Dodaj do ulubionych

Zarząd uporczywie nie przyjmuje korespondencji

19.07.05, 20:49
Cześć
Zarząd mojej Wspólnoty uporczywie od wielu miesięcy nie przyjmuje żadnej
korespondencji ode mnie w sprawie wydania kserokopii kosztorysu dotyczącego
wykonanych robót.
Zamierzam wystąpić o zarząd przymusowy. Powiedzcie proszę czy jest to
wystarczający powód aby Sąd taki zarząd ustnowił. Pomijam już fakt że takich
kwiatków jest więcej bo zarząd ma w nosie przestrzeganie prawa.
Pozdrawiam
Edytor zaawansowany
  • xxxll 19.07.05, 21:01
    NIE.
    Zarząd nie ma obowiązku kopiowania rzadnej dokumentacji wspólnoty, ale ma
    obowiązek udostępnić do wglądu wszystkie dokumenty wspólnoty np: faktury
    kosztorysy, protokoły, itd.

    Sąd nie ustanowi zarządu przymusowego z tego powodu. Utanowienie Zarządcy
    przymusowego trwa ok 2 lat od momentu zgłoszenia wniosku.
  • hooverr 19.07.05, 21:12
    Cześć
    To powiedz mi mój drogi xxll co mi daje wgląd w kosztorys który ma kilkanaście
    stron i który chce przekazać do sprawdzenia do rzeczoznawcy. Jak mam
    pokazać "wgląd" dla rzeczoznawcy. Zobowiązałem się opłacić za kserokopie lub
    wykonać je we własnym zakresie.
    Przecież nawet w Sądzie mogę otrzymać kserokopie jeśli za nie zapłacę.
    A gdzie jest napisane że zarząd nie ma obowiązku sporządzać kserokopi tylko
    okazywać dokumenty do wglądu. To jakiś obłęd.
    Pozdrawiam
  • dobud 19.07.05, 22:01
    Właśnie.......to jest kwestia tylko kosztów zarzadcy, bo jakby tak wszyscy
    właścicieli chcieli kopii wszystkich dokumentów to by pewnie poszedł z
    torbami :). Ale skoro chcesz za ksero zapłacić, to nie wiezę powodu, aby nie
    skserowali, chyba że nie mają ksero i nie chcą wydać kosztorysu na zewnatrz na
    wieczne nieoddanie :)
  • xxxll 20.07.05, 19:09
    Zarządca - to nie jego koszt tylko koszt wspólnoty czyli wszystkich
    właścicieli . Zarządca nie pójdzie z torbami, jak go zmusisz to on wszystko ci
    przekopiuje i wystawi fakturę . Pomyśl zamim klikniesz... Chyba że u ciebie
    jest inne "prawo"
  • dobud 20.07.05, 23:11
    Sam sobie przeczysz. Skoro wystawi fakturę, to znaczy ze to jego koszt, a nie
    wspólnoty. Z wynagrodzenia wiadomo że jakaś tam część stanowią koszty, w tym
    niurowe. Więc zwiekszanie ponad miarę tych kosztów zmniejsza czysty zysk
    zarządcy.
  • wprost5 21.07.05, 10:02
    Oczywiście, podpowiedź mko, aby sobie sprawić dyktafon i aparat cyfrowy aby
    dokumentować kontakty z zarządem a w tym wypadku z zarządczynia-zołzą jest i
    dobra i zła.
    Dobra - bo może rozwiąże pewne problemy incjatora wątku.
    Ale jest przede wszystkim zła, bo po pierwsze wymaga sporych nakładów, po
    drugie nie jest takie pewne, czy radykalnie poprawi sytuację, bo żeby
    wykorzystać zakupiony sprzęt, zołza musi chcieć rozmawiać i udostępnić
    dokumenty do ewentualnego sfotografowania. Jeśli tego nie uczyni, to co? A tak
    może zrobić.
    O ile dobrze pamiętam, to zarząd i zołza nie chcą przyjmować żadnej
    korespondencji, a to jest punkt wyjścia do ewentualnej walki z nimi.
    Generalnie jest to wyjątkowo chora sytuacja, żeby członek wspólnoty wydawał
    pieniądze na specjalny sprzęt, żeby mógł zapoznać się z dokumentami, które
    przecież w jakimś stopniu do niego należą, bo płaci za nie, bo koszty ich
    wyprodukowania ujęte są przecież w kosztach świadczonych na rzecz wspólnoty
    usług. Przecież zarządca chyba nie został przez nikogo upoważniony do takiego
    postępowania.ez uważam, że zołzę należałoby wywalić, ale znając zarządy, nie
    wiem, czy to okaże się takie łatwe. Podobnie jest ze zmianą zarządu. Polacy
    mają jakąś dziwną skłonność do unikania zmiany sytuacji gdy jest zła. Wyszukują
    masę argumentów, by tego nie uczynić. A to, że zbyt częste zmiany nie są
    korzystne, a to, że zarzuty są mało istotne, a to, że lepszy ktoś już znany, bo
    nowy może być jeszcze gorszy itp. Zarząd jest pewnego rodzaju "władzą" a
    szacunek dla władzy wbija się przecież ludziom już od małego dziecka. Nie wiem,
    czy to jest główny powód wręcz patologicznych sytuacji w wielu wspólnotach, ale
    taka jest rzeczywistość. Z drugiej strony dochodzi do tego nasza wrodzona
    niechęć do udawania się do sądu, do składania doniesień i wreszcie miłosierdzie
    chrześcijańskie. I to w sposób wręcz mistrzowski wykorzystują nasi prześladowcy.
  • xxxll 20.07.05, 19:06
    możesz go ustanowić pełnomocnikiem i On w twoim imieniu bedzie miał wgląd do
    papierów. A dla niego - rzeczoznawcy- taki wlad to juz pestka, chyba , że okaże
    sie laikiem.
  • mko 20.07.05, 22:00
    mam dla Ciebie dwie wiadomości, dobrą i złą :-))

    czeka Cię spory wydatek - to ta zła wiadomość. Musisz sobie kupić aparat
    cyfrowy i dyktafon cyfrowy.

    dobra wiadomość - Twoje problemy z niemożnością skserowania się skończą, i
    zołza nie będzie mogła bezczelnie kłamać, jak zaczniesz ją nagrywać.

    Ja z powodzeniem wykorzystuję aparat, nie muszę nikogo prosić o ksera, nie ma
    kosztów i przepychanek. A dyktafon to też bardzo pomocna broń (choć bardziej
    psychologiczna, bo odsłuchiwanie godzinnych rozmów moich z zarządem strasznie
    mnie męczy )

    pozdr
    mko
  • jt5 20.07.05, 22:13
    a nie lepiej zwołać zebranie iwybrać nowy Zarząd
  • bykira 19.07.05, 22:26
    Ja ci moge podpowiedziec jak ja załatwiam sprawe -ide z pismem takiej tresci
    prosze o przekazanie mi kserokopii takiego a takiego dokumentu w nawiasie za
    kserokopie pokrywam koszty lub pisemna odmowe wydania takowych lub pisemnego
    stwierdzenia braku zadanych dokumentów i pod tym pismem pisze w rubryczkach
    dokument wydano ,odmówiono wydania dokumentu, dokumentu brak mam to w dwóch
    egzeplarzach i kaze podpisac sie w stosownej rubryce-sa tak zaskoczeni ze
    wpadaja w panike wiedza ze musza ci cos podpisać i robia to.To wazne dokumenty
    takie pismo bo mozna je obrócic przeciwko nim.A tak na marginesie ktop
    administruje twoja wspólnota?
  • hooverr 20.07.05, 04:45
    Witam
    Szanowny Bakira Twój sposób jest dobry, ale w moim przypadku nieskuteczny.
    Próbowałem w ten sposób i zarząd w obecności świadków w swoim biurze odmówił
    okazania jakichkolwiek dokumentów, odmówił nawet przyjęcia pisma w tym temacie
    i nie pokwitował jego odbioru co spowodowało pozostawienie go przez nas na jego
    biurku. Kserokopie kosztorysu chcę przekazać do sprawdzenia do rzeczoznawcy ITB
    z którym już rozmawiałem. W tej sytuacji nic nie mogę zrobić.
    Co do Twojego pytania odnośnie kto administruje moją Wspólnotą to powiem że
    jest to ordynarna rozwrzeszczana zołza, która uważa mieszkańców za półgłówków i
    tak ich traktuje. Zarząd natomiast przekazał jej całkowitą władzę i jest tylko
    bezwolną marionetką. Mieszkańców nic nie interesuje i mamy to co mamy.
    Pozdrawiam
  • wprost5 20.07.05, 10:26
    Istotnie, jak się trafi na takie typy, o jakich pisze hooverr, to w zasadzie
    zawodzą ogólnie przyjęte metody, o jakich napisała bykira. I dlatego trzeba się
    uciec do bardziej wyrafinowanych i wymagających więcej czasu.
    Trzeba wyjść od tego, że każdy członek wspólnoty, a więc i hooverr, ma prawo
    kontroli. Nieszczęście polega na tym, że nie jest powiedziane w ustawie, na
    czym ono polega. Wydaje się logiczne, że trudno sprawować kontrolę bez dostępu
    do dokumentów. A za to, chociaż ich nie udostępnia zarządca, odpowiada nie kto
    inny, jak zarząd. Tak więc należy całe uderzenie skierować na zarząd. Do niego
    kierować pisma za poświadczeniem odbioru - jest takie coś, trzeba się
    dowiedzieć na poczcie. Mając w garści odmowę przyjęcia, można już wystąpić do
    sądu o ustalenie prawa otrzymania dokumentów za opłatą z uzasadnieniem, że
    potrzebne są one do zbadania przez rzeczoznawcę, bo zarząd nie sprawuje
    praktycznie kontroli.
    Można również złożyć doniesienie do prokuratury o odmowie udostępnienia
    dokumentów, bo jak wynika z ustawy, administratorka nie ma prawa nimi wyłącznie
    dysponować.

    W każdym razie jest to bardzo dydaktyczny przykład na to, że:
    1. Do zarządu należy wybierać ludzi z charakterem, ale skąd to wiedzieć, nikt
    nie ma tego wypisanego na czole.
    2. W umowach zawieranych z zarządcą należy zawsze zawrzeć zapisy dotyczące
    dostępu do dokumentów z podkreśleniem, że w przypadku ich nieudostępniania
    jest to podstawą automatycznego rozwiązania umowy.
    3. Stale należy z sąsiadami poruszać te tematy i mieć większe grono sojuszników
    4. Istnieje pilna potrzeba stworzenia jakiegoś porozumienia co aktywniejszych
    członków wspólnot, chocby do tego, aby znowelizować ustawę o własności
    lokali w części dotyczącej dostępu do dokumentów.
    5. Należy, pomimo piętrzących się trudności, uderzać do takich instytucji jak
    policja, prokuratura i sądy aby zbierać rozstrzygnięcia w celach
    porównawczych i jako punkt odniesienia dla innych(choć polskie prawo nie
    jest precedensowe). Istnieje bowiem coś takiego, jak przeświadczenie, że nie
    warto o coś tam walczyć, bo sprawa wygląda na beznadziejną. Ale jak wsżyscy
    będą tak myśleć, to nie będzie żadnych rozstrzygnięć i stan dotychczasowy
    będzie trwał nadal.
    6. I na koniec publiczne nagłaśnianie problemu i pisanie z imienia i nazwiska o
    praktykach zarządcy np. że łamie prawo nie udostepniając dokumentów, ale
    wcześniej trzeba mieć w garści kwity, że się o to wystepowało i otrzymało
    odmowę. W przeciwnym wypadku babsko po obrobieniu mu tyłka może oskarżyć o
    naruszenie dóbr osobistych lub pomówienie.

    I na zakończenie - w jakim mieście działa pani zołza ?

  • hooverr 20.07.05, 11:39
    Witam
    Dzięki Wprost5 oraz innym Forumowiczom za zainteresowanie. Zołza która ciągle
    podkreśla nie pytana swoje wyższe wykształcenie działa w Białymstoku. Aż się
    prosi podać jej nazwisko, ale wybaczcie w tej chwili nie mogę. W życiu nie
    spotkałem się z takim traktowaniem właściciela przez tą kreaturę. Ordynarne
    wrzaski, ewidentne okłamywanie mieszkańców, wypieranie się tego co się
    powiedziało, oszustwa i podrabianie dokumentów pod którymy nie ona się
    podpisuje tylko ogłupiały zarząd to jest styl jej urzędowania. Ponieważ czuje
    się najmądrzejszą nie uznaje innych racji a tego który ma inne zdanie wściekle
    atakuje. Szczególnie wyżywa się na mnie bo uderzyłem tam gdzie najbardziej boli
    do czego nikt się do tej pory nie odważył. Atakuje mnie wściekle i to ona
    nakazuje ogłupiałemu zarządowi nie udostępniać dokumentów bo tam jest
    potwierdzenie jej machlojek.
    Wiem że to ona posiada dokumenty o których mowa i to ona decyduje o tym aby ich
    nie wydawać.
    Ja w żadnym piśmie nie zwracałem się o dokumenty do niej bo nie ma ona prawa do
    rozporządzania nimi. Cały czas już niedługo minie rok jak domagam się
    dokumentów od zarządu jak narazie bezskutecznie. Nie wydaje się ich dla mnie
    ponieważ to towarzystwo wie że ja wiem co tam jest. Jednocześnie zołza na
    zebraniu zrobiła cyrk pokazując teczkę z dokumentami i oświadczając że przecież
    każdy moze je przejrzeć w sytuacji gdy mnie tam nie było, a teczkę wziął jeden
    z mieszkańców który zupełnie nie wiedział czego szukac i o co chodzi. Chciała w
    ten sposób pokazać iż nie ma nic do ukrycia a już za miesiąc po tym zarząd-
    marionetka olał moje domaganie się o dokumenty. Najgorsze jest to że mieszkańcy
    mojej Wspólnoty nie interesują się tym co to towarzystwo wyprawia i wierzy im a
    nie mnie pomimo iż mam 100% dowody działania ww. na szkodę Wspólnoty. Nikt
    nawet nie zapyta mnie jak wywieszam informację o ewidentnych
    nieprawidłowościach które gołym okiem widać.
    Rozpisałem się już kończe i pozdrawiam Wszystkich
  • wprost5 20.07.05, 11:52
    Akurat znalazłem na kolumnie prawnej Rzeczpospolitej z 26-28 marca 2005
    informację pt. Prawo mieszkaniowe, Wspólnota przed zebrabniem. Tylko zarząd
    może być pełnomocnikiem z niezwykle bałamuytnym stwierdzeniem:
    " Tymczasem właściciel, jeżeli uważa, że zarząd źle pracuje, powinien ze swymi
    uwagami udac sie do zarządu. To on zawarł umowe z zarządcą i MA PRAWO GO
    KONTROLOWAĆ".
    Przytoczyłem to dlatego, że nawiązuje to do kłopotów hooverra z uzyskaniem
    dokumentów. Autor informacji nie pisze całej prawdy stwierdzając, że to zarząd
    ma prawo kontrolować zarządcę. Z ustawy o własności lokali jasno wynika, że
    takie prawo ma KAŻDY członek wspólnoty. Przy takich tekstach niektórzy(w tym
    zarządcy) moga odnieść wrażenie, że zwykłemu członkowi wspólnoty nie
    przysługuje prawo kontroli i można mu więc odmawiać wglądu w dokumenty.
    A jeśli zarząd jest potulny, to zarządca robi praktycznie co chce, bo jest poza
    wszelką kontrolą. Wtedy nie ma innego wyjścia jak tylko odwoływać zarząd!
    bezkarni informacj
  • babczyk 20.07.05, 18:01
    Uprawnienia zarządu (lub zarządcy) określone są w art. 21 ust. 1 i art. 22 ust.

    1 ustawy. Przepisy te ustanawiają uprawnienie do kierowania sprawami wspólnoty
    mieszkaniowej, reprezentowania jej na zewnątrz i w stosunkach pomiędzy
    poszczególnymi właścicielami lokali oraz do samodzielnego podejmowania
    czynności zwykłego zarządu.
    Poszczególni właściciele nie mogą wkraczać w kompetencje zarządu i podejmować
    prób wyręczania go w czynnościach, do jakich został upoważniony i powołany.

    Zakres kontroli

    Nie oznacza to jednak, że w takim zakresie, w jakim działa zarząd, właściciele
    lokali zostali pozbawieni wszelkich praw. Realizacji tych praw służą
    uprawnienia kontrolne względem zarządu.

    Ustawa poświęca wiele miejsca sprawowaniu kontroli przez właścicieli lokali nad
    działalnością zarządu.

    Po pierwsze, stosuje się zasadę jawności działania zarządu wobec właścicieli,
    czego szczególnym wyrazem jest przepis stanowiący, że prawo kontroli zarządu
    przysługuje każdemu właścicielowi (art. 29 ust. 3 ustawy).

    Po drugie, zebranie właścicieli każdego roku dokonuje oceny pracy zarządu i
    wypowiada się co do absolutorium. Zebranie to - zwane w ustawie "corocznym" -
    jest obowiązkowe (art. 30 ust. 1 ustawy).

    Do zakresu uprawnień kontrolnych wynikających z ustawy o własności lokali
    należą także:
    ocena pracy zarządu lub zarządcy (art. 30 ust. 2 pkt 2);
    - prawo do odwołania zarządu i poszczególnych członków, prawo do zawieszenia w
    czynnościach zarządu lub poszczególnych jego członków albo prawo zamiany
    zarządcy (art. 18 ust. 1 i 2a, art. 20 ust. 2);
    - prawo ustanowienia zarządcy przymusowego przez sąd, służące każdemu
    właścicielowi (art. 26 ust. 1).

    Większość wymienionych czynności kontrolnych właściciele lokali podejmują
    wspólnie.
    Właścicielom działającym pojedynczo przyznano jedynie prawo wystąpienia z
    żądaniem o ustanowienie zarządcy przymusowego przez sąd.
    Dlatego też należy przyjąć, że treść art. 29 ust. 3 ustawy, przyznającego
    każdemu właścicielowi prawo kontroli zarządu, powinna być interpretowana w
    świetle pozostałych przepisów ustawy.
    Oznacza to, że ten przepis nie zawiera innego sposobu prowadzenia tej kontroli
    niż wspólne, wymienione powyżej działania właścicieli. Oznacza to również, że
    żadnego z właścicieli lokali nie można tego prawa pozbawić, np. na podstawie
    uchwały wspólnoty.

    Wspólne sprawowanie kontroli nad działalnością zarządu nie oznacza natomiast
    odmawiania pojedynczym właścicielom lokali prawa do posiadania wiedzy o
    bieżących sprawach dotyczących nieruchomości wspólnej oraz poczynaniach
    zarządu. Trudno jest bowiem pozbawionemu informacji właścicielowi przekazać, że
    zarząd źle wykonuje swoje obowiązki. Ocena zarządu może zaś zostać dokonana
    tylko na podstawie pełnych i rzetelnych danych. Zarząd powinien więc udzielać
    właścicielom lokali informacji dotyczących spraw związanych z zarządem
    nieruchomością wspólną nie tylko w okresach rocznych, ale także w innych
    terminach, jeżeli zwrócą się o ich otrzymanie.

    Kontrola wobec kogo?

    Uprawnienia kontrolne właścicieli lokali wynikające z ustawy przysługują im
    względem zarządu lub zarządcy, któremu powierzyli oni zarząd nieruchomością
    wspólną umową zawartą w formie aktu notarialnego. Ci zaś odpowiadają względem
    właścicieli lokali za wykonywanie umów i czynności w nich zawartych, które sami
    zlecili.

    Jeżeli natomiast ogół właścicieli zleci czynności zarządzania jakiemuś
    zarządcy, to zakres kontroli sprawowanej przez właścicieli lokali nad
    działalnością tego zarządcy wynika zarówno z przepisów, jak i postanowień
    zawartej umowy. Jeśli więc został wybrany zarząd, to wykonanie wszelkich
    przypisanych mu obowiązków należy egzekwować od niego, a nie np. od zarządcy,
    któremu zarząd na podstawie umowy-zlecenia zlecił zarządzanie nieruchomością
    wspólną. W jakiej formie?

    Żadne przepisy nie określają, jak takie prawo do informacji poszczególnych
    właścicieli lokali ma być realizowane w praktyce. Sposób wykonywania uprawnień
    kontrolnych przez właścicieli lokali względem zarządu powinien wynikać z umowy
    właścicieli lokali lub z innej umowy o zarządzanie nieruchomością wspólną.
    Żadna z tych umów nie może jednak wyłączać żadnego z właścicieli z czynności
    służących kontroli zarządu.

    Wydaje się, że najwłaściwszym rozwiązaniem wykonania kontroli przez każdego z
    członków wspólnoty - na podstawie art. 29 ust. 2 ustawy - byłoby umożliwienie
    udostępnienia mu wszystkich interesujących go dokumentów w dogodnym dla niego
    terminie w biurze zarządu. Nie ma także przeszkód, aby umożliwić właścicielowi
    lokalu zrobienie kserokopii interesujących go dokumentów.

    Może być i tak, że dana osoba nie będzie mogła zjawić się w biurze zarządu z
    różnych przyczyn, np. długotrwałego wyjazdu lub choroby. Nie ma przeszkód, aby
    na jej wniosek zarząd - pisemny - przesłał jej pocztą kserokopie konkretnych
    dokumentów.

    Odpowiedzi niezwłocznie

    Często zadawane jest pytanie, w jakim terminie zarząd powinien udzielić
    odpowiedzi na pismo członka wspólnoty w sytuacji, kiedy nie reguluje tego
    regulamin wspólnoty. Ustawa takich uregulowań także nie zawiera. Jednak tutaj
    powinniśmy kierować się zasadą, że zarząd obowiązany jest udzielić odpowiedzi
    niezwłocznie, czyli najwcześniej, jak to jest możliwe, bez zbędnej zwłoki.
    Czasu potrzebnego do odpowiedzi na pismo członka wspólnoty nie da się określić
    sztywną liczbą dni lub tygodni. W znacznym stopniu będzie on zależał od
    charakteru i szczegółowości pytań.

    Czy kontrola ma być ograniczona?

    Nasuwa się także pytanie, czy kontroli z art. 29 ust. 3 ustawy powinien
    podlegać cały okres od powstania wspólnoty, czy też powinna ona być ograniczona
    tylko do okresu od ostatniego walnego zebrania, na którym członkom zarządu
    udzielono absolutorium.

    Walne zebranie członków wspólnoty, udzielając absolutorium zarządowi, co roku
    dokonuje podsumowania jego działalności za miniony okres. Jednak pozytywne
    ocenienie pracy zarządu nie powinno ograniczać praw członków wspólnoty do
    zapoznawania się z dokumentacją także z lat ubiegłych. Udzielenie absolutorium
    zarządowi stanowi bowiem tylko jedną z form kontroli zarządu i nie może
    eliminować innych, a zwłaszcza pozbawiać takiego prawa członka wspólnoty.

    Z kontroli przeprowadzonej na podstawie art. 29 ust. 3 nie trzeba sporządzać
    żadnego protokołu - takiego wymogu w ustawie nie ma. Oczywiście regulamin
    wspólnoty może zawierać takie postanowienie. Jednak zasadne wydaje się
    stwierdzenie, że po czynnościach tego rodzaju powinien pozostać jakiś ślad, np.
    w formie daty, zakresu i podpisu osoby kontrolującej w tzw. zeszycie kontroli.

    www.wm.info.pl/index.php?117+263+3792+1
    Pozdrawiam.
  • babczyk 20.07.05, 18:18
    Ustawowa regulacja prawa kontroli zarządu wspólnoty przez poszczególnych
    właścicieli lokali jest dość enigmatyczna.

    W myśl art. 29 ust. 3 ustawy z dnia 24 czerwca 1994 r. o własności lokali (t.j.
    Dz.U. z 2000 r. nr 80, poz. 903) prawo kontroli działalności zarządu służy
    każdemu właścicielowi lokalu.

    Brak zatem szczegółowych ustawowych wskazówek co do zakresu uprawnień
    kontrolnych właścicieli i odpowiadających im obowiązków po stronie zarządu.

    Taką sytuację próbują wykorzystywać niektóre zarządy, dokonujące interpretacji,
    według których to zarząd ma daleko idącą swobodę w udostępnianiu dokumentów
    właścicielom lokali, w wyborze rodzajów tych dokumentów itd.

    Tego rodzaju praktyki nie mają podstaw. Zapis art. 29 ust. 3 nie ogranicza praw
    właścicieli w wykonywaniu czynności kontrolnych, jak chciałoby wiele zarządów.
    Wręcz przeciwnie, z tego przepisu można wysnuć następujące wnioski:

    – prawo kontroli służy każdemu właścicielowi lokalu indywidualnie i może być
    indywidualnie wykonywane. Zarząd nie ma zatem prawa odmówić udostępnienia
    dokumentów, chociażby ich okazania zażądał zaledwie jeden ze stu właścicieli.

    Właściciel zamierzający przeprowadzić kontrolę działalności zarządu nie musi
    namawiać innych właścicieli do wspólnego prowadzenia kontroli ani zabiegać o
    ich poparcie dla swoich działań;
    – nie ma znaczenia, czy za okres objęty kontrolą wspólnota mieszkaniowa
    udzieliła zarządowi absolutorium. Podjęcie takiej uchwały samo przez się nie
    uniemożliwia właścicielowi lokalu przeprowadzenia kontroli działalności
    zarządu;
    – każdy właściciel może żądać okazania wszelkich dokumentów wspólnoty, a więc
    wszelkich umów, zleceń i innych dokumentów, w tym dokumentów księgowych.

    Oczywiste jest, iż udostępnienie ww. dokumentów winno nastąpić w sposób
    pozwalający na dokładne zapoznanie się z ich treścią oraz ich weryfikację.

    W wielu przypadkach niezbędne może okazać się sporządzenie notatek i odpisów,
    do czego w moim przekonaniu każdy właściciel lokalu ma pełne prawo.
    Każdy właściciel lokalu ma prawo sporządzać odpisy i notatki z dokumentów
    wspólnoty mieszkaniowej.

    Korzystanie z wykonanych w trakcie czynności kontrolnych notatek i odpisów z
    dokumentów w celu ich dokładnej analizy, co oczywiste, wymaga niejednokrotnie
    ich zabrania przez kontrolujących właścicieli lokali z miejsca kontroli (którym
    najczęściej jest lokal zarządu wspólnoty).

    Trudno bowiem sobie wyobrazić, że kontrolujący właściciele zapamiętają
    szczegółowo wszystkie informacje zawarte nieraz w dziesiątkach i setkach
    dokumentów (umów, kosztorysów itp.). Niedopuszczalne jest natomiast wydawanie
    poza lokal zarządu wspólnoty kontrolującym właścicielom oryginałów dokumentów.

    Te powinny pozostać na miejscu.

    Gazeta Prawna 132/2001 z dnia (str. 27)


    Pozdrawiam.
  • xxxll 20.07.05, 19:23
    a może zajżysz na stronę www.exist.com.pl zakładka struktura WM
  • babczyk 20.07.05, 19:37
    a może pddpowiesz w czym żecz?

    Pozdrawiam.
  • xxxll 20.07.05, 19:45
    zobacz a zrozumiesz.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka