wielebna_b napisała:
> Kiedyś jedynie starszy przewrócił się
> i uderzył mocno, ja przybiegłam krzycząc co się stało, a ona wtedy rzuciła się
> na nas z agresją.
Z agresja....? A moze niekoniecznie z agresja, lecz Ty to tak odebralas?
Moze kotka chciala bronic dziecka przed krzyczącą i pędzącą osobą?
> Rano synek się obudził i zaczął wiercić w łóżku, w wyniku czego
> uderzył się dość mocno i poranną ciszę w domu przerwał jego płacz.
> I wtedy nagle, kiedy ja go utulałam zaatakowała go kocica.
A moze to znowu byla proba obrony? Tyle, ze kotka nie trafila w napastnika
(tzn. napastnika w jej mniemaniu).
Na forum Zwierzeta kilka dobrych lat temu - probowalam znalezc ten watek, ale
daremnie - bylo tez pytanie, co zrobic z koztem, ktory zaatakowal matkę z
niemowleciem.
Po zadaniu kilku pytan uzupelniajacych i "rozebraniu" sytuacji na czynniki
pierwsze wszsycy doszlismy do wniosku, ze kotka dziecka bronila przed
napastnikiem - bo dziecko plakalo, a w tym czasie matka matka wykonala jakis
gwaltowny ruch w jego kierunku, wiec kocica uznala, ze trzeba dziecka bronic.
Jest tez taka mozlwosc, ze kotka chciala sie bawic. Po kociemu oczywiscie, czyli
z uzyciem pazurow.
> I teraz pytanie: Co robić?
Zachowac spokoj.
Nie odtworzymy teraz pelnej sytuacji, tak jak ona przebiegala, opieramy sie
tylko na tym, co zapamietala autorka, a to niekonieczne jest tak, jak bylo naprawde.
Zapewnic spokoj kocicy z mlodymi.
> Wypowiedzcie się proszę co Wy o tym myślicie, co byście zrobili na
> naszym miejscu...
Spytaj na forach dla zakoconych.
Ja nie mam malenkich dzieci ani kotek z kocietam, trudno mi sie odniesc.
--
Wy nam mówicie: Europa. A tu, co postawimy mleko na kwaśne, to skądś wyłażą
karzełki i szczają nam do garnków. (S.Mrożek "Z ciemności")
Olewam komputer