Dodaj do ulubionych

Warto wiedzieć (1)...lustracja SM

01.08.06, 05:05
Spółdzielnie pod nadzorem

Minister zlecił pierwsze lustracje


Od przeszło roku minister budownictwa sprawuje nadzór nad spółdzielniami
mieszkaniowymi (art. 93a prawa spółdzielczego).


Spółdzielcy mogą skarżyć się do niego na niegospodarność lub łamanie prawa.
Do tej pory wpłynęło 250 skarg, wiele okazało się bezzasadnych.

- Dotyczą głównie zawyżania opłat za mieszkanie (także za ogrzewanie i wodę)
oraz nieprawidłowości w rozliczeniu inwestycji - mówi Piotr Styczeń,
wiceminister budownictwa. - Część tych spraw była wcześniej w sądzie, ale
powództwa zostały oddalone. Do resortu budownictwa trafiają również
doniesienia o popełnionych przestępstwach przez zarządy spółdzielni.

Prawo nie pozwala jednak ministrowi budownictwa na rozstrzyganie spraw. Może
on wystąpić z wnioskiem o przeprowadzenie lustracji do związku rewizyjnego
lub Krajowej Rady Spółdzielczej. W ciągu 30 dni od daty otrzymania wniosku
mają one obowiązek przeprowadzić lustrację, a protokół z niej przekazać
ministrowi.
Jeżeli spółdzielnia nie zrealizuje wniosków pokontrolnych, to minister ma
prawo zażądać, by to uczyniła najpóźniej w ciągu 3 miesięcy. Do tej pory
minister zlecił już przeprowadzenie kilku lustracji.

Obserwuj wątek
    • wprost5 O świeta naiwności! 01.08.06, 12:20
      Nie wim, czy pan minister Piotr Styczeń rzeczywiscie nie wie, jak działa
      lustracja (a powinien, bo sam był wiele lat prezesem dużej spółdzielni
      mieszkaniowej w Gorzowie Wielkopolskim)albo mówi, bo tak wypada.

      Po pierwsze, lustracji dokunują przeważnie lustratorzy, pracownicy etatowi
      innych spółdzielni, częst prezesi, którzy zrobią wszystko, aby nie uczynić
      krzywdy lustrowanej spółdzielni - przecież obowiązuje solidarnośc zawodowa.

      W mojej spółdzielni odbyły się ostatnio dwie lustracje, jedna nawet z Krajowej
      Rady Spółdzielczej. I po zapłaceniu przez spółdzielnię po kilkanaście tysięcy
      złotych za kążdą z nich otrzymaliśmy kupę papierów bedącą laurka dla zarządu i
      nie dająca odpowiedzi na pytanie, czy spółdzielnia działa zgodnie z prawem i
      przestrzega praw spółdzielców. Ja takiej watpliwości nie mam, bo moja
      spółdzielnia ma sfałszowane sprawozdania finansowe już od kilku kolejnych lat.
      Ale KRS jest firmą oszustów i wyłudzaczy pieniędzy, bo nie dotrzymują danego
      słowa i biorą za to kasę. Jak wobec tego będa w stanie przeprowadzić uczciwą
      lustrację, tego zaiste nie wiem i w to po prostu nie wierzę!
      Za zlecona przez ministerstwo budownictwa lustracje zaplaca sami spółdzielcy i
      pan prezes będzie opowiadal wszystkim na około, że źli spółdzielcy narażaja
      spółdzielnie na dodatkowe wydatki.
      Najlepszym dowodem na to, co są warte te oszukańcze lustracje, jest przykład
      wielu społdzielni, np. Wielkopolanki z Poznania, która wielokrotnie lustrowano,
      wszystko było OK, a teraz każą ludzioem po 10 latach od objęcia mieszkań
      doplacać po kilkadziesiat tysięcy złotych a społdzielnia ma około 70 milionów
      długu!.
      Tak więc wolałbym, aby pan minister mówił prawde jak to jest rzeczywiście w
      spółdzielczości mieszkaniowej a nie fantazjowal.

      I jeszcze coś, tym razem dla wspólnotowiczów - właśnie dzisiaj byłem w
      ministerstwie budownictwa i rozmawiając na tematy spółdzielczości dowiedziałem
      się, że we wspólnotach w zasadzie jest wszystko OK. Wynika z tego, że na tym
      forum wypowiadają się chyba sami sfrustrowani członkowie wspólnot. Co wy na
      to?
      • cogito-44 Re: O świeta naiwności! 01.08.06, 20:03
        wprost5 napisał:


        > I jeszcze coś, tym razem dla wspólnotowiczów - właśnie dzisiaj byłem w
        > ministerstwie budownictwa i rozmawiając na tematy spółdzielczości dowiedziałem
        > się, że we wspólnotach w zasadzie jest wszystko OK. Wynika z tego, że na tym
        > forum wypowiadają się chyba sami sfrustrowani członkowie wspólnot. Co wy na
        > to?

        Przy ministerialnej pensji też bym nie zwracał uwagi na jakieś tam tysiące
        złotych za zawyżone rachunki.
        A pan minister gdzie mieszka? We wspólnocie, czy może własna willa?
        Kurde, jak to jest? Im wyżej siedzi, tym mniej widzi. Powinno być odwrotnie.
        Czyżby każda władza tak zawężała widnokrąg?
        • wprost5 Re: O świeta naiwności! 01.08.06, 20:47
          Z panem ministrem dzisiaj nie rozmawialem, nie wiem, czy mieszka w willi czy
          nie.

          Ale władza tak działa, jak my jej pozwalamy. Ponieważ nie artykułujemy dobitnie
          swoich poglądów, nie dziwię się, że władza ma taki wypaczony pogląd. To tylko
          nasze głupie i niczym nieuzasadnione przekonanie,że władza coś daje sama z
          siebie. Górnicy, słuzba zdrowia itp swoje przywileje wyrywaja władzy z gardła!
          Nadal wspólnotowicze nie widzą potrzeby zorganizowania się!
          • cogito-44 Re: O świeta naiwności! 01.08.06, 22:05
            wprost5 napisał:


            > Nadal wspólnotowicze nie widzą potrzeby zorganizowania się!

            Już dawno zgłosiłem chęć uczestniczenia w tym przedsięwzięciu, chociaż jestem
            tylko "szeregowym" właścicielem. Ręcę opadają jak widzę, że wykształceni ludzie
            są obojętni na włane sprawy i to, co ich otacza.
            Jak my, co bierzemy udział w tym Forum (chociaż można to uznać za bicie piany)
            nie możemy się zjednoczyć, to co mówić o tych setkach i tysiącach właścicieli,
            którzy nie mają zielonego pojęcia co to jest WM, choć w niej żyją.
            Jak zmienić mentalność ludzi?
            Z drugiej strony co powiedzieć o decydentach, którzy nie dostrzegają problemu.
            Chociałżby zajrzeli na to Forum i posłuchali głosu ludu. W końcu chcą uchodzić
            za fachowców, a dobry fachowiec to taki, który zaczyna od podstaw.
            • wprost5 Re: O świeta naiwności! 01.08.06, 22:48
              Politycy też ludzie i raczej zajmują się bliskimi im sprawami tj. takimi,
              którymi sami żyja, do których maja przekonanie, które rozumieja. I dlatego te
              inne trzeba im stale przypominać! Innego wyjścia nie ma!
          • xxxll Re: O świeta naiwności! 02.08.06, 07:51
            ...tylko w celu by "swoje przywileje wyrywają władzy z gardła", a czy nie mozna
            tak po cywilizownemu, tak normalnie , prawnie.

            Wypracować taki model zarządzania wspólnotami mieszkaniowymi, który by sie nie
            kojarzył ze spółdzielczością mieszkaniową czy zarządami komunalnymi? Gdzie
            wszystko jest proste , jasne i zrozumiałe dla przeciętnego obywatela
            (niekoniecznie z maturą Giertycha).

            Takiego modelu, gdzie zarządcą (zarząd WM; zarządca) jest pratnerem a nie
            wrogiem!?

            Gdzie właścicieliel nie puszy się jak przemądrzała sowa, a sam nie wie, że nie
            płaci juz czynszu lecz zaliczke, którą trzeba rozliczyć i że w zależności od
            wyniku ma niedopłaty lub zwroty wpłaconej na konto wspólnoty kasy.
            Itd....
            • wprost5 Re: O świeta naiwności! 02.08.06, 11:25
              W zasadzie można, bo pewnych rzeczy - mam na myśli zachowania jednej jak i
              drugiej strony - nie da się narzucić. Można jedynie domagać sie ich i
              przewidywać jakies tam sankcje, ale teraz też takie istnieją.

              Ale żeby opracować nawet to co można, ktoś to musi zainicjować i nie sądzę,
              żeby było tym zainteresowane środowisko zarządców i administratorów a ci
              najbardziej zainteresowani czyli wspólnotowicze wolą pisać na forach o swoicm
              marnym losie i czekać na cud, że ktoś to za nich zrobi.
              • cogito-44 Re: O świeta naiwności! 02.08.06, 21:43
                wprost5 napisał:

                > najbardziej zainteresowani czyli wspólnotowicze wolą pisać na forach o swoicm
                > marnym losie i czekać na cud, że ktoś to za nich zrobi.

                To nie tak. Ci najbardziej zainteresowani nie tylko piszą ale i działają. Tylko
                jak dotrzeć do ciemnego ludu, że już nie "lokatory" i nikt za nich nic nie
                zrobi. Chyba że oskubie z forsy, widząc samych naiwniaków.
                Ale nawet to na ten ciemny lud nie działa, choć niektórzy po starej maturze. Nie
                dziwił bym się, gdyby byli po tej na 30%.
              • olucha75 Re: O świeta naiwności! 02.08.06, 21:44
                wprost5 napisał:
                > Ale żeby opracować nawet to co można, ktoś to musi zainicjować i nie sądzę,
                > żeby było tym zainteresowane środowisko zarządców i administratorów a ci
                > najbardziej zainteresowani czyli wspólnotowicze wolą pisać na forach o swoicm
                > marnym losie i czekać na cud, że ktoś to za nich zrobi.

                Biedni frustraci! Nic nie robią, tylko jęczą i narzekają na forum..A niby jak
                to mają zrobić? Tu, gdzie wpadają chwilowo po poradę?
            • olucha75 Re: O świeta naiwności! 02.08.06, 21:37
              xxxll napisał:

              a czy nie mozna tak po cywilizownemu, tak normalnie , prawnie.
              > Wypracować taki model zarządzania wspólnotami mieszkaniowymi, który by sie
              nie kojarzył ze spółdzielczością mieszkaniową czy zarządami komunalnymi? Gdzie
              > wszystko jest proste , jasne i zrozumiałe dla przeciętnego obywatela ..

              --Jak to pięknie brzmi.. niemal Arkadia wg Jahwe..

              > Takiego modelu, gdzie zarządcą (zarząd WM; zarządca) jest pratnerem a nie
              > wrogiem!?
              --Nawet bez tak utopijnego modelu zarządzania już prawie do tego udało się
              dojść..I dzięki niektórym Waszym radom ... też
              > Gdzie właścicieliel nie puszy się jak przemądrzała sowa, a sam nie wie, że
              nie płaci juz czynszu lecz zaliczke, którą trzeba rozliczyć i że w zależności
              od wyniku ma niedopłaty lub zwroty wpłaconej na konto wspólnoty kasy.

              -- głos zarządcy - wyzyskiwacza gotowego pogrążyć właSciciela - prześladowcę,
              nazywający puszeniem dochodzenie swoich praw...
              Takich właśnie odpowiedzi z pewnością niecierpliwie oczekują wspólnotowicze..


              • xxxll Re: O świeta naiwności! czy na pewno? 03.08.06, 08:18
                olucha75 napisała:
                > --Jak to pięknie brzmi.. niemal Arkadia wg Jahwe..
                --Nawet bez tak *utopijnego modelu zarządzania* już prawie do tego udało się
                > dojść..I dzięki niektórym Waszym radom ... też
                > -- głos zarządcy - wyzyskiwacza gotowego pogrążyć właSciciela - prześladowcę,
                > nazywający puszeniem dochodzenie swoich praw...
                > Takich właśnie odpowiedzi z pewnością niecierpliwie oczekują wspólnotowicze..

                ------------------------------------------

                ...punkt widzenia zależy od punktu siedzenia....

                to był głos "puszącego się właściciela" mającego wszystko w nosie,
                byle On był zadowolony i usatysfakcjonowany reszta się nie liczy.
                • babczyk Re: O świeta naiwności! czy na pewno? 03.08.06, 08:37
                  xxxll napisał:

                  > ...punkt widzenia zależy od punktu siedzenia....
                  >
                  > to był głos "puszącego się właściciela" mającego wszystko w nosie,
                  > byle On był zadowolony i usatysfakcjonowany reszta się nie liczy.

                  Jędruś, walnij sobie piwko, bo nawet na trzeźwo, bełkoczesz.

                  Jawnie pijesz do mnie.
                  Nie był, ale jest to głos właściciela walczącego, z takimi oszołomami jak ty.

                  Jest to, jeden z wielu głosów właścicieli na tym forum, mający problemy z
                  bubkami, którzy mają nadano licencje kombatancko.
                  Którzy sie tu szarogęszą udając ekspertów a w rzeczywistości maja pustki w
                  głowie.

                  Nie jeden z tutejszych forumowiczów - właścicieli, ma więcej oleju w głowie i
                  większą wiedzę od ciebie, i nie robi z siebie guru, jak to na siłę czynisz.

                  Moim zdaniem jest to, że takich ja ty cwaniaków i oszołomów, powinno się
                  eliminować z zawodu zarządcy.

                  Tak więc, punkt widzenia ( cwaniaka takiego jak ty ) jest inny od punktu
                  widzenia właściciela, jakim jestem ja.
                  Tacy jak ty patrzą, aby właściciela oszukać, trzymać w nieświadomości i na nim
                  się dorobić a tacy jak ja, starają się temu przeciwdziałać.
                      • xxxll Re:czy na pewno? Zasady Cialdiniego - opis 03.08.06, 20:39
                        Zasady Cialdiniego
                        Źródło : Cialdinis 6 Principles of Compliance Principles & Techniques of Social
                        Compliance


                        --------------------------------------------------------------------------------

                        Robert B. Cialdini, profesor psychologii Arizona State University, spędził
                        ponad 15 lat na naukowych badaniach procesów poprzez które ludzie są
                        przekonywani i podejmują decyzje, i wyliczył 6 podstawowych społecznych i
                        psychicznych zasad, będących podłożem tysięcy taktyk, których używają praktycy
                        od przekonywania i nakłaniania do ustępstw. Te zasady to:
                        >zasada wzajemności
                        >zobowiązanie i konsekwencja
                        >dowód społeczny ("inni tak robią")
                        >lubienie kogoś (przeniesienie uczuć)
                        >autorytet (nabieramy się na pozory)
                        >niedobór czegoś ("może zabraknąć") (Cialdini's 6 Principles of Compliance
                        z "Principles & Techniques of Social Compliance" w A.Tesser (red.) Advanced
                        Social Psychology. New York, McGraw-Hill, 1995)


                        --------------------------------------------------------------------------------

                        *zasada wzajemności* jedna z najbardziej rozpowszechnionych i podstawowych norm
                        ludzkiej kultury jest zawarta w zasadzie wzajemności; ta zasada wymaga, by w
                        jakiś sposób rewanżować się za to, co od kogoś otrzymujemy; poprzez
                        zobowiązanie tego, kto otrzymuje, do odpłacenia czymś w przyszłości, zasada ta
                        pozwala dawać w zaufaniu, że nie jest to stracone; poczucie zobowiązania na
                        przyszłość czyni możliwym powstawanie stałych relacji, transakcje i wymiany,
                        które są korzystne dla społeczności; dlatego wszyscy są od dziecka ćwiczeni, by
                        jej przestrzegać, inaczej spotkają się z poważną dezaprobatą; decyzja zgody na
                        czyjeś żądanie jest często pod wpływem tej zasady; dlatego jedną ze skutecznych
                        taktyk jest danie czegoś, zanim się poprosi; wyzyskiwanie przez tę taktykę
                        udaje się dzięki trzem właściwościom zasady wzajemności:

                        >>jest skrajnie silna, często przewyższająca wpływ innych czynników

                        >>zasada działa nawet na te decyzje, o które jeszcze nikt nie prosi

                        >>może dawać nierówną wymianę - zysk dużo większy od "prezentu ";

                        >>odmianą tej metody jest zaoferowanie ustępstwa, by wzamian uzyskać inne
                        ustępstwo - jedną z procedur jest żądanie czegoś, czego ktoś na pewno nie
                        zechce dać, a potem zmniejszenie żądania, "ustąpienie ", by ten ktoś też
                        ustąpił, i dał to, o co tak naprawdę chodziło;

                        >>dodatkowo przy metodzie tej większa jest szansa zgody na przyszłe żądania;
                        obrona: nie odrzucenie "prezentu ", lecz przyjęcie go w dobrej wierze, i
                        reinterpretacja kiedy dający prezent pokaże, że chce na tym zyskać - to pozwala
                        nie odczuwać otrzymania prezentu jako zobowiązania. zobowiązanie i konsekwencja
                        ludzie pragną być konsekwentni w swoich słowach, wierzeniach, celach i czynach -
                        ta tendencja ma trzy źródła:

                        >>dobra osobista konsekwencja jest wysoko ceniona w społeczeństwie

                        >>konsekwentne zachowanie korzystne podejście do codziennego życia

                        >>konsekwentna orientacja pozwala na cenny skrót poprzez komplikacje
                        współczesnej rzeczywistości;

                        >>przez konsekwencje wobec wcześniejszych decyzji, zmniejsza się potrzeba, by
                        na przyszłość wciąż od nowa zastanawiać się jak postąpić w podobnej sytuacji -
                        można przypomnieć sobie wcześniejszą decyzję i postąpić konsekwentnie względem
                        niej;

                        >>kluczem do wykorzystania jej do presji jest początkowe zobowiązanie: potem
                        ludzie są bardziej skłonni zgodzić się spełnić żądanie, które "trzyma się " z
                        poprzednim zobowiązaniem;

                        >>wielu "przekonywaczy " stara się nakłonić ludzi do przyjęcia początkowej
                        pozycji pasującej do tego, czego zamierzają później się domagać od nich; takie
                        zobowiązania są bardziej skuteczne, gdy są aktywne, publiczne, wymagają
                        wysiłku, by je podjąć, i są widziane jako wewnętrznie umotywowane
                        (niewymuszone); skoro raz ktoś przyjmie pozycję, ma naturalną tendencja do
                        zachowania się w sposób będący uporczywą konsekwencją tej pozycji; chęć by być
                        i wyglądać na konsekwentnego staje się bronią o dużych możliwościach wywierania
                        wpływu, często powodująca działanie jawnie przeciwne swoim najlepszym
                        interesom;

                        >>decyzje o zobowiązaniu, nawet błędne, mają tendencję do utrwalania się,
                        ludzie dodają na uzasadnienie słuszności wcześniejszych decyzji nowe powody i
                        usprawiedliwienia; w konsekwencji zobowiązania działają nawet długo po zmianie
                        warunków, ze względu na które zostały podjęte;

                        >>to zjawisko wyjaśnia skuteczność pewnych oszukańczych praktyk uzyskiwania
                        ustępstw; obrona: aby rozpoznać i oprzeć się nieuczciwym wpływom nacisku
                        konsekwencji na nasze decyzje by ustąpić, powinniśmy wczuwać się w sygnały
                        pochodzące z dwóch miejsc w nas: z żołądka i z serca; sygnały z żołądka
                        występują, gdy dociera do nas, że jesteśmy popychani przez zobowiązanie i
                        konsekwencję do zgody na żądania, o których wiemy że nie chcemy ich spełniać;
                        znaki z wnętrza serca najlepiej powiedzą, zanim to będzie dla nas jasne, że
                        początkowe zobowiązanie wynikło z wprowadzenia w błąd; wtedy należy zapytać
                        samych siebie: czy wiedząc to, co teraz wiemy, wtedy - czy byśmy podjęli takie
                        samo zobowiązanie? dowód społeczny ( "inni tak robią ")

                        >>jednym ze środków określania co jest poprawne jest znajdowanie, co inni
                        ludzie uznają za poprawne; postrzegamy zachowanie jako bardziej poprawne w
                        jakiejś sytuacji w stopniu w jakim widzimy, że inni to czynią; ta zasada może
                        być używana do stymulowania ustępstwa wobec żądania przez poinformowanie kogoś,
                        że wielu innych (im więcej, im bardziej znani, sławni, tym lepiej) już się na
                        to zgodziło; ta broń wpływu dostarcza nam skrótu do oceny jak się zachować,
                        jednocześnie czyniąc nas podatnymi na atak kogoś, kto kłamie by coś zyskać;

                        >>metoda ta jest najbardziej skuteczna pod dwoma warunkami:

                        >>niepewność (brak pewności, sytuacja nas przerasta, wtedy jesteśmy bardziej
                        skłonni "postąpić tak jak inni " i uważać, że to dobrze)

                        >>podobieństwo (ci "inni " są podobni do nas) obrona: by zmniejszyć podatność
                        na fałszywy dowód społeczny trzeba być wyczulonym na wyraźnie
                        podrobione "dowody ", oraz rozeznawać, że to, co inni robią, nie powinno być
                        jedyną podstawą naszych decyzji. lubienie kogoś (przeniesienie uczuć) ludzie
                        mają więcej skłonności do mówienia "tak " tym, których znają i lubią; jedną z
                        cech osoby wywierającej wpływ bywa jej atrakcyjność fizyczna - badania
                        pokazują, że daje to więcej niż się uważa; daje ona efekt "halo " powodujący,
                        że bardziej dostrzega się w niej inne pozytywne cechy; drugim czynnikiem jest
                        podobieństwo - lubimy ludzi podobnych do nas i bardziej jesteśmy skłonni mówić
                        im "tak ", często bez przemyślenia decyzji; trzecim czynnikiem jest uznanie,
                        jakkolwiek może to czasem zadziałać przeciwnie gdy są zbyt przejrzyste, zwykle
                        komplementy zwiększają lubienie i przez to ustępstwa; wzrastająca znajomość
                        przez wielokrotny kontakt z osobą lub rzeczą jest czwartym czynnikiem
                        powodującym lubienie; ale taka relacja "działa " w zasadzie wtedy, gdy
                        okoliczności kontaktu są pozytywne, a nie negatywne; taka szczególnie dobrze
                        działająca pozytywna okolicznością, jest wspólne działanie zakończone sukcesem;

                        >>piątym czynnikiem jest zwyczajne przywiązanie - przez łączenie osoby lub
                        rzeczy z czymś pozytywnym uzyskuje się udział w tej "pozytywności ";

                        >>może też być uzyskiwane skojarzenie się z lubianym wydarzeniem i
                        dystansowanie się do tych nie lubianych w oczach obserwatora; obrona:
                        potencjalnie skuteczna strategia zmniejszająca niechciany wpływ lubienia na
                        decyzje wymaga specjalnego uczulenia na doświadczenie niechcianego lubienia;

                        >>gdy rozpozna się, że w jakichś okolicznościach kogoś się za bardzo lubi,
                        trzeba w swoim umyśle rozdzielić tego, kogo lubimy, od jego oferty, i decydować
                        tylko na podstawie merytorycznej oceny s
      • olucha75 Re: O świeta naiwności! 03.08.06, 03:39
        wprost5 napisał:

        Wynika z tego, że na tym
        > forum wypowiadają się chyba sami sfrustrowani członkowie wspólnot. Co wy na
        > to?
        A pewnie, że sfrustrowani.Wspólnota to nie idea, za którą warto samotnie
        nastawiać karku.
        • babczyk Re: O świeta naiwności! 03.08.06, 17:16
          olucha75 napisała:

          > A pewnie, że sfrustrowani.Wspólnota to nie idea, za którą warto samotnie
          > nastawiać karku.

          Rany. olucha75, czy Ty nie możesz już spać o tej porze? Bo chyba to nie przez
          Wspólnotę.

          A całkiem serio, to faktycznie nie ma co nadstawiac karku za innych choć, w
          końcu jesteś rozumną i myślącą istotą i dbasz o swoje mienie jak i kasę, którą
          to, wpłacasz na konto wspólnoty.

          Pomyśl, jak tu nie być sfrustrowanym skoro takie cyrki dzieją się we
          wspólnotach.
          • cogito-44 Re: O świeta naiwności! 03.08.06, 18:26
            babczyk napisał:


            > Pomyśl, jak tu nie być sfrustrowanym skoro takie cyrki dzieją się we
            > wspólnotach.
            >
            To nie frustraci zaglądają na Forum, ale ci, którzy potrafią smodzielnie myśleć.
            Szlag ich trafia, że pod płaszczykiem demokracji uprawia się prywatę panów
            zarządców/administratorów wykorzystujących cienmotę ludu. Dla dodania powagi
            temu zawodowi każdy z nich posiada licencję. Tylko zapomnieli o ustawieniu
            prawa tak, aby można było egzekwować fachowość i etykę zawodową oraz rozliczać,
            gdy ci panowie się temu sprzeniewierzą.
            To tak jak z pijanymi kierowcami z tą różnicą, że co tydzień mamy w TV i
            gazetach wyliczankę ilu jechało "na gazie". Przynajmniej problem jest
            nagłośniony i coś się z tym robi. A w przypadku WM - grobowa cisza. Żadne
            gazety o tym nie piszą.
            Nie wierzę, aby dziennikarze nic o tym nie słyszeli i nie wiedzieli.
          • olucha75 Re: O świeta naiwności! - babczyk 03.08.06, 19:35
            Ano właśnie.. Dziś mnie oświecono, że nie ma co ruszać. Nasz facet, to tchórz i
            niezłe ziółko. Ale nie warto sięgać za głęboko, bo można nieźle oberwać.
            Mam nieco inne zdanie, ale i tak mi zdrowie milsze.
            Podobno trzeba troszkę poczekać i sprawa sama niedługo się rozwiąże.
            A my tymczasem mamy w plecy następne najnowsze rachunki na przeszło 5000 zł.
            I jak tu nie być sfrustrowanym?
            A co do rozumnej i myślącej istoty.. CoTy możesz wiedzieć..Sam musisz być
            niezłym frustratem..
            Pozdrawiam
            • babczyk Re: O świeta naiwności! - babczyk 03.08.06, 20:26
              olucha75 napisała:

              > A co do rozumnej i myślącej istoty.. CoTy możesz wiedzieć..Sam musisz być
              > niezłym frustratem..
              he he he. Niezłe to co napisałaś.

              Jak nie można się wnerwić, skoro z takimi burakami z licencją, mamy do
              czynienia. I to nie tylko ja.

              Idąc do sądu, mamy wręcz powielanie tego schematu. I tam też mało można, co
              osiągnąć.
              Po prostu. Wszyscy pozjadali rozumy. Jednych i drugich trudno do czegokolwiek
              zagonić, bo, albo mają licencje i ochrania ich KOZ-a albo kryją sie za
              immunitetem sędziowskim.
              Jedni są po studiach, drudzy dostali licencję za średnie wykształcenie i
              kombatanctwo a łączy ich jedno...chamstwo, bezczelność i arogancja.

              Wkurza mnie to, że wszyscy mówią, że żyjemy w wolnym kraju, ( od czego lub,
              kogo) gdzie wszyscy są równi wobec prawa.

              Jaką mamy równość wobec prawa, poczytaj gazety, forum lub pooglądaj telewizję.

              Im większy ham czy złodziej, tym bardziej zachodzi bardzo wysoko.
              A najlepsze jest to, że my mieszkańcy wspólnot, nie możemy sie w ogóle
              zorganizować.

              Dlatego jesteśmy tak wykorzystywani. A gdy zaczyna sie coś w tym kierunku
              robić, odzywają sie ci z licencją i dołują wspólnotowiczów jak mogą.

              Tak więc, mam w nosie co i kto o mnie myśli.

              Jest faktem, że z oszołomami i złodziejami z licencją, trzeba zrobić porządek.

              W innym przypadku, będzie tak jak mówi xxxll, bicie piany. Tylko z czyich jajek.

              Jeżeli w tym kraju nie zapanuje porządek prawny to takich jak ja, na pewno
              będzie wielu.
              • olucha75 Re: O świeta naiwności! 03.08.06, 21:57
                Sam porządek prawny niczego nie zmieni.. Rozwiązania może istnieją, ale to nie
                miejsce, by o nich mówić.. Cholera wie, kto tu wchodzi..
                Prasa.. też trzeba dowodów..
                Poza tym wytykają nam, że nie umiemy się zorganizować.. Niby jak? Na forum?
                Przecież sami próbowali i co? i kicha..Tylko wytykać innym potrafią..
                Ja jeszcze poczekam..A jeśli coś się wykluje, chętnie dołączę..
                [Pewnie zaraz usłyszę, że się puszę?..czy jak to tam było?.. mam to w nosie..]
                  • olucha75 Re: O świeta naiwności! do xxxll 14.08.06, 09:15
                    Ano miałeś rację.. dokładają jak mogą.. a tak z ciekawości do moderatora..
                    Gdzie się podziała reszta stron? Dlaczego jedt tylko do 7- mej? Wcześniej było
                    tyle ciekawych porad.. Znowu trzeba będzie pytać o wszystko od początku.
                    a "eksperci" będą się wściekać na laików..słynne eksperckie "bicie piany"..
                    Pozdrawiam z "wirusami" w tle..
      • wprost5 Re: Warto wiedzieć (1)...lustracja SM 14.08.06, 13:52
        W imieniu swoim i zainteresowanych problemem apeluję o pisanie na temat tj. o
        lustracji a nie o zupełnie innych tematach a zwłaszcza mało zrozumiałych
        dywagacji o zabarwieniu często bardzo osobistym.

        Lustracja w spółdzielniach mieszkaniowych powinna, zgodnie z Prawem
        spółdzielczym, pełnic bardzo istotna rolę, ale tak nie jest - kosztuje mase
        pieniędzy i w jej wyniku otrzymuje się dokument będący zbiorem klamst na temat
        sytuacji spółdzielni. I dlatego oczekuje dyskusji na ten temat i jak temu
        zapobiec tj. wyłudzaniu pieniędzy od spółdzielców.

        We wspólnotach taka instytucja nie jest znana i może dlatego tak wielu
        forumowiczów pisze nie na temat.
          • serafin666 Re: Warto wiedzieć (1)...lustracja SM 14.08.06, 20:52
            "Proszę o poradę, co zrobić, żeby we wspólnotach taka instytucja była znana."

            to chory pomysł ; we wspólnotach każdy właściciel ma prawo do kontroli i tylko
            od woli wspólnoty wyrażonej w stosownej uchwale zależy zlecenie przeprowadzenia
            kontroli komuś z zewnątrz
              • olucha75 Re: Warto wiedzieć (1)...lustracja SM 15.08.06, 23:02
                Witam.. muszę przyznać, że dyskusja bardzo pouczająca.. Sama uważam, że pomysł wcale nie jest chory..Pytanie,a potem odpowiedź serafinowi po prostu były podpuchą.. Wprawdzie bardzo fajnie piszą socratesowa i babczyk, ale powiedzcie mi..co z tego wynika? Nic, prawda? Możecie sobie tu pogadać, pokrytykować jedni drugich, a chora instytucja wspólnoty w formie takiej, jakiej jest pozostanie..Bo właściciele nagle nie zmienią mentalności, a ustawa o wspolnotach jest do kitu. Na zebraniu sama doświadczyłam jej dowolnej interpretacji w wykonaniu zarządcy. I nie byłam w stanie nic zrobić..
                Kiedyś na tym właśnie forum pytałam o sposoby kontroli zarządcy i sposoby egzekwowania prawa.. Dowiedziałam się, że można na własny rachunek [finansowy]kontrolować.. usłyszałam o sądach[uważam to za poroniony pomysł], o wejściu z policją i takie tam..Nic konkretnego.. Nawet dziś ktoś tam pisze, że sposoby jakieś tam istnieją..też nic konkretnego..
                Z własnego doświadczenia wiem, że nic nie daje znajomość ustaw, kodeksu i wiedza [której brak często zarzuca się forumowiczom], bo samemu nie zrobi się nic!! Albo pobudzą się z letargu inni właściciele, albo potrzeba zmian w ustawie o wspólnotach..inaczej będzie ciągłe wałkowanie tematu bez efektów..
                Kiedyś poczytałam tu sobie, jak parę osób próbowało się zorganizować w jakieś zrzeszenie wspólnot i nakłonić do tego innych.. Miałam nadzieję, że skoro się znają, mają jakąś większą wiedzę w temacie..coś z tego się wykluje..stopniowo dołączą do tego inni, jeśli się sprawę nagłośni np. w mediach na forum itp..I będzie nadzieja na zmiany.. szkoda, że się wypaliło w zarodku..
                Zastanawiam się, co do tego mają spółdzielnie..chyba nie to forum i nie na temat.
                Właściwie to tyle.. Na konkretach mało się znam i chyba wcale nie chce mi się już znać.. W małych środowiskach za duże ryzyko nastawiać karku za innych..
                pozdrawiam..
                  • wprost5 Jakaś kontrola we wspólnotach? 16.08.06, 09:27
                    Jeden serafin spośród dyskutantów w tym wątku jest zdecydowanym przeciwnikiem
                    jakiejs zewnetrznej kontroli we wspólnotach i prawde mówiąc, nie wiem dlaczego.
                    A argument, ze takowa będzie kontrolowaniem mojego domowego budżetu jest z
                    kategori reakcji PO na jakikolwiek pomysł PiS, choćby był rzeczywiście dobry i
                    wychodził naprzeciw oczekiwaniom społeczeństwa. Nie bo nie, chyba dla zasady,
                    że zgłosił to ktoś inny. Tyle rozważań bardzo ogólnych.

                    Przeciez forum Wspólnoty mieszkaniowe jest niczym innym jak przykładem
                    rozpaczliwych prób poszukiwania przez niektórych członków wspólnot jakiegoś
                    rozwiazania dla panujących w nich patologicznych stosunków. Co z tego, że uowl
                    cos tam gwarantuje, skoro nie mozna tego praktycznie wyegzekwować. A gdy już do
                    czegoś poważnego dojdzie, to przeciętny członek wspólnoty jest na straconej
                    pozycji, bo staje oko w oko z profesjonalnym zarządca lub administratorem
                    wspieranym przez prawnika, do tego za pieniądze członków wspólnoty. I dobrze by
                    było, gdyby w razie jakiegoś sporu np. przed sądem członek wspólnoty mógł się
                    podeprzeć wynikami kontroli przeprowadzonej przez jakiś uczciwy i niezależny
                    podmiot.I nie chrzań serafinie, że obecna sytuacja jest sytuacją normalną! A
                    przykładem tych patologii jest właśnie Twoja Łódź, gdzie wbrew prawu zakłady
                    budżetowe miasta zarządzają wspólnotami mieszkaniowymi.

                    Czy coś z tej dyskusji wyniknie, zależy to od determinacji co bardziej
                    uświadomionych członków wspólnot, bo rzeczywiście czas płynie a wspólnotowicze
                    dalej stają w miejscu, nie mają swojej reprezentacji w stosunku do prawodawców
                    i polityków przekonanych, że we wspólnotach jest wszystko w najlepszym
                    porządku.

                    I na koniec jaki jest związek tej dyskusji ze spóldzielczością - a no taki, że
                    lustracja to instytucja kontroli znana tylko w spółdzielczości i że
                    spółdzielczość ma takie same problemy jak wspólnoty w większej jednak skali.
                    Generalnie prawie wszyscy członkowie wspólnot i spółdzielni mieszkaniowych są
                    mniej lub bardziej oszukiwani i jednym z najważniejszych dla nich problemów sa
                    zadłużenia ich czlonkow myslacych, że jakos to będzie. A koszty takiego
                    myślenia, zarówno we wspólnotach jak i spółdzielniach, ponoszą pozostali.
                  • olucha75 Re: Warto wiedzieć (1)...lustracja SM 16.08.06, 11:38
                    ..cały problem raczej w tym, że tacy jak serafin prawdopodobnie siedzą cały czas z nosem w papierach i świata nie widzą..
                    Proponuję wyjść między ludzi i zobaczyć egzekwowanie praw wspólnotowych w praktyce przy "aktywnej pomocy" reszty właścicieli.. szczególnie w małych środowiskach przy "szczególnych" powiązaniach.. a potem mądrować się zza papierów w czym rzeczywiście tkwi cały problem.. pozdrawiam
            • babczyk Re: Warto wiedzieć (1)...lustracja SM 15.08.06, 14:30
              serafin666 napisał:

              > to chory pomysł ; we wspólnotach każdy właściciel ma prawo do kontroli i
              > tylko od woli wspólnoty wyrażonej w stosownej uchwale zależy zlecenie
              > przeprowadzenia kontroli komuś z zewnątrz.

              Czy aby na pewno, chory?

              Nie sądzę.

              Przy tak totalnym braku zainteresowania się swoją wspólnotą, przez zdecydowaną
              większość jej mieszkańców, pojedynczy właściciele są w takiej sytuacji,
              ubezwłasnowolnieni.

              Zapytacie, dlaczego?

              Mowę o kontroli zarządu przez właściciela można włożyć miedzy bajki, gdyż tak
              się dzieje w mojej jak i innych wspólnotach.
              Ukrywanie dokumentów, to już np.stała pozycja wielu zarządów.

              Jeśli jest mowa o woli wyrażonej przez wspólnotę, to nie jest to wola
              wspólnoty, ale zarządu, zatwierdzona przez tych nie zainteresowanych a chcących
              mieć święty spokój, mieszkańców.

              Więc w pełni popieram olucha75 żeby była taka instytucja do kontroli, gdyż
              kłamstw, przeinaczania faktów, różnych uchwał o tej samej sygnaturze czy
              podawania właścicielom rozliczeń rocznych i innych, których to, ni z cholery
              nie można sprawdzić ze stanem faktycznym.

              O sądach przez grzeczność nie wspominam gdyż, one żyją swoim życiem i raczej
              jest z nimi więcej kłopotu aniżeli, pożytku.
              • socratesowa Re: Warto wiedzieć (1)...lustracja SM 15.08.06, 15:44
                Witajcie w naszej bajce! Jestem w zarządzie wspólnoty i, nie chwaląc się, tylko
                ja i 2 osoby ze wspólnoty wiedzą co to za stwór! Reszta, 13 pozostałych
                właścicieli ma w... wszystko a bardzo bym chciała aby zarząd był skontrolowany,
                obserwowany, a co więcej, aby była z nim współpraca (ustawowy obowiązkowy
                udział właścicieli w zarządzie nieruchomością, nie tylko "płacenie" zaliczek i
                kosztów) Ale szlag mnie trafia, bo na każde zebranie przychodzi połowa
                właścicieli a gdy zarząd chce coś zrobić poza zabraniem, czy chociażby zebrać
                podpisy od WSZYSTKICH właścicieli - nie ma możliwości kontaktu z niektórymi (po
                prostu nie otwierają drzwi, bo są u siebie!) Żeby było śmieszniej, nasz
                społeczny niezbyt profesjonalny zarząd (dlatego mamy wynajętego administratora -
                "specjalistę"),zaangażowany w interesy całej wspólnoty, przedstawia na
                corocznym zebraniu właścicielom alarmujący stan nieruchomości (finansowy i
                techniczny), przedstawiamy plan wyjścia z tej sytuacji, i co? Nic! Właściciele
                nie reagują, co więcej np. nie płacą, albo płacą z opóźnieniem, nie chcą
                uczestniczyć w dyskusji (blokowej). 100% racji mają ci, którzy piszą o
                UBEZWŁASNOWOLNIENIU właścicieli, którym na czymś zależy
                socratesowa
                • serafin666 Re: Warto wiedzieć (1)...lustracja SM 15.08.06, 18:57
                  sokratejsko mądry zarząd chce, ale źli i głupi właściciele nie są
                  zainteresowani - Art. 24. W razie braku zgody wymaganej większości właścicieli
                  lokali zarząd lub zarządca, któremu zarząd nieruchomością wspólną powierzono w
                  sposób określony w art. 18 ust. 1, może żądać rozstrzygnięcia przez sąd, który
                  orzeknie mając na względzie cel zamierzonej czynności oraz interesy wszystkich
                  właścicieli. Sprawę sąd rozpoznaje w postępowaniu nieprocesowym.
                  • socratesowa Re: Warto wiedzieć (1)...lustracja SM 15.08.06, 19:23
                    Tylko bez ironii i sugestii że >źli i głupi właściciele< a mądry zarząd,
                    Właściciele są obojętni! Niestety pokutuje u wielu jeszcze sposób myślenia z
                    ub. stulecia, że "wszystkich, to niczyje" (albo na odwrót). Poza tym wiadomo,
                    że sąd kosztuje a w sprawach bieżących, podstawowych nikt nie będzie czekał na
                    orzeczenia sądu.
                    --
                    socratesowa
                  • babczyk Re: Warto wiedzieć (1)...lustracja SM 15.08.06, 19:48
                    serafin666 napisał:

                    > sokratejsko mądry zarząd chce.....

                    Bardzo rzadko tak bywa, choć?

                    >ale źli i głupi właściciele nie są zainteresowani ....

                    Dlaczego obrażasz właścicieli. Widzę, że bardzo to lubisz. Ja jestem takim
                    właśnie, obrażanym właścicielem.

                    Nikt z nich nie jest głupi, ale nie rozumieją sytuacji lub też nie mogą pojąć
                    sytuacji w jakiej się znaleźli, po wykupieniu, mieszkania.

                    A to, permamentnie wykorzystują i utrzymują w niewiedzy ci, co nimi zarządzają.

                    Tym nielicznym, co starają się uświadomić im zaistniałą sytuację jest trudno, a
                    to dlatego, że zawsze słuchali osób postawionych do zarządzania nimi.
                    To oni decydowali o ich bycie i losie. Jak im o ich prawach czy obowiązkach
                    uświadamia inny właściciel, to podchodzą do tego z rezerwą, dystansem czy wręcz
                    ignorując to co się do nich mówi.

                    I nie wypada ich nazywać od razu, głupcami.

                    Po prostu. Przez lata byli prowadzeni za rączkę i po wykupieniu mieszkania
                    podchodzą do tego w sposób niezmieniony wieżąc święcie, że ci, co nimi
                    zarządzają mają rację nie interesując się wcale tym czy aby mają ją faktycznie.

                    W sklepie, gdy kasjerka nie wyda im 20 groszy zrobią raban, ale gdy wspólnotowe
                    pieniądze wypływają w sposób dający wiele do myślenia, to ich ten fakt wogóle
                    nie interesuje.

                    Trzeba niestety pokolenia, aby cos w tym myśleniu sie zmieniło. Na razie
                    najwięcej na tym korzyści mają............?

                    Co się dotyczy głosowania, to powszechnie na tym forum jak i we wspólnotach
                    jest praktykowane, że wystarczy 51% udziałów za dana uchwałą i po krzyku.

                    A co z tymi, co mają 49% udziałów.
                    Czy właściciele tych udziałów, nie wnoszą odpowiednich opłat czy też, są w
                    pominięte we w noszeniu opłat.
                    Bo, jak nie głosowali to nie muszą płacić.
                    Płaci za nich ta 51% większość która za nich to, zadecydowała, pomijając tę
                    mniejszość w głosowaniu.

                    Tak więc, jak sie coś nie zmieni to właściciele, zawsze będą na straconej
                    pozycji.

                    Cóż z tego, że ustawa daje właścicielom odpowiednie prawa których to, nie są w
                    stanie wyegzekwować od zarządów czy administratorów.
                    • socratesowa Re: Warto wiedzieć (1)...lustracja SM 15.08.06, 20:08
                      babczyk jest cool! Tak, jak napisał potrzeba zmian w świadomości ludzi i
                      właśnie nasz zarząd próbuje mieć takie podejście - "wytłumaczyć, nie bić", a
                      te żale na forum niekoniecznie wynikają z niewiedzy zarządów tylko z
                      bezsilności.Nie każdy jest Alfą i Omegą za jakiego uważa się serafin666 za to
                      do ludzi trzeba podchodzić podmiotowo a nie przedmiotowo! Tego chyba
                      ustawodawca nie przewidział?!
      • wprost5 Wątpię, czy samo dobre prawo wystarczy! 15.08.06, 21:44
        Osobiście bardzo watpię, czy samo dobre prawo, nawet gdyby powstało, wszystko
        zalatwi, bo po prostu nie ma egzekucji prawa! Wielu dyskutantów coś na ten
        temat wie - serafin rzuca stosownymi przepisami z ustawy o wlasności lokali a
        chyba babczyk już 4 lata ma sprawę w sądzie i jest chyba w punkcie wyjścia. tak
        więc bez radykalnego usprawnienia pracy sądów - wyeliminowania ich opieszałości
        a przede wszystkicn chyba jednak stronniczości jakas nowa ustawa niewiele tu
        zmieni. Chyba gutmir mail na myśli nowe zapisy w Prawie spółdzielczym
        pozwalające na łatwe tworzenie wspólnot w spółdzielniach.
        Pbecne Prawo spółdzielcze pozwala na wydzielenie się jakiegoś budynku lub kilku
        ze spółdzielni a potem powołania wspólnoty, ale sami spółdzielcy do tego się
        nie garną, bo zarządy wbiły im do glowy, a przede wszystkim tym , którzy na
        bieżąco nie płaca, że w ich interesie jest przynaleznośc do dużej spółdzielni,
        bo za nich płaca inni! Oczywiście, prezesi nie mówią już tego, że nie może to
        trwać w nieskończoność. Im zależy na jak najdłuższym istnieniu dużych
        spółdzielni, bo wtedy łatwo robić na dużą skalę geszefty i ciągnąć z tego spore
        profity. Prawdopodobieństwo odpowiedzialności jest stosunkowo małe, bo powołane
        do walki z takim czymś ministerstwo budownictwa a raczej wiceminister tego
        resortu jest byłym prezesem społdzielni i raczej krzywdy swoim kolegom nie
        zrobi. Jak pisalem, prowadzone w spółdzielniach mieszkaniowych tzw. lustracje
        czyli kontrole prawidłowości ich działalności to jedno wielkie oszustwo czego
        dowodów jest aż nadto.

        Przy okazji dyskusji o lustracjach w spółdzielniach padły pomysły czegoś
        podobnego we wspólnotach, co zostało wyśmiene przez serafina. Osobiście
        uważam, że nie jest to głupi pomysl, bo nie każda wspólnota daje sobie radę z
        rozpasanymi i bezczelnymi zarządami czy administratorami. Ale taka instytucja
        kontrolująca powinna być uczciwa a nie taka jak obecne lustracje. gdy prezes
        kontroluje prezesa. Tak jak pisze bodajże socratesowa, dobrze, żeby ktoś z
        zewnątrz spojrzal chłodno na to, co się dzieje we wspólnocie. I dobra wspólnota
        a raczej jej zarząd czy administrator nie maja się czego obawiać - wręcz
        przeciwnie - dobra ocena będzie nawet dla niech na rękę różnym niedowiarkom
        stale szukającym dziury w całym. Dobra kontrola zewnętrzna może też zwrócić
        uwagę na nieprawidlowości w dzialaniu wspólnoty, która może nie mieć po prostu
        doświadczenia i wiedzy. Nie wszyscy są tacy mądrzy jak serafin.
        Oczywiście, i w obecnych warunkach można załatwic jakąs tam kontrolę
        zewnętrzną, ale znając podejście do spraw wspólnot wielu jej członków, wydaje
        się to mało realne. Natomiast coś takiego obligatoryjnego raz na np. trzy lata
        mogłoby stać się sposobem na poprawę nie zawsze dobrej sytuacji w wielu
        wspólnotach.
        • olucha75 Re: Wątpię, czy samo dobre prawo wystarczy! 18.08.06, 23:52
          Serafin wyśmiał i wszyscy zamilkli.

          Emila72 napisała:
          "Witam.. parę słów odnośnie tego forum i ekspertów.. Zastanawiam się,
          dla kogo ono jest właściwie przeznaczone..
          Kto jest prawdziwym adresatem większości odpowiedzi.
          Początkowo miałam wrażenie, że ono służy ludziom, którzy
          mają problemy ze sposobem zarządzania we wspólnotach i nie są
          znawcami - bo nie każdy może być - ale próbują dochodzić swoich praw i
          zdziałać coś na rzecz swoją i współmieszkańców..
          Prawo jest niestety takie, że -czy się chce, czy nie - w momencie wykupu
          mieszkania stajemy się automatycznie członkami wspólnoty..I tu zaczynają
          się schody..
          Bo nie każdy potrafi odnaleźć się w gąszczu przepisów,ustaw, ich interpretacji
          [często dowolnych], a jeśli nawet odnajdzie się, nie wie, jak to wykorzystać
          w praktyce. Trafia więc z pytaniami na forum..Teoria i praktyka..
          I wiecie co? Moim skromnym zdaniem często wpada "z deszczu pod rynnę"..
          Bo tu nie wiadomo, co jest grane.. Jedynie parę osób potrafi sensownie
          odpowiedzieć, doradzić tak, żeby dało to jakieś wymierne efekty.
          Reszta sprawia wrażenie, że jest to forum znudzonych zarządców albo urzędasów
          wykłocających się między sobą o to, komu uda się lepiej wywieźć w pole
          natrętnego pytającego, kto lepiej dowali osobie, która śmiała odpowiedzieć
          sensownie i po ludzku..
          Wiecie, co to przypomina?? Kontrolę..trzymanie ręki na pulsie..ciekawe
          komu naprawdę zależy, żeby tak było?
          Pewnie to forum jest potrzebne do statystyk i do ewidencji, kogo i gdzie
          należy pilnować, żeby interes się kręcił...."

          Jeśli to nie jest prawda spróbujcie coś z tym zrobić.Może ktoś na tym forum ma
          jakiś sensowny pomysł, jak chociaż na początek nagłośnić sprawę wspólnot i jej
          najczęstszych bolączek?
          Bo gdyby sprawa odbiła się szerszym echem przypuszczam, że odezwałoby się wielu
          właścicieli i wtedy można by pomyśleć o jakimś zorganizowaniu się? Bo garstka
          dyskutantów i ciągłe wałkowanie tych samych tematów niczego nie
          załatwi..Pozdrawiam..
          • wprost5 Działać razem, to jedyne rozwiązanie! 19.08.06, 08:45
            Nawet najmądrzejsze posty na tym forum niewiele zmienią w fatalnej sytuacji we
            wspólnotach, chociaż wielu zaprzecza, że tak jest w rzeczywistości. Dzieje się
            tak z różnych względów, ale głównie dlatego,że mieszkalnictwo (wspólnoty i
            spółdzielnie mieszkaniowe) to znakomity interes, z którego przy odrobinie
            sprytu można doskonale żyć stosunkowo małym kosztem. Ci, którzy to zrozumieli,
            robia wszystko, aby ten stan podtrzymywać, stworzyli stosowne organizacje,
            stale wpajaja politykom do glowy, żeby obecny stan utrzymac bez zmiany.
            Tymczasem druga strona tj. członkowie wspólnot i spółdzielni mieszkaniowych
            zdobywają się co najwyżej na pisanie postów na różnych forach jak to im jest
            źle, zrobią jakąś pikietę pod sejmem, złożą może jakieś doniesienie do
            prokuratury, która i tak sprawę umorzy.
            Najmądrzejsze rady podawane na tym forum też nic nie pomogą, bo druga strona
            zdaje sobie sprawę, że jest praktycznie bezkarna ze względu na nastawienie tzw.
            sądów do tych spraw.
            Tylko zawiązanie jakiegoś ogolnopolskiego porozumienia mieszkańców mającego na
            celu obrone ich interesów może coś w tej sytuacji zmienić. Innego wyjścia nie
            widzę:jeśli ktoś poda coś innego rokującego sukces, chętnie się przyłączę i
            będę gorąco zachęcał innych do udziału w takim przedsięwzięciu!
            ły
            • cogito-44 Re: Działać razem, to jedyne rozwiązanie! 19.08.06, 10:04
              Drogi Wprost5, temat "zrobienia czegoś" wraca jak bumerang. Problem w tym, że
              kilku, czy kilkunastu zorientowanych nic nie zrobi we Wspólnocie. Do tego
              potrzeba tych 50+1 głosów, a to nierealne.
              Jak "włożyć do głowy" (bo inaczej się nie da) prostą prawdę, że jest WŁAŚCIIELEM
              i ma ma prawo decydowania. A już sczczególnie o wszystkim tym, co ma bezpośredni
              związek ze środkami finansowymi.
              Jak tym ludziom wytlumaczyć, że wybrany Zarząd, czy zatrudniony na umowę
              administrator, są zależni od Właścicieli, a nie odwrotnie.
              Jak zmienić sposób zbierania podpisów metodą indywidualną przy jednoczesnym
              braku jakiejkowlieki informacji ze strony Zarządu?
              Jest to najwygodniejsza forma manipulacji, gdyż w kilkadziesiąt sekund czy
              nawet w kilka minut, zaskoczony właściciel na progu swojego mieszkania nie jest
              w stanie dokonać właściwego wyboru i zagłosuje tak, jak zasugerują mu osoby z
              Zarządu. W ten sposób Zarząd kolaborując z administratorem wysysa środki
              finansowe ze Wspólnoty na bzdure cele lub zawyżone rachunki za usługi. Takich
              przykładów mam na "pęczki".
              O tym,że administrująca Wspólnoty Mieszkaniowe Spółka dysponuje środkami
              finansowymi WM pisałem już na forum. Srodki te są na subkontach Spółki, do
              których nie mają dostępu Zarzady chyba, że za zgodą Spółki. Wyciągów bankowych
              subkont nikt nigdy nie widział. W sprawozdaniach rocznych podane są jedynie
              stany końcowe, w ktore trzeba wierzyć jak w MB.
              Nawet zeznania gł. księgowej Spółki, że Spółka stosuje tę metodę dla ułatwienia
              sobie rozliczeń, bo Zarządy nie muszą kazdorazowo akceptować przelweów, nie
              zrobiła na sądzie wrażenia. Argument, że w tej sytuacji administrator sam sobie
              wypłaca wynagrodzenie, też nie. Że WM ma własny rachunek bankowy,że umowa lub
              żaden inny dokument nie zezwala Spółce na dysponowanie środkami finsowymi
              Wspólnot i w przypadku plajty Spółki poszlibyśmy "z torbami" także nie
              przemówiły do świadomości sędziego. Sprawę przegrałem.
              Tak wygląda rzeczywistość.
              Kilkakrotnie próbowałem zainteresować sprawami Wspólnot lokalną prsasę. Bez
              skutku. Nawet nie raczyli zapoznać się z materiałami, które posiadam. A wszystko
              dlatego, że lokalne prasa to lokalne układy i wzajemne zależnośći.
              Od samego początku byłem i jestem zainteresowany tym, aby o WM było góśno nie
              tylko na forach tematycnych o WM ale w ogólnopolskiej prasie. NAdanie rozgłosu
              spawrom poruszanym na tut. Forum może coś zmienić. Uważam,że tylko przez
              nagłośnienie tego tematu możemu liczyć na zwróceniem uwagi samych
              zainteresowanych - Właścicieli.
              Lidźmi nieświadomymi łatwiej manipulować. Zanana to prawda i wiedzą o tym
              nieuczciwi zarządcy. Chęć zysku pozbawia ich etyki i nie mają żądnych zahamowań.
              Przewlekłość spraw i nieudolność sądów sprawia, że czują się bezkarni.
              Najwyższy czas, aby to się zmieniło.
              Pierwszym warunkiem powodzenia tej akcji jest, aby media zaczęły to nagłaśniać.

              • wprost5 Re: Działać razem, to jedyne rozwiązanie! 19.08.06, 10:31
                Cogito-44, ja mam na myśli połączenie sił co mądrzejszych i bardziej świadomych
                osób poza wspólnotami, żeby utworzyć jakieś lobby autentycznych mieszkańców a
                nie cwaniaków z nich żyjących! Po to również, aby potem uświadamiać tych nic
                nie wiedzących i obojętnych w naszych wspólnotach, przedstawicieli mediów,
                polityków itp.
                • cogito-44 Re: Działać razem, to jedyne rozwiązanie! 19.08.06, 12:28
                  wprost5 napisał:

                  > Cogito-44, ja mam na myśli połączenie sił co mądrzejszych i bardziej świadomych
                  >
                  > osób poza wspólnotami, żeby utworzyć jakieś lobby autentycznych mieszkańców a
                  > nie cwaniaków z nich żyjących! Po to również, aby potem uświadamiać tych nic
                  > nie wiedzących i obojętnych w naszych wspólnotach, przedstawicieli mediów,
                  > polityków itp.

                  Jestem i zawsze byłem za takim konkretnym działaniem pomimo,że mam status
                  szeregowego właściciela. Z tej pozycji podjąłem działania, które zakończyły się
                  klęską. Naiwnie sądziłem, że otaczające mnie bezprawie można wyprostować w
                  sądzie. Nic bardzej mylnego. Nie przy tych układach i nie w naszym kraju.
                  Teraz szukam innej drogi. Uświadamianie. Idzie to bardzo topornie, bo większość
                  właścicieli ma nadal mentalność lokatora. Dlatego media mogą w tym pomóc, bo
                  mają siłę oddziaływania.
                  Stworzenie lobby jest również wskazane, aby WM miały wsparcie w rozwiązywaniu
                  problemów.
                  Zważ Wprost5, że pomimo kilkakrotnej przymiarki do zawiązania stowarzyszenia,
                  był bardzo mały odzew. Temat ten powraca i nic z tego nie wynika. Porażajaca
                  bierność właścicieli stwarza klimat dla cwaniaków.
                  • socratesowa Re: Działać razem, to jedyne rozwiązanie! 19.08.06, 19:41
                    Witam, co za trafne spostrzeżenia. Wszystkie te problemy dotyczą większości
                    wspolnot w Polsce, jak sądzę. W naszych wspólnotach też mamy problemy z
                    zarządcą (administratorem), ale zarządy nie trzymają spóły z nimi, wręcz
                    przeciwnie, walczymy o swoje prawa i jesteśmy za to traktowani jak wrogowie.
                    Rzeczywiście, największy problem to jak dotrzeć do świadomości właścicieli!
                    Wspólnoty w naszym mieście już myślą o stworzeniu stowarzyszenia, na razie
                    zastój (wakacyjny?), zobaczymy od września.
                    Oto co trzeba zrobić:
                    - wypracować zintegrowane działania na rzecz urealnienia wysokości kosztów
                    mediów jak: woda zimna, ciepło, woda podgrzana, wywóz nieczystości i innych
                    usług dostarczanych i świadczonych mieszkańcom Wspólnot Mieszkaniowych, przez
                    celowe spółki gminne
                    - dążyć do wyeliminowania praktyk monopolistycznych dostawców mediów
                    - badać zasadność ponoszonych przez wspólnoty Mieszkaniowe kosztów gminnych
                    spółek celowych w zakresie świadczonych usług dla Wspólnot Mieszkaniowych
                    - wypracować poprawne wzory umów o świadczenie usług zabezpieczających interes
                    odbiorców usług (Wspólnot Mieszkaniowych)
                    - kierować do władz samorządowych i spółek gminnych postulaty oraz uwagi
                    dotyczące Wspólnot Mieszkaniowych
                    - przeprowadzać ocenę działalności zarządców (administratorów) i informować
                    Wspólnoty Mieszkaniowe ( a może nawet stowarzyszenia zarządców) o wypracowanym
                    stanowisku
                    - wspierać informacyjnie, szkoleniowo, organizacyjnie i prawnie Wspólnoty
                    Mieszkaniowe,
                    - współpracować z organami administracji rządowej i samorządowej.
                    - informować społeczność lokalną o podjętych działaniach i ich efektach
                    • olucha75 Re: Działać razem, to jedyne rozwiązanie! 19.08.06, 21:59
                      Witam..czytam i wiem że wszyscy macie rację..Ale najbardziej przychylam się do
                      wypowiedzi cogito-44 z prostej przyczyny. To co pisze socratesowa jest moim
                      zdaniem drugim etapem działania, gdy już sprawa wspólnot zostałaby nagłośniona i
                      ludziska zrozumieliby, że trzeba coś z tym zrobić.
                      Bo nic nie da nagłaśnianie w lokalnej prasie. Załatwi się jakąś drobną sprawę,
                      albo oberwie.. Moim zdaniem najodpowiedniejszymi miejscami są duże miasta i
                      kilku właścicieli, którzy potrafiliby zainteresować sprawą ogólnopolską prasę,
                      bądź media.. Gdyby podobne działania ruszyły równocześnie w kilku miastach,
                      myślę, że to mogłoby się udać..Jakiś program reporterski oparty na konkretnych
                      przykładach, forach.. wykazanie najczęstszych przekrętów, powiązań itp.Kiedyś
                      był pomysł pisania chyba protestów ..nie pamiętam dokładnie.. ale wiecie co?
                      Gdyby tak równocześnie zrealizować kilka pomysłów naraz, to nie ma siły.. sprawa
                      musi ruszyć..Bo żeby wypracować zintegrowane działania - jak pisze socratesowa..
                      trzeba się jakoś zebrać..Przecież na tym forum dużo ludzi było z różnych stron
                      kraju z podobnymi problemami.. może się odezwą i coś mądrego wykombinują..bo tu
                      na forum w sprawie nagłośnienia problemu można pogadać i może do czegoś dojść..
                      Szkoda, że nie ma wcześniejszych stron.. sporo tego było..
                        • olucha75 Re:babczyk 19.08.06, 23:14
                          ale mnie dużo interesuje..
                          A może dołączysz do dyskusji?? Wszak masz u siebie spore problemy.. przydałby
                          się ktoś z głęboką znajomością problemów wspólnot.. i świeżym pomysłem na ich
                          rozwiązanie.. pozdrawiam
                          • olucha75 Re:babczyk 20.08.06, 09:33
                            I co się z tym wszystkim stało?.. nie szkoda Wam pomysłów? już było tak blisko
                            zrobienia czegoś konkretnego..A to tylko parę przykładów chętnych do współpracy..
                            "Witam.
                            Pomysłów mamy wszyscy bardzo wiele. Ale trzeba od czegoś zacząć. Proponuję
                            założenie stowarzyszenia, w którym wszyscy pracować będziemy społecznie.
                            Wszystkie inne problemy związane z założeniem,działalnością można szybko
                            rozwiązać. Ale żeby przystąpić do tworzenia jakiś struktur trzeba się bliżej
                            poznać między innymi, co każdy z nas może i jakie ma doświadczenie.
                            Proponuję rozpocząć od korespondencji, meilowej. W związku z tym, że
                            wszystko zależy od ilości zainteresowanych jako rozpoczynający ten wątek
                            podaje swój adres i zobowiązuję się do koordynowania w początkowym okresie
                            wszystkich spraw związanych z przygotowaniem do rejestracji stowarzyszenia:
                            ulatowscy@poczta.fm

                            Wprost5
                            W tarkcie pisania przeze mnie postu na apel Ulota zatreagowała już Majkowa. Ze
                            swej strony apeluję gorąco o przyłączenie się jej do pomysłu.
                            Napiszę jeszcze raz - widzę głównie w tym ruchu osoby walczące z absurdami a
                            przede wszystkim nieprawidłowościami w spółdzielniach i wspólnotach
                            mieszkaniowych ale osoby parające się zawodowo uczciwym zarządzaniem
                            nieruchomościmi jak najbardziej powinny do ruchu przystąpić.


                            Wid Autor: amigo9
                            Data: 11.06.06, 23:55zę to tak: zakładamy Stowarzyszenie - potrzebne drobne
                            kwoty na rejestrację,
                            znaczki, telefony itp. (osobiście preferuję kontakty - mail, gg). Do
                            Stowarzyszenia przystępują Wspólnoty (nie wiem, jak ze Spółdzielniami, szczerze,
                            to nie wiem, czy jest to dobry pomysł łączyć tak różne twory, rządzące się
                            jednak zupełnie innymi ustawami; ale może się mylę, bo po prostu spółdzielczość
                            jest mi obca). Wspólnoty płacą na początek małą kwotę składki (myślę, że moją
                            jestem w stanie przekonać). Na początek 0 biura, 0 etatów, po prostu praca za
                            friko, poza chyba??? jednym wyjątkiem - dobry prawnik (wcale niekoniecznie
                            "dojrzały", który ma masę zleceń, ale młody, zdolny, który zaczyna lub chce się
                            specjalizować w temacie).
                            Na początek kilka pism z wieloma problemami Wspólnot (czyt. niejasnościami w
                            UWL, lub praktyką łamania prawa i brakiem reakcji prokuratury, sądów) do
                            Rzecznika Praw Obywatelskich, Ministra Sprawiedliwości, członków Prezydium
                            Sejmu. W zależnosci od reakcji, może jakiś program w telewizji? Może teksty do
                            prasy ogólnopolskiej?
                            Gdyby nasza determinacja była spora, to Stowarzyszenie mogło by sie rozrosnąć -
                            wtedy siedziba (nie adres prywatny, tylko biuro, umowy zlecenia - porady,
                            konsultacje, prawnik/prawnicy na etat itp.).
                            Jeśli temat chwyci, służę pomocą, choć moja wiedza jest na razie znikoma. Ale
                            udało się wyrzucić developera z zarządu, uda się zmienić prawo i praktykę
                            sądów/prokuratur - zawsze byłam niepoprawną optymistką;)
                            członek społecznego zarządu Wspólnoty - amigo@NOSPAM.gazeta.pl, gg:618710
                            Wprost5
                            Jestem w tej dobrej(a może i niedobrej, bo jestem kopany w oba pośladki)
                            sytuacji, że znam i obie formy mieszkalnictwa -spółdzielcząa i wspólnotową. I
                            problemów podobnych jest bardzo wiele jak choćby dostęp do dokumentów,
                            lekceważenie członków przez zarządy, nastawienie władz samorządowych(sprawy
                            gruntów), reakcja na skargi organów ścigania i sądy.
                            Ponadto sprawy obu grup na szczeblu rządowym są w tyma samym resorcie
                            budownictwa.
                            Spółdzielczość mieszkaniowa ma niby swoją własną ustawę oraz prawo
                            spółdzielcze, ale została wtłoczona w to po prostu na siłę, bo jej działalność
                            ma mało wspólnego z typowymi społdzielniami np. rolniczymi czy pracy.
                            I trzeci argument - znacznie więcej potencjalnych uczestników owego ruchu niż
                            oddzielnie społdzielczość czy wspólnoty!
                            I spóldzielcy i wspólnotowicze jadą na tym samym wozie!

                            Z przykrością stwierdzam, że jestem SAMA, ale fakt ten jeszcze bardziej mnie
                            determinuje. Moi sąsiedzi-staruszkowie zastraszeni, ale nie składam broni!
                            Prokuratura Rejonowa chyba rytynowo uznaje takie doniesienia za bezzasadne,
                            oczywiście tak samo się zachowała w moim przypadku. Potem była próba
                            zastraszenia mnie przez Policję.
                            Po kolejnym moim doniesieniu o popełnieniu przestępstwa przez zarządcę-
                            administratora skierowanym tym razem do Prokuratury Okręgowej wraz ze skargą na
                            Rejonową skończyło się przekazaniem wszystkich moich doniesień do wydziału
                            karnego Sądu, bez oskarżenia z urzędu. Podejrzewam więc,że może tej sprawie być
                            łeb ukręcony.
                            Chętnie podzielę się doświadczeniami, bo jak na 2 lata walki mam ich sporo.
                            gosiakz@gazeta.p
                            Autor: cogito-44
                            Data: 12.06.06, 22:43
                            Odpowiadam z pozycji własciciela. Chciałem w naszej Wspólnocie zaprowadzić
                            normalność, uwolnić Ją od administratora-dyktatora-cwaniaczka i posłać na
                            "zieloną trwawkę" kolaborujący z nim debilny zarząd.
                            Efekt: zawiodłem się na ludziach - nibywłascicielach (jacy własciciele taki
                            zarząd), na sądach - nieznających prawa i narobiłem sobie tylko niepotrzebnie
                            kosztów.

                            Pozostała mi tylko nadzieja, że w tym kraju jest jeszcze grupa osób myślących.

                            I właśnie liczę na to, że pomysł ze stowarzyszeniem - nie ważne jak to zwał -
                            wypali i zrobimy dobrą robotę.
                            Oczywiście można liczyć na całe Wspólnoty, ale raczej należy stawiać na
                            poszczególnych członków Wspólnot, czyli pojedyńczych włascicieli.
                            Wynika to z faktu, że właśnie poprzez bierność lub nieznajomość prawa większości
                            właścicieli wychodzą takie szopki.
                            Dobrze by było, gdyby nasza akcja otrzymała wsparcie ze strony mediów. Nie
                            wszyscy mają Internet, a przecież chodzi o jak najszerszy zasięg naszego działania.
                            O naszym działaniu musi być głośno. Jedynie w ten sposób, zwracając uwagę,
                            możemy coś osiągnać.
                            cogito-44@gazeta.pl
                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=523&w=37931691&a=37931691

                            Autor: piotr9982
                            Data: 15.06.06, 10:43
                            Witam, właśnie podjołem się wyjaśnienia sprawy ustawy o zbiorowym zaopatrzeniu
                            w wodę i odprowadzanie ścieków - post 6535 • Deficyt wody (36) piotr9982 .
                            Sprawą tą sprubowałem zainteresować Pana Waisa z radia ZET. Wysłałem mu e-maila
                            w tej sprawie z opisem i wyjaśnieniem na czym polega problem. Zobaczymy czy się
                            sprawą zajmie. Jak słusznie Państwo zauważacie jest wiele bubli prawnych,
                            których w pojedynke niezałatwimy. Pomysł stoważyszenia uważam za jak
                            najbardziej sensowny. Jednakże jest mały problem bo np. ja już jestem z
                            Poznania. Widziałem w wczwśniejszych postach iż próbujecie Państwo spotkać się
                            w gronie Warszawiaków - no i jak ja mam sie z Państwem spotkać. Mam jednak
                            nadzieję,że to niebędzie problem. Poprosty dla chcącego nic trudnego. Będę
                            musiał zkrzyknąć wspólnoty w Poznaniu i tyle. Walczmy razem w jedności siła.
                            Piotr.."
                                    • wprost5 Proponuję więcej nie strzępić języków, 20.08.06, 16:32
                                      bo zdecydowana większość z nas jest za powołaniem jakiegoś ciała do obrony
                                      mieszkańców i reprezentowania ich przed różnymi instytucjami i władzami.

                                      N apoczatek mogłoby tp byc tzw. stowarzyszenie zwykle, do którego powołania
                                      wystacza trzy osoby. Więcej o tym mówi ustawa Prawo o stowarzyszeniach Dz. U.
                                      2001, nr 79 poz. 855.

                                      Jak się już sprawa rozkręci w różnych miastach, można powołćc stowarzyszenie
                                      zwykłe.

                                      Ciekaw jestem kto pierwszy takie coś uczyni(z jakiego miasta)?
                                        • wprost5 Serafinie, bądź poważny! 20.08.06, 18:47
                                          Nie wiem, co chciałeś tworzyć w Łodzi w latach 1998-2000, ale chyba nie
                                          stowarzyszenie zwykłe! Może agencję towarzyska w dobrym punkcie, to wierzę, że
                                          mogło zabraknąć Ci kasy na jakieś wyszukane bajery.

                                          W przypadku stowarzyszenia zwyklego nie sadze, ze jest wymagany jakis potężny
                                          kapitał. Siedziba moze być u kogos w domu, komputer każdy z nas chyba ma,
                                          troche papieru na napisanie regulaminu i bilet na tramwaj, żeby zawieźć
                                          zgloszenie do starostwa. Sądzę, że przyszli czlonkowie stowarzyszenia po kilka
                                          złotych na miesiąc jako składkę wniosą!
                                          • lesteer Witam!! 20.08.06, 19:59
                                            Czytam Wasze posty i jestem trochę przerażony, bo wlaśnie zacząłem wojnę ze
                                            swoją spółdzielnią o dopłate za c.o. Mieszkam dopiero od roku i rozliczenie za
                                            ostatnią zimę mnie przeraziło - wyszło że zużyłem ciepła za 4 tys. To rozbój w
                                            biały dziań...Ludzie z osiedla się przyzwyczaili to tych podzielników ciepła i
                                            kombinują - tak że niektórzy mają nawet zwroty - oczywiście niektórzy kosztem
                                            chłodu w domu.. Ale nikt mi nie wmówi że mieszkając sam zużyłem energii
                                            cieplnej za ok 10 ton węgla w mieszkaniu niespełna 60 metrowym!! Te mierniki to
                                            jakaś sciema mierzą ciepło i czas przekręcenia powyżej zera..Sorry że troche
                                            nie na temat i swoją sprawe opisałem..Ale odwołałem się od takiej dopłaty i
                                            czekam na odp. Zarządu spółdzielni. Napisałem też do kilku instytucji Urząd
                                            Ochrony Konkurencji i Praw Konsumenta, Urząd Regulacji Energetyki...Nie wiem
                                            czy nie póść do prokuratury z doniesieniem o próbę wyłudzenia..Ale szanse na
                                            wygrana mogą być nikłe...
                                            Jestem więc zainteresowany jak najbardziej powołaniem stowarzyszenia obrony
                                            interesów mieszkanńców wspólnot i spółdzielni, bo nie mam zamiaru płacić im
                                            horrendalnych rachunków, pozdrawiam

                                                • olucha75 Re: Witam!! 20.08.06, 22:19
                                                  Ot i właśnie!.. największe problemy mają ludzie z mniejszych środowisk
                                                  zachodnich i południowych.. tam, gdzie są silne stare układy i niewiele można
                                                  zdziałać..
                                                  U nas też kilka osób by się znalazło.. ale sami, bez pomocy z zewnątrz nic nie
                                                  zrobimy..Chętnie zamieniłabym się miejscem zamieszkania z serafinem. Jego posty
                                                  są jakieś.. by nie rzec..tendencyjne.


                                                  • gitcorso Jakie mam szanse, znacie podobne przypadki? 20.08.06, 22:25
                                                    Znacie podobne przypadki tak wysokiej dopłaty za c.o. Czy można wygrać ze
                                                    spółdzielnią - przecież kwota jest nieracjonalna..Przejdę zapewne wszystkie
                                                    szczeble odwołań itd. w ramach spółzielni, ale co potem? Nawet jak mi coś
                                                    anulują to w przyszłości muszę uważać i siedzieć w chłodzie chyba, albo
                                                    kombinować z miernikami jak co poniektózy, bez sensu...
                                                  • wprost5 Do lesteera i gitcorso! 21.08.06, 09:04
                                                    Z jednej strony irytują mnie tego rodzaju posty jak Wasze, z drugiej strony to
                                                    rozumiem, bo macie do czynienie z wszechwładną mafią!
                                                    Moja irytacja wynika z tego, że na temat podzielników napisano bardzo duzo,
                                                    temat jest od dawna praktycznie rozgryziony i tylko od członków spółdzielni czy
                                                    wspólnot zależy, czy system rozliczeń w oparciu o te oszukańcze urządzenia
                                                    będzie dalej stosowany. Wpiszcie do wyszukiwarki www.google.com
                                                    hasło "podzielniki kosztów" a będziecie mieli lekturę na miesiące!
                                                    Z drugiej strony trochę was rozumiem, bo człowiek jest leniwy i chce mieć
                                                    wszystko gotowe, poza tym nie wie, od czego zacząć.
                                                    Ze swej stronu, jako wieloletni spółdzielca, odradzam postępowanie
                                                    wewnątrzspółdzielcze, bo to tylko strata czasu - można od razu lecieć do sądu,
                                                    najlepiej w kilka osób, koszty się rozłożą. Wcześniej zdobądźcie dokumenty od
                                                    sowich spółdzielni - ile placił budynek za ciepło przezd wprowadzeniem
                                                    podzielników i jakie są calkowite koszty ciepła po ich wprowadzeniu a więc to
                                                    co placi sie jego dostawcy i koszty jego rozliczania przez jakąś firmę. Może
                                                    się okazać, że te ostatnie są nawet wyższe i wtedy zadacie pytanie, po co wam
                                                    to było.
                                                    Rozliczenia z podzielnikami są tak sprytnie robione, że pobiera się zawyżone i
                                                    to znacznie zaliczki, żeby coś tam po sezonie grzewczym oddać i wówczas ludzie
                                                    się cieszą - to raz. Ponadto część ma zwroty, część dopłaty po to, aby ci, co
                                                    mają zwroty bronili systemu z podzielnikami. Warto sprawdzić, jakie są zwroty a
                                                    jakie doplaty. Ale tu prawdopodobnie spółdzielnie pokażą wam gest Kozakiewicza,
                                                    jak będziecie chcieli dotrzeć do dokumentów. A dla was będzie to powodem do
                                                    myślenia, dlaczego tak się dzieje, kto jest kim i dla kogo w spółdzielni, za co
                                                    bierze kasę zarząd, dlaczego nie macie nic do powiedzenia itp. I może wtedy
                                                    dojdziecie do wniosku, że w pojedynkę jesteście skazani na porażkę!
                                                  • lesteer Mieszkam dopiero rok... 21.08.06, 17:51
                                                    Cześć!

                                                    Dzięki za odpowiedź, wiecie mieszkanie kupiłęm rok temu i jestem zielony w tych
                                                    sprawach. Tam gdzie wczesniej mieszkalem nie bylo takich podzielników. Wątpie
                                                    czy uda mi się parę osób znaleźć - ludzie obok raczej leniwi i zdania że to nie
                                                    ma sensu bo i tak się przegra. Mało znam ludzi z osiedla bo dopiero rok
                                                    mieszkam, a sprawę muszę już ruszyć. Podzielniki wprowadzono tutaj już paręlat
                                                    temu więc to buja się tutaj już długo. Ale miże uda się wydębić jakieś
                                                    dokumenty od spółdzielni.
                                                    Zobaczymy

                                                    Dzięki
                    • olucha75 Re:socratesowa 21.08.06, 20:52
                      Mam pytanie.. mogłabym wiedzieć, skąd jesteście? tzn socratesowa, bykira..
                      Kobiety między sobą szybciej dochodzą do porozumienia..tak mi się wydaje..
                      Czytam Wasze wypowiedzi i mam wrażenie, że nieźle sobie radzicie z problemami.
                      Choć u mnie ciężko, ciągle myślę, co z tym zrobić. Coś tam się udało, ale
                      niewiele. Sama wiedza na nic, jak brak doświadczenia..
                      Pozdrawiam..

                      • socratesowa Re:socratesowa 21.08.06, 21:41
                        Z problemami sobie nie radzę, tylko je likwiduję:) A nam kobietom w tym
                        patriarchalnym świecie jest bardzo łatwo, np. na spotkanie z leniwym zarządcą
                        albo grożnym dostawcą usług zabieramy... mężczyznę i od razu inna gadka. A
                        jestem z Kielc, "bardzo mi przykro" (z "Rejsu", który wczoraj mnie totalnie
                        odprężył):))
                        • olucha75 Re:socratesowa 21.08.06, 22:22
                          Szkoda.. ździebko daleko.. Gdzieś mi zaświtało, że ktoś jest z mojej okolicy..z
                          lubuskiego.
                          A co do męskiej części.. U nas akurat odwrotnie.. Dwóch z byłego zarządu, którzy
                          mogli by pomóc trzyma sztamę z naszym krętaczem.. Dwóch pozostałych więcej ma do
                          powiedzenia przed blokiem, niż w biurze.Ale chociaż coś tam próbują.. Reszta
                          wspólnoty tkwi w głębokim PRL-u.. Dzięki za odzew.. pozdrowionka..
      • olucha75 Re: Warto wiedzieć (1)...lustracja SM 27.08.06, 10:08
        cogito-44 napisał:

        > No to żeśmy sobie trochę popisali i cała para poszła w gwizdek.
        > Zapał ostygł wraz ze zmianą pogody.

        Jak się wczyta człowiek w posty, wychodzi na to że:
        - właściciele be, bo ciągle dopatrują się przekrętów..
        - zarządcy wyzyskiwacze be..
        - organy ustawodawcze be..
        Jednym słowem wszystko..be..
        A jak się znajduje ktoś, kto próbuje coś z tym wszystkim zrobić -obojętnie, czy
        grupa, czy jednostka, to się wali w intruza czy popadnie, byle zostało po
        staremu..Więc co się dziwić takim postom??
        "porzućcie wszelką nadzieję, wy, którzy tu wchodzicie"
        [Dante-Boska komedia
        do serafina.... Człowieku...???
        • babczyk Re: Warto wiedzieć (1)...lustracja SM 27.08.06, 10:35
          Swego czasu próbowali połaczyć nasze siły wprost5 czy Witold Kalinowski.

          Ale z ogólnego sarkazmu nic nie wyszło.

          Przynajmniej od razu widać, ilu jest tu na forum właścicieli a ilu
          licencjonowanych a niedouczonych, zarzadców.

          Kochający inaczej, potrafią sie zebrać a my? My faktycznie puszczamy całą parę
          w gwizdek.
          Dajemy się dołować tym, którym taka organizacja, nie jest na rękę. Ot co.
          • olucha75 Re: Warto wiedzieć (1)...lustracja SM 27.08.06, 11:33
            babczyk napisał:
            .Dajemy się dołować tym, którym taka organizacja, nie jest na rękę. Ot co.

            Może to prawda.. ale jak się nie dołować skoro takie "tłumy płaczących
            właścicieli" garną się z chęcią zmian..a co chwilkę "ktoś życzliwy" podrzuca
            "dobre rady"..?
            Samemu można sobie...najwyżej p.. palcem w nosie..
            • babczyk Re: Warto wiedzieć (1)...lustracja SM 27.08.06, 11:49
              olucha75 napisała:

              > Może to prawda.. ale jak się nie dołować skoro takie "tłumy płaczących
              > właścicieli" garną się z chęcią zmian..

              Dlaczego od razu, płaczących. Czy nie możesz pojąć ich bezsilności. Ja jako
              własciciel chcę zmian, ale z tymi zmianami to jest jeden wielki problem.
              Gdziekolwiek bym się nie zwrócił, to napotykam się na mur, który objawia sie w
              postaci niewiedzy czy arogancji.

              To nie płacz ubezwłasnowolnionych a rozumnych właścicieli, ale zgrzyt zębami z
              powodu ich bezsilności.

              Jest na tym forum parę osób które SZANUJĘ za swe bezinteresowne wypowiedzi
              aczkolwiek, nie wymienię, aby nie pominąc kogoś.

              > Samemu można sobie...najwyżej p.. palcem w nosie..

              I tu masz rację. Jeżeli my jako wspólnotowicze nie zaczniemy ostro działać i
              to na szerokim polu ( media, prasa, internet )i nie połaczymy razem sił to,
              możemy najwyżej p.. palcem w nosie sobie podłubać i pomyśleć, czy ta koza ma
              serce czy nie ma go wcale.
              Innymi słowy, czy jesteśmy w stanie się zmobilizować czy też, zostanie nam
              słomiany zapał.
            • cogito-44 Re: Warto wiedzieć (1)...lustracja SM 27.08.06, 11:53
              olucha75 napisała:

              > Może to prawda.. ale jak się nie dołować skoro takie "tłumy płaczących
              > właścicieli" garną się z chęcią zmian..a co chwilkę "ktoś życzliwy" podrzuca
              > "dobre rady"..?
              > Samemu można sobie...najwyżej p.. palcem w nosie..

              Olucha75, jestem po przegranej sprawie. Skarżyłem uchwały, które były wynikiem
              manipulacji admina-dyktatora. Przedłożyułem dowody (twarde dowody) do sądu i
              nic. Sąd je zwyczajnie "olał". Orzekł na podstawie ustnych wyjaśnień strony
              przeciwnej. W tym przypadku członków zarządu WM. I nie jest to tylko moja opinia
              jako przegranego, który winę zwala na sąd. N.p. taki dowód: Nie dostarczone
              sprawozdanie wsystkim właścicielom, nie podpisane przez zarząd, błędy w
              sprawozdaniu, zarząd nie uzyskał absolutorium. Sędzia nie widział w tym nic
              szczególnego. To nie miało żadnego wpływu na podjęcie uchwały.
              Szkoda na ten temat pisać.
              Teraz uświadamiam sąsiadów. Mam ku temu okazję, gdyż wytworzyła się sytuacja, w
              której WM została skłocona. A chodzi o pieniądze i nieplanowane roboty. Ale to
              inna historia.
              Tak więc nie załamuję rąk i działam dalej.
          • cogito-44 Re: Warto wiedzieć (1)...lustracja SM 27.08.06, 11:40
            babczyk napisał:

            > Swego czasu próbowali połaczyć nasze siły wprost5 czy Witold Kalinowski.
            >
            > Ale z ogólnego sarkazmu nic nie wyszło.
            >
            > Przynajmniej od razu widać, ilu jest tu na forum właścicieli a ilu
            > licencjonowanych a niedouczonych, zarzadców.
            >
            > Kochający inaczej, potrafią sie zebrać a my? My faktycznie puszczamy całą parę
            > w gwizdek.
            > Dajemy się dołować tym, którym taka organizacja, nie jest na rękę. Ot co.

            Pawełku, prawie w tym samym czasie pomyśleliśmy o tym samym. To przykre, że my
            na tym Forum nie potrafimy sie zjednoczyć i zebrać siły. Ja od pierwszej chwili
            zgłosiłem swój akces i nadal jestem "za". Nie mogę pozwolić, aby wykorzystywano
            nieświadomość właścicieli i traktowno ich jak dawnych lokatorów lub
            niewysychające źródełka z pieniędzmi.
            Sami zarządcy powinni zadbać o własne dobre imię i usunąć ze swojego grona
            cwaniaków i oszustów, którzy naruszają etykę zawodu zarządcy.
        • cogito-44 Re: Warto wiedzieć (1)...lustracja SM 27.08.06, 11:31
          olucha75 napisała:



          > A jak się znajduje ktoś, kto próbuje coś z tym wszystkim zrobić -obojętnie, czy
          > grupa, czy jednostka, to się wali w intruza czy popadnie, byle zostało po
          > staremu..Więc co się dziwić takim postom??
          > "porzućcie wszelką nadzieję, wy, którzy tu wchodzicie"
          > [Dante-Boska komedia
          > do serafina.... Człowieku...???
          Masz rację. Na siłę nie można nikogo uszczęśliwiać. Ale do jasnej cho...y
          dlaczego mnie, człowieka myślącego, ciemna strona społeczeństwa ma robić w
          bambuko? Dalczego za sprawą tych biernych, miernych i wiernych mam przepłacać za
          to, co inni mają taniej i lepiej lub nabijać kabzę cwaniakowi? Dlaczego
          administrator-dyktator ma mi się śmiać w twarz wiedząc, że i tak nic mu nie
          zrobię, bo jak Polska długa i szeroka nie było przypadku pozbawienia licencji
          takiego caniaka?

          K.k. art. 286. § 1. Kto, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, doprowadza inną
          osobę do niekorzystnego rozporządzenia własnym lub cudzym mieniem za pomocą
          wprowadzenia jej w błąd albo wyzyskania błędu lub niezdolności do należytego
          pojmowania przedsiębranego działania, podlega karze pozbawienia wolności od 6
          miesięcy do lat 8.

          Jak tylko powstała Wspólnota w której mieszkam, nasze środki finansowe
          znajdowały się na rachunku bankowym administratora. Pomimo uchwał nakazujących
          zwrot na nasze konto, administrator zwyczajnie to "olewał". Na zebraniach
          tłumaczył, że subkonto Spółki to nasze konto WM. Mieszał ludziom w głowach i
          manipulował tak, aby nadal mógł dysponować pieniedzmi. W dodatku nie wiemy co
          się działo z naszymi pieniędzmi, gdy były na subkoncie. Nikt i nigdy nie widział
          historii subkonta. No, może tylko na papierze w sprawozdaniach. Czy to nie
          wyczerpuje art.286 ? Nie będę opisywał całej historii, ale dodam, że przez to WM
          poniosła straty finansowe. Za nieprwanie przetyrzymane pieniędze do dzisiaj nie
          otrzymaliśmy odsetek w wysokości kilku tysięcy złotych. Prokuratura nie
          dopatrzyła się żadnego przekrtętu.
          Nam udało się środki te odzyskać, ale pozostałe kilkadziesiąt WM ma je nadal na
          subkontach Spółki.
          Dlatego uważam sa swój obywatelski obowiązek występować przeciwko takim układom
          i uświadamiać właścicieli. Tylko w ten sposób można zmienić mentalność
          społeczeństwa. Samo narzekanie nic nie da, chociaż jest to typowo polska
          specjalność. Robię to dla własnego dobra, abym jako właściciel mogł korzystać z
          praw właściwych włacicielowi, a nie był nadal lokatorem we własnym domu.

          Zastanawiam się dlaczego tematu Wspólnot nie podejmą media ? Dlaczego nikt z
          dziennikarzy nie zauważył problemów, z jakimi borykają się właściciele WM i nie
          zwróci uwagi na to Forum? Są zresztą inne fora o podobnej tematyce.
          Starałem się zainteresować tym lokalną prasę. Nikt nie był zainteresowany, co
          jest zrozumiałe, jeżeli uwzględni się lokalne układy. Niejedniokrotnie sprawy
          te poruszyłem na lokalnym forum internetowym, jednak z uwagi na ograniczony
          zasięg Internetu (nie każdego stać na Internet), temat ten przepadł.

          Uważam, że właśnie media mają tu do zrobienia najwięcej, jako źróło
          kształtowania opinii publicznej. Tylko w ten sposób można dotrzeć do jak
          naszerszego grona zainteresownych - właścicieli i wywołać publiczną dyskusję.
          Może wówczas coś się zmieni, gdy ludzie zobaczą sie jak w zwierciadle.
          Największym grzechem jest, aby podłożyć ręce pod pupę i nic nie robić. Złu tylko
          o to chodzi.
          • olucha75 Re: Warto wiedzieć (1)...lustracja SM 27.08.06, 13:22
            Wszystko to prawda.. i ja też widzę tu rolę mediów.. wprawdzie media mamy,
            jakie mamy.. często uwikłane..ale nie do końca..Trzeba wiedzieć, do kogo iść.
            Przyznaję, że nie wiem..Przydał by się ktoś, kto się orientuje w tych sprawach.
            Druga sprawa, to taka, że łatwiej dojść w dużych miastach do mediów
            ogólnopolskich, bo tam są ich siedziby..I nie ma to, jak rozmawiać
            bezpośrednio.. No i łatwiej skrzyknąć się właścicielom w dużym środowisku , żeby
            właśnie do tych mediów dotrzeć..Nie w pojedynkę.. w parę osób.. Ale chętnych -
            jak widać - brak. Opisanie sprawy - to chyba najprostsza rzecz, jeśli by się
            oparło na paru przykładach i największych problemach wspólnot.
            Sama jestem z małego środowiska i mogłabym od siebie coś gdzieś tam napisać..ale
            to niewiele da..
            Z tego, co widzę.. nawet jakbyśmy chcieli się jakoś zebrać w tych kilka osób,
            każdy jest chyba z innej części kraju. Raczej mało realne..
            Wiem, że się powtarzam, już było na ten temat.. Znowu wałkujemy to samo.
            Ale jak macie jakiś pomysł - piszcie.. taka dyskusja - wydawałoby się bezowocna
            - może dać jakiś efekt, czy nowy pomysł.
            Wiem, że czasem sama narzekam, ale gdybym straciła nadzieję, nie pisałabym nic..
            Pozdrawiam
            • wprost5 Skończmy to biedolenie! 27.08.06, 20:42
              Szanowni Członkowie Wspólnot, najwyższa chyba pora przestać przekonywać się
              wzajemnie, że we wspólnotach jest źle(to wie większość z nas), że nasi sąsiedzi
              są obojętni (jest to częściowa prawda), że praktycznie nic nie można zrobić
              (najgorsze z możliwych założenie) itp. Tylu z nas już to napisało, ze
              powtarzanie tego chyba przez co drugiego forumowicza nie ma najmniejszego
              sensu. Skutek naszego biadolenia jest wręcz przeciwny do zamierzonego - nowych
              forumowiczów utwierdza tylko w przekonaniu, że sprawa jest beznadziejna,
              naszych przeciwników z kolei że postępują prawidłowo, że ich metody
              postępowania święcą triumfy, bo wspólnotowicze nadal tylko narzekają i nic
              sensownego nie robią.
              Przecież większość zarządów, zarządców i administratorów przez lata celowo
              doprowadziła do takiej sytuacji i nie oczekujmy od nich, że sami z siebie pod
              wpływem naszego płaczu lub może apelu kogoś tam zrezygnują z tego, co tak
              budowali przez lata – gdyby tak się stało, byliby skończonymi głupcami i na to
              się nie zanosi.
              Ponadto sami ze swej strony głosimy na tym forum jakieś durne poglądy, że tak
              musi być, bo takie jest prawo. Oczywiście, takie prawo jest, ale nie musi
              przecież być, bo mamy wiele tego przykładów! Ostatnio ktoś tam napisał, że
              uzależnianie niektórych opłat od udziałów nieruchomości wspólnej wynika wprost
              z kodeksu cywilnego. Ten ktoś jednak zapomniał albo nie wie, że w stosunku do
              tego aktu prawnego istnieją uregulowania szczegółowe jak choćby ustawa o
              własności lokali, prawo energetyczne, ustawa o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i
              odprowadzaniu ścieków itp. kształtujące pewne relacje inaczej niż kodeks
              cywilny. A te szczegółowe ustawy przygotowywali i przyjęli ustawodawcy w sposób
              bardziej lub mniej przemyślany, bardzo często nielogiczny, zgodny z interesem
              wąskiej grupy nacisku i ze szkoda dla nas. I dlatego nie ma innego wyjścia jak
              głośne, publiczne i stałe protestowanie przeciwko takim idiotycznym
              rozwiązaniom. Ale indywidualnie ani ja, Babczyk, Cogito czy ktoś tam nie
              powinien tego robić, bo szkoda tylko na to czasu, efekt praktycznie będzie
              żaden.
              I dlatego kolejny raz apeluje o zgłaszanie pomysłów na zorganizowanie się, bo
              ja po prostu nie jestem wyrocznią i nie musze mieć najlepszego z możliwych.
              Przecież na tym forum występują rozsądni ludzie, z dużym doświadczeniem
              życiowym, którzy wiele na poruszane tematy myśleli. Niech zaczną wreszcie
              podawać propozycje co robić a nie pisać stale, że nic nie da się zrobić bo to i
              owo!
              Moja od dawna znana propozycja to utworzenie jakiegoś ruchu skupiającego
              wspólnotowiczów i spółdzielców, bo problemy mamy bardzo podobne, tylko w różnej
              skali. Ale i wspólnotowiczów i spółdzielców w podobny sposób oszukują zarządy,
              jednych i drugich po macoszemu traktują sądy, jednym i drugim organy ścigania
              umarzają doniesienia lub odmawiają wszczęcia postępowania. Nasze indywidualne
              skargi na tego typu zachowania organów i instytucji państwowych będą po prostu,
              tak jak do tej pory, nadal ignorowane, bo nikt(władze) nie chcą mieć
              dodatkowych kłopotów. Poza tym mieszkalnictwo jest tak dużym interesem, że
              władze obojętnie z jakiej opcji pochodzą, nie maja po prostu woli zmiany
              dotychczasowej sytuacji, bo grozi to bardzo poważnymi konsekwencjami. Każda
              władza odsuwa poważne problemy na jak najpóźniejsze terminy i to jest od wieków
              znana prawidłowość. Władze po prostu należy zmusić do zajęcia się problemami
              wspólnotowiczów i spółdzielców. Oczywiście, nie jest to łatwe ale jest możliwe
              i trzeba po prostu tego chcieć. Na początek ze swej strony proponuję po prostu
              skrzykniecie się na lokalnym podwórku, zawiązanie z sąsiadami z danego budynku
              czy sąsiednich jakiś stowarzyszeń tzw. zwykłych – jak to zrobić, znajdziecie w
              ustawie Prawo o stowarzyszeniach. Jak już to będzie jako tako funkcjonować,
              można myśleć o czymś szerszym.
              I warto wykorzystać do tego zbliżające się wybory samorządowe i próbować zrobić
              po prostu handel – coś za coś tj. głosowanie na kogoś tam za konkretne
              zobowiązanie na piśmie działania na rzecz wspólnot czy spółdzielców bo samorząd
              też ma tu wiele do powiedzenia.
              • olucha75 Re: no to skończmy.. 28.08.06, 10:30
                ..Myślę, że nikt z nas nie szuka wyroczni, a konkretnego pomysłu.
                Szkoda, że w dużych miastach nikt tematu stowarzyszeń nie pochwycił.
                Więc co się dziwić małym miastom. Wielu z nas wie, jak ciężko jest na takim
                terenie samemu coś zdziałać nie mając żadnego doświadczenia, nikłą pomoc jeszcze
                mniej doświadczonych ludzi..i nie tylko..
                Przed chwilą poczytałam ustawę o stowarzyszeniach i wynika z niej, że do
                założenia potrzeba co najmniej 15 osób. Problem.. skąd je wziąć..[stowarzyszenie
                zwykłe - to chyba za mało].
                No więc dobrze..Kompletnie nie znam się na zakładaniu stowarzyszeń, ale u siebie
                spróbowałabym może w ten sposób..
                Złapię jakiegoś lokalnego reportera i podsunę mu sprawę wspólnot często
                powiązanych z miejscowymi gminami i przeds.komunalnymi [bo przynajmniej w naszym
                wypadku stąd się chyba biorą wszystkie problemy]. Niech powęszy w innych
                wspólnotach, popyta ludzi, zrobi materiał na temat nieprawidłowości, uświadomi
                właścicielom mieszkań w paru zdaniach, co to jest wspólnota mieszkaniowa i kto w
                niej jest dla kogo.
                Równocześnie w tym samym materiale niech podsunie pomysł utworzenia
                stowarzyszenia wspólnot działającego na rzecz właścicieli i broniącego ich praw.
                Poda jakiś adres, czy telefon osób zainteresowanych tematem,,itp.
                Pytanie tylko, czy materiał zostanie u nas puszczony na łamy prasy, nawet jeśli
                powstanie..
                I bynajmniej nie jest to szukanie "dziury w całym", ale jakaś wiedza..
                Osobiście nie podoba mi się w tym jeszcze jedno.. mianowicie;
                Organ nadzorujący
                "Odpis wniosku o rejestrację sąd doręczy organowi nadzorującemu. Nadzór nad
                działalnością stowarzyszeń jednostek samorządu terytorialnego sprawuje wojewoda,
                nad wszelkimi innymi starosta właściwy ze względu na siedzibę stowarzyszenia." -
                w naszym wypadku wcale mi się to nie podoba..
                No ale zakładam, że udało się coś tam stworzyć.. więc w dalszej kolejności
                podsuwam ludziom pod nos punkty wypisane na forum pięknie przez socratesową-
                jeśli pozwoli [wątek z dn 19.08.06..g.19.41], coś tam dodam z własnego podwórka
                i jakiś początek jest..
                No i jeszcze jedno.. mam zamiar wciągnąc jakoś do pomocy jedną z partii przed
                wyborami..dawno o tym myślę..ale handlować zobowiązaniami nie będę, bo nie
                umiem..Patronat wchodzi w rachubę? Jest taka możliwość?
                To było odnośnie prób miejscowych.. Jeśli chodzi o ogólnopolskie..można
                spróbować podsunąć w podobny sposób sprawę reporterom śledczym typu np.
                Superwizjer, bo przez różne uwikłania właśnie tak ciężko ruszyć sprawy
                wspólnot.. i spółdzielni też. Do tego potrzeba by było moim zdaniem podsunąć
                parę konkretów i nazwisk ,żeby ruszyło np od dołu, bo im drobniejszy
                krętacz, tym większy tchórz.. Zwykłe wałkowanie w jakiejś prasie chyba niewiele
                zmieni, bo z tego, co wiem takie tematy poruszane już były..To narazie luźny
                pomysł, ale pewnie i tak komuś się to nie spodoba.. przywykłam trochę.
                I to tyle.. Może jakieś inne pomysły, albo konkrety i poprawki odnośnie tego
                powyżej?.. Pozdrawiam
                • pulsar10 Re: no to skończmy.. 28.08.06, 12:24
                  Z całym szacunkiem dla wszystkich, porzucje nieracjonalny pomysł zrzeszenia się
                  właścicieli wspólnot mieszkaniowych, dorzucając także członków spółdzielni
                  mieszkaniowych (nie są właścicielami mieszkań więc nie rozumieją prawa własności).
                  Ilu włścicieli tyle problemów, rzeczywistych bądź wymaginowanych.
                  Próbowałem w moim mieście zrobić zrzeszenie się właścicieli, a w praktyce
                  aktywnych (tak mi się wydawało) członków zarządów wspólnot niezadowolonych z
                  pracy zarządców. Po hura optymizmie skończyło się na towarzykim piciu kawy i
                  narzekaniu. Wszyscy oczekiwali, że ja dam im receptę na ich problemy.
                  Narzekacie na to forum i macie rację, wiele wypowiedzi to "pyskówki"
                  Z dwojga złego wolę to forum, chociaż z wieloma radami się nie zgadzam, niektóre
                  posty dały mi wskazówki.
                  Pozdrawiam
                  • wprost5 No to skończmy z biadoleniem.. 28.08.06, 13:42
                    Zacznę od Oluchy 75 - radzę jednak próbować wystartować od stowarzyszenia
                    zwykłego - tylko 3 osoby wystrcza do jego założenia, nie ma dużej biurokracji
                    jak w przypadku stowarzyszenia z osobowoscią prawną, jest jednak też
                    konieczność zgłoszenia do organu nadzorującego, takie jest prawo i trzeba to
                    szanować.
                    Co do kontaktów z prasą i wciągnięciem jej do działań - jak się uda, to dobrze.
                    jeśli nie, to ratunkiem może być tzw. gazeta internetowa, o której przeczytalem
                    dzisiaj w Rzepie i do ktorej podaje link:
                    www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_060828/kraj/kraj_a_10.html
                    oraz do wspomnianych w informacji wiadomości24: www.wiadomosci24.pl/
                    Pisanie samemu do tych wiadomości ma jeszcze tę zaletę, że może zmobilizować
                    prasę lokalną do podchwycenia tematu. Zachęcam również do wiercenia dziury w
                    brzuchu Ssokratesowej!

                    A teraz do Pulsara10: Twoje niepowodzenia w utworzeniu czegoś na kształt tego,
                    o czym piszę, nie są argumentem, żeby do sprawy nie wracać. Powody Twoich
                    niepowodzeń mogły być różne - może źle się do tego zabierałeś itp. A Twoja
                    wypowiedź na temat włąsnosci mieszkań spółdzielczych świadczy jedynie o
                    powielaniu ukształtowanej w okresie PRL jakiejs uproszczonej i nie znajdujacej
                    w oparciu o obowiązujące prawo jego interpretacji dokonanej przez słynne
                    związki spółdzielczosci mieszkaniowej. Prawda jest bowiem taka, że to
                    spółdzielcy finansowali w całości bądź częsciowo budowę mieszkań i nie istnieje
                    jakikolwiek dokument, aby zrzekli się swoich praw na rzecz spółdzielni.
                    Spółdzielnia jest osobą prawną i ewentualny jej majątek musi mieć pokrycie w
                    tzw. funduszach własnych, ktore w przypadku spółdzielni mieszkaniowej zgodnie z
                    Prawem spółdzielczym są jedynie znikomym procentem wartości zasobów
                    mieszkaniowych a więc nie mogą one być majętkiem tejże spółdzielni. Ja wiem, że
                    to nie mieści się wielu ludziom w głowie skutecznie ogłupianym przez dlugie
                    lata, ale tak stanowi obowiązujące prawo! I własnie spółdzielcy walcza obecnie
                    z tak przyjetym przekonaniem.
                    I wbrew opinii Pulsara10, i spółdzielcy i wspólnotowicze mają bardzo wiele
                    spraw wspólnych i dlatego powinni występować razem. Przeciez może byc podobnie
                    jak w spółdzielczości - jest spółdzielczośc mieszkaniowa, pracy, inwalidów,
                    rolnicza, mleczarska itp. Może więc być stowarzyszenie członków wspólnot i
                    spółdzielni mieszkaniowych.
                    • olucha75 Re: No to skończmy z biadoleniem.. 28.08.06, 15:30
                      - Odnośnie 3-osobowego stowarzyszenia - małe szanse powodzenia widzę w naszej
                      rzeczywistości..potrzeba więcej ludzi, by coś ruszyć, ale spróbować można.
                      - Linki gazet.. przydadzą się, dzięki, ale myślę, że w pojedynkę tu akurat
                      gorzej, bo trzeba by przedstawić sprawę raczej indywidualnie, a my nie mamy
                      praktycznie nic, na czym moglibyśmy się oprzeć.. parę świstków do przeliczenia.
                      Dlatego w formie problemów wspólnot byłoby pewnie lepiej, dla ludzi jaśniej i
                      dla prasy ciekawiej..A to też się liczy, żeby temat chwycił.
                      - Socratesowa.. nie bardzo wiem, jak się za to wiercenie zabrać.. Z tego, co
                      czytałam, wącha obecnie jesienne kwiatki i nie w głowie Jej wspólnoty.
                      No zobaczymy.. może jeszcze ktoś coś podpowie.. W każdym razie coś u siebie
                      będziemy na pewno ruszać.. Pozdrawiam..


                  • olucha75 Re: no to skończmy.. 28.08.06, 15:37
                    pulsar10 napisał:

                    > Z całym szacunkiem dla wszystkich, porzucje nieracjonalny pomysł zrzeszenia się
                    > właścicieli wspólnot mieszkaniowych, dorzucając także członków spółdzielni
                    > mieszkaniowych ... itd.
                    Ojoj.. po co to pisać??? Jak nie wyjdzie, to nie.. nasza strata i Twoja Bracie
                    też..
                    Osobiście bardzo lubię kawkę, nawet jakby tylko na niej miało się skończyć..Ale
                    to oznaczałoby, że prasa napisała i temat trafił do ludzi, gdzieś może zmusił
                    kogoś do myślenia.. Kropla drąży skałę.. a może wyjdzie mały wodospadzik??
                    Zobaczymy.. pozdrowionka..
                  • olucha75 Re:pulsar10 29.08.06, 11:27
                    A nie można by tak spróbować jeszcze raz?.. w inny sposób?
                    Czemu mężczyźni tak łatwo się poddają? Jeśli parę osób pochwyci pomysł, to
                    sama świadomość, że gdzieś tam też działają i może coś z tego wyjdzie jest kołem
                    napędowym..
                    Np Babczyk.. często tu pisze, broni wspólnotowiczów i chyba jest naprawdę
                    kompletnie sfrustrowany.. bo jak się coś zaczyna kluć - milczy jak grób.
                    I do Wprost5.. świetnie, że tak naciskasz, żeby działać.. mam pytanie.. czy na
                    tym koniec, czy też sam coś robisz w sprawie zrzeszenia wspólnot i spółdzielców?
                    To samo do Cogito44.. czemu milczy? Może jakieś inne pomysły?
                    A może jeszcze jakieś kobiety się odezwą? Trochę Ich tu pisze przecież..
                    Pozdrawiam..
                    • wprost5 Nie odpuszczam! 29.08.06, 15:42
                      Nie odpuszczam, szukam najlepszej na dzień dzisiejszy formy organizacyjnej.
                      Ze względu na zasięg i oddzialywanie oczywiście najlepsze byłoby stowarzyszenie
                      z osobowościa prawną, o zasięgu ogólnopolskim, z możliwościa tworzenia
                      oddzialów, ale potrzebny jest do tego dobry statut, zarejestrowanie itp. czyli
                      kupa biurokracji! To musi dlugo trwać.
                      Do wyboru, na szybko, mam albo przejęcie regionalnego odzdziału związku o
                      ogólnopolskim zasięgu albo utworzenie oddzialu warszawskiego stowarzyszenia,
                      ktore funkcjonuje w Krakowie - czekam na otrzymanie statutu od nich, żebym się
                      zorientował na co mogę liczyć. No i dochodzą do tego jeszcze ostatnie dni
                      wakacji.

                      jak najbardziej widze potrzebe takiego stowarzyszenia czy czegos tam, obojetnie
                      jaka będzie nazwa, bo w niedzielę po rozmowie z kimś z rodziny, kto jest
                      członkiem wspólnoty, utwierdziłem się w tym jeszcze bardziej. Osoba starsza,
                      której z trudem starcza na opłacenie comiesięcznych opłat. Płaci prawie tyle
                      samo co ja za swoje mieszkanie o 6 m. kw. większe, w tym winda i gaz. A owa
                      osoba co pół roku podobno za gaz buli około 100 złotych dodatkowo. Za
                      ogrzewanie płaci o całą złotówkę z metra więcej. Większość jej sąsiadow to tacy
                      sami ludzie, którzy nie wiedzą, za co płacą, co mogą a czego nie itp.
                      Osobiście bardziej wierzę w kobiety niż mężczyzn w takich przedsięwzięciach, w
                      mojej spółdzielni też kobiety są bardziej aktywne.
                      • olucha75 Re: Nie odpuszczam! 29.08.06, 16:40
                        W takim razie jeszcze jedno pytanie.. myślę, że spółdzielnie i wspólnoty jednak
                        czymś tam się różnią.. My u siebie będziemy stawiać tylko na wspólnoty, choć
                        mamy pod bokiem spółdzielnię też. Ale z uwagi na to, że nie jesteśmy
                        profesjonalistami nie chcemy gmatwać i wikłać się niepotrzebnie.. Dlatego myślę,
                        że wspólny front może nie wyjść.. no nie wiem..
                        Poza tym.. na dobrą sprawę, jeśli mamy coś tam zrobić i zostać z tym sami [ bo
                        chętnych nie widać], czy gra jest warta świeczki.. czy nie szkoda nerwów na to
                        wszystko.Sami na miejscu niewiele zdziałamy. Dziwię się, że ludzie tyle tu
                        piszą, a jak pojawi się jakaś inicjatywa, chowają głowy w piasek.
                        Myślałam jeszcze o tych gazetach internetowych.. można by wyprodukować jakiś
                        wspólny tekst [mogłabym się podjąć sklecenia w całość] przy pomocy
                        profesjonalistów i ludzi, którzy znają kłopoty wspólnot..ale na tyle prosty
                        ,zrozumiały i ciekawy, żeby trafił do ludzi. Można by coś takiego równocześnie
                        gdzieś przesłać , ale nie mam narazie pomysłu gdzie.. Myślę o partiach rządzących..
                        A zrzeszenie swoją drogą.. Problem w tym, że chętni jak widać walą drzwiami i
                        oknami.. A szczególnie forumowicze najczęściej odwiedzający stronę..
                    • cogito-44 Re:pulsar10 29.08.06, 17:43
                      olucha75 napisała:


                      > Np Babczyk.. często tu pisze, broni wspólnotowiczów i chyba jest naprawdę
                      > kompletnie sfrustrowany.. bo jak się coś zaczyna kluć - milczy jak grób.
                      > I do Wprost5.. świetnie, że tak naciskasz, żeby działać.. mam pytanie.. czy na
                      > tym koniec, czy też sam coś robisz w sprawie zrzeszenia wspólnot i spółdzielców
                      > ?
                      > To samo do Cogito44.. czemu milczy? Może jakieś inne pomysły?
                      > A może jeszcze jakieś kobiety się odezwą? Trochę Ich tu pisze przecież..
                      > Pozdrawiam..

                      Przepraszam, to tylko mała przerwa. Właśnie walczę o dobre imię swojej Wspólnoty
                      i to wyłączyło mnie na chwilę. A na marginesie pozwolę nieśmiało przypomnieć, że
                      kilkanaście postów wyżej sam się dopominałem dalszego ciągu "tego pomysła"
                      zorganizowania się w stowarzyszenie, czy coś w tym stylu.
                      Ponieważ jesteśmy rozrzuceni po kraju, to zastanawiam się, czy nie byłoby
                      możliwe utworzenie czegoś ponadterytorialnego. Wówczas "my niepokorni"
                      stanowilibyśmy trzon tego tworu. Łączność oczywiście przez Internet.
                      Dobrze by było, aby centrum umieścicić w większym mieście np. w Warszawie lub Łodzi.
                      Oczywiście całemu temu przedsięwzięciu należy nadać rozgłos. A więc sprawa dla
                      reporterów (dziennikarzy).
                      Na lokalne media nie ma co liczyć. Próbowałem bez skutku.

                      Pozdrawiam.

                      • wprost5 Jest jednak wspólny interes 30.08.06, 08:09
                        Wbrew temu, co sądza niektórzy z nas, członkowie wspólnot i spółdzielni
                        mieszkaniowych mają jednak wspólny interes - i tu i tam sa te same problemy:
                        niekorzystne dla obu grup akty prawne regulujące zasady działani wspólnot i
                        spółdzielni, niemozliwość uzyskania dokumentów, lekceważenie przez organy
                        samorządowe, te same problemy w egzekwowaniu prawa.
                        Zar ówno w budynku współnoty jak i spoldzielczym wystepuja te same problemy z
                        rozliczaniem energii cieplnej przy uzyciu podzielników, te same problemy z
                        rozliczanie wody itp. Zarówno członkowie wspólnot jak i spółdzielni mają
                        przecież te same problemy w sądach, które z reguły dają wiarę tzw. władzy
                        czyli zarządom wspólnot czy społdzielni! A innym, bardzo istotnym problemem w
                        obu formach mieszkalnictwa jest sprawa niepłacenia za mieszkanie przez
                        niektórych użytkownikow lokali i ten problem powinien być również rozwiązany w
                        podobny sposób. Tak wiec w moim odczuciu jest znacznie więcej, co łaczy obie
                        formy mieszkalnictwa niz dzieli.
                        A teraz problemy natury technicznej - jak to ma być forma, gdzie to ma być itp.
                        Osobiście jest mi wszystko jedno gdzie będzie siedziba, byle dobrze działało,
                        byle był ktoś łebskim "szefem", ale jednak ze względów praktycznych wszystko
                        przemawia za Warszawą. Bo tu po prostu znajdują sie wszystkie najważniejsze
                        instytucje jak parlament(kontakt z prawodawcami) i ministerstwa będące organami
                        wykonawczymi. Nie wyobrażam sobie ciągłych podróży kogoś tam np. z Jeleniej
                        Góry do Warszawy, żeby coś z kimś omówić itp.
                        To coś "ponadterytorialnego" o czym pisze Cogito-44 to nic innego jak
                        stowarzyszenie o zasięgu ogólnopolskim lub jakaś federacja stowarzyszeń
                        lokalnych. Na razie proponuję zacząć w ograniczonym zakresie, jako
                        stowarzyszenia zwykłe, choćby zeby nabrać trochę doświadczenia, żeby się
                        poznać. Ale najlepszym rozwiązaniem jest jednak chyba partia, bo jak wykazuje
                        historia, chyba nikt z polityków nie dotrzymuje swoich obietnic. Sytuacja
                        powtarza się co 4 lata. Jest z tym dokładnie to samo co z zarządami wspólnot -
                        obiecują coś tam członkom, ale jesli się chce coś rzeczywiście zmienic,m trzeba
                        samemu wejśc do zarządu! Osobiście stale szłyszę od różnych polityków, że we
                        wspólnotach, w przeciwieństwie do spółdzielni, jest w zasadzie dobrze.
                        Oczywiście jest to nieprawdą, czego dowodem jest forum, na którym piszemy.
                        Co do środków komunikacji - oczywiście Internet a zwłaszcza taki komunikator
                        jak Skype, który pozwala na darmowe rozmowy telefoniczne pod warunkiem, że ma
                        się dostęp do komputera.
                        I na koniec informowanie innych o naszych problemach - na dziennikarzy z mediów
                        już nie liczę po wielu niepowodzeniach. I tu rozwiązaniem jest własna strona
                        www ewentaualnie jakaś gazeta internetowa na początek. Bo własna strona
                        załatwia praktycznie wszystko. Jesli będzie to w miare dobrze dzialać, to
                        znajda się i sponsorzy gotowi to finansować, bo i oni odniosą korzyści.
                        Oczywiście zagra to pod warunkiem, ze ma się dostęp do komputera i Internetu i
                        chce się z tego korzystać. A wiadomo, że ci starsi z nas z wielu względów są
                        tego pozbawieni. Wtedy po prostu wiadomości z Internetu trzeba będzie przelewać
                        na papier i to powielać. Dla jednej osoby to zbyt dużo pod względem czasowym i
                        finansowym, ale już powielenie jednej sztuki i wręczenie sąsiadowi to tylko 20
                        groszy(koszt odbitki ksero). Tu wskazana jest tzw. piramida - jeden daje dwóm
                        osobom, te dwie następnym dwóm itp. Skoro oszuści to opanowali to my chyba też
                        to możemy wykorzystać dla naszych celów.
                    • babczyk Re:pulsar10 30.08.06, 20:43
                      olucha75 napisała:

                      > Np Babczyk.. często tu pisze, broni wspólnotowiczów i chyba jest naprawdę
                      > kompletnie sfrustrowany.. bo jak się coś zaczyna kluć - milczy jak grób.

                      Moja Droga. Jestem tylko dekarzem i na chwilę obecną mam całą masę pracy.
                      Innymi słowy, poprawiam to, co sknociły, firmy.

                      Jak już jestem w domu i włączam kompa, to tylko pobierznie czytam to co
                      napisano na forum, nie mając juz sił pisać czy oddzwonic do znajomych z forum.

                      Bardzo ich za to serdrcznie, przepraszam.

                      Jak się ten nawał prac skończy,z chęcią podejmę częstszy udział na forum.

                      Ja nie jestem sfrustrowany, ale wkurzony żeby nie powiedziec ...jeszcze
                      dosadniej. Zostaliśmy jako wspólnoty puszczeni na głeboką wodę bez
                      jakiegokolwiek zabezpieczenia.

                      A ustawa? Jest tą tratwą ratunkową która ratuje zarzady czy zarzadców bo
                      wlaściciele, własnie zatonęli, razem z okrętem ( wspólnotą ).

                      Pozdrawiam.
                      • wilia Re:Wprost5, Babczyk.. 01.09.06, 09:42
                        babczyk napisał:
                        > Jak się ten nawał prac skończy,z chęcią podejmę częstszy udział na forum.
                        >
                        > Ja nie jestem sfrustrowany, ale wkurzony żeby nie powiedziec ...jeszcze
                        > dosadniej. Zostaliśmy jako wspólnoty puszczeni na głeboką wodę bez
                        > jakiegokolwiek zabezpieczenia.
                        >
                        > A ustawa? Jest tą tratwą ratunkową która ratuje zarzady czy zarzadców bo
                        > wlaściciele, własnie zatonęli, razem z okrętem ( wspólnotą )

                        Jeszcze nie zatonęli..
                        A jeśli u Ciebie toną, spróbuj ich "wyłowić"..
                        U nas na dzień dzisiejszy mamy reportera, który zajmie się tematem..
                        Krok do przodu..

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka