Dodaj do ulubionych

Najbardziej ochydna rzecz alkoholowa jaka piliscie

13.08.02, 23:19
Miejsce: zasluzona dla obronnosci RP 1 Warszawska Brygada Pancerna w Wesolej
czyli "cyrk"
Czas : lato 1996
Co bylo pite: ??? rozlewane do butelek "cwiartek" ???? Na szczescie nie
osleplem aczkolwiek pilem tylko raz ... O "winach" nie wspomne :) Tez raz:)
sie zdazylo:)
Uwagi : Jezu [ sorry ] jak smakowalo pierwsze piwo po MIESIACU :) Najgorszy
sikacz to WTEDY "niebo w gebie"
Edytor zaawansowany
  • Gość: Przem IP: *.216-194-24-118.nyc.ny.metconnect.net 14.08.02, 00:59
    Jestem teraz w Nowym Jorku i najochydniejsza rzecza jest dla mnie amerykanski
    BUDWEISER ((( To jest mocz o smaku piwa. Jezeli wybieracie sie do stanow to
    zamiast ciuchow wezcie do walizki zapas ZYWCA Tu on kosztuje ok 2 dolarow. I
    ciezko znalez poza Greenpointem sklepy z nim.
  • Gość: WMI IP: 195.112.95.* 14.08.02, 14:38
    Wszystko jest kwestia przyzwyczajenia.
    Juz niedlugo bedziesz wcinal BigMacki i jeszcze sie oblizywal.
    Pa.
  • Gość: AntyBUD IP: *.nyc2.dsl.speakeasy.net 14.08.02, 15:51
    Gość portalu: WMI napisał(a):

    > Wszystko jest kwestia przyzwyczajenia.
    > Juz niedlugo bedziesz wcinal BigMacki i jeszcze sie oblizywal.
    > Pa.
    Gowno prawda, jestem tu 18 lat i do smierci sie nie przekonam do Krola szczyn
    zwanego tu BUD.
    Big Mmaca nie porownuj do sikow, Big Mac junk fooood,Big Mac goooood.
  • Gość: Amsti IP: 149.156.22.* 14.08.02, 15:57
    Eee tam.

    Masz sporo amerykańskich piw do wyboru

    Samuel Adams Boston Lager, Anchor Steam, cokolwiek z ofety New Amsterdam,
    Brooklyn Brewery ma też parę sensownych piw, trza tiko poszukać i popróbować,
    a nie zrzędzić

    Amsterdam
  • Gość: Dr.KrisK IP: *.eng.fsu.edu 14.08.02, 23:58
    .. albo choćby Black Tan lub Amber Bock robiony przez Micheloba. Sześciopak za
    około 5 dolarów.
    Tak że i w Stanach coś się znajdzie!
    KrisK
  • Gość: al IP: *.proxy.aol.com 15.08.02, 01:30
    Najohydniejszym napojem jaki mialem w pysku bylo "piwo" belgijskie Mort Subit
    (czyli smierc nagla)- juz o nim wczesniej pisalem. To gowno w plynie mialo smak
    octu.

  • Gość: meti IP: *.rosenberg-library.org 16.08.02, 21:36
    najlepszy amrykanski browarek to MAGNUM, 32oz, 6% za jedyne 1,29$, POLECAM
    bud to przy nim miod
    pilem duzo piwa z wielu stron swiata, dla mnie nie ma nic lepszego niz ZYWIEC
    ewentualnie guinessowski HARP z kija oczywiscie
  • hania_76 15.08.02, 15:41
    Coś strasznego. Brrr... I piwo Miller.
    Poza tym drink Malibu + mleko. Brrrr.....
    Whisky z Coca Colą.
  • Gość: Dr.KrisK IP: *.eng.fsu.edu 15.08.02, 20:42
    Eee - przesadza pani hania trochę! Młoda jest, to nie pamięta niepowtarzalnego
    smaku Piw Polskich w pęcatych buteleczkach po 0.33 litra, z fuzlem na dnie a i
    z mysza też czasem! To było coś - Bud/Miller/Corrs/Southpaw/Schlitz przy tym to
    napoje wyborne i szlachetne!
    Z rzeczy obrzydliwych, które piłem:
    a) albańskie brandy Skandenberg! Robione chyba z przemielonych dzieł zebranych
    Envera Hodży - przynajmniej tak smakowało.
    b) brandy Napoleon (oczywiście!), robione w Kaliningradzie. To było coś!
    c) Dorato (wiem, że się czepiam, ale to naprawdę świństwo), które najpierw
    stało rok w upale na półce wiejskiego sklepu. Przeszło wielokrotną fermentację
    wtórną w butelce, ale w szampana się nie zmieniło, jeno w koszmarny ocet.

    KrisK
  • hania_76 15.08.02, 21:30
    Gość portalu: Dr.KrisK napisał(a):

    > Eee - przesadza pani hania trochę! Młoda jest, to nie pamięta
    niepowtarzalnego
    > smaku Piw Polskich w pęcatych buteleczkach po 0.33 litra, z fuzlem na dnie a
    i
    > z mysza też czasem! To było coś - Bud/Miller/Corrs/Southpaw/Schlitz przy tym
    to
    >
    > napoje wyborne i szlachetne!
    > Z rzeczy obrzydliwych, które piłem:
    > a) albańskie brandy Skandenberg! Robione chyba z przemielonych dzieł
    zebranych
    > Envera Hodży - przynajmniej tak smakowało.
    > b) brandy Napoleon (oczywiście!), robione w Kaliningradzie. To było coś!
    > c) Dorato (wiem, że się czepiam, ale to naprawdę świństwo), które najpierw
    > stało rok w upale na półce wiejskiego sklepu. Przeszło wielokrotną
    fermentację
    > wtórną w butelce, ale w szampana się nie zmieniło, jeno w koszmarny ocet.
    >
    > KrisK

    Nic a nic pani Hania nie przesadza. A pękatych butelek smakowo nie pamiętam :(
    Aha i do listy dodaję Dorato (dziękuję za przypomnienie) oraz CinCin. Przy nich
    piwo Bud i Miller są faktycznie przepyszne.
    Przypomniałam sobie - jeszcze rumuński bimber. Brrrr!!!
  • czajson 15.08.02, 20:43
    Najgorsze piwo jakie pilem we Francji, smakowalo jak pomyje, a śmierdzalo
    chlebem. Takie czerwone z czarnymi napisami(nazwy nie papietam), a kosztowalo
    1euro.
  • Gość: eyemakk IP: 157.25.164.* 16.08.02, 12:14
    mam kilka typów:
    1. piwo porter (jakiekolwiek, mam ochote puscic pawia na samą myśl)
    2. piwo Faxe 10% (bo smak podobny do portera)
    3. piwo karmelowe jakieś, nie karmi tylko mocne.. ohyda do kwadratu
    4. wódka + woda mineralna gazowana
    5. last but not least: wóda+lemoniada z Leader Price. wymiata, mowie wam!
  • Gość: mka IP: *.bytom.sdi.tpnet.pl 16.08.02, 13:00
    Najgorszym alkoholem jaki mialam okazje kosztowac bylo "wino"
    malinowe "Goliat".Nie polecam....
  • Gość: Przem IP: *.216-194-23-150.nyc.ny.metconnect.net 17.08.02, 02:30
    Pilem ostatnio zaejbiste piwko kanadyjskie Molson. Mialo byc jedno po pracy a
    skonczylo sie na 12(0,33) i na ostrym kacu. Tak sie zloilem ze nie moglem
    znalesc swojego domu. A nastepnego dnia na 5 rano do pracy a po pracy znowu na
    jedno piwko...
  • pyta 17.08.02, 12:08
    Najgorsze jest piwo EB Porter. Syf niemiłosierny. Później są
    jeszcze „piwa” „DC”(produkowane dla sieci sklepów Delikatesy Centrum)
    oraz „Milenijne”. Obydwa te napoje tanie jednak smak przypomina wygazowane
    stojące przez kilka dni w szklance piwo.
  • atob 17.08.02, 23:44
    Rzecz najbardziej ochydna a nie o rzecz niesmaczna:) No moze ten rumunski
    bimber by pasowal ale reszta .... Czy Wy naprawde nie piliscie niczego
    ochydnego :)
  • zdzicha 18.08.02, 23:44
    Najgorszego akurat udało mi się nie zasmakować (bo gorzałę rzadko przepijam),
    ale była to przepitka sporządzona harcerskim sposobem na bazie wody z jeziora,
    z dodatkiem aromatycznym oraz kolorystycznym, czyli dżemami truskawkowym i
    wiśniowym oraz odrobiną soku cytrynowego i paru innych tajemnych wynalazków.
    Chłopcy zmieszali miksturę, spróbowali, skrzywili się, łyżeczką wyjęli
    większośc wiśni i pooooszło. Piło się to z plastikowych kubków (albo
    metalowych - po uważaniu) i kazdy krzywił się gorzej niż po wódce, która tez
    była niewiadomego pochodzenia. A fe! Jeszcze teraz mnie dreszcz przechodzi jak
    sobie przypomnę ich miny.....

    zdrv
    zdzicha
    -------
    "Nie zgnębi mnie byle przytyk,
    w dupie miejsce mam dla krytyk..."
    Sztaudynger J.
  • Gość: koneser IP: *.dip.t-dialin.net 19.08.02, 18:21
    A czy ktos pamieta takie trunki jak "Usmiech soltysa" albo
    "Czar PGR-u" to byla siara!
    W nastepnym dniu mozg sie lasowal przynajmniej do poludnia.
  • atob 19.08.02, 22:17
    zdzicha napisała:

    > Najgorszego akurat udało mi się nie zasmakować (bo gorzałę rzadko przepijam),
    > ale była to przepitka sporządzona harcerskim sposobem na bazie wody z
    jeziora,

    Ciesz sie ze nie "zolnierskim sposobem " :)

    > z dodatkiem aromatycznym oraz kolorystycznym, czyli dżemami truskawkowym i
    > wiśniowym oraz odrobiną soku cytrynowego i paru innych tajemnych wynalazków.
    > Chłopcy zmieszali miksturę, spróbowali, skrzywili się, łyżeczką wyjęli
    > większośc wiśni i pooooszło.

    Jak na razie nic strasznego ...

    > Piło się to z plastikowych kubków (albo
    > metalowych - po uważaniu)

    Hehe kiedys na "odwiedzinach" jedynym "szklem" byla puszka po orzeszkach
    solonych firmy ... a zreszto to niewazne jakiej firmy :)


    >i kazdy krzywił się gorzej niż po wódce, która tez
    > była niewiadomego pochodzenia.

    Tez to rozumiem :)))

    >A fe!

    Jak najbwrdziej

    >Jeszcze teraz mnie dreszcz przechodzi jak
    > sobie przypomnę ich miny.....
    > zdrv
    > zdzicha

    Pozdr AtoB

    > -------
    > "Nie zgnębi mnie byle przytyk,
    > w dupie miejsce mam dla krytyk..."
    > Sztaudynger J.
  • Gość: goldi IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 20.08.02, 04:42
    Ale żeś teraz Atob doj.....ł w czasach w czasach o ktorych piszesz nie bylo
    orzeszkow w puszkach no chyba ze z Pewexu.
  • atob 20.08.02, 08:11
    W czasach o ktorych ja pisalem to juz Pewexow chyba nie bylo ...[1996] Chyba
    zes nie zrozumial ... no coz zdarza sie ...
  • zdzicha 20.08.02, 15:16
    atob napisał:

    > Hehe kiedys na "odwiedzinach" jedynym "szklem" byla puszka po orzeszkach
    > solonych firmy ... a zreszto to niewazne jakiej firmy :)

    Ale stawiam dolary przeciwko orzechom, ze nie piłes nigdy ciepłej (a własciwie
    gorącej, bo kumpel przechował flaszkę przy ognisku i jak ją wyjmował, to
    parzyła w ręce) wódki z plastikowego kubeczka, który się mocno wyginał pod
    wpływem zawartości.

    zdrv
    zdzicha
    -------
    "Nie zgnębi mnie byle przytyk,
    w dupie miejsce mam dla krytyk..."
    Sztaudynger J.
  • atob 20.08.02, 21:27
    Zdziniu to Wy zescie grog po prostu pili :)))

  • zdzicha 20.08.02, 23:39
    ... że grog to jest napój marynarzy składający się z rumu, cukru i wrzątku.
    Tamtemu wynalazkowi daleko było do grogu.

    zdrv
    zdzicha
    -------
    "Nie zgnębi mnie byle przytyk,
    w dupie miejsce mam dla krytyk..."
    Sztaudynger J.
  • atob 21.08.02, 07:26
  • Gość: Monca IP: 195.116.62.* 16.05.03, 18:37
    i odwagi :)
  • Gość: MareK IP: *.waw-bem.leased-e.ids.pl 20.08.02, 20:42
    Z gatunkowych - koreański koniak (sic!) żeńszeniowy. Mieszanka spirytusu z
    benzyną (80%).
    Z domowych - żołnierska stykówka w upalne lato. Dla niewtajemniczonych przepis
    na stykówkę. Weź z magazynu sprytus do przemywania styków - cholera chyba
    wzmocniona eterem, zmieszaj z oranżadą (hm.. nie ma już takiej oranżady.. 0.33
    z porcelanową zatyczką na sprężynce). Zmieszj... po 5 min. pij.
    Pozdrawiam
    Marek
  • Gość: gocha IP: *.kra.warszawa.supermedia.pl 20.08.02, 21:50
    jak dobrze pamiętam to najdziwniejsze wynalazki pojawiły sie w czasach liceum,
    np:
    kiedyś w Dębkach piliśmy ze znajomymi wódkę pod wodę z morza rozrobioną w
    puszce po mielonce z jakimś dżemem

    albo taki "drink": wino malinowe + browar + gazowana woda mineralna (wszystko
    razem zmieszane)

    no i przypomniał mi się jeszcze jeden "drink" piłyśmy go z moją kumpelą w 1
    klasie liceum, rok 1992, Szczyrk, koniec tzw. szkoły zimowej, dzieciom się
    kończą pieniądze... ale do rzeczy ten drink to spirytus salicylowy z coca colą
  • Gość: Niech IP: 217.197.165.* 21.08.02, 13:23
    Wodka z mlekiem, oba cieple, pol na pol. Przepis jest dosc prosty wiec
    sprobojcie - ale w okolicach toalety.
  • quba 21.08.02, 13:37
    cocacola z rumem
  • Gość: Niech IP: 217.197.165.* 21.08.02, 13:47
    Ale to przeciez klasyczna Cuba libre, pilem, normalny drink, jak to moze byc
    ohydne? Moze jeden ze skladnikow zostal niefortunnie zamieniony? Np. zupa
    cebulowa zamiast coli?
  • glory 22.08.02, 11:08
    Kiedys do takiej mordowni na Broodnie zawital obywatel Rosyji . Ten
    sympatyczny obywatel z usmiechem glodnego krokodyla wyciagnal z zapazuchy
    zielona butelkie jeszcze zakapslowana ( tak jak nasza orezada) i swojm srebnym
    uzebieniem odkapslowal ja , nastepnie wreczyl mi ja , poklepujac po ramieniu
    i robiac tajemnicze oko przyzwolil na skosztowanie tego niewiadomego
    pochodzenia trunku metoda " trabacza ". Moze to nie byla najgorsza ohyda jaka w
    swym zyciu pilem ale wtym momencie czulem sie jak bym gral ruska ruletkie.
  • quba 06.09.02, 17:45
    Gość portalu: Niech napisał(a):

    > Ale to przeciez klasyczna Cuba libre, pilem, normalny drink, jak to moze byc
    > ohydne? Moze jeden ze skladnikow zostal niefortunnie zamieniony? Np. zupa
    > cebulowa zamiast coli?



    de gustibus non est disputandum

  • jhbsk 22.08.02, 13:26
    Była to wódka sprowadzona z Chin. Moi koledzy nazwali ją politurą. Pachniała
    jak rozpuszczalnik do lakierów a smakowała tak jak pewnie smakowałby lakier
    gdybym odważyła się takowego spróbować. Na myśl o tej wódzie robi mi się
    niedobrze.
  • glory 22.08.02, 14:00
    No to ladne kwiatki!
    Cale szczescie ze jeszcze zyje!
    Dziekuje za te straszne wyjasnienie!
    Nastepnym razem bede uwazal co wlewam w swoje kichy !
  • glory 22.08.02, 14:00
    No to ladne kwiatki!
    Cale szczescie ze jeszcze zyje!
    Dziekuje za te straszne wyjasnienie!
    Nastepnym razem bede uwazal co wlewam w swoje kichy !
  • Gość: Gwendal IP: *.chello.pl / 62.179.0.* 25.08.02, 23:44
    Witam,

    Moja koleżanka piła kiedyś na obozie harcerskim "Acnosan" (dla nieznających sie
    na rzeczy - Acnosan to [był?] oparty na spirytusie (80%) płyn do przemywania
    twarzy celem pozbycia się oznak trądziku i temu podobnych przypadłości).
    Przepijali to chyba jakimś Orange'em z półtoralitrowej, plastikowej butelki.

    Pozdr.

    Gwendal
  • Gość: tdomber IP: 2.3.STABLE* / 10.0.0.* 28.08.02, 13:15
    Cała galreia piw z browaru Imielin: As, Piwo, Knap, Knap 2002 i ich król - Top
    fer. Widzialem też ów browar. Nie dziwie sie, że te piwa tak smakuja.
  • perlotiel 31.08.02, 20:39
    pomijam obrzydliwy spirytus, ktory kiedys mialam przyjemnosc pic :/
    okropna jest rakija- iscie chorwacki bimber- bleee
  • pl.adex 01.09.02, 05:21
    Najbardziej ochydna rzecz alkoholowa jaka pilem to bylo na przyjeciu gdzie
    serwowano koktajl pod nazwa mint julep kilka listkow miety i cukier na brzegu
    szklanki a do tego troche syropu i burbon czyli amerykanska whisky i to
    wszystko mrozone,cos okropnego.
  • Gość: ryjek IP: *.pl 05.09.02, 22:22
    Bierze się:
    - torebkę ryżu,
    - paczkę rodzynek
    - piwo
    - jabłkowe wino "Granat" z kaliskiej wytwórni win
    - cukier
    - 10 litrów wody
    - butelkę wódki do smaku albo szklankę Royala
    - pietnastolitrowy baniak na wodę (z resztą jakikolwiek baniak)
    Przepis:
    - ryż sie gotuje i odsącza
    - rodzynki parzy się (można w wodzie po ryżu)
    - do baniaka wlewa się wodę (rurovit), wino i piwo i wódkę
    - wsypuje sie ryż i rodzynki
    - cukier do smaku
    - stawia sie to wszystko pod kaloryferem w akademiku na dwa tygodnie mocno
    zakręcone albo na balkonie latem (ale zaciemnione - bo glony:)
    - i po dwóch tygodniach...ja pierdolę! To była moc!!!
  • Gość: plooshack IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.01.03, 16:19
    Gość portalu: ryjek napisał(a):

    > Bierze się:
    > - torebkę ryżu,
    > - paczkę rodzynek
    > - piwo
    > - jabłkowe wino "Granat" z kaliskiej wytwórni win
    > - cukier
    > - 10 litrów wody
    > - butelkę wódki do smaku albo szklankę Royala
    > - pietnastolitrowy baniak na wodę (z resztą jakikolwiek baniak)
    > Przepis:
    > - ryż sie gotuje i odsącza
    > - rodzynki parzy się (można w wodzie po ryżu)
    > - do baniaka wlewa się wodę (rurovit), wino i piwo i wódkę
    > - wsypuje sie ryż i rodzynki
    > - cukier do smaku
    > - stawia sie to wszystko pod kaloryferem w akademiku na dwa tygodnie mocno
    > zakręcone albo na balkonie latem (ale zaciemnione - bo glony:)
    > - i po dwóch tygodniach...ja pierdolę! To była moc!!!


    TO NAJPIEKNIEJSZE WYZNANIE, JAKIE SPOTKALEM NA TYM FORUM
    plooshack
    PS ryjek, jesli zyjesz to chyba przestawiles sie na inne trunki, co?
  • pippin 06.09.02, 17:29
    zdarzyły mi się dwie
    - jakaś podmieniona wódka w radzieckiej butelce na kapsel; normalnie tam miała być stoliczna i była pycha, ale w tym przypadku trafiło się jakieś ????? odłożyliśmy po 3 kolejce, potem się czyściło głowice w magnetofonach
    - wódka czysta "z kieliszkiem"; przed 1szym rokiem studiów jechaliśmy 40 km do nocnego ze świeżo rozbitego obozowiska, bo okazało się, że alkoholu nikt nie wziął (czy gdzieś zostawił). na miejscu było tylko to, wzięliśmy trochę, beeee. cierpiałem niemało :-)
    --
    pi
  • Gość: LEGIA14/88 IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 07.09.02, 15:07
    KARMI i ten jabłkowy sikacz...RED's- po 4 butelkach skręciło mnie w kulkę a także 5 razy biegłem do wc.
  • Gość: imbir IP: *.pl 07.09.02, 17:00
    Kolega dostał tzw. "gekonówka" W butli pływał jakoś wąz i glowa gekona, troche
    trawy i kolor fioletowy. made in china. tragedia.
    jeszcze calvados - wóda z jablek. grrrrrrrrrrrr i znakomita kretenska rakijka.
    bleeee.
  • tomyyus 21.09.02, 01:00
    a czy ktoś degustował piołunówkę - tak się składa że ostatnio gorąco mnie do
    niej zachęcano i nie bardzo wiem jak się do niej ustosunkować , lutnąć ją czy
    sączyć pzdr
  • Gość: imbir IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 21.09.02, 13:20
    Moj kolega sobie lutnal i ufarbowal sobie wlosy na blond.
    Chyba degustuje ja dalej, bo wlasnie dostal Hiszpanki i nie moze isc na rower.
    Pzdr
  • tomyyus 24.09.02, 16:23
    Dziękuję za szczerą odpowiedz , ale wciąż nie bardzo wiem lutnąć czy nie .Mój
    kolor włosów mi odpowiada.Pytanie czy oszaleję jeszcze bardziej pzdr
  • Gość: Frank IP: *.lodz.gazeta.pl 04.12.02, 14:29
    tomyyus napisał:

    > Dziękuję za szczerą odpowiedz , ale wciąż nie bardzo wiem lutnąć czy nie.

    Lutnąć, jak najbardziej lutnąć. Piłem piołunówkę i sądzę, że nie ma się czym
    delektować. Samo jej działanie jest nieco dziwne - dziwnie się to rozchodzi po
    organizmie. :o))))))
  • Gość: plooshack IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.01.03, 16:27
    Gość portalu: imbir napisał(a):

    > Kolega dostał tzw. "gekonówka" W butli pływał jakoś wąz i glowa gekona,
    troche
    > trawy i kolor fioletowy. made in china. tragedia.
    > jeszcze calvados - wóda z jablek. grrrrrrrrrrrr i znakomita kretenska
    rakijka.
    > bleeee.
    calvados (w chwili zwątpienia) wchodzi jak miodek
    gekonówkę (or sthg like this) piłem w Bielsku-Białej u mojego drogiego
    przyjaciela jakieś 10 lat temu. następnego dnia byłem zombie, ale być może nie
    przez gekonówkę (czy jak też się to wietnamskie g... nazywało) tylko przez parę
    innych trunków, które w niehomeopatyczych ilościach wtrąbiliśmy przedtem.

    ploooooooooooooooooooooooooooooooshack
    a dobra rakija jest baaaaaaaaaaaaaardzo dobra, GUPKI!




  • mirabilis 24.09.02, 22:52
    Dwa razy zdażyło mi się, żebym wylała piwo: raz kiedy piłam 10,5 - obrzydliwość.
    Innym razem razem z koleżanką chciałyśmy spróbować jakiegoś orginalnego piwa -
    nazywało się chyba Czerwony Eryk, czy coś w tym guście - po pierwszym łyku
    wymiękłam:(
  • Gość: Gizmoo IP: *.dhs.org 26.09.02, 19:30
    Ja najwiekszego kaca w swoim zyciu to mialem po takich drinkach: spirit Royal,
    jakas tam pepsi czy tam coca-cola i kompot ze sliwek, wszystko wymieszane. Na
    drugi dzien kac gigant i obrzydzenie chyba do konca zycia do spirytusu i etc.
    Niezlego kaca jeszcze sie mialo po piwie ktore pilem na Litwie w Wilnie, to byl
    chyba 1991 rok. Piwo no name, zadnej etykiety, w zielonych butelkach. W sumie
    mialo zajebisty smak, ktory mozna bylo zabic tylko zapojką, ehehe. Po takich 6
    swiat wygladal inaczej, a na drugi dzien czlowiek byl pusty jak beben...
    Pozdro.
  • Gość: Niech IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.09.02, 19:50
    Spirytus Royal - to byly czasy... Przepraszam, rozmarzylem sie.
  • Gość: martucha IP: *.chello.pl 29.09.02, 14:51
    Moze nie bede oryginalna, bo napisze o tanim winie, ale kiedys mialam watpliwa przyjemnosc pic cos co sie nazywalo
    "Rita". Z braku funduszy, jako, ze konczyl sie juz oboz wybor padl na ten szlachetny trunek. Gustowna butelka z
    rozneglizowana pania na etykietce, ale zawartosc nie do opisania. Po odkorkowaniu wszystkich powalil smrod, ale
    twardo pilismy ze znajomymi. Po konsumpcji pare osob (wlacznie ze mna) skonczylo w pobliskich krzaczkach, a
    niektorzy to jeszcze meczyli sie nastepnego dnia okupujac pociagowa toalete przez cale 8 godzin podrozy.
    Pozdrawiam i zycze smacznego.
  • Gość: fRED IP: *.proxy.aol.com 30.09.02, 04:27
    Halb und Halb-wodka z DDR
    wypilem szybko a wyrzygalem jeszcze szybciej
    dobrze ze okno bylo otwarte
    bo do ubikacji bym nie dolecial
    wstyd na cala ulice
    pamietam to ponad 30 lat
    zapomnialem wiele z uplywem czasu
    ale to utkwilo w pamieci jak
    pierwszy sex
  • baccara 03.10.02, 08:55
    Spróbujcie chińskich białych wódek typu "Mao Tai" (w skrócie małtaj".
    Przy nich nawet "brandy" Martineau smakuje jak ambrozja.
    B.
  • Gość: Dilvish IP: 217.153.33.* 04.10.02, 14:04
    1. Z kolegą podwędziliśmy kiedyś spirytus techniczny z laboratorium. Niezwykle
    precyzyjnie zrobiliśmy 45% rozwór z wodą destylowaną i... wypiliśmy po kieliszu
    a resztę trzeba było wylac do zlewu. Okazło sie ze spiryt był "uszlachetniony"
    bitreksem, eterm i diali wiedzą czym jeszcze. Smakował chyba gorzej niż
    denaturat.

    2. Tanie wino "Okęcie Regina" - po każdym łyku trzeba było walczyc z odruchem
    wymiotnym. Nie zawsze sie udawało...

    3. Bimer produkcji ojca mojego kolegi. Walił drożdżami że aż miło, a jak sie po
    nim beknęło - paw murowany.
  • sylvio 27.11.02, 12:11
    Rakija, brrr.....
  • Gość: Niech IP: 217.197.165.* 27.11.02, 12:57
    Nie, rakija mniam...
  • miltonia 30.11.02, 13:49
    Sangria przepalana trawką. Do dziś została mi niechęć do obu przysmaków.
    Miltonia.
  • Gość: Niech IP: 217.197.165.* 30.11.02, 16:15
    Na sangrii rzeczywiscie mozna sie niezle przejechac. Np. do Rygi. Ale z tego co
    pamietam intensywne palenie trawy zabija wszelki smak. Pamietam, ze po trawie
    pilem nawet wodke z mlekiem i nie robilo to na mnie zadnego wrazenia. Natomiast
    przypomnialem sobie o trunku, ktorego wypic nie moglem - a to jest juz cos.
    Wilamowki z czech i Austrii. Najprawdziwsza wilamowka ma w butelce gruszke. Ta
    butelka jest nakladana na galaz gruszy w czasie kwitnienia i gruszka dorasta w
    niej. Napoj jest boski ale cholernie drogi. Natomiast podrobki maja przyklejane
    denko i sa bardzo tanie. Ale w srodku jest jakis metyl, wypilem ze 200 gram i
    watroba wypadla mi odbytem - pzrepraszam co wrazliwszych.
  • Gość: Megi IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.12.02, 10:55
    Rum z sokiem Karotka,
    moja znajoma ostatnio to piła na imprezie, nie wiem po cholerę, oczywiście
    zaraz po wypiciu "drinka" pojechała do Rygi.
  • Gość: Frank IP: *.lodz.gazeta.pl 04.12.02, 13:37
    Rakija jak najbardziej mniam.

    Dawno temu, rodzice wyjechali, chata wolna, imprezka, alkohol sie skończył, w
    barku ostała się tylko butelka spirytusu. Kolega stwierdził, że trza z nią
    powalczyć i że potrafi na szybko rozcieńczyć to wodą...
    Ponieważ wszyscy byli wstawieni, a on najbardziej, "dorabianie" nie bardzo się
    udało. Popierniczyły mu się butelki i rozcieńczył wodę wodą, a spirytus
    spirytusem. Na pierwszy ogień poszedł spirytus, niestety. Gdy dojechliśmy do
    drugiej butelki z wodą i tajemnica smaku została wyjaśniona, było za późno -
    niektórzy nie mieli już siły jechać dalej, do Rygi.
  • armand 05.12.02, 11:52
    To było w 97, takie wino za 8-10 zeta wtedy, nazywało się Cam...... i miało
    taką żółtą etykietę, było koloru zółtego (a miało być białe) i smalkowało jak
    oliwa z octem jeszce teraz na samą myśl zbiera mnie na .....,
  • Gość: Marcus IP: *.uta.fi / *.uta.fi 07.12.02, 17:31
    Wodka marchewkowa, czyli spirytus pol na pol z sokiem karotka.
    Ciepla tequila bez cytryny ani soli ani niczego do popicia.
    Piwo Brok Martin.
    Piwo Tygrys z Browarow Lodzkich. Jakies 8,9 lat temu bylo jeszcze przyzwoite,
    potem gdzies zniknelo a 2 lata temu pojawilo sie ponownie, na krotko i sie nie
    dziwie.
    No i ostatnie odkrycie piwo Nokia. Tak ta Nokia, maja tam jakis maly browarek i
    robia wybitnie parszywe piwo. Zreszta w ogole finskie piwa (poza moze piwem
    Karjala) zaczynaja smakowac gdy sie pije 6, albo 7 i juz jest wszystko jedno

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.