Dodaj do ulubionych

W dzisiejszej prasie - co Wy na to ?

12.09.05, 16:38
w dzisiejszej "RZ" (prawo co dnia); kolejne licencjonowane zagrożenie :

PRAWO EUROPEJSKIE Unia wymaga potwierdzenia, że domy nie tracą za dużo ciepła
Certyfikat energetyczny z długim poślizgiem Polsce grożą kary, jeżeli nie
wdroży dyrektywy w sprawie certyfikatów energetycznych budynków. Nic się w
tym kierunku nie dzieje, a czasu zostało niewiele
Dyrektywa 2002/91/WE w sprawie charakterystyki energetycznej budynków zacznie
obowiązywać od 4 stycznia 2006 r. W tym samym dniu powinna wejść w życie
ustawa dostosowująca polskie przepisy do unijnych. Ministerstwo
Infrastruktury rozpoczęło prace nad projektem już w 2002 r. W czerwcu br.
Departament Architektury i Budownictwa przekazał gotowy projekt do uzgodnień
wewnątrzresortowych. Od tego czasu nic się z nim nie dzieje. Projektu nie
przekazano nawet do konsultacji zainteresowanym branżom.
Jakie obowiązki
Celem dyrektywy jest ograniczenie zużycia energii w budynkach oraz zachęcenie
do stawiania budynków energooszczędnych. Dla wielu właścicieli oznacza to
nowe obowiązki.
Projekt ustawy przewidywał, że będą musieli uzyskiwać świadectwa
energetyczne. Nie wszyscy jednak, lecz właściciele: nowych budynków
przeznaczonych do sprzedaży, wynajmu lub zmodernizowanych. Gdy chodzi o
mieszkania, to mają obowiązek się o nie postarać właściciele, którzy chcą je
sprzedaćlub wynająć. Projekt precyzował, że świadectwo (ważność zachowa przez
10 lat) będzie m.in. informowało o ociepleniu budynku i szczelności okien
według dziesięciu klas energooszczędności: od A do G. Im wyższa klasa, tym
lepszy standard budynku oraz niższe koszty jego eksploatacji. Klasa
świadectwa będzie miała więc wpływ na cenę mieszkania oraz wysokość opłat za
wynajem.
Mają być również przeprowadzane kontrole energochłonności kotłów grzewczych w
budynkach i domach jednorodzinnych oraz klimatyzacji (prawo budowlane nie
przewiduje takiego obowiązku).
Wydawaniem świadectw mają się zająć licencjonowani audytorzy energetyczni,
którym uprawnienia nada Ministerstwo Infrastruktury. Ich lista będzie ogólnie
dostępna. Koszt świadectwa to kilkaset złotych. Kontrole będą przeprowadzać
osoby z uprawnieniami do wykonywania samodzielnych funkcji technicznych w
budownictwie (o specjalności instalacyjnej).
Za brak świadectwa oraz za nieprzeprowadzenie kontroli będą grozić grzywny.
est jednak furtka Dyrektywa przewiduje, że kontrole oraz wydawanie świadectw
możnaodroczyć o trzy lata, czyli do 4 stycznia 2009 r. Ale tylko, gdy brakuje
specjalistów w tej dziedzinie. Te trzy lata państwo ma wykorzystać na ich
wykształcenie.
Z tej możliwości może skorzystać także Polska, ale musi wcześniej uchwalić
stosowne prawo, przewidujące trzyletni okres przejściowy. Przepisy unijne
nakazująrządom przedstawienie projektu ustawy implementującej dyrektywę co
najmniej trzy miesiące przed wejściem w życie dyrektywy. Polski rząd ma więc
czas do 4 października. Potem projektem muszą się jeszcze zająć Sejm i Senat
oraz prezydent. Z każdym dniem maleją więc szanse na zakończenie tego procesu
przed 4 stycznia 2006 r.
RENATA KRUPA-DĄBROWSKA
Co grozi Polsce Krzysztof Kuik, prawnik brukselskiego biura
kancelarii White & Case
Komisja Europejska z własnej inicjatywy lub na podstawie skargi zawiadamia
państwo, które ma opóźnienia w implementacji danej dyrektywy, o wszczęciu
procedury i prosi o złożenie wyjaśnień. Następnym krokiem, przewidzianym
przez art. 226 traktatu ustanawiającego Wspólnotę Europejską, jest
przedstawienie państwu tzw. uzasadnionej opinii. Kiedy to nie skutkuje,
Komisja może wystąpić do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości o
stwierdzenie naruszenia obowiązku implementacji. W razie niewypełnienia
obowiązku nałożonego przez ETS może on nałożyć kary finansowe na państwo.
Pierwsza w ten sposób została ukarana Grecja w 2002 r. Ostatnio ETS nałożył
wielomilionowe kary na Francję, która przez 20 lat nie implementowała
dyrektywy połowowej. Polska nie znalazła się jeszcze w takiej sytuacji.
Jeżeli dyrektywa przyznaje obywatelom określone prawa, mogą oni wystąpić
przeciwko swojemu państwu do sądu krajowego o odszkodowanie. Jeśli nakłada
tylko obowiązki, odpowiedzialność odszkodowawcza państwa nie wchodzi w grę.
Edytor zaawansowany
  • nati1011 12.09.05, 20:22
    to ja poprosze o scertyfikowanie mojego męża. Jak nie będzie spełniał norm
    unijnych bede mogła wymienić go na lepszy model. bezkarnie
    A tak na powaznie to proponuję utworzyć na terenie unii czy może na
    madagaskarze skansen gdzie zamkniemy wszystkuch urzędników i polityków a
    granice obstawimy ciężkim sprzętem żeby czasem jakiś nie uciekł.
  • babczyk 12.09.05, 20:32
    To może ja go zastąpię. Zgodnie z normą UE mieszczę się w drzwiach i w.........

    Pozdrawiam.
  • serafin666 12.09.05, 20:41
    idea unijnej dyrektywy nie jest zła - oszczędność energii ; ja tylko obawiam
    się jej urzędniczej i "licencjonowanej" realizacji w polskich warunkach ; poza
    tym jest tam ( dla mnie ) niejasność : wymóg certyfikatu przy sprzedaży
    mieszkania - czy również "używanego" ?
  • serafin666 13.09.05, 14:56
    w "RZ" 13.09.2005 , prawo co dnia

    Plan gospodarki odpadami, regulamin utrzymania porządku i czystości, zezwolenia
    dla przedsiębiorstw wywożących śmieci - tymi instrumentami prawnymi samorząd
    gminny będzie regulował kwestie zagospodarowania odpadów.

    Nie można eksmitować na bruk. Trzeba dostarczyć przynajmniej tymczasowe
    pomieszczenie. Nie uregulowano jednak, na jakich zasadach
  • serafin666 14.09.05, 13:22
    w dzisiejszej „RZ” – PRAWO CO DNIA

    Co trzecia ekipa remontowo-budowlana nie chce podpisywać umów z klientami. Dwie
    trzecie umów już podpisanych zawiera zakazane przez prawo klauzule

    Dokumenty tylko po polsku
    Umowy z zakresu prawa pracy oraz stosunków konsumenckich w Polsce muszą być
    zawierane po polsku. Regulacje, które umożliwiają wybór języka takich
    dokumentów, Trybunał uznał wczoraj za niezgodne z konstytucją. Chodzi o
    przepisy wprowadzone w kwietniu 2004 r., które dostosowały polskie prawo do
    standardów unijnych. Dopuściły one możliwość sporządzania umów o pracę oraz
    konsumenckich także w innych językach oraz czynienia obcojęzycznych wersji
    podstawą interpretacji zawartych w nich treści.

    Do odprawy za utratę stanowiska członka zarządu spółki, prezesa, stosuje się
    rygory prawa cywilnego, a nie kodeksu pracy przewidziane dla ochrony
    wynagrodzenia.


    Osoby, które rozpoczęły budowę domów z mieszkaniami na wynajem przed 1 stycznia
    1997 r., mogą dowolnie dysponować tymi domami i mieszkaniami bez obawy utraty
    ulgi podatkowej wykorzystanej w związku z ich budową

    Doradca prawny nie różni się pod względem statusu procesowego od żadnej innej
    osoby fizycznej powołanej w charakterze świadka przed sądem powszechnym.
  • serafin666 14.09.05, 15:46
    w dzisiejszej Gazecie Prawnej ;

    PRAWO POCZTOWE. WYMIANA SKRZYNEK NA LISTY Zagrożone
    tajemnice
    Wymieniane na masową skalę przez Pocztę Polską nowe skrzynki na listy nie
    chronią tajemnicy korespondencji – dowiaduje się „GP”. W Łodzi grupa
    mieszkańców złożyła w tej sprawie zawiadomienie do prokuratury, twierdząc, że
    brak jest w nich odpowiednich zabezpieczeń, istnieje zatem możliwość wyjęcia
    przesyłek przez osoby nieuprawnione. Problem pojawił się także w Lublinie.
    Prawo pocztowe nakłada na właścicieli nieruchomości obowiązek wymiany na własny
    koszt starych skrzynek na nowe do końca 2008 r. Wymiana obejmie łącznie ponad
    milion skrzynek. Dotychczasowe skrzynki są własnością Poczty Polskiej i teraz
    to jej przypadnie główny ciężar ich wymiany. Jednak właściciele nieruchomości
    mogą sami wybrać producenta, u którego zamówią skrzynki. Przepisy określiły
    standardy dla skrzynek, precyzując ich wymiary, kształt itd.
    Nowe skrzynki, wyprodukowane przez Zakład Transportu Samochodowego Poczty
    Polskiej w Lublinie, nie spodobały się mieszkańcom jednego z łódzkich osiedli.
    Ich zdaniem, nie są one bezpieczne, gdyż otwory wrzutowe są tak skonstruowane,
    że pozwalają wyjąć korespondencję przez osoby nieuprawnione. Sprawa trafiła do
    Prokuratury Okręgowej w Łodzi, która stwierdziła, że mimo iż skrzynki spełniają
    standardy określone w rozporządzeniu, to zachodzą obawy, czy odpowiednio
    zabezpieczają przesyłki.
    Jak poinformował nas Mariusz Anaszewicz, rzecznik prasowy Poczty Polskiej, do
    której zwróciła się prokuratura, sprawa jest badana. Według rzecznika,
    konstrukcja skrzynek jest zgodna z rozporządzeniem i jeżeli istnieją jakieś
    zastrzeżenia, należy je skierować do jego autorów.
    – Nic podobnego – odpowiada Elżbieta Abramowicz, dyrektor Departamentu Poczty
    Polskiej Ministerstwa Infrastruktury, która na mankamenty nowych skrzynek
    zwracała uwagę już jakiś czas temu. – W rozporządzeniu określiliśmy tylko
    ogólne wymogi. Natomiast producent ma obowiązek skonstruować skrzynkę w taki
    sposób, aby dostarczana korespondencja była bezpieczna.
    Proces wymiany skrzynek jest w toku, dlatego skala problemu rośnie z każdym
    dniem. Jeżeli okaże się, że skrzynki nie są bezpieczne, Poczcie mogą grozić
    procesy sądowe wytoczone przez osoby, którym zaginęły przesyłki. Kodeks cywilny
    mówi wyraźnie o obowiązku zachowania tajemnicy korespondencji.
    – Właściciel skrzynki może również skierować sprawę do sądu, powołując się na
    zasadę ponoszenia odpowiedzialności przez producenta – mówi Mariusz Ziaja,
    radca prawny. Poczta Polska, oprócz ewentualnych odszkodowań, będzie również
    musiała wymienić wszystkie skrzynki.
  • piotr_s 23.10.05, 18:49
    Nie za bardzo rozumiem. Z jednej strony mamy:

    "Prawo pocztowe nakłada na właścicieli nieruchomości obowiązek wymiany na własny
    koszt [...]"

    A trochę dalej:

    "[...] teraz to jej [Poczcie Polskiej] przypadnie główny ciężar ich wymiany."

    Czyli kto w końcu ma płacić za wymianę skrzynek na "unijne"? Jeśli Poczta, to
    rozumiem, że to ona równiaż ponosi odpowiedzialność za montaż "bezpiecznych"
    skrzynek (to akurat mniej więcej jest napisane na końcu: "oprócz ewentualnych
    odszkodowań, będzie również musiała wymienić wszystkie skrzynki").


    Potwierdzam, że skrzynki z otworami do wrzucania listów nie są zbyt bezpieczne.
    U mnie w budynku zamontowano takie, że nie dość, że osoby o sprawniejszych
    paluszkach bez problemu wyjmą wszystkie listy przez ten otwór, to jeszcze cały
    przedni panel jest zamontowany na wcisk, więc jego zdjęcie zajmuje 15 sekund.
    Poprawka, po tym jak ktoś ukradł jeden taki panel zostały one przykręcone dwoma
    śrubami :D.

    Poza tym cała skrzynka przymocowana jest do ściany na dwóch kołkach i - mam
    wrażenie - jest tylko powieszona na uchwytach a nie mocno przyśrubowana.
    Zastanawiam się kiedy teraz zniknie cała skrzynka...

    Piotr
  • babczyk 25.11.05, 12:15
    Niezabezpieczona korespondencja

    (Gazeta Prawna/ 14.09.2005, godz. 05:00)

    Zastrzeżenia do nowych skrzynek produkowanych przez Pocztę Polską napływają z
    całego kraju. Właściciele nowych skrzynek skarżą się na zbyt szerokie otwory
    wrzutowe, które nie gwarantują bezpieczeństwa korespondencji. Nasz monopolista
    jak na razie pozostaje niewzruszony, zasłaniając się przepisami rozporządzenia.
    Tymczasem z dnia na dzień liczba wadliwych skrzynek montowanych na polskich
    osiedlach rośnie.

    Zastrzeżenia dotyczące nowych skrzynek mają nie tylko mieszkańcy Łodzi. Problem
    podnieśli również mieszkańcy nowo wybudowanych bloków lubelskiego osiedla
    Rudnik, na którym spółdzielnia mieszkaniowa częściowo wprowadziła już nowe
    skrzynki.

    Poczta Polska jak na razie ignoruje te sygnały, powołując się na przepisy
    rozporządzenia. Jednak, jak się okazuje, błędnie, gdyż rozporządzenie nie
    określa szczegółowo zabezpieczeń konstrukcyjnych, jakie powinna mieć skrzynka.
    Zdaniem ekspertów, problem skrzynek Poczty Polskiej leży nie w wielkości otworu
    wrzutowego, ale jego konstrukcji technicznej, a przede wszystkim jego kącie
    nachylenia, który zaprojektowany właściwie uniemożliwiałby nieuprawnione
    wyjęcie przesyłki.

    Cóż mają zrobić mieszkańcy bloków, w których wprowadzono już nowe skrzynki. Od
    sprawy odżegnuje się generalny inspektor danych osobowych, gdyż problem nie
    leży w zakresie jego kompetencji. Najprostszą drogą jest więc reklamacja
    wadliwego produktu lub w przypadku stwierdzenia kradzieży przesyłek skierowanie
    sprawy do sądu.

    Zasady wymiany skrzynek reguluje ustawa z 12 czerwca 2003 r. Prawo pocztowe.
    Artykuł 90 określa termin wymiany oddawczych skrzynek pocztowych. Powinno to
    nastąpić w ciągu pięciu lat od dnia wejścia ustawy, a więc do czerwca 2008 r.
    Ten sam artykuł jako odpowiedzialnych za wymianę skrzynek oddawczych wyznacza
    właścicieli bądź współwłaścicieli nieruchomości.

    Koszt wymiany jednej skrzynki waha się w granicach 40-100 zł. Standardy dla
    nowych skrzynek określa natomiast rozporządzenie ministra infrastruktury z dnia
    24 września 2003 r. w sprawie oddawczych skrzynek pocztowych. Określa ono w
    szczególności wymagania, jakim powinny odpowiadać oddawcze skrzynki pocztowe,
    ich usytuowanie oraz warunki dostępu dla operatorów skrzynek pocztowych.

    Tomasz Pietryga

  • serafin666 17.09.05, 18:17
    a ja wyczytałem w piątkowej łódzkiej "GW" , że Platforma Obywatelska chce
    zrobić łódzkim wojewodą niejakiego Kusia ( aktualnie dyrektora wydziału
    lokalowego UMŁ ) - odpowiedzialnego za próbę wyłudzania od najemców mieszkań
    komunalnych w Łodzi tzw. II VAT-u i zmuszania wspólnot do wewnętrznych faktur
    VAT
  • dobud 17.09.05, 18:20
    No i słusznie........co ma stołek polityczny do umiejętności merytorycznych ? :-
    ) :-).
    A bo to mało urzędników - polityków, co na niczym się nie znają ? Co mu
    naczelnik wydziału podsunie do podpisania, to podpisze, bo przecież nie ma
    zielonego pojęvia o sprawie i prawie :-)
  • serafin666 19.09.05, 17:39
    W „RZ” – PRAWO CO DNIA

    Dziś wchodzi w życie ustawa, która pozwala najemcom korzystnie wykupić
    mieszkanie zakładowe. Niestety, zawiera ona błędy

    Rzecznik praw obywatelskich wystąpił do Sądu Najwyższego o rozstrzygnięcie
    rozbieżności na temat własności urządzeń technicznych przyłączanych do sieci
    przedsiębiorstw.

    Sąd Najwyższy musi się zastanowić, czy fakt niewykorzystania do dziś
    nieruchomości przejętej na podstawie dekretu z 6 września 1946 r. o reformie
    rolnej na cele tej reformy stanowi wystarczającą przesłankę do odebrania jej
    skarbowi państwa.

    Przepisy o tzw. zastępczym doręczaniu pism sądowych - które w efekcie nie
    trafiają do rąk adresatów - nie gwarantują sprawiedliwego procesu

    To nie właściciel nadużywa prawa, domagając się usunięcia urządzeń
    energetycznych z jego działki, ale Zakład Energetyczny, który od lat nie płaci
    za korzystanie z gruntu


    W „RZ” – NIRUCHOMOŚCI

    Gdy kupujemy mieszkanie, powinniśmy brać pod uwagę nie tylko cenę lokalu i
    opłaty dodatkowe towarzyszące transakcji kupna. Warto też przeanalizować
    przyszłe koszty utrzymania.

    Jeżeli nawet nie jesteśmy bezpośrednimi sąsiadami inwestycji, to może ona mieć
    negatywny wypływ na naszą nieruchomość. Jeśli to zagrożenie udowodnimy - możemy
    zostać stroną i skutecznie protestować

    DEWELOPER SIĘ MYLI
    Stwierdziłem niezgodność z planem architektonicznym polegającą na połączeniu
    mojego balkonu z balkonem sąsiada, podczas gdy w planie odległość między nimi
    miała wynosić 102 cm. Odmówiłem odbioru mieszkania i prosiłem o usunięcie
    niezgodności. Deweloper stwierdził, że nastąpił błąd w biurze projektowym i
    budynek jest zgodny z planem złożonym w dzielnicy, a zmian dokonać się już nie
    da i postawił mi ultimatum: albo odbieram mieszkanie takie jakie jest, albo on
    rozwiąże umowę i zwróci pieniądze, ale z karnymi odsetkami w wysokości 5 proc.
    W umowie przedwstępnej w formie aktu notarialnego nie ma jednak mowy o
    możliwości rozwiązania umowy jednostronnie przez realizatora, jedynie z jego
    winy. Czy deweloper może więc straszyć mnie rozwiązaniem umowy?
    Wojciech I.
    Radzi mec. Jakub Radłowski, Kancelaria Optimas:
    Podpisana przez pana umowa z deweloperem jest umową wzajemną. W ramach
    zobowiązań stron można wyróżnić świadczenia główne (tutaj wybudowanie i
    przeniesienie własności lokalu mieszkaniowego oraz zapłata ceny), a także
    świadczenia dodatkowe. Pan jak wynika z listu spełnił już swoje świadczenie
    główne, a jedynie wstrzymuje się z podpisaniem protokołu odbioru ze względu na
    niezgodność przedmiotu z umową. Z kontekstu wynika, że deweloper powołuje się
    na przepis art. 491 § 1 kc, zgodnie z którym, jeżeli jedna ze stron dopuszcza
    się zwłoki w wykonaniu zobowiązania z umowy wzajemnej, druga strona może
    wyznaczyć jej odpowiedni termin, a w razie jego upływu od umowy odstąpić.
    Zwłoka wierzyciela ma jednak miejsce wówczas, gdy wierzyciel bez uzasadnionego
    powodu uchyla się od przyjęcia świadczenia. Tutaj zaś powodem jest niezgodność
    lokalu z projektem będącym częścią umowy, dlatego stanowisko dewelopera jest w
    tym zakresie nieprawidłowe.
    Problem związany jest jednak z tym, że wady w opisanej sprawie nie da się
    usunąć, mamy zatem do czynienia z częściową niemożliwością świadczenia z winy
    dewelopera. Jak rozumiem, do przeniesienia własności jednak jeszcze nie doszło,
    skoro powołuje się pan na umowę przedwstępną. Skoro tak, to zastosowanie mają
    przepisy ogólne o niewykonaniu zobowiązań z umów wzajemnych.
    W tej sytuacji najlepszym rozwiązaniem byłoby zawarcie ugody, na mocy której
    pan przyjąłby lokal z połączonym balkonem, a deweloper na przykład obniżyłby
    panu cenę lub wykonał jakieś prace dodatkowe. Jeżeli do porozumienia nie
    dojdzie, to wówczas może pan od umowy odstąpić, żądając zwrotu zapłaconej kwoty
    z odsetkami ustawowymi oraz ewentualnie naprawienia szkody.
    Zobacz: art. 491 § 1 kc, 493 § 2 kc, 494 kc; art. 474 kc
  • serafin666 20.09.05, 11:48
    KSIĘGI WIECZYSTE Kto może wytoczyć powództwo
    Rzecznik praw obywatelskich chce, aby Sąd Najwyższy wyjaśnił wątpliwości
    związane z powództwem o usunięcie niezgodności między stanem prawnym
    nieruchomości w księdze wieczystej a rzeczywistym stanem prawnym. Sąd Najwyższy
    rozstrzyga o tym niejednolicie. Zgodnie z pierwszym, zdecydowanie przeważającym
    kierunkiem orzecznictwa, uprawniony do wytoczenia takiego powództwa jest każdy,
    kto ma interes prawny w tym, aby treść księgi wieczystej odpowiadała
    rzeczywistemu stanowi prawnemu. Może to więc uczynić wierzyciel, który w drodze
    egzekucji dokonał zajęcia prawa dłużnika. Może też osoba żądająca ujawnienia
    właściciela nieruchomości (skarbu państwa), ponieważ chce domagać się wydania
    (zwrotu) tej nieruchomości i twierdzi, że aktualny wpis właściciela do księgi
    wieczystej nastąpił na podstawie nieważnej decyzji organu administracji
    państwowej. Drugi kierunek polega na przyjęciu, że uczynić to może tylko osoba,
    której prawo nie jest wpisane lub jest wpisane błędnie albo nastąpił wpis
    nieistniejącego obciążenia lub ograniczenia. Tak więc prawo do wytoczenia
    powództwa ma tylko ten, komu przysługuje własność lub inne prawo rzeczowe.
    Rzecznik podziela pierwszy z tych poglądów. W jego ocenie powództwo o usunięcie
    niezgodności między stanem prawnym nieruchomości, ujawnionym w księdze
    wieczystej, a rzeczywistym stanem prawnym może wytoczyć każdy, kto ma interes
    prawny w tym, aby treść księgi wieczystej odpowiadała rzeczywistemu stanowi
    prawnemu.

    PRAWO KARNE Pomoc dla ofiar przestępstw
    Ofierze przestępstwa, która nie otrzymała żadnego odszkodowania, od jutra
    przysługuje kompensata z budżetu państwa
    Ustawa o państwowej kompensacie przysługującej ofiarom niektórych przestępstw
    (Dz. U. nr 169, poz. 1415) obowiązuje od 21 września. Dzięki niej na pieniądze
    mogą liczyć poszkodowani w wyniku przestępstw popełnionych po jej wejściu w
    życie. Chodzi o ofiary przestępstw umyślnych, których skutkiem będzie choroba i
    niezdolność do pracy, a także ich najbliższych (w razie śmierci ofiary). O
    przyznaniu kompensaty ma decydować sąd rejonowy. Jego właściwość miejscową
    określi miejsce popełnienia przestępstwa. Pieniądze zostaną wypłacone z budżetu
    państwa. Jako uczestnik postępowania wystąpi prokurator, wnioskodawcą musi być
    pokrzywdzony. W razie przyznania takiej kompensaty skarb państwa ma roszczenie
    zwrotne do sprawcy lub sprawców przestępstwa umyślnego. Z powództwem może tu
    wystąpić prokurator. Wprowadzenie państwowej kompensaty nie powoduje
    zdejmowania odpowiedzialności ze sprawców ani przejmowania zadań instytucji
    ubezpieczeniowych czy pomocy społecznej. Ma przysługiwać ofierze przestępstwa,
    która nie otrzymała odszkodowania od sprawcy ani z innego źródła (np. z
    ubezpieczenia). Kompensacji podlegają wyłącznie utracone zarobki lub inne
    środki utrzymania, koszty leczenia oraz pogrzebu. Nie przewiduje ona pokrycia
    szkód materialnych ani zadośćuczynienia z powodu krzywdy moralnej. Kompensata
    może wynieść maksymalnie 12 tys. zł. Wniosek o jej przyznanie poszkodowany musi
    złożyć w ciągu 2 lat od dokonania na nim przestępstwa. Kolejnym warunkiem jej
    uzyskania jest wszczęcie postępowania karnego (chyba że nie było to możliwe,
    np. z powodu śmierci sprawcy). We wszystkich sprawach związanych ze składaniem
    wniosków uprawnionym będą pomagały odpowiednie prokuratury okręgowe. Do wniosku
    należy też dołączyć zaświadczenia lekarskie i dokumenty z prowadzenia
    postępowania karnego, które ofiara przestępstwa otrzymuje jako poszkodowany.
    Pokrzywdzony musi być obywatelem Polski lub kraju członkowskiego Unii
    Europejskiej.
  • serafin666 20.09.05, 11:49
    Prawo użytkowania wieczystego w prawo własności
    Kogo obciążają koszty przekształcenia

    Nie można obciążać strony, na której wniosek dokonano przekształcenia prawa
    użytkowania w prawo własności, kosztami zakończonego postępowania
    administracyjnego.
    13 października tego roku, kiedy ustawa z 29 lipca o przekształceniu
    użytkowania wieczystego w prawo własności nieruchomości (Dz. U. nr 175, poz.
    1459) wejdzie w życie, utracą moc ustawy: z 4 września 1997 r. o
    przekształceniu prawa użytkowania wieczystego przysługującego osobom fizycznym
    w prawo własności; z 26 lipca 2001 r. o nabywaniu przez użytkowników
    wieczystych prawa własności nieruchomości.
    Nowa ustawa wprowadza zasadniczo odpłatny sposób przekształcenia (wyjątki
    określa art. 5).
    Decyzję administracyjną w tej sprawie wydaje:
    > starosta - dla nieruchomości stanowiących własność skarbu państwa, w tym
    również nieruchomości, w stosunku do których prawo własności skarbu państwa
    wykonują inne państwowe osoby prawne,
    > wójt, burmistrz, prezydent miasta, zarząd powiatu albo zarząd województwa
    - odpowiednio dla nieruchomości stanowiących własność jednostek samorządu
    terytorialnego.
    Osoba fizyczna, na rzecz której dokonano przekształcenia, ma obowiązek uiścić
    dotychczasowemu właścicielowi opłatę z tytułu tego przekształcenia (art. 4 ust.
    1). Bezsporna zatem jest konieczność sporządzenia operatu szacunkowego wyceny
    gruntu pozostającego w użytkowaniu wieczystym wnioskodawcy. Należy bowiem
    określić wartość prawa użytkowania wieczystego nieruchomości, gdyż różnica
    między wartością rynkową prawa własności a wartością prawa użytkowania
    wieczystego stanowić będzie dane wyjściowe do ustalenia opłaty należnej za
    przekształcenie. Wartość nieruchomości jest więc tym elementem, który organ
    musi ustalić z urzędu. Jego wydatki z tym związane zalicza się do kosztów
    postępowania administracyjnego w sprawie przekształcenia prawa użytkowania
    wieczystego w prawo własności.
    Zasadę rozdziału kosztów postępowania między stronę i organ administracji
    publicznej ustalają przepisy kodeksu postępowania administracyjnego. Zgodnie z
    art. 262 § 1, stronę obciążają te koszty, które wynikły z jej winy; zostały
    poniesione w interesie lub na żądanie strony, a nie wynikają z ustawowego
    obowiązku organów prowadzących postępowanie.
    Organ ponosi więc koszty tych czynności, które obowiązany jest podjąć z urzędu,
    zgodnie z zasadą prawdy obiektywnej nakazującą mu w sposób wyczerpujący zebrać
    i rozpatrzyć cały materiał dowodowy. Zakres tych czynności wynika z art. 77 § 1
    k.p.a. oraz przepisów odrębnych nakazujących dokonanie odpowiednich czynności
    procesowych.
    Takim przepisem jest właśnie art. 4 ust. 2 nowej ustawy, zgodnie z którym do
    ustalenia opłaty za omawiane przekształcenie stosuje się odpowiednio art. 67
    ust. 1, art. 68 ust. 1, art. 69 oraz art. 70 ust. 2 - 4 ustawy z 21 sierpnia
    1997 r. o gospodarce nieruchomościami (t. j.: Dz. U. z 2004 r. nr 261, poz.
    2603 ze zm.). Ta konstrukcja prawna powoduje, że organ obciążony jest kosztami
    normalnego administrowania, niezależnie od tego, czy postępowanie zostało
    wszczęte z urzędu, czy na wniosek strony (wyrok NSA z 6 grudnia 2000 r., II
    SA/Gd 2016/98).
    Ustawodawca nie sformułował żadnych wyraźnych zasad umożliwiających obciążenie
    strony kosztami zakończonego postępowania przekształceniowego (koszty opinii
    biegłego rzeczoznawcy w postaci operatu szacunkowego). Wobec tego obciążają one
    organ administracji publicznej, wynikają bowiem z wykonania ustawowego
    obowiązku prowadzenia orzecznictwa w zakresie przekształcenia prawa użytkowania
    wieczystego w prawo własności. A koszty te zostały poniesione w wykonaniu
    przepisu ustawy, który mówi o ustaleniu wysokości opłaty za przekształcenie
    jednego prawa w drugie na podstawie wartości nieruchomości ustalonej przez
    biegłego rzeczoznawcę (art. 67 ust. 1 ustawy o gospodarce nieruchomościami, w
    związku z art. 4 ust. 1 i 2 nowej ustawy).
    W przeszłości w orzecznictwie organów jednostek samorządu terytorialnego
    pierwszej instancji wyrażano niekiedy pogląd, jakoby koszty wyceny
    nieruchomości poniesione były wyłącznie w interesie i na żądanie strony. A
    tylko taka sytuacja uprawniałaby do obciążenia jej kosztami postępowania.
    Pogląd ten jest błędny.
    Trzeba bowiem uwzględnić dwupłaszczyznowość rozstrzygnięcia dotyczącego
    przekształcenia użytkowania wieczystego nieruchomości we własność. W sprawie
    zakończonej decyzją organu pierwszej instancji interes prawny strony (lub stron
    w razie współuczestnictwa) niewątpliwie wyraża się w uzyskaniu przez nią prawa
    własności konkretnej nieruchomości gruntowej (przysporzenie). Ale w grę wchodzi
    nie tylko interes strony (wnioskodawcy).
    Elementem pochodnym przekształcenia jest obowiązek uiszczenia dotychczasowemu
    właścicielowi opłaty z tego tytułu, będącej formą rekompensaty (ekwiwalentu) za
    utratę prawa własności gruntu. Ustalenie tej opłaty leży więc w interesie
    dotychczasowego właściciela (skarbu państwa, jednostki samorządu
    terytorialnego).
    Jej wysokość zależy od wartości nieruchomości, określonej w operacie
    szacunkowym. Skoro tak, to nie można obciążać strony, na której wniosek
    dokonano przekształcenia, kosztami zakończonego postępowania administracyjnego.
    Reasumując: koszty zakończonego postępowania wynikają z ustawowego obowiązku
    organu prowadzącego to postępowanie i nie zostały poniesione wyłącznie w
    interesie strony. Jedynie jej wina, jeśliby została ustalona, lub przepis
    szczególny, którego nie ma, mogłyby uzasadniać nałożenie na nią obowiązku
    zwrotu kosztów postępowania.
    Krzysztof Sobieralski, etatowy członek Samorządowego Kolegium Odwoławczego we
    Wrocławiu, adiunkt na Wydziale Prawa, Administracji i Ekonomii Uniwersytetu
    Wrocławskiego
  • serafin666 29.09.05, 09:57
    w PRAWO CO DNIA :

    Właściciele gruntów zajętych w przeszłości w różnych okresach i w różny sposób
    na drogi publiczne utracili ich własność 31 grudnia 1998 r. Ostateczny termin
    składania wniosków o odszkodowania za te grunty upłynie 31 grudnia 2005 r.

    Garaż można postawić bez pozwolenia na budowę, ale nie większy niż 25 mkw. Tak
    uważają Ministerstwo Infrastruktury oraz Główny Urząd Nadzoru Budowlanego.

    Wydając wyrok, sąd nie może brać pod uwagę jedynie faktów ustalonych przez
    organy skarbowe. Musi też odnieść się do argumentów podatnika i wskazać to w
    uzasadnieniu.
  • dobud 29.09.05, 20:20
    serafin666 napisał:
    > Garaż można postawić bez pozwolenia na budowę, ale nie większy niż 25 mkw.
    Tak uważają Ministerstwo Infrastruktury oraz Główny Urząd Nadzoru Budowlanego.

    To tylko na motocykl lub.....Malucha :-)
  • goscdw 29.09.05, 20:56
    no przesadziłeś 6x4 m to mało że starczy

    "To tylko na motocykl lub.....Malucha "
  • serafin666 01.10.05, 09:43
    PRAWO KONSUMENCKIE Niedozwolona klauzula
    Budujący nie pożyczy na konto klienta

    Deweloper nie może w umowie z klientem zastrzec, że w niektórych sytuacjach
    może zaciągnąć w jego imieniu kredyt na sfinansowanie kosztów budowy mieszkania
    Przekonała się o tym spółdzielnia Inwest-Dom z Bielska-Białej, która buduje
    mieszkania i apartamenty. Katowicka delegatura Urzędu Ochrony Konkurencji i
    Konsumentów krytykowała spółdzielnię za to, że we wzorze umowy przedwstępnej
    stosowała klauzule, które są niezgodne z obowiązującym prawem.
    Jeden z zapisów upoważniał spółdzielnię do zaciągnięcia w imieniu klienta
    kredytu hipotecznego na kwotę niezbędną do ukończenia budowy jego apartamentu.
    Zaciągnięcie kredytu byłoby możliwe, gdyby klient z ważnej przyczyny (np. z
    powodu wypadku losowego, siły wyższej) nie był w stanie wpłacać terminowo rat
    albo bez uzasadnionej przyczyny nie zapłacił kolejnej. Klient ponosiłby też
    koszty związane z zaciągnięciem kredytu.
    Pozew przeciwko spółdzielni trafił do Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.
    Urząd argumentował, że klient byłby obciążony kosztami kredytu, nie wiedząc, w
    jakim banku spółdzielnia go zaciągnie, jakie będą jego wysokość, oprocentowanie
    i inne opłaty.Naruszałoby to art. 3853 pkt 4 kodeksu cywilnego, czyli zakaz
    umieszczania w umowie klauzul, które przewidują postanowienia, z którymi klient
    nie miałby możliwości zapoznać się przed zawarciem umowy.
    Urząd zaznaczył też, że nierzadko negatywne dla klienta skutki mogłyby nastąpić
    nawet w okolicznościach, za które nie ponosi on odpowiedzialności. To byłoby
    sprzeczne z dobrymi obyczajami i rażąco naruszało interesy konsumentów.
    Sąd podzielił te wątpliwości i uznał upoważnienie spółdzielni do zaciągnięcia
    kredytu w imieniu klienta za niedozwoloną klauzulę umowną.
    Sąd uznał też, że niezgodny z prawem był zapis, który przewidywał, że w razie
    jakichkolwiek sporów na tle stosowania umowy będą je rozstrzygać sądy w Bielsku-
    Białej (rejonowy lub okręgowy, w zależności od wartości przedmiotu sporu).
    Klauzula taka narzucała bowiem rozpoznanie sprawy przez sąd, który według
    ustawy nie byłby miejscowo właściwy.
    W pozwie urząd podkreślał, że takie postanowienie, choć formalnie nie zamyka
    klientowi spółdzielni drogi sądowej, to faktycznie może ją utrudniać i oddalać.
    Sąd się z taką argumentacją zgodził.
    Wyrok nie jest jeszcze prawomocny, a spółdzielnia może go kwestionować przed
    sądem II instancji (sygn. XVII Amc 68/04).
  • serafin666 01.10.05, 09:58
    NIERUCHOMOŚCI Kiedy najemca mieszkania zakładowego chce być spółdzielcą
    Lokatorskie bez wpłacania wkładu

    Najemcy byłych mieszkań zakładowych mogą stać się spółdzielcami, i to na
    korzystnych zasadach
    Od połowy lat 90. przedsiębiorstwa państwowe nieodpłatnie przekazywały
    spółdzielniom mieszkaniowym budynki zakładowe wraz z lokatorami. Robiły to na
    podstawie ustawy o zasadach przekazywania zakładowych budynków mieszkalnych.
    Wciąż wielu lokatorów tych budynków ma status najemcy. Nic jednak nie stoi na
    przeszkodzie, by go zmieniło. Przepisy dają im prawo żądania od spółdzielni
    zawarcia umowy o ustanowienie lokatorskiego lub własnościowego prawa do lokalu
    albo prawa własności (art. 48 ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych). Wybór
    jednego z tych trzech tytułów prawnych należy do najemców. Spółdzielnia nie ma
    prawa im odmówić; jeżeli to zrobi, najemcy mogą wystąpić przeciwko niej do
    sądu, a ten nakaże jej w orzeczeniu zawarcie takiej umowy.
    Prawo lokatorskie jest najsłabszym z praw, podobnym do najmu. Mieszkania nie
    można odziedziczyć (dziedziczy się tylko wkład mieszkaniowy) ani też sprzedać.
    Jego zaletą jest to, że najemcy nie muszą wpłacać wkładu mieszkaniowego tak jak
    inni spółdzielcy ubiegający się o to prawo (przepis w tej sprawie obowiązuje od
    22 lipca 2005 r.). Dotyczy to jednak tylko tych, którzy zajmują mieszkania w
    budynku przekazanym spółdzielni nieodpłatnie. Później mogą ubiegać się o
    przekształcenie lokatorskiego prawa w mocniejsze: własnościowe lub własność.
    Przyszły posiadacz mieszkania lokatorskiego musi zostać przyjęty w poczet
    członków spółdzielni - za to się już płaci.
    Najemca może żądać ustanowienia własnościowego prawa lub własności bez
    wcześniejszego ubiegania się o lokatorskie.
    Wielu osobom własnościowe prawo myli się z pełną własnością. Różnica jest w
    zasadzie jedna. Właścicielem mieszkania własnościowego jest spółdzielnia,
    posiadaczowi przysługuje ograniczone prawo rzeczowe. Inaczej jest w wypadku
    pełnej własności. Właścicielem jest jego posiadacz. Dla przeciętnego członka
    spółdzielni różnica nie ma jednak wielkiego znaczenia. Oba mieszkania można
    sprzedać, odziedziczyć lub wynająć. Tak naprawdę ważna jest przy
    przekształceniu lokatorskich praw. Łatwiej stać się posiadaczem własnościowego
    mieszkania niż jego pełnym właścicielem.
    Spółdzielnia nie może przenieść własności żadnego lokalu, dopóki nie podejmie
    uchwały, a ta nie wejdzie w życie. Uchwała określa m.in., kto i jakie lokale
    może nabyć na własność, czy i jakie pomieszczenia przynależne (piwnica,
    komórka) będą do nich należeć oraz czy na mieszkaniach ciążą długi.
    Przekształcanie we własnościowe prawo jest znacznie prostsze. Spółdzielca nie
    musi czekać na żadną uchwałę. Po złożeniu wniosku spółdzielnia informuje go
    tylko, jakie musi uregulować zobowiązania.
    Najemcy nie mogą liczyć na specjalne ulgi przy ustanawianiu własnościowego
    prawa lub odrębnej własności. Spółdzielnia ma prawo żądać od nich takiej samej
    kwoty jak od innych nabywców swoich mieszkań. Muszą więc wpłacić wkład
    budowlany oraz długi ciążące na lokalu (kaucję mieszkaniową zalicza się na
    poczet wkładu). Przysługuje im 50 proc. bonifikaty. Jedyne preferencje dotyczą
    kosztów zawarcia umowy notarialnej, założenia księgi wieczystej oraz wpisu do
    niej. Za każdą z tych czynności najemcy zapłacą dwa razy 1/3 minimalnego
    wynagrodzenia za pracę.

  • serafin666 03.10.05, 13:19
    Ekspert odpowiada - gmina jako członek wspólnoty

    Czy gmina, jako członek wspólnoty mieszkaniowej, może bez zgody wspólnoty
    przekształcić swoje lokale mieszkalne w socjalne?
    Wiele wspólnot obawia się takiej sytuacji, gdyż lokale socjalne nie podlegają
    sprzedaży, nie ma więc możliwości, aby wspólnota składała się wyłącznie z osób
    fizycznych, do czego dążą właściciele lokali wyodrębnionych pragnący
    samodzielnie zarządzać wspólną nieruchomością. - Ponadto, skoro najemcy lokali
    socjalnych są niezamożni, niewątpliwie płacić nie będą, z czym pozostali
    członkowie wspólnoty godzić się nie mogą - argumentują przedstawiciele jednej
    ze wspólnot.
    Zapewnienie dachu nad głową
    O pomoc poprosiliśmy eksperta Genowefę Baziuk-Płaską ze Stowarzyszenia
    Wspólnota Mieszkaniowa.
    - Każdy właściciel ma prawo swobodnego dysponowania swoim lokalem bez zgody
    wspólnoty. W szczególności, może mieszkanie sprzedać lub wynająć, dowolnie
    ustalając stawkę czynszu. Oczywiście gmina nie jest gorszym członkiem wspólnoty
    i też może swoje lokale wynajmować dowolnym osobom - wyjaśnia Genowefa Baziuk-
    Płaska.
    Na marginesie zauważyć należy, że termin "lokal socjalny" nie może dotyczyć
    mieszkania niezasiedlonego. Lokal staje się dopiero wtedy socjalnym, gdy
    zostanie wynajęty na czas określony osobie o bardzo niskich dochodach. A
    ponieważ do zadań własnych gminy należy zapewnienie dachu nad głową
    najuboższym, więc trudno się dziwić, że gmina im właśnie lokale wynajęła.
    Co nie ma znaczenia
    Nie ma żadnego znaczenia, czy członkiem wspólnoty mieszkaniowej jest osoba
    fizyczna czy gmina. Ustawa z 24 czerwca 1994 r. o własności lokali nie odróżnia
    właścicieli prywatnych od nieprywatnych, każdy ma te same prawa i obowiązki -
    uważa Genowefa Baziuk-Płaska.
    W opisywanym przez czytelnika przypadku wspólnota jest "duża" (12 lokali), a
    udział gminy w nieruchomości wspólnej wynosi 0,31. Nic nie stoi na
    przeszkodzie, aby właściciele lokali wyodrębnionych, mający większość udziałów
    w nieruchomości wspólnej, zdecydowali o formie zarządu i powierzyli zarządzanie
    wybranemu przez siebie podmiotowi.
    Nie ma też znaczenia, komu właściciel mieszkanie wynajmie. Wspólnota to ogół
    właścicieli lokali, a najemcy członkami wspólnoty nie są. Nie ma znaczenia, czy
    najemca jest zamożny czy nie, on przecież nie ma żadnych zobowiązań wobec
    wspólnoty, gdyż koszty zarządu nieruchomością wspólną obciążają wyłącznie
    właściciela lokalu. Jeśli wynajmie mieszkanie najemcy biednemu lub
    nierzetelnemu, będzie ponosił konsekwencje swojej decyzji - podpowiada ekspert.
    Prawdopodobnie jednak problem istnieje. Domyślam się, że tkwi w umowie o
    dostawę wody i odprowadzenie ścieków, która jest zawarta między
    przedsiębiorstwem wodno-kanalizacyjnym a wspólnotą lub zarządem. Zapewne umowa
    ta wskazuje wspólnotę jako płatnika, a gmina uważa, że za wodę i kanalizację ma
    wspólnocie płacić najemca. Pogląd ten, niestety przez wiele gmin uznawany za
    poprawny, pozostaje w sprzeczności z art. 13.1 ustawy o własności lokali, w
    którym zostało wyraźnie zapisane, że właściciel ponosi wszelkie koszty związane
    z utrzymaniem swojego mieszkania. Najemca lokalu komunalnego powinien więc
    płacić swoje zobowiązania gminie, a ta wspólnocie, i to bez względu na to, czy
    najemca jest rzetelny czy nie. Uświadomieniem władzom gminy, że muszą stosować
    się do zapisów ustawy o własności lokali, powinien zająć się zarząd wybrany
    przez wspólnotę.
  • serafin666 03.10.05, 13:20
    Ekspert odpowiada - czy muszę płacić więcej za ciepło?

    Należę do wspólnoty mieszkaniowej, która liczy 10 lokali. W naszym bloku nie ma
    mierników pobranego ciepła. Koszty ogrzewania rozłożone są na wszystkich według
    powierzchni lokalu. Wymieniłem stare żeliwne grzejniki w swoim mieszkaniu na
    nowe stalowe (dokonałem tego za zgodą pozostałych właścicieli, grzejniki są
    dobrane do wielkości pomieszczeń). Remont został przeprowadzony wiosną,
    natomiast wraz ze zbliżającym się sezonem grzewczym pojawiły się wątpliwości
    pozostałych, co do sprawiedliwego rozłożenia kosztów za ogrzewanie. Obawy
    dotyczą tego, że będę zużywał więcej ciepła niż inni. Pozostali właściciele
    chcą, bym płacił więcej. Czy jest to zgodne z prawem? Jak wybrnąć z tej
    sytuacji? Dodam, że wspólnota nie ma swojego statusu, a grzejniki nie zostały
    ujęte jako własność wspólna w odrębnej uchwale. Zbigniew G., Warszawa

    O odpowiedź poprosiliśmy eksperta Aleksandra Snarskiego, prawnika z Polskiego
    Stowarzyszenia Zarządców Nieruchomości. W opisanej sytuacji bez znaczenia jest
    fakt, czy wspólnota ma, czy też nie ma statutu. Postanowienia zawarte w
    statucie wspólnoty, jako akcie niższego rzędu, zawsze muszą być zgodne z
    regulacjami ujętymi w ustawie, jako akcie wyższego rzędu, w tym przypadku w
    ustawie o własności lokali. A w ustawie o własności lokali instalacja
    centralnego ogrzewania wraz z grzejnikami jest zaliczana do nieruchomości
    wspólnej, bo nieruchomość wspólną stanowią grunt oraz części budynku i
    urządzenia, które nie służą wyłącznie do użytku właścicieli lokali. Zatem
    instalacja centralnego ogrzewania jest urządzeniem, z którego korzystają
    wszyscy właściciele lokali, ponieważ czynnik grzewczy doprowadzany jest zarówno
    do ich lokali, które stanowią odrębne nieruchomości, jak i do części wspólnych
    budynku.
    Wymiana grzejników w jednym lokalu, jak pisze czytelnik, dobranych do wielkości
    pomieszczeń, nie musi, ale może doprowadzić do zakłóceń bilansu cieplnego
    budynku. Aby do tego nie doszło, nowe grzejniki powinny mieć te same parametry
    techniczne, co grzejniki demontowane.
    W przeciwnym wypadku może wystąpić zachwianie bilansu cieplnego, czego
    następstwem będzie konieczność wykonania dokumentacji instalacji centralnego
    ogrzewania obejmującej bilans cieplny budynku wraz z wykonaniem projektu
    regulacji przepływów dla poszczególnych odbiorników - grzejników w lokalach.
    Jeśli natomiast czytelnik, wymieniając grzejniki żeliwne, zamontował o tych
    samych parametrach technicznych grzejniki stalowe, to nie będzie zużywał ani
    więcej, ani mniej energii cieplnej, od pozostałych właścicieli lokali. Ponadto,
    właściciele lokali w podjętej uchwale przyjęli sposób rozliczania energii
    cieplnej zużytej do ogrzania budynku, określając, że energia ta będzie
    rozliczana według powierzchni użytkowej lokali. Nie ma żadnych podstaw, aby
    czytelnik z tego tytułu ponosił większe obciążenia niż pozostali właściciele
    lokali. Ustawa o własności lokali dopuszcza możliwość zwiększenia obciążeń
    związanych z utrzymaniem nieruchomości wspólnej, ale tylko i wyłącznie w
    przypadku lokali użytkowych, jeżeli uzasadnia to sposób korzystania z tych
    lokali. Oczywiście, optymalnym rozwiązaniem byłoby zamontowanie w każdym lokalu
    podzielników ciepła lub liczników ciepła w instalacji centralnego ogrzewania.
  • babczyk 03.10.05, 22:06
    Za około 5 miesięcy wejdzie w życie nowa ustawa z dnia 28 lipca 2005 r. o
    kosztach sądowych w sprawach cywilnych. Zmienia ona wysokość opłat sądowych,
    które będziemy musieli ponieść, wytaczając komuś proces. Wprowadzone przez nią
    nowe stawki znacząco różnią się od tych, które obowiązują obecnie – niektóre z
    nich spadły, inne zaś uległy podwyższeniu. Mimo że do wejścia w życie nowej
    regulacji pozostało jeszcze kilka miesięcy, warto już teraz zastanowić się, czy
    z załatwieniem sprawy sądowej (np. wytoczeniem powództwa) nie opłaca się
    poczekać aż zaczną obowiązywać nowe przepisy, czy wręcz przeciwnie – już teraz
    powinniśmy udać się do sądu.

    Nowa ustawa z dnia 28 lipca 2005 r. o kosztach sądowych w sprawach cywilnych
    (Dz.U. nr 167, poz. 1398) zacznie obowiązywać 2 marca 2006 r. Zastąpi ona
    obowiązującą od niemal czterdziestu lat i mocno już przestarzałą ustawę z dnia
    13 czerwca 1967 r. o kosztach sądowych w sprawach cywilnych (t.j. Dz.U. z 2002
    r. nr 9, poz. 98 z późn. zm.).

    Jednak po wejściu w życie nowej regulacji podstawowe zasady uiszczania kosztów
    sądowych nie zmienią się. Wpis nadal będzie musiała uiszczać osoba wnosząca do
    sądu sprawę, chyba że uzyska zwolnienie od kosztów. Dopiero, gdy wygra proces,
    będzie mogła od strony przegranej domagać się zwrotu kosztów, które poniosła
    wnosząc sprawę.

    cdn...

    infor.pl/dane/?serwis_isp=inforradzi&tresc=sprawy_cywilne
  • alladyn-solar-batt 08.01.06, 01:03
    serafin666 napisał:

    > Ekspert odpowiada - czy muszę płacić więcej za ciepło?
    >
    > Należę do wspólnoty mieszkaniowej, która liczy 10 lokali. W naszym bloku nie
    ma
    >
    > mierników pobranego ciepła. Koszty ogrzewania rozłożone są na wszystkich
    według
    >
    > powierzchni lokalu. Wymieniłem stare żeliwne grzejniki w swoim mieszkaniu na
    > nowe stalowe (dokonałem tego za zgodą pozostałych właścicieli, grzejniki są
    > dobrane do wielkości pomieszczeń). Remont został przeprowadzony wiosną,
    > natomiast wraz ze zbliżającym się sezonem grzewczym pojawiły się wątpliwości
    > pozostałych, co do sprawiedliwego rozłożenia kosztów za ogrzewanie. Obawy
    > dotyczą tego, że będę zużywał więcej ciepła niż inni. Pozostali właściciele
    > chcą, bym płacił więcej. Czy jest to zgodne z prawem? Jak wybrnąć z tej
    > sytuacji? Dodam, że wspólnota nie ma swojego statusu, a grzejniki nie zostały
    > ujęte jako własność wspólna w odrębnej uchwale. Zbigniew G., Warszawa
    >
    > O odpowiedź poprosiliśmy eksperta Aleksandra Snarskiego, prawnika z Polskiego
    > Stowarzyszenia Zarządców Nieruchomości. W opisanej sytuacji bez znaczenia
    jest
    > fakt, czy wspólnota ma, czy też nie ma statutu. Postanowienia zawarte w
    > statucie wspólnoty, jako akcie niższego rzędu, zawsze muszą być zgodne z
    > regulacjami ujętymi w ustawie, jako akcie wyższego rzędu, w tym przypadku w
    > ustawie o własności lokali. A w ustawie o własności lokali instalacja
    > centralnego ogrzewania wraz z grzejnikami jest zaliczana do nieruchomości
    > wspólnej, bo nieruchomość wspólną stanowią grunt oraz części budynku i
    > urządzenia, które nie służą wyłącznie do użytku właścicieli lokali.

    To bład Ustawy i Ustawodawcy sprzeczny i naruszający prawa nabyte włascicieli,
    którzy nabyli swe lokale przed 1 stycznia 1995 roku. Jednakże własciciele nie
    mogą ponosić skutków błedu ustawodawcy -czyli organu państwowego. Równiez pan
    ekspert Snarski (jak widać) jest dobry teoretykiem, co doprawdy nie zawsze ma
    zastosowanie w praktyce
    > Zatem instalacja centralnego ogrzewania jest urządzeniem, z którego
    > korzystają wszyscy właściciele lokali, ponieważ czynnik grzewczy
    > doprowadzany jest

    domniemanie - winien byc doprowadzany (w idealnych warunkach). Nie zawsze tak
    jest
    > zarówno do ich lokali, które stanowią odrębne nieruchomości, jak i do części
    > wspólnych budynku.
    > Wymiana grzejników w jednym lokalu, jak pisze czytelnik, dobranych do
    > wielkości pomieszczeń, nie musi, ale może doprowadzić do zakłóceń bilansu
    > cieplnego budynku. Aby do tego nie doszło, nowe grzejniki powinny mieć te
    > same parametry techniczne, co grzejniki demontowane.
    > W przeciwnym wypadku może wystąpić zachwianie bilansu cieplnego, czego
    > następstwem będzie konieczność wykonania dokumentacji instalacji centralnego
    > ogrzewania obejmującej bilans cieplny budynku

    Dowiadujemy sie tutaj, że ekspert - prawnik ze stowarzyszenia orzeka o
    nastepstwach (chipotetycznie)zachwiania bilansu cieplnego- zupełnie jakby miał
    o tym zielone pojęcie. Widać, ze ktoś mu podpowiadał co ma na ten temat
    powiedzieć, albowiem w nastepnych zdaniach pan prawnik udatnie podaje skutki
    zachwiania ,,bilansu cieplnego'' mówiąc o konieczności dokonania ,,regulacji
    przepływów'' - co (tak jak poprzednio w odniesieniu do ,,wykonania
    dokumentacji instalacji centralnego ogrzewania obejmującej bilans cieplny
    budynku jest zbędne. Tylko ludzie biorący duza kasę za ,,projektowanie''- mogą
    formułować tego rodzaju wnioski, przypisując koniecznośc wykonania
    takowych ,,projektów'' do skutków jakie może wywołac wymiana grzejnika u
    pojedynczego własciciela (lub nawet 3-ch grzejników). Dla niezorientowanych
    podam, ze gdybyż prawda było to co prawnik mówi i systemy ciepłownicze były
    podatne na destrukcyjna destabilizacje w wyniku zwiekszenia odbioru mocy o
    KILKASET watt- to żaden z nich nie ogrzewałby żadnej nieruchomości
    wielorodzinnej po otwarciu... jednego okna na klatce schodowej domu
    wielorodzinnego w środku zomy z 8-mio stopniowym mrozem.

    > regulacji przepływów dla poszczególnych odbiorników - grzejników w lokalach.
    > Jeśli natomiast czytelnik, wymieniając grzejniki żeliwne, zamontował o tych
    > samych parametrach technicznych grzejniki stalowe, to nie będzie zużywał ani
    > więcej, ani mniej energii cieplnej,

    > to prawda

    > od pozostałych właścicieli lokali.

    ponownie wielka bzdura pana prawnika !! Bo i co ma moc cieplna grzejników u
    rzeczonego czytelnika PO ZMIANACH, do rzeczywistej mocy zainstalowanej
    u ,,pozostałych włascicieli lokali'' - o czym zaiste prawnik wypowiadając się
    nie ma bladego pojęcia. Na jakiej więc podstawie porównuje te dwa parametry-
    skoro ich nie zna i ocenia wyrokując ,,nie będzie zużywał ani więcej, ani mniej
    energii cieplnej od pozostałych właścicieli lokali''. Ciekawe ile zapłacono mu
    za takie ,,fachowe'' wypowiedzi. Niech prawnicy zajmą sie egzekwowaniem
    przestrzegania prawa- zamiast zajmować się zastosowaniem prawniczej ,,logiki''
    w ciepłownictwie.

    >
    > właściciele lokali w podjętej uchwale przyjęli sposób rozliczania energii
    > cieplnej zużytej do ogrzania budynku, określając, że energia ta będzie
    > rozliczana według powierzchni użytkowej lokali.

    Panie prawniku, panie ekspercie (pożal sie boże)....Czytajcie UWL. Własciciele,
    uchwałą, mogą decydować tylko w odniesieniu do kosztów powstających w części
    wspólnej. O ile wszystkie lokale wyodrębnionow nieruchomości PO 1 stycznia
    1995, to prawdziwe jest stwierdzenie, ze w każdym z nich instalacja c.o. jest
    (zgodnie z UWL) częścia wspólną, a co za tym idzie Wspólnota może odnosić swe
    uchwały do tego wyposażenia i powstających w nim kosztów wspólnych w w/w
    sposób. Nie w każdej nieruchomości tak będzie. Wypowiadanie się więc w
    arbitralny sposób w formie publicznych wypowiedzi jest nieuprawnione i
    niepowazne.
    > Nie ma żadnych podstaw, aby czytelnik z tego tytułu ponosił większe
    > obciążenia niż pozostali właściciele lokali.

    To prawda

    > Ustawa o własności lokali dopuszcza możliwość zwiększenia obciążeń
    > związanych z utrzymaniem nieruchomości wspólnej, ale tylko i wyłącznie w
    > przypadku lokali użytkowych, jeżeli uzasadnia to sposób korzystania z tych
    > lokali.

    Zdanie prawdziwe, ale ma sie nijak do omawianego przykładu i tematu.

    > Oczywiście, optymalnym rozwiązaniem byłoby zamontowanie w każdym lokalu
    > podzielników ciepła lub liczników ciepła w instalacji centralnego ogrzewania.


    Absurd. Tutaj nie ma zadnego ,,lub''. Toz to są zupełnie odmiennie działające
    urzadzenia. Odczyt pierwszego jest jedynie wskaźnikowy (niewiele ma wspólnego
    z ,,zuzyciem ciepła'' i powstajacymi w wyniku tego kosztami), zas odczyt
    drugiego z wymienionych urzadzeń w istocie może (po zastosowaniu własciwego
    modelu i konfiguracji) być bliski zuzyciu ciepła w mieszkaniu odbiorcy-
    własciciela.

    Nie ma tutaj też niczego oczywistego, bo kwestie rozliczenia zuzycia ciepła w
    nieruchomościach wspólnych na poszczególnych włascicieli z pewnością nie
    zostały jak dotychczas rozwiazane przez ,,ekspertów teoretyków'' lub prawników-
    choćby przeczytali wszelkie wydawnictwa fachowe z dziedziny ciepłownictwa i
    hydrauliki. Wie o tym ten- kto sam spróbował jeść chleb z tego pieca, a takich
    jest niewielu.
  • wprost5 08.01.06, 06:58
    No, no, pojawiła się nam na forum następna "tęga głowa" i chwała za to...(no,
    nie wiem, komu).

    W każdym razie przeczytałem z dużym zainteresowaniem jego tj. alladyna-solar-
    batta wywody i coś intuicyjnie wydaje mi sie, że ma bardzo wiele racji. Podoba
    mi się zwłaszcza jego opinia o pożal sie Boże "ekspertach" np. w osobie pana
    Snarskiego wypowiadającego się na tematy techniczne. Ze swej strony chetnie
    łykne troche wiedzy od alladyna-solar-batta, bo mam poważne problemy z
    gospodarka cieplna w swojej spółdzielni, gdzie zaobserwowalem wydawanie bardzo
    dużych pieniędzy na tzw. projekty regulacji instalacji grzewczej, które
    praktycznie chyba niewiele daja oprócz wyciągnięcia nam z kieszeni pieniędzy.
    Te projekty robia teraz dla kilku lub kilkunastu budynków po ich ociepleniu.
    Co ciekawsze, w zawartych umowach z projektantem nie znalazłem zapisu, który
    mówiłby co ma być ostatecznym wynikiem takiego projektu.

    Z duzym zaciekawieniem przeczytalem fragment dotyczący pomiaru zużytego w
    lokalu ciepła, bo wiele osób uważa, że ten problem załatwiają definitywnie
    ciepłomierze. Też tak sądziłem do pewnego momentu, ale po przemysleniach
    doszedłem do wniosku, że są one jednak w kontekście całego zagadnienia nieco
    lepszymi podzielnikami kosztów w stosunku do podzielników kosztów wyparkowych
    lub elektronicznych. Większość nibyspeców zapomina po prostu o przenikaniu
    ciepła przez przegrody, co w dużym stopniu fałszuje faktyczne zużycie ciepła. I
    ku mojemu zadowoleniu, alladyn-solar-batt ma chyba tego świadomość co jeszcze
    bardziej zwiększyło moje zaufanie do jego wypowiedzi.

    Oczekuję więcej tego typu wypowiedzi ze względu na wartość merytoryczną i
    nazywanie pewnych rzeczy po imieniu a nie używanie nowomowy robiącej
    przciętnemu obywatelowi jedynie mętlik w głowie.
  • serafin666 04.10.05, 08:12
    to mi się podoba ( kilka lat namawiałem bezskutecznie durnych urzędników w
    Łodzi do powołania stałego sądu polubownego dla rozstrzygania sporów wspólnoty-
    gmina ) ;

    WYMIAR SPRAWIEDLIWOŚCI Mediacja Społeczna rada na spory i konflikty
    Sąd powinien być ostatecznością, a rozwiązywanie konfliktów, problemów i sporów
    powinno odbywać się w drodze negocjacji, kompromisu i konsensusu - twierdzi
    Andrzej Kalwas, minister sprawiedliwości, który utworzył Społeczną Radę do
    spraw Alternatywnych Metod Rozwiązywania Konfliktów i Sporów.
    Rada jest zespołem doradczym ministra, który powołuje do niej 20 osób. Wśród
    nich znaleźli się m.in. dr Janina Waluk z Polskiego Centrum Mediacji i prof.
    Andrzej Murzynowski. Pierwsze posiedzenie zaplanowano na 5 października.
    Zadaniem rady jest m.in. opracowanie standardów postępowania mediatora i
    prowadzenia mediacji oraz przygotowanie kodeksu etyki osób prowadzących
    postępowanie. Mediacja traktowana jest przez Unię Europejską jako istotny
    środek regulowania sporów w całym kręgu oddziaływania europejskiej kultury
    legislacyjnej. Już we wrześniu 2000 r. Parlament Europejski postulował
    wzmocnienie znaczenia alternatywnych metod rozwiązywania sporów. Dotychczasowe
    doświadczenia wskazują, że strony chętnie korzystają z zaoferowanego im
    postępowania. Pokrzywdzony i oskarżony chcą rozwiązać konflikt szybko,
    pokrzywdzony jest zainteresowany szybkim otrzymaniem odszkodowania lub
    zadośćuczynienia, a mediacja stwarza taką szansę.
  • serafin666 06.10.05, 08:08
    Taras bez podatku od nieruchomości

    W 2001 r. zgłosiłem dom jednorodzinny do użytkowania i wprowadziłem się do
    niego. Do domu przylega taras, który z jednej strony nie ma fundamentu ani
    przegrody budowlanej. Powstała wątpliwość, czy taki taras może być uważany za
    budynek albo jego część i obciążony podatkiem od nieruchomości. Urząd gminy
    przyjął, że tak. Ja jednak mam wątpliwości.

    Izabela Lewandowska Pana wątpliwości są jak najbardziej uzasadnione. Stanowisko
    urzędu było słuszne na gruncie przepisów ustawy z 1991 r. o podatkach i
    opłatach lokalnych, normującej podatek od nieruchomości w wersji obowiązującej
    do końca 2002 r. Od 1 stycznia 2003 r. przepisy się zmieniły. Od tej daty
    budynkiem jest według nich tylko obiekt budowlany w rozumieniu prawa
    budowlanego trwale związany z gruntem, wydzielony z przestrzeni za pomocą
    przegród budowlanych oraz posiadający fundamenty i dach. Taras nie jest
    budynkiem w rozumieniu prawa budowlanego. Jego powierzchni nie zalicza się do
    powierzchni użytkowej pomieszczeń budynku.
    W związku z tym nie jest ona objęta podatkiem od nieruchomości. To samo dotyczy
    loggii. Jeśli urząd skarbowy nadal wymierza podatek od nieruchomości także od
    powierzchni zadaszonego tarasu, powinien pan przede wszystkim skorygować
    informację o nieruchomości będącą podstawą do ustalania podatku przez gminę.
    Gmina może wypowiedzieć najem
    Jestem najemczynią mieszkania komunalnego. Staram się o wykupienie go od gminy
    na własność, ale sprawa wciąż nie jest sfinalizowana. Na mocy testamentu
    uzyskałam w czerwcu 2005 r. prawo do mieszkania spółdzielczego własnościowego.
    Zamierzam przekazać je w drodze darowizny dorosłemu synowi. Czy w tej sytuacji
    gmina może mi odebrać mieszkanie komunalne?
    Izabela Lewandowska Tak. Istnieje taka możliwość, jeśli czynsz, który płaci
    pani za mieszkanie komunalne, jest niższy niż 3 proc. wartości odtworzeniowej
    tego lokum. O wysokości czynszów w mieszkaniach komunalnych decydują rady gmin
    i z reguły są one niższe od tej wartości.
    Artykuł 11 ust. 3 pkt 2 ustawy z 21 czerwca 2001 r. o ochronie praw lokatorów,
    mieszkaniowym zasobie gminy i zmianie kodeksu cywilnego (tekst jedn. Dz. U. nr
    32, poz. 266 z późn. zm.) pozwala właścicielowi mieszkania (gminie), w którym
    czynsz jest niższy niż 3 proc. wartości odtworzeniowej, wypowiedzieć najem
    osobie, której przysługuje tytuł prawny do innego mieszkania położonego w tej
    samej miejscowości, a lokator może go używać. Takim tytułem prawnym jest m.in.
    spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu.
    Najemca nie mógłby używać tego drugiego mieszkania, gdyby np. było ono zajęte
    przez inne osoby. Wtedy wypowiedzenie mu najmu nie byłoby dopuszczalne. To
    drugie lokum, do którego najemcy przysługuje prawo, musi spełniać co najmniej
    warunki przewidziane dla lokalu mieszkalnego. Najem właściciel może w tej
    sytuacji wypowiedzieć z zachowaniem miesięcznego terminu wypowiedzenia, na
    koniec miesiąca kalendarzowego. Zaznaczyć trzeba, że gmina może, jeśli ma pani
    prawo do odziedziczonego mieszkania spółdzielczego własnościowego, wypowiedzieć
    pani najem na podstawie wskazanego przepisu, ale nie musi. Jeśli daruje pani
    spadkowe lokum albo sprzeda je, gmina po wyzbyciu się go przez panią nie będzie
    już miała podstaw do wypowiedzenia.
  • serafin666 08.10.05, 06:55
    PROCEDURA CYWILNA Mediacje Amerykanom się udało
    Mediacja - alternatywny sposób rozstrzygania spraw cywilnych, ma szansę
    odciążyć polskie sądy. Byle starczyło entuzjazmu, takiego jak Amerykanom,
    którzy są w tej dziedzinie pionierami. To wnioski ze zorganizowanej w piątek
    przez Centrum Prawa Amerykańskiego Uniwersytetu Warszawskiego konferencji z
    udziałem wybitnych amerykańskich prawników. Dlaczego Amerykanie? Dlatego że
    przed ponad dwudziestu laty, kiedy u nich - jak u nas obecnie - procesy
    ciągnęły się latami, postanowiono sięgnąć po mediację. Zaczęła Floryda
    (szerzej: rozmowa z sędzią Benjaminem Overtonem), gdzie zaległości w sądach
    były szczególnie dotkliwe. Rozpoczęto od spraw rodzinnych, a ponieważ mediacja
    się sprawdzała, rozszerzano ją na inne stany i na wszelkie rodzaje sporów,
    nawet te z organami państwa. Mówiła też o tym mecenas Ewa Gmurzyńska, szefowa
    Centrum, autorka pracy doktorskiej o mediacji w USA i możliwości wykorzystania
    jej w Polsce. Sceptycznym w kwestii powodzenia mediacji w Polsce, także
    sędziom, na których barki spada wdrożenie nowej procedury, odpowiedziała, że
    gdy pierwszy raz obserwowała w USA mediację, to zwątpiła w jej powodzenie,
    tymczasem po kilku godzinach sprawa skończyła się ugodą. Mediacja bowiem nie
    powinna trwać dłużej niż od godziny do czterech, a tylko wyjątkowo - przy
    wielkich sprawach gospodarczych - dzień czy dwa. Jeżeli nie ma efektu, tj.
    ugody, sprawa wraca do sądu i toczy się wnormalnym trybie. Na Florydzie
    większość spraw już nie wraca. Mecenas Maciej Bobrowicz, wiceprezes Krajowej
    Rady Radców Prawnych, ekspert ds. mediacji, wskazał z kolei miasto w Anglii,
    gdzie 60 proc. spraw kieruje się do mediacji, z czego trzy czwarte kończy się
    ugodą, i Getyngę w Niemczech, gdzie wyniki są jeszcze lepsze. Konkluzja jest
    taka: tam, gdzie są zwolennicy mediacji, ich entuzjazmem zarażają się też inni,
    i jest sukces. W Polsce jest podobnie: stosowana od 1998 r. mediacja w sprawach
    karnych w jednych sądach odnosi sukcesy, w innych kuleje. Życie pokaże, jak
    będzie ze sprawami cywilnymi i gospodarczymi. Ramy prawne już są, 10 grudnia
    wchodzi w życie nowela kodeksu postępowania cywilnego wprowadzająca do niego
    ten sposób rozstrzygania sporów. Wybór ścieżki mediacyjnej należy do stron, ale
    do zakończenia pierwszego posiedzenia także sąd może na nią skierować. To jedna
    z bardziej kontrowersyjnych reguł, gdyż mediacja z natury jest dobrowolna. Inna
    dyskusyjna kwestia to mediatorzy. Ustawa przyjęła liberalnie, że mediatorem
    może być właściwie każdy, a wybór pozostawiono stronom. Uznano, że umiejętność
    mediacji to w dużej mierze kwestia osobowości. Przedstawiciele korporacji
    prawniczych wskazywali jednak (inni zresztą też), że pewne kwalifikacje,
    zwłaszcza prawnicze, mediator powinien mieć.
  • serafin666 11.10.05, 14:20
    VAT Porady prawne Bezpłatne bez podatku „RZ” – prawo co dnia – 11.10.2005

    Nie pobierajmy VAT od bezpłatnych usług prawnych - apeluje do ministra finansów
    rzecznik praw obywatelskich.Kwestia opodatkowania poradnictwa prawnego
    świadczonego bezpłatnie dla najuboższych nadal budzi wątpliwości prawne. Przed
    dwoma miesiącami premier Marek Belka poinformował rzecznika, że opodatkowaniu
    VAT podlega co do zasady odpłatne świadczenie usług. Natomiast usługi
    świadczone nieodpłatnie, wśród nich pomoc prawna dla osób ubogich i
    potrzebujących, VAT nie podlegają. Podobne stanowisko zajął przed pół rokiem
    ówczesny minister gospodarki i pracy Jerzy Hausner. Stwierdził, że
    opodatkowanie usług prawniczych świadczonych nieodpłatnie przez prawników może
    spowodować, że albo zaprzestaną oni tej działalności, albo nie będą deklarować
    podatku z tego tytułu.Jednak ani te wyjaśnienia, ani stanowisko premiera Belki
    nie mogą zastąpić działań, które wcieliłyby te zasady w życie, czyli
    odpowiednich zmian w przepisach - stwierdza rzecznik. Dziś według art. 5 ustawy
    o VAT opodatkowaniu podlega świadczenie usług za odpłatnością. Jednak art. 8
    ust. 2 tej samej ustawy zrównuje usługi świadczone nieodpłatnie z płatnymi,
    jeśli podatnik odzyskał podatek naliczony związany z zakupem towarów i usług
    wykorzysty-wanych do nieodpłatnego świadczenia usług. Niektórzy eksperci
    podatkowi wskazują, że w ogóle nie można mówić o podatku, skoro pomoc prawna
    ubogim nie jest de facto działalnością gospodarczą świadczących ją prawników.
  • serafin666 13.10.05, 21:08
    ODPADY

    Unia wymaga badań


    Już od dzisiaj na składowiska odpadów mają trafiać tylko przebadane śmieci.


    To wymóg unijny, wprowadzony w Polsce rozporządzeniem o kryteriach oraz
    procedurach dopuszczania śmieci do składowania na składowisku odpadów danego
    typu (Dz. U. z 2005 r. nr 186, poz. 1553). Do tej pory takich wymagań nie było.

    Nowe rozporządzenie jest kłopotliwe dla tych, którzy samodzielnie oddają
    wytworzone u siebie odpady na składowisko, i tych, którzy zajmują się
    gospodarką odpadami. - Te przepisy mają być kłopotliwe - zdradza Arkadiusz
    Dzierżanowski z Departamentu Polityki Przemysłowej w Ministerstwie Gospodarki i
    Pracy. - Mają zniechęcać do umieszczania odpadów na składowiskach, a zachęcać
    do wykorzystywania ich w inny sposób. Charakterystyk nie trzeba bowiem
    sporządzać dla odpadów, które przekazuje się do odzysku. Zanim śmieci trafią na
    wysypisko, mają zostać przebadane w laboratorium, ponieważ przedsiębiorca musi
    wykonać ich "podstawową charakterystykę" zgodnie z wymaganiami określonymi w
    rozporządzeniu. Ta musi trafić do właściciela składowiska, który zweryfikuje,
    czy otrzymane odpady są z nią zgodne. Nie dość tego: raz wykonana
    charakterystyka nie wystarczy. Co roku przedsiębiorcy będą musieli
    wykonywać "testy zgodności". Jeżeli przedsiębiorca wytwarza różne odpady w
    różnych okresach, będzie miał jeszcze trudniej. Każda partia odpadów wytwarzana
    nieregularnie będzie musiała zostać zaopatrzona w odrębną "podstawową
    charakterystykę", zanim trafi na wysypisko.

    W rozporządzeniu nie przewidziano żadnych okresów przejściowych. A to znaczy,
    że przedsiębiorcy już powinni mieć przebadane odpady i od dzisiaj przekazywać
    na wysypiska tylko te zaopatrzone w charakterystykę. Łagodniej będą traktowane
    tylko gruz, szkło czy ziemia. Dla takich odpadów (o jakie dokładnie chodzi,
    mówi załącznik do rozporządzenia) nie trzeba wykonywać charakterystyki.
    Rozporządzenie wdraża postanowienia decyzji Rady nr 2003/33/WE z 19 grudnia
    2002 r.
  • serafin666 13.10.05, 21:10
    Jeden właściciel, jeden głos we wspólnocie


    Jeśli większość udziałów w nieruchomości wspólnej należy do jednego właściciela
    albo suma udziałów nie jest równa 1, dla przyjęcia we wspólnocie głosowania:
    jeden właściciel, jeden głos, wystarczy żądanie właścicieli co najmniej 1/5
    udziałów.


    Nie jest potrzebna uchwała o zmianie systemu głosowania - potwierdził Sąd
    Najwyższy.

    Wyrok zapadł wskutek sporu między jedną ze wspólnot mieszkaniowych z Łomży i
    Wojskową Agencją Mieszkaniową, członkiem tej wspólnoty. Agencja zaskarżyła do
    sądu dziewięć uchwał podjętych we wrześniu 2003 r. wedle systemu: jeden głos,
    jeden właściciel. Zdaniem Agencji ten system nie mógł być zastosowany.

    Podstawowy system głosowania we wspólnocie, przewidziany w art. 23 ust. 2
    ustawy z 1994 r. o własności lokali, polega na tym, że uchwały zapadają
    większością głosów liczoną wedle wielkości udziałów, chyba że w umowie albo w
    uchwale podjętej w tym trybie postanowiono, że w określonej sprawie na jednego
    właściciela przypada jeden głos. Agencja przekonywała przed sądem, że został
    naruszony art. 23 ust. 2 ustawy, ponieważ nie podjęto przewidzianej w nim
    uchwały o zmianie systemu głosowania. Sąd I instancji oddalił żądanie Agencji.
    Sąd II instancji podzielił natomiast jej argumentację i zaskarżone uchwały
    uchylił.

    W kasacji wspólnota zarzucała przede wszystkim naruszenie art. 23 ust. 2a
    ustawy z 1994 r. Wedle tego przepisu, jeśli suma udziałów w nieruchomości
    wspólnej nie jest równa 1 albo większość udziałów należy do jednego właściciela
    lub oba te warunki spełnione są łącznie, głosowanie według zasady: jeden
    właściciel, jeden głos, wprowadza się na każde żądanie właścicieli mających co
    najmniej 1/5 udziałów w nieruchomości wspólnej. Wspólnota twierdziła, że takie
    żądanie zostało odpowiednio wcześnie zgłoszone. Sąd Najwyższy uwzględnił
    kasację i uchylił zaskarżony wyrok.

    - Sąd II instancji wyszedł z błędnego założenia - tłumaczyła sędzia Barbara
    Myszka - że warunkiem głosowania: jeden właściciel, jeden głos, jest uchwała w
    tej sprawie podjęta w głosowaniu wedle większości udziałów. Uszedł jego uwagi
    art. 23 ust. 2a. Zgodnie z protokołem zebrania przejścia na ten system
    głosowania domagali się posiadacze 205/1000 udziałów, a więc warunki
    przewidziane w tym przepisie zostały spełnione. Agencja to kwestionowała.
    Rzeczą sądu jest w takim wypadku wyjaśnienie, czy rzeczywiście warunek
    zgłoszenia żądania został spełniony. Sąd tego nie wyjaśnił, dlatego sprawa
    musiała powrócić do ponownego rozpoznania (sygn. IV 129/05).
  • serafin666 13.10.05, 21:12
    Zamiana sprawnych urządzeń na własny koszt


    Lokator może wymienić urządzenie sprawne technicznie na bardziej mu
    odpowiadające. Nie powinien jednak liczyć na zwrot kosztów, chyba że właściciel
    lokalu zobowiązał się do tego na piśmie.


    Na potwierdzenie tego można przywołać wyrok Sądu Najwyższego z 14 września 2000
    r. (sygn. V CKN 8/00). Dotyczy on wprawdzie interpretacji art. 16 starej ustawy
    z 2 lipca 1994 r. o najmie lokali mieszkalnych i dodatkach mieszkaniowych, ale
    jest w pełni aktualny. Dokładnie bowiem takie samo postanowienie w kwestii
    rozliczania ulepszeń zawiera teraz art. 6d ustawy z 21 czerwca 2001 r. o
    ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i zmianie kodeksu
    cywilnego (tekst jedn. Dz. U. z 2005 r. nr 31, poz. 266 ze zm.). Wedle tego
    przepisu najemca może wprowadzić w mieszkaniu ulepszenia tylko za zgodą
    wynajmującego i na podstawie pisemnej umowy określającej sposób rozliczeń z
    tego tytułu.

    Ogrzewanie własne zamiast wspólnego
    Najczęściej przedmiotem kontrowersji są wydatki na zmianę systemu ogrzewania i
    ciepłej wody. Wiadomo, że koszty ogrzewania rosną, lokatorzy szukają więc
    oszczędności. Nie bez znaczenia jest też chęć uniezależnienia się odciepła z
    sieci czy uniknięcia konfliktów na tym tle z innymi lokatorami. Wydatki zaś
    związane z takimi zmianami są z reguły niemałe, jest więc o co się spierać.
    Takiej też zmiany dotyczył wspomniany wyrok Sądu Najwyższego.

    Chodziło o centralne ogrzewanie w domu będącym własnością szpitala. Są w nim
    trzy mieszkania. Nie mogąc dogadać się z pozostałymi lokatorami w kwestii
    rozliczenia kosztów centralnego ogrzewania, jedna z lokatorek po uzyskaniu
    zgody wynajmującego postanowiła założyć własną tzw. etażową instalację.
    Wymagało to przebudowy komina. Właściciel nie chciał przeprowadzić takich prac
    na swój koszt. Lokatorka w związku z tym wystąpiła do sądu, domagając się m.in.
    udostępnienia jej sprawnych techniczne przyłączy kominowych.

    Przebudowy komina nie będzie
    W sądzie I instancji lokatorka przegrała. Natomiast sąd II instancji przyjął,
    że najemczyni ma prawo do korzystania z odpowiadającego jej potrzebom przewodu
    kominowego i zobowiązał wynajmującego do wykonania w wyznaczonym terminie
    stosownych prac. W jego ocenie zainstalowanie ogrzewania etażowego nie jest
    ulepszeniem mieszkania. Jednocześnie przyjął, iż obowiązkiem wynajmującego jest
    zapewnienie najemcy dostępu do sprawnych i bezpiecznych urządzeń budynku. SN
    zmienił werdykt sądu II instancji, uwalniając właściciela od obowiązku
    przebudowy przewodu kominowego. Uzasadnienie wyroku jest istotne ze względu na
    zawartą w nim wykładnię pojęcia "ulepszenie", którym posługuje się teraz art.
    6a ustawy z 2001 r., oraz obowiązków wynajmującego wobec najemcy.

    Co musi wynajmujący
    Wedle aktualnej ustawy z 2001 r. o ochronie praw lokatorów wynajmujący jest
    zobowiązany zapewnić sprawne działanie istniejących urządzeń technicznych
    związanych z budynkiem, umożliwiających najemcy korzystanie z wody, paliw
    ciekłych i gazowych, ciepła, energii elektrycznej, dźwigów osobowych i innych
    urządzeń należących do wyposażenia lokalu lub budynku. Obowiązany jest też do
    napraw i wymiany wielu instalacji wewnętrznych, w tym centralnego ogrzewania.

    Te powinności to w ocenie SN minimum tego, czego może oczekiwać lokator
    najemca, a mogą być przez niego wyegzekwowane środkami prawnymi. Nie dotyczy to
    innych urządzeń, o charakterze niestandardowym, choćby nawet celowych z punktu
    wiedzenia potrzeb najemcy.

    Lokator żądać nie może
    Do "innych urządzeń" o charakterze niestandardowym należą także urządzenia
    alternatywne, o których można mówić wtedy, gdy najemca zastępuje urządzenia
    innymi, kierując się w wyborze ich wyższą przydatnością. Takie ulepszenia, po
    pierwsze, wymagają zgody wynajmującego, a po drugie, nie obciążają go. Dotyczy
    to zarówno kosztów samego urządzenia, jak i instalacji z tym urządzeniem
    związanych, nie wyłączając przystosowania określonych elementów konstrukcji
    budynku.

    Najważniejsze jest jednak stwierdzenie SN, że wymiana urządzenia sprawnego
    technicznie i spełniającego swą funkcję nie jest ulepszeniem, a więc lokator
    nie może żądać od właściciela rozliczenia wydatków poniesionych na ten cel.
    Dotyczy to zwłaszcza urządzeń, które z racji swego przeznaczenia są tożsame z
    urządzeniami wymienianymi. Tak właśnie zakwalifikował SN wymianę instalacji
    centralnego ogrzewania na etażową.
  • serafin666 13.10.05, 21:14
    Komunalne też można prywatyzować


    Samorząd gminny nie jest zobligowany do pozostawania właścicielem
    przedsiębiorstw świadczących takie usługi, jak np. zaopatrzenie w wodę lub
    usuwanie ścieków



    Ciągle trwa proces prywatyzacji państwowych przedsiębiorstw. Rodzi się pytanie,
    czy i w jakim zakresie powinien on dotyczyć także firm komunalnych.

    Taka prywatyzacja mogłaby obejmować przedsiębiorstwa zajmujące się dystrybucją
    ciepła, dostarczaniem wody i odbieraniem ścieków oraz spółki prowadzące
    gospodarkę śmieciami, działające w miastach zamieszkanych przez co najmniej 100
    tys. mieszkańców. Spółki odpowiadające takim parametrom mają bowiem potencjał
    pozwalający na uzyskiwanie zysku w skali, która może być interesująca dla
    potencjalnych inwestorów.

    Trzeba odpowiedzieć na pytanie, czy samorządy w świetle obowiązującego prawa
    mogą sprzedawać spółki realizujące ich podstawowe zadania własne.

    Zadania nieobowiązkowe
    Zgodnie z art. 7 ust. 1 pkt 3 ustawy z 8 marca 1990 r. o samorządzie gminnym do
    zadań własnych gminy należy m.in.: zaspokajanie zbiorowych potrzeb wspólnoty w
    zakresie wodociągów i zaopatrzenia w wodę, kanalizacji, usuwania i oczyszczania
    ścieków komunalnych, utrzymania czystości i porządku oraz urządzeń sanitarnych,
    wysypisk i unieszkodliwiania odpadów komunalnych, zaopatrzenia w energię
    elektryczną i cieplną oraz gaz.

    Należy jednak podkreślić, że zadania te nie mają charakteru obowiązkowego. Brak
    bowiem przepisu ustawowego, który tak kwalifikowałby te zadania, na równi
    chociażby z organizacją nauczania w szkołach. W odniesieniu do zaopatrzenia w
    ciepło art. 18 ust. 1 ustawy z 10 kwietnia 1997 r. - Prawo energetyczne
    wskazuje, że do zadań własnych gminy w zakresie zaopatrzenia w energię
    elektryczną, ciepło i paliwa gazowe należy planowanie i organizacja
    zaopatrzenia w ciepło, energię elektryczną i paliwa gazowe na obszarze gminy.
    Jest więc oczywiste, że funkcja dostarczania energii cieplnej jako zadanie
    własne gminy nie oznacza ani tego, że zaopatrzenie w energię cieplną
    mieszkańców gminy należy tylko do gminy, ani też tego, że wynika zeń obowiązek
    zaopatrzenia w energię cieplną.

    Powyższy przykład pozwala postawić tezę, że realizacja zadań określonych w art.
    7 ustawy o samorządzie gminnym polega co do zasady na podejmowaniu przez gminę
    czynności o charakterze organizatorskim, umożliwiających dostawę energii
    elektrycznej i cieplnej, zapewniających funkcjonowanie wodociągów lub
    utrzymanie czystości na obszarze gminy. Samorząd może więc samodzielnie
    zdefiniować sposób realizacji takich zadań, który w szczególności może polegać
    na zapewnieniu funkcjonowania na terenie gminy przedsiębiorstwa lub
    przedsiębiorstw świadczących odpowiednie usługi na rzecz wspólnoty
    samorządowej.

    Gmina nie musi sama
    Samorząd nie jest w żadnym stopniu zobligowany do samodzielnego świadczenia
    usług w tym zakresie ani do pozostawania właścicielem przedsiębiorstw
    świadczących takie usługi. Realizacja zadań, o których mowa w art. 7 ustawy o
    samorządzie gminnym, może mieć zatem postać zarówno utrzymywania przez samorząd
    własnej spółki świadczącej usługi użyteczności publicznej, jak i wyboru dla
    takich spółek długoterminowego, stabilnego inwestora branżowego lub
    finansowego, zapewniającego dostawy takich usług przez dłuższy czas, a
    jednocześnie stwarzania warunków do stabilizacji cen usług komunalnych, na
    przykład przez pozyskiwanie konkurencyjnych źródeł zaopatrzenia w ciepło w
    ramach realizacji polityki zagospodarowania przestrzennego.

    Cel sprzedaży
    Odpowiedź na pytanie, dlaczego sprzedawać, wydaje się oczywista z punktu
    widzenia każdego skarbnika - dla pieniędzy. Przychody z prywatyzacji
    komunalnych spółek użyteczności publicznej stanowić mogą istotną część
    przychodów budżetowych. Natomiast dochody, jakie samorząd uzyskuje z dywidendy,
    są niewielkie, jeśli w ogóle się pojawiają. Jeżeli zadanie samorządu polega na
    zapewnieniu stabilnych dostaw ciepła lub wody, to niewątpliwie funkcja taka
    będzie realizowana także po sprzedaniu spółki i to, być może, bardziej
    skutecznie niż do tej pory. W końcu inwestor kupuje spółkę wodociągową lub
    ciepłowniczą nie dla przyjemności jej posiadania, lecz po to, by zarabiać
    pieniądze poprzez świadczenie usług.

    Nie bez znaczenia jest także możliwość poprawy jakości usług komunalnych i
    dostosowania ich do standardów europejskich, co najczęściej wymaga inwestycji.
    Oczywiście mogą one zostać sfinansowane długiem zaciągniętym przez spółkę
    komunalną, lecz w tym zakresie istnieje wiele ograniczeń.

    Sprzedaż spółki w procesie prywatyzacji najczęściej będzie zaś połączona z
    nałożeniem na nabywcę zobowiązań w zakresie przeprowadzenia określonych
    inwestycji, często finansowanych ze środków własnych.

    Prywatyzacja może więc oznaczać lepszą jakość wody w kranach lub mniejsze
    ubytki ciepła w sieci. Pamiętać należy wreszcie i o tym, że inwestorzy branżowi
    najczęściej mają dużą wiedzę i doświadczenie w zarządzaniu przedsiębiorstwami
    usług komunalnych, co może zapewnić większą efektywność ich funkcjonowania.

    Jak to prywatyzować
    Z prawnego punktu widzenia odpowiedź wydaje się prosta. Zgodnie z art. 1 ust. 2
    pkt 1a) ustawy z 30 sierpnia 1996 r. o komercjalizacji i prywatyzacji
    przedsiębiorstw państwowych znajduje ona zastosowanie do zbywania akcji w
    spółkach należących do skarbu państwa.

    Stosownie do zapisu art. 68 ust. 1 przepisy ustawy oraz przepisy wydane na jej
    podstawie znajdują zastosowanie odpowiednio do komercjalizacji i prywatyzacji
    przedsiębiorstw komunalnych. Podobnie art. 12 ustawy o gospodarce komunalnej
    stanowi, że do zbycia udziałów i akcji w spółkach tworzonych przez gminy
    stosuje się przepisy działu IV (Prywatyzacja pośrednia) ustawy o prywatyzacji.

    Przewidziane w ustawie o prywatyzacji kompetencje ministra właściwego do spraw
    skarbu państwa wykonuje wobec spółki przewodniczący zarządu jednostki samorządu
    terytorialnego, a w gminie wójt (burmistrz, prezydent miasta), zgodnie z art.
    12 ust. 3 ustawy o gospodarce komunalnej.

    Potrzebna zgoda rady
    Odpowiednie stosowanie do gminy przepisów stworzonych dla administracji
    rządowej nie zawsze jest proste. Na przykład art. 33 ust. 3 ustawy o
    prywatyzacji zezwala na zbywanie akcji lub udziałów prywatyzowanych spółek przy
    zastosowaniu innego aniżeli opisany w ustawie tryb po uzyskaniu uprzedniej
    zgody Rady Ministrów.

    Odpowiednie stosowanie tego przepisu oznacza zaś w szczególności możliwość
    podjęcia przez gminę decyzji o zastosowaniu innego niż opisany w art. 33 ust. 1
    ustawy o prywatyzacji trybu prywatyzacji oraz konieczność podjęcia w tej
    sprawie decyzji przez organ, który jest odpowiednikiem Rady Ministrów w
    strukturze samorządu gminnego. Odpowiednie zastosowanie art. 33 ust. 3 do gminy
    napotyka jednak pewne trudności interpretacyjne. Wynika to z faktu, że ustrój
    samorządu gminnego nie przewiduje istnienia terytorialnego organu wykonawczego,
    jakim jest Rada Ministrów.

    Wobec powyższego kompetencje do przyjęcia tzw. pozaustawowego trybu
    prywatyzacji można by przypisywać zarówno prezydentowi, wójtowi, burmistrzowi
    (jako organom wykonawczym), jak i radzie gminy jako organowi stanowiącemu, a
    więc łączącemu uprawnienia organu stanowiącego prawo z kompetencjami
    wykonawczymi. Bardziej prawidłowe wydaje się przyznanie kompetencji z art. 33
    ust. 3 ustawy o prywatyzacji radzie gminy, ale sprawa nie jest jednoznaczna i
    może w praktyce rodzić kontrowersje.

    Szukając odpowiedzi na pytanie, jak prywatyzować, odwołać się należy zatem nie
    tyle do prawa, ile do wiedzy praktycznej, budowanej na podstawie doświadczenia
    związanego z przeprowadzonymi już procesami.

    Wiesław Oleś, radca prawny, Kancelaria Oleś & Rodzynkiewicz z Krakowa
  • serafin666 13.10.05, 22:48
    Porażka niemieckich wypędzonych


    Pruskie Powiernictwo nie wystąpi w najbliższym czasie na drogę sądową w celu
    odzyskania majątków niemieckich wypędzonych w Polsce. Kolejna kancelaria
    adwokacka odmówiła reprezentowania interesów Pruskiego Powiernictwa.

    - Polityczna złożoność całej sprawy sprawia, że nasza pomoc prawna nie może być
    sensownie wykorzystana i grozi wywołaniem procesu, który wymknie się spod
    naszej kontroli - powiedział wczoraj "Rz" adwokat Matthias Druba z kancelarii
    adwokackiej Schwarz Kelwing Wicke Westpfahl.

    Rudi Pawelka, szef Pruskiego Powiernictwa, zapewniał, że nie otrzymał z
    kancelarii żadnych oficjalnych informacji o odstąpieniu od umowy
    reprezentowania interesów kierowanej przez niego instytucji.

    Jest to już druga nieudana inicjatywa Pruskiego Powiernictwa. Kilka miesięcy
    temu instytucja ta nie zdołała zapewnić sobie obsługi prawnej przez renomowaną
    kancelarię Michaela Witti. Zdaniem berlińskiego adwokata Stefana Hambury,
    reprezentującego w Niemczech interesy Polskiego Powiernictwa, trudności w
    znalezieniu opieki prawnej przez instytucję Rudiego Pawelki mogą być przejawem
    wyraźnego zdystansowania się od niej przez niemieckie elity polityczne.

    Polskie Powiernictwo powstało w odpowiedzi na działalność Pruskiego
    Powiernictwa i jak zapewniła "Rz" Dorota Arciszewska-Mielewczyk, szefowa
    polskiej organizacji, trudności Pawelki nie wpłyną w żaden sposób na plany jej
    instytucji.

    Na konferencji w Berlinie, w budynku, gdzie odbywają się spotkania
    przedstawicieli rządu z prasą, Pruskie Powiernictwo zamierzało dzisiaj
    poinformować o rozpoczęciu działań prawnych zmierzających do odzyskania dawnych
    majątków niemieckich wypędzonych w Polsce. Z wcześniejszych zapewnień Rudiego
    Pawelki wynikało, że pozwy skierowane zostaną do sądów polskich, w USA oraz do
    Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. Trybunał miał być właściwym miejscem,
    gdyż w opinii wielu działaczy Pruskiego Powiernictwa wypędzenie Niemców po II
    wojnie światowej miało znamiona zbrodni przeciwko ludzkości i nie ulega
    przedawnieniu. Licząc się z odrzuceniem pozwów przez polskie sądy Pruskie
    Powiernictwo zamierzało także złożyć je przed sądami amerykańskimi, licząc na
    uzyskanie orzeczeń, na podstawie których możliwe byłoby zajęcie mienia
    Rzeczypospolitej Polskiej w Stanach Zjednoczonych. Wszystko to miało wywrzeć
    nacisk na polski rząd i skłonić go do negocjacji na temat odszkodowań dla
    niemieckich wypędzonych. W grę miałyby wchodzić nieruchomości znajdujące się w
    posiadaniu skarbu państwa.

    Kierownictwo Pruskiego Powiernictwa rozważało także możliwość wystąpienia o
    odszkodowania pod adresem rządu niemieckiego. Prawną podstawą takiego działania
    miałoby być oświadczenie kanclerza Gerharda Schrödera złożone w Warszawie w
    roku ubiegłym. Kanclerz zapewnił wówczas oficjalnie, że niemiecki rząd nie
    wesprze pozwów wypędzonych i stanowisko to będzie reprezentował
    przed "międzynarodowymi trybunałami". Niektórzy eksperci dopatrywali się w tym
    sformułowaniu oficjalnego zrzeczenia się przez niemiecki rząd pomocy
    dyplomatycznej, co mogłoby być podstawą skierowania przez wypędzonych pozwów
    pod adresem niemieckiego rządu.

    Zdecydowana większość niemieckich specjalistów jest zdania, że roszczenia
    restytucyjne i odszkodowawcze Pruskiego Powiernictwa nie mają szans powodzenia.
    Nie wyklucza to sukcesów niektórych obywateli Niemiec w staraniach o
    nieruchomości w Polsce.

  • serafin666 14.10.05, 15:00
    w dzisiejszej „RZ” :

    Jeżeli polskie przepisy są sprzeczne z regulacjami unijnymi, podatnik może je
    pominąć i stosować się do norm wspólnotowych.

    Unijne rozporządzenie w sprawie europejskiego nakazu zapłaty prawdopodobnie
    zostanie wydane już w grudniu.

    Gminom, właścicielom nieruchomości i przedsiębiorcom przybywa obowiązków
    związanych z usuwaniem śmieci, a sprawca wypadku płaci za unieszkodliwienie
    pozostałości po nim.

    Spółdzielcy, którzy złożyli wnioski o przekształcenie lokatorskiego prawa do
    mieszkania we własność na preferencyjnych zasadach, powinni móc z nich
    skorzystać, mimo że preferencje zostały uchylone.
  • serafin666 15.10.05, 08:30
    WSPÓLNOTA MIESZKANIOWA Kiedy właściciel potrzebuje pełnomocnika
    Reprezentować może każdy
    O interesy właściciela, który sam nie jest w stanie podejmować decyzji i
    uczestniczyć w zebraniach wspólnoty, ma prawo zadbać jego pełnomocnik.
    Wiele starszych osób wykupiło mieszkania komunalne. Teraz same lub z gminą
    tworzą wspólnotę mieszkaniową. Często z racji wieku nie mogą uczestniczyć w
    zebraniach ani dbać o swoje interesy we wspólnocie. Wyjściem z sytuacji jest
    ustanowienie pełnomocnika. Jest to również dobre rozwiązanie dla osób, które są
    właścicielami mieszkania w innym mieście lub wyjechały za granicę i nie są w
    stanie dobrze się nim zaopiekować. Swojego pełnomocnika nie musi natomiast
    posiadać jedyny spadkobierca zmarłego właściciela, jest on natomiast wymagany,
    gdy spadkobierców jest kilku.
    - Pełnomocnika ustanawia się na podstawie art. 98 kodeksu cywilnego. Może to
    być każdy: od właściciela zależy, komu zechce zaufać i powierzyć swoje sprawy -
    mówi Aleksander Snarski, prawnik z Polskiego Stowarzyszenia Zarządców
    Nieruchomości. -
    Do jego ustanowienia - wyjaśnia - wymaga się formy pisemnej, ale wizyta u
    notariusza nie jest konieczna. Trzeba jeszcze pamiętać o naklejeniu znaczków
    skarbowych za 15 zł i ich przekreśleniu oraz poinformować zarząd wspólnoty o
    ustanowieniu pełnomocnictwa.
    Pełnomocnictwo może być ogólne i rodzajowe. Ogólne upoważnia do podejmowania
    czynności zwykłego zarządu, czyli wszystkich dotyczących bieżących spraw
    wspólnoty. Osoba, która nim dysponuje, może także głosować na zebraniach
    wspólnoty lub w drodze indywidualnego zbierania głosów.
    Ale uwaga! Wystarczy ono tylko do podejmowania uchwał w zwykłym trybie (o
    liczbie przysługujących właścicielowi głosów decyduje liczba jego udziałów w
    nieruchomości wspólnej).
    Gdy wspólnota chce przeprowadzić głosowanie, w którym jednemu właścicielowi
    przysługiwałby jeden głos, potrzebne jest pełnomocnictwo rodzajowe (patrz
    orzeczenie Sądu Najwyższego z 15 października 2002 r., sygn. akt II CKN479/00).
    Oznacza to, że właściciel musi udzielić umocowania pełnomocnikowi do czynności
    określonego rodzaju (w tym wypadku dla potrzeb głosowania: jeden właściciel -
    jeden głos). W przeciwnym razie jego głos będzie nieważny.

    komentuję ( serafin, brałem udział w tej sprawie ) :
    Snarski źle cytuje sygnaturę ( 1479 a nie 479 ) i sentencje wyroku, który
    dotyczył wprowadzania głosowania 1-1 na mocy uchwały w trybie art. 23 ust. 2

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.