzanie znajduja sie też rózne
                        typy, ale jest to juz ryzykao zawodu zarządcy i to nie powinno być
                        usprawiedliwieniem złych działań tych ostatnich. I myślę, że nie ma sensu
                        ciagnięcia dalej tej dyskusji.
                        • greta06 Re: Ludzie demony w zarządach wspólnot 14.01.05, 20:51
                          wprost5 napisał:
                          >I jedyne co nam pozostaje,to wypracować skuteczne metody szybkiego pozbywania się złych zarządców..<
                          w pełni popieram , lecz jestem ciekawa czy masz jakiś pomysł jak to zrobić? jak dotąd nie ma nawet możliwości skutecznego poskarżenia się na nieuczciwego zarządcę, a co dopiero mysleć o wyeliminowaniu takiego typa... nie ma obowiązku przynależności do stowarzyszenia zarządców-więc tam nie ma co szukać pomocy;KOZ ma w nosie nasze skargi....zdanie zarządcy (nawet najgłupsze)jest ważniejsze od głosu oszukiwanego właściciela....baaardzo daleka droga do normalności....
                          pozdrawiam
                          greta06
                          --
                          greta06
                          • wprost5 Mój pomysł na nieuczciwych zarządców 15.01.05, 08:31
                            Z mojego doświadczenia jako członka jednej ze wspólnot (mieszkanie po
                            rodzicach) i jednocześnie członka spółdzielni mieszkaniowej wynika, że
                            zwracanie się o pomoc do jakichkolwiek organów pseudokontrolnych to w zasadzie
                            strata czasu, w każdym razie tak było i jest do tej pory. Nie mam doświadczeń z
                            KOZ, ale z wielu wypowiedzi wynika, że jest to instytucja broniąca raczej
                            zarządców. Podobnie jest z lustracją w spółdzielczości - tu lustratorzy
                            zdecydowanie trzymają strone oszukańczych zarządów. A piszę to po to, aby zdać
                            sobie sprawę, że walczyc z nieuczciwym zarządca trzeba po prostu samemu.

                            I własnie we wspólnocie obserwuje bardzo dziwne zjawisko - członkowie wspólnot,
                            jeśli jest prawdą, co piszą inni, dają się "kroić" jak barany. Obserwuje to
                            właśnie w swojej wspólnocie i nie mogę tego zupełnie zrozumieć. W porównaniu ze
                            spółdzielczościa mieszkaniową członkowie współnot maja znacznie większe prawa i
                            ku mojemu zaskoczeniu, nie chcą z nich korzystać. Nie wiem dlaczego - czy nie
                            mają czasu, czy nie zdają sobie sprawy, że są często okradani czy też nie mają
                            stosownej wiedzy. W duzych spółdzielniach ludzie sie po prostu nie znaja, ale w
                            takiej współnocie jak moja, jest tylko 12 członków i też zarządca "wycina"
                            numery - jest arogancki, nie odczytuje wskazań zainstalowanych mierników, nie
                            ma porzadnego systemu rozliczeń mediów, nierzetelnie rozlicza sie z członkami
                            wspólnoty. I zwracanie na to uwagi sasiadom jakos nie spotyka sie z pozytywnym
                            odzewem. Poruszanie tego na zebraniu współnoty odbierane jest jako jakies
                            rozrabiactwo, pieniactwo itp. A przeciez przymykanie oka na nieprawidłowosci w
                            pracy zarzadcy to dawanie przyzwolenia na okradanie samych członków. Jest to
                            dla mnie niezrozumiałe. A najbardziej charakterystyczna jest postawa zarządu, w
                            skład którego wchodzi dwóch członków wspólnoty - też obojętność na zgłaszane
                            uwagi dotyczące niewłaściwej pracy zarzadcy.
                            Tak wiec odpada pomoc ze strony KOZ i zarządu współnoty. Co zatem zostaje?
                            Chyba indywidualna walka i cierpliwe przekonywanie pozostałych sąsiadów do
                            swoich racji.
                            Dla mnie jest niepojęte, że za swoje własne pieniądze utrzymuję zarządcę, który
                            mnie lekceważy i czasmi jeszcze oszukuje. Przecież jako osoba go utrzymująca
                            powinienem mieć możliwość wylania go praktycznie w każdej chwili. I tu widać,
                            jak ważne są sformułowania umowy. Ale większość członków wspólnoty tego po
                            prostu nie czuje! Jak teraz uświadomimy sobie, że to zarząd podpisuje umowę z
                            zarządca, to okazuje się, jak ważne jest pilnowanie przez pozostałych treści
                            umowy. Ale jeszcze ważniejszym jest właściwy wybór członków zarządu. Jesli
                            trafią do niego ludzie nieuczciwi lub kompletni dyletanci, to mamy to co mamy.
                            Ostatecznością jest indywidualne kierowanie spraw do sądu na taki zarząd, jeśli
                            pomomo zwracanych uwag nadal toleruje niewłaściwe zarządzanie przez wynajętego
                            zarządcę. Innych możliwości prawnych nie ma!
                            • majkowa Popieram KOZ 15.01.05, 11:46
                              Właściciele oczekują, że KOZ załatwi sprawy za nich.
                              Że napiszą skargę, przyjedzie groźny pan na kontrolę i wyrzuci złego zarządcę.

                              Nic bardziej mylnego.

                              Działanie w zarządzie wspólnoty to działanie na pierwszym stopniu, bardzo
                              ograniczonego ale jednak demokratycznego samorządu.

                              Kolejnym stopniem jest wspólnota samorządowa osiedla, potem gminy i następnie
                              Państwa.

                              Właściciele! czy chcecie aby na każdym stopniu tej samorządności była jakaś
                              komisja do której można się poskarżyć i to ona a nie wy zrobi porządek?

                              Jeżeli tak myślicie to macie to co chcecie.

                              KOZ wychodzi z bardzo słusznego założenia, że jeżeli wspólnota, która ma
                              wszelkie środki do usunięcia szkodnika, nie czyni tego, to jest sama sobie winna.

                              Nie zasługuje na pomoc z zewnątrz. I tu KOZ ma rację.

                              KOZ może ukarać zarządcę później, po fakcie, ale porządek we wspólnocie
                              właściciele muszą zrobić sobie sami.

                              Wiem jaka jest przyczyna takiego postępowania właścicieli. Każdy patrzy na
                              sąsiada, sam nie chce sie narażać, lepiej cudzymi rękoma wyciągać kartofle z
                              ogniska.
                              • babczyk Re: Popieram KOZ 15.01.05, 13:50
                                majkowa napisała:

                                > Właściciele oczekują, że KOZ załatwi sprawy za nich.
                                > Że napiszą skargę, przyjedzie groźny pan na kontrolę i wyrzuci złego zarządcę.

                                Jeśli wydaje się pewne uprawnienia to też jest zalecane aby się zainteresować
                                tym czy te uprawnienia są rzetelnie wykonywane, a nie chować głowy w piasek lub
                                też udawać Greka.

                                > Właściciele! czy chcecie aby na każdym stopniu tej samorządności była jakaś
                                > komisja do której można się poskarżyć i to ona a nie wy zrobi porządek?

                                To od czego w końcu jest KOZ. Za co odpowiada i bierze pieniądze. Porządku nie
                                musi robić we wspólnocie, ale niech zrobi z tym, komu wydała licencje.
                                A zrzucanie wszystko na właściciela któremu się takie rządy nie podobają, jest
                                po prostu nie na miejscu.

                                > Jeżeli tak myślicie to macie to co chcecie.

                                Co mamy i co chcemy bo nie kumam.
                                Nie wspólnoty nadawały licencje w trybie szczególnym.
                                Nie wspólnoty sprawdzały w tym czasie wiarygodność osób czy faktycznie powinny
                                dostać owe licencje i mają odpowiednią wiedzę w tym kierunku.
                                Nie wspólnoty weryfikowały czy osoba dostająca licencję w trybie szczególnym
                                faktycznie zajmowała kierownicze stanowisko w zarządzie spółdzielni
                                mieszkaniowej czy np. MZBM-ie a była tylko kierownikiem osiedlowej
                                administracji przyjmującej skargi i uwagi od mieszkańców.

                                > KOZ wychodzi z bardzo słusznego założenia, że jeżeli wspólnota, która ma
                                > wszelkie środki do usunięcia szkodnika, nie czyni tego, to jest sama sobie
                                winna.

                                KOZ umywa ręce bo jakie to wygodne a wywalony administrator doprowadza w tym
                                czasie inną przejętą wspólnotę na skraj nędzy.

                                > I tu KOZ ma rację.

                                Nie ma racji. Powinna wykonywać pracę do jakiej została powołana, a jeśli nie,
                                to powinni ją rozwiązać aby nie dawać nadziei i nie mydlić oczu wspólnotom.

                                > Wiem jaka jest przyczyna takiego postępowania właścicieli. Każdy patrzy na
                                > sąsiada, sam nie chce się narażać, lepiej cudzymi rękoma wyciągać kartofle z
                                > ogniska.

                                Nie wiesz i nie masz najmniejszego pojęcia. To fakt. A jak Ci ich mało,
                                zapraszam do siebie.

                                Pozdrawiam.
    • dozorca1 mecz do jednej bramki ? 15.01.05, 12:57
      Ja nie chcę powiedzieć, że w zarządach złożonych z właścicieli są sami wariaci.
      Po prostu, statystycznie rzecz biorąc, jako reguła, jest przynajmniej jeden
      taki demon we wspólnocie (bardzo trafne określenie, brawo Jarek !). I to zawsze
      jest. Jak jest ich dwóch, trzech, to administrator powinien mieć dodatek z
      tytułu uciążliwych warunków pracy. Niestety taki to zawód i trzeba się z tym
      pogodzić. Proszę spytać dowolnego administratora czy jest inaczej. Jak powie,
      że jest inaczej, to jest nieszczery, albo nie chce podpaść klientowi (dlatego
      pewnie nikt tu na forum nie popiera tego, co piszę). Ale tak jest. Niezależnie
      oczywiście od poziomu administratorów, zwłaszcza tych, którzy zdobyli papiery
      przez zasiedzenie.
      Natomiast jak ktoś tu wygłasza opinie, że członkowie wspólnot, ich
      przedstawiciele w zarządach to orły-sokoły bez pazurków, tylko druga strona
      jest do niczego – to niech jeszcze raz to przemyśli. Jedni i drudzy mają wady i
      zalety. Ale demon zatruwający życie we wspólnocie zawsze jest !

      --
      Pozdrawiam
      dozorca

      dozorca1@o2.pl
      • babczyk Re: mecz do jednej bramki ? 15.01.05, 13:57
        dozorca1 napisał:

        > Jak jest ich dwóch, trzech, to administrator powinien mieć dodatek z
        > tytułu uciążliwych warunków pracy.

        Jest i drugie wyjście. Podziękować danej wspólnocie za współpracę a nie trzymać
        się jej kurczowo. Tylko dlaczego ?

        >Niestety taki to zawód i trzeba się z tym pogodzić.

        A czy zawód uciążliwy. Nie sądzę, przecież w pracy też mamy takie demony i nikt
        za to nie dostaje dodatku z tytułu uciążliwych warunków pracy.

        Pozdrawiam.
        • dozorca1 Re: mecz do jednej bramki ? 15.01.05, 19:42

          > Jest i drugie wyjście. Podziękować danej wspólnocie za współpracę a nie
          trzymać
          >
          > się jej kurczowo. Tylko dlaczego ?

          może dlatego, że pracy jest jak ulęgałek i nie ma problemu w znalezieniu innej ?
          ;(


          --
          Pozdrawiam
          dozorca

          dozorca1@o2.pl
          • babczyk Re: mecz do jednej bramki ? 15.01.05, 20:51
            dozorca1 napisał:
            > > Jest i drugie wyjście. Podziękować danej wspólnocie za współpracę a nie
            > trzymać się jej kurczowo. Tylko dlaczego ?

            > może dlatego, że pracy jest jak ulęgałek i nie ma problemu w znalezieniu
            innej ?;(

            A może tak by podejść do tego inaczej.. Jak mnie nie chcą lub robią trudności w
            zarzadzaniu....po prostu odchodzę i nie staram się ich kochać na siłę.
            Niech sobie radzą sami lub z innym zarządcą.

            Pozdrawiam.
            • dozorca1 Re: mecz do jednej bramki ? 15.01.05, 21:04

              >
              > A może tak by podejść do tego inaczej.. Jak mnie nie chcą lub robią trudności
              w
              >
              > zarzadzaniu....po prostu odchodzę i nie staram się ich kochać na siłę.
              > Niech sobie radzą sami lub z innym zarządcą.

              Babczyku, czy była gdzieś mowa że mnie nie chcą ? Jesteś zły, że krytykuję
              członków zarządów ? Cyli uważasz, że są świetni, a administratorzy/zarządcy do
              kitu ? Nigdy bym Cię nie podejrzewał o tak prymitywne opinie...
              >
              > Pozdrawiam.


              --
              Pozdrawiam
              dozorca

              dozorca1@o2.pl
              • babczyk Re: mecz do jednej bramki ? 15.01.05, 22:08
                dozorca1 napisał:

                > Babczyku, czy była gdzieś mowa że mnie nie chcą ? Jesteś zły, że krytykuję
                > członków zarządów ? Cyli uważasz, że są świetni, a administratorzy/zarządcy
                do kitu ?

                Wybacz dozorca1 nie jestem zły, bo i nie mam powodu że być może to tak wygląda
                w mej odpowiedzi, ale tak nie jest. Po prostu dla mnie zarządzanie czy to
                wspólnotą czy firmą jest taką samą pracą jak każda inna.

                Nie powiedziałem, że Ciebie nie chcą, a miałem tylko na myśli to, że po prostu
                możesz w każdej chwili odejść od danej wspólnoty. I nie twierdzę, że jedni i
                drudzy są OK. Po prostu wszędzie zdarzają się czarne owce.

                >Nigdy bym Cię nie podejrzewał o tak prymitywne opinie...

                A to jest cios poniżej pasa.

                Pozdrawiam.

                • dozorca1 Re: mecz do jednej bramki ? 16.01.05, 08:29

                  > A to jest cios poniżej pasa.


                  Przepraszam, tak zrozumiałem Twoją wypowiedź i wydawała mi się niemożliwa w
                  Twoich ustach (jedni kompletnie dobrzy, drudzy kompletnie źli, co bez względu
                  jakich grup społecznych by dotyczyło jest nonsensem).
                  Ale wracając do ad remu: masz dużo racji, ale pozostaję przy swojej opinii.

                  --
                  Pozdrawiam
                  dozorca

                  dozorca1@o2.pl
                • dozorca1 Re: mecz do jednej bramki ? 16.01.05, 08:57
                  I jeszcze wracając do tego, że wszędzie jest podobnie, jak w każdej pracy.
                  Otóż w kontaktach „normalnych” , czyli typu firma-firma wzajemne relacje są
                  bardziej przejrzyste. Jedna firma świadczy usługi drugiej, lub sprzedaje jej
                  jakiś towar. I usługa/towar jest albo dobrej jakości, albo w dobrej cenie –
                  albo nie. Krótka piłka. Ewentualne pretensje są bardziej racjonalne.
                  Natomiast we wspólnotach, w relacjach administrator- właściciel lokalu,
                  sprawa już nie jest taka przejrzysta, zarzuty właściciela w stosunku do
                  administratora mogą nie być – i często nie są – racjonalne. Zależy od poziomu
                  tego właściciela, w tym również od jego konstrukcji psychicznej. A we
                  wspólnocie mamy cały przekrój społeczeństwa i – jak to często mówię – ktoś
                  musiał głosować na Leppera, a więc musi tu być również jego elektorat i jego
                  poziom. Ale to tylko przykład, jest tu całe spektrum typów ludzkich, bo nie
                  chodzi mi o poziom wykształcenia, a raczej o specyficzne cechy „demonów”.
                  (Uważam, że jest to materiał na świetną pracę doktorską z zakresu socjologii.)
                  Różnica w stosunku do relacji firma-firma polega właśnie na tym, że pretensje,
                  uwagi, życzenia itp. mieszkańca mogą być kompletnie dziwne (delikatnie mówiąc),
                  a administrator musi się im poddać, bo to on świadczy usługę. Przy czym demony
                  mogą być utrapieniem również członków zarządu, mogą utrudniać życie całej
                  wspólnocie. Być może jest to podobne do innych relacji typu firma-człowiek, np.
                  ekspedientki sklepów też mogą dużo powiedzieć o swoich „demonach”, czy ten
                  kierownik kina, któremu reklamowano, że film jest nieciekawy.
                  To tyle odpowiedzi na stwierdzenie, że wszędzie jest tak samo. Ale z tymi
                  demonami mi chodzi o co innego, ale nie chcę już ich budzić.

                  --
                  Pozdrawiam
                  dozorca

                  dozorca1@o2.pl
                  • babczyk Re: mecz do jednej bramki ? 16.01.05, 11:24
                    dozorca1 napisał:

                    > Natomiast we wspólnotach, w relacjach administrator- właściciel lokalu,
                    > sprawa już nie jest taka przejrzysta, zarzuty właściciela w stosunku do
                    > administratora mogą nie być – i często nie są – racjonalne. Zależy
                    > od poziomu tego właściciela, w tym również od jego konstrukcji psychicznej.

                    Nie jest a powinna być. Jedną jak i druga stronę obowiązuje działanie w
                    granicach prawa. I jeśli ja jako właściciel nie mogę sprawdzić dokumentów
                    wspólnoty czy tez uniemożliwia mi się zrobienie ich ksera, no to jak te relacje
                    mogą być normalne.
                    Gdy u mnie np. strata z roku ubiegłego przechodzi na nowy rok jako przychód i
                    nikt mi nie chce tego wyjaśnić, dlaczego, to nie jest zależne od poziomu
                    tego właściciela czy jego konstrukcji psychicznej.
                    Gdy rozliczenia się nie zgadzają czy to też można podciągnąć pod konstrukcję
                    psychiczną właściciela.
                    Takie rzeczy lub też podobne dzieją się prawie we wszystkich wspólnotach a
                    starczy przejrzeć to forum.
                    Jest natomiast faktem, że nie wszyscy właściciele maja pojęcie, co to jest
                    wspólnota i jakie maja prawa i obowiązki. Co mogą a co muszą.

                    Wspólnota i zarządca jest jak małżeństwo, albo ciągną ten wóz razem albo mają
                    piekło.

                    > (Uważam, że jest to materiał na świetną pracę doktorską z zakresu
                    socjologii.)

                    I tu się też zgadzam.

                    > Różnica w stosunku do relacji firma-firma polega właśnie na tym, że
                    >pretensje,uwagi, życzenia itp. mieszkańca mogą być kompletnie dziwne
                    >( delikatnie mówiąc),

                    Właściciele i partie maja to do siebie, że są nieprzewidywalne.

                    Pozdrawiam.
                    • dozorca1 Re: mecz do jednej bramki ? 16.01.05, 15:07
                      Ja nie bronię administratorów czy zarządców i nie złego ich działania dotyczy
                      ten wątek. Tutaj rzecz o zupełnie czym innym. Ale rozumiem, że to
                      nieprofesjonalne czy nieuczciwie ich działanie powoduje, że wszyscy się na mnie
                      tak skwapliwie rzucili. I odeszliśmy od dużo ciekawszej kwestii natury
                      psychosocjologicznej.
                      --
                      Pozdrawiam
                      dozorca

                      dozorca1@o2.pl
                      • babczyk Re: mecz do jednej bramki ? 16.01.05, 15:53
                        dozorca1 napisał:

                        > że wszyscy się na mnie tak skwapliwie rzucili.

                        Myślę nie rzucili się i żeś dozorco 1 to na opak zrozumiał.
                        Ale zostawmy to. Tyle jest i będzie ciekawych wątków do omówienia.

                        Będzie miło z Tobą wymienić poglądy w temacie wspólnotowym.

                        Pozdrawiam.
                        • dozorca1 Re: mecz do jednej bramki ? 16.01.05, 16:08
                          Uff ! Czyli nie będę rozszarpany ? Zdaje się, ze należysz Babczyku do tych
                          członków zarządu, z którymi przyjemnie pracować. Ale czy nie jest to
                          wymierający gatunek ? Tak, jak z tą dobrą monetą wypieraną przez złą u
                          Kopernika (że o Grahamie nie wspomnę) ? Górą są raczej ci z gorszymi cechami….

                          A przy okazji: zdaje się, że pod koniec stycznia będę mógł zdać relację z
                          interesującego nas obu tematu zarządcy przymusowego, coś się ruszyło….

                          --
                          Pozdrawiam
                          dozorca

                          dozorca1@o2.pl
                          • babczyk Re: mecz do jednej bramki ? 16.01.05, 16:53
                            dozorca1 napisał:

                            > Uff ! Czyli nie będę rozszarpany ?

                            Przezemnie napewno nie choć niektóre me wypowiedzi mogą to sugerować. Po prostu
                            mam na pieńku z mymi orłami u siebie i to wystarczy.

                            >Zdaje się, ze należysz Babczyku do tych członków zarządu, z którymi przyjemnie
                            >pracować.

                            Byłego członka zarządu, który za własne pieniadze wykonał masę prac na terenie
                            własnej wspólnoty o wartości co najmniej kilku tysięcy złotych.

                            >Ale czy nie jest to wymierający gatunek ?

                            A czy wymierający? Nie sądzę, choćby oglądajac nie jeden przypadek na tym forum.

                            > A przy okazji: zdaje się, że pod koniec stycznia będę mógł zdać relację z
                            > interesującego nas obu tematu zarządcy przymusowego, coś się ruszyło….

                            Bedzie się miło z Tobą dozorca1 że tak powiem wymienic sie na znaczki ale juz
                            prywatnie.Poza forum gdyż po co dawać nieodpowiedzialnym osobą jeszcze jakies
                            argumenty do ręki.
                            Ja następną sprawę mam 16 lutego i z ostatniej zapowiedzi Pani sędziny nie jest
                            to ostatnia. Teraz ma być przesłuchiwana córuś naszego administratora.

                            Po poradzie owej sędziny na ostatniej aby ktoś zebrał pełnomocnictwa od
                            członków wspólnoty bo nie ma w naszym sądzie tak dużej sali, mam mieszane
                            uczucia.
                            Ale i na to jestem przygotowany.

                            Powodzenia. Tacy jak my jesteśmy skazani na siebie i wzajemną pomoc.
                            Dobra rada, zabierz dyktafon. A nuż?

                            Pozdrawiam.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka