Dodaj do ulubionych

odpowiedzialność członków zarządu

01.04.07, 22:20
tak sobie myślę żeby pozwać członków zarządu solidarnie o odszkodowanie za
wyrządzone szkody - podkreślam - poszczególnych członków a nie wspólnotę
mieszkaniową - robił ktoś coś takiego? Aż mnie ręce świerzbią żeby pozwy
napisać. Robił ktoś coś takiego?
Edytor zaawansowany
  • xxxll 01.04.07, 23:03
    jaktos napisała:

    > tak sobie myślę żeby pozwać członków zarządu solidarnie o odszkodowanie za
    > wyrządzone szkody - podkreślam - poszczególnych członków a nie wspólnotę
    > mieszkaniową - robił ktoś coś takiego? Aż mnie ręce świerzbią żeby pozwy
    > napisać. Robił ktoś coś takiego?


    niejaki babczyk - paweł smagiel z tarnowskich gór
  • niedziela14 02.04.07, 17:13
    No właśnie - czy trzeba pozywać poszczególnych członków jednocześnie czy
    osobno ? A jeśli osobno to czy straty wspólnoty dzieli się równo na każdego
    członka zarządu WM ?
  • xxxll 02.04.07, 17:22
    niedziela14 napisała:

    > A jeśli osobno to czy straty wspólnoty dzieli się równo na każdego
    > członka zarządu WM ?


    Generalna zasad jest, że płaci sie wg posiadanego udziału w NW ...i niech tak
    pozostanie. Po równo było w PRL-u.
  • jaktos 02.04.07, 21:42
    drogi XXXl-u chyba Ci się pomyliło - właściciel pozywa panów X i Y o zapłatę na
    rzecz wspólnoty mieszkaniowej, przy czym ci osobnicy są w zarządzie wspólnoty;
    moim zdaniem można pozwać solidarnie obu
  • jaktos 02.04.07, 21:45
    udział nie ma więc nic do tego, kapujesz?
  • lex_112 03.04.07, 08:17
    Możesz opisać problem ?
  • jaktos 03.04.07, 10:50
    Zarząd wspólnoty zawarł umowę o wykonanie remontu (oczywiście na podstawie
    uchwały), nowy zarząd wyrzucił firmę budowlaną, ponieważ uznał, że umowa ta jest
    wadliwa i zawarł z inną firmą, której zapłacił za wykonanie prac. Wyrzucona
    firma wystąpiła do sądu i sąd uznał jej roszczenia. W efekcie komornik zajął
    konto wspólnoty i właściciele po raz drugi zapłacili za to samo - tylko tu
    jeszcze doszły koszty sądowe, adwokackie, odsetki + komornik. Moim zdaniem
    członkowie zarządu powinni teraz zwrócić właścicielom pieniądze.
  • lex_112 03.04.07, 11:25
    Skoro sąd nie podzielił argumentów nowego zarządu, to uznać należy że nowy
    zarząd jest szczególnie niekompetentny (można współczuć). Napisz skąd jesteś -
    może będę mógł pomóc.
  • jaktos 03.04.07, 17:34
    ze stolicy
  • lex_112 04.04.07, 13:42
    to trochę kłopot, ale życzę wytrwałości
  • majkowa 03.04.07, 18:37
    W orzecznictwie nie spotkałam jeszcze tego typu sprawy, a wspólnotom w całej
    Polsce bardzo by sie przydał wyrok z uzasadnieniem, określający zakres
    odpowiedzialności zarzadu za podejmowane decyzje.

    Pozwij ich, sprawa będzie precedensowa i na pewno b. ciekawa.
  • jaktos 04.04.07, 21:45
    Droga Majkowo to chyba nie jest aż tak wyjątkowe, XXXL napisał, że niejaki
    Babczyk z jakiś Gór tak zrobił
  • oshin22 05.04.07, 11:34
    miro_mx napisał:

    > Odpowiedzialność zarządu
    (...)

    Miro_mx - Zarząd w spółce zoo to jest Kodeks spółek handlowych - to trochę co
    innego niż Zarząd właścicielski, który podlega pod UoWL i KC...
    Wspólnota Mieszkaniowa jest tzw ułomną osobowością prawną więc nie podlega KSH

    Pozdrawiam,

    M.
  • ola19801 05.04.07, 11:50
    Witam.
    Z całą odpowiedzialnością twierdze że w Sądzie bliżej i łatwiej bedzie sędziemu
    wyrokować w sprawie odpowiedzialności członków zarządu wspólnoty na podstawie
    istniejących przepisów i wykładni już istniejących a dotyczących władz spółek i
    np. spółdzielni niż interpretować prawo i szukać nowych rozwiązań.
  • oshin22 05.04.07, 12:41
    ola19801 napisała:

    Zgoda Ola tyle tylko ze doprowadzi to do takich absurdów, które przedstawiał
    kiedys babczyk :

    z uzasadnienia wyroku - cytuje:
    - Nadto zwrócić należy uwagę na przepis art.212§2 ksh, zgodnie z którym
    zarząd może odmówić wspólnikowi wyjaśnień oraz udostępnienia do wglądu ksiąg
    i dokumentów spółki, jeżeli istnieje uzasadniona obawa, że wspólnik
    wykorzysta je w celach sprzecznych z interesem spółki i przez to wyrządzi
    spółce znaczną szkodę.
    ( tak A. Kidyba: Kodeks spółek handlowych. Objaśnienia, Zakamycze,2001,
    wyd.II )

    Tak więc jasno z tego wynika że, art.29.3 Ustawy o własności, jest martwym
    zapisem.
    Koniec cytatu.


    A art1 UoWL :
    Art. 1. 1. Ustawa określa sposób ustanawiania odrębnej własności samodzielnych
    lokali mieszkalnych, lokali o innym przeznaczeniu, prawa i obowiązki właścicieli
    tych lokali oraz zarząd nieruchomością wspólną.
    2. W zakresie nie uregulowanym ustawą do własności lokali stosuje się przepisy
    Kodeksu cywilnego.

    a nie KSH.....

    Pozdrawiam,
    M.
  • babczyk 05.04.07, 15:21
    Miło mi oshin22, że oddzielasz ziarno od plew.

    Sądy ze zwykłego lenistwa wydaja takie wyroki jakie im są w danej chwili
    wygodne.
    To że wspólnoty są zaskakiwane idiotycznymi wyrokami jest faktem.
    W tych wyrokach prawie nigdy sąd nie zajmuje stanowiska właściciela tylko
    strony pozwanej.
    To że jeden raz wydano wyrok pozytywny dla mieszkańca wspólnoty, zostało na tym
    forum odtrąbione przez niektórych jako idiotyzm dopisując temu wyrokowi to
    czego w nim nie ma.
    Gra słowami na tym forum, jest powszechna. Jeżeli coś tak jak wyrok sądu
    katowickiego jakiemuś osobnikowi z licencja czy członkowi zarządu nie pasuje,
    zaraz odtrąbią na forum że kogoś sie zmusza do czegoś.
    A przecież, to właściciele sa jedynymi decydentami tego co będzie działo sie we
    wspólnocie.
    Jest to nie po drodze większości zarządców czy też członków zarządów wspólnot.


    > - Nadto zwrócić należy uwagę na przepis art.212§2 ksh, zgodnie z którym
    > zarząd może odmówić wspólnikowi wyjaśnień oraz udostępnienia do wglądu ksiąg
    > i dokumentów spółki, jeżeli istnieje uzasadniona obawa, że wspólnik
    > wykorzysta je w celach sprzecznych z interesem spółki i przez to wyrządzi
    > spółce znaczną szkodę

    Jak można porównywać wspólnotę do spółek handlowych. Toż to jakiś absurd. Jakiż
    to skutek negatywny dla wspólnoty może przynieść członek wspólnoty swojej
    wspólnocie poza tym że patrzy i to drobiazgowo zarządowi czy zarządcy na ręce.
    Czy według formowej większości, członek wspólnoty poza nie płaceniem
    obowiązujących opłat, może przynieść znaczne szkody? Nie sądzę.

    Prawo jak sadzę mamy w miarę dobre tylko jego zastosowanie, rodzi się w
    bólach.

    A jakich mamy zarządców czy tez członków zarządów, wystarczy zapoznać się
    wypowiedziami w tej materii licencjonowanego zarządcy o nr. 4608 o nicku
    xxxll – a.

    Jego wypowiedzi i zachowanie są takie z jakimi spotykają się właściciele we
    wspólnotach ze swoimi zarządami czy zarzadcami.
  • babczyk 05.04.07, 15:44
    > - Nadto zwrócić należy uwagę na przepis art.212§2 ksh, zgodnie z którym
    > zarząd może odmówić wspólnikowi wyjaśnień oraz udostępnienia do wglądu ksiąg
    > i dokumentów spółki, jeżeli istnieje uzasadniona obawa, że wspólnik
    > wykorzysta je w celach sprzecznych z interesem spółki i przez to wyrządzi
    > spółce znaczną szkodę

    Dodam jeszcze to, że nikt w tym temacie nie wypowiedział sie kompetentnie.
    Same dywagacje albo jakże pospolite na tym forum, przemilczanie niewygodnego
    dla siebie tematu.
  • oshin22 05.04.07, 21:30
    > A jakich mamy zarządców czy tez członków zarządów, wystarczy zapoznać się
    > wypowiedziami w tej materii licencjonowanego zarządcy o nr. 4608 o nicku
    > xxxll – a.

    Babczyk weź mi(nam) proszę wytłumacz o co chodzi - co jest między Tobą i
    Andrzejem - xxxll ? Spróbuj PROSZĘ tak bez emocji. Czytam to forum ładnych parę
    lat (od kiedy jestem we wspólnocie) i jakoś nie mogę zatrybić O CO WAM OBU
    CHODZI ???


    Pozdrawiam,
    M.

    PS tylko bez argumentów że on jest głupi... spróbujmy przenieść się na poziom
    merytoryczny.
  • cento11 12.04.07, 18:04
    babczyk napisał:

    > Miło mi oshin22, że oddzielasz ziarno od plew.
    >
    > Sądy ze zwykłego lenistwa wydaja takie wyroki jakie im są w danej chwili
    > wygodne.
    > To że wspólnoty są zaskakiwane idiotycznymi wyrokami jest faktem.
    > W tych wyrokach prawie nigdy sąd nie zajmuje stanowiska właściciela tylko
    > strony pozwanej.
    > To że jeden raz wydano wyrok pozytywny dla mieszkańca wspólnoty, zostało na
    tym
    >
    > forum odtrąbione przez niektórych jako idiotyzm dopisując temu wyrokowi to
    > czego w nim nie ma.
    > Gra słowami na tym forum, jest powszechna. Jeżeli coś tak jak wyrok sądu
    > katowickiego jakiemuś osobnikowi z licencja czy członkowi zarządu nie pasuje,
    > zaraz odtrąbią na forum że kogoś sie zmusza do czegoś.
    > A przecież, to właściciele sa jedynymi decydentami tego co będzie działo sie
    we
    >
    > wspólnocie.
    > Jest to nie po drodze większości zarządców czy też członków zarządów wspólnot.
    >
    >
    > > - Nadto zwrócić należy uwagę na przepis art.212§2 ksh, zgodnie z którym
    > > zarząd może odmówić wspólnikowi wyjaśnień oraz udostępnienia do wglądu ks
    > iąg
    > > i dokumentów spółki, jeżeli istnieje uzasadniona obawa, że wspólnik
    > > wykorzysta je w celach sprzecznych z interesem spółki i przez to wyrządzi
    > > spółce znaczną szkodę
    >
    > Jak można porównywać wspólnotę do spółek handlowych. Toż to jakiś absurd.
    Jakiż
    >
    > to skutek negatywny dla wspólnoty może przynieść członek wspólnoty swojej
    > wspólnocie poza tym że patrzy i to drobiazgowo zarządowi czy zarządcy na
    ręce.
    >
    > Czy według formowej większości, członek wspólnoty poza nie płaceniem
    > obowiązujących opłat, może przynieść znaczne szkody? Nie sądzę.
    >
    > Prawo jak sadzę mamy w miarę dobre tylko jego zastosowanie, rodzi się w
    > bólach.
    >
    > A jakich mamy zarządców czy tez członków zarządów, wystarczy zapoznać się
    > wypowiedziami w tej materii licencjonowanego zarządcy o nr. 4608 o nicku
    > xxxll – a.
    >
    > Jego wypowiedzi i zachowanie są takie z jakimi spotykają się właściciele we
    > wspólnotach ze swoimi zarządami czy zarzadcami.

    Witam . Tak czytam i czytam wazse wypowiedzi i aż mi się włos na głowie jeży i
    nie tylko. Jestem batdzo zdziwiony , że wogóle dochodzi do takich sytuacji
    które opisujecie , bo jak można dopuszczać do takich sytuacji , że pozwala się
    czy zarządom wspólnot czy zarządcom działać samowolnie i podejmować decyzje
    które w konsekwencji doprowadzają do rujnowania finansów wspólnoty czy też
    doprowadzenia do tego ,że współwłaściciele nieruchomości narażeni są na koszty.
    Najśmieszniejsze jest to że za takie błędy które nie powinny mieć miejsca płacą
    wszyscy. Ktoś zapyta dlaczego? Za zobowiązania dotyczące nieruchomości wspólnej
    odpowiada wspólnota mieszkaniowa bez ograniczeń ,a kazdy właściciel lokalu w
    części odpowiadającej jego udziałowi wtej nieruchomości.Literatura określa ,że
    we wspólnotach odpowiedzialność wspólnoty i jej członków kształtuje się według
    zasad solidarności niewłaściwej(in solidum) Oznacza to że wierzyciel z
    wierzytelności związanej z nieruchomością wspólną może żądać świadczenia od
    wspólnoty lub od kazdego jej członka- z osobna lub łącznie od wszystkich lub od
    niektórych .Świadczenie wspólnoty zwalnia wszystkich jej członków .Świadczenie
    członka wspólnoty w obciążającym go zakresie zwalnia wspólnotę z tej
    części .Jakby nie patrzeć przecież wspólnota to wszyscy właściciele i to z ich
    składek wierzyciel bedzie ściągał świadczenia.O tym juz wiemy bo opisane było
    to już wcześniej . Wiemy zatem , że właściciele poniosą konsekwencję złych
    decyzji zarządu vel zarządcy ,to podobnie jak w przypadku kiedy świadomie
    żyrujemy pożyczkę następnie spłacamy ją a potem składamy do sądu sprawę .I tu
    dochodzimy do sedna sprawy . W przypadku żyrowania zgadzamy się swoim podpisem
    na zabespieczenie pożyczki na następstwa nie mamy wpływu. Co do zarządu i jego
    odpowiedzialności za sprawowanie tej czynności możemy powiedzieć tu o dwóch
    aspektach sprawy . Po pierwsze zarząd wspólnoty nie jest jaklimś ciałem mającym
    totalną władzę we wspólnocie ,przedstawia sie to tak ,że wspólnota działa za
    pośrednictwem organów -zarządu (organu wykonawczego) i zgromadzenia właścicieli
    lokali (organ stanowiąco kontrolnego)W ten sposób dowodzimy , że nie istnieje
    coś takiego jak odpowiedzialność zarządu gdyz wykonuje i realizuje on
    poztanowienia właścicieli które sami ustanawiają poprzez uchwały ,gdzie
    istnieją podpisy większości udziałowców zezwalające na doknanie tej czynności,
    a niestety mamy demokrację i pozostali właściciele muszą sie podporządkować.Po
    drugie wiemy z uwl jakie są czynności które zarząd wykonuje na podstawie czy
    uchwały czy pełnomocnictwa a które dokonuje w ramach zarzadu zwykłego . Ale
    działając nawet na podstawie zarządu zwykłego w dalszym ciągu każda decyzja
    podjeta przez zarząd dobra czy zła godzi we wszystkich i tak samo obciąza
    wspólnotę , również zarząd .W ustawie o własności lokali nie ma słowa o
    odpowiedzialności członków zarządu ,są natomiast podane inne sformułowania jak -
    każdy własciciel jest uprawniony do kontroli zarzadu oraz do współdziałania w
    zarządzaniu nieruchomością wspólną, następne -zarząd w kazdej chwili mocą
    uchwały może byc zawieszony lub odwołany z funkcji zarządu - dalej jeżeli zarząd
    pomimo powołania nie wypełnia swych obowiązków albo narusza zasady prawidłowej
    gospodarki , każdy właściciel może żądać ustanowienia zarządcy przymusowego
    przez sąd , który określi zakres jego uprawnień i należne mu wynagrodzenie.Sąd
    odwoła zarządcę , gdy ustaną przyczyny jego powołania.Wygląda na to , że w
    niektórych wspólnotach właściciele albo za dużo pozwalaja zarządowi , albo mają
    kretynów w zarządzie albo sami są ułomni jak niektórzy piszą o wspólnotach choć
    rzeczywiście wspólnoty mieszkaniowe maja ułomną zdolnośc prawną i są ze swej
    natury podobne do spółek ale zupełnie chodzi tu o coś innego i nie można ich
    porównywac do nich .Tak więc wygląda na to ,że nie możemy mówic absolutnie o
    odpowiedzialności zarządu jest to odpowiedzialność wszystkich współwłaścicieli
    którzy nie kozystają z ustawy i z tego co z niej przedstawiłem . Owszem można
    pozwać zarząd za przekrety , łapownictwo czy inne sprawy , tak nawet na
    narażenie wszystkich na koszty ale nie są to sprawy z pewnością łatwe a i tak
    konsekwencje poniosą wszyscy , dobierać odpowiednich ludzi nie dawać za dużo
    pełnomocnictw no i kontrolować ,kontrolowac ,kontrolować -lepiej zapobiegać niż
    leczyć. Nie powiem że mam rację ale myślę ,że w większości przypadków działania
    zarządów wynikać mogą z niewiedzy i z tego ,ze trafią na cwaniaków bo przecież
    kiedy zarządy wybrane są z pośród mieszkańców sami równiez ponoszą konsekwencje
    swych decyzji a do tego dochdzi stres związany z ciągłą nagonką i tym że dalej
    tam mieszkasz a złota zasada mówi że się nie robi we własne gniazdo. Tak więc
    sądzę ,że zarządy wybrane z pośród włascicieli nieruchomości i do tego majacy
    jakąs wiedzę i do tego chcą działać i czują wspólnotę są de beest. Pozdarwiam
    wasz rozpisujący sie i popełniający byki centuś .
  • babczyk 12.04.07, 18:13
    cento11 napisał:
    >Witam . Tak czytam i czytam wazse wypowiedzi i aż mi się włos na głowie jeży i
    >nie tylko.

    Mnie i innym też sie jeży włos na głowie i nie tylko mając do czynienia z takim
    orłem jak ty, z ortografii.

    Czyżbyś by powinowatym orła tego forum o nicku xxxll? A może jesteś tą osobą?

    Nie będę zgadywał bo i po co . Jeden i drugi działa w ....kołchozach.
  • cento11 12.04.07, 19:36
    babczyk napisał:

    > cento11 napisał:
    > >Witam . Tak czytam i czytam wazse wypowiedzi i aż mi się włos na głowie je
    > ży i
    > >nie tylko.
    >
    > Mnie i innym też sie jeży włos na głowie i nie tylko mając do czynienia z
    takim
    >
    > orłem jak ty, z ortografii.
    >
    > Czyżbyś by powinowatym orła tego forum o nicku xxxll? A może jesteś tą osobą?
    >
    > Nie będę zgadywał bo i po co . Jeden i drugi działa w ....kołchozach.

    babciu nie jestem żadnym z nich co ty stary cento nie poznajesz??? za błędy
    przeprosiłem tylko ty lubisz się czepiać albo nie doczytałeś do końca poza tym
    pisałem tak dużo że nie zdążyłem skorektować ale zastanów się nad treścią z
    którą morzesz się zgodzić lub nie, choc swą wypowiedż opieram w większości na
    uwl reszta to doswiadczenie . pozdrawiam serdecznie a moją ortografią się nie
    przejmój kiedy trzeba potrafię to robić tak jak trzeba.
  • cento11 12.04.07, 19:37
    babczyk napisał:

    > cento11 napisał:
    > >Witam . Tak czytam i czytam wazse wypowiedzi i aż mi się włos na głowie je
    > ży i
    > >nie tylko.
    >
    > Mnie i innym też sie jeży włos na głowie i nie tylko mając do czynienia z
    takim
    >
    > orłem jak ty, z ortografii.
    >
    > Czyżbyś by powinowatym orła tego forum o nicku xxxll? A może jesteś tą osobą?
    >
    > Nie będę zgadywał bo i po co . Jeden i drugi działa w ....kołchozach.

    poza tym pisz za siebie a nie w imieniu innych
  • oshin22 12.04.07, 23:46
    Cento11 napisał :

    > które opisujecie , bo jak można dopuszczać do takich sytuacji , że pozwala się
    > czy zarządom wspólnot czy zarządcom działać samowolnie i podejmować decyzje

    No właśnie ! Nam też się jeży - takie mamy sądy i orzecznictwo bo jak można
    pozbawić członka wspólnoty prawa do kontroli SWOICH pieniędzy i Zarządu !

    > każdy własciciel jest uprawniony do kontroli zarzadu oraz do współdziałania w
    > zarządzaniu nieruchomością wspólną, następne -zarząd w kazdej chwili mocą
    > uchwały może byc zawieszony lub odwołany z funkcji zarządu

    I tu dochodzimy do kolejnej paranoii nie raz opisywanej tu na forum. Jak odwołać
    Zarząd, który MA przeprowadzić głosowanie w trybie IZG za swoim odwołaniem ...


    > pełnomocnictw no i kontrolować ,kontrolowac ,kontrolować -lepiej zapobiegać niż
    >
    > leczyć. Nie powiem że mam rację ale myślę ,że w większości przypadków działania
    >
    > zarządów wynikać mogą z niewiedzy i z tego ,ze trafią na cwaniaków bo przecież
    > kiedy zarządy wybrane są z pośród mieszkańców sami równiez ponoszą konsekwencje
    >
    Głównym problemem jest NISKA świadomość społeczna ludzi mieszkających we
    Wspólnotach. Ktoś mi tu kiedyś napisał że kilka procent mieszkańców interesuje
    się tym co się dzieje we Wspólnocie. Niestety to prawda. Zaintereowanie się
    pojawia jeśli np komuś coś kapie na głowe... wtedy na ogół jest awantura że
    jeszcze nie zrobione...
    Kiedyś jak chodziliśmy zbierać głosy za podwyżką FR to jeden taki gość z 1-go
    piętra powiedział nam że go nie interesują dachy ani fundamenty bo on kupił
    mieszkanie na 1-szym piętrze aby nie mieć takich właśnie problemów (sic!)
    Na szczęście "życie" go szybko naprostowało.....
    Tak więc myślę że powinno się szerzyć wiedzę o Wspólnotach i to BARDZO intensywnie.

    Pozdrawiam,
    M.

    PS Babczyk - wrzuć na luz, zostaw emocje z boku
  • cogito-44 14.04.07, 10:53
    cento11 napisał:

    Owszem można
    > pozwać zarząd za przekrety , łapownictwo czy inne sprawy , tak nawet na
    > narażenie wszystkich na koszty ale nie są to sprawy z pewnością łatwe a i tak
    > konsekwencje poniosą wszyscy , dobierać odpowiednich ludzi nie dawać za dużo
    > pełnomocnictw no i kontrolować ,kontrolowac ,kontrolować -lepiej zapobiegać
    niż leczyć. Nie powiem że mam rację ale myślę ,że w większości przypadków działania
    >
    > zarządów wynikać mogą z niewiedzy i z tego ,ze trafią na cwaniaków bo przecież
    > kiedy zarządy wybrane są z pośród mieszkańców sami równiez ponoszą konsekwencje
    >
    > swych decyzji a do tego dochdzi stres związany z ciągłą nagonką i tym że dalej
    > tam mieszkasz a złota zasada mówi że się nie robi we własne gniazdo. Tak więc
    > sądzę ,że zarządy wybrane z pośród włascicieli nieruchomości i do tego majacy
    > jakąs wiedzę i do tego chcą działać i czują wspólnotę są de beest. Pozdarwiam
    > wasz rozpisujący sie i popełniający byki centuś .

    Drogi centusiu, uważam, że masz połowę racji.
    W przepisach prawa wygląda to pięknie i prosto. Wspólnota ( wszyscy właściciele)
    odpowiadają bez ograniczeń, a każdy do wysokości swoich udziałów.
    Weź jednak pod uagę, że życie nakreśliło inny scenariusz.
    Przy wyborach do Zarządu WM, gdy podana jest kandydatura, pada ( w każdym razie
    powinno paść) sakramentalne pytanie: Czy wyraża pan/pani zgodę przyjąć na siebie
    obowiązki członka Zarządu?
    Jeżeli osoba ta powie "tak", to oznacza, że podejmuje się świadomie działać dla
    dobra ogółu. Od tej chwili, gdy zostanie zaakceptowana przez większość, nie
    ważne, czy zna się na prawie,wie co i jak robić. Ważne, że przyjeła na siebie
    odpowiedzialność.

    Dla jasności podam inny przyklad: Kierowca załatwił sobie prawo jazdy po
    znajomości. Oczywiście odbył kurs, ma na wszystko stosowne papiery i tylko
    wsiąść i jechać.
    Pytanie: Jeżelu spowoduje wypadek, to będzie bezpośrednio odpowiedzialny?
    Egzaminator, czy kierowca?

    Dlatego analogicznie do przedstawionego przykładu, odpowiedzialność za swoją
    działalność ponosza członkowie Zarządu.
    Wynika to również kolejności faktów. Zarząd najpierw musi zrobić jakiś
    przekręt, aby zostać odwołany. Zatem, po odwołaniu Zarządu, jeżeli odbyło się z
    powodów przekraczania kompetencji, niegospodarności lub innych nadużyć, nie
    widzę żadnych przeszkód, aby Wspólnota upomniała się o swoje.
    Piszę tak, ponieważ jestem w trakcie robienia przadków we Wspólnocie.
    Odwołany Zarząd narobił bałaganu finansowego. Wprawdzie motorem napędzającym był
    admistrator, ale zgodnie z zawartą umową Wspólnota musi zapłacić wszystkie
    rachunki, które zaakceptował Zarząd. Że przekraczał uprawnienia zarzadu
    zwykłego, to inna sprawa. Z administratorem nie bedziemy włóczyć się po sądach,
    bo ma na wszystko papiery. Niestety, Zarząd ich nie posiada.
    Dlatego od cżłonków odwołanego Zarządu będziemy dochodzić naprawienia szkody.




  • cento11 14.04.07, 18:06
    cogito-44 napisał:

    > cento11 napisał:
    >
    > Owszem można
    > > pozwać zarząd za przekrety , łapownictwo czy inne sprawy , tak nawet na
    > > narażenie wszystkich na koszty ale nie są to sprawy z pewnością łatwe a i
    > tak
    > > konsekwencje poniosą wszyscy , dobierać odpowiednich ludzi nie dawać za
    > dużo
    > > pełnomocnictw no i kontrolować ,kontrolowac ,kontrolować -lepiej zapobieg
    > ać
    > niż leczyć. Nie powiem że mam rację ale myślę ,że w większości przypadków
    dział
    > ania
    > >
    > > zarządów wynikać mogą z niewiedzy i z tego ,ze trafią na cwaniaków bo prz
    > ecież
    > > kiedy zarządy wybrane są z pośród mieszkańców sami równiez ponoszą konsek
    > wencje
    > >
    > > swych decyzji a do tego dochdzi stres związany z ciągłą nagonką i tym że
    > dalej
    > > tam mieszkasz a złota zasada mówi że się nie robi we własne gniazdo. Tak
    > więc
    > > sądzę ,że zarządy wybrane z pośród włascicieli nieruchomości i do tego ma
    > jacy
    > > jakąs wiedzę i do tego chcą działać i czują wspólnotę są de beest. Pozdar
    > wiam
    > > wasz rozpisujący sie i popełniający byki centuś .
    >
    > Drogi centusiu, uważam, że masz połowę racji.
    > W przepisach prawa wygląda to pięknie i prosto. Wspólnota ( wszyscy
    właściciele
    > )
    > odpowiadają bez ograniczeń, a każdy do wysokości swoich udziałów.
    > Weź jednak pod uagę, że życie nakreśliło inny scenariusz.
    > Przy wyborach do Zarządu WM, gdy podana jest kandydatura, pada ( w każdym
    razie
    > powinno paść) sakramentalne pytanie: Czy wyraża pan/pani zgodę przyjąć na
    siebi
    > e
    > obowiązki członka Zarządu?
    > Jeżeli osoba ta powie "tak", to oznacza, że podejmuje się świadomie działać
    dla
    > dobra ogółu. Od tej chwili, gdy zostanie zaakceptowana przez większość, nie
    > ważne, czy zna się na prawie,wie co i jak robić. Ważne, że przyjeła na siebie
    > odpowiedzialność.
    >
    > Dla jasności podam inny przyklad: Kierowca załatwił sobie prawo jazdy po
    > znajomości. Oczywiście odbył kurs, ma na wszystko stosowne papiery i tylko
    > wsiąść i jechać.
    > Pytanie: Jeżelu spowoduje wypadek, to będzie bezpośrednio odpowiedzialny?
    > Egzaminator, czy kierowca?
    >
    > Dlatego analogicznie do przedstawionego przykładu, odpowiedzialność za swoją
    > działalność ponosza członkowie Zarządu.
    > Wynika to również kolejności faktów. Zarząd najpierw musi zrobić jakiś
    > przekręt, aby zostać odwołany. Zatem, po odwołaniu Zarządu, jeżeli odbyło się
    z
    > powodów przekraczania kompetencji, niegospodarności lub innych nadużyć, nie
    > widzę żadnych przeszkód, aby Wspólnota upomniała się o swoje.
    > Piszę tak, ponieważ jestem w trakcie robienia przadków we Wspólnocie.
    > Odwołany Zarząd narobił bałaganu finansowego. Wprawdzie motorem napędzającym
    by
    > ł
    > admistrator, ale zgodnie z zawartą umową Wspólnota musi zapłacić wszystkie
    > rachunki, które zaakceptował Zarząd. Że przekraczał uprawnienia zarzadu
    > zwykłego, to inna sprawa. Z administratorem nie bedziemy włóczyć się po
    sądach,
    > bo ma na wszystko papiery. Niestety, Zarząd ich nie posiada.
    > Dlatego od cżłonków odwołanego Zarządu będziemy dochodzić naprawienia szkody.
    >
    > Zgadzam się z tobą cogitku , ale rzeczywistość nie jest tak różowa jak
    myślisz,ja również jestem za tym aby zarząd odpowiadał za swoje grzechy a
    najbardziej za te popełniane świadomie lecz dam ci przykład prawdziwy kiedy
    pozwaliśmy do sądu osoby które zajmowały się nieruchomością i narobiły barłogu
    i wiesz co wyrok brzmiał umożenie ,potem było odwołanie z naszej strony ,potem
    umożenie i tak w kółko ,ostatecznie umorzono sprawe ostatecznie ze względu na
    niską szkodliwość czynu społecznego oraz braku wykrycia sprawców sic!Ja
    oczywiście chciałbym jak najbardziej aby te sprawy kończyły się pozytywnie dla
    wspólnoty ale w naszym kraju.. Dlatego napisałem tak o tym kontrolowaniu i
    zapobieganiu .A jeżeli piszesz że zarząt nie posiada rzadnych papierów a
    administrator je ma , to nie chce krakać ale właśnie między innymi i z tego
    powodu została umorzona nasza sprawa bo osoby te robiły to na gębę i nie został
    rzaden ślad a sąd sądem po co sobie zawracać głowę umożyć i sprawa zakończona.
    > Nie wiem jak to jest w waszym przypadku ale to może być kolejna umożona
    sprawa choć życzę sukcesów . pozdrawiam .centusiaczek

    >
  • cogito-44 14.04.07, 20:09
    cento11 napisał:

    .A jeżeli piszesz że zarząt nie posiada rzadnych papierów a
    > administrator je ma , to nie chce krakać ale właśnie między innymi i z tego
    > powodu została umorzona nasza sprawa bo osoby te robiły to na gębę i nie został
    >
    > rzaden ślad a sąd sądem po co sobie zawracać głowę umożyć i sprawa zakończona.
    > > Nie wiem jak to jest w waszym przypadku ale to może być kolejna umożona
    > sprawa choć życzę sukcesów . pozdrawiam .centusiaczek
    >
    Witam ponownie.
    A więc jest tak.
    Zarząd, trzy lata temu, podpisał z pewną Spółką umowę o admistrowanie. Z
    4-roosobowego Zarządu umowę tę podpisały 3 osoby. Tę czwartą ,od samego początku
    odsunięto od decydowania o finansach, pozostawiająć jedynie dostęp do wglądu do
    konta bankowego. Dzięki temu ta czwarta osoba wykryła przekręty finansowe. Za to
    Zarząd, podając nieprawdziwe informacje, doprowadził do usunięcia jej z Zarzadu
    uchwłą obiegową. Całej sprawy nie będę opisywał, bo zbyt długa i skomplikowana.
    Po wielu trudach, pod koniec ubiegłego roku, udało się odwołać cały poprzedni
    Zarząd. Do nowego weszła między innymi właśnie ta usunięta osoba. W sumie mamy
    Zarząd dwuosobowy.
    I ten Zarząd, pierwsze co zrobił, wypowiedział umowę administratorowi. Było to
    tak nagłe i niespodziewane, że roczne sprawozdanie, jakie przedstawił
    admiistrator ( na kilka dni przed wygaśnięciem umowy) obnażyło nie tylko bałagan
    finansowy, ale straty. Wynikły one z (nazwijmy to)rozdawnictwa pieniędzy
    Wspólnoty dla administratora, bez podstawy do tych wypłat.
    Jest również taki kwiatek, że ta "wspaniała trójka" podpisała umowę o
    administrowanie bez podjęcia uchwały ustalającej wynagrodzenie admiistratora
    oraz kosztów zarządu.
    Uchybienia tego dopatrzył sie jeden właściciel i przez 3 lata nie płacił tych
    pozycji, wyraźnie tozaznaczając na dowodach wpłat, że płąci za to, z czego korzysta.
    Teraz nie ma żadnej podstawy prawnej, aby od niego dochodzić aległości, bo niby jak.
    Zatem Wspólnocie pozostaje jedynie dochodzić tych pieniędzy od członków
    odwołanego Zarządu.
    Uważam, że podstawą do tych żądań może być analogia do winy kierowców.
    Po co pchali się za kierownicę, skoro nie potrafili prowadzić i doprowadzilio do
    katastrofy.
    Narazie szukam opinii prawnej na ten temat. Wyliczenia szkód finansowych już
    mam. Winnych też.




  • cento11 14.04.07, 20:34
    cogito-44 napisał:

    > cento11 napisał:
    >
    > .A jeżeli piszesz że zarząt nie posiada rzadnych papierów a
    > > administrator je ma , to nie chce krakać ale właśnie między innymi i z te
    > go
    > > powodu została umorzona nasza sprawa bo osoby te robiły to na gębę i nie
    > został
    > >
    > > rzaden ślad a sąd sądem po co sobie zawracać głowę umożyć i sprawa zakońc
    > zona.
    > > > Nie wiem jak to jest w waszym przypadku ale to może być kolejna umo
    > żona
    > > sprawa choć życzę sukcesów . pozdrawiam .centusiaczek
    > >
    > Witam ponownie.
    > A więc jest tak.
    > Zarząd, trzy lata temu, podpisał z pewną Spółką umowę o admistrowanie. Z
    > 4-roosobowego Zarządu umowę tę podpisały 3 osoby. Tę czwartą ,od samego
    początk
    > u
    > odsunięto od decydowania o finansach, pozostawiająć jedynie dostęp do wglądu
    do
    > konta bankowego. Dzięki temu ta czwarta osoba wykryła przekręty finansowe. Za
    t
    > o
    > Zarząd, podając nieprawdziwe informacje, doprowadził do usunięcia jej z
    Zarzadu
    > uchwłą obiegową. Całej sprawy nie będę opisywał, bo zbyt długa i
    skomplikowana.
    > Po wielu trudach, pod koniec ubiegłego roku, udało się odwołać cały poprzedni
    > Zarząd. Do nowego weszła między innymi właśnie ta usunięta osoba. W sumie mamy
    > Zarząd dwuosobowy.
    > I ten Zarząd, pierwsze co zrobił, wypowiedział umowę administratorowi. Było to
    > tak nagłe i niespodziewane, że roczne sprawozdanie, jakie przedstawił
    > admiistrator ( na kilka dni przed wygaśnięciem umowy) obnażyło nie tylko
    bałaga
    > n
    > finansowy, ale straty. Wynikły one z (nazwijmy to)rozdawnictwa pieniędzy
    > Wspólnoty dla administratora, bez podstawy do tych wypłat.
    > Jest również taki kwiatek, że ta "wspaniała trójka" podpisała umowę o
    > administrowanie bez podjęcia uchwały ustalającej wynagrodzenie admiistratora
    > oraz kosztów zarządu.
    > Uchybienia tego dopatrzył sie jeden właściciel i przez 3 lata nie płacił tych
    > pozycji, wyraźnie tozaznaczając na dowodach wpłat, że płąci za to, z czego
    korz
    > ysta.
    > Teraz nie ma żadnej podstawy prawnej, aby od niego dochodzić aległości, bo
    niby
    > jak.
    > Zatem Wspólnocie pozostaje jedynie dochodzić tych pieniędzy od członków
    > odwołanego Zarządu.
    > Uważam, że podstawą do tych żądań może być analogia do winy kierowców.
    > Po co pchali się za kierownicę, skoro nie potrafili prowadzić i doprowadzilio
    d
    > o
    > katastrofy.
    > Narazie szukam opinii prawnej na ten temat. Wyliczenia szkód finansowych już
    > mam. Winnych też.
    >
    > Powodzenia , choć sam jestem członkiem zarządu jestem oczywiście jak
    najbardziej za tym aby sprawy te doporowadzić do końca, absolutnie nie staję po
    sstronie takich nieuczciwych osób które wykorzystują zaufanie dane im przez
    innych ale jednocześnie właściciele muszą być jednak bardziej
    śświadomi ,szczególnie podczas podejmowania uchwał , muszą wiedzieć co dzieje
    się w ich własności bo sami też jednak ponoszą konsekwencje swych wyborów
    zwłaszca firmowanych swym podpisem na uchwale. No cóż kiedy jest już za póżmno
    wiadomo pozostaje walka , walkka o swoje i każdy to rozumie .
    > Nawiążę jeszcze na moment do tego co napisałeś o liczbie członków zarządu i
    całym zamieszaniu jakie tam miało miejsce. Dobrze jest ,że w twoim przypadku
    choć jeden z nich okazał się uczciwy i zaczoł działać . Wniosek taki ,że do
    zarządu wybierać należy zawsze parę osób a jak znajdzie się jeszcze mądrych i
    uczciwych to już sukces.
    >
    >
  • immer2 14.04.07, 21:35
    To Twoje opowiadanie nie trzyma się sensu - powiem krótko robisz z siebie
    oszołoma , jakich wielu we wspólnotach. Pieniactwo sądowe na szczęście jest
    przez sądy tępione i chwała im za to. Duralex set lex.
  • cogito-44 14.04.07, 23:15
    immer2 napisał:

    > To Twoje opowiadanie nie trzyma się sensu - powiem krótko robisz z siebie
    > oszołoma , jakich wielu we wspólnotach. Pieniactwo sądowe na szczęście jest
    > przez sądy tępione i chwała im za to. Duralex set lex.

    To ma się odnosić do mnie?
    A jaki bezsens zauważyłeś w mojej wypowiedzi?
    Że starzy, mniej zaradni i nie potrafiący nadążyć za zmianami ludzie dostali się
    w ręce cwaniaków, którzy zrobili Im wodę w mózgach, przy tym wyciągając tym
    biednym ludziom pieniądze z kieszeni bezczelnie i świadomie?
    Dowody na to są mocne. Bez umowy, a tylko na t.zw. "gębę" Zarząd wypłacał
    administratowi za usługi, które nie były ewidencjonowane. Dowolnośc ta pozwalała
    na branie pieniążków w dowolnej kwocie. Ponadto płacono za koszty własne Spółki,
    bo tak sobie życzył pan adminsitrator. Na to też nie było żadnego papierka. Ale
    to jeszcze nic.
    Jeżeli mnie uważasz za pieniacza sadowego, to jak określisz licencjonowanego
    zarządcę, który, pomimo podjętej uchwały, nie przekazuje pieniędzy Wspólnoty z
    konta swojej Spółki na rachunek bankowy WM, w sprawozdaniu rocznym wykazuje
    wirtualne pieniądze ( kilkanaście tyś. zł), a zgodnie z wyciągiem bankowym na
    rachunku WM jest TYLKO 300,- zł? Gdzie ta reszta?
    Przez cały rok, pomimo uchwały, nadal wchodzi w bezprawne posiadanie pieniędzy
    WM, przejmując wszystkie wpłaty, jakie dokonywali własciciele w kasie Spółki, a
    na rachunek WM przekazywał tylko tyle, aby starczyło na bieżące przelewy.
    I wyobraź sobie teraz taki scenariusz, że pięknego dnia Spółce blokują rachunek
    bankowy.
    Zagrożenie to było realne, gdyż administrator ma już dwa wyroki sadowe za
    przestępstwa przciwko mieniu. I z taki to osobnikiem kolaborował nasz, wybrany
    demokratycznie, Zarząd.
    Opisanie wszystkiego zajęło by mi czas do rana, więc może wystarczy.
    I ja, oszołom i pieniacz sądowy, jak raczyłeś mnie nazwać, chcę tylko odzyskać
    swoje i nasze pieniądze od osób, które zobowiązały się ich pilnować w naszym
    imieniu.
    I właśnie od tego są sądy, aby takim cwaniakom uprzykszyć życie i by nie
    cieszyli się, że kogoś wykiwali.

    A tak na marginesie, skoro uważasz, że we Wspólnotach jest mnóstwo takich
    oszołomów, to skąd tyle problemów poruszanych na Forum?
    Dlaczego tak trudno niektórym uzyskać wgląd do dokumentów, zmienić zarząd lub
    administratora?
    Co takiego jest, że ludzie ich nie chcą, a oni trzymają się przy władzy?
  • immer2 15.04.07, 13:25
    Ty masz jednak coś z głową nie w porządku. Pieprzysz bez sensu w swoich postach, jeden zaprzecza drugiemu, w jednym poście kilka zdań sprzecznych ze sobą wyciągniętych z innych wątków, innych autorów i różnych wspólnot. Może w ten sposób chcesz zrwócić na siebie uwagę swoimi narcystycznymi wypowiedziami. Na szczęście wrażenia to na innych forumowiczach nie robi, bo Bozia im rozumu nie żałowała. O co Tobie tak naprawdę chodzi? Z Twoich postów wynika jedynie tyle, że Ty nie masz żadnych problemów nurtujących wspólnoty mieszkaniowe, a jedeynie coś gdzieś usłyszałeś, coś przeczytałeś, użyłeś CTR+C, potem CTR-V wyprodukowaleś jakiegoś gniota, który za przeproszeniem kupy się tylko trzyma i masz dobre samopoczucie i satysfakcje, że ktoś czyta te żałosne wypociny. Człowieku ty masz problemy sam ze sobą, zmień może grupę dyskusyjną na psychol.pl, zgloś się do poradni AA i dowiedz się na koniec zanim napiszesz, co autorzy, których problemy w tak nieudolny sposób przedstawiasz mieli naprawdę na myśli.
  • ssocratesowa 15.04.07, 13:54
    Rozumiem sytuację, bo w mojej wspólnocie jest podobnie. Niedouczony, nieświadomy zarząd, (były już) administrator, który mataczy, w rocznym rozliczeniu finansowym podaje kwoty wzięte z sufitu, po prośbie zarządu aby skorygował i podał właściwe dane - podaje jeszcze bardziej nieprawdopodobne, naciąga na faktury za niewykonane usługi.... dużo by pisać, w każdym razie 1 członek zarządu umie liczyć i chce rozliczyć byłego administratora atu nikogo do współpracy (że o poparciu nie wspomnę!)

    Immer2 chyba sam jest oszołomem albo żyje na księżycu, bo nie dopuszcza do myśli, że takie sytuacje (przekręty, niejasne rozliczenia itp.) się zdarzają ;(
    A jeżeli osoby, które chcą wyjaśniać, porządkować pewne sprawy dla dobra wspólnoty są nazywane pieniaczami, to... immer2 chyba jest zarządcą lub administratorem: 1. idealnym* 2. Aniołem z Alternatywy4* (*niepotrzebne skreślić)
    --
    wiem, że nie wiem
  • babczyk 15.04.07, 15:43
    Masz wiele racji ssocratesowa.

    Wszędzie gdzie jest to możliwe, starają sie zochydzić działania właścicieli.

    I nie robią to właściciele którzy i tak sie niczym nie interesują ale
    członkowie zarządów czy też zarządcy. Dlatego mamy i tutaj to z czym spotykamy
    sie w naszych wspólnotach.

    Na temat rozliczeń nie będę sie wypowiadał bo teraz dopiero widzą jak sie łupi
    wspólnoty na ich dosłownie, własne życzenie.
    Bo jak nazwać to że udziela sie absolutorium rozliczeniu rocznemu w sytuacji
    gdy nikt a to dosłownie nikt nie sprawdził czy te podane fakty maja pokrycie w
    rzeczywistości.
    A zarząd podpisuje wszystko co mu administrator podsunie pod nos a ty świadomy
    oszustw czy przekrętów właścicielu się męcz dla siebie a w rzeczywistości dla
    innych.
    A ci inni mają cie tam gdzie nie dochodzi słońce. I to głęboko.
  • immer2 15.04.07, 18:43
    ssocratesowa napisała:

    > Rozumiem sytuację, bo w mojej wspólnocie jest podobnie. Niedouczony, nieświadom
    > y zarząd, (były już) administrator, który mataczy, w rocznym rozliczeniu finans
    > owym podaje kwoty wzięte z sufitu, po prośbie zarządu aby skorygował i podał wł
    > aściwe dane - podaje jeszcze bardziej nieprawdopodobne, naciąga na faktury za n
    > iewykonane usługi.... dużo by pisać, w każdym razie 1 członek zarządu umie licz
    > yć i chce rozliczyć byłego administratora atu nikogo do współpracy (że o poparc
    > iu nie wspomnę!)
    >
    > Immer2 chyba sam jest oszołomem albo żyje na księżycu, bo nie dopuszcza do myśl
    > i, że takie sytuacje (przekręty, niejasne rozliczenia itp.) się zdarzają ;(
    > A jeżeli osoby, które chcą wyjaśniać, porządkować pewne sprawy dla dobra wspóln
    > oty są nazywane pieniaczami, to... immer2 chyba jest zarządcą lub administrator
    -------------------------------------------------------------------------
    Muszę Was zmartwić albo pocieszyć (*niepotrzebne skreślić). Jestem prawnikiem, do którego zwracają się również właściciele nieruchomości mieszkaniowych. Z praktyki mogę Wam powiedzieć, że najczęściej twierdzą, że ktoś ich okrada, przywłaszacza sobie ich mienie (innych przykładów już nie będę przytaczał). Po zbadaniu sprawy okazuje się, że nijak to co w ciasnych/kwadratowych głowach się poczęło nie ma się w żaden sposób do przekrętów, naruszeń prawa (badanych pod kątem kilku gałęzi). Co nie znaczy, że takie przypadki nigdzie nie występują. Powiedzćie jak to się dzieje, że opowieści dziwnej treści tzw. szalonych głów - czytaj poprawnie pieniaczy/oszołomów nie stanowią naruszenia norm prawnych. Wytłumaczę Wam w skrócie dlaczego. Otóż tzw. właściciele jak słusznie SSocratesowa zauważyła nie mają wiedzy. Brak wiedzy skutkuje tym, że w głowach rodzą się niestworzone opowieści, często rodem z horroru. Musicie w końcu zrozumieć i zapamiętać raz na zawsze, że normy prawne tworzy państwo, a nie jacyś niedouczeni (bez obrazy - nie każdy musi się znać na prawie) właściciele.
    Najczęściej jest tak, że ktoś coś usłyszał, potem sobie coś dopowiedział (przypomnijcie sobie z dzieciństwa zabawę w głuch telefon ), zmienił treść plotki, która ewoluując narasta do rangi poważnego problemu. A jeszcze jak kilku oszołomów ma skłonności do konfabulacji, to na światło dzienne wychodzą taki kwiatki jak rzeczonego Cogito-44. Na koniec jakiś oszołom trafia do mnie i jest spuszczany na przysłowiowe drzewo - bo nikt poważny nie zajmuje się plotkami. Zamiast pisać sobie Crime Story weźcie się do pracy, uczcie się i słowo "przekręt" postarajcie się zdefiniować i umieścić w ramach obowiązująch norm prawnych. Agatą Christie to na tych forach nie zostaniecie.

    ----------------------------------------------------------------------
    > em: 1. idealnym* 2. Aniołem z Alternatywy4* (*niepotrzebne skreślić)
  • ssocratesowa 15.04.07, 20:10
    Nieśmiało powiem, że budzące w Tobie wstręt wyrazy "przekręt" i "pieniacz" oznaczają nic innego jak "niezgodne z prawem (zewnętrznym i wewnętrznym wspólnoty)" oraz "osoba domagająca się rzeczowego, jasnego i zgodnego z prawem (j.w.) wyjaśnienia" niezgodności stanu faktycznego (finansów - wydatków rozliczeń), z tym podawanym przez administratora.

    Jeżeli dużo mówi się o TYCH SPRAWACH na tym forum (nie tylko niejaka ssocratesowa oraz słynny babczyk, ale wiele innych wspólnotowiczów), tzn., że:
    1. Problem istnieje
    2. Ze względu na brak zainteresowania wielu właścicieli tylko wybrani się nim interesują
    3. Ze względu na powyższe jako Don Kichoty mają (prawie) związane ręce (utrudnianie dostępu do informacji przez)
    4. Aby udowodnić przed sądem swoje racje należy ponieść koszty, na które nie mogą (nie chcą) sobie pozwolić w/w.
    5. Prawnicy mogą zrobić wiele albo to, co chcą w danej sprawie (wiem, co mówię - z autopsji)

    Ergo:
    Nie wnioskuj, że TAKIE SPRAWY są poruszane przez pieniaczy, lecz przede wszystkim przez P.T. WŁAŚCICIELI ZAINTERESOWANYCH NIE TYLKO SWOIMI SPRAWAMI
    --
    wiem, że nie wiem
  • babczyk 15.04.07, 21:07
    immer2 napisał:

    > Muszę Was zmartwić albo pocieszyć (*niepotrzebne skreślić). Jestem
    > prawnikiem, do którego zwracają się również właściciele nieruchomości
    > mieszkaniowych.

    Sądzę że po pomoc zwracają się do właściwej osoby, ale czy na pewno?

    >Z praktyki mogę Wam powiedzieć, że najczęściej twierdzą, że ktoś ich okrada,
    >przywła szacza sobie ich mienie (innych przykładów już nie będę przytaczał).

    Twierdzą, czy też mają na to niezbite dowody , chociażby w postaci rozliczeń
    rocznych których to nie byli w stanie sprawdzić z materiałem źródłowym czy tez
    innych a mocnych dowodów.
    Ja i wielu tu forumowiczów jak chociażby cogito-44 , ssocratesowa i wielu
    innych mówiąc tu o okradaniu czy przywłaszczaniu, mamy na to dowody.
    Bo nie można kogoś nazwać złodziejem nie mając na to dowodów. A np. w moim
    przypadku chociażby rozliczenie roczne jest w wielu miejscach pobożnym
    życzeniem.

    Jak chociażby wpisanie poniesionej straty jako przychód na nowy okres
    rozliczeniowy.

    Niemożność sprawdzenia faktur czy umów z wykonawcami nie pozostawia wiele do
    myślenia, dlaczego tak się dzieje. Po przeanalizowaniu dostępnych dokumentów
    wychodzi tylko jedno. Totalne oszukiwanie właścicieli.

    > Po zbadaniu sprawy okazuje się, że nijak to co w ciasnych/kwadratowych
    >głowach się poczęł o nie ma się w żaden sposób do przekrętów, naruszeń prawa
    >(badanych pod kątem kilku gałęzi).


    To zdanie dyskredytuje twoją wiarygodność jako prawnika. Ciasne i kwadratowe
    głowy. Czy napewno sa tylko wsród właścicieli mieszkań? Jak życie pokazuje że
    jest wprost przeciwnie.
    I mówi to facet który za porady dla tych z ciasnymi i kwadratowymi głowami
    bierze kasę. Bez komentarza.

    >Co nie znaczy, że takie przypadki nigdzie nie występują.

    Ale negujesz ten fakt w całej swej wypowiedzi.

    >Powiedzćie jak to się dzieje, że opowieści dziwnej treści tzw. szalonych głów -
    >czytaj poprawnie pieniaczy/oszołomów nie stanowią naruszenia norm prawnych.
    >Wytłumaczę Wam w skrócie dlaczego.

    Nie musisz już tłumaczyć nazywając właścicieli którzy przyszli do ciebie po
    pomoc jeszcze płacąc ci za to słowami, wypowiedzonymi powyżej.

    >Otóż tzw. właściciele jak słusznie SSocratesowa zauważyła nie mają wiedzy.
    >Brak wiedzy skutkuje tym, że w głowach rodzą się niestworzone opowieści,
    >często rodem z horroru. Musicie w końcu zrozumieć i zapamiętać raz na zawsze,
    >że normy prawne tworzy państwo, a nie jacyś niedouczeni (bez obrazy - nie
    >każdy musi się znać na prawie) właściciele.

    Chłopie. Czy sobie robisz jaja. Normy prawne tworzy państwo? To znaczy kto?
    Później zapoznaj się z wieloma wyrokami wydanymi przez przedstawicieli tegoż
    państwa.
    Jedne wyroki są cacy a inne be. Sam swego czasu przytaczałem wyrok sądu
    katowickiego na którym to zdecydowana większość na tym forum nie pozostawiła
    suchej nitki.
    Jest też wiele wyroków i ustaw które są warte tyle ile ich autorzy. A często
    tworza praco ci co maja z nim najmniej do czynienia .

    > A jeszcze jak kilku oszołomów ma skłonności do konfabulacji, to na światło
    >dzienne wychodzą taki kwiatki jak rzeczonego Cogito-44. Na koniec jakiś
    >oszołom trafia do mnie i jest spuszczany na przysłowiowe drzewo - bo nikt
    >poważny nie zajmuje się plotkami.

    Przegiąłeś pałę nazywając chociażby jednego walczącego o swoje prawa
    właściciela, oszołomem. W niedawnym a już byłym systemie podniesienie ręki na
    władzę, groziło jej odrąbaniem lub utratą życia. Widzę, że jesteś jednak nie
    reformowalny i całym swym jestestwem tkwisz, w starym systemie.
    Bo nie mogę pojąć tego że ktoś przychodzi do ciebie podzielić się plotkami i
    jeszcze za to zapłacić.

    Tak jak napisałem. Cała twa wypowiedź jest jednym totalnym dołowaniem
    właścicieli racząc ich komplementami w postaci, że mają ciasne i kwadratowe
    głowy czy są oszołomami których spuszczasz z drzewa.

    >Zamiast pisać sobie Crime Story weźcie się do pracy, uczcie się i
    >słowo "przekręt" postarajcie się zdefiniować i umieścić w ramach obowiązująch
    >norm prawnych. Agatą Christie to na tych forach nie zostaniecie.

    Jeśli jest mowa o robieniu porządku, warto go zacząć szanowny panie, od siebie.
    A Agatę Christie, zostawmy w spokoju.
  • jaktos 16.04.07, 18:19
    analizując Wasze wypowiedzi dochodzę do wniosku, że nikt nie miał jednak z taką
    sprawą do czynienia. Mam na myśli proces cywilny - powództwo o odszkodowanie.
    Niektórzy mylą tutaj proces cywilny z doniesieniem do prokuratury. To są dwie
    różne kwestie. Przy procesie cywilnym trzeba po prostu wyłożyć gotówkę.
  • xxxll 16.04.07, 18:25
    jaktos napisała:

    > analizując Wasze wypowiedzi dochodzę do wniosku, że nikt nie miał jednak z
    > taką sprawą do czynienia. Mam na myśli proces cywilny - powództwo o
    > odszkodowanie.



    Bez obrazy . My mamy doczynienia z normalnymi wspólnotami oraz właścicielami
    lokali.
  • jaktos 17.04.07, 11:03
    > Bez obrazy . My mamy doczynienia z normalnymi wspólnotami oraz właścicielami
    > lokali.

    bardzo merytoryczna wypowiedź - dziękuję
  • miro_mx 06.04.07, 10:29
    Problem w tym, że Sądy korzystają z bogatej gamy wiedzy, które w naszej ocenie
    nie widzimy żadnych zbieżności. Ustawodawcy tworząc uowl stworzyli „twór” gdzie
    po 12-tu latach nie wiadomo do końca, i w jaki sposób tak naprawdę przyczepić
    WM! Fakt KSH również ma zastosowanie do wspólnot, o czym boleśnie przekonał się
    Paweł.

    W przypadku umyślnego wyrządzenia szkody, każdy z członków zarządu obowiązany
    jest solidarnie do naprawienia szkody w pełnej wysokości, o czym jest mowa w kc
    art. 415 do tego można zastosować również art. 441. Życie, życiem a
    odpowiedzialność jest duża pod warunkiem udowodnienia winy!

    Pozd.
    Miro
  • oshin22 06.04.07, 11:00
    > Problem w tym, że Sądy korzystają z bogatej gamy wiedzy, które w naszej ocenie
    > nie widzimy żadnych zbieżności. Ustawodawcy tworząc uowl stworzyli „twór gdzie
    > po 12-tu latach nie wiadomo do końca, i w jaki sposób tak naprawdę przyczepić
    > WM! Fakt KSH również ma zastosowanie do wspólnot, o czym boleśnie przekonał się
    > Paweł.

    Wiesz, śmiem twierdzić, że taki sąd nie bardzo wie o co chodzi i nie rozróżnia
    wspólnoty mieszkaniowej od wspólnoty pierwotnej. Wyrok jest wyrok i trzeba go
    respektować lub próbować apelacji. Ale takie orzecznictwo jak wyżej, wynika z
    KOMPLETNEJ niewiedzy jak funkcjonują wspólnoty oraz zastosowaniu prawa, jakie
    sie zna w danej chwili...Wierz mi miałem okazje być "wokół" kilku takich spraw i
    są Sądy, które znaja się na rzeczy i chcą rozwiązać problem ale są też niestety
    na ogół sędziowie indolenci...
    Sorrki ale to jest właśnie rzeczywistość w której sąd wydał nakaz zapłaty
    "odprawy" dla byłej administratorki pomimo tego, że dostała NATYCHMIASTOWE
    wypowiedzenie za defraudacje pieniędzy wspólnoty... ale co tam i tak ludzie
    zapłacą...

    Idąc dalej - zaraz sądy będą wydawać wyroki w sprawach wspólnot opierając się o
    prawo o ruchu drogowym. A może lepiej kodeks Hammurabiego ?

    A Kodeks Cywilny - jak najbardziej :

    art1 UoWL :
    Art. 1. 1. Ustawa określa sposób ustanawiania odrębnej własności samodzielnych
    lokali mieszkalnych, lokali o innym przeznaczeniu, prawa i obowiązki właścicieli
    tych lokali oraz zarząd nieruchomością wspólną.
    2. W zakresie nie uregulowanym ustawą do własności lokali stosuje się przepisy
    Kodeksu cywilnego.

    Pozdrawiam,
    M.
  • xxxll 05.04.07, 22:21
    jaktos napisała:

    > Droga Majkowo to chyba nie jest aż tak wyjątkowe, XXXL napisał, że niejaki
    > Babczyk z jakiś Gór tak zrobił


    I do dzisiaj mu się to czkawką odbija . No cóz jak się dekarz, wspierany
    urzędnikiem komunalnym, bierze za donosy sądowe, bo mu sie wydaje,że wszystkie
    rozumy pozjadał i tylko on ma słuszną racje to iak kończy. Trochę kasy stracił
    a teraz sie wyżywa na wszystkim i na wszystkich.
  • babczyk 06.04.07, 11:25
    Nic dodać, nic ująć.

    Ta odpowiedź, mówi sama za siebie.
    Po co pisać jakiś dyrdymały w stosunku do tego osobnika zaśmiecając
    niepotrzebnie to forum.

    Plótł i plecie dalej swe dyrdymały wyżywając na tych myślących inaczej aniżeli
    on. Bardzo mu nie w smak, że jest przynajmniej jeden właściciel, bardziej
    kumaty od niego.
    Poczytaj sobie jego wypociny o wiele wcześniejsze. Sama radość.

    Mam tylko tyle szczęścia że nie mieszkam w jego wrocławskim, kołchozie.
  • jaktos 06.04.07, 13:27
    Po co pisać jakiś dyrdymały w stosunku do tego osobnika zaśmiecając
    > niepotrzebnie to forum.
    ja tam lubie XXXL -a, uważam, że jest bardzo zabawny, chyba nie traktujesz jego
    wypowiedzi tak bardzo poważnie?
  • backlash 07.04.07, 01:48
    XXXL jest OK, przynajmniej pisze często do rzeczy
  • teyi 07.04.07, 16:59
    xxx.ll napisał:
    > Chyba chciałeś napisać; xxxll jest KO, przynajmniej pisze NIE do rzeczy!
    > Ściana według xxxll?


    Uderz w stół a......


    ...Babczyk się odezwie,
    Nie sil sie Babczyk, ty i tak trollem tu jesteś
    a smród za tobą ciągnie się...jak twe wpisy.

    XXXLL nie daj się sprowokować
    Mokrego Dyngusa ...choć zapowiadaja przymrozki.
    Siemka.
  • babczyk 07.04.07, 18:45
    Jędruś vel teyi, xxxll itd. Zapoznaj się z tymi wypowiedziami jeszcze raz.

    I odwal sie odemnie.

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=523&w=49941254&a=52737382
    Jeśli chcesz, to podeśle więcej takich kwiatków na twój temat i z toba w roli
    głównej.

    Dla zainteresowanych.

    Wystarczy w przeglądarce wpisać xxxll i zapoznać sie z wypowiedziamie orła z
    licencją.

    On nie jest zarządcą wspólnot ale ....kołchozów.
  • jaktos 08.04.07, 21:29
    łeeeeeeeeeee, nic ciekawego na tym forum, same jakieś osobiste przytyki. "XXXL
    to,XXXL tamto, Babczyk siamto". To raczej kółko wzajemnej adoracji. Wypisuje się
    stąd na zawsze.
  • pyckal 13.04.07, 02:02
    jaktos napisała:
    > łeeeeeeeeeee, nic ciekawego na tym forum, same jakieś osobiste przytyki. "XXXL
    > to,XXXL tamto, Babczyk siamto". To raczej kółko wzajemnej adoracji. Wypisuje
    > się stąd na zawsze.

    No to spie..j. Kij na drogę.

    --
    Baron, Ciumkała, Pyckal.
    Koński Psi Interes
  • babczyk 13.04.07, 13:29
    Przecież, ta wypowiedź pyckal - a śmierdzi na kilometr, Andrzejem Btrodziakiem
    vel xxxll, teyi itd.
  • xxxll 14.04.07, 09:26
    babczyk napisał:

    > Przecież, ta wypowiedź pyckal - a śmierdzi na kilometr, A.B. vel xxxll, teyi
    itd.

    Babczyk tobie juz całkiem odbiło, że cenzurujesz własne wypociny.
    Jak chcesz to ci podeśle innetwoje wypociny, bedziesz miał co "cenzurować"
  • babczyk 14.04.07, 19:48
    Jędrusiu z Wrocławia.

    Chętnie zapoznam sie ja i inni, z moimi według ciebie , wypocinami. Dlaczego?

    Ano dlatego że, na 10 forumowiczów w 8 przypadkach występuje twoja osoba pod
    jakże wieloma, nickami.

    Czytając twoje przedruki z gazet oraz zadane pytania i udzielone odpowiedzi
    wiem, że pozostała już tylko nieliczna garstka forumowiczów, nieświadomych
    twojej obecności pod jakże wieloma innymi nickami .

    A przecież takie nicki jak xxxll , teyi, a.boll, berta40,goscdw,znj2, zlotkos,
    kamilh1,to jest_mysl,j.doro, dyzio61,emmiszkiewicz, gutmir, ceniek2, fipo2,
    bbabczyk, ba0bab, wielki_garownik , wielki_garownik2, klawi1, urrsus,
    backlashi, renata200811, tomkus56, asia004 czy egondw itd. winny dać wiele do
    myślenia chociażby, pod względem, ortografii.

    Można jeszcze dopisać szereg innych twych nicków , ale po co?

    Chętnie więc zapoznam się obietnicą że..> Jak chcesz to ci podeśle innetwoje
    wypociny, bedziesz miał co "cenzurować"<

    Jeśli nie będzie normalnie to przynajmniej, będzie wesoło.

    A tę rozrywkę zapewnia nam, xxxll, itd. Warto zapytać, jaki ma w tym cel lub
    też, co chce ugrać dla siebie.

    Wielcy i normalni tego forum dawno zniknęli, ale za to pozostał jakże wielki
    mąż opatrzności w osobie Andrzeja Brodziaka z Wrocławia ze słynną kombatancko
    nadaną licencją 4608 pracujący w takich firmach jak EXIST II czy EXIST III.

    Wypowiedzi na tym forum jak i efekt końcowy świadczą o wysokim poziomie
    twojego………de…..mu.

    www.wspolnota.net.pl/viewtopic.php?t=319&highlight=zbanowanie+xxxlla
  • cogito-44 14.04.07, 20:14
    babczyk napisał:

    > Jędrusiu z Wrocławia.
    >
    > Chętnie zapoznam sie ja i inni, z moimi według ciebie , wypocinami. Dlaczego?

    Nie chciałbym się wmieszać pomiedzy WAs, ale temat do rozwiązania jest zupełnie
    inny.
    Chodzi o odpowiedzialność Zarządu WM.

    To według Was, można ich podać do sądu i będą musieli Wspólnocie zwrócić forsę,
    czy nie?

    Jak macie coś z prawa na ten temat, to bardzo proszę podrzućcie mi na posta.

    Z góry dziękuję i pozdrawiam babczyka i xxxll.
  • xxxll 14.04.07, 23:38
    Nigdy nie kłóć się, dyskutuj z idiotami. Sprowadzą cię do swojego poziomu
    i ....staniesz się , nawet nie bedziesz wiedział kiedy, jednym z nich.
  • xxxxxxxxxxxxxxxxxxxll 28.09.07, 19:02
    babczyk napisał:

    > Jędrusiu z Wrocławia.
    > Chętnie zapoznam sie ja i inni, z moimi według ciebie , wypocinami. Dlaczego?
    > Ano dlatego że, na 10 forumowiczów w 8 przypadkach występuje twoja osoba pod
    > jakże wieloma, nickami.
    >
    > Czytając twoje przedruki z gazet oraz zadane pytania i udzielone odpowiedzi
    > wiem, że pozostała już tylko nieliczna garstka forumowiczów, nieświadomych
    > twojej obecności pod jakże wieloma innymi nickami .
    > A przecież takie nicki jak xxxll , teyi, a.boll, berta40,goscdw,znj2, zlotkos,
    > kamilh1,to jest_mysl,j.doro, dyzio61,emmiszkiewicz, gutmir, ceniek2, fipo2,
    > bbabczyk, ba0bab, wielki_garownik , wielki_garownik2, klawi1, urrsus,
    > backlashi, renata200811, tomkus56, asia004 czy egondw itd. winny dać wiele do
    > myślenia chociażby, pod względem, ortografii.
    > Można jeszcze dopisać szereg innych twych nicków , ale po co?
  • jaktos 13.04.07, 20:31
    pyckal napisał:


    > No to spie..j. Kij na drogę.


    żenujące nie sądzicie?
  • egondw 08.04.07, 06:53
    Popieram teyi-a; XXXLL nie daj sie sprowokować , trolle trza olewać (nie tylko
    woda) i to totalnie . - Nie będzie Troll pluł nam w ...
    Wesołych i tak dalej...
  • highrise 07.04.07, 07:47
    jaktos napisała:

    > tak sobie myślę żeby pozwać członków zarządu solidarnie o odszkodowanie za
    > wyrządzone szkody - podkreślam - poszczególnych członków a nie wspólnotę
    > mieszkaniową - robił ktoś coś takiego? Aż mnie ręce świerzbią żeby pozwy
    > napisać. Robił ktoś coś takiego?



    Witam Wszystkich!

    Nie mam wątpliwości, że poszkodowanymi w tej sprawie są właściciele lokali.
    Procedura postępowania powinna być następująca.
    1. Właściciele lokali podejmują uchwałę o odwołaniu członków zarządu wspólnoty
    mieszkaniowej, którzy działali na szkodę tej wspólnoty.
    2. Właścicie lokali wybierają nowy skład zarządu wspólnoty mieszkaniowej.
    3. Właściciele lokali podejmują uchwałę o pozwaniu byłych członków zarządu o
    zapłacenie odszkodowania wspólnocie mieszkaniowej i w tej uchwale upoważniają
    nowy zarząd lub inną osobę/osoby do reprezentowania wspólnoty mieszkaniowej
    przed sądem.

    Moim zdaniem właściciel lokalu nie może pozwać do sądu byłych członków zarządu
    wspólnoty mieszkaniowej o zapłacenie odszkodowania wspólnocie mieszkaniowej bez
    pełnomocnictwa, udzielonego przez właścicieli lokali, posiadających łącznie
    ponad 50% udziałów w nieruchomosci wspólnej. Fizycznie taki pozew w imieniu
    wspólnoty możesz złożyć, ale musisz się z tyn liczyć, że sprawę przegrasz i
    poniesiesz pewne straty finansowe.

    --
    e-mail: zarzadca21@neostrada.pl
  • jaktos 07.04.07, 10:06
    highrise napisał:
    moim zdaniem właściciel lokalu nie może pozwać do sądu byłych członków zarządu
    > wspólnoty mieszkaniowej o zapłacenie odszkodowania wspólnocie mieszkaniowej bez
    >
    > pełnomocnictwa, udzielonego przez właścicieli lokali, posiadających łącznie
    > ponad 50% udziałów w nieruchomosci wspólnej. Fizycznie taki pozew w imieniu
    > wspólnoty możesz złożyć, ale musisz się z tyn liczyć, że sprawę przegrasz i
    > poniesiesz pewne straty finansowe.

    witam, jednak się mylisz - wlaściciel z całą pewnością może pozwać na zasadzie
    art. 199 k.c. - nie musi byc pełnomocnikiem 50 proc. właścicieli. Ma legitymację
    do takiego procesu. Nie jest też konieczne odwołanie obecnego zarządu. Co do
    kosztów - każdy proces można przegrać, więc zawsze należy się liczyć ze stratami
    finansowymi - i na to właśnie ta klika liczy, ze nikomu nie będzie się chciało -
    zresztą właściwie to już sekta a nie klika. Jak zapłacą każdy z osobna to się
    może obudzą, o ile nie jest dla nich za późno, bo to zależy od tego jak daleko
    idące są skutki prania mózgów.
  • ola19801 07.04.07, 10:20
    Witam.
    Sprawę można wygrać indywidualnie gdy ma się mocne atuty a pozew dotyczyć
    bedzie zwrotu niewłaściwie wydanych środków w wysokości udziału składającego
    pozew.Nalezy występować z pozwem solidarnie do wszystkich członków zarządu.
  • jaktos 07.04.07, 11:10
    wydaje mi się, że niekoniecznie w wysokości udziału składającego pozew, moim
    zdaniem można o całą kwotę - to wynika wprost z przepisów kodeksu cywilnego
  • barbigirl 07.04.07, 20:35
    jaktos napisała:

    > tak sobie myślę żeby pozwać członków zarządu solidarnie o odszkodowanie za
    > wyrządzone szkody - podkreślam - poszczególnych członków a nie wspólnotę
    > mieszkaniową - robił ktoś coś takiego? Aż mnie ręce świerzbią żeby pozwy
    > napisać. Robił ktoś coś takiego?
    Oczywiście, każdy szanujący się właściciel ma przygotowanych klika pozwów,
    doniesień do prokuratury i w zależności od swojego kaprysu, fazy księżyca
    wyciąga sobie królika z kapelusza i się bawi. JA akurat wole pobawić się
    jajkami (wielkanocnymi oczywiście).
  • jaktos 08.04.07, 09:25
    > Oczywiście, każdy szanujący się właściciel ma przygotowanych klika pozwów,
    > doniesień do prokuratury i w zależności od swojego kaprysu, fazy księżyca
    > wyciąga sobie królika z kapelusza i się bawi. JA akurat wole pobawić się
    > jajkami (wielkanocnymi oczywiście).

    I niech się dzieje wola Boża. Amen.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka