Dodaj do ulubionych

czy uchwały mogą ingerować w moją prywatność??

22.02.06, 23:21
Mam nieszczęście być członkiem wspólnoty mieszkaniowej zlozonej głównie z
ludzi starszych, którzy na każdym zebraniu, przy jakichkolwiek uchwałach
głosują zawsze tak jak siedzący obok nich sąsiedzi i przyjmują w ten sposób
wszystkie projekty uchwał zaproponowane im przez zarząd. Niestety w 80% są to
buble prawne. Czy ktoś miał już kiedyś do czynienia z sytuacją kiedy:
- wspólnota podejmuje uchwałę o zakazie wieszania kwiatków na balkonie?
- wspólnota podejmuje uchwałę o wpłaceniu kwot zaoszczędzonych z czynszów
jako 13 dodatkowej przymusowej wpłaty na fundusz remontowy zamiast zaliczyć
to na poczet przyszłych wpłat?
Otóż moja wspólnota dokładnie takie uchwały podjęła dzięki czemu:
- przez 3 miesiące byłam NAGABYWANA I ZASTRASZANA przez członków zarządu aby
usunać moje kwiatki (co według mnie ewidentnie godzi zarówno w swobodę i
wolność obywatelską jak i narusza prawo własności)
- dowiedziałam się, że "dokonałam dobrowolnego przelewu" kwoty, która była
przeze mnie nadpłacona jako dodatkowa wpłata na fundusz remontowy. A
dowiedziałam się o tym po 10 miesiącach od dokonania przelewu, gdzie moje
nazwisko zostało podane jako nazwisko zleceniodawcy. Wygląda to mniej więcej
tak, jakby bank, w którym zaoszczędziłabym jakiekolwiek pieniądze przelał je
bez mojej wiedzy na rachunek kogoś innego bo uznał, ze tamten ktoś ich
bardziej potrzebował :)

Czy ktoś ma w ogóle wiedzę na temat tego, czy tego typu uchwały sa zgodne z
prawem i czy mają rację bytu? Proszę o opinie bo już nie iwem czxy to ze mną
czy z tymi, którzy te uchwały proponują i egzekwują jest coś nie tak?
Edytor zaawansowany
  • fubu5 22.02.06, 23:42
    Dzięki,

    Czy to oznacza, że mogę się w jakiś sposób ubiegac o zwrot tej kwoty? Nawet
    jeśli dowiedziałam sie o całej sytuacji po 10 miesiącach od wpłacenia tej kwoty
    na Fundusz?
  • java9 23.02.06, 11:34
    zgodnie z artykułem wszystko zalezy od tego, której części "zaliczek" dotyczy
    kwota przekazana na fundusz remontowy.
    Jeśli dotyczy "zaliczek" wpłacanych na częsci wspólne, to wspólnota może
    podjąć uchwałę o zwiększeniu funduszu remontowego ( nauczka na następny rok,
    aby nie akceptowac zbyt wysokiego planu finansowego),

    Jeśli dotyczy "zaliczek" związanych z lokalem, to Ty decydujesz o tym
    co chcesz z tą kwotą zrobić - masz prawo zażądać zwrotu.
    Ja bym zastanowiła się nad naliczeniem odsetek karnych...


    Poszukaj po internecie, tutaj na forum "kompetentni" milkną gdy zadaje
    się im zbyt trudne pytania i świadomi swoich braków robią się
    poirytowani,zamiast powiedzieć "nie wiem" udają, że wiedzą ale nie powiedzą
    i będą robić z Ciebie głupka ...
  • java9 23.02.06, 11:41
    a w zasadzie dwóch jest takich, aż dziwne, że się jeszcze nie wypowiedzieli...
  • fubu5 23.02.06, 12:09
    Właśnie otrzymałam informację od administratora budynku, że mogę sobie żądąć
    zwrotu tej kwoty ale wtedy i tak będę musiała zapłacić dodatkowo ponad 7 zł. od
    metra kwadratowego bo tak sobie wspólnota uchwaliła.. Nie wystarczy
    zarząfdzanie moimi prywatnymi pieniędzmi bez mojej wiedzy, informowanie mnie o
    tym po 10m miesiącach, to jeszcze mnie teraz szantażują.. po prostu PARANOJA.
    Płacę jakieś horendalne sumy co miesiąc a czuję się jakbym nie była w swoim
    własnym mieszkaniu a w jakimś woięzieniu, albo jeszcze lepiej w domu wariatów..
    Czy naprawdę WŁAŚCICIEL jest bezradny w konfrontacji z bezmyślnym i
    niedouczonym zarządem??!!
  • markop5 23.02.06, 12:59
    > Czy naprawdę WŁAŚCICIEL jest bezradny w konfrontacji z bezmyślnym i
    > niedouczonym zarządem??!!

    W pojedynkę tak. Musisz zwerbować co najmniej połowę właścicieli, jeśli chcesz
    tę konfrontację wygrać.
    Pzdr
  • java9 23.02.06, 14:01
    Jeśli uchwała jest niezgodna z prawem to nawet po 6 tygodniach
    można zaskarżyć ją do sądu - taka uchwała po prostu nie istnieje.

    Jeśli nie poinformowano Cię skutecznie o terminie zebrania
    ( nie odebrałaś zawiadomienia własnym podpisem bezpośrednio
    od zarządu albo listu poleconego na poczcie)to z tego co mi udało się
    wyszperać na różnych forach eksperckich, można unieważnić wszystkie
    decyzje,które na zebraniu zapadły.

    Nie wiem czy to Ty pisałaś czy ktoś inny,ale jesli nie poinformowano
    Cię o zebraniu,a po zebraniu nie poinformowano Cię jakie tam zapadły
    uchwały i odmawia Ci się prawa do wglądu w dokumenty wspólnoty,
    to jest to poważne naruszenie Twoich praw jako członka wspólnoty.

    Poszperaj sobie na tej stronie, której link Ci załączyłam wyżej,
    poszukaj na stronach www.hetman.pl www.poradaprawna.pl
    i na innych, które uda Ci się w internecie znaleźć.

    www.giodo.gov.pl/266/id_art/983/j/pl/Pozdrawiam
    tutaj też znajdziesz wiele spraw dotyczących wspólnoty :)

    Najpierw wydrukuj i przeczytaj sobie ustawę o własności lokali,
    tak z 10 razy,potem łatwiej jest poukładać sobie niektóre przeczytane
    wypowiedzi.Tym sposobem można się zorientować w zasadach,
    które funkcjonują ( POWINNY FUNKCJONOWAĆ) we wspólnocie,
    a często w takuich wypowiedziach cytowane są orzeczenia sądu...

  • java9 23.02.06, 14:18
    www.wm.info.pl/index.php?15+125+4213+12
    odnośnie milczącego zarządu tutaj sobie poczytaj,
    coś jeszcze czytałam o 30 dniach wynikających z KPA
    w sytuacjach wymagających "dłuższej analizy zagadnienia",
    ale teraz nie mogę znaleźć.
  • berta40 23.02.06, 20:20
    Bo lubimy java9, czytać twoje poematy, które biją piane a pytania jakie
    zadajesz sa w stylu początkujacego dziecka które zaczyna mówić .
    A czemy, a po co, a na co, a dlaczego, itd.
  • java9 23.02.06, 23:26
    osobę, która bije pianę łatwo zgasić merytorycznym argumentem,
    tylko trzeba go mieć. najprościej zrobić z kogoś pieniacza wykorzystując
    niewiedzę innych i zasłaniając w ten sposób swoje braki.
  • mieszkanie.i.wspolnota 23.02.06, 00:37
    Wspólnota ma prawo uchwalić każdą głupotę, ale Pani ma prawo głupotę zignorować.
    Proszę spokojnie sadzić (wieszać) kwiatki, a kwotę nadpłaconą na eksploatację -
    jeśli tylko ma Pani dokument potwierdzający tę nadpłatę - potrącić sobie przy
    najbliższej wpłacie.*) Jest mało prawdopodobne, że pójdą z tym do sądu, a jak
    pójdą, to przegrają. Chyba, że przekupią sędziego.
    *) Należy pisemnie powiadomić zarząd wspólnoty o dokonanym potrąceniu - i wziąć
    pokwitowanie na kopii. Żeby potem nie mówili, że nie wiedzieli.
    --
    Witold Kalinowski, tel. 0501 514 786
    skype: witold.kalinowski albo 022 219 60 09
    "Mieszkanie i Wspólnota", www.miwspolnota.waw.pl
  • tadzio.lidzia 23.02.06, 02:39
    Szanowny Panie Kalinowski ? Jak powyzsza sprawa ma sie do mojej ? Nadplaty
    zaliczek na c.o byly , uchwalami przekazano je na F.R.,powiadomien o zebraniach
    nie bylo ,z braku informacji nie zostaly zaskarzone we wlasciwym czasie ,pozew
    zlozono przeciwko WM i sad pozew oddalil motywujac "pozwany ma racje ,ale z
    uwagi na brak zaskarzenia uchwal we wlasciwym czasie /6 tyg./ oraz fakt
    wydatkowania w/w pieniedzy powodztwo oddalamy ".Pzreciez sytuacja tej Pani jest
    prawie identyczna to jak cyt."pojda z tym do sadu,a jak pojda ,to przegraja" ?
  • nati1011 23.02.06, 08:22
    pozwolę sobie, nie zgodzić się z Panem.
    Pytanie jest trochę mętne. Jeżeli chodzi o nadpłąte z tytułu np co, wody lub
    śmieci (tych domowych) to ma Pan rację.

    Ale jeżeli nadwyżka powstała z tytułu kosztów zarządu - to wspólnota ma prawo
    uchwałą przeznaczyć ją na fundusz remontowy. Ma prawą też ją zwrócić
    właścicielom, obniżając niejako zaliczkę za rok poprzedni. Ma tez prawo
    zaliczyć ją do przychodów przyszłego roku - i też nie zwracać.
  • fubu5 23.02.06, 09:52
    Jak w takim razie skutecznie zaskarżyć tę uchwałę? Czy to, że mój podpis
    kwitujący odebranie tego przelewu po 10 miesiącach od jego dokonania nie
    niweczy zupełnie możliwości zaskarżenia uchwały i odebrania przeze mnie moich
    pieniędzy?
  • wankro 23.02.06, 12:57
    fubu5 napisała:

    > Jak w takim razie skutecznie zaskarżyć tę uchwałę? Czy to, że mój podpis
    > kwitujący odebranie tego przelewu po 10 miesiącach od jego dokonania nie
    > niweczy zupełnie możliwości zaskarżenia uchwały i odebrania przeze mnie moich
    > pieniędzy?

    Czy uchwała została podjęta na zebraniu? Czy w części na zebraniu i drogą
    indywidualnego zbierania głosów?
  • fubu5 23.02.06, 13:17
    Ja nawet nie wiem czy na zebraniu czy poprzez indywidualne zbieranie głosów,
    ponieważ ani nie byłam na zebraniu, ani nikt nie przychodził do mnie po podpis.
    Administrator budynku nawet robi trudności z przysłaniem mi treści tej uchwały
    i o niczym nie wiem oprócz tego, ze zostałam zmuszona do "dobrowolnej" wpłaty
    ponad 400 zł! ;(
  • java9 23.02.06, 14:08
    Najpierw poproś ( NA PIŚMIE i złóż na dziennik korespondencji)
    o specyfikację tej kwoty,czyli jaka część z 400
    złotych dotyczy częsci wspólnych a jaka nadpłaty z tytułu
    opłacanych zaliczek na koszty indywidualne.
    Wtedy będziesz wiedziała czy słusznie chcesz zwrotu tej kwoty.

    Prośbę umotywuj brakiem poinformowania o zebraniu
    (poproś o kopię potwierdzenia doręczenia z Twoim podpisem),
    brakiem treści uchwał, które zapadły na zebraniu
    ( zapytaj kiedy możesz przyjść i zrobić sobie kopie)
    i delikatnie zasugeruj, że w innym przypadku wniesiesz sprawę do sądu
    o :
    unieważnienie zebrania,
    uniewaznienie uchwał,
    naruszenie prawa właściciela wynikającego z ustawy
    (kontrola pracy zarządu)

    Poproś o odpwiedź bez zbędnej zwłoki w ciagu 14 dni - powołaj się
    na przepisy z Kodeksu postepowania administracyjnego.

    Jak to nie poskutkuje to idź do sądu, inaczej naszarpiesz się
    niepotrzebnie a moherowych beretów i tak nie przekonasz,
    że zarząd to nie jest władza absolutna i podlega kontroli
    takiego zwykłego szarego obywatela jak Ty, bo jesteś członkiem wspólnoty.

  • nati1011 23.02.06, 08:27
    W zasadzie, Wspólnota cały czas ingeruje w pani prywatność. Pytanie na ile jest
    to uzasadnione. Sądzę, że z kwitkami, to już przesada. Bywają jednak uchwały,
    któe ograniczają prywatność właścicieli. Np regulamin porządkowy może zakazać
    wyprowadzania piesków na trawnik, co wielu uzna za bulwersujące.

    Jeżeli chodzi o nadpłaty proszę przeczytać komentaz do pana Kalinowsiekgo.
  • java9 23.02.06, 11:40
    No uchwała rady miasta nie mówi nic na temat wyprowadzania psa na trawnik,
    mówi natomiast o sprzątaniu po piesku i zakazie wyprowadzania go na plac
    zabaw dla dzieci.

    Czy na taki trawnik mogą wejść inni poza pieskiem ?
    Jeśli tak, to rzeczywiście zapis w regulaminie jest totalną bzdurą,
    bo przed czym chroni trawnik - napewno nie przezd zadeptaniem....
    a obowiązek sprzątania jest...

  • pilot555 23.02.06, 14:32
    Nie zataję że jestem członkiem tak nie lubianych Zarządów Wspólnot. Ale w
    kontekście umieszczania kwiatków na balkonie lub parapetach. A może Wspólnota
    ma już jakieś przykre doświadczenia z tymi kwiatkami np:
    - podlewając kwiatki woda leje się po świeżo położonym kolorowym tynku
    - przelewająca woda dostaje się na balkony niżej położone i ktoś do Zarządu lub
    Zarządcy się skarżył
    - może żle przymocowana doniczkaspadła ( na chodnik, ulicę ) i spowodowała
    zagrożenie. itd
    Na temat uzasadnienia tej uchwały nic w poście nie ma.
  • java9 23.02.06, 14:40
    a nie wystarczy zapis, że trzeba taką donicę przymocować ?
    wspólnota może dochodzić odszkodowania od właściciela lokalu,
    który spowodował szkodę - taki zapis tez powinien być w regulaminie...

    u mnie jest zapis, że w garażu nie mogę naprawiać samochodu w tym,
    wymienić koła - jak mam kapcia na parkingu to mam sobie wyturlać
    samochód z podziemnego garażu własnymi "ręcami" ? :)))

  • pilot555 23.02.06, 15:30
    Jeszcze raz podkreślam słowo "prywatność". A jak któryś z właścicieli zamiast
    kwiatków powiesiłby kolorowe sznurki z aluminiowymi puszkami po piwie na
    wysokości swojego balkonu jako dekoracja to jest to w dalszym ciągu tylko
    prywatne A może te kwiatki były such nie podlewane i szpeciły blok
  • java9 23.02.06, 15:47
    a może kolor zasłonek w oknach nie pasuje do elewacji i szpeci blok ?
  • pilot555 23.02.06, 16:04
    Odnośnie kolorów zasłonek to poddaję się. A tak poważnie będąc członkiem
    Zarządu często zdarza się że mam do wyboru wręcz przeciwstawne propozycje
    członków Wspólnoty. Z okazji zabiegów pielęgnacyjnych drzew usłyszałem :" no
    tak będziemy żyć jak na pustyni" a dla przeciw wagi ostatnio (pani z 2 piętra,
    do którego drzewo nie sięga) "czy nie moznaby ściąć (jeden jesion wśród
    wysokich topoli) tego małego drzewka bo jak okiem sięgnąć to zieleń, zieleń , a
    ogóle to chodnika nie widać". Czasami zgrzyt zębów, czasami śmiech
  • java9 23.02.06, 16:14

    Ta pani napewno nie mieszka na Ursynowie :))

    Na ścięcie drzewa trzeba mieć pozwolenie - po co zaraz śmiech,
    jak coś wbrew prawu to i argument sensowny się znajdzie ?

  • de_la_hoya 23.02.06, 21:38
    java9 napisała:

    >
    > Ta pani napewno nie mieszka na Ursynowie :))
    >
    > Na ścięcie drzewa trzeba mieć pozwolenie - po co zaraz śmiech,
    > jak coś wbrew prawu to i argument sensowny się znajdzie ?
    >


    Stary Żoliborz wita!
    Jak spiewal Muniek Staszczyk "zielony zoliborz, piep..ony żoliborz..."; na
    naszym "podworku" rosna stare drzewa ktore sa pod opieką konserwtora zeleni, jak
    gałęzie sie łamały, spadały na chodniki lub właziły w okna to konserwator (po
    ponad roku proszenia) wydał zgode na przycinke tzn 10-15 cm kazdej gałęzi hahaha
    ale wracając do sprawy, jak w koncu (po burzy w lipcu 2005) zaczelismy
    przycinac gałęzie to wszyscy jęczeli ze jest łyso, ze teraz to złoślwie kazali
    tyle wyciąc itp; wczeniej wiekszosc z tych osob podlewalo te drzewa kwasem i
    cholera wie czym zeby uschły bo zasłaniają im słonce, chodnik itp
    moim zdaniem ludzie sa poprostu debilami i trudno im dogodzic, tak zle i tak
    niedobrze... u nas ze wszystkim tak jest, wiadomo ze nie zrobimy wszystkim dobrze...
  • java9 23.02.06, 23:30
    a to prawda, że ludzie nie myślą i zamiast popatrzeć na sprawę
    obiektywnie,kierują się tylko tym co akurat w danej chwili jest dla nich
    wygodne.talki kraj i tacy ludzie - brak zasad i czytelnych zapisów w ustawach,
    kodeksach itd + klapki na oczach właścicieli = wspólnota mieszkaniowa.
  • fubu5 23.02.06, 17:05
    Wszystko chyba jednak zależy od ludzi zamieszkujących dany blok (lub dom..) Na
    Saskiej kępie na przykład był nawet ogłoszony konkurs na najlepiej wyglądający
    balkon, najbardziej zadbany itd. Zaś w bloku, w którym mnie przyszło mieszkać
    (a sama sobie ten blok wybrałam ze względu na okolicę i układ mieszkania) zdaje
    się, że przemieszkują tylko po PRLowscy robotnicy, którym państwo podarowało
    dach nad głową. A teraz, na emeryturach wymyślają głupoty ciesząc się, że
    wszyscy razem mogą zmieniać świat.. żenada!
  • fubu5 23.02.06, 16:57
    Ale balkon nie jest częścią wspólną nieruchomości, a idąc tym tokiem, że
    wspólnota może mi zakazywać bądź nakazywać wystrój mojej własności, to
    spodziewać się można, że już wkrótce kolor płytek w moim przedpokoju nie
    pasujący do tych na klatce a widoczny podczas otwierania drzwi spowoduje
    uchwałę wspólnoty nakacującą mi ich zmianę..
  • java9 23.02.06, 17:34
    hmmm, z tymi balkonami to jest generalnie jakaś paranoja.
    są wyroki SN, że balkon przynalezy do lokalu mieszkalnego
    i kosztami remontu balkonu obciążony jest ten, kto z niego korzysta
    (słusznie chyba)- nigdzie tylko nie jest wyraźnie napisane,
    czy np balustrada balkonowa należy do właściciela mieszkania
    czy części wspólnej budynku - ma to znaczenie w przypadku
    gdy chcesz sobie balustradę zmienić
    ( czy ty pokrywasz koszty czy wspólnota),
    lub ją zagospodarować zielenią.

    Oczywiście wspólnocie najwygodniej powiedzieć,
    że koszty remontu pokrywasz Ty ale na swoim balkonie kwaitków
    powiesić nie możesz.

    Wiesz co ja bym zrobiła...poprosiłabym zarząd na piśmie o wyjaśnienie
    czemu ma służyć taki zapis, jeśli temu aby nie spadły donice komuś
    na głowę, to w nosie miałabym taką uchwałę, zamocowała solidnie
    skrzynki na balkonie i posadziła kwiatki.

    Mogą być inne przyczyny np stary balkon, który może się zawalić ;)

    Inaczej sprawa wygląda,gdy chcesz sobie wykuć dziurę na ścianie
    balkonu i przymocować kratkę...to już są części wspólne (elewacja).

    Na pocieszenie powiem Ci, że u mnie głosowana była uchwała na temat koloru
    żaluzji antywłamaniowych, dodatkowo obwarowana tym, że mają być
    zamontowane w ościeży okiennej( czy jakoś tak)a nie na elewacji...
    wszystko w ramach utrzymania jednolitej kolorystyki i estetyki budynku ...
    to akurat jestem w stanie zrozumieć...
    no ale zakaz sadzenia kwiatków na balkonie...ciekawa jestem jak
    Ci uzasadniają cel tej uchwały...


  • marylalysiak 23.02.06, 22:52
    Paranoja.Tam gdzie zaczyna się Polska kończy się logika.
  • java9 24.02.06, 00:13
    zbyt duży moherowy beret ogranicza pole widzenia ;)
  • dobud 24.02.06, 00:18
    Wg mojej chłopskiej wiedzy moher to włóczka z długim "włosem".
    Panowie w wieku poemerytalnym to raczej chodzą w beretach filcowych, skąd zatem
    te "moherowe berety" - to raczej nakrycie głowy pań, niekoniecznie starszych
    (jeśli dobrze wiem co to moher :-)
  • java9 24.02.06, 00:30
    :)))

    bo ten filcowy tez kiedyś moherowy był,
    tylko czesanie mu zaszkodziło
  • ola396 24.02.06, 18:01
    Jak czytam te posty to odnosze wrażenie, że każdy walczy z każdym. Zadajcie
    sobie pytanie co to jest Wspólnota Mieszkaniowa (nie chodzi mi o definicję
    ustawową), tak całkowicie na logikę. To ogół właścicieli lokali znajdujących
    się w jednym budynku (czasami w kilku). Członkowie wspólnot często narzekają na
    uchwały podjęte we wspólnocie, ale przecież to nie zarząd je uchwala ani
    zarządca tylko sami członkowie wspólnoty, czyli każdy właściciel ma swój wkład
    w każdej uchwale. Wspólnota to takie "małe państewko", w którym obowiązują
    pewne reguły - narzucone częściowo prawem ogólnym, a częściowo uchwałami
    podejmowanymi przez CZŁONKÓW WSPÓLNOTY-WŁAŚCICIELI MIESZKAŃ I LOKALI
    UŻYTKOWYCH. Ogólne prawo mówi, że zebranie wspólnoty odbywa się przynajmniej
    raz w roku w pierwszym kwartale (to rozliczeniowe). Każdy kto jest członkiem
    wspólnoty powinien o tym wiedzieć, tak samo jak kazdy wie, że trzeba rozliczyć
    się ze skarbówką do końca kwietnia każdego roku. Dlaczego członkowie wspólnot,
    w których zarządy są delikatnie mówiąc kiepskie, sami nie dowiadują się o
    termin zebrania (oczywiście obowiązkiem zarządu jest zawiadomić, ale nie
    zaszkodzi odrobina inicjatywy właścicieli). Rzeczywiście uchwały są czasami
    bzdurne, ale w pewien sposób regulują też wspólne życie w jednym budynku. Są
    też wolą większości, więc w jakiś sposób mówią o tym co chce znaczna część tej
    niewielkiej społeczności. To tak jak wybory. Decyduje większość kto będzie
    rządził, a tym samym jakie wejdą przepisy. Uchwały są podobnym sposobem
    rządzenia z tą różnicą, że regulują zasady współżycia znacznie mniejszej
    społeczności. Nauczmy się rządzić podczas podejmowania uchwał, a nie gdy one
    już zapadną. Dużo osób mówi o zaskarżeniu uchwał. Proszę jednak pamiętać, że
    właściciel skarżąc wspólnotę skarży też samego siebie, bo też jest członkiem
    tej wspólnoty i miał swój udział w głosowaniu nad uchwałą. Często nie trzeba
    walczyć, a jedynie rozmawiać i przytaczać argumenty, ale żeby to mogło nastąpić
    właściciele muszą się kiedyś razem spotkać. Dobrą okazją są zebrania WM. Łatwo
    krytykować i narzekać, gorzej dać rozsądne rozwiązanie, które zadowoli
    wszystkich właścicieli tworzących wspólnotę. Projekty uchwał przygotowywane
    przez Zarządy WM z reguły wynikają ze znacznie większej wiedzy o nieruchomości
    niż ma pojedynczy członek tej wspólnoty, ale nie muszą być ostateczne. To
    zależy od większości właścicieli czy treść projektu danej uchwały odpowiada im
    czy nie i co należy zmienić. Tak jest w naszej wspólnocie i muszę powiedzieć,
    że na zebraniach dochodzi do bardzo pożądanych dyskusji (nie kłotni, ale rozmów
    z których wynikają zmiany w projektach uchwał). Ci co nie przychodzą na
    zebrania sami są sobie winni, jeżeli nie podoba się im to co zostało uchwalone.
    Co do prywatności, która była poruszona na tym forum, to i tak jest ona
    ograniczona np. przepisami - nie możesz we własnym mieszkaniu hałasować (choć
    może dla Ciebie będzie to np. słuchanie muzyki, ale dla innych moze to być
    hałas nie do zniesienia), bo ktoś wezwie policję i wlepią Ci mandat. Powiesz
    wtedy, że to twoje prywatne mieszkanie i możesz robić co Ci się podoba. Chyba
    nie. Oczywiście sa pewne granice i konieczna jest pewna logika i zrozumienie,
    bo inaczej życie we wspólnocie byłoby straszną udręką.
    A tak swoją drogą fubu5, dowiedziałaś się po 10 miesiącach o tym, że "zniknęły
    Ci pieniądze"? Nie kontrolujesz jakie przysyłają Ci rozliczenia i co dzieje sie
    z nadpłatami? Ja bym sobie na to nie pozwoliła.
  • fubu5 24.02.06, 19:26
    Otóż ja nie szukałam dziury w całym. Nie wiem czy ktokolwiek przypuszczałby, że
    można sobie dysponować czyimiś pieniędzmi i ja również nie przypuszczałam. nie
    dostałam rozliczenia, z którego wynikałoby, że na moim rachunku powstała
    nadwyżka i prawdopodobnie zarząd wspólnoty mial powód, dla którego nie
    poinformował mnie wcześniej. Nie dostałam nawet informacji, że podjęta została
    jakakolwiek uchwała zwiększająca i tak już chorendalne wpłaty na FM. Skąd
    mogłam wiedzieć? Ale też nie widzę powodu, dla którego to ja miałabym się teraz
    tłumaczyć..

    Ale ma Pani rację.. wspólnota to jest takie małe państwo.. a jego obywatelami
    są ci sami bezmózgowcy i niedouczeni kombinatorzy, którzy podejmują decyzje też
    w tym prawdziwym, konstytucyjnym państwie, w którym wszyscy mamy nieszczęście
    zamieszkiwać, bo im wolno, bo mogą stworzyć większość, która narzuci swoje
    durne i niedorzeczne przepisy mniejszości. I dlatego zarówno Pani jak i ja
    spotykamy się codzień z komedią rozgrywaną przez Sejm RP, żenującą do granic
    możliwości i przynoszącą wstyd już nie tym idiotom, kórzy sobie takich
    przedstawicieli wybrali (powtarzam, bo stworzyli większość, dzięki czemu mieli
    choć chwilę radości!) bo w końcu głupiego nikt nie rozliczy z jego
    postanowień.. w końcu jest głupi. To my wszyscy musimy w tym żyć i umierać. A
    Pani mi mówi, że to ja sama sobie decyduję o losach społeczeństwa, w którym
    żyję?? Więc Pani również. Gratuluję więc podejmowanych decyzji.

    Idealizm przechodzący w głupotę. Jeszcze raz gratuluję!
  • java9 24.02.06, 21:02
    Święta racja, niestety ludzie nie interesują się sprawami wspólnoty zanim
    zapadną decyzje, reagują dopiero po fakcie, a te kilka osób, które mają
    świadomość jakie mogą zapaść decyzje i jakie bęą tego konsekwencje
    nie ma siły przebicia - bo w opinii wielu, sieją ferment i szukają dziury w
    całym.

    Tu nie chodzi o to, że wolnoś Tomku w swoim domku, bo nalezy liczyć się z
    innymi właścicielami, którzy są członkami wspólnoty.
    Rzeczywiście, bez względu na godziny ciszy nocnej każdy może wytoczyć sprawę
    uciązliwemu sąsiadowi - dla jednych powodem będzie glośna muzyka, dla innych
    tupanie sąsiada a dla kolejnych remont w mieszkaniu.Po co więc w regulaminach
    durne zapisy, np takie że remony mogą odbywać się tylko w dni powszednie w
    godzinach 9-17 skoro jest to zapis martwy, bo wbrew przepisom ?

    Oczywiście decyduje wola większości, bo to taka demokracja w małym wydaniu,
    nie zmienia to faktu, że nie zawsze większośc ma rację,często działa wbrew woli
    mniejszości, która również ma swoje prawa wynikające z przepisów wyższych niż
    uchwała wspólnoty.Tak jak napisałaś, decyduje większść a zaskarżenie uchwały
    powoduje "koszty" dla wszystkich, nawet dla tych, którzy głosowali przeciw,
    świadomi ewentualnych konsekwencji.
    I to mnie wkurza....

    Nie widzę sensu w zapisach pt zakaz wieszania kwiatków na balkonie, tak jak nie
    widzę sensu w zgłaszaniu ochronie tego, że mam remont w mieszkaniu, czy
    mieszkanie wynajmuję.
    Co to daje ? przeciez ochrona ma swoje zadania i nie polegają one na pilnowaniu
    ekipy remontowej właściciela mieszkania, bo to on jest odpowiedzialny za to,
    aby jego ekipa nie poczyniła szkody wspólnocie - zapis zobowiązujący
    właściciela to pilnowania swoich "gości" i procedura, jak to zrobić - ma sens
    ( np zapis, że jesli ekipa wnosi swoje "klamoty" do budynku, to właściciel
    pilnuje, aby nie uszkodzili ścian, pilnuje aby zamykali za sobą drzwi itd)

    Wystarczy zapis, że właściciel ma obowiązek dopilnować najemców swojego lokalu,
    aby nie wykraczali poza zapisy w regulaminie ( np nie wsytawiali butów,suszarek
    z ubramiami,śmieci na części wspólne)
    bo to właściciel odpowiada za szkody poczynione przez swoich lokatorów.

    Po co tworzyć "szczegółową księgę" ograniczjącą wolność i naruszającą
    prawo do prywatności ?
  • ola396 26.02.06, 19:57
    Macie w dużej części rację, choć fubu5 niepotrzebnie wprowadza mało przyjemne
    słownictwo (idealizm przechodzący w głupotę). To jest tylko dyskusja, która ma
    pomóc w rozwiązywaniu problemów, a nie wywoływaniu niepotrzebnych zwad. Ja
    natomiast niczego nie idealizuję. Mieszkam we wspólnocie, gdzie zapadały
    pierwsze uchwały w moim przekonaniu niekorzystne dla wspólnoty.
    Początkowo "zarządca" manipulował wspólnotą, a od swoich sąsiadów słyszałam,
    żebym nie martwiła się na zapas. Wtedy byłam w mniejszości. Ale tak jak fubu5
    nie godziłam się z tym co się działo. Zaczęłam więc działać. Kilka miesięcy
    trwało moje tyranie tj. rozmowy z sąsiadami, organizowanie spotkań i
    tłumaczenie, że tak jak jest nie może być, bo to my - właściciele mamy rządzić -
    podejmować nasze wspólne decyzje, a nie zarządca będzie nam narzucał. Zostało
    zorganizowane wkońcu zebranie wspólnoty, na którym było głosowanie o zmianie
    zarządcy (nie miałam zielonego pojęcia jaki będzie jego efekt). Ale udało się i
    zmieniliśmy zarządcę i jak na razie uważam, że jest OK. Więc jeszcze raz
    twierdzę, że niczego nie idealizuję, ale to co mi się nie podoba, zamiast
    narzekać, próbuję zmienić. Efekty są różne, czasami triumfuję, a czasami
    rzeczywiście rozkładam bezradnie ręce, ale przynajmniej wiem, że zrobiłam
    wszystko, żeby do pewnych sytuacji nie dopuścić.
    Nie twierdzę, że regulaminy są dobrze pisane, nie do końca też jestem
    przekonana czy w ogóle są potrzebne. Zapisy o wieszaniu kwiatków bądź nie, może
    są słuszne może nie, przyjmuję, że jest jakieś logiczne uzasadnienie tego
    zapisu. Trudno się ustosunkować znając tylko wypowiedź jednej strony. A co do
    zgłaszania ochronie, że ma się remont w domu, to mam mieszane uczucia. W pewnym
    sensie ma to swoje uzasadninie - np. żeby ochrona nie wzięła ich za włamywaczy
    (właściciele często ekipom dają klucze i zostawiają ich we własnym mieszkaniu
    bez opieki). Oczekujecie odpowiedzi "TAK" lub "NIE" na zadawane pytania czy
    wątpliwości, ale to wszystko zależy od sytuacji w danej wspólnocie. U nas było
    włamanie, a sąsiad włamywaczy wziął za ekipę remontową (nie obrażając nikogo
    kto zarabia na życie wykonując remonty-nie miałam takiego zamiaru). Może więc
    warto, żeby ktoś wiedział o tych remontach? Może.
    Pozdrawiam
  • wankro 26.02.06, 22:02
    W godzinach południowych wywieziono cały dobytek z jednego mieszkania.Wiele
    osób to widziało, ochrona też. Nikt nikogo o nic nie pytał myśląc, że sąsiad
    się wyprowadza.
  • java9 26.02.06, 22:25
    No to co to za ochrona, która nie reaguje w takich sytuacjach ?
    Powinien być zapis w umowie ( standardowo ), że ochrona ma obowiązek zwracać
    uwagę, gdy ktoś targa jakieś paczki....
    no ale nie dziwię się takiej sytuacji, gdy większośc firm ochroniarskich działa
    tak jak działa - pracownicy ochrony są na miejscu rotacyjnie, nie znają
    zwyczajów i właścicieli...

    to wszystko kwestia zapisów - ciekawe ilu spośród właścicieli wogóle interesuje
    się treścią takich umów....
    --
    CONZULT FOR NISSAN
  • java9 26.02.06, 22:30
    Rozumiem intencję takich działań, ale w tej sytuacji dochodzi do
    absurdów,poniewaz powinno się zgłaszać dostawcę pizzy, konsultanta sieci
    kablowej, montaż szafek kuchennych, wizytę siostry,która przyjedzie podlać
    kwiatki...jak ktoś chce się włamać to i tak to zrobi.

    Problem w tym, że jakoś taka złodziejska ekipa dostała się na klatkę
    i ktoś ich wpuścił.To wszystko kwestia podejścia pozostałych lokatorów -
    wpuszczają na klatkę każdego kto tylko o to poprosi
    ( a przeciez zapłacili za domofony,które w tej sytuacji do niczego się nie
    przydają), pozwalają na wejście do budynku każdej przypadkowej osobie, która
    wchodzi razem z nimi,a ochrona zamiast monitorować wejścia i robić solidne
    obchody, siedzi i dłubie w nosie....


    --
    CONZULT FOR NISSAN
  • wankro 26.02.06, 23:29
    Ja też nie chcę mieszkać w getcie.
    Żadne bzdurne zapisy w regulaminach, statutach nic nie pomogą. Członkowie
    wspólnot mieszkaniowych muszą się poczuć jak właściciele i zachowywać się jak
    właściciele.
    Te wszystkie bzdurne nakazy, zakazy są po to, by właściciel czuł się jak mysz
    pod miotłą i łba nie próbował wychylać, bo dalej jest kolejna zastawiona
    pułapka.
    U nas nawet kwiatów właściciele nie mogą mieć na korytarzach, a zarząd bez
    zgody właścicieli może stroić nasze korytarze - wizytówki ( czyli wejściowe)
    nawet w otwarte kosze na śmieci, przykręcone śrubami do podłoża.
    Wiem, że wielu właścicieli protestowało. Każdemu mówiono, to tylko pani, panu
    się nie podoba. Wszyscy chwalą.
    Cieszcie się Właściciele,że jeszcze są tacy, którzy za Was myślą i łaskawie za
    Wasze pieniądze chcą coś robić. Co? To Was nie powinno obchodzić.
    Szkoda, że pewnie ci właściciele, którzy powinni to przeczytać na forum nie
    zaglądają.
  • java9 27.02.06, 09:59
    Ktoś te uchwały i regulaminy "klepnął" - jakaś większość...



    --
    CONZULT FOR NISSAN
  • dobud 27.02.06, 21:48
    Getto to sie źle kojarzy, ale wspólnoty to na pewno rodzaj komuny..........

    Trza było dołożyć parę złosiszów i wybudować się gdzieś pod lasem, z dala od
    ludzi.
  • java9 28.02.06, 10:48
    eee nie przesadzaj, nikt tutaj nie mówi o tym,
    że nie chce respektować praw sąsiadów ...
    tu jest tylko mowa o tym, jak bardzo te prawa są naruszane
    i jak durne zapisy znajdują się w regulaminach.

    Normalną rzeczą wydaje mi się zakaz np wystawiania butów na klatkę,
    suszenia prania, wystawiania worków ze śmieciami i zagracania części
    wspólnych.Normalną rzeczą wydaje mi się zakaz dziurawienia ścian częsci
    wspólnych na wieszanie obrazków kwiatków itp.
    Normalną rzeczą wydaje mi się zakaz udostępniania kodów wejściowych
    osobom postronnym,czy zakaz wpuszczania na klatkę osób obcych,
    domokrążców,komiwojarzerów ;), akwizytorów ...

    ale do łez doprowadzają mnie zapisy pt.
    zakaz wystawianai kwiatków na balkon
    ( bo kolorystycznie mogą nie pasować do elewacji),
    zakaz stukania młotkiem w godzinach innych niż 9-17 w tygodniu
    ( ale w kotlety walić do 22 mogę i kruszyć lód do drinków ;),
    nakaz zgłaszania ekipy remiontującej mieszkanie, malarzy,
    glazurników, hydraulików,
    a dostawców pizzy, masażystów i pani do sprzątania już nie ???

    U mnie nawet wpisano nakaz wycierania obuwia, kółek od rowerów
    i kółek wózków dziecięcych przed wjazdem do klatki - buty ok
    zawsze to robię, ale kółka w wózku dziecięcym jak wyczyścić ?
    patyczkiem czy mam nim potrząsać, aż dzieciak z wózka wypadnie ?

    a czy przed wjazdem do garażu równiez powinnam obczyścić koła samochodu ?

    jesli jest zakaz brudzenia na klatce i każdy am po sobie sprzątać,
    to po co wynajmowac ekipę sprzątającą ?
    ja rozumiem, że jak się komuś coś na klatce wyleje, albo wynosi
    choinkę i naśmieci to powinien posprzątać (przynajmniej ja tak robię),
    ale nie popadajmy w paranoję...

    czekam tylko, aż w którymś regulaminie pojawi się zakaz puszczania
    bąków w windzie jednym ciągiem wpisany do punktu o zakazie palenia
    w windach,drapania scian i niszczenia innych sprzętów znajdujących się
    na częściach wspólnych :)))

    --
    CONZULT FOR NISSAN
  • wprost5 28.02.06, 11:52
    Temat wdzięczny, tylko nie rozumiem, co to ma wspólnego z prywatnością, w
    każdym razie ostatnie posty tego wątku.
    U Javy chyba zarządca wysila łepetynę, co by tu jeszcze dopisać do regulaminu
    wspólnoty i każdego dnia coś nowego wymyśla. Oczywiście, papier zniesie
    wszystko, ale co po zapisie, którego nie można wyegzekwować. Pomijając
    niemożność realizacji, jak zauważa Java, niektórych z nich, to jak ukarać
    kogoś, kto nie oczyści kółek wózka z błota przed wejściem na klatkę?
    Podejrzewam, że sa to raczej nieszkodliwe pobożne życzenia, niektóre jak
    najbardziej słuszne np. nieudostępnianie osobom obcym kodu wejściowego. Być
    może, zarządca zaklada, że w owym budynku moga zamieszkac osoby, ktore nie
    znaja podstawowych zasad funkcjonowania w zbiorowości.
    Z drugiej strony zauważyłem u zarządcy Jave ( w każdym razie tak wynika to z
    jej postów) braku wiedzy lub chęci do załatwienia rzeczy bardziej
    findamentalnych jak rozliczanie mediów. Ale tak się często zdarza, że osoba
    kiepska w jakieś klocki nadrabia miną w błahostkach.
  • java9 28.02.06, 12:06
    Jak najbardziej możliwość "egzekucji" została przewidziana...
    kary porządkowe w wysokości 100 do 1000 złotych możliwe
    do nakładania przez zarząd :)))))
    oczywiście taryfikatora zabrakło ;)

    Ja myślę, że należałoby tam dopisać jeszcze publiczne
    chłostanie na naszym dziedzińcu w ramach upomnienia,
    przez wybitnie przestrzegających regulaminu.

    Media są "w toku" :)

    a zapisy w regulaminie,większość tych bzdurnych częściowo pochodzi
    z szablonów dostępnych w internecie...

    --
    CONZULT FOR NISSAN
  • java9 28.02.06, 12:11
    A z prywwatnością mają dużo wspólnego - co kogoś obchodzi,
    że będę miała u siebie remontującą ekipę,albo że wynajmuję
    komuś mieszkanie ?
    Wspólnota jako osoba trzecia nie ma prawa wglądu do dokumentów
    i nie ma prawa znać danych tych osób...
    Właściciel odpowiedzialny jest za zachowanie osob,
    które wpuszcza na teren wspólnoty i taki zapis jest OK.




    --
    CONZULT FOR NISSAN
  • wprost5 28.02.06, 13:30
    Java, albo jesteś niezła żartownisia i masz bujną fantazję, że wymyślasz takie
    kwiatki albo ta Twoja wspólnota jest rzeczywiście porąbana! Czy Twoi sąsiedzi
    te regulaminy zatwierdzają? Jeśli tak, to chyba nie po piwku ale jakimś
    solidnym ochlaju.
  • java9 28.02.06, 13:39
    regulamin jest "w toku"...


    --
    CONZULT FOR NISSAN
  • wprost5 28.02.06, 13:42
    Już Cię widzę, jak z wypiekami na twarzy zapamiętale go studiujesz! Chyba nie
    dopuścisz do jego uchwalenia, bo jeśli do tego dojdzie, to pozostanie tylko sąd!
  • java9 28.02.06, 14:01
    :))))) już go wystudiowałam :)
    wypieki na twarzy,łzy z radości,
    efekty "akustyczne niecenzuralne" ze złości,

    wertowanie internetu nt podawania informacji o wynajęciu mieszkania ( ustawa o
    ochronie danych osobowych, obowiązki administratora itd),
    godziny ciszy nocnej w KC i KW a zakłócanie całodobowe spokoju

    jeesu ja się wykończę :))

    co ja mogę,jeśli jestem jedną z 2 (DWÓCH) osób,
    które zainteresowały się regulaminem ?
    reszta ma wszystkio w głębokim poważaniu, uznała, że zarząd jest
    od czarnej roboty (mimo, że prosili kilka tygodni temu o uwagi,
    bo tworzą regulamin),
    debata nad regulaminem podczas zebrania pochłonie pewnie połowę czasu,
    bo reszta to standardowe zebraniowe roczne papiery - ciekawe czy CATERING
    będzie ;)

    Ja uparta jestem i łatwo się nie zrażam, ale przypuszczam, że część
    osób została zniechęcona zachowaniem jednej z osób w zarządzie - komentarze
    pod nosem , głupie uwagi i miny ... na jednych działa to zniechęcająco
    ( starają się nie przeszkadzać i schodzą z drogi) a u innych wzmaga się
    czujność ( tak jak u mnie),no bo jak ktoś mnie zniechęca, znaczy,
    że nie chce abym się interesowała, tylko ciekawe "dlaczego" ? :)))


    --
    CONZULT FOR NISSAN
  • wprost5 28.02.06, 14:37
    Java, rzeczywiście jak ktoś napisał, musisz chyba szukać domku pod lasem, bo
    inaczej się wykończysz!

    Radzę na chwilę o tym kołchozie zapomnieć, pomyśl lepiej o jakimś dobrym
    Cateringu!
  • java9 28.02.06, 14:50
    :)))))

    z jednej strony powinnam na to machnąć ręką.

    Ale z drugiej, jak sobie ustanowimy takie durne zapisy
    to strach będzie nos z domu wyściubić na klatkę,
    bo a nóż widelec jakieś prawo osiedlowe złamię
    i z kar regulaminowych się nie wypłacę a o licytacji
    mieszkania już nie wspomnę - a mam prawo podejrzewać,
    że będę pierwszą osobą,która takie kary dostanie.

    np za tupanie na klatce po 17,00 - jak wytłumaczę,
    że oczyszczałam regulaminowo buty i że to nie jest młot
    pneumatyczny tylko ja tak ciężko stąpam ?,
    albo np przyjedzie do mnie wujek z Zadupia,ubrany jak ekipa
    remontowa,jak udowodnię, że to nie jest pan od przestawiania
    ścian i dlaczego nie zgłosiłam tej wizyty ochronie ?

    kara za karą się posypie a ja będę chłostana na dziedzińcu
    jak ta męczennica co to wszystkim dziurę w brzuchu wierci... ;)












    --
    CONZULT FOR NISSAN

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka