Dodaj do ulubionych

Prawo sobie a Sądy obok

27.02.08, 21:43
Witam.
Od dłuższego czasu nie uczestniczę poprzez wypowiedzi w forum gdyż
bardzo obniżyło ono swój poziom. Ale uczestnictwo serafina powoduje,
że jest, z kim wymienić poglądy, chociaż nie zawsze się z nim
zgadzam.
W dniu dzisiejszy przeżyłem szok -Sąd Okręgowy w Szczecinie
(pierwsza instancja) uznał, że właściciele przegłosowując uchwałę
(5500/10000 udziałów) mają prawo narzucić wolę innym właścicielom –
w postaci podjęcia uchwały narzucającej zakup wiązanek pogrzebowych
dla umierających właścicieli i ich współmałżonków z wpłacanych
zaliczek przez właścicieli na koszty zarządu częścią wspólną
Proszę wszystkich o komentarz do wyroku, chociaż zasadą jest
niezawisłość i niezależność Sądu. Być może w tym przypadku ma
miejsce „falyndyzacja prawa”
Obserwuj wątek
    • wprost5 Re: Prawo sobie a Sądy obok 27.02.08, 23:58
      Przyznaję, że na skutek sporej ilości tzw. pyskówek niektórzy z nas
      moga mioec dośc tego forum. Ale od czasu do czasu mozna zagladnąć na
      nie i wyłowić jakieś rodzynki.
      Wracając do meritu spawy poruszonej przez ulota - wyrok sądu
      szczecińskiego, że cytowana przez niego uchwała wspólnoty o zakupie
      przez nią wiązanek na groby zmarłych współwłascicieli i ich
      małżonkow jest zgodna z prawem a więc obowiązuje wszystkich członków
      wspólnoty dla mnie osobiście jest skandaliczny! Bo nastąpiło po
      prostu literalne zastosowania brzmienia ustawy: większość ją
      przegłosowała a więc i obowiązuje ona wszystkich. Pewnie bylibyśmy
      w stanie podać wiele przykładów uchwał podobnego typu np. członkowie
      z niższych pięter wnoszą na plecach po schodach tych z wyższych
      pięter. Wydaje się ona absurdalna, ale rozumując w sposób w jaki to
      czyni sąd w Szczecinie, gdyby przegłosowałaby ja większość, to
      powinna obowiązywać! Ale sad powinien zbadać, czy taka uchwała nie
      narusza prawa mniejszości tych z parteru! Moim zadniem narusza i z
      tego względu powinna być uznana przez sąd za niezgodną z interesem
      niektórych mieszkańców i zasadami współżycia społecznego. Bo nie
      można bezmyślnie stosować prawa.
      Nie ma tu nic do rzeczy niezawisłość i niezależność sądu bo to nie
      to samo co idiotyzm. A zasada, że wyroków sądowych się nie
      krytykuje, została stworzona właśnie przez sędziów aby nie można
      było ich krytykować za opisane wyroki.
      Uważam, że wyroki takie jak cytowany wyrok należy bezwzględnie
      kytykować aby nie doszło w polskim wymiarze sprawiedliwości do
      jeszcze większych wynaturzeń i absurdów.
      • xxxll Re: Prawo sobie a Sądy obok 28.02.08, 06:12
        wprost5 napisał:

        > Nie ma tu nic do rzeczy niezawisłość i niezależność sądu bo to nie
        > to samo co idiotyzm. A zasada, że wyroków sądowych się nie
        > krytykuje, została stworzona właśnie przez sędziów aby nie można
        > było ich krytykować za opisane wyroki.
        > Uważam, że wyroki takie jak cytowany wyrok należy bezwzględnie
        > kytykować aby nie doszło w polskim wymiarze sprawiedliwości do
        > jeszcze większych wynaturzeń i absurdów.




        Wyrok może i jest zły, ale jest. Gorzej by było, gdyby go nie
        było ...wtedy to by się narobiło...ci z "parteru" kazali by sobie
        płacić , tylko za co? Za sąsiedzką przysługę? Odruch ludzki?

        A czy namawianie do destabilizacji państwa (odmowy stosowania zasad
        prawnych - dyscypliny) nie jest karalne?

    • xxxll Re: Prawo sobie a Sądy obok 28.02.08, 06:04
      Nie znajac treści pozwu trudno się wypowiadać na temat "rokowań"
      dalszych losów w sądach, ale ...szanse zawsze są 50/50....


      ulot napisał:
      > W dniu dzisiejszy przeżyłem szok -Sąd Okręgowy w Szczecinie
      > (pierwsza instancja) uznał, że właściciele przegłosowując uchwałę
      > (5500/10000 udziałów) mają prawo narzucić wolę innym właścicielom –
      > w postaci podjęcia uchwały narzucającej zakup wiązanek
      > pogrzebowych dla umierających właścicieli i ich współmałżonków z
      > wpłacanych zaliczek przez właścicieli na koszty zarządu częścią
      > wspólną


      ... a co w tym zdrożnego. Dla mnie uchwała ma charakter ludzki,
      zwyczajowy i dotyczy konkretnej wspólnoty. Można by ją porównać do
      przyjęcia stawki zaliczkowej pn. "Pozostałe koszty zarządu" - studni
      bez dna! ;)

      Przynajmniej delegacja właścicieli - sąsiadów, będzie obecna
      w "ostaniej drodze" na miejsce spoczynku innego sąsiada .... z
      wiazanką, a nie pustymi rękoma.
      Nie każdy ma dzisiaj czas urwać się z roboty, i jeszcze to latanie z
      kapeluszem i zbieranie na wieniec przed kazdym pogrzebem ... w
      dziszejszych czasach ... są inne sposoby załatwienia tej sprawy,
      choćby uchwała WM.

        • ulot Do Serafina i innych 28.02.08, 11:14
          Witam.
          W pierwszej kolejności wystąpię o pisemne uzasadnienie wyroku,
          który gotowy jestem przesłać wszystkim zainteresowany. W przypadku
          zainteresowania sprawą chciałbym liczyć na sugestie i podpowiedzi w
          sprawie apelacji. Już raz rady Serafina bardzo mi pomogły w zmianie
          orzeczonego niekorzystnego dla mnie i innych właścicieli wyroku. Mam
          nadzieję ze, jeżeli kilka osób będzie miało ochotę i chęć
          ustosunkowania się do problemu, który łatwiej będzie wspólnie
          rozwiązać. Z góry dziękuje za pomoc i współpracę.
          Podaje kontakt : ulatowscy@poczta.fm
          • tadzio.lidzia Re: Do Serafina i innych 28.02.08, 12:55
            do wyroku cytowanego dorzucę wypowiedż prof.Kołakowskiego "
            demokracja to taki system,gdzie większość może podjąć uchwałę żeby
            wyrżnąć mniejszość ". Mając na uwadze powyższą treść oczekujmy,że
            niedługo zapadną uchwały wspólnotowej większości o eliminacji
            opornych członków i sądzę,że wątpliwej "jakości sędziowie"zaklepią
            je prawomocnymi wyrokami.
    • grandy to chyba żart prima aprilisowy 16.03.08, 02:57
      ulot napisał:
      > W dniu dzisiejszy przeżyłem szok -Sąd Okręgowy w Szczecinie
      > (pierwsza instancja) uznał, że właściciele przegłosowując uchwałę
      > (5500/10000 udziałów) mają prawo narzucić wolę innym właścicielom
      > w postaci podjęcia uchwały narzucającej zakup wiązanek
      > pogrzebowych dla umierających właścicieli i ich współmałżonków z
      > wpłacanych zaliczek przez właścicieli na koszty zarządu częścią
      > wspólną.

      To jest chyba żart prima aprilisowy. Ten wyrok z pewnością zostanie
      uchylony w II instancji. Chętnie zapoznałbym się z uzasadnieniem
      tego wyroku. Nawet gdyby minął termin wniesienia apelacji, to
      istnieje możliwość doprowadzenia do ponownego rozpoznania sprawy.

    • owner_wm Re: Prawo sobie a Sądy obok 16.03.08, 17:25
      ulot napisał:

      > Sąd Okręgowy w Szczecinie (pierwsza instancja) uznał, że
      > właściciele przegłosowując uchwałę (5500/10000 udziałów) mają
      > prawo narzucić wolę innym właścicielom – w postaci podjęcia
      > uchwały narzucającej zakup wiązanek pogrzebowych dla umierających
      > właścicieli i ich współmałżonków z wpłacanych
      > zaliczek przez właścicieli na koszty zarządu częścią wspólną

      Jest takie orzeczenie Sądu Najwyższego (nie mam go teraz pod ręką),
      że wspólnota mieszkaniowa może podejmować uchwały jedynie w ramach
      prawa i tylko w zakresie dotyczącym sprawowania zarządu
      nieruchomością wspólną. Zakup wiązanek dla zmarłych właścicieli
      niewątpliwie wykracza poza ten zakres. Ja bym się nie obawiał o
      wyrok wyższej instancji.

      --
      owner
      www.wspolnota.net.pl
      • grandy wystarczy rozsądek 17.03.08, 00:16
        Tu nie jest potrzebne żadne objaśnienie SN, wystarczy sama treść
        art. 13 ust 1. uowl:
        "Właściciel ponosi wydatki związane z utrzymaniem jego lokalu, jest
        obowiązany utrzymywać swój lokal w należytym stanie, przestrzegać
        porządku domowego, uczestniczyć w kosztach zarządu związanych z
        utrzymaniem nieruchomości wspólnej, korzystać z niej w sposób nie
        utrudniający korzystania przez innych współwłaścicieli oraz
        współdziałać z nimi w ochronie wspólnego dobra."

        Wiązanka pogrzebowa nie jest związana z utrzymaniem lokalu, ani z
        utrzymaniem nieruchomości wspólnej. Właściciel lokalu nie musi więc
        ponosić kosztów wiązanek pogrzebowych i nie może być do tego zmuszony
        uchwałą wspólnoty.

        Dlaczego nie pójść dalej: becikowe dla nowonarodzonych, fryzjerka
        dla blondynek, masażysta dla brunetek, wczasy odchudzające dla
        właścicieli z BMI>25 i obowiązkowe dożywianie dla niejadków z
        BMI<15. Nie wolno tez zapomnieć o miłym sąsiedzkim geście,
        polegającym na zakupieniu z funduszu remontowego i uroczystym
        wręczeniu na zebraniu rocznym po tupeciku wszystkim, którzy
        zaczęli łysieć w poprzednim roku obrachunkowym. Nie wyłączając
        oczywiście ukochanego zarządcy nieruchomości wspólnej.


        • wprost5 Wystarczy rozsądek? Ale jak go nie ma sąd? 17.03.08, 09:10
          Grandy, bardzo ładnie napisałeś o zdrowym rozsądku.
          Problem jednak polega na tym, że bez względu na nasze rozważania o
          nim, tego przymiotu brakuje po prostu sędziom wielu sądów! Bo co mi
          z tego, ze mam takie a nie inne przekonanie o owym rozsądku, jeśli
          nie ma go za grosz osoba, która powołane jest przez państwo do
          rozstrzygania o nim w wielu spornych kwestiach.
          Bo z naszego pisania nic tu chyba nie wynika - łatwo się pisze, ale
          co mają o tym sądzić członkowie wspólnoty ze Szczecina, którzy
          licząc na ów rozsądek poszli do sądu i doczekali się idiotycznego
          wyroku.
          A takich sprawa jest znacznie wiecej, nie wszystkie trafiają do
          mediów. I jeśli w tak prostej sprawie taki idiotyczny wyrok, to co
          dopiero mówić o sprawach badziej skomplikowanych?
          Wie chyba o tym doskonale nasza znajoma z Łodzi(gosiakz), która
          prowadzi beznadziejną od lat walkę w łódzkich sądach. Dobrze, że nie
          wypowiada się ona o "rozsadku" sądu, bo prawdopodobnie
          przeczytalibysmu o jeszcze większych bzdurach.
          I zamiast tak lekko potraktować wyroki sądów w sprawach nas
          dotyczących, warto by było podejść do sprawy poważniej. Ja, nie mam
          pomysłu. Ale sytuacja, że sądom wszystko uchodzi na sucho, jak
          niedawno dowiedziałem się, sąd się "pomylił", a za takie
          same "pomyłki" jako podsądni albo strony konsekwencje ponosimy
          często bardzo poważne, nie jest na dłuższą metę do zaakceptowaania.
          Wprawdzie polskie sądy są niezależne i niazawisłe ale nie powinno
          oznaczać to całkowitej bezkarności i braku jakiejkolwiek
          odpowiedzialności za nawet najdurniejsze i często bardzo szkodliwe
          wyroki!
          Bo Sztrasburg wszystkiego nie załatwi, oczywiście też naszym
          kosztem, bo za błędy sędziów płaci państwao...z naszych kieszeni!
        • bykira Re: wystarczy rozsądek 17.03.08, 10:49
          grandy napisał:

          masażysta dla brunetek,
          Ja bym taka uchwałę zaskarżyła. Nie jestem brunetką ale też chcę
          masażystę na koszt wspólnoty !! Wracając do wyroku - pewnie 85 %
          członków tej wspólnoty jest w wieku przedzejściowym i chcą sobie
          zapewnić na własnym grobie, choćby jeden wieniec, nie będąc pewnym
          hojności własnej rodziny, uchwalili co uchwalili :-)) Nie rozumiem
          dlaczego przy okazji nie uchwalili, że o grób ma dbać wspólnota i
          chociaż raz w roku ma dać na mszę za dusze zmarłego sąsiada.
          Też chętnie zobaczę uzasadnienie jeśli można prosić na adres
          bykira@gazeta.pl
      • mieszkanie.i.wspolnota nieruchomość 01.04.08, 02:40
        owner_wm napisał:
        "wspólnota mieszkaniowa może podejmować uchwały jedynie w ramach
        prawa i tylko w zakresie dotyczącym sprawowania zarządu
        nieruchomością wspólną. Zakup wiązanek dla zmarłych właścicieli
        niewątpliwie wykracza poza ten zakres."

        Ależ wcale nie wykracza.
        Nieboszczyk jest niewatpliwie nieruchomością, i to wspólną, bo
        wspólnie (szczerze czy nieszczerze) ubolewamy nad jego zejściem.
    • bykira Re: wystarczy rozsądek 17.03.08, 17:13
      :-)))
      Ty to masz marzenia ! Mnie by wystarczył tylko masaż, chociaż jak
      puszczę wodze fantazji to ho, ho :-)Myślę, że gdybyś trafił na
      faceta sędziego to Twoje życzenie wyrażane w uchwale, też nie
      spowodowałoby uznanie tej uchwały za nieważną.W końcu to też sa
      zasady współżycia społecznego :-))
    • grandy pytanie do Babczyka 17.03.08, 18:14

      Babczyku, ty gwałtownie cofasz się w rozwoju.
      Z normalnego faceta, przez ostatnie kilka miesięcy,
      przepoczwarzyłeś się w gó..arza. Zdarza się, ale
      dlaczego obnosisz się z tym, z taką dumą?
      • ulot Re: przesadziłeś tym razem 21.03.08, 13:23
        Witam.
        Mam już uzasadnienie,które jestem gotów chętnym przesłać.Ale w
        zamian liczę na podpowiedzi jaką linię wybrać przy apelacji.Podaje
        pocztę na którą można podać adres gdzie przesłać uzasadnienie.
        Termin na apelację to 02.04.2008 ulatowscy@poczta.fm
            • gosiakz Re: Prawo sobie............ 27.03.08, 10:04
              Przesyłka dotarła.
              Pytanie:
              czy w planie gospodarczym zarządu nieruchomością wspólną były
              odrębnie przewidziane wydatki na wiązanki pogrzebowe , czy tylko
              podjęto uchwałę zobowiązującą Zarząd do uczestniczenia w
              uroczystościach pogrzebowych odchodzących właścicieli i finansowania
              wiązanek z zaliczek eksploatacyjnych ?
                • bykira Re: Prawo sobie............ 31.03.08, 14:09
                  Ulot,
                  Grandy sądzi, że powinna być jeszcze 6 strona uzasadnienia.
                  Ja mam 5 stron i wydaje mi się, że mam komplet ( całość kończą
                  pieczęcie). Kto ma rację ja że podesłałeś całość czy Grandy który
                  twierdzi ze4 powinna być jeszcze 6 strona ?
                  • grandy zgubiona szósta strona 31.03.08, 14:18
                    bykira napisała:

                    > Ulot,
                    > Grandy sądzi, że powinna być jeszcze 6 strona uzasadnienia.
                    > Ja mam 5 stron i wydaje mi się, że mam komplet ( całość kończą
                    > pieczęcie). Kto ma rację ja że podesłałeś całość czy Grandy który
                    > twierdzi ze4 powinna być jeszcze 6 strona ?

                    W przesłanym mi skanie uzasadnienia wyroku pieczęcie są na siódmej
                    stronie. Niewątpliwie brakuje strony szóstej, bo to wynika i
                    numeracji (po stronie piątej jest strona 7) i z treści dokumentu
                    (brak jest logicznego związku pomiędzy ostatnim wierszem strony
                    piatej i pierwszym wierszem strony następnej). Z kontekstu wynika, ze
                    na stronie szóstej znajduje się zasadnicza część uzasadnienia wyroku.
                  • ulot Re: Prawo sobie............ 31.03.08, 23:13
                    Witam.
                    Przepraszam ale brak czasu spowodował że nie dosłałem 6 strony i
                    treści uchwały. Już to robię.
                    A jeżeli chodzi o plan to nie było w zamierzeniach przedstawionych w
                    wydatkach (planie gospodarczym) wydatków na zakup wiązanek i wody.
                    • ulot Re: Prawo sobie............ 01.04.08, 01:09
                      ulot napisał:

                      > Witam.
                      > Przepraszam ale brak czasu spowodował że nie dosłałem 6 strony i
                      > treści uchwały. Już to robię.
                      > A jeżeli chodzi o plan to nie było w zamierzeniach przedstawionych
                      w
                      > wydatkach (planie gospodarczym) wydatków na zakup wiązanek i wody.
                      • bykira Re: Prawo sobie............ 01.04.08, 08:45
                        Najbardziej podoba mi się stwierdzenie sądu,że "skoro zarząd
                        kieruje sprawami wspólnoty, a ta uchwałą uznała, że kwestia
                        pochówku członków wspólnoty jest także sprawą wspólnoty, to trudno
                        przyjąć za zasadną tezę, iż wspólnota jako ogół włścicieli lokali,
                        występujących wspólnie z mocy prawa nie miała możliwości
                        regulowania tej kwestii w drodze uchwały. Nadto dodać należy, iż w
                        sytuacji, kiedy za uchwałą głosowała zdecydowana większość
                        współwłaścicieli brak jest przekonujących podstaw do wnioskowania,ze
                        omawiana treść uchwały nie reguluje spraw wspólnoty mieszkaniowej
                        • bykira Re: Prawo sobie............ 01.04.08, 09:05
                          bykira napisała:

                          > Najbardziej podoba mi się stwierdzenie sądu,że:

                          "Skoro zarząd kieruje sprawami wspólnoty, a ta uchwałą uznała, że
                          kwestia pochówku członków wspólnoty jest także sprawą wspólnoty, to
                          trudno przyjąć za zasadną tezę, iż wspólnota jako ogół właścicieli
                          lokali, występujących wspólnie z mocy prawa nie miała możliwości
                          regulowania tej kwestii w drodze uchwały.

                          Nadto dodać należy, iż w sytuacji, kiedy za uchwałą głosowała
                          zdecydowana większość współwłaścicieli brak jest przekonujących
                          podstaw do wnioskowania,że omawiana treść uchwały nie reguluje spraw
                          wspólnoty mieszkaniowej"

                          Idąc tym tokiem myślowym sędziego, można wnosić, że wspólnota ma
                          nieograniczone prawo w uznaniu tego co jest sprawą wspólnoty a co
                          nie i ustawa i wł. lokali nie stawia jej w tym względzie żadnych
                          ograniczeń.
                          Ulot mam pełne pory :-) A co jeśli wspólnota uzna że sprawa pochówku
                          i zapłaty za pochówek to jej sprawa ? Wiązanka to tylko 40 zł
                          pogrzeb to już sprawa kilku tysięcy.
                          A może zakup samochodu dla poszczególnych członków ?
                          Należy zacząć oczywiście od zarządu, który reprezentuje wspólnotę i
                          nie może z tego powodu jeździć byle czym.
                          Przecież wspólnota może uznać, że kwestia tego czym kto jeździ to
                          jej sprawa i może podjąć uchwałę o zakupie samochodów na rzecz
                          członków wspólnoty, a już zarządu na pewno.
                          :-)

                          • owner_wm Re: Prawo sobie............ 01.04.08, 09:51
                            bykira napisała:

                            > bykira napisała:

                            > "Skoro zarząd kieruje sprawami wspólnoty, a ta uchwałą uznała, że
                            > kwestia pochówku członków wspólnoty jest także sprawą wspólnoty,

                            Sąd zapomniał, że:
                            "Wspólnota mieszkaniowa podejmuje decyzje tylko w sprawach dotyczących _zarządu
                            nieruchomością wspólną_ w granicach zakreślonych prawem."
                            Wyrok z dnia 22 lutego 2001 r. Sąd Apelacyjny w Warszawie, I ACa 1309/2000.

                            Wspólnocie wolno tylko to, na co zezwala prawo. Kompetencji wspólnoty nie wolno
                            rozszerzać poza zakres ustawy o własności lokali. Ustawa zaś nie dotyczy spraw
                            prywatnych właścicieli:

                            "Art. 1. 1. Ustawa określa sposób ustanawiania odrębnej własności samodzielnych
                            lokali mieszkalnych, lokali o innym przeznaczeniu, prawa i obowiązki właścicieli
                            tych lokali oraz _zarząd nieruchomością wspólną_."

                            --
                            owner
                            www.wspolnota.net.pl
                            • ulot Re: Prawo sobie............ 01.04.08, 10:35
                              Witam.
                              To piszą uczestnicy forum jest na pewno bezsporne, ale nie jak
                              wynika w ocenie Sadu.
                              Muszę znaleźć inne argumenty, które powalą Sad Apelacyjny na
                              kolana.. A na razie mi ich brak, gdyż wyczerpałem prawie wszystkie w
                              tym też np. wyroki Sadu Najwyższego mówiące o roli wspólnoty i
                              zakresie, jaki ma ona w narzucaniu woli właścicielom. Narazie na nic
                              to się zdało.
                              Może ktoś z Państwa ma swoje sugestie, co do apelacji. System u nas
                              jest taki, że teraz Sad Apelacyjny przyklepie wyrok Sadu Okręgowego,
                              bo wydała go „koleżanka, żona, kochanka” i będzie to ostateczne i
                              prawomocne. Sędziowie o tym dobrze wiedzą i za nic sobie mają
                              przepisy, prawo i niestety jest to w przeważającej liczbie
                              spowodowane ich nikłą wiedzą na temat wspólnot. Wielu jeszcze
                              traktuje wspólnoty jak spółdzielnie mieszkaniowe.
                              • wiseman1 Re: Prawo sobie............ 01.04.08, 13:36
                                ulot napisał:

                                > ... System u nas
                                > jest taki, że teraz Sad Apelacyjny przyklepie wyrok Sadu Okręgowego,
                                > bo wydała go „koleżanka, żona, kochanka” i będzie to ostateczne i
                                > prawomocne.

                                Bedziesz mial szczescie jesli sedzia sadu apelacyjnego przeczyta wiecej niz pierwsza strone akt sprawy.
                                • bykira Re: Prawo sobie............ 01.04.08, 13:43
                                  Zasadniczym błędem wydania tego orzeczenia jest powoływanie się
                                  tylko i wyłącznie na zasady współżycia społecznego, nie poparte
                                  żadnym przepisem prawa.
                                  Pytanie do sądu apelacyjnego brzmi czy sąd okręgowy ma prawo
                                  rozszerzać prawa wspólnoty poza ustawowe powołując się tylko i
                                  wyłącznie na zasady współżycia społecznego, a tym samym ograniczyć
                                  prawa jednostki w prawie własności.
                                  Tylko teraz jak przekonać sąd apelacyjny, że sąd pierwszej
                                  instancji nie miał do tego prawa, gdyż postawił zasady współżycia
                                  społecznego ponad ustawą która de facto też te zasady normuje i nie
                                  ma powodu ich rozszerzania kosztem prawa własności
                              • gosiakz Re: Prawo sobie............ 01.04.08, 18:36
                                "Sąd drugiej instancji może, a nawet powinien naprawić wszystkie
                                stwierdzone naruszenia prawa materialnego popełnione przez sąd
                                pierwszej instancji, niezależnie od tego, czy zostały wytknięte w
                                apelacji (oczywiście, gdy mieszczą się w granicach zaskarżenia). Tak
                                więc w polskim procesie cywilnym funkcjonuje model apelacji tzw.
                                pełnej. Mówiąc inaczej, celem środka odwoławczego w postaci apelacji
                                jest ponowne rozpoznanie sprawy – a nie tylko apelacji – w tych
                                samych granicach, w jakich rozstrzygał sąd pierwszej instancji,
                                niekiedy korygowanych albo zakreślanych na nowo przez wnoszącego
                                apelację. Postępowanie apelacyjne jest dalszym ciągiem
                                rozpoznawczego, rozpoczętego przed sądem pierwszej instancji."

                                ORZECZNICTWO SN w przedmiocie apelacji
                                >>>Sąd drugiej instancji, rozpoznając sprawę na skutek apelacji, ma
                                pełną swobodę jurysdykcyjną, ograniczoną jedynie granicami
                                zaskarżenia. – wyrok SN z 13 kwietnia 2000 r., III CKN 612/98, OSNC
                                2000/10.<<<

                                >>> Sąd odwoławczy przejmuje materiał procesowy zebrany przez sąd
                                pierwszej instancji i po jego rekonstrukcji oraz uzupełnieniu orzeka
                                co do istoty sprawy. – uchwała SN z 23 marca 1999 r., III CZP 58/98,
                                OSNC 1999/7-8/124<<<

                                Napisz, że na podstawie art. 367 k.p.c. zaskarżacie wyrok w części
                                pkt.1 sentencji i zarzucacie mu sprzeczność ustaleń Sądu z treścią
                                istotnych w sprawie materiałów i dowodów oraz naruszenie przepisów
                                zawartych w ustawie o własności lokali, także niewyjaśniających
                                wszystkich okoliczności faktycznych istotnych dla rozstrzygnięcia
                                sprawy, naruszenie przepisów prawa materialnego oraz podstawowych
                                praw człowieka i obywatela.
                                Wnosicie o :
                                1.rozpoznanie meritum sprawy w granicach zaskarżenia
                                2.zmianę zaskarżonego wyroku poprzez uchylenie zaskarżonych uchwał
                                lub uznanie ich za nieważne
                                3.zasądzenie od strony pozwanej na rzecz powodów poniesionych
                                kosztów procesu według norm przepisanych
    • ulot Re: Prawo sobie a Sądy obok 01.04.08, 22:35

      Witam.
      Cieszę się, że ( na palcach jednej ręki) pomocnymi są i wybrani
      uczestnicy forum. Za to przepraszam w imieniu-dotchychczas spraw i
      uczestników forum A za to, co ma nastąpić teraz to szczerze
      dziękuję. Forum kilkaset osób a wypowiedzi 0,25 Szczególnie brak mi
      podpowiedzi z strony takich „orłów „jak serafin666 i jemu podobnych
      chociaż na ty forum takich brak. Chyba pojechał szukać pracy za
      granicami naszego kraju. A tak naprawę to kto ma podpowiedzieć gdy
      każdy widzi w tym swój własny interes.
      Prowokuję gdyż tak naprawdę mało mam argumentow za tym żeby wygrać
      apelację chociaż moje doświadczenia i wiedza podpowiadją inaczej.

      • bykira Re: Prawo sobie a Sądy obok 01.04.08, 22:49
        Podaj termin złożenia apelacji !! Konkretnie !! Nie rozmazuj
        sprawy ! Grandy i Serafin. Oczekujemy od Was konkretów tzn. mniej
        więcej gotowca apelacji na stronie :-).
        Czas do jutra.
        Nie ma wymówek,ściemniania i odwracania kota. Albo, albo !!
        Panowie do dzieła.Jeśli nie podejmiecie działania to ja i gosiakz
        to zrobimy, tylko wcześniej napiszcie, że nie dacie rady !!!
        • grandy apelacja 01.04.08, 23:12
          bykira napisała:

          > Podaj termin złożenia apelacji !! Konkretnie !! Nie rozmazuj
          > sprawy ! Grandy i Serafin. Oczekujemy od Was konkretów tzn. mniej
          > więcej gotowca apelacji na stronie :-).
          > Czas do jutra.
          > Nie ma wymówek,ściemniania i odwracania kota. Albo, albo !!
          > Panowie do dzieła.Jeśli nie podejmiecie działania to ja i gosiakz
          > to zrobimy, tylko wcześniej napiszcie, że nie dacie rady !!!

          Czy będzie jakaś nagroda?
          Od Ciebie, czy od Gosi?
          A może podwójna?
            • bykira Re: apelacja 02.04.08, 07:09
              Grandy napisał Ci niezłą apelację ( czytałam). Jeśli przegrasz to
              już trudno ( polskie sądy działają często wbrew logice).
              Jeśli przegrasz pozostaje Ci jedno do zrobienia.
              A mianowicie złożyć wniosek do podjęcia uchwały, że na te wiązanki
              ma się także składać sędzina z sądu rejonowego ( należy wymienić
              imiennie Tą która preferuje rozszerzanie zakresu działania wspólnoty
              na sprawy nie dotyczące nieruchomości )
              Pozdrawiam.
              A tak na marginesie Ulot nie rozumiem ( Twój ostatni post) za czym
              Ty jesteś i kto ma mieszkać na tym pomorzu ?
              • grandy udzielam gwarancji 02.04.08, 11:34
                bykira napisała:
                > Grandy napisał Ci niezłą apelację ( czytałam). Jeśli przegrasz to
                > już trudno ( polskie sądy działają często wbrew logice).

                To jest bardzo mało prawdopodobne, bo byłaby to pierwsza odrzucona
                apelacja przygotowana przez mnie. Gdyby jednak tę apelację oddalono,
                to w ramach gwarancji przygotuję skargę kasacyjną.
                  • grandy Re: udzielam gwarancji 02.04.08, 12:51
                    bykira napisała:
                    > I tak całkiem za darmochę będziesz pracował ?

                    W tej sprawie, z dużym spokojem, składam taką obietnicę.
                    Pod warunkiem, że Ulot użyje mojego projektu, ewentualnie go
                    rozszerzając, ale nie skracając.

                    Na wszelki wypadek przypominam jednak, że nie zajmuję się indywidualnymi
                    poradami poza tym forum, bowiem nie mam na to czasu.
          • bykira Re: apelacja 02.04.08, 07:12
            grandy napisał:
            Czy będzie jakaś nagroda?
            > Od Ciebie, czy od Gosi?
            > A może podwójna?

            Nie mogę wypowiadać się za Gosię. A nagroda to chyba od Ulota !
            Tak na marginesie , co byś chciał ?
            Pozdrawiam
            I
              • bykira Re: apelacja 02.04.08, 08:19
                Ni wiesz co ? !!
                Trochę wyżej Cię ceniłam.
                Ale sobie wystawiłeś wizytówkę.
                Zauważ, że to nawet śmieszne nie jest.
                Makabra
                I
                • ulot Re: apelacja 02.04.08, 09:38
                  Witam.
                  Moja ostatnia wypowiedź odnosiła się do tego że jestem za tym aby
                  wszyscy zaangażowani otrzymali nagrody. A słowo "pomorze" odnosiło
                  się bardzo "szeroko" do regionu gdzie mieszkam.Bliskość zamieszkania
                  była by może przesłanką do spotkania się w dobrej restauracji .
                  • bykira Re: apelacja 02.04.08, 09:42
                    Ulot skorzystałeś z apelacji napisanej przez Grandego?
                    Odnośnie Szczecina to nie mam tak daleko :-)I nawet "metę" tam
                    bym miała ( studiujące dziecko, no właśnie 22 lata to jeszcze
                    dziecko?)
                    Pozdrawiam
                    I
                    • ulot Re: cała prawda o Sądzie 09.04.08, 14:02
                      Witam.
                      Otrzymałem z Sądu pismo po złożeniu apelacji, że mam jeszcze dosłać
                      2 egzemplarze apelacji. Zaznaczam, że wysłałem już 2 egzemplarze.
                      Stronami jestem ja i wspólnota.
                      A teraz to, co najśmieszniejsze. Na moje telefoniczne pytanie, po co
                      jeszcze dwa egzemplarze apelacji urzędniczka odpowiedziała, że
                      sędzina uważa, że stron jest cztery to znaczy ja i trzech członków
                      zarządu. Co z tym fantem zrobić?
                      • bykira Re: cała prawda o Sądzie 09.04.08, 14:11
                        Ha ha
                        Nie wiem doprawdy, czy iść na łatwiznę i dosłać jej te dwa
                        egzemplarze, czy pisać jej wyjaśnienie.
                        A dlaczego nie uznała ze Twoja żona jest 5 stroną :-) ?
                        W tej sytuacji należy się cieszyć, ze macie tylko trzech członków
                        zarządu ( a jakby ich było więcej?)
                        Pozdrawiam
                      • grandy nie dawaj sądowi pretekstu do odrzucenia apelacji 09.04.08, 17:30
                        Sąd nie musiał, ale mógł zażądać odpisów dla wszystkich członków
                        zarządu wspólnoty i w tej sprawie nie ma co dyskutować z sądem.

                        Jeżeli nie uzupełnisz braków w wyznaczonym terminie, tylko będziesz
                        pisał wyjaśnienia, to po upływie wyznaczonego terminu Sąd Okręgowy
                        odrzuci Twoją apelację.

                        Doślij żądane odpisy pozwu, bo pozbawisz się możliwości rozpatrzenia
                        apelacji przez Sąd Apelacyjny. Dochowaj terminów!

                      • xxxll Re: cała prawda o Sądzie 09.04.08, 18:04
                        ulot napisał:

                        > że sędzina uważa, że stron jest cztery to znaczy ja i trzech
                        > członków zarządu. Co z tym fantem zrobić?


                        Dosyłaj te dwa egzemplarze pozwów, jak chce sąd, bo sie "spalisz" na
                        starcie. Nie stać cię na to , aby przed metą "dostać
                        dyskwalifikacje".


                        --
                        "Uczenie się jest jak wiosłowanie pod prąd"
                        • ulot Re: cała prawda o Sądzie 09.04.08, 19:37
                          Witam.
                          Oczywiście od samego początku wiedziałem, że muszę spełnić wezwanie
                          Sądu. Ale jednak intryguje mnie informacja od "grandego" o tym, że
                          Sąd nie musiał, ale mógł zażądać egzemplarza dla każdego członka
                          zarządu. To, dlaczego nie zażądał większej ilości egzemplarzy
                          samego” pozwu,” „odpowiedzi na odpowiedź na pozew” i „uzupełnienia
                          pozwu”, Jeżeli to możliwe to poproszę o podpowiedz, z czego wynika
                          taka dobrowolność Sądu w określaniu, co maja robić strony. W mojej
                          ocenie stroną jesteśmy „my” i „wspólnota” a zarząd zgodnie z treścią
                          art. 21 ust.1 reprezentuje wspólnotę na, zewnątrz czyli także w
                          sprawach sądowych dotyczących spraw wspólnotowych
                          • babczyk Re: cała prawda o Sądzie 09.04.08, 19:47
                            Ciesz się z tego. Jeśli sąd miałby zły chumor i cię nie lubił mógł
                            by zarzyczyć sobie odpisy dla każdego z właścicieli we wspólnocie.

                            Sam obecnie piszę apelację i już wiem, że sędzia zażąda ode mnie nie
                            tyle kopii ilu mamy członków zarządu, ale tyle ilu jest właścicieli
                            we wspólnocie.

                            Dlaczego tak robione jest, nie wiem. A zdarza sie też, że odpisy te
                            mam dostarczyć do sądu w ciągu 3 dni. Tak, więc ciesz sie z tego, co
                            masz bo nie wiesz co mógłby z tobą jeszcze wyrabiać, sąd. A
                            możliwości ma, nieograniczone.
                            • wprost5 Re: cała prawda o Sądzie 09.04.08, 20:57
                              Filozofia grandy'ego, że z sądem się nie dyskutuje, prowadzi prostą
                              drogą do coraz większego rozpasania sądów!
                              Mam kolegę, którego sądy permanentnie kiedyś karały grzywnami, bo
                              występował o wykluczenie stronniczych sędziów. Chłopak tak się na to
                              wk....., że wystapił ze skarga na stosowny zapis w kodeksie
                              postepowania cywilnego do......Trybunału Konstytucyjnego. I
                              doprowadził do tego, że TK uznał ten zapis za niekonstytucyjny!
                              Gdyby słuchał rad grandy'ego, dalej maielibyśmy w kpc ten zapis!
                          • grandy objaśniam zawiłości procedury sądowej 10.04.08, 10:04
                            ulot napisał:
                            > A teraz to, co najśmieszniejsze. Na moje telefoniczne pytanie, po co
                            > jeszcze dwa egzemplarze apelacji urzędniczka odpowiedziała, że
                            > sędzina uważa, że stron jest cztery to znaczy ja i trzech członków
                            > zarządu.

                            ulot napisał:
                            > Ale jednak intryguje mnie informacja od "grandego" o tym, że
                            > Sąd nie musiał, ale mógł zażądać egzemplarza dla każdego członka
                            > zarządu. To, dlaczego nie zażądał większej ilości egzemplarzy
                            > samego "pozwu", "odpowiedzi na odpowiedź na pozew" i "uzupełnienia
                            > pozwu", Jeżeli to możliwe to poproszę o podpowiedz, z czego wynika
                            > taka dobrowolność Sądu w określaniu, co maja robić strony. W mojej
                            > ocenie stroną jesteśmy "my" i "wspólnota" a zarząd zgodnie z treścią
                            > art. 21 ust.1 reprezentuje wspólnotę na, zewnątrz czyli także w
                            > sprawach sądowych dotyczących spraw wspólnotowych

                            Są tylko dwie strony postępowania: powód - Ulot wraz z Małżonką oraz
                            pozwana - wspólnota mieszkaniowa reprezentowana przez członków
                            zarządu.

                            Reprezentacja wspólnoty przez zarząd oparta jest na przedstawicielstwie
                            ustawowym, a nie na pełnomocnictwie.

                            Z art. 86 kodeksu postępowania cywilnego ("Strony i ich organy lub
                            przedstawiciele ustawowi mogą działać przed sądem osobiście lub
                            przez pełnomocników.") wynika, że jeżeli zarząd nie ustanowi swojego
                            pełnomocnika przed sądem, to członkowie zarządu działają przed
                            sądem OSOBIŚCIE. Skoro więc mają działać osobiście to każdy z nich
                            musi otrzymać odpis pozwu (odpis apelacji w drugiej instancji).
                            Uchybienie dostarczenia odpisu pozwu (apelacji) wszystkim członkom
                            zarządu dałoby im prawo zgłoszenia zarzutu, że wspólnota nie mogła
                            być na rozprawie właściwie reprezentowana (a zgodnie z ustawą o
                            własności lokali, w przypadku zarządu wieloosobowego, oświadczenia
                            woli (również przed sądem) składają co najmniej dwaj członkowie
                            zarządu).

                            Stosowny przepis brzmi następująco (art. 128 kpc): "Do pisma
                            procesowego należy dołączyć jego odpisy i odpisy załączników dla
                            doręczenia ich uczestniczącym w sprawie osobom, a ponadto, jeżeli w
                            sądzie nie złożono załączników w oryginale, po jednym odpisie
                            każdego załącznika do akt sądowych." Mowa jest więc o obowiązku
                            dostarczenia odpisów OSOBOM UCZESTNICZĄCYM w sprawie, a nie
                            tylko stronom.

                            W swoim pozwie nie wymieniłeś członków zarządu, czym uchybiłeś
                            nakazowi zawartemu w art. 126 § 2 kpc ("Gdy pismo procesowe jest
                            pierwszym pismem w sprawie, powinno ponadto zawierać oznaczenie
                            miejsca zamieszkania lub siedziby stron, ich przedstawicieli
                            ustawowych i pełnomocników oraz przedmiotu sporu, pisma zaś dalsze -
                            sygnaturę akt."). Sąd potraktował Cię ulgowo przyjmując ten pozew,
                            bo właściwą, osobową reprezentację wspólnoty ustalił w toku dalszych
                            czynności. W trakcie wymiany kolejnych pism procesowych, zarząd
                            wspólnoty nie zażądał odpisów dla wszystkich swoich członków, więc
                            zbędne było narażanie Ciebie na koszty sporządzania odpisów oraz
                            ponoszenie kosztów przesyłek sądowych poleconych. Sąd bez uszczerbku
                            dla praw stron złagodził rygory procedury.

                            Ponieważ złożyłeś apelację, to sąd pierwszej instancji zbadał ją
                            pod względem formalnym. Nie byłoby uchybieniem, gdyby sąd zachował
                            zasadę wymiany pojedyńczych pism, ale jednocześnie zgodne jest z
                            procedurą żądanie dostarczenia odpisów apelacji dla wszystkich
                            członków zarządu wspólnoty.


                            wprost5 napisał:
                            > Filozofia grandy'ego, że z sądem się nie dyskutuje, prowadzi prostą
                            > drogą do coraz większego rozpasania sądów!

                            Populiści odnoszą sukcesy (krótkotrwałe) na forach internetowych
                            i w polityce, a w sądach przegrywają sprawę za sprawą i oczywiście
                            całą winę zrzucają na "rozpasane sądy". No cóż, nasza Noblistka
                            niedawno stwierdziła, że "ludzie głupieją hurtowo i mądrzeją detalicznie".
                              • grandy Re: objaśniam zawiłości procedury sądowej 10.04.08, 10:45
                                Skoro już poświęcam swój czas na pisanie od czasu do czasu na tym
                                forum, to staram się, aby była z tego maksymalna korzyść dla
                                czytających.

                                Największy błąd jaki można popełnić przed sądem, to odebrać sobie
                                możliwość merytorycznego rozpatrzenia sprawy z powodu uchybień
                                formalnych.

                                Podkreślam jednocześnie, że nie bronię polskiego sądownictwa.
                                Sam też doświadczałem pewnej nierównowagi w traktowaniu stron na
                                sali sądowej, ale sprawiedliwie muszę przyznać, że odbywało się to w
                                obydwie strony. Wdzięczny byłem na przykład, gdy sąd rozpoznając w
                                moim przeciwniku procesowym zwykłego pieniacza zaostrzał rygory
                                procedury, aby ograniczyć rozpasanie osoby niezrównoważonej w
                                stopniu niewystarczającym do ubezwłasnowolnienia. Czasami ja czułem
                                się pokrzywdzony, a adwokat strony przeciwnej zachowywał się na
                                sali sądowej jak na imieninach u sędziego. Wówczas bez zbędnej
                                zwłoki przegrwałem w I instancji, aby sprawa trafiła do apelacji.

                                Jeżeli ustępstwo jest elementem strategii, to nie jest oznaką
                                słabości, choć dobrze, aby przeciwnik tak myślał :-))))
                      • babczyk Re: cała prawda o Sądzie 09.04.08, 19:33
                        ulot napisał:
                        > A teraz to, co najśmieszniejsze.Na moje telefoniczne pytanie,po co
                        > jeszcze dwa egzemplarze apelacji urzędniczka odpowiedziała, że
                        > sędzina uważa, że stron jest cztery to znaczy ja i trzech członków
                        > zarządu. Co z tym fantem zrobić?


                        Wiedz jedno. Nie jest to najśmieszniejsze gdyż najśmieszniejszym
                        będzie to jak przegrasz sprawę na własne życzenie. Ciesz sie tylko z
                        tego, że musisz podesłać jeszcze tylko dwa odpisy a nie tak jak ja,
                        kilkadziesiąt.

                        I posłuchaj grandy-ego facet wie, co mówi. A swoją drogą rób to, co
                        nakaże ci sąd gdyż działasz bez profesjonalnego pomocnika, jakim
                        jest np. adwokat czy radca prawny.
                        • ulot Re: Grandy 10.04.08, 15:07
                          Witam.
                          Cytat „W przytoczonych przepisach jest mowa o zarządzie w znaczeniu
                          podmiotowym, bowiem chodzi w nich o organ wspólnoty mieszkaniowej,
                          która - jak wynika z art. 6 zd.
                          drugie WłLokU - może nabywać prawa i zaciągać zobowiązania, pozywać
                          i być pozywana.Zarząd, który jest wybierany w trybie art. 20 ust. 1
                          WłLokU, nie jest podmiotem odrębnym od wspólnoty, lecz organem
                          wchodzącym w skład jej struktury organizacyjnej, a działanie tego
                          zarządu jest w istocie działaniem samej wspólnoty”.
                          Organ, czyli całość nie jego pojedyncze elementy, I w moim odczuciu
                          to organ reprezentuje wspólnotę na zewnątrz a nie jego pojedyncze
                          elementy, czyli członkowie zarządu.
                          Zaznaczam że nie jestem prawnikiem.
                          • grandy Re: Grandy 10.04.08, 17:33
                            ulot napisał:
                            > to organ reprezentuje wspólnotę na zewnątrz a nie jego pojedyncze
                            > elementy, czyli członkowie zarządu.

                            To kwestia semantyki. Wszakże zeznania przed sądem składać będą
                            członkowie zarządu, a nie "organ". Członkowie zarządu nie są
                            odrębnymi stronami postępowania - są uczestnikami postępowania
                            reprezentującymi wspólnotę mieszkaniową, jako jej zarząd.
                            • babczyk Re: Grandy 10.04.08, 17:53
                              grandy napisał:
                              > To kwestia semantyki. Wszakże zeznania przed sądem składać będą
                              > członkowie zarządu, a nie "organ". Członkowie zarządu nie są
                              > odrębnymi stronami postępowania - są uczestnikami postępowania
                              > reprezentującymi wspólnotę mieszkaniową, jako jej zarząd.

                              To wytłumacz mi proszę, dlaczego w sądzie w T G były przesłuchiwane
                              jako świadek Łucja Tkacz nasz administrator wraz z swą córką, którą
                              ta orlica zatrudnia w swej firmie.
                              • grandy Re: Grandy 10.04.08, 23:36
                                babczyk napisał:
                                > To wytłumacz mi proszę, dlaczego w sądzie w T G były przesłuchiwane
                                > jako świadek Łucja Tkacz nasz administrator wraz z swą córką, którą
                                > ta orlica zatrudnia w swej firmie.

                                Telepatycznych zdolności nie mam i nie wiem co jest w aktach sprawy,
                                w sądzie w TG. Jeżeli te Panie zostały powołane na świadków, to
                                wnioskować o to musiał powód, albo pozwany.

                                Strona powołująca się na dowód ze świadków obowiązana jest dokładnie
                                wskazać fakty, które mają być zeznaniami świadków potwierdzone.

                                Szczegóły znajdziesz w aktach sprawy.
                                • babczyk Re: Grandy 11.04.08, 18:45
                                  grandy napisał:
                                  >Jeżeli te Panie zostały powołane na świadków, to wnioskować o to
                                  >musiał powód, albo pozwany.

                                  Niestety ale obie panie na świadka wezwała sędzia prowadząca tę
                                  sprawę. By było ciekawiej to już na pierwszej sprawie Łucja Tkacz
                                  nie będąca w ogóle wezwana a będąca na sali tylko jako publiczność
                                  została wezwana do przesłuchania przez sędziego prowadzącego tę
                                  sprawę.
                                  I tak ciągnie sie to do dnia dzisiejszego z tym że świadkiem jest
                                  już córusia owej pani.

                                  Piszesz….

                                  > Strona powołująca się na dowód ze świadków obowiązana jest
                                  dokładnie
                                  > wskazać fakty, które mają być zeznaniami świadków potwierdzone.
                                  >
                                  > Szczegóły znajdziesz w aktach sprawy.

                                  Przykro mi ale w aktach sprawy nie ma niczego w tym temacie.
                                  • grandy pochwalam dociekliwość sędziny 11.04.08, 22:27
                                    Rozpoczynając posiedzenie, sędzia z pewnością zapytała, kim są osoby
                                    zgromadzone jako publiczność. Skoro na sali była obecna administratorka,
                                    a w trakcie rozpoznawania sprawy któraś ze stron powołała się na
                                    jakieś okoliczności, którym administratorka mogłaby zaprzeczyć lub
                                    je potwierdzić, to sędzina słusznie wezwała ją do złożenia zeznań w
                                    charakterze świadka.

                                    W charakterze świadka może, a nawet powinna zostać przesłuchana
                                    każda osoba, której zeznania mogą być dowodem w sprawie. Nie ma
                                    żadnych przeszkód w przesłuchaniu administratorki (ani córki, którą
                                    zatrudnia), a nawet pochwalić trzeba sąd za dociekliwość w ustalaniu
                                    prawdy.

                                    Nawet jeżeli żadna ze stron nie zgłosiła formalnego wniosku, a
                                    potencjalny świadek siedział na sali, to nieprzesłuchanie go byłoby
                                    nieracjonalne.

                                    Przecież w sądzie chcesz dowieść swoich racji, a nie wygrać za pomocą
                                    podstępu, eliminując niewygodnych świadków. Jeżeli świadek skłamał,
                                    to na mocy art. 233 kk może zostać pozbawiony wolności na okres do
                                    lat 3. Jeżeli administratorka zeznała prawdę, ale były to zeznania
                                    niekorzystne dla Ciebie, to nie obarczaj tym dociekliwej sędziny.
                                    • grandy językowe skutki emancypacji 11.04.08, 23:16
                                      Po wysłaniu postu zauważyłem, że użyłem w nim dla określenia
                                      kobiety wykonującej zawód sędziego dwóch nazw: sędzia i sędzina.
                                      Obydwie nazwy są prawidłowe, choć w zasadzie sędzina - oznacza żonę
                                      sędziego.

                                      Więcej na ten temat tutaj:
                                      www.rjp.pl/?mod=oip&type=inne&id=412&letter=

                                      Zachęcam użytkowników tego forum, do przeczytania ciekawych opinii i
                                      porad językowych na stronach internetowych Rady Języka Polskiego.
                                    • babczyk Re: pochwalam dociekliwość sędziny 12.04.08, 12:22
                                      grandy napisał:

                                      > Rozpoczynając posiedzenie, sędzia z pewnością zapytała, kim są
                                      osoby
                                      > zgromadzone jako publiczność. Skoro na sali była obecna
                                      administratorka,
                                      > a w trakcie rozpoznawania sprawy któraś ze stron powołała się na
                                      > jakieś okoliczności, którym administratorka mogłaby zaprzeczyć lub
                                      > je potwierdzić, to sędzina słusznie wezwała ją do złożenia zeznań w
                                      > charakterze świadka.

                                      W rzeczywistości było tak. Już na korytarzu sądowym ma orlica bez
                                      przedstawienia się zapytała wchodzącego na salę sądową sędziego, czy
                                      może też wejść. I uzyskała tę zgodę.
                                      Po pewnym czasie ma orlica została wezwana z imienia i nazwiska
                                      przez sędziego do złożenia zeznań wiedząc o tym, że jest tylko w tym
                                      przypadku publicznością. Chce zaznaczyć, że nie było na sali sądowej
                                      nie było nikogo z członków zarządu poza mną i współ wnioskodawcami.
                                      I nikt z obecnych na sali nie wnioskował o to by ma orlica zabierała
                                      głos w jakiejkolwiek sprawie.

                                      > Nawet jeżeli żadna ze stron nie zgłosiła formalnego wniosku, a
                                      > potencjalny świadek siedział na sali, to nieprzesłuchanie go byłoby
                                      > nieracjonalne.

                                      Tego to już nie rozumiem. Można według ciebie przesłuchiwać
                                      kogokolwiek się chce tylko, dlatego że może pomóc w sprawie nawet
                                      niebędący wezwany na tę sprawę? Co na to Art.21 ustawy o
                                      własności?
                                      Jeżeli jeden z zarzutów mówi o tym, że sprawozdanie roczne nie
                                      pochodzi od zarządu gdyż jest niepodpisane a dodatku można się w nim
                                      doszukać wielu nieścisłości.
                                      Przy braku dostępu do dokumentacji w celu potwierdzenia swych
                                      wątpliwości zapytuje, to, co ma w tym przypadku do gadania,
                                      administrator.

                                      > Przecież w sądzie chcesz dowieść swoich racji, a nie wygrać za
                                      pomocą
                                      > podstępu, eliminując niewygodnych świadków. Jeżeli świadek skłamał,
                                      > to na mocy art. 233 kk może zostać pozbawiony wolności na okres do
                                      > lat 3. Jeżeli administratorka zeznała prawdę, ale były to zeznania
                                      > niekorzystne dla Ciebie, to nie obarczaj tym dociekliwej sędziny.

                                      Tak dowieść swej racji mając dostęp do dokumentacji a którego nie
                                      mam gdyż zabrania mi tego zarząd. Chcę stanąć twarzą w twarz z
                                      członkami zarządu przedstawiając im odpowiednie zarzuty podparte
                                      odpowiednimi dowodami a nie droczyć się w tym przypadku z osobą,
                                      trzecią. Osobą, która totalnie zawładnęła mym zarządem, o czym
                                      świadczy ich brak na sali sądowej.
                                      Mym zdaniem to zarząd powinien w imieniu wspólnoty udowadniać że
                                      mylę się lub też podaję nieprawdę. W końu do tego został wybrany i
                                      zobowiązuje go np.ustawa o własności.A tak w żeczywistości nie jest.

                                      Administrator jest osobą, która w tym sądzie jak widzę ma bardzo
                                      szerokie poparcie, o czym świadczyć mogą fakty,że wchodząc na salę
                                      sądową jest nazywana z imienia i nazwiska.I nie jest to jedyny
                                      sedzia który na pierwszej rozprawie bez zapytania o nazwisko,sam
                                      podaje imie i nazwisko mej orlicy.
                                      Czy sędziowie mają aż taką dużą pamięć, że pamiętają jak nazywają
                                      się osoby wchodzące na salę sądową w wielu innych sprawach? Śmierdzi
                                      mi tu układem i niczym więcej.
                                      Pomaganiem w odpowiedziach jednej stronie a pomiataniem na sali
                                      sądowej ( dosłownie) drugą stroną według ciebie jest normalnością w
                                      naszych sądach. Dodam, że w tym przypadku pomiatał sędzia nawet
                                      starszymi osobami, które po zakończeniu sprawy zobowiązały mnie do
                                      złożenia pisma w tej sprawie do prezesa sądu. Odpowiedzi nie będę
                                      cytował gdyż nie ma najmniejszego sensu.
                                      Jest takie przysłowie…kruk krukowi oka nie wykole.
                                      Tak dosłownie można zinterpretować odpowiedź na skargę złożoną na
                                      ręce prezesa sądu.

                                      Wypowiedź twa w tym przypadku jak i pod tym linkiem

                                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=523&w=76303331&a=78123337
                                      wprowadziła mi trochę zamieszania ale cóż uczymy się całe życie.

                                      Jak mają się do tego takie postanowienia jak.....

                                      Zarządca nieruchomości wspólnej, ustanowiony na podstawie art. 18
                                      ust. 1 ustawy z dnia 24 czerwca 1994 r. o własności lokali (jedn.
                                      tekst: Dz.U. z 2000 r. Nr 80, poz. 903 ze zm.), może występować w
                                      imieniu właścicieli tworzących wspólnotę
                                      mieszkaniową. postanowienie SN z dnia 14
                                      września 2005 r., III CZP 62/05

                                      My mamy zarząd na podstawie art.20.a pani ta jest tylko i wyłącznie
                                      naszym, administratorem.

                                      Pojęcie zarządu w ustawie o własności lokali Wyrok SN z 2004.01 14,
                                      I CK 108/03 jest jak sądzę jednoznaczne choć, któż to wie.
                                      • pazdziochu Stop! Panie babczyk. 12.04.08, 12:51
                                        Panie babczyk skończ Pan te dziecinne, bezpodstawne zarzuty.
                                        Oszczędź Pan wstydu sobie, a Gazecie miejsca na dysku twardym.

                                        To Pan musi udowodnić swoje racje, a nie zarząd (art. 6 kc).
                                        Art. 6. Ciężar udowodnienia faktu spoczywa na osobie, która z faktu
                                        tego wywodzi skutki prawne.

                                        Sędzia ma prawo decydować kto i kiedy będzie przesłuchiwany.
                                        Sędzia ocenia dowody i wydaje wyrok, jeżeli się Pan z nim nie
                                        zgadza, to może Pan apelować
                                    • czajnik5 Re: Mięso armatnie, przepraszam, sadowe 20.04.08, 16:01
                                      Słuchajcie! Nie uwierzycie, ale znalazłem bardzo ciekawą dyskusję na forum o
                                      forum. Pasuje idealnie do niektórych pogawędek w wątkach na forum wspólnoty.
                                      (Nie gniewajcie się Bykira i Grandy - nic do Was nie mam, nawet Was lubię - nie
                                      umiem jednak wytłumaczyć sobie, dlaczego od razu pomyślałem o Was). Najbardziej
                                      podoba mi się fantastyczna wypowiedź użytkownika "kropka".

                                      Dyskusja tutaj:

                                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=299&w=77818842&a=77818842
                                        • czajnik5 Re: Mięso armatnie, przepraszam, sadowe 20.04.08, 17:07
                                          bykira napisała:

                                          > Czyżby dlatego, że jesteśmy wyjątkowi ?
                                          > ja się nie gniewam grandy pewnie też nie będzie .
                                          > To miłe że nas lubisz :-)
                                          > Może z czasem się do nas przyłączysz ?

                                          Z całą pewnością jesteście wyjątkowi. Pozdrawiam.
                                          • bykira Do Czajnika 20.04.08, 17:15
                                            Myśleliśmy, że was to bawi i miała być to taka mała odskocznia, od
                                            świrów i problemów codziennych taki forumowy BIG BROTHER :-). Ale
                                            skoro nie, do możemy się umówić, że każdy prywatny post będziemy
                                            tytułować do siebie imiennie , co dotąd i tak zazwyczaj robiliśmy.
                                            I wtedy możecie te posty omijać szerokim łukiem.
                                            Czy tak będzie dobrze Panie Czajnik ?
                                      • grandy Czajniczku - martwimy się o Ciebie 20.04.08, 21:46
                                        czajnik5 napisał:
                                        > Słuchajcie! Nie uwierzycie,
                                        > nic do Was nie mam, nawet Was lubię
                                        > nie umiem jednak wytłumaczyć sobie, dlaczego od razu pomyślałem o Was

                                        Czajniczku, w normalnych warunkach silne pobudzenie emocjonalne
                                        wymaga odpowiedniego rozładowania w formie fizycznego działania lub
                                        opracowania intelektualnego - wówczas wspomnienie takiego pobudzenia
                                        stopniowo traci na intensywności. Zdarza się jednak, że pewne
                                        wspomnienia, z którymi wiąże się wielkie pobudzenie emocjonalne
                                        pomimo upływu czasu zachowują swoją intensywność, są odizolowane od
                                        reszty życia psychicznego lub wciąż nawracają w sposób nieświadomy.
                                        Z uwagi na izolację od świadomości niedostępne są opracowaniu
                                        intelektualnemu, ani adekwatnej reakcji.

                                        Przypuszczam, że kilka moich krytycznych opinii o Twoich postach
                                        jest przez Twoją podświadomość przechowywanych jako doznanie
                                        publicznej kompromitacji. Brak możliwości odwetu i Twoja, zapewne
                                        niezawiniona, niezdolność do intelektualnego opracowania odczuwanej
                                        krzywdy - wywołuje u Ciebie natręctwo myśli w sprzężeniu zwrotnym.
                                        Słabnący rozum podpowiada Ci omijanie postów mojego autorstwa, ale
                                        rozhisteryzowana podświadomość nie pozwala Ci o mnie zapomnieć. Już
                                        nawet zacząłeś czytać inne fora internetowe, ale wciąż myślisz o
                                        mnie. Nie radzisz sobie z tym i nie potrafisz sobie tego wytłumaczyć.

                                        Kiedyś takie przypadki leczono (a raczej torturowano), za pomocą
                                        bolesnych impulsów elektrycznych poprzez doprowadzenie do powstania
                                        w mózgu leczonej osoby asocjacji pomiędzy natręctwem i fizycznym
                                        bólem. Obecnie terapia polega na przywracaniu (oczywiście pod
                                        kontrolą psychoterapeuty) natrętnego wspomnienia w stanie płytkiej
                                        świadomości, dzięki czemu może ono podzielić los innych ważnych
                                        wspomnień, czyli stracić swój ładunek emocjonalny.

                                        Natomiast Twój ślinotok na widok postów Bykiry, to typowe zaburzenie
                                        polimorficznej perwersyjności dziecięcej. W dorosłym życiu płciowym
                                        satysfakcja związana z poszczególnymi strefami erogennymi - służy
                                        przygotowaniu do pełnego aktu płciowego. Zaburzenie pojawia się w
                                        momencie gdy sam akt przygotowawczy zajmuje miejsce aktu końcowego,
                                        czyli satysfakcja płynąca z danej strefy erogennej jest celem samym
                                        w sobie, a nie etapem przygotowawczym do stosunku płciowego.
                                        Seksualność dziecięca, z uwagi na rozziew między doświadczaniem
                                        satysfakcji, a brakiem możliwości pełnego aktu seksualnego odpowiada
                                        swą postacią nerwicowym zachowaniom osób dorosłych, opanowanych
                                        maniakalnym uzależnieniem od internetu. Już od czasu Freuda zwrócono
                                        uwagę na kluczową rolę czynnika seksualnego w etiologii nerwic.
                                        Leczenie tych zaburzeń jest trochę trudniejsze, ale w ostateczności
                                        można zastosować bardzo skuteczną kurację hormonalną.

                                        Reasumując - cieszyć się należy, że jeszcze sam zdajesz sobie
                                        sprawę, że ja i Bykira staliśmy się centralnymi, nadnaturalnie
                                        znaczącymi postacimi w Twojej podświadomości. Ponieważ Cię lubię, to
                                        doradzam Ci jak najszybsze zasięgnięcie porady specjalisty i
                                        rozpoczęcie terapii. Jeżeli będziesz zwlekał to czeka Cię los
                                        jednego z forumowiczów, który za pomocą wyszukiwarki Google
                                        rozpracowuje właśnie ogólnoświatowy spisek tajnego sprzysiężenia,
                                        posługującego się hasłem "pospolite złodziejstwo", lub popadniesz w
                                        katatonię, jak inny forumowicz z Wielkim Pustogłowiem.
                                        • czajnik5 Re: Czajniczku - martwimy się o Ciebie 20.04.08, 21:58
                                          Wybacz, dobrnąłem jedynie do końca pierwszego akapitu.

                                          Zapewne masz jakiś problem ze sobą, ale musisz sobie z tym problemem poradzić
                                          sam. Ja Ci nie pomogę. Jeśli chodzi o linka, którego wkleiłem wcześniej, dobrze
                                          byłoby, gdybyś wziął sobie to do serca.

                                          Pozdrawiam.
    • madox44 TI o korupcji w sądach 01.06.08, 08:09
      Wymiar sprawiedliwości w Polsce sprawują Sąd Najwyższy, sądy
      powszechne, sądy administracyjne oraz sądy wojskowe. Poza zakresem
      znaczeniowym pojęcia „wymiar sprawiedliwości” pozostają zagadnienia
      związane z organizacją i funkcjonowaniem prokuratury oraz pomocy
      prawnej dla uczestników postępowania przed sądem. Z uwagi na to, że
      prokurator oraz fachowi pełnomocnicy procesowi stron są uczestnikami
      postępowania przed sądem, pozycja ustrojowa tych podmiotów wpływa na
      ogólną kondycję i funkcjonowanie sądownictwa.

      Sądownictwo w Polsce nie cieszy się opinią wolnego od korupcji. W
      polskim społeczeństwie istnieje przekonanie o powszechności
      szerzącego się w sądach zjawiska korupcji rozumianej jako
      wykorzystywanie władzy publicznej do celów prywatnych (korupcja
      postrzegana jest nie tylko jako łapówkarstwo, ale przede wszystkim
      jako wykorzystywanie znajomości towarzyskich, rodzinnych,
      biznesowych czy zawodowych w celu załatwienia określonej sprawy). Z
      doświadczeń Transparency International Polska wynika, że pogląd o
      powszechności korupcji w sądownictwie jest o tyle uzasadniony o ile
      organizacja sądownictwa oraz praktyka działania sądów, poczynania
      niektórych sędziów, funkcjonowanie prokuratur oraz działalność
      adwokatów, radców prawnych i komorników sądowych budzi zasadnicze
      zastrzeżenia z uwagi na występowanie w tych sprawach mechanizmów
      korupcyjnych.

      Do najbardziej korupcjogennych sfer występujących w działaniu
      polskiego wymiaru sprawiedliwości należy:

      1) Działalność biegłych sądowych;
      2) Pomoc prawna dla uczestników postępowania sądowego (działalność
      adwokatów oraz radców prawnych);
      3) Działalność pracowników obsługi sądowej;
      4) Działalność sądownictwa dyscyplinarnego zawodów prawniczych;
      5) Sporządzanie protokołów z czynności procesowych.

      Wskazane powyżej sfery zostaną omówione ze skrótowością wymuszoną
      rozmiarami niniejszego opracowania. Należy przy tym wskazać, że
      korupcji w sądownictwie sprzyjają również takie mechanizmy jak:
      wadliwe funkcjonowanie nadzoru sądowego nad postępowaniem
      przygotowawczym, niedostateczna kontradyktoryjność procesu karnego,
      brak unormowanych zasad dostępu do akt w postępowaniu sądowo-
      administracyjnym, nieskuteczność sądownictwa administracyjnego z
      uwagi na brak możliwości wydawania przesąd administracyjny orzeczeń,
      co do istoty sprawy, brak realnych możliwości usunięcia z procesu
      stronniczego sędziego.

      Pierwszą o zarazem najważniejszą ze sfer dotkniętą patologiami
      korupcyjnymi jest działalność biegłych sądowych. Biegli sądowi są
      powoływani przez sąd na potrzeby toczącego się przed sądem
      postępowania jako specjaliści w danej dziedzinie nauki, sztuki,
      techniki bądź w zakresie innej umiejętności. Obecnie obowiązujące
      unormowania nie zapewniają należytych mechanizmów pozwalających na
      dobór fachowych, odpowiedzialnych i bezstronnych osób do wykonywania
      obowiązków biegłych sądowych, co zarazem sprzyja powstawaniu
      mechanizmów i zjawisk korupcyjnych. Należy bowiem pamiętać, że
      instytucja biegłego ma fundamentalne znaczenie dla realizacji celów
      wymiaru sprawiedliwości, ponieważ w praktyce sądowej rola biegłego
      zbliża się do roli, jaką w sprawie odgrywa sędzia. Przyczyną takiego
      stanu rzeczy jest komplikujący się wraz z rozwojem cywilizacji
      system form życia społecznego, stosunków społeczno-gospodarczych czy
      też nowe nieznane wcześniej rodzaje przestępczości. W obecnie
      obowiązującym stanie prawnym biegłymi sądowymi zostają głównie
      osoby, które same zgłaszają swój akces do tego zawodu licząc na
      korzyści, które może im przynieść jego wykonywanie. Brak jest przy
      tym realnych możliwości weryfikacji poziomu fachowości tych osób,
      bowiem jedyną formą sprawdzenia jest zasięgnięcie opinii ich zakładu
      pracy lub organizacji zawodowej, a posiadane wiadomości specjalne
      wykazuje się tylko dokumentami. Poza tym ocena, czy posiadane
      wiadomości specjalne zostały dostatecznie wykazane należy do prezesa
      sądu okręgowego, który z natury rzeczy nie posiada dostatecznej
      wiedzy w danej dziedzinie, ażeby dokonać merytorycznej oceny
      biegłego.

      Nienależyte sprawowanie nadzoru nad działalnością biegłych oraz brak
      mechanizmów weryfikacyjnych powoduje, że powszechny jest niski
      poziom świadczonych przez te osoby usług. Ponadto brak realnej
      odpowiedzialności biegłego za przedstawienie nieprawdziwej opinii
      powoduje, że czują się oni bezkarni w swojej działalności, przez co
      w tej sferze najczęściej dochodzi do korupcji (istnieje szeroka
      możliwości kupienia korzystnej dla siebie opinii albo też nie ma
      żadnego problemu w uzyskaniu zaświadczenia o stanie zdrowia celem
      usprawiedliwienia nieobecności na rozprawie)
      (...)
      Projekt nowej ustawy nie usuwa jednak istotnego mankamentu obecnie
      obowiązujących unormowań a mianowicie tego, że możliwość
      zasięgnięcia opinii biegłego zależy od uznania sądu lub prokuratora,
      zaś strona postępująca uczciwie nie jest w stanie skutecznie zażądać
      wystawienia przez biegłego opinii w sprawie.
      (...)
      Innym istotnym czynnikiem sprzyjającym korupcji tej sferze jest źle
      pojmowana „solidarność zawodowa” biegłych sądowych. Biegli w ramach
      jednej specjalności niechętnie występują przeciwko innym biegłym,
      nawet wówczas, gdy wystawiona przez kolegę opinia jest w sposób
      ewidentny wadliwa. Jako że biegli nie mają obowiązku opiniować na
      prywatne zamówienie, w praktyce nie jest możliwe, ażeby obywatel z
      własnej inicjatywy był w stanie uzyskać opinię biegłego w sprawie, w
      której na potrzeby sądu lub prokuratury opiniował już inny biegły,
      choćby była to opinia w sposób oczywisty fałszywa.

      Dochodzi do tego ten aspekt sprawy, że biegły opiniujący na potrzeby
      policji lub prokuratury jest zainteresowany współpracą z tą
      jednostką w celu osiągnięcia zysku, przeto w większości spraw
      opiniuje w taki sposób, ażeby w jak najpełniejszy sposób
      urzeczywistnić wolę mocodawcy.

      Drugą korupcjogenną sferą w systemie sądownictwa jest wadliwa
      organizacja i działanie korporacji prawniczych świadczących pomoc
      prawną.

      Średni poziom świadczonej przez adwokatów oraz radców prawnych
      pomocy prawnej jest niewysoki. Doświadczenia Transparency
      International Polska zebrane w toku działania Programu
      Interwencyjnego wskazują, że nagminna jest w tych korporacjach
      praktyka sprzeniewierzania się interesom klientów w celu osiągnięcia
      korzyści finansowych.
      W realiach „Polski Powiatowej” adwokaci i radcowie prawni są często
      pośrednikami pomiędzy różnymi ogniwami lokalnego układu korupcyjnego–
      stanowią łącznik pomiędzy sędziami, ławnikami, prokuraturą. Ten
      organizowany aparat tworzony prze nieuczciwych funkcjonariuszy
      wymiaru sprawiedliwości funkcjonuje w większości polskich powiatów.
      (..)
      Wprawdzie istnieją w procedurach sądowych unormowania pozwalające na
      utrwalanie przebiegu rozprawy za pomocą urządzeń, tym nie mniej sądy
      najczęściej nie wyrażają zgody na takie utrwalanie uzasadniając to
      bliżej nieokreślonym „dobrem wymiaru sprawiedliwości”. Powoduje to w
      praktyce wyeliminowanie możliwości dochodzenia przez stronę
      postępowania swoich praw, albowiem treść protokołu nie odpowiada
      rzeczywistemu przebiegowi rozprawy (zwłaszcza, że w sprawach, w
      których dochodzi do korupcji, sędziowie za wszelką cenę starają się
      ukryć prawdziwy przebieg sprawy, poprowadzić ją w sposób
      niekorzystny dla strony naruszając jej prawa).
      Próbą przezwyciężenia wspomnianej patologii stanowi pomysł
      wprowadzeni obligatoryjnego nagrywania rozpraw na nośnikach CD.
      Pomysł ten jest obecnie realizowany przez Ministerstwo
      Sprawiedliwości - i jeżeli projekt zmian w tym zakresie zostanie
      wprowadzony w życie – znacznie ograniczy szerzące się w sądach
      zjawisko korupcji.

      c.d. na stronie TI
      www.transparency.pl/www/?a=36&text=228


      • czajnik5 Re: TI o korupcji w sądach 01.06.08, 08:50
        Odniosę się jedynie do aspektu biegłych

        madox44 napisała:

        > licząc na korzyści, które może im przynieść jego wykonywanie.

        Ha, ha, ha.

        > policji lub prokuratury jest zainteresowany współpracą z tą
        > jednostką w celu osiągnięcia zysku,

        Ha, ha, ha.

        Tak to jest, gdy ktoś pisze o czymś, o czym nie ma pojęcia.
        • babczyk Re: TI o korupcji w sądach 01.06.08, 12:03
          czajnik5 napisał:

          > Odniosę się jedynie do aspektu biegłych
          >
          > madox44 napisała:
          >
          > > licząc na korzyści, które może im przynieść jego wykonywanie.
          >
          > Ha, ha, ha.
          >
          > > policji lub prokuratury jest zainteresowany współpracą z tą
          > > jednostką w celu osiągnięcia zysku,
          >
          > Ha, ha, ha.
          >
          > Tak to jest, gdy ktoś pisze o czymś, o czym nie ma pojęcia.

          Twa wypowiedź czajnik5 jasno udowadnia, po której stronie stoisz.

          Mając do czynienia w jakiejkolwiek postaci tzw. wymiarem
          sprawiedliwości mogę podpisać się i jak sądzę nie tylko ja pod
          zacytowanym przez niego artykułem.

          Bo przedstawiciele tego wymiaru zachowują sie ja tzw. kibole.

          Muszę przyznać, że nie wszyscy, ale jednak jest to zdecydowana
          większość w przeciwieństwie do kiboli.

          Różnica miedzy nimi jest taka że jak pierwsi dają ciała to nic In za
          to nie grozi w przeciwieństwie do tych drugich.

          I twierdzenie że nie wie o czym sie mówi, nie jeden odczuł tę
          niewiedzę na własnej skórze.
          • czajnik5 Re: TI o korupcji w sądach 01.06.08, 12:34
            Ja również podpisuję się pod większością tez zawartych w tym raporcie. W
            szczególności tych dotyczących kompetencji niektórych biegłych i braku
            odpowiedzialności za wadliwe opinie.

            Natomiast to, co mnie rozśmieszyło, to te rzekome zyski biegłych ze współpracy
            z sądem lub prokuraturą.
            • babczyk Re: TI o korupcji w sądach 01.06.08, 13:31
              czajnik5 napisał:

              > Natomiast to, co mnie rozśmieszyło, to te rzekome zyski biegłych
              ze współpracy
              > z sądem lub prokuraturą.

              Podobną analogie można podnieść do relacji policja - firma
              holownicza.

              Wszyscy wiedzą co w trawie piszczy tylko mało się o tym mówi.
    • madox44 Prokuratorzy boją się skarg obywateli ( hahaha) 01.06.08, 17:08
      Będziemy się mogli domagać odszkodowania już nie tylko od
      opieszałego sądu, ale i od prokuratury. Do 20 tys. zł wzrośnie
      kwota, jaką sąd będzie mógł nam przyznać z tego tytułu.

      Dziś na pieniądze, i to niewielkie – średnia zasądzana kwota to
      niewiele ponad 2 tys. zł – liczyć mogą tylko petenci
      zniecierpliwieni zbyt długim postępowaniem w sądach. To
      niesprawiedliwe – uznało Ministerstwo Sprawiedliwości i wobec
      trwających latami postępowań przygotowawczych postanowiło
      zmobilizować także prokuratorów prowadzących lub nadzorujących te
      postępowania. Chce też, by zasądzana za opieszałość kwota była
      dwukrotnie wyższa niż obecnie (dziś maksymalnie 10 tys. zł) i sąd
      zasądzał ją obligatoryjnie, jeżeli skarżący tego zażąda, a
      zaniedbania będą ewidentne.

      Śledczy pod lupą

      Komu można się będzie poskarżyć na opieszałego prokuratora? Skargę
      dotyczącą postępowania przygotowawczego wnosi się do prokuratora
      prowadzącego albo nadzorującego to postępowanie – zapisano w
      projekcie. Właściwy do jej rozpoznania ma być sąd przełożony nad
      tym, który byłby właściwy do rozpoznania sprawy. Zanim jednak ten
      stwierdzi, czy prokurator rzeczywiście leniwie pracował, będzie
      musiał ocenić terminowość i prawidłowość czynności podjętych przez
      prokuratora prowadzącego albo nadzorującego postępowanie
      przygotowawcze w celu jego zakończenia. Sprawdzając, musi mieć na
      uwadze: charakter sprawy, stopień jej zawiłości, znaczenie dla
      strony, która wnosi skargę, oraz zachowanie samego skarżącego.
      Wnosząc skargę niezadowolony obywatel może zażądać odpowiedniej sumy
      pieniężnej.

      Kto zapłaci za opieszałość

      Projekt stanowi, że gotówkę wypłaci prokuratura okręgowa, w której
      okręgu prowadzone jest przewlekłe postępowanie. Jeśli zaś
      postępowania przygotowawcze prowadzą wydziały zamiejscowe biur ds.
      przestępczości zorganizowanej Prokuratury Krajowej – właściwa
      prokuratura apelacyjna – ze środków własnych tych prokuratur.

      Pomysł nie podoba się prokuratorom. – Może zadziałać nawet
      odwrotnie – mówi „Rz” Krzysztof Parulski, naczelny prokurator
      wojskowy. Tłumaczy, że po złożeniu skargi akta sprawy muszą trafić
      do sądu. Prokuratorzy zamiast pracować, będą więc musieli czekać na
      ich powrót.

      Zbigniew Rzepka ze Stowarzyszenia Prokuratorów RP dodaje, że w
      postępowaniu przygotowawczym w przeciwieństwie do sądowego są i tak
      ściśle oznaczone terminy na podejmowanie określonych czynności.
      Wprawdzie może dojść do przedłużenia śledztwa czy dochodzenia, ale
      wniosek w tej sprawie trzeba porządnie uzasadnić. W prokuraturach
      działa bowiem cały system wewnętrznego nadzoru.

      Od czterech lat (dokładnie od 17 września 2004 r.) każdy obywatel
      niezadowolony z tempa, w jakim toczy się jego proces, może się
      poskarżyć na leniwy sąd. Za skargę płaci 100 zł, ale może zyskać
      nawet 10 tys. zł i przyspieszenie postępowania. Choć w 2007 r. sądy
      zapłaciły obywatelom łącznie prawie 700 tys. zł, to przyznawane
      jednostkowe kwoty są małe. Powód? Każdy sąd uznany za opieszały
      płaci z własnej kasy.

      Czy to dobre rozwiązanie? Zdania są podzielone. – Bardzo złe –
      ocenia sędzia Waldemar Żurek, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w
      Krakowie. Dodaje, że świadczy o tym sam fakt, iż pojawia się opinia
      o oszczędzaniu przez sądy na obywatelach. Pieniądze na rekompensaty
      powinny pochodzić z budżetu państwa lub specjalnie gromadzonych w
      tym celu środków.

      masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: a.lukaszewicz@rp.pl

      www.rp.pl/artykul/141640.html
          • takisobiegostek ilość odpisów, czyli co sąd może? - GRANDY help! 11.06.08, 15:27
            Czytam Wasze odp. i tak sobie dumam, co może człowiek maluczki?
            Jako członek Wspólnoty złożyłem skargę do WSA na decyzję
            administracyjną i dołączyłem 2 odpisy skargi (1 dla organu
            administracyjnego jako strony, drugi - na wszelki wypadek, np dla
            tego, na rzecz którego wydano decyzję). No i sąd nakazał mi
            dostarczenie kopii dla wszystkich uczestników, a jest ich -
            bagatelka - prawie 500 (nie tylko z mojej wspólnoty); razy 20 stron
            skargi to wychodzi niezła sumka :(
            Czy miał do tego prawo? Skargę wniosłem jedynie ja, reszta średnio
            interesuje się sprawą, pisma z urzędu dostawała. No i co z tym
            fantem zrobić? Dodatkowo kazano mi ustalić dane i adres następcy
            (spadkobiercy)kogoś tam, siódma woda po kisielu, ostatnio
            zamieszkałego w Australii . Odnoszę wrażenie, że chcą przeciągać
            sprawę na maksa (albo korupcja, albo nie chce im się wnikać w
            sedno , bo sprawa zawiła)
            • gosiakz Re: ilość odpisów, czyli co sąd może? - GRANDY he 11.06.08, 19:02
              takisobiegostek napisał:

              > Czytam Wasze odp. i tak sobie dumam, co może człowiek maluczki?
              > Jako członek Wspólnoty złożyłem skargę do WSA na decyzję
              > administracyjną i dołączyłem 2 odpisy skargi (1 dla organu
              > administracyjnego jako strony, drugi - na wszelki wypadek, np dla
              > tego, na rzecz którego wydano decyzję).

              Rozumiem, że decyzja nie była wydana na Twoją rzecz.
              To w takim razie jesteś SKARŻĄCYM czy UCZESTNKIEM ?

              > No i sąd nakazał mi
              > dostarczenie kopii dla wszystkich uczestników, a jest ich -
              > bagatelka - prawie 500 (nie tylko z mojej wspólnoty); razy 20
              stron
              > skargi to wychodzi niezła sumka :(
              > Czy miał do tego prawo?

              Sąd generalne może wszystko.

              > Odnoszę wrażenie, że chcą przeciągać
              > sprawę na maksa (albo korupcja, albo nie chce im się wnikać w
              > sedno , bo sprawa zawiła)

              I to jest bardzo prawdopodobne. Jeśli nie będzie rażących błędów
              formalnych i jesteś przekonany o swojej słusznosci radzę ciągnąć
              sprawę do końca tzn. do NSA , nawet w pojedynkę, jeśli i tam odrzucą
              to radzę kierować skargę do Strasburga.

              Co prawda nie jestem GRANDY, ale mam doświadczenie z WSA łódzkim.
              A o co chodziło w tej sprawie ?

              W mojej sprawie dot.skargi na uchwałę budżetową miasta Łodzi 3
              mieszkańców Łodzi ( podatników ), którzy złożyli swoje zgłoszenie do
              przystąpienia do sprawy w charakterze uczestnika zostały określone
              przez WSA jako "osoby podające się za uczestników postępowania"(
              nie istnieje takie pojęcie w prawie ), odmówiono im przyznania
              statusu uczestnika i sprawie łeb ukręcono, bo ponoć osoby
              zgłaszające swoje uczestnictwo nie wykazały interesu prawnego.



              • takisobiegostek Re: ilość odpisów, czyli co sąd może? - gosiakz 12.06.08, 14:25
                gosiakz napisała:
                > Rozumiem, że decyzja nie była wydana na Twoją rzecz.
                Tak

                > To w takim razie jesteś SKARŻĄCYM czy UCZESTNKIEM ?
                Skarżącym.

                > Sąd generalne może wszystko.
                Też mi się tak wydaje :( W końcu jest niezawisły, he, he.

                > I to jest bardzo prawdopodobne. Jeśli nie będzie rażących błędów
                > formalnych i jesteś przekonany o swojej słusznosci radzę ciągnąć
                > sprawę do końca tzn. do NSA , nawet w pojedynkę, jeśli i tam
                >odrzucą to radzę kierować skargę do Strasburga.

                Znając życie potrwa to i z 10 lat. A wtedy będzie już musztrada po
                obiedzie:(

                > przystąpienia do sprawy w charakterze uczestnika zostały
                >określone przez WSA jako "osoby podające się za uczestników
                >postępowania", odmówiono im przyznania statusu uczestnika i
                >sprawie łeb ukręcono, bo ponoć osoby zgłaszające swoje
                >uczestnictwo nie wykazały interesu prawnego.

                No i jakie to życie przewrotne? Jak człowiek wykazuje swój interes
                prawny to mu wmawiają, że go nie ma, a jak ma wszystko w nosie, nie
                zależy mu i nie rości sobie "posiadania interesu prawnego" to go
                chcą na siłę uszcześliwiać makulaturą na koszt innych.


            • grandy Re: ilość odpisów, czyli co sąd może? - GRANDY he 11.06.08, 21:53
              takisobiegostek napisał:
              > Czytam Wasze odp. i tak sobie dumam, co może człowiek maluczki?

              Art. 32 ust.1 Konstytucji RP: "Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy
              mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne."


              > Jako członek Wspólnoty złożyłem skargę do WSA na decyzję
              > administracyjną i dołączyłem 2 odpisy skargi (1 dla organu
              > administracyjnego jako strony, drugi - na wszelki wypadek, np dla
              > tego, na rzecz którego wydano decyzję). No i sąd nakazał mi
              > dostarczenie kopii dla wszystkich uczestników, a jest ich -
              > bagatelka - prawie 500 (nie tylko z mojej wspólnoty); razy 20 stron
              > skargi to wychodzi niezła sumka :(
              > Czy miał do tego prawo? Skargę wniosłem jedynie ja, reszta średnio
              > interesuje się sprawą, pisma z urzędu dostawała. No i co z tym
              > fantem zrobić? Dodatkowo kazano mi ustalić dane i adres następcy
              > (spadkobiercy)kogoś tam, siódma woda po kisielu, ostatnio
              > zamieszkałego w Australii . Odnoszę wrażenie, że chcą przeciągać
              > sprawę na maksa (albo korupcja, albo nie chce im się wnikać w
              > sedno , bo sprawa zawiła)

              Z zacytowanej wyżej konstytucyjnej zasady równości wobec prawa
              wynika konieczność zawiadomienia wszystkich stron postępowania
              administracyjnego o skardze na decyzję administracyjną.

              Stroną w postępowaniu przed sądem administracyjnym jest skarżący i
              organ, który wydał zasakarżoną decyzję (art. 32 ustawy z dnia 30
              sierpnia 2002 r. Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi.)

              Strona postępowania administracyjnego, która nie wniosła skargi -
              jest uczestnikiem postępowania na prawach strony (art. 33 wyżej
              przywołanej ustawy). Osoba, która była stroną postępowania
              administracyjnego, ale nie wniosła skargi musi zostać zawiadomiona o
              jej wniesieniu, bowiem uchylenie lub podtrzymanie decyzji dotyczy jej
              interesu prawnego (może poprzeć skargę, ale również może żądać jej
              oddalenia).

              Sytuacja, gdy w postępowaniu administracyjnym występuje kilkaset
              stron postępowania występuje bardzo rzadko, ale nie jest to powód,
              aby kogokolwiek pozbawiać jego uprawnień. Na straży przestrzegania
              prawa stoi sąd i jego obowiązkiem jest dopilnowanie, aby nikt z
              osób upranionych nie został pominięty.

              Obowiązek wskazania adresów stron należy do skarżącego - zgodnie z
              art. 46 § 2 ww. ustawy ("Gdy pismo strony jest pierwszym pismem w
              sprawie, powinno ponadto zawierać oznaczenie miejsca zamieszkania, a
              w razie jego braku - adresu do doręczeń, lub siedziby stron, ich
              przedstawicieli ustawowych i pełnomocników oraz przedmiotu sprawy,
              pisma zaś dalsze - sygnaturę akt.")

              Tyle uwag ogólnych. W indywidualnych przypadkach mogą występować
              skrajnie odmienne sytuacje (np. w sprawach dotyczących wspólnoty
              mieszkaniowej, stroną w jednej sprawie może być wspólnota
              reprezentowana przez zarząd, a w innej sprawie stronami będą wszyscy
              członkowie wspólnoty) i wymaga to gruntownej analizy konkretnej
              sprawy.

              • takisobiegostek Re: ilość odpisów, czyli co sąd może? - GRANDY he 12.06.08, 14:10
                Grandy, dzieki za odzew, chociaż nie pocieszyłeś mnie:(

                grandy napisał:
                > Strona postępowania administracyjnego, która nie wniosła skargi -
                > jest uczestnikiem postępowania na prawach strony (art. 33 wyżej
                > przywołanej ustawy). Osoba, która była stroną postępowania
                > administracyjnego, ale nie wniosła skargi musi zostać
                >zawiadomiona o jej wniesieniu, bowiem uchylenie lub podtrzymanie
                >decyzji dotyczy jej interesu prawnego (może poprzeć skargę, ale
                >również może żądać jej
                > oddalenia).

                OK, rozumiem i nie mam nic przeciwko takiemu poinformowaniu. Ale,
                czy w takim piśmie nie wystarczy adnotacja, że osoby (uczestnicy)
                zainteresowani sprawą maja prawo wglądu do akt i mogą żądać kopii
                skargi?

                > Sytuacja, gdy w postępowaniu administracyjnym występuje kilkaset
                > stron postępowania występuje bardzo rzadko, ale nie jest to powód,
                > aby kogokolwiek pozbawiać jego uprawnień.

                A czy nie sądzisz, że przez nadgorliwość(?) pozbawia się jednostkę
                prawa do skarżenia decyzji administracyjnych żądając od niej rzeczy
                niemożliwych (czy też kosztownych lub zbytnio absorbujących
                czasowo)?

                > Obowiązek wskazania adresów stron należy do skarżącego - zgodnie z
                > art. 46 § 2 ww. ustawy ("Gdy pismo strony jest pierwszym pismem w
                > sprawie, powinno ponadto zawierać oznaczenie miejsca
                >zamieszkania, a w razie jego braku - adresu do doręczeń, lub
                >siedziby stron, ich przedstawicieli ustawowych i pełnomocników
                >oraz przedmiotu sprawy, pisma zaś dalsze - sygnaturę akt.")

                No tak, ale mowa jest wyraźnie o STRONACH, a nie o UCZESTNIKACH na
                prawie stron. Czy jest w takim razie jakaś różnica pomiędzy "byciem
                stroną" a "byciem na prawach strony"?









              • takisobiegostek Re: ilość odpisów, czyli co sąd może? - GRANDY he 12.06.08, 14:10
                Grandy, dzieki za odzew, chociaż nie pocieszyłeś mnie:(

                grandy napisał:
                > Strona postępowania administracyjnego, która nie wniosła skargi -
                > jest uczestnikiem postępowania na prawach strony (art. 33 wyżej
                > przywołanej ustawy). Osoba, która była stroną postępowania
                > administracyjnego, ale nie wniosła skargi musi zostać
                >zawiadomiona o jej wniesieniu, bowiem uchylenie lub podtrzymanie
                >decyzji dotyczy jej interesu prawnego (może poprzeć skargę, ale
                >również może żądać jej
                > oddalenia).

                OK, rozumiem i nie mam nic przeciwko takiemu poinformowaniu. Ale,
                czy w takim piśmie nie wystarczy adnotacja, że osoby (uczestnicy)
                zainteresowani sprawą maja prawo wglądu do akt i mogą żądać kopii
                skargi?

                > Sytuacja, gdy w postępowaniu administracyjnym występuje kilkaset
                > stron postępowania występuje bardzo rzadko, ale nie jest to powód,
                > aby kogokolwiek pozbawiać jego uprawnień.

                A czy nie sądzisz, że przez nadgorliwość(?) pozbawia się jednostkę
                prawa do skarżenia decyzji administracyjnych żądając od niej rzeczy
                niemożliwych (czy też kosztownych lub zbytnio absorbujących
                czasowo)?

                > Obowiązek wskazania adresów stron należy do skarżącego - zgodnie z
                > art. 46 § 2 ww. ustawy ("Gdy pismo strony jest pierwszym pismem w
                > sprawie, powinno ponadto zawierać oznaczenie miejsca
                >zamieszkania, a w razie jego braku - adresu do doręczeń, lub
                >siedziby stron, ich przedstawicieli ustawowych i pełnomocników
                >oraz przedmiotu sprawy, pisma zaś dalsze - sygnaturę akt.")

                No tak, ale mowa jest wyraźnie o STRONACH, a nie o UCZESTNIKACH na
                prawie stron. Czy jest w takim razie jakaś różnica pomiędzy "byciem
                stroną" a "byciem na prawach strony"?









        • grandy Re: minęło prawie pół roku 10.08.08, 20:26
          ulot napisał:

          > Witam.
          > Niestety nie. Termin apelacji został wyznaczony na 08.10.2008 r
          > dosłownie przedwczoraj się o tym dowiedziałem.

          Czyżby sędziowie strajkiem odpowiedzieli na strajk klientów
          szczecińskich sądów? Gdyby trochę pogłodowali, to jasność umysłu
          ogarnęłaby ich ich wraz z oczyszczeniem organizmów.

          • wprost5 Re: minęło prawie pół roku 10.08.08, 22:46
            Choćbyście nie wiem co pisali na tym forum w sprawie wymiaru
            sprawiedliwości w Polsce, od dawna rządzi się on już swoimi prawami
            a nie konstytucją i ustawami!
            Poczytajcie sobie nieco o tym dziale władzy na stronie
            www.aferyibezprawie.org. To dopiero otworzy wam oczy na wiele spraw!
            I zamiast bezproduktywnie tracić czas i psuć komputerowa klawiature,
            zastanówcie się raczej nad wsparciem Stowarzyszenia Przeciw
            Bezprawiu poprzez masowe tworzenie jego oddziałów na swoim terenie.
            Bo kolejne rządy, wbrew swoim obietnicom przedwyborczym, chyba nie
            mają pomysłu a może nawet woli aby zmienić tę sytuację.
            • takisobiegostek Re: minęło prawie pół roku 11.08.08, 09:46
              wprost5 napisał:

              > Choćbyście nie wiem co pisali na tym forum w sprawie wymiaru
              > sprawiedliwości w Polsce, od dawna rządzi się on już swoimi
              >prawami a nie konstytucją i ustawami!

              Dokładnie.

              > I zamiast bezproduktywnie tracić czas i psuć komputerowa
              >klawiature, zastanówcie się raczej nad wsparciem Stowarzyszenia
              >Przeciw Bezprawiu poprzez masowe tworzenie jego oddziałów na
              >swoim terenie.

              I co to da?

              > Bo kolejne rządy, wbrew swoim obietnicom przedwyborczym, chyba
              >nie mają pomysłu a może nawet woli aby zmienić tę sytuację.

              Mimo wszystko - wierzyłem w Ziobrę.
              A teraz? Nie mam pomysłu...
              • wprost5 Do takiegosobiegostka! 11.08.08, 10:29
                Nie martw się, nie tylko Ty wiązałeś jakieś nadzieje z Ziobrą i się
                zawiodłeś!
                Ale to nie powód, aby nie probować jednak czegoś zmienić! Bo idę o
                zakład, że ponieważ NIKT nie ma recepty dającej 100% gwarancje
                powodzenia jakiegokolwiek przedsięwzięcia, trzeba po prostu
                próbować! To lepsze niż dać się zarzynać jak przysłowiowy baran i z
                góry watpić we wszystko.

                I dlatego zachęcam do poczytania informacji na stronie
                Stowarzyszenia Przeciw Bezprawiu z B-B!
                  • wprost5 A może jednak sądy uczciwe? 12.08.08, 10:59
                    Chyba nie tylko ja ale i inni wiemy, ze grandy jako prawnik ma
                    okazję przy wygraniu czy przegraniu sprawy spaść zawsze na cztery
                    łapy czyli uzyskać swoje!

                    Dlatego jego ironia odnośnie sądów ludowych mnie zbytnio nie dziwi.
                    Dla mnie sądy mogą nazywać się jak chcą, byle były tylko uczciwe i
                    stosowały prawo a nie były w coraz większym stopniu ostoją czegoś
                    przeciwnego.

                    Oczywiście, grandy znowu wyjedzie, że to kierujacy sprawy do wymiaru
                    sprawiedliwości sami są sobie winni, bo nie znaja prawa, procedur i
                    inne tam dyrdymały. Ale jak pisałem wcześniej, niczego innego się
                    nie spodziewam!
                    • grandy ziobrzenie rzeczywistości 12.08.08, 12:36
                      wprost5 napisał:
                      > Oczywiście, grandy znowu wyjedzie, że to kierujacy sprawy do wymiaru
                      > sprawiedliwości sami są sobie winni, bo nie znaja prawa, procedur i
                      > inne tam dyrdymały.

                      Potwierdzam połowicznie. Tylko połowa klientów (nie tylko polskich) sądów
                      wychodzi z sal sądowych z przeświadczeniem pokrzywdzenia. Ci, którzy spory
                      sądowe wygrali - chwalą sądy sprawiedliwe.

                      Ludzie dostatecznie inteligentni poszukują źródła porażek we własnych
                      błędach, a pozostali muszą znaleźć innego winnego: Żydów, cyklistów,
                      sędziów lub tajemniczy "układ".
                      • wprost5 Re: ziobrzenie rzeczywistości 12.08.08, 18:38
                        Grandy należy do bardzo nielicznych,, którzy nigdy nie słyszeli ( a
                        raczej nie chcą słyszeć) o orzekaniu niezgodnie z prawem,
                        fałszowaniu protokółów sądowych, łapownictwie w sądach itp.
                        Najlepiej pisać, że tylko połowa uczestników spraw jest z wyroków
                        sądowych niezadowolona i to mu wystarczy!
                        A ludzie autentycznie pokrzywdzenie przez sądy to jakieś wymysły
                        chorego umysłu(ziobrzenie).
                        • babczyk Re: ziobrzenie rzeczywistości 12.08.08, 19:51
                          Mimo że odpowiedzi forumowicza o nicku grandy wiele wniosły i nie
                          jednemu forumowiczowi pomogły to w pełni zgadzam się z wypowiedziami
                          w tym temacie z wprost5.

                          A piszę to na podstawie swoich przygód z tarnogórskim sądem.

                          Ja gdy sknocę swoją pracę, mogę dostać po tyłku.

                          Sędzia, gdy da ciała w wydawaniu postanowień jest w tym
                          przypadku....BEZKARNY!!!!!!!!!!!!!.

                          A stwierdzanie, że 50% jest niezadowolonych a drugie 50%
                          zadowolonych świadczyć może tylko o arogancji.

                          Nie było i nie ma 50% zadowolonych. Przypomina mi to, minione czasy.
                          Bo tych niezadowolonych jest o wiele, wiele więcej.

                          Bo jak może być wydany zgodnie z prawem wyrok w sytuacji gdy sędzia
                          nie może pojąć tego że we wspólnocie może być zarząd który wynajmuje
                          osobę z licencją zarządcy który to w tej wspólnocie jest tylko,
                          administratorem.
                          Czepia się, że nie mogę powoływać sie na odpowiedni przepis, z KC by
                          zarząd złożył rachunek z zarządu, bo ten kodeks nie dotyczy dużej
                          wspólnoty.
                          Na pytanie, jak mogę inaczej żądać dostępu do dokumentacji wspólnoty
                          i uzyskania żądanych kopii dokumentów, nie odpowiedział wprost i
                          jednoznacznie. Bo tego nie wiedział.

                          Tak, więc wprost5 ma w 100% rację. Jego rację wręcz udowadniają
                          kretyńskie wyroki typu, wspólnota nie może mieć majątku a potem
                          udowadnia się w innym postanowieniu, że wspólnota może mieć majątek.

                          A o wyczynach i ekscesach przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości
                          szeroko przedstawia właśnie strona którą to zacytował wprost5.
                      • madox44 układ 12.08.08, 21:35
                        "Roznoszone mity okazywane są w dwóch podstawowych ujęciach
                        zlewających się w jedną formę. Pierwszym jest właśnie bezpośrednie
                        wbijanie społeczeństwu w głowy, że sądy w Polsce są niezawisłe, a
                        drugim wmawianie, że wyroków sądowych się nie komentuje. W sumie
                        tworzy to bajkową renomę sądom, ale tajemnicze środki za pomocą
                        których uzyskano tak niesamowite efekty, kreują się tylko gdzieś w
                        sferach naszych podświadomości, bezpodstawnie umacniając nas w tym
                        narzuconym, fałszywym przekonaniu. Jednakże już praktyczny kontakt z
                        tymi "sądowymi aniołami", nawet przy urodzeniu w czepku może
                        zaszczepić wątpliwości, przy mniejszym szczęściu... zrujnować
                        legendę. Jednak wobec tego, że Sądy nie zwykły okazywać swoich
                        chorób w obliczu kamer, a te kamery z kolei nie zwykły
                        bezinteresownie - a tym bardziej na wymaganą skalę - zajmować się
                        niewpływowymi obywatelami, fikcja upowszechniała się na dobre. W
                        takiej więc sytuacji, długo prawdę znały w zasadzie tylko same
                        ofiary wymiaru niesprawiedliwości, które wprawdzie - w rozsianych po
                        całym kraju zaciszach sądowych - coraz intensywniej zwiększały swe
                        grono, jednak jako pojedyncze, a szczególnie niezorganizowane
                        jednostki, nie miały wiarygodnego głosu. Zasada jest prosta:
                        najpierw układ odbiera ci możliwości obronne, a później "przegrany"
                        nie może przecież podważać takich "autorytetów"! I dlatego m. in.
                        właśnie, "sądy wciąż są niezawisłe", a "wyroków wciąż się nie
                        komentuje". Ustawione na sprzyjającą falę wyobrażenie większości,
                        jest jakby podstawą do spokojnej egzystencji każdego takiego,
                        karygodnego procederu. Tej większości, która wprawdzie nie zetknęła
                        się z prawdziwą - tutaj sądową - rzeczywistością, ale za to spotkała
                        się z "rzeczywistością" medialną. A w tej sferze, nawet jeszcze
                        wspieraną fikcyjną, ale dogodną teorią prawną (np. kodeksy etyczne).
                        Później wystarczy dbać o byt mitu, a zarażony nim ogół, jeszcze
                        dopomoże w jego rozwoju... No cóż, na wszystko przychodzi jednak też
                        kres, a autor - oszczędzając już Państwu rozczarowań praktycznych -
                        postara się tę "mitologię" doszczętnie zburzyć i w założeniu dać
                        mocny sygnał w stronę eliminacji takich i tym podobnych zjawisk..."

                        autor : A.Szczygieł
                        "Strona prawdy o polskim sądownictwie"
                          • wprost5 Coś dla grandy'ego! 14.08.08, 08:51
                            Oto fragmnet, jaki skopiowałem ze wstępu do strony podanej przez
                            gosiakz. Warto, aby nasz znajomy grandy tak broniacy chorego układu,
                            trochę sobie nad nim pomedytował!

                            Kiedy ma się świadomość patologicznego stanu polskiego sądownictwa,
                            a wciąż słyszy z ust różnych osób publicznych - i to nawet takich,
                            względem których miałoby się podstawy do zgoła innych oczekiwań -
                            notorycznie pojawiające się, a czasami nawet wręcz dumne
                            podkreślanie, jak to rzekomo mamy w kraju niezawisłe sądy, to
                            problem w końcu musi dotrzeć do stadium wymuszającego głębsze się
                            nim zajęcie... I tu na samym starcie, ta różnorodność głosów
                            biorących udział w rozpowszechnianiu tak szkodliwej społecznie
                            propagandy, wskazuje na przynajmniej trzy powody jej pojawiania się.
                            Są to: ślepe naśladownictwo, wymuszona dostosowalność i... własny
                            interes...
                            • takisobiegostek Re: Coś dla grandy'ego! 14.08.08, 13:01
                              Ziobro (pomińmy tu rozstrząsanie jego wad i zalet) chciał jednak
                              ukrócić układy. Oczywiste też, że są sprawy niejednoznaczne,
                              pozwalające na swobodną interpretację, ale też faktem jest, że
                              za "zły" wyrok (tzn. niezgodny z lierą prawa) sędziemu nic nie
                              grozi, podobnie jak adwokatowi za wystawienie do wiatru.
                              No i, jak to ktoś powiedział "mniej kosztuje sędzia niż dobry
                              adwokat" :(

                              Wprost5 - trzymam kciuki i życzę powodzenia w działaniu!!! (Ja się
                              już nie piszę - pora teraz dać szansę młodym).
                              • gosiakz o Ziobro mam inne zdanie 15.08.08, 17:59
                                takisobiegostek napisał:

                                > Ziobro (pomińmy tu rozstrząsanie jego wad i zalet) chciał jednak
                                > ukrócić układy

                                Po wymianie korespondencji z ZZ-(jeszcze) prokuratorem generalnym
                                mam o nim inne zdanie.
                      • babczyk Re: ziobrzenie rzeczywistości 16.08.08, 16:20
                        Jak widzę grandy, szukasz poparcia dla swych racji na stronie
                        Towarzystwa Wzajemnej Adoracji.


                        www.wspolnota.net.pl/viewtopic.php?p=21623#21623

                        A przecież wystarczy tylko postępować zgodnie ze swym sumieniem a
                        nie popierać i bronić swe skorumpowane i wątpliwej wartości
                        towarzystwo.

                        Jest na pewno wielu w tyk kraju wartościowych prawników, ale nie
                        sądzę abyś do nich należał.

                        Wiedz jedno. Remontowałem wiele domów i mieszkań, ale najbrudniejsze
                        zawsze mieli, prawnicy.
                        Dlaczego nie zabierzesz głosu na siostrzanym forum gdzie zawsze
                        możesz merytorycznie odpowiedzieć na postawione zarzuty a jedynie
                        szukasz klaki dla siebie nie tylko na tych dwóch znanych forach.

                        grandy napisał:

                        > Ja nie dziwię się, że poźniej powstają różne stowarzyszenia
                        > pokrzywdzonych przez sądy. Zresztą ten krzywdziciel jest płci
                        > żeńskiej, bo 69% sędziów to kobiety. W sądach rodzinnych ten
                        > odsetek przekracza 95%!!!

                        Ja też się już przestałem dziwić.I wiem dlaczego.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka