Dodaj do ulubionych

witający bokser

18.02.10, 21:00
Witam
Jak oduczyć 1,5 rocznego boksera skakania na ludzi. Odczuwa
nieustanną potrzebę wylewnego okazywania uczuć, i witania każdej
osoby skacząc na nią. Dzisiaj najadłam się wsytu w windzie kiedy
zaczął witać sąsiadkę chyba przestanę jeździć windą z sąsiadami ale
to przecież nie jest wyjście.
Edytor zaawansowany
  • tenshii 18.02.10, 21:16
    Zapnij psa na smycz zanim do domu wejdą goście i stań na smyczy tak, żeby pies mógł swobodnie stać i siedzieć, ale nie mógł się podnieść ze stania ani na cm.
    W ten sposób witajcie gości. Nagradzaj go za spokojne siedzenie lub stanie, goście też mogą. Ignorujcie próby skoku, rozmawiajcie wówczas ze sobą, gość może odwrócić się do psa plecami.
    Ćwiczcie wszędzie gdzie dacie radę. Możecie pozorować takie sytuacje.
    Po pewnym czasie pies przyswoi sobie, że należy stać albo siedzieć podczas witania.
    Powodzenia
    --
    Labradość
    Yes Yes PIES!

    I don't need to fight to prove I'am right, and I don't need to be forgiven
  • shecat 18.02.10, 23:37
    stawanie na smyczy imo tylko w sytuacjach typu winda, dopoki pies nie
    nauczy sie nowego zachowania. a tak, w kazdej innej sytuacji, pies
    skacze, dajecie ignora (odwracajac sie plecami, rece skladajac na
    piersi). gdy tylko pies sie uspokoi, dajcie np. siad - usiadzie -
    smakolyk. w ten sposob zrozumie ze jak przychodzicie to trzeba usiasc
    :) tylko do tego trzeba sporo samodyscypliny. powodzenia!
  • tenshii 19.02.10, 00:05
    Owszem, to jest dobry sposób, ale np u mnie się nie sprawdził głównie z powodu pazurów: nie dość że boli, to jeszcze rwie gościom np rajstopy...
    Ale sposób dobry :)
    --
    Labradość
    Yes Yes PIES!

    I don't need to fight to prove I'am right, and I don't need to be forgiven
  • minniemouse 19.02.10, 02:11
    dajecie ignora (odwracajac sie plecami, rece skladajac na
    piersi).


    no i po roku czasu beda pierwsze efekty :)

    zrob tak jak ci radza inni - psa na smycz, obroza dla lepszej kontroli zapieta tak jak maja na wystawach pod uszami.

    psu kaz usiasc, nie pozwol skakac. mozesz tez blokowac cialem.
    nie pozwol byc psu przed toba dopoki nie oduczy sie skakania. w ogole niepozadanego zachowania.
    jak sie uspokoi, moze podejsc do ludzi, i tak cierpliwie.
    pamietaj ze wszyscy w rodzinie musza byc konsekwentni. i nie popuszczaj nigdy.

    Minnie


    --
    Warto przeczytac na forum Migrena:

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=85321110
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=92045900
  • shecat 21.02.10, 09:15
    wcale nie po roku. szacuje srednio 2 tygodnie na zmiane zachowania.
  • j_adore 21.02.10, 14:18
    Ja spróbowałabym zainteresować psa na przykład moją kieszenią.
    Przed wyjściem z domu pakujemy psie smakołyki do kieszeni. Dajemy jeszcze w domu
    psu dać posmakować, co tam dla niego mamy.
    Podczas każdego zatrzymania się windy,łapiemy za kieszeń i w razie potrzeby
    częstujemy pieska smakołykiem.

    Ja niedawno zmuszona byłam odzwyczaić moją bokserkę od pewnego zachowania. Mimo,
    że bokserka ma ponad 5 lat wystarczyło 15 minut.
    Na szczęście mogliśmy już wrócić do starych przyzwyczajeń
  • szmaja 24.02.10, 12:57
    Masz do wykorzystania cały repertuar narzędzi:

    - uniemożliwienie skakania - zamknięcia psa w innym pokoju, wypuszczenie
    dopiero, kiedy goście się spokojnie rozsiądą. Warunek: pies musi zostać
    wcześniej nauczony spokojnego pozostawania w tym pomieszczeniu.
    - nauczenie psa, że w momencie kiedy wchodzą goście "się siedzi". Tutaj wiele
    pozorowanych sytuacji, ćwiczeń. Warunek: należy najpierw nauczyć psa siedzenia
    na polecenie (swoją drogą, lepiej leżenia). Rytuał jest prosty - pies dostaje
    polecenie waruj, dostaje za to nagrody w nieregularnych odstępach czasu, goście
    wchodzą, siadają - pozwalamy się psu przywitać bądź odsyłamy na miejsce.
    - wygaszenie przez stratę bądź ignorowanie: każdy skok psa spotyka się z zerową
    reakcją z naszej strony - nie nawiązujemy z psem kontaktu, robimy, co musimy,
    ale nie wchodząc w interakcję z psem bądź też każdy skok psa spotyka się ze
    "stratą dla psa" - wychodzimy z pokoju/przedpokoju (w łagodniejszych przypadkach
    odwracamy się tyłem, stajemy w bezruchu) - każdorazowo uspokojenie się psa i
    jego "4 łapy na ziemi" nagradzamy pochwałą (spokojna, bo się "rozskacze"
    znowu)/smakołykiem/dotykiem (znowu: spokojnym, przyjemnym dla psa).

    Wszystko jest kwestią motywacji psa, ale określić tego "przez internet" nie będę
    próbować :)

    ps. odpychanie psa, krzyczenie na niego też jest kontaktem z nim i może być
    nagrodą/wzmocnieniem dla zachowania, nad którego wyeliminowaniem pracujecie.

    --
    www.wyszkolpsa.pl -
    Centrum Pozytywnego! Szkolenia Psów we Wrocławiu
  • minniemouse 25.02.10, 08:59
    - uniemożliwienie skakania - zamknięcia psa w innym pokoju, wypuszczenie
    dopiero, kiedy goście się spokojnie rozsiądą. Warunek: pies musi zostać
    wcześniej nauczony spokojnego pozostawania w tym pomieszczeniu


    beznadziejny pomysl, zamykanie psa. to go nigdy nie nauczy nie skakania w
    innych okolicznosciach.

    Minnie

    --
    Warto przeczytac na forum Migrena:

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=85321110
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=92045900
  • j_adore 25.02.10, 10:09
    Też myślę, że beznadziejny ten sposób. Tak samo jak ten z przydeptywaniem
    smyczy. Zupełne upokorzenie psa!
  • kanga_roo 25.02.10, 10:13
    oczywiście, powyższe rady mają wiele sensu, nawet ta o zamykaniu.
    ponieważ nasz pies nigdy na nas nie skacze, nie jest nachalny kiedy
    przychodzimy do domu (nauka jeszcze z czasów młodości zwierzaka),
    natomiast przy gościach normalnie nie radzi sobie z emocjami, fika,
    podaje łapę, skacze, obwąchuje i generalnie wykańcza wszystkich.
    alternatywą jest odsyłanie go na miejsce, z tym, że jedna osoba wita
    wtedy gości, a druga bez przerwy odsyła psa, który posłusznie idzie na
    miejsce... i wraca jak bumerang. naprawdę, wolę już go zamykać, tym
    bardziej, że jest spory i goście z trudem znoszą jego uczuciowość. nie
    są w stanie go ignorować, więc przećwiczenie sytuacji odpada.
    i co zrobić z takim stworem?
  • blue.berry 25.02.10, 10:23
    odesłanie psa do innego pomieszczenia aby się uspokoił i wyciszył jest b. dobrym
    pomysłem. z tym ze należy wyjść z nim (trzymając psa na smyczy) i wrócić do
    gości po paru chwilach. jeśli pies zacznie skakać - znów wyjść i ponownie wrócić
    po paru chwilach. spokój w obliczu gości od razu nagradzać przysmakiem lub
    dobrym słowem.
    trzeba tak będzie zrobić zapewne wielokrotnie ale to całkiem niezła metoda na
    jasne przekazanie psu informacji ze jego zachowanie nie jest poprawne.



    --
    Każdymoże pomóc - zaadoptuj psa wirtualnie!
  • j_adore 25.02.10, 10:38
    Czym innym, według mnie, jest odsyłanie psa do innego pomieszczenia, by się
    wyciszył (na przykład podczas zbyt wylewnego witania się)a czym innym zamykanie
    psa i wypuszczanie dopiero, gdy się goście rozsiądą.
    Ale, jeżeli ktoś lubi takie metody i przynoszą skutek, to niech je stosuje.
    Ja nie wyobrażam sobie zamykania psa w innym pomieszczeniu, bo goście idą:)
  • szmaja 25.02.10, 12:08
    Warto zauważyć, że nie napisałam, że powyższe sposoby się wykluczają, że nie
    można ich stosować zamiennie, łącznie.
    Można wybrać - zamykam psa i jego zachowania (te, które mi nie odpowiadają) nie
    wzmacniają się albo nie zamykam, nie mam innego pomysłu i dopuszczam do tego,
    żeby goście (spojrzeniem, dotykiem czy czymkolwiek innym) wzmocnili zachowanie psa.

    Ktoś już tutaj napisał - często emocje psa są tak duże, że nie sposób w ogóle
    złapać z nim kontaktu przez pierwsze kilka/kilkanaście minut od ich przyjścia.
    Sami zdecydujcie, co wtedy można zrobić - ja proponuję dać psu czas, w
    bezpiecznym dla niego pomieszczeniu, żeby ochłonął.
    Wersji tego ćwiczenia jest milion pięćset :)
    --
    www.wyszkolpsa.pl -
    Centrum Pozytywnego! Szkolenia Psów we Wrocławiu
  • blue.berry 25.02.10, 14:31
    j_adore napisała:
    > Czym innym, według mnie, jest odsyłanie psa do innego pomieszczenia, by się
    > wyciszył (na przykład podczas zbyt wylewnego witania się)a czym innym
    > zamykanie psa i wypuszczanie dopiero, gdy się goście rozsiądą.

    oj zdecydowanie nie jest tym samym - musiałam nie doczytać. pies zamknięty w
    pokoju (samotnie) w ogóle się nie wyciszy - wręcz przeciwnie - jest szansa ze
    będzie jeszcze bardziej podekscytowany, a po wypuszczeniu do gości ruszy na nich
    z pełną parą. dodatkowo może w ogóle to dać efekt odwrotny od zamierzonego.
    izolacja w osobny pomieszczeniu ma sens wtedy kiedy z psem pracuje równocześnie
    opiekun oraz pies ma jasne komunikaty na temat złego i dobrego postępowania.



    --
    Każdymoże pomóc - zaadoptuj psa wirtualnie!
  • szmaja 25.02.10, 14:57
    > oj zdecydowanie nie jest tym samym - musiałam nie doczytać. pies zamknięty w
    > pokoju (samotnie) w ogóle się nie wyciszy - wręcz przeciwnie - jest szansa ze
    > będzie jeszcze bardziej podekscytowany, a po wypuszczeniu do gości ruszy na nic
    > h

    Niezupełnie - to tak, jakby mówić, że pies po treningu klatkowym nie wyciszy się
    w klatce...
    Dlatego też, podając takie rozwiązanie załączyłam do niego warunek: pies musi
    być wcześniej nauczony spokojnego pozostawania w danym miejscu - musi czuć się
    tam bezpieczny.

    --
    www.wyszkolpsa.pl -
    Centrum Pozytywnego! Szkolenia Psów we Wrocławiu
  • j_adore 25.02.10, 20:19
    Trening klatkowy? Nie wiem w jakiej musiałabym być sytuacji, żeby sięgnąć po tę
    metodę?
    Wydaje mi się, że to ostateczna ostateczność. A jeśli ma się psa od szczeniaka,
    to da się go wychować bez klatki.
    Ja wychowywałam moje psy raczej pozorując pewne sytuacje, zapraszałam gości
    czasem na kilka godzin, tylko po to, by pies zapamiętał pewne zachowania,
    sytuacje...
    Ale boksery to bardzo mądre psy, albo trafiły do mnie wyjątkowo mądre "egzemplarze"
  • rianka 26.02.10, 17:24
    A co jest złego w klatce? Już nie przesadzaj.

    --
    Yes Yes PIES !
  • j_adore 26.02.10, 18:17
    Co złego jest w tej klatce?
    Oglądałaś pewnie "Nie jedzcie stokrotek":)
    Według mnie klatka to samo zło i ostateczna ostateczność. Kto ma psa od
    szczeniaka nie powinien potrzebować klatki, albo...niech sobie zafunduje
    pluszaka. Pluszak nic nie zniszczy, nie rozmnoży się, nie
    będzie uciążliwy dla gości itd.
  • j_adore 26.02.10, 18:51
    No co? Zatkało cię? Ty trzymałaś swojego psa w klatce?
  • rianka 26.02.10, 20:08
    j_adore napisała:

    > No co? Zatkało cię? Ty trzymałaś swojego psa w klatce?

    Wyobraź sobie, że nie przesiaduję przed komputerem 24g/dobę i nie
    muszę odpisywać natychmiast. Zresztą właśnie straciłam ochotę na
    dyskusję z Tobą.

    --
    [img]http://www.devon.pl/images/obrazy/rasowy_rodowodowy.jpg[/img]

    Yes Yes PIES !
  • j_adore 26.02.10, 20:12
    a może coś na temat?
    Choć właściwie nie spodziewałam się:)

  • rianka 26.02.10, 20:15
    To po co piszesz? :D
  • j_adore 26.02.10, 20:19
    choćby po to, żeby udowodnić, ze siedzisz przy komputerze 24 godziny na dobę, bo
    nie masz innego zajęcia.
    Az mi cię żal.
  • rianka 26.02.10, 20:22
    j_adore napisała:

    > choćby po to, żeby udowodnić, ze siedzisz przy komputerze 24
    godziny na dobę, b
    > o
    > nie masz innego zajęcia.

    No no, daleko idące wnioski wyciągasz :D No ale to świadczy raczej o
    Tobie.

    > Az mi cię żal.

    Zupełnie niepotrzebnie, mam się naprawdę świetnie.
  • j_adore 26.02.10, 20:26
    Wątpię w twoje dobre samopoczucie.
    Ale, niech ci będzie. Wszystkiego najlepszego:)
  • rianka 26.02.10, 20:31
    j_adore napisała:

    > Wątpię w twoje dobre samopoczucie.

    Niestety muszę Cię z tymi wątpliwościami pozostawić samą :D

    > Wszystkiego najlepszego:

    Wątpię w szczerość tych słów, ale niech Ci będzie. Dziękuję :D
  • j_adore 26.02.10, 20:35
    Ja uwielbiam moją bokserkę.
    A ty wątpisz w szczerość mych słów? To znaczy, że jesteś maleńkim człowieczkiem:)
  • rianka 26.02.10, 20:44
    j_adore napisała:

    > Ja uwielbiam moją bokserkę.
    > A ty wątpisz w szczerość mych słów? To znaczy, że jesteś maleńkim
    człowieczkiem
    > :)

    Wątpię w szczerość tych słów! Przeczytaj jeszcze raz tamten
    post... Ale w całości, powoli i ze zrozumieniem ;)
    --
    [img]http://zapodaj.net/images/6ae0ea926e54.jpg[/img]
  • j_adore 26.02.10, 20:49
    Nie muszę czytać jeszcze raz i jeszcze raz czyichś wypocin.
    Ja wiem, że uwielbiam moja Julkę. Jest wspaniała i piękna i mądra. Powiem
    więcej. Jest najmądrzejsza. A tobie żal?
  • rianka 26.02.10, 20:55
    Boże, kobieto?! O co ci chodzi? Bredzisz! Gratuluję Julki, super! Też
    miałam bokserkę, wiem, że są cudowne.
    Ale o co chodzi???
    Przyznaj się, piłaś coś dzisiaj? ;p
  • j_adore 26.02.10, 21:04
    Ja nie piłam. Ale może ty?
    W ogóle nie piję, choć może powinnam, po takich wypowiedziach jak twoje?
  • rianka 26.02.10, 21:10
    Dobra, udało Ci się mnie rozbawić (zapewne nieświadomie). A teraz
    wybacz, nie mam czasu na pierdoły. EOT


    --

    *** Pomaganie przez klikanie ***
  • j_adore 26.02.10, 21:18
    Ale ty jesteś śmieszna:) Zawsze jesteś na forum. Albo tu, abo tu...
    Całe twoje życie to pierdoły z forum. Przyznaj to i nie pisz bzdur:)
  • rianka 26.02.10, 21:58
    Czyżbyś całymi dniami siedziała na forum i mnie śledziła??? :D Nie
    mierz innych swoją miarą i w ogóle nie wiem co Cię to obchodzi, jak
    spędzam czas, czym się zajmuję i po co to komentujesz? Zastanówmy
    się... - albo chodzisz jeszcze do podstawówki (góra! I klasa
    gimnazjum), albo z natury jesteś infantylna i niepoważna, albo masz
    nierówno pod sufitem...

    Zaznaczam - pytanie jest retoryczne, nie musisz już odpisywać :D


    --
    *** Pomaganie przez klikanie ***
  • j_adore 26.02.10, 22:16
    Wszędzie cię pełno, ale jesteś mało ciekawa:D
    Odpowiedź retoryczna:) Nie wysilaj się:)
  • j_adore 26.02.10, 21:11
    a gdybyś poznała moja Julę to zapewniam: miłość od pierwszego wejrzenia. Ona po
    prostu jest...aż brak mi słów
  • rianka 26.02.10, 20:19
    j_adore napisała:

    > Ty trzymałaś swojego psa w klatce?

    Klatka to nie więzienie, choć źle używana może nim być. Dla
    prawidłowo przyuczonego do przebywania w klatce psa, jest ona
    zadaszoną norą, w której może się wyciszyć np. po treningu.

    --
    [img]http://zapodaj.net/images/6ae0ea926e54.jpg[/img]
  • j_adore 26.02.10, 20:28
    Po prostu. Żal mi psów trzymanych, wychowywanych w klatce. Cieszę się, że
    ominęło to moje psy.
    A ty, jeśli nie dajesz rady trzymaj psy w klatce.
    I tylko psów żal...
  • rianka 26.02.10, 20:41
    j_adore napisała:

    > A ty, jeśli nie dajesz rady trzymaj psy w klatce.

    Z czego wywnioskowałaś, że trzymam psy w klatce? Z tego, co powyżej
    napisałam? Jeśli tak, to faktycznie masz problem z wnioskowaniem z
    treści tekstu :D

    I co to znaczy "trzymać psa w klatce"? Bo jeśli masz na myśli
    przetrzymywanie go tam przez całe dnie, to się z Tobą zgodzę.
    --
    [img]http://zapodaj.net/images/e5cd4faa9661.jpg[/img]
  • j_adore 25.02.10, 10:29
    Dużo zależy od gości. Jeden ledwo spojrzy na psa a drugi wręcz zachęca do
    zabawy. Są też tacy co wręcz klepią się po brzuchu i zachęcają psa do skoku.
    A jak oduczyć? Zorganizować parę spotkań pozorowanych i przećwiczyć zachowania
    psa i zachowania gości:)
  • szmaja 25.02.10, 12:02
    A co jest celem przewodnika?
    Co jest motywacją psa?
    Jakie emocje wywołuje pojawienie się gości?
    Co byśmy chcieli, żeby pies robił?
    Jak możemy pomóc psu?

    Nie odpowiadaj :), wiesz lepiej :P

    --
    www.wyszkolpsa.pl -
    Centrum Pozytywnego! Szkolenia Psów we Wrocławiu
  • semi-dolce 27.02.10, 09:18
    Kurczę, jak kupiłam dawno temu z ciekawości pierwszą klatkę i postawiłam psom,
    to sie moje suki pogryzły o to, która ma w niej spać i szybciutko musiałam
    dokupić nastepne, żeby uniknąć wojen. To pewnie dlatego, że to więzienie i
    tortura...
    --
    www.hugowaferajna.republika.pl/index.htm
  • j_adore 27.02.10, 10:17
    Krótko mówiąc chów klatkowy. A zachowanie suk było takie, bo może akurat
    wszystkie były szczenne?
    W dalszym ciągu masz te klatki, bo czytałam gdzieś, że twoje psy śpią z tobą w
    łóżku?
  • semi-dolce 27.02.10, 10:50
    Wyobraź sobie, że żadna nie była szczenna. Nigdy jeszcze nie miałam więcej niż
    jednej suki w ciąży na raz. Ba, chyba raz jeden mi się zdarzyło mieć więcej niz
    jeden miot w roku. A suk mam kilka. I tak mam i klatki - stoja na parterze
    otwarte (zawsze, bo maja zdemontowane drzwiczki bo tylko zawadzały) i psy ich
    uzywaja kiedy chcą, i psie łóżka (takie z ikei pojedyncze "ludzkie", jedno stoi
    w kuchni i wszyscy się ze mnie smieją, że mam jak na prawdziwej wsi), a na górze
    swoje łóżko, w którym sypiamy wszyscy i 1-2 psy, całego stada na raz na górę nie
    wpuszczam. Takiz to chów klatkowy.
    --
    www.hugowaferajna.republika.pl/index.htm
  • j_adore 27.02.10, 11:04
    I nie da się bez tych klatek? Skoro i tak bez drzwiczek. To właściwie czemu one
    służą?
    No ale, co kto lubi:)
  • semi-dolce 27.02.10, 11:41
    Moje psy twierdzą zgodnie, że się nie da. Zdecydowanie wola klatkę niż zwykłe
    posłanie. Byc może klatka daje im namiaste nory, moga się w niej odseparować,
    odgrodzic od reszty świata, jest to jakies osłoniete po bokach i od góry
    schronienie. Bo do zajetej klatki inne psy już nie wchodzą (poza buldozką, ona
    włazi wszędzie i nie przejmuje się reszta psów zupełnie). Moja znajoma miała w
    mieszkaniu w ścianie wymurowana "budę" dokładnie w tym samym celu i psy
    uwielbiały. W większości przypadków klatek uzywa się otwartych, a zamyka od
    wielkiego dzwonu (ja kiedys, gdy jeszcze były drzwiczki, zamykałam psy jak myłam
    podłogę, żeby mi nie deptały). Naprawde klatka nie oznacza, że pies siedzi w
    niej zamkniety non stop. Niemniej także nauczenie psa przebywania w zamknietej
    klatce bywa przydatne - gdy trzeba go unieruchomić np. po operacji, gdy trzeba
    zamknąć na chwilę, i na wystawach, na które mozna zabrac metalową lub
    wygodniejsza materiałową klatkę i pies sobie spokojnie spi, odgrodzony od reszty
    świata. Oczywiscie, sa "hodowle" gdzie psy siedzą w klatkach całe życie, ale to
    patologia nie norma. Normalnie uzywana klatka ma tyle wspólnego z taka patologia
    co kieliszek szampana na sylwestra z alkoholizmem.
    --
    www.hugowaferajna.republika.pl/index.htm
  • j_adore 27.02.10, 12:02
    Napisałam, co kto lubi.
    Ja nie wyobrażam sobie, by na czas mycia podłóg zamykać psa w klatce, a tym
    bardziej w razie choroby, po operacji...
    Miałam jednocześnie dwie suki, w tym jedną bardzo chorą, po naprawdę ciężkich
    zabiegach. I co? Do klatki z nią? Po co?
    Może gdybym miała całą gromadkę, ale też nie wydaje mi się żeby potrzebne mi
    były klatki.

    Ja już napisałam wcześniej. Klatka to ostateczna ostateczność. Moim psom, na
    szczęście nigdy nie była potrzebna i nawet na myśl mi nie przyszło, żeby kupić
    taką klatkę.
    I to by było na tyle, z mojej strony.

  • liiona 27.02.10, 12:51
    Moja sunia, na początku jak ją przygarnęłam, przy witaniu skakała z radości na
    nas, uciążliwe to było bardzo przy deszczowej pogodzie.
    Suczka jest duża. Oduczyliśmy ją takiego zachowania przez delikatne ściskanie
    przednich łap, kiedy skoczyła. Tak żeby nie bolało, ale żeby pies poczuł jednak
    dyskomfort. Bardzo szybko załapała o co chodzi. Spróbuj, może się udać:-)

  • rianka 27.02.10, 12:48
    Jeżeli pies jest do niej odpowiednio przyzwyczajony i ją zaakceptuje, a
    klatka jest odpowiednio duża, to nie widzę w niej nic złego. Uważam
    jednak, że pies powinien być w niej zamykany jak najrzadziej i na
    krótki czas.
  • j_adore 27.02.10, 13:00
    Na szczęście nigdy nie miałam potrzeby przyzwyczajania psa do klatki.
    I niech tak zostanie.
    Każdy pies przyzwyczai się do wszystkiego, by zadowolić właściciela. Wystarczy
    odpowiedni trening. Czyżbyś tego nie wiedziała?
  • rianka 27.02.10, 13:21
    Moja sąsiadka ma labradorkę, która od szczeniaczka zamiast legowiska
    miała klatkę. Była w klatce karmiona, dostawała tam konga ze
    smakołykami, kość do obgryzania... W ostatnie wakacje miała nieduży
    remont w łazience. Gdy przychodzili robotnicy pies był zamykany w
    klatce, żeby się nie plątał i nie przeszkadzał (a mieszkają w M1). Po
    kilku dniach już psa nie trzeba było w klatce zamykać, gdy panowie
    przychodzili, bo pies sam tak właził i siedział/leżał cierpliwie. Do
    klatki sam wchodzi również podczas odkurzania, gdy przychodzą goście
    (ale najpierw musi się przywitać ;) ) a także gdy coś go niepokoi
    (np. boi się burzy).
    Nie wydaje mi się, żeby przebywał w klatce z przymusu. Jest dla niej
    po prostu azylem, w którym czuje się bezpiecznie. Tylko o to mi
    chodzi. By nie demonizować klatki, bo to coś strasznego - prawie
    okrucieństwo. Równie dobrze można powiedzieć, że prowadzanie psa na
    smyczy to ograniczanie jego wolności, swobody ruchu i jest niezgodne
    z psią naturą.


    --
    *** Pomaganie przez klikanie ***
  • j_adore 27.02.10, 13:30
    Wreszcie mogę się z Tobą zgodzić. O smyczy myślę tak samo. Zapamiętałam pewne
    powiedzenie: Gdyby pies był stworzony do chodzenia na smyczy to ze smyczą
    przychodziłby na świat.
    Smycz to też ostateczna ostateczność. Ale niestety poza mieszkaniem, w pewnych
    miejscach, konieczna.
  • tenshii 27.02.10, 16:08
    Moja suka ma klatkę. Materiałową, nie metalową. Wogóle jej nie zamykamy.
    Pies sobie tam po prostu idzie spać.
    Po co? Teyla ma być psem tzw pracującym. Ostatnie badania pokazują, że pies pracujący, nie posiadający klatki, wypala się po około 3 - 4 latach. Traci zapał do pracy itd. Pies, który pracuje - np pies asystent jest ciągle w "stanie czuwania". Ciągle obserwuje przewodnika i czeka na powierzenie mu zadań. Jego stres praktycznie przez cała dobę utrzymuje się na poziomie 78%.
    Klatka ma być psim azylem. Psią norą, w której pies będzie miał czas dla siebie, będzie mógł odseparować się tam od pracy i powierzanych mu zadań.
    Będziemy ją ze sobą wszędzie zabierać - dlatego klatka, a nie np inny pokój. Klatka jest mobilna i można zabrać ją wszędzie tam gdze bierze się psa, np na wakacje.
    Klatka nigdy nie jest zamykana. Jest to po prostu zwykłe legowisko - tyle że zadaszone, otoczone ścianami, żeby pies NIE obserwował tego co robi jego przewodnik, żeby nie czekał na komendę do pracy.


    --
    Labradość
    Yes Yes PIES!

    I don't need to fight to prove I'am right, and I don't need to be forgiven
  • j_adore 27.02.10, 17:57
    Dlaczego klatki nie wypróbowałaś dla poprzedniego psa, skoro to takie
    dobrodziejstwo?
    Jeszcze pod koniec września czytałam jaki to twój pies mądry, jaki posłuszny a
    pod koniec października czytam, że pies uśpiony, bo agresywny.
    Co w ogóle zrobiłaś, by pomóc poprzedniemu psu prócz lamentu na forum?
    I dopóki nie wyjaśnisz powodów uśpienia psa to nie powinnaś wypisywać swoich
    "mundrości" na forach.


  • tenshii 27.02.10, 18:04
    1) mój poprzedni pies nie był psem pracującym
    2) nie muszę niczego wyjaśniać
    3) mądrość nie wyklucza choroby a choroba mądrości
    4) gdybym chciała cokolwiek zataić - napisałabym, że wpadła pod samochód, że nieprzeżyła choroby pokleszczowej lub czegokolwiek innego
    dziękuję za uwagę i żegnam
    --
    Labradość
    Yes Yes PIES!

    I don't need to fight to prove I'am right, and I don't need to be forgiven
  • j_adore 27.02.10, 18:18
    A nie uważasz, że nie masz prawa udzielać innym rad, bo twoje rady mogą
    doprowadzić do tego, jak skończyła twoja poprzednia, zaledwie dwuletnia suka?
    Wiem, że nie odpowiesz, bo musiałabyś się przyznać do ogromnej porażki.
    Też żegnam. Bez żalu, choć żal poprzedniego psa:(
  • minniemouse 28.02.10, 00:41
    A nie uważasz, że nie masz prawa udzielać innym rad, bo twoje rady mogą
    doprowadzić do tego, jak skończyła twoja poprzednia, zaledwie dwuletnia suka?


    czy ty nie potrafisz zrozumiec ze tamta suka sie po prostu rozchorowala a to nie ma nic wspolnego z wychowaniem, radami itd?
    choroba to choroba, pies nie zmieni sie pod wplywem tresury jesli jest CHORY.

    Klatka- jesli w klatce nie ma drzwi to przeciez juz nie jest wlasciwie klatka a buda. mnie chodzilo o zamykanie psa w klatce.

    owszem czasem trzeba psa w klatce przetransportowac, np do lekarza w samolocie
    ale poza tym uwazam ze skoro do niedawna potrafilismy dobrze psy wychowywac bez klatek to teraz tez mozna,

    klatki zostaly wymyslone przez sprytnych markeciarzy ktorzy chcieli zwiekszyc obroty w sprzedazy psow, wiec zachecali ludzi jakie to latwe- wychodzisz, zamykasz psa w klatce.
    szczegolnie szczeniaki na cala noc.
    kogo to obchodzi ze pies z natury to stworzenie ruchliwe i czujne ktore musi oblatywac i sprawdzac co sie dzieje.


    Minnie

    --
    Warto przeczytac na forum Migrena:

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=85321110
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=92045900
  • pomponiarka 28.02.10, 03:14
    Znam jeden przypadek psa, który został uśpiony z powodu agresji. Miał
    o ile dobrze pamiętam jakiegoś guza na mózgu. Nie dało się nic
    zrobić, nawet operacja by nie pomogła, bo groziła paraliżem. Dlatego
    nie można oceniać zbyt pochopnie, bo można tylko komuś sprawić
    przykrość rozdrapując rany. Decyzja o uśpieniu psa zawsze jest
    trudnym i traumatycznym przeżyciem dla właściciela, oczywiście
    normalnego właściciela. Być może jeszcze tego nie doświadczyłaś,
    czego ci szczerze zazdroszczę, ale żądanie od kogokolwiek
    jakichkolwiek wyjaśnień w takiej sytuacji jest po prostu świństwem i
    świadczy o braku jakiejkolwiek empatii i kultury.

    Przepraszam, ale musiałam się wtrącić, gdyż często czytam posty
    tenshii i nie wierzę, że zrobiłaby coś złego jakiemukolwiek psu.

  • j_adore 28.02.10, 09:03
    i jesli nie da sie leczyc to pozostaje tylko uspienie.

    Ty jesteś pewna, że nie dało się leczyć, a ja nie jestem tego taka pewna.
    Uważam, że osoba, która się tak bardzo udziela na forach powinna podać choćby
    nazwę choroby albo wyniki sekcji.

  • rianka 28.02.10, 14:39
    j_adore napisała:
    Uważam, że osoba, która się tak bardzo udziela na forach powinna
    podać choćby nazwę choroby albo wyniki sekcji.

    Niby na jakiej podstawie? A kim Ty jesteś, żeby ktoś musiał się przed
    Tobą tłumaczyć? Za kogo się uważasz? Jesteś jedną z najbardziej
    złośliwych, wrednych i zarozumiałych osób na tym forum, o czym
    świadczy wiele Twoich wpisów. Lepiej będzie jak skończysz już ten
    temat, bo się kompromitujesz.
    A teraz możesz zacząć mnie obrażać jak to masz w zwyczaju,
    powodzenia.
  • j_adore 28.02.10, 14:55
    Ja jestem wredna, bo pytam o powód uśpienia dwuletniego "ukochanego" psa?
    To rzeczywiście nie ma o czym rozmawiać.
  • rianka 28.02.10, 15:06
    Zauważyłam, że od jakiegoś czasu nie stronisz od złośliwych aluzji w
    stronę tenshii. Wydaje mi się, że po prostu chcesz wbić jej szpilę,
    bo nigdy jej nie lubiłaś. Być może z wzajemnością?
    A nie przyszło Ci do głowy, że ktoś może nie chcieć żalić się na
    forum i pisać o uśpieniu ukochanego psa ze szczegółami, żeby
    zaspokoić czyjąś ciekawość? Ja rozmawiałam z tenshii powiedzmy
    "prywatnie" przez maile. Pewnie takich osób jest więcej. Znam sprawę
    lepiej niż Ty. Zajrzyj sobie do archiwum forum, prześledź swoje
    polemiki z tenshii i zastanów się, dlaczego ona nie zamierza Ci się
    zwierzać...
  • j_adore 28.02.10, 15:15
    Typowe podejście totumfackiej:)
    Ja nie chcę, żeby ona mi osobiście coś napisała. Tym bardziej, że ma zwyczaj
    upubliczniania prywatnej korespondencji...
    Ja myślę, że choroba, z powodu której uśpiła psa ma jakąś nazwę. To jest forum i
    może dobrze by było, żeby podała tę nazwę.
    Dopóki powodu nie poda jest niewiarygodna. A szkoda, bo niektórzy korzystają z
    jej rad.
  • rianka 28.02.10, 15:22
    A myśl sobie co chcesz. Ty z jej rad nie musisz korzystać i pozwól
    też innym niech sami zdecydują czy tenshii jest wiarygodna czy nie -
    każdy ma swój rozum. Rozliczasz ją jak jakiegoś polityka ;) Może
    jeszcze forumową komisję śledczą w tej sprawie zorganizujemy??? :D

    --
    *** Pomaganie przez klikanie ***
  • j_adore 28.02.10, 15:28
    Mimo wszystko i mimo Twojego :D, ja chciałabym poznać nazwę tej choroby.
    Nurtuje mnie to od momentu przeczytania informacji o uśpieniu psa. Ale może
    rzeczywiście jestem wredna?
  • blue.berry 01.03.10, 12:02
    ja osobiście nie rozumiem czemu niektórzy z Was robią taka panikę w temacie
    klatek. być może dlatego ze kojarzy im się to jedynie i wyłącznie negatywnie -
    psy pozamykane w małych klatkach, bez możliwości ruchu. oczywiście - tak tez
    bywa - sama widziałam psy które cale życie były przetrzymywanie w klatkach, ze
    zdeformowanymi nogami, grzbietami, pazurami wrośniętymi w opuszki. ale
    równocześnie wiem jak świetne efekty może przynieść praca z klatka w przypadku
    psów z wysokim lękiem separacyjnym. wiem również ze psy z którymi mądrze
    pracowano z klatką, w późniejszym okresie bardzo lubią w takiej klatce spać czy
    wypoczywać. klatka czasami też jest jedynym wyjściem jeśli chodzi o ograniczenie
    ruchu po operacjach kończyn.
    mądrze używana nie jest niczym złym. źle używana.. cóż ludzie potrafią "źle"
    ozywać smyczy, kagańców, nie mówiąc już o innych rzeczach...


    --
    Każdymoże pomóc - zaadoptuj psa wirtualnie!
  • kanga_roo 01.03.10, 13:07
    bo słowo klatka źle sie kojarzy. jakoś nikt nie kwestionuje budy dla
    psa - wiadomo, pies ma swój domek :-)
    natomiast trudno zrozumieć, że dla psa klatka to taki sam domek, jak
    buda. że pies może wchodzić do klatki z własnej woli, że to jego
    miejsce, co sprawdza się świetnie np na wystawach czy w czasie wakacji.
    mój pies nie miał klatki - po prostu nie było na nia miejsca. natomiast
    teraz ma "pokój" o wymiarach 1,2x1,2m, od spocznikiem schodów. bardzo
    go lubi.
  • minniemouse 02.03.10, 03:55
    bo słowo klatka źle sie kojarzy. jakoś nikt nie kwestionuje budy dla
    psa - wiadomo, pies ma swój domek :-)


    alez ja bud tez wlasciwie nie znosze.

    tzn nie znosze tych a la wiejskich gdzie pies ma spedzac swoj czas i spac bo to "jego miejsce".
    a jeszcze uwaizany lancuchem... o zgrozo!

    Dla mnie miejsce psa jest tam gdzie ON chce byc- chce byc na zewnatrz, to niech sobie bedzie. chce byc w srodku, niech bedzie w srodku, chce spac w budzie czy klatkobudzie (klatce bez drzwi) - prosze bardzo, na kanapie - alez tez prosze bardzo - jego wybor.

    Mam dwa psy z ktorych jedne lubi spac na fotelu w przydomowym ogrodku drugi tylko ja odprowadza do drzwi i natychmiast zawraca aby polozyc sie kolo mnie na kanapie przy piecu :)

    Minnie

    --
    Warto przeczytac na forum Migrena:

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=85321110
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=92045900
  • kanga_roo 02.03.10, 12:48
    no nie do końca się zgodzę z Minnie, są strefy w domu, gdzie pies
    bardzo chce być, ale ja nie chcę, żeby był (sypialnia, łazienka, czasem
    kuchnia). i to jednak ja decyduję. myślę też, że leżenie na kanapie,
    fotelu czy w łóżku nie byłoby najlepsze dla psa, który pozwala sobie na
    zbyt wiele - a o takim psie jest to wątek.
  • minniemouse 02.03.10, 22:39
    myślę też, że leżenie na kanapie,
    fotelu czy w łóżku nie byłoby najlepsze dla psa, który pozwala sobie na
    zbyt wiele


    i jeszcze jedno - jezeli ty sobie wyobrazasz ze zamykajac takiego psa w klatce
    cos go nauczysz a juz szcegolnie karnosci lub opanujesz sytuacje, to sie
    GRUUUUBO mylisz.

    Cos mi sie zdaje ze bardzo zle wychowalas psa, po prostu.
    kompletnie nie masz nad nim kontroli. moj pies owszem lezy ze mna na kanapie
    ale wystarczy ze powiem grzecznie ale stanowczo 'zlaz' i on natychmiast zejdzie.
    a nawet nie musze mowic wystarczy jak zrobie marsa i wskaze placem "idz" :)

    do kuchni nie ma prawa wstepu, chocby dlatego ze to jest po prostu
    niebezpieczne jak ja sie krece z nozem, z goraca woda a pies peta sie pod
    nogami. i zwyczajnie przeszkadza. tak bylo od poczatku - psa wyganialo sie z
    kuchni bez pardonu.
    (z tego tez tytulu uwazam z perspektywy czasu za zly pomysl robienie stanowiska
    do karmienia psa w kuchni albo stawianie tam miski z woda. pies nie powinien
    kojarzyc kuchni z miejscem gdzie on je.)

    Konsekwentnie wyganiany, nauczy sie ze kuchnia, sypialnia, lazienka to nie jego
    miejsce.
    a tak nawiasem, nigdy pies nie jest winien tylko jego wlasiciele.

    I tu popieram Millana z jego 'teoria dominacji', boksery to bardzo oddane
    kochajace ale i uparte, zywiolowe, silne psy ktorym troche mocnej reki nie
    zaszkodzi.
    oczywscie bez bicia i szarpania sie ale ze smycza, kazac usiasc i przytrzymac a
    nawet jak trzeba szturchnac w szyje na tyle zeby nie bolalo a zaskoczylo zeby
    wytracic z tej szalonej fiksacji na gosciach wcale nie zaszkodzi, w najmniejszym
    stopniu, a nauczy w koncu posluszenstwa.
    A nie jakies tam zawracanie glowy z lataniem po pokojach, co tylko miesza psu
    we lbie a juz zamykanie w klatce to bezsens - tylko odizolowuje psa od ludzi i
    rzeczy - co to daje???
    a im bardziej odizolowujesz psa tym bardziej chce byc tam gdzie nie moze.

    Minnie



    --
    Warto przeczytac na forum Migrena:

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=85321110
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=92045900
  • kanga_roo 03.03.10, 00:42
    minnie
    po pierwsze, ja sobie nie wyobrażam, że klatka jako taka nauczy psa
    czegokolwiek. nigdzie czegoś podobnego nie napisałam.
    po drugie, trochę trudno oceniać, jak kto wychował psa, na podstawie
    dwóch kilkuzdaniowych wypowiedzi.
    po trzecie, wybacz, ale po kilku latach postępowania w sposób, który
    opisałaś powyżej, cytuję:

    "oczywscie bez bicia i szarpania sie ale ze smycza, kazac usiasc i
    przytrzymac a nawet jak trzeba szturchnac w szyje na tyle zeby nie
    bolalo a zaskoczylo zeby wytracic z tej szalonej fiksacji na
    gosciach wcale nie zaszkodzi, w najmniejszym stopniu, a nauczy w
    koncu posluszenstwa"

    jednak zdarza się, że zamykam psa, kiedy przychodzą goście. bo na
    smyczy czy nie, moja uwaga koncentrowała się na nim. a jednak sorry,
    w tym momencie ludzie są ważniejsi niż pies.
    po czwarte w końcu, mnie też wydawało się, że psa wystarczy
    wychować. ale jednak ma on charakter, którego całkiem nie zmienisz.
    i który potrafi objawić się w sytuacji nietypowej. jeden pogoni za
    sarenką, drugi zaprzyjaźni się nawet ze złodziejem. mój właśnie. na
    szczęście potencjalni złodzieje o tym nie wiedzą :-)
  • minniemouse 03.03.10, 06:48
    jednak zdarza się, że zamykam psa, kiedy przychodzą goście. bo na
    smyczy czy nie, moja uwaga koncentrowała się na nim. a jednak sorry,
    w tym momencie ludzie są ważniejsi niż pies.


    czy aby na pewno? czy tak tez bys myslala o swoim dziecku?
    jest oczywiste ze czasami trzeba psu poswiecic chole*nie duzo czasu i uwagi, za duzo jak na nasz gust, ale bez tego efektow nie bedzie - proste.

    przyznam ci sie ze mnie tez sie nie chce juz uczyc moich psow zeby nie pchaly sie do drzwi jak przychodza goscie, skakac nie skacza ale robia tlum i kreca sie kolo nog.
    no ale ja mowie szczerze - to moja wina ze tak jest, a nie wykrecam sie charakterem i rasa psa!

    Minnie

    --
    Warto przeczytac na forum Migrena:

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=85321110
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=92045900
  • kanga_roo 03.03.10, 10:20
    dziecku też zwracam uwagę, jeśli szaleje przy gościach. nie wykluczam,
    że gdyby dziecko nie reagowało na moje uwagi, w końcu wyprowadziłabym
    je do innego pokoju, żeby się uspokoiło. i zdaje się, że w przypadku
    dzieci jest to metoda dość często stosowana.
    dla mnie nie jest tak bardzo istotne, czy to moja wina, że pies się tak
    zachowuje, czy wina okoliczności zewnętrznych, czy charakteru psa.
    jeśli Tobie zależy, może to być wyłącznie moja wina (chociaż obserwacje
    rodzin, w których jest kilkoro dzieci zdawałyby się wskazywać na to, że
    każde dziecko jest inne pomimo podobnego wychowywania, ergo, dziecko
    nie jest pustą tablicą, na której rodzice piszą, co chcą, tylko
    stworzeniem z charakterem. więc skoro tak jest z dziećmi, dlaczego
    inaczej miałoby być z psami?).
    ja jestem bardziej zainteresowana rozwiązaniem problemu. i zwyczajnie
    nie mam czasu, żeby wciąż uczyć mojego psa. to już moja wina
    ewidentnie, ale takie są fakty.
  • minniemouse 04.03.10, 00:06
    to już moja wina
    ewidentnie, ale takie są fakty.


    Tak to jest twoja wina,

    nie mam nic przeciwko temu ani nie ma nic w tym zlego jak ktos ma odwage sie
    przyznac ze zachowanie psa to jego wina.
    w koncu nikt nie musi miec perfect psa.
    chodzi o to zeby nie oszukiwac ani siebie ani innych bo to do niczego dobrego
    nie prowadzi.

    Minnie
    --
    Warto przeczytac na forum Migrena:

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=85321110
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=92045900

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka