Dodaj do ulubionych

zieleń i parkowanie paranoja

20.05.06, 11:21
witam mieszkam w małej wspólnocie 10 rodzin, wczoraj członek zarządu bez
porozumnienia z nikim innym zasadził na "moim" miejscu do pakowania kwiaty i
jakies tam drzewka i to ogrodził, po przyjechaniu z pracy rozwaliłem to
dosłownie i normalnie sobie wjechałem, zaznaczam ze to nie jest dosłownie
moje miejsce parkuje tam kto przyjedzie wczesniej i tyle jakos sie miescimy
na tym małym podwórku, osoba która posadziła te kwiaty stwierdziła ze
samochody ja trója, czysta paranoja, proszę mi wyjaśnic jak właściwie jest z
parkowaniem na podwórku teren należy do gminy, samochód stoi w odległości 3
metrów od budynku, pozdrawiam :)
Obserwuj wątek
    • majkowa Re: zieleń i parkowanie paranoja 20.05.06, 12:11
      Postąpiłeś zgodnie z prawem.

      1. Byłeś posiadaczem miejsca postojowego.
      2. Członek zarządu bezprawnie naruszył twoje posiadanie.
      3. Zastosowałeś dozwoloną samopomoc i przywróciłeś własnym działaniem stan
      poprzedni bez stosowania przemocy wobec osób.

      Podstawy prawne dotyczące naruszenia posiadania są opisane dokładnie na stronie
      Rzecznika Praw Obywatelskich:
      forum.gazeta.pl/forum/73,46481,1540823.html?f=523&w=42149969&a=42149969&rep=1&t=1148119261167
      Cytuję wyjątki:
      Posiadanie nie jest prawem, lecz jedynie stanem faktycznym. Polega ono na
      władaniu rzeczą. Do przyjęcia posiadania nie jest wymagane efektywne korzystanie
      z przedmiotu, wystarczy, że określona osoba może z rzeczy korzystać (np.: ze
      stojącego w garażu samochodu).

      Tradycyjnie mówi się, że na posiadanie składa się element zewnętrzny (faktyczne
      władanie) oraz element wewnętrzny (wola władania).

      Posiadanie może być wyrazem wykonywania prawa (np. własności), ale też może w
      ogóle nie być związane z jakimkolwiek prawem do władania rzeczą. Posiadaczem
      może być więc właściciel, dzierżawca, użytkownik. Również złodziej,
      "przywłaszczający" sobie cudzą rzecz, choć jego posiadanie nie jest zgodne z
      prawem.

      Ustawa wiąże z przedstawioną instytucją pewne skutki, np. posiadanie może
      prowadzić, po upływie określonego w ustawie czasu, do nabycia własności rzeczy
      będącej przedmiotem posiadania (tzw. zasiedzenie).

      Posiadanie jako zjawisko prawne podlega stosownej ochronie.

      Prawo przyznaje ochronę w przypadku samowolnego naruszenia posiadania. Nie ma
      znaczenia fakt, że posiadacz jest w danym przypadku w złej wierze , ani też, że
      posiadanie jest niezgodne z prawem (art. 342 k.c.). Tak szeroka ochrona
      uzasadniona jest niedopuszczalnością samowoli - nikt nie może bowiem sam
      wymierzać sobie sprawiedliwości.
      Istnieją trzy sposoby ochrony posiadania:
      a) obrona konieczna,
      b) dozwolona samopomoc,
      c) ochrona sądowa .

      Paragraf drugi artykułu 343 k.c. konstytuuje kolejny rodzaj ochrony naruszonego
      posiadania. Według wspomnianej regulacji posiadacz nieruchomości może
      niezwłocznie po samowolnym naruszeniu posiadania przywrócić własnym działaniem
      stan poprzedni; nie wolno mu jednak stosować przy tym przemocy względem osób.

      Jest to wyjątek od generalnego zakazu samopomocy w prawie polskim. Omawiane
      działanie posiadacza jest dopuszczalne tylko wtedy, gdy od dokonania naruszenia
      (nie od dowiedzenia się o naruszeniu) upłynął krótki okres czasu. W przypadku,
      gdy przedmiotem posiadania jest nieruchomość, zakazane jest uciekanie się do
      przemocy.

      Przykładowo, jeżeli sąsiad "zajął" część naszej działki, nie wolno usunąć go z
      niej siłą, wolno natomiast usunąć postawione przez niego ogrodzenie albo złożone
      materiały na naszej nieruchomości.

      Nie ma znaczenia, czyją własnością jest teren na którym znajdowało się miejsce
      postojowe i jak daleko od okien stoi samochód.
      • grandy Majkowa myli się 20.05.06, 16:11
        Majkowa, nie przesadzaj. Posiadanie tak się ma do ogólnodostępnego kawałka skorupy ziemskiej jak śliwka do kompotu z pestek. Poza tym, skoro fanatyk ekologii posadził na tym miejscu jakieś zielsko, to pewnie nie wykuł dziury w betonie, czy asfalcie, tylko próbuje przywrócić przyrodzie rozdeptany trawnik. Poza tym, to raczej ekolog, sadząc kwiatki, wziął w posiadanie lub odzyskał posiadanie tego gruntu. Przecież automobilisty i jego pięknego samochodziku nie było w trakcie nasadzania zielska, a z miejsca mógł korzystać każdy, także ekolog, który najpierw zaparkował tam swój rower, a następnie obok roweru posadził badyle. W tej sytuacji zniszczenie bezbronnych roślinek było zamachem na posiadanie wykonywane przez ekologa.

        Zamiast błądzić po kodeksie cywilnym, lepiej byłoby gdybyś uważnie przeczytała rozporządzenie Ministra Infrastruktury z dnia 12 kwietnia 2002 r. w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie. Znajdziesz tam m.in. taki przepis:
        § 19. 1. Odległość wydzielonych miejsc postojowych, w tym również zadaszonych, lub otwartego garażu wielopoziomowego dla samochodów osobowych od okien pomieszczeń przeznaczonych na stały pobyt ludzi w budynku mieszkalnym, budynku zamieszkania zbiorowego, z wyjątkiem hotelu, budynku opieki zdrowotnej, oświaty i wychowania, a także od placu zabaw i boiska dla dzieci i młodzieży, nie może być mniejsza niż:
        1) 7 m - w przypadku 4 stanowisk włącznie,
        2) 10 m - w przypadku 5 do 60 stanowisk włącznie,
        3) 20 m - w przypadku większej liczby stanowisk, z uwzględnieniem § 276 ust. 1.

        Fanatyk automobilizmu wyraźnie napisał, że lubi samochodzik trzymać w odległości 3 metrów od budynku i to pewnie nie pod swoimi oknami tylko sąsiadów, bo z pewnością nie chciałby truć własnych dzieci. Nie wyjeżdżaj więc z naruszeniem posiadania, tylko poinformuj właściciela czterech kółek, że parkowanie na trawniku (a pewnie raczej na klepisku, które kiedyś było trawnikiem) w odległości 3 metrów od budynku jest niedopuszczalne, szkodliwe dla zdrowia mieszkańców i nieprzyzwoite względem sąsiadów narażonych na hałasy i wdychanie spalin.

        Majkowa, zwykle wyraźnie pozytywnie odróźniałaś się na tym forum od pozostałych zarządców z licencją. Rozczarowałem się tym razem.
        • biglaki Re: Majkowa myli się 20.05.06, 22:41
          kto w koncu ma rację??? nadmnieniam ze teren na samochody był od dawna
          bardzo dawna ok 30 lat jak długo tam mieszkam i nigdy nikomu to nie
          przeszkadzało i nie było w tym miejscu zadnych kwiatków ledwo trawe widac, na
          podwórku stoi około 4, 5 samochodów, a pani stwierdziłą ze akurat w tym miejscu
          posadzi sobie badyle ,zrobiła to bez porozumnienia z nikim, mieszka na
          pierwszym pietrze, ja na drugim odnośnie głosowania czy mozna stawiac samochody
          na podwórku przegrała było 5:5, i postanowiliśmy ze samochody pozostana, teren
          na podwórko jest mały, poprowadziliśmy krawęzniki połozyliśmy kostke, czśc
          podwórka pozostała taka aby ewentalnie ktoś jesli wjedzie wiekszym samochodem
          np przywóz wegla ,drewna na opał, mógł z niego wyjechac posadzenie badyli
          wyklucza mozliwosc wyjazdu,a 3 metry bo krawęzniki zostały tak połozone i dalej
          nie ma mozliwosc postawienia poniewaz uniemozliwi to wyjazd innym posiadaczom
          samochodów.
          • grandy Re: Majkowa myli się 21.05.06, 00:35
            Trzeba się dogadać, bo to jest Wasze WSPÓLNE podwórko. Wertowanie kodeksów, ustaw i rozporządzeń to strata czasu. Może fanatycy automobilizmu sfinansują miłośnikom zielska skalny ogródek w rogu podwórka, albo wymianę okien, aby spaliny nie wciskały się do mieszkań? Wobec ekoterrorystów trzeba też stosować podstęp, np. rano zaczaić się pod klatką i znienacka zagadnąć: "dzień dobry sąsiadko, miłego dnia".

            Moim zdaniem to najkrótsza i najskuteczniejsza metoda rozwiązywania takich konfliktów. Alternatywą jest karczowanie badyli i przebijanie opon.
            • biglaki Re: Majkowa myli się 21.05.06, 00:43
              hmmm dogadanie sie z wyzej wymnieniaona panią nie gra roli sasiad musiał
              przebudować całe ogrzewanie bo pani stwierdziła i upierła sie ze ja truje i
              wydobywa się czad chodz był wkład kominowy i nie było takiej mozliwosci a
              kwiatów jst już tyle wokoło ze cięzko je zliczyc tylko nie ma ich jeszcze tam,
              nik nie jest fanatykiem ani zieleni ani samochodów, chodzi o to ze pani jest
              członkiem zarzadu i mysli ze wszystko jej wolno ja tez jestem od miesiaca noi
              zaszłem jej za skóre i to jest odwet na mojej osbie.
              • grandy Re: Majkowa myli się 21.05.06, 18:22
                dobud napisał:
                > Grandy.....podstawowy problem, którego tu nikt nie zauwaza, to to, że TO NIE
                > JEST ICH PODWÓRKO, tylko Gminy.

                To tym gorzej dla automobilistów, bo ten parking wybudowali bez uzgodnienia z gminą. Jak nie dogadają się z miłośniczką zielska, to samochody będą parkować na podwórku u Majkowej.
    • majkowa Majkowa ma rację 21.05.06, 08:58
      Rozporządzenie Ministra Infrastruktury z dnia 12 kwietnia 2002 r. w sprawie
      warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie, jak
      wskazuje data jego wydania obowiązuje od dnia 12 kwietnia 2002 r.

      Dotyczy ono wyłącznie nowych inwestycji, których projekty budowlane muszą
      wypełniać zapisy tego rozporządzenia. Od tego zależy m.in. wydanie pozwolenia na
      budowę.
      Prawo nie działa wstecz, więc twierdzenie, że budynek wybudowany np. 50 lat temu
      musi spełniać jego wszystkie wymogi jest bezprawne.

      Znam nieruchomości, w których samochody stoją 1 m od okien (na wąskich
      podwórkach kamienic) i nikomu to nie przeszkadza.

      Pani z zarządu nie mogła odzyskać posiadania tego kawałka gruntu, ponieważ teren
      od 30 lat był wykorzystywany na miejsce postojowe, a jak wiemy działanie
      posiadacza jest dopuszczalne tylko wtedy, gdy od dokonania naruszenia
      (nie od dowiedzenia się o naruszeniu) upłynął krótki okres czasu.

      Dodać do tego należy fakt, że pani z zarządu nigdy nie była właścicielem ani
      posiadaczem tego gruntu.
      Gmina, która jest właścicielem wie o fakcie i sposobie wykorzystania gruntu i
      nie wnosiła dotąd zastrzeżeń.

      Działanie sąsiadki w sposób klasyczny wypełnia przesłanki bezprawnego naruszenia
      posiadania.
      Biglaki miał prawo bezwłocznie przywrócić stan poprzedni.

      Jeżeli grandy ma inne zdanie w tej sprawie, to niech je prawnie uzasadni. (bez
      emocji)

      • dzamira1 Re: Majkowa ma rację 21.05.06, 10:27
        Bardzo ciekawy "problem" poruszyl autor watku.Tak na moja logike [pomijajac
        przepisy itp] ,kobieta nie miala zadnych praw ,zeby to zrobic.To ,ze jest
        czlonkiem zarzadu ,nie upowaznia jej ,ze moze sama cokolwiek robic.O
        tym ,decyduja wlasciciele i zarzad .Ja rez jestem czlonkiem zarzadu[oprocz mnie
        jeszcze 3 osoby] i nie mam nic do powiedzenia.Zawsze cokolwiek
        powiem ,przeglosuja mnie itdPod moimi oknami jest rowniez parking[okolo 4m od
        moich okien ,8aut plus odwiedzajacy] i wierzcie mi nigdy nie przyszloby mi do
        glowy ,ze nie jest wg przepisow.W domu mam tabuny kurzu itd.Interesuje mnie
        temat ,kto ma racje.Moj jeden glos przeciew nie da nic ,zawsze mnie przeglosuja.
      • grandy tylko się Majkowej tak wydaje 21.05.06, 13:05
        majkowa napisała:

        > Rozporządzenie Ministra Infrastruktury z dnia 12 kwietnia 2002 r. w sprawie
        > warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie, jak
        > wskazuje data jego wydania obowiązuje od dnia 12 kwietnia 2002 r.
        > Dotyczy ono wyłącznie nowych inwestycji, których projekty budowlane muszą
        > wypełniać zapisy tego rozporządzenia. Od tego zależy m.in. wydanie pozwolenia
        > nabudowę.
        > Prawo nie działa wstecz, więc twierdzenie, że budynek wybudowany np. 50 lat
        > temu musi spełniać jego wszystkie wymogi jest bezprawne.

        Biglaki wyraźnie napisał: "poprowadziliśmy krawęzniki połozyliśmy kostke", więc w trakcie urządzania parkingu musieli spełnić warunki tego rozporządzenia (polecam lekturę par. 2 ust. 1) lub poprzedniego rozporządzenia Ministra Gospodarki Przestrzennej i Budownictwa z dnia 4 kwietnia 1996 r. Wiek budynku nie ma tu żadnego znaczenia. Poza tym, Biglaki pisze, że w miejscu, w którym parkuje "ledwo trawe widac" - więc nie parkuje na urządzonym parkingu, tylko na rozjeżdżonym trawniku.


        > Znam nieruchomości, w których samochody stoją 1 m od okien (na wąskich
        > podwórkach kamienic) i nikomu to nie przeszkadza.

        Tyle, że w tej kamienicy powstał konflikt i Biglaki prosi o poradę, jak go rozwiązać.


        > Pani z zarządu nie mogła odzyskać posiadania tego kawałka gruntu, ponieważ
        > teren od 30 lat był wykorzystywany na miejsce postojowe, a jak wiemy działanie
        > posiadacza jest dopuszczalne tylko wtedy, gdy od dokonania naruszenia
        > (nie od dowiedzenia się o naruszeniu) upłynął krótki okres czasu.
        > Dodać do tego należy fakt, że pani z zarządu nigdy nie była właścicielem ani
        > posiadaczem tego gruntu. Gmina, która jest właścicielem wie o fakcie i
        > sposobie wykorzystania gruntu i nie wnosiła dotąd zastrzeżeń.

        A gdyby ten teren wąskiego podwórka kamienicy służył od 30 lat jako toaleta dla okolicznych pijaczków, to pewnie należałoby im wypłacić odszkodowanie, za zasadzenie badyli i ogrodzenie trawnika?


        > Działanie sąsiadki w sposób klasyczny wypełnia przesłanki bezprawnego
        > naruszenia posiadania. Biglaki miał prawo bezwłocznie przywrócić stan
        > poprzedni.

        Powoli dochodzę do wniosku, że licencja zarządcy nieruchomości to znak rozpoznawczy dla wspólnot mieszkaniowych: uwaga niebezpieczeństwo - tej osoby nie wpuszczać na teren wspólnoty.


        > Jeżeli grandy ma inne zdanie w tej sprawie, to niech je prawnie uzasadni.

        Zawsze uzasadniam swoje wypowiedzi i odwołuję się do przepisów, aby zainteresowani nie musieli polegać wyłącznie na mojej opinii.


        > (bez emocji)

        Zwykle we mnie jest emocji tyle, ile w wyłączonym robocie kuchennym.

        • majkowa Dura lex sed lex 21.05.06, 15:20
          Na rzeczowe, konkretne argumenty poparte przepisami prawa otrzymuję
          kontrargumenty albo nie na temat, albo ironiczne uwagi.

          Nie doczekałam się merytorycznego, prawnego uzasadnienia działania pani z
          zarządu, która samowolnie, jednoosobowo zmieniła przeznaczenia kawałka gruntu
          dotychczas wykorzystywanego w celu postoju samochodu, na trawnik.

          Powtarzam: Biglaki nic nie zmieniał. Ten teren od dawna był wykorzystywany na
          parking. Właściciel gruntu wyraża na to zgodę, inni członkowie wspólnoty również.

          To pojedyńcza osoba (pani z zarządu) naruszyła stan istniejący od 30 lat.
          Nie miała do tego prawa.
          Biglaki jako jeden z posiadaczy tego kawałka gruntu przywrócił jedynie stan
          poprzedni.

          Dodam, że drobne remonty nawierzchni podwórka nie wymagają sporządzania projektu
          budowlanego, ani zgłoszenia wykonywania robót.
          Grandemu brakuje najwyraźniej argumentów prawnych i uzupełnia je niezbyt
          umiejętnym wynajdywaniem dziury w całym.
          Grandy nie rozumie idei i istoty samopomocy w ochronie posiadania, w prawie polskim.
          • biglaki Re: Dura lex sed lex 21.05.06, 16:32
            Szanowna Pania Majkowa i dalej nie wiem kto ma właściwie rację Pani czy Grandy.
            Chodz Pani odpwoiedzi mnie bardziej przekonywją i napewno sa po mojej myśli.
            Mam pytanko czy mógłbym sie powołac na to co Pani mi napisała na forum i
            ewentualnie pokazac Pani z Zarządu? I czy udosępniła by mi Pani jakieś swoje
            dane do tego pisma? mogło by mi to pomóc i jakoś zakończyc tą wojnę.
            darekzzz@poczta.fm

            Pozdrawiam Darek
          • biglaki Re: Dura lex sed lex 21.05.06, 19:51
            hmm majkowa byłem z tym pisemkiem, nieprzyjeła mi tego bo stwierdziłą ze nie
            rozumnie tego he he, chce cytatów artykułów, jak to właściwie jest jesli
            właścicielem terenu jest gmina, mówia mi coś o przepisach odnośnie naszej
            wspólnoty ale jak teren gminy a przepisy wspólnoty?? Co dalej z tym zrobic??
          • the3 Re: Dura lex sed lex 22.05.06, 14:56
            Po pierwsze, w całej tej dyskusji musicie się zdecydowac czy jest to parking
            czy np. teren utwardzony. Jeżeli jest to parking pow 6 miejsc to własciciel
            terenu bez względu na okres budowy musiał wdrażać procedurę budowy od
            pozwolenia na budowe poczynając. Z tego wynika ,że jest to dziki parking. W
            planie zagospodarowania sprawdzcie sobie jaki status posiada ten teren.
            Prawdopodobnie będzie to teren zielony. Reszte i tak musicie uzgodnić z
            właścicielem terenu bo jak ktos z poprzedników zauważył teren nie jest
            WSPOLNOTY więc parkowanie odbywa sie na dziko i sadzenie kwiatków też.
            Pozdrawiam wszystkich prawiacych te wywody prawne. Zacznijcie od własności
            terenu.
    • ceniek2 Re: zieleń i parkowanie paranoja 21.05.06, 10:49
      A co mają powiedzieć mieszkańcy parteru z oknami na ulicę, po której codziennie
      przejeżdżają setki samochodów trując spalinami non stop.

      Do tego dochodzą samochody parkujące na chodniku w przepisowej odległości 1,5 m
      od ściany (okien), które nie wjeżdżają i wyjeżdżają raz dziennie (jak biglaki),
      tylko np co 20 minut (płatny parking na chodniku).

      Czy też pani z zarządu zakazałaby parkowania i ruchu pojazdów?

      Jeżeli ktoś widzi tylko czubek własnego nosa i własny interes (spokój własny),
      to nie powinien być członkiem zarządu.

      Pani nie miała prawa do samodzielnych działań. Wspólnota powinna podjąć
      odpowiednią uchwałę o organizacji miejsc postojowych na podwórku i po uzyskaniu
      akceptacji właściciela terenu (gminy) wykonać ją.

      Pani z zarządu musi sobie uświadomić, że ma tyle do gadania ile posiada udziałów
      we wspólnocie.
      Nie ma też nakazu i przymusu mieszkania w tym właśnie budynku i tym mieście,
      więc ma prawo wyboru wspólnoty. Może lokal sprzedać i kupić w innym
      spokojniejszym miejscu.

      • dzamira1 Re: zieleń i parkowanie paranoja 21.05.06, 11:15
        Ja tez mieszkam na parterze i nie pilnuje i nie zakazuje.Napisalam tylko ,ze
        interesuje mnie ten temat ,w przyszlosci ,warto wiedziec Przeciez wyraznie
        napisalam[czytaj ,ze , nie przyszlo mi itd].Nie wiesz jeszcze co ludzie
        potrafia zrobic.Tu ladnie klaniaja sie itp ,a pozniej" wychodzi szydlo z worka"
    • biglaki Re: zieleń i parkowanie paranoja 21.05.06, 11:20
      dziekuję bardzo wszystkim za odpowiedzi, myśle ze sprawa niebawem nabierze tępa
      Pani z Zarządu wczoraj po moim odjechaniu samochodem robiła zdjęcia, co do
      dalszego przebiegu sprawy napewno poinformuje. Pozdrawiam i jeszcze raz
      dziękuje wszystkim :)
    • miro_mx Re: Paranoja :-((( 21.05.06, 12:22
      Dlaczego głupota zawsze przebija rozsądek?

      Pani Majkowa aby przywrócić posiadanie należy najpierw być Posiadaczem a w Pani
      wykonaniu i założyciela wątki to Wolno Amerykanka!!!
      Załóżmy, że jak przyjadę Tirem i zepnę – po chamsku – tą furkę, która stanęła
      na moim „parkingu”, Co wtedy? Prawo buszu! To moja ocena tego, co się stało!
      Pani Kowalska była pierwsza i posadziła bratki (nazwijmy je autem). Z relacji
      biglaki wynika – KTO PIERWSZY Tym Lepszy i w tym przypadku była pierwsza! Więc
      Pytam; KTO jej dał prawo do dewastacji czyjegoś mienia? Zniszczenie czyjegoś
      mienia jest rzeczą karalną? Czy nie TAK! Chamstwo propagowane przez
      licencjonowanych to chleb powszedni, czego nie brakuje tutaj na Forum. Kto dał
      Pani prawo występować w roli Posiadacz? A skąd Pani wie, że Gmina nie woli tam
      mieć Bratków? Pytała ją Pani?

      W/w sprawie należało się raczej pokierować rozsądkiem a nie głupotą. Teraz
      rozpoczęto „Świętą Wojnę” na jaką zwrócił uwagę Grand. Ty mnie kwiatki a ja ci
      porysuje lakier. I co mi zrobisz? Dobrze będziecie się z tym czuć? Chamstwo za
      chamstwo a Gmina postawi tam „Śmietnik” aby was pogodzić! I co jej zrobicie?
      NIC. A smród wam pozostanie i tego życzę.
      Pozd.
      Miro
      • dzamira1 Re: Paranoja :-((( 21.05.06, 13:01
        Gmina napewno nie postawi smietnika ,sa opowiednie przepisy,w jakiej odleglosci
        itd:)))Dlaczego wolno Pani [ktora sama decyduje] ,posadzic kwiatki? .Jabym
        zrobila to samo ,jak autor watku.A kto ma racje?Jej wolno ,a inni maja milczec?
        • miro_mx Re: Paranoja :-(((( 21.05.06, 21:24
          Dzamira1 – długo nad tym myślałaś? Jestem pod wrażeniem! Taka moja rada na
          przyszłość. Jeśli ktoś pisze i wstawia słowo w cudzysłów to nie oznacza
          dosłownie (śmietnik) lecz chce wykazać pewną abstrakcyjną, przeszywającą
          analogię „głupoty”.
          Z drugiej strony wyjdź poza ramy myślowe (szarych komórek) i spróbuj spojrzeć
          na tą sprawę oczami wyobraźni, BA faktów!
          Pozd.
          Miro
          • dzamira1 Re: Miro 21.05.06, 22:09
            To bylo chwila moment."Smietnik"i smrod skojarzylo mi sie tak:DD
            A co niby mam sobie wyobrazic? Dlaczego mi wyjezdzasz z szarymi komorkami
            itp.Prosze grzeczniej
            • miro_mx Re: Miro 21.05.06, 22:22
              Dzamir1 – Jeśli poczułeś się urażony to Przepraszam.
              Od paru miesięcy staram się nauczyć wielu z was, że problem a raczej jego
              rozwiązanie leży – POZA Ra – Ma - Mi! W uwl jest tyle dziur i należy szukać
              konstruktywnych rozwiązań nie mieszczących się w zapisach „Prawa” (współżycia w
              gronie właścicieli). Wielokrotnie Tu pisałam, że Prawo jest martwe i nie ma w
              nim Sprawiedliwości! Należy ustępować, przebaczać a nawet ponieść „szkodę”.
              Pozd.
              Miro
              • dzamira1 Re: Miro 21.05.06, 22:34
                Na forum jestem od niedawna.Wiec nie wiem kto jest kim .Z ludzmi zawsze starac
                sie grzecznie ,bo uwazam ,ze tym sposobem dojdzie sie do porozumienia.Ale
                niestety ,to w niektorych wypadkach wogole nie skutkuje .Czytajac problem
                autora watku zrobilabym to samo.Jezeli gmina mialaby jakies zastrzezenia co do
                parkingu ,napewno postawilaby veto.Nie obrazilam sie ,tylko jestem wkurzona ze
                macisz .Chlopak ma problem ,a Ty jeszcze dodajesz "oliwy do ognia".Sklaniam sie
                ze majkowa ma racje ,tak na logike.A baba niech sobie cyka zdjecia.
        • miro_mx Re: Paranoja :-(((( 21.05.06, 21:24
          Dzamira1 – długo nad tym myślałaś? Jestem pod wrażeniem! Taka moja rada na
          przyszłość. Jeśli ktoś pisze i wstawia słowo w cudzysłów to nie oznacza
          dosłownie (śmietnik) lecz chce wykazać pewną abstrakcyjną, przeszywającą
          analogię „głupoty”.
          Z drugiej strony wyjdź poza ramy myślowe (szarych komórek) i spróbuj spojrzeć
          na tą sprawę oczami wyobraźni, BA faktów!
          Pozd.
          Miro
    • biglaki Re: zieleń i parkowanie paranoja do grandy 21.05.06, 13:24
      piszę jeszcze raz terenem na parkowanie miał być własnie ten teren na którym
      posadzono kwiatki!! jest to poprostu ziemnia chodz dobrze mogł by to byc beton
      lub zwir ale tego nie zrobiono bo nie było takiej potrzeby, teren wokoło tego
      miejsca jes połozona kostka, bo tak chcieli mieszkancy również dobrze mogły by
      rosnac tam kwtatki ale chcieli miec chodnik to go maja, terenu na chodnik jest
      około dwa razy wiecej jak na parking, to własciwie zwolenicy chodnika i zieleni
      moga miec całe podwórko do swoejej dyspozycji?
    • biglaki Re: zieleń i parkowanie paranoja do Majkowa 21.05.06, 14:23
      Szanowna Pania Majkowa i dalej nie wiem kto ma właściwie rację Pani czy Grandy.
      Chodz Pani odpwoiedzi mnie bardziej przekonywją i napewno sa po mojej myśli.
      Mam pytanko czy mógłbym sie powołac na to co Pani mi napisała na forum i
      ewentualnie pokazac Pani z Zarządu? I czy udosępniła by mi Pani jakieś swoje
      dane do tego pisma? mogło by mi to pomóc i jakoś zakończyc tą wojnę.
      darekzzz@poczta.fm

      Pozdrawiam Darek
    • kikibobo Re: zieleń i parkowanie paranoja 21.05.06, 18:23
      biglaki a w innym miejscu nie możesz parkować?
      bo nieraz jest tak ,że właściciele samochodów jakby mogli toby jeszcze po
      schodach wjezdżali i parkowali pod drzwiami mieszkania.
      i cos mi sie wydaje, że trawa i badyle na "nie dosłownie Twoim miejscu"?! były
      wcześniej niż Twój samochód.
    • biglaki Re: zieleń i parkowanie paranoja 21.05.06, 19:51
      hmm majkowa byłem z tym pisemkiem, nieprzyjeła mi tego bo stwierdziłą ze nie
      rozumnie tego he he, chce cytatów artykułów, jak to właściwie jest jesli
      właścicielem terenu jest gmina, mówia mi coś o przepisach odnośnie naszej
      wspólnoty ale jak teren gminy a przepisy wspólnoty?? Co dalej z tym zrobic??
      • miro_mx Re: zieleń i parkowanie paranoja 21.05.06, 21:27
        Darku – Wyrazy szacunku dla twojego Zarządu. Jeśli możesz to proszę o
        przekazanie.
        Może jestem grubiański ale może mi odpowiesz (bo P. Majkowa zaniemogła) od
        kiedy to dysponujesz gruntem Gminnym? Pytasz; „czy może to regulować jakiś
        wewnętrzny regulamin?” TAK!!! Nie napisała Ci Pani Majkowa, że WM ma tyle praw
        ile przewiduje (prawo) uwl?
        Zapomniałem – licencjonowani zawsze wiedzą lepiej. Może prościej. Czy P.
        Kowalska może dysponować twoją własnością? No cóż, dobra ściema zawsze jest w
        cenie. Na twoim miejscu martwiłby się tymi fotkami, bo jakby nie było
        zniszczyłeś czyjąś własność!
        Pozd.
        Miro
        Ps.
        Czy Gmina wie, że rozporządzacie jej Własnością? Tym też bym się martwił.
        Dlaczego? To się nazywa – zagospodarowanie przestrzenne!!!
        Miłej Nocy!
      • majkowa Re: zieleń i parkowanie paranoja 21.05.06, 22:35
        biglaki napisał:
        > i dalej wiem ze nic nie wiem:(


        Jeżeli będziesz poważnie traktować wypowiedzi niedouczonej dyletantki miro_mx,
        to nigdy nie będziesz nic wiedzieć.
        Większych bredni niż tworzy miro_mx dawno nie czytałam.
        • miro_mx Re: zieleń i parkowanie paranoja 21.05.06, 22:46
          Pani Majkowa napisała:
          „Większych bredni niż tworzy miro_mx dawno nie czytałam”

          Czy może Pani wskazać link do takich Tworzonych „bredni” , które tworzę,
          chętnie się z nimi zapoznam i myślę, że Biglaki też.
          Pozd.
          Miro
          • majkowa Re: zieleń i parkowanie paranoja 22.05.06, 14:18
            Proszę bardzo, daleko nie trzeba szukać, oto cytaty:

            1. "chcesz na siłę załatwić prywatę – idąc po trupach"

            2. "Powinneś dostać Mandat za złe parkowanie a powiedz Policji, że tu parkujesz
            od trzydziestu lat to załapiesz się na kolegium za zniszczenie mienia Gminnego"

            • miro_mx Re: Żal mi Pani Majkowa ;-( 22.05.06, 23:34
              Pisze Pani:
              > Proszę bardzo, daleko nie trzeba szukać, oto cytaty:
              > 1. "chcesz na siłę załatwić prywatę – idąc po trupach"
              Oto odpowiedź:
              • Re: członkowie zarządu
              grandy 21.05.06, 21:42 + odpowiedz
              Skoro (…).
              Zaczęło się szukanie haka na miłośniczkę badyli?
              • Re: członkowie zarządu
              biglaki 21.05.06, 21:50 + odpowiedz
              sytuacja mnie do tego zmusiła, ludzie mnie wybrali więc toczę wojne!!!
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=523&w=42216676&a=42217751
              Jeśli ktoś toczy Wojnę będą też „Trupy” np. porysowany samochód ;-)
              Dalsza dyskusja z Panią mija się z sensem w mojej ocenie spadła Pani na Dno!
              Pozd.
              Miro
              • biglaki Re: Żal mi Pani Majkowa ;-( 22.05.06, 23:41
                chłopie daj juz sobie spokój do wojny z pania majkowa,

                ludzie sie tych osób boja ja tez jestem członkiem zarzadu od miesiaca to oni
                mie wybrali sa to ludzie prosci jak twirdzi zarzad ja natomiast nie mam zbytnio
                czasu i wiedzy zeby walczyc dlatego zadaje pytania na tym forum
        • xxxll Re: zieleń i parkowanie paranoja 21.05.06, 23:02

          majkowa mylą ci się dwie sprawy : Prawo obowiązujace i prawo dżungli
          propagowane przez właścieli.

          Bohaterowie z wątku złamali prawo, bo zarządca gruntu do dzisiaj nie
          rozwiązał / powiadomił o zasadach korzystania z terenu położonego przy
          nieruchomosci budowalnej - teren gminy nie wspólnoty.

          To, że pojazdy są parkowane 1 mb do okien i to rura wydechową w kierunku do
          okien ty uważasz za poprawne? i tym się promujesz? To jest jakaś paranoja.
          • wilga52 Re: zieleń i parkowanie paranoja 22.05.06, 09:52
            Z całym szacunkiem do wszystkich, ale skoro to teren gminy i nie został
            utwardzony i przystosowany do parkowania to zanaczy że to jest teren zieleni i
            nie należy tego zmieniać, chyba że wspólnota wykupi ten teren i sama go
            zagospodaruje z przeznaczeniem. Druga sprawa to odległość prawidłowa, odłegłość
            od okien na parterze to 8 m i są to dane podane przez sanepid, gdy chcieliśmy
            zakupić teren i go przeznaczyć na parking.
    • biglaki Re: zieleń i parkowanie paranoja 22.05.06, 17:36
      hmmmm z całym szacunkie dla wszystkich, chciałbym jeszcze raz dodac teren jest
      gminy, w takim wypadku czy gmina może nie wiem uzyczyc tego terenu wspólniocie
      czy cos podobnego??teren mojej wspólnoty zajmuje ok. dł 100 metrów szerokośc ok
      50 metrów, jest brama wjazdowa na samochody , teren ten kończy sie murem
      obronnym "zabytek" wiekszośc terenu to ogródki po lewej u prawej stronie wzdłuz
      tych ogródków prowadzi droga do podwórka, podwórko to kostka i teren nie
      utwardzony przeznaczony na parking, sasiad obok sam sobie go utwardził i
      trzyma samochód nikomu to nie przeszkadza natomniast ja nie utwardziłem terenu
      no i ze tam stoi mój samochód to juz przeszkadza teren podwórka zajmuje ok 10m
      na ok 10 m, Wszyscy uzytkuja te ogródki od lat nie wiem jakie gmina ma
      stanowisko do tych ogródó teren jest gminy ja natomiast nie mam gdzie stawiac
      samochodu zeby to nikomu nie przeszkadzało od 5 lat stał włascie w tym
      miejscu,az posadzono tam badyle, czy jesli bym sie zgodził na przeniesienie
      samochodu na np ogródek kto miał by sie podjać wykonania takowego parkingu i
      kto powinien poniesc koszt? ja czy wspólnota, i jesli miał by to byc parking to
      ile miejsc parkingowych jesli jest 10 rodzin około 7 samochodów. Pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka