• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Kot zaatakował niemowlę!!! Dodaj do ulubionych

  • 18.03.10, 09:09
    Stała się rzecz straszna.
    Ale od początku:
    Mamy w domu kotkę maine coon 15 miesięcy. Dwa dni temu kotka się okociła. Mamy
    rownież dwoje dzieci: syn 4,5 roku i drugi 6,5 miesiąca. Kotka zawsze miała do
    starszego dużo cierpliwości, nie lubi jedynie jak się krzyczy, np. podczas
    naszego "gilgania" z synem zawsze przybiegała i próbowała to przerwać
    podgryzając syna, ale zawsze delikatnie. Kiedyś jedynie starszy przewrócił się
    i uderzył mocno, ja przybiegłam krzycząc co się stało, a ona wtedy rzuciła się
    na nas z agresją. Wyrzuciłam ją wtedy z pokoju i dałam czas na uspokojenie
    się. Poza tym nic się nie działo. Młodszy syn zawsze bardzo się cieszy jak ją
    widzi, pozwalałam nawet delikatnie mu ją pogłaskać. I stało się to co wczoraj...
    Rano synek się obudził i zaczął wiercić w łóżku, w wyniku czego uderzył się
    dość mocno i poranną ciszę w domu przerwał jego płacz. I wtedy nagle, kiedy ja
    go utulałam zaatakowała go kocica. Rzuciła się na jego głowę z pazurami i
    zębami, mąż ją ściągnął szybko, ale zdążyła już go nieźle pocharatać.
    Skończyło się na szpitalu, czoło trzeba było kleić w dwóch miejscach, główka
    też bardzo podrapana, trauma dla dziecka, dla nas.
    I teraz pytanie: Co robić?
    Jest w tym na pewno dużo naszej winy -powinniśmy obcinać jej pazury, nie wiem
    może zęby spiłować. Wiem, że to zwierzę, że działa instynktownie, że to ona
    była pierwsza i może młodego nie zaakceptowała. Ale przecież ja muszę chronić
    dziecko! Boję się reakcji otoczenia, chyba nas zjedzą, jak powiemy. Mąż chce
    się jej pozbyć, ale ja się pytam gdzie? Przecież nie podrzucę jej nikomu,
    wiedząc, że może być agresywna, a jak powiem prawdę to nikt jej nie będzie
    chciał.
    Wypowiedzcie się proszę co Wy o tym myślicie, co byście zrobili na naszym
    miejscu...
    Zaawansowany formularz
    • 18.03.10, 10:17
      Na waszym miejscu znalazłabym w domu miejsce wolne od dzieci i zapewniła kotce
      odpowiednie warunki do odchowania kociąt. Bo jej zachowanie w tej chwili - dwa
      dni po porodzie - jest zupełnie normalne. Potrzebuje spokojnego kąta, gdzie nikt
      nie będzie na nią wchodził, wrzeszczał, płakał, gdzie może spokojnie odchować
      dzieci. Skoro zdecydowaliście się na posiadanie kociąt to teraz powinniście
      zadbać o nie i o kotkę, a nie dziwić się, że w takiej sytuacji ona zachowuje się
      agresywnie.

      A piłowanie zębów pozostawię bez komentarza, bo same niecenzuralne słowa cisną
      mi się na usta.
      --
      www.dzikiedzieci.pl/
      • 18.03.10, 10:43
        Ja bym jak najszybciej poszukała hodowców i kotkę oddała.
        Ewentualnie też w znalezieniu domu może pomóc jakaś fundacja
        pomagająca zwierzętom. Sporo jest takich, wystarczy wstukać w
        google. Samej chyba będzie ci trudno znaleźć dom dla zwierzęcia
        przejawiającego agresję.

        Wypowiedź poprzedniczki o "znalezieniu w domu miejsca wolnego od
        dzieci", co jak rozumiem ma być także sposobem na zapewnienie
        bezpieczeństwa dziecku, pozostawiam bez komentarza.

        --
        Jakość zabawy, podobnie jak jakość życia nie zależy od warunków
        materialnych

        • 18.03.10, 13:34
          Witam,
          Jak wynika z opisu sytuacji, kotka nie jest agresywna sama z siebie.
          To jest taka rasa, silna i niezależna. Czuje zagrożenie swoje i
          swoich dzieci i broni ich, tak jak jej się to wydaje, najlepiej,
          atakując źródło hałasu. Jeśli ktoś decyduje się na rozmnażanie
          kotów, nie tylko tej rasy, powinien zapewmnić kotce i jej dzieciom
          odpowiednie warunki, czyli przede wszystkim spokój.
          Miejsce dla kotki z małymi powinno być wolne od dzieci i tu nie
          ma co komentować.
          Tak być musi i jest to niezbędne ze względów
          bezpieczeństwa. Albo można nie rozmnażać kotów i problemu nie
          będzie ...
          Pozdrawiam, Juliusz.

          --
          Moje koty do adopcji ... i tutaj kocięta
          Koci Azyl w Konstancinie
          • 18.03.10, 18:12
            jul-kot napisał:

            > Miejsce dla kotki z małymi powinno być wolne od dzieci i tu nie
            > ma co komentować.



            Nie ma co komentować, bo rada przedmówczyni była z gatunku tych
            najbardziej idiotycznych. Czy naprawdę ktoś sobie wyobraża, że po
            takim wypadku matka niemowlęcia nie będzie się starała ze wszystkich
            sił zapewnić kotce maksymalnego spokoju? Dla bezpieczeństwa własnego
            dziecka?

            Tyle że dziecko to nie radio, które na pewien czas można zgasić albo
            przyciszyć. Małe dziecko, a tym bardziej niemowlę, choćby nie wiem
            jak bezproblemowe i spokojne, zawsze będzie co jakiś czas
            pokrzykiwać, piszczeć, hałasować, wydzierać się itp. Taka jest już
            natura dzieci. I jeżeli kotkę to drażni, żadne odseparowanie - które
            notabene zostało już zapewne dawno w miarę możliwości zastosowane,
            jeżeli tylko założycielka wątku jest osobą w miarę rozgarniętą - nie
            na wiele się przyda. To działanie najbardziej oczywiste i konieczne,
            ale tylko doraźne.



            --
            Jakość zabawy, podobnie jak jakość życia nie zależy od warunków
            materialnych

        • 18.03.10, 14:03
          Najlepiej dla kotki i kociąt byłoby, gdyby zostawiono je w spokoju do czasu
          odchowania - jeśli dom/mieszkanie zapewnia taką możliwość, trzeba je odseparować
          i w tym czasie szukać miejsc dla całej gromadki, lojalnie uprzedzając, że kotka
          źle reaguje na krzyk. W ciągu tych kilkunastu tygodni powinno się to udać.

          Jeśli mieszkanie nie daje takich możliwości, tym bardziej pilnie trzeba szukać
          domu, ryzykując, że w nowym miejscu kotka odrzuci kocięta. Znalezienie domu dla
          kotki wraz z kociętami będzie znacznie trudniejsze. Koniecznie trzeba powiadomić
          hodowcę, może nadwrażliwość na krzyk ma jakąś przyczynę. Pod warunkiem,
          oczywiście, że jest kogo powiadamiać.

          Oddanie kotki jest jedynym rozsądnym wyjściem nie dlatego, że kotka jest
          agresywna, ale dlatego, że właścicielka nie ma pojęcia o opiece nad kotem, przez
          co stworzyła bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia własnego dziecka, a także życia
          kotów.
          --
          ja uwazam ze to wybitny pisarz...a mam wyzsze wyksztalcenie (f. Książki)
          • 18.03.10, 14:53
            za bezmyślność i niewiedzę płaci się wysoką stawkę,biedna zdezorientowana
            kotka,nie znam zwierząt które lubiłyby krzyki a kotka wcale nie jest agresywna
            tylko robi to co dyktuje jej instynkt kiedy czuje zagrożenie dla kociąt
            • 18.03.10, 21:29
              Czytam te posty i niemal chce mi się powoli śmiać. Kot ma być dla ludzi czy my
              dla kota????Zwierzę nie przyszło do nas bo chciało to my je sprowadziliśmy i to
              na własnych warunkach!!!!Spokojne miejsce dla kotki???Atakuje dziecko a coś
              takiego mieć miejsca nie powinno.Kot od początku musi wiedzieć kto rządzi i że
              krzywdy robić nie wolno!!!To że kot nie znaczy że wolno mu wszystko bo kota
              trzeba ułożyć jak i psa gadanie że natura kota jest taka i siaka!!Oczywiście
              jest ale pewnych rzeczy idzie nauczyć mianowicie respektu!!!Sama posiadam koty
              rasy Neva masquarade i polecam je każdemu są niesamowite pod względem charakteru
              przywiązania i również dla alergików.Mam w domu mała istotkę a przed tymi kotami
              posiadałam na szczęście tylko kilka dni kotkę po prostu europejską dachowca i
              nie dało się jej ułożyć drapała gryzła i niestety dwuletnie dziecko na tym
              cierpiało a kot miał dać radość nie kłopot przez takie zachowanie najnormalniej
              wyleciał w pewnych rzeczach nie ma sentymentów zawsze ważniejszy jest
              człowiek!!!!Obecnie mała może spokojnie bawić się z kotem oczywiście szarpanie
              nie wchodzi w grę bo przy tym też uważa się na dziecko ale jestem spokojna bo
              wiem że nic jej nie zrobią a wręcz pilnują a jej hałas nie powoduje że skaczą oj
              nie wręcz wiedzą że wtedy w paradę wchodzić nie wolno!!!Dlatego lepiej
              zastanówcie się ludzie co piszecie pisząc o spokoju dla kota!!!!Kot chce spokoju
              to niech idzie na dwór bo w domu należy się zachować!!!Zwierzę to
              odpowiedzialność ale i ta musi być kontrolowana i z głową!!!W domu nie trzyma
              się zwierząt agresywnych w domu powinno mieć się przytulanki na które można
              liczyć bo przeważnie taki motyw kierował nami kiedy zaczęliśmy sprowadzać
              zwierzęta do domu!!!!A zachowanie które zostało opisane czyli atak należy
              niwelować!!!!
              • 18.03.10, 21:43
                zanim napisałaś ten swój wywód doczytałaś że kotka ma młode?uważasz że nie
                należy jej się spokojne miejsce po porodzie?a ty sama nie potrzebowałas po
                urodzeniu dziecka spokoju i czasu na przystosowanie się do nowej funkcji
                życiowej?napisałaś dużo i głupio a na dwór to ciebie wygonić bo kot na to nie
                zasługuje
    • 18.03.10, 17:27
      pozwolę sobie nie zgodzić się z przedmówczyniami. coś jest wybitnie
      nie tak. co innego gdyby dziecko podeszło do kociaków, gdyby w
      pobliżu kociąt hałasowało - wtedy teoria o biednej przestraszonej
      kociej matce miałaby sens. ale jak rozumiem chodzi o kocicę
      przebywającą w domu z dziećmi nie od dziś, o kocice która reaguje
      agresywnie na hałas gdziekolwiek a nie w bezpośrednim
      otoczeniu kociąt. dziwne także wydaje mi się że kocica poczuła się
      zagrożona przez 6,5 miesięczne niemolę. żaden w wielu domowych kotów
      jakie mieliśmy tak nie reagował. a były to koty przytulasy, koty
      które nie życzyły sobie głaskania, łagodne i choleryczne.
      nie wiem, może istotnie rasa ma tu znaczenie. nie wypowiadam się,
      nie znam maine coon.
      nie bardzo widzę tu wielką winę autorki wątku, co sugerujecie. przed
      napisaniem postu poczytałam trochę o tych kotach, z wiadomości które
      uzyskałam trudno wnioskować jakoby main coony były krwiożerczymi
      bestiami.
      łatwo także pisać o biednej kociej matce która powinna być
      odseparowana od hałasu, powinna mieć spokój. nie znając sytuacji ani
      kota nigdy bym takich wyroków nie ferowała. a to dlatego że mieliśmy
      kocicę która rodziła tylko w obecności członków rodziny i zawzięcie
      znosiła kocięta do salonu. a koszyk miała w cichym ustronnym
      miejscu. po prostu życzyła sobie oddawać się urokom macierzyństwa w
      obecności całej rodziny:)
      co bym zrobiła na miejscu autorki wątku? nie mam pojęcia. nie znam
      dokładnie sytuacji, kota. wiem jedno: niedopuszczalne jest aby
      zwierzę atakowało dziecko. można kota odseparować od dzieci i
      pilnie obserwować. to zresztą jest oczywiste: żadna normalna matka
      nie zostawi kota samego z dziećmi po takim wybryku. można poświęcać
      kotu więcej czasu. dużo można. coś jednak nie daje mi spokoju.
      piszesz, Autorko , że kotka nie lubi jak się krzyczy... dzieciom ust
      nie zaszyjesz. jakkolwiek starszy syn może zachowywać się spokojnie,
      tak u niemowlaka to niemożliwe.
      --
      "po co chcesz odkrywać moją twarz?
      skoro sam tyle masek masz..."
      • 18.03.10, 18:10
        na teren mojej posesji przybyła ciężarna dzika kotka i też rodziła w budce dla kotów w mojej obecnosci bo nad nią czuwałam i co z tego?poszukiwała spokojnego kąta dla odbycia połogu i odchowania dzieci,ale kot kotu nie równy,widocznie TA kotka woli inne warunki do odchowania maluchów i nad tym trzeba się zastanowić przed porodem a nie po,widocznie taki ma charakter i lubi macierzyństwo w samotnosci a Twoja kotka wolała być z ludzmi,różnorodność kocich charakterów jest ogromna i trzeba być wcześniej na to przygotowanym że moze być inaczej niż sobie wyobrażamy,kot to nie pluszowa zabawka
        • 18.03.10, 18:20
          właśnie o to mi chodziło. kot kotu nierówny a my nie wiemy jaka
          konkretnie jest ta kotka. dlatego napadanie na autorkę wątku że
          biedny kiciuś nie ma spokoju było nie na miejscu. oczywiście że
          trzeba być przygotowanym na różne sytuacje ale nikt nie potrafi
          przewidzieć wszystkiego.
          --
          "po co chcesz odkrywać moją twarz?
          skoro sam tyle masek masz..."
          • 18.03.10, 19:50
            Przypadki niepożądanych zachowań w odpowiedzi na krzyki i głośny śmiech zdarzały
            się wcześniej. Już wtedy było coś "nie tak" i właśnie wtedy trzeba było
            zareagować: skontaktować się z hodowcą i dobrym behawiorystą i pracować z kotem
            nad wytłumieniem uczulenia na hałas. To długa i ciężka praca, ale nie bezowocna.
            Gdyby jednak, był czas, żeby znaleźć kotu dom przed pojawieniem się kolejnego
            dziecka. Nie zrobiono tego. Sam fakt, że kot jest nadpobudliwy i ma kocięta,
            dyskwalifikuje autorkę wątku, jako osobę mającą pojęcie o kotach. No i ten tekst
            o piłowaniu zębów i obcinaniu pazurów... Ratunku! Zatem tak, naprawdę biedny,
            biedny kiciuś.
            --
            Ja jestem za upadkiem aniołów...(fubuki, forum.jewish.org.pl)
          • 18.03.10, 20:31
            rozmnożenie kotki było planowane i do tego trzeba się było przygotować,niestety
            za te plany jest odpowiedzialny człowiek,mając kota rasowego czy nie kot
            pozostaje drapieżnikiem czy tego chcemy czy nie, nie wolno o tym zapominać i
            człowiek MUSI przewidywać bo za to odpowiada co robi nie kot
          • 18.03.10, 21:16
            Naprawdę nie trzeba być wróżką żeby przewidzieć, że kotka tuż po porodzie
            potrzebuje spokoju.
            --
            www.dzikiedzieci.pl/
            • 18.03.10, 21:56
              moze ten przykład oduczy przynajmniej część ludzi bezmyślnie rozmnażać koty w domu
              • 18.03.10, 22:46
                Bardzo głupi kot
                gdyby coś takiego zrobił czarek
                do wetka morbi....... i po robocie
                • 19.03.10, 07:39
                  sp9tcu sam jesteś głupi, ale to już przerabialiśmy wiele razy, a ty
                  ciągle swoje ( zastanów się nad tym czy może kot ma wściekliznę??)

                  Mnie nadal zadziwia podejście ludzi do zwierząt. Po co rozmnażałaś
                  koty? Mając małe dzieci w domu? Mając mieszkanie, w którym nie
                  możesz zapewnić bezpieczeństwa dzieciom i spokoju kotce? Teraz masz
                  problem, którego rozwiązanie będzie trudne, ponieważ kotka nie
                  nauczy się inaczej zachowywać, a ty będzięsz odczuwać lęk przed tym
                  aby twoim dzieciom nie stała się krzywda.
                  Koty nie są zwierzątami odpowiednimi do domu z małymi dziećmi, a ich
                  rozmnażananie w takim momencie to totalny brak zdrowego myślenia!
                  I te komentarze: kot dla ludzi, a nie ludzie dla kota. Jasne niech
                  będzie wdzięczny, że miłościwy człowiek go przyjąl pod swój dach,
                  niech wyzbędzie się instynktów, nie broni młodych, nie podchodzi do
                  dzieci i najlepiej niech nie wytwarza alergenów. To jest kot! Kot,
                  który ma instynkt i nie potrafi zachować się inaczej w chwili
                  zagrożenia. Nie traktujcie zwierząt jak ludzi- one nie potrafią
                  rozumować tak jak człowiek.
    • 19.03.10, 09:11
      jak rozumiem każde z Was miało do czynienia z agresywnym kotem. jak rozumiem,
      każdemu z Was kot rzucił się na główkę Waszego dziecka... brak słów. zwracam
      uwagę że autorka prosi o pomoc. a co otrzymuje? ano gównie opieprz od stóp do
      głów. potrzebne to? chyba tylko po to abyście poczuli się lepiej. bo w danej
      sytuacji to w niczym nie pomoże. zaowocuje tylko tym, że następnym razem gdy
      ktoś będzie miał problem - nie zwróci się tutaj o pomoc.
      czy kot ma posłanie w pokoju z płaczącym niemowlakiem? wątpię.
      teoria o "obronie młodych" jest nietrafiona, powtarzam, to nie dziecko
      przypełzło do kociaków, to kocica przebyła jakąś tam odległość i zaatakowała
      dziecko. fakt, gdzieś został popełniony błąd, nadwrażliwość na hałas nie jest
      normalna, zwłaszcza że kotka, jak rozumiem wychowywała sie w domu gdzie było
      małe dziecko, więc do hałasu powinna być przyzwyczajona. ale to już się stało. i
      żadne wymądrzania tego nie zmienią.
      zastanówcie się co robicie. autorka wątku nie prosiła o osąd a o pomoc.
      --
      "co prawda nam da
      że ja - to nie ja"
      • 19.03.10, 09:12
        rzecz jasna.
        --
        śniło mi się dzisiaj w nocy... dobrze, że się obudziłam.
      • 19.03.10, 09:38
        Ale co proponujesz? Kotka jest w bardzo specyficznej fazie życia - świeżo po
        porodzie. Ma prawo zachowywać się inaczej niż normalnie. Ma prawo być agresywna
        - wysoki poziom prolaktyny i oksytocyny może powodowac tzw. agresję laktacyjną,
        obserwowaną u większości ssaków, od szczurów do ludzi. Kotkę nalezy odseparowac
        od dzieci. Zapewnic jej spokojne miejsce w domu, gdzie będzie mogła zająć się
        kociętami. O ewentualnym oddawaniu kocicy czy pracy nad nią, jesli wszystko nie
        wróci do normy, mozna myśleć dopiero za jakieś 3 miesiące, kiedy odchowa maluchy.
        --
        www.hugowaferajna.republika.pl/index.htm
        • 19.03.10, 10:05
          A niby jakiej pomocy mamy udzielić autorce? Powiedzieć, że ma uśpić
          kota? A może oddać go w dobre ręce? Jedyna rozsądna decyzja to
          odseparowanie kotki z młodymi od dzieci. Ale do podjęcia takiej
          decyzji nie potrzeba się chyba radzić na forum, bo to decyzja
          logiczna i mało skomplikowana.
          • 19.03.10, 10:25
            aaa, skoro nie możemy udzielić pomocy to nie mówimy nic:) a jak chcemy przy
            okazji troszkę sobie poprawić samopoczucie to zmieszamy autorkę z błotem:) nic
            nie pomoże, nikomu, ale co z tego, prawda?:)
            --
            nie jest źle. źle przecież było wczoraj.
        • 19.03.10, 10:06
          Semi, to bardzo mądre rady:) niepotrzebna była cała otoczka. myślę że autorka
          odseparowała kocicę, jest matką i z pewnością zapewniła bezpieczeństwo dziecku.
          z tym prawem do agresji jakoś się nie zgadzam. masz małe dziecko. gdyby któraś z
          Twoich dożyc oszczeniła się, po czym przegalopowała przez cały dom i ugryzła
          Twojego synka bo ten krzyknął, też twierdziłabyś że ma prawo do agresji? proszę,
          nie pisz że to absolutnie niemożliwe, bo nie ma rzeczy niemożliwych na tym
          świecie. choć, przyznaję, z Twoich wypowiedzi wynika że Twoje zwierzęta raczej
          tego by nie zrobiły. ale nie będziemy wdawać się w jałowe dyskusje które w
          niczym nie pomogą autorce wątku.
          jeśli ktoś prosi o pomoc - pomagajmy.
          święte oburzenie, łajanie autorki wątku, użalanie się nad kotem - w niczym nie
          pomoże. o ile wiem autorka nie posiada machiny czasu, nie uda się w przeszłośc i
          tej przeszłości nie zmieni:)

          --
          "po co chcesz odkrywać moją twarz?
          skoro sam tyle masek masz..."
          • 19.03.10, 11:22
            Nie mam pojęcia jak zachowaja się moje suki po porodzie. Wiem, jak zachowywała
            się do tej pory Zosia, to jedyna z moich suk, która miała dzieci. A ponieważ nie
            wiem oraz dlatego, że szanuję ich potrzebe spokoju, mam oddzielny pokój w domu
            przeznaczony dla suk z maluchami. Taki od strony ogrodu, troche z tyłu domu,
            gdzie jest cisza i spokój i nikt się nie kreci, a już na pewno nie dziecko.
            Dopiero później szczeniory zamieszkuja w kuchni, gdzie toczy się życie domu.

            I tak, samica po porodzie ma prawo do agresji, bowiem agresję tę warunkuje taki
            a nie inny poziom hormonów we krwi. Trzeba to zrozumieć.

            Tak, autorka czasu nie cofnie, ale teraz zamiast mysleć co ludzie powiedzą jesli
            odda kota - bo przeciez o tym pisze - niech wydzieli kocicy w domu miejsce wolne
            od dzieci, od zgiełku, w którym kotka będzie mogła odchowac maluchy. A decyzje
            czy oddac czy nie niech podejmie za 3 miesiące. Bardzo mozliwe, że po odchowaniu
            dzieci zachowanie kotki wróci do normy.
            --
            www.dzikiedzieci.pl/
    • 19.03.10, 13:10
      Dac kotce spokojnie wykarmic kocięta, o których bezpieczeństwo sie boi, odizolowac nawet w tym czasie od dzieci, wysterylizowac, i regularnie obcinac pazury. Z tego co piszesz, jedynie wy sami jesteście wini tej sytuacji, Karmiąca kotka i nieobcięte pazury! UHHH!
    • 19.03.10, 16:37
      Moim zdaniem w tej sytuacji najważniejsze jest dobro i zdrowie Pani
      dziecka .To przecież ono zostało ,pogryzione i podrapane przez
      zwierze ,które z tego co Pani pisze już nie pierwszy raz
      zaatakowało.A co będzie jeśli rzuci się na dziecko gdy Pani nie
      będzie w pobliżu?Być może jest to normalne zachowanie tej akurat
      kocicy ,co kot to charakter .Jest agresywna i nadpobudliwa a
      posiadanie kociąt tak do końca tego nie tłumaczy.Obciecie pazurów
      nic nie zmieni.Nie wyobrażam sobie mieszkać w domu ,w którym to kot
      ustala zasady i stwarza realne zagrożenie dla moich dzieci.Jeśli
      kotka tak ceni sobie spokój to niechże zamieszka ze swoim miotem w
      jakiejś przytulnej szopce czy garażu.Pewnie Pani coś znajdzie .Życzę
      dużo zdrowia dla synka.
    • 19.03.10, 19:50
      wielebna_b napisała:

      > Kiedyś jedynie starszy przewrócił się
      > i uderzył mocno, ja przybiegłam krzycząc co się stało, a ona wtedy rzuciła się
      > na nas z agresją.

      Z agresja....? A moze niekoniecznie z agresja, lecz Ty to tak odebralas?
      Moze kotka chciala bronic dziecka przed krzyczącą i pędzącą osobą?


      > Rano synek się obudził i zaczął wiercić w łóżku, w wyniku czego
      > uderzył się dość mocno i poranną ciszę w domu przerwał jego płacz.
      > I wtedy nagle, kiedy ja go utulałam zaatakowała go kocica.

      A moze to znowu byla proba obrony? Tyle, ze kotka nie trafila w napastnika
      (tzn. napastnika w jej mniemaniu).

      Na forum Zwierzeta kilka dobrych lat temu - probowalam znalezc ten watek, ale
      daremnie - bylo tez pytanie, co zrobic z koztem, ktory zaatakowal matkę z
      niemowleciem.
      Po zadaniu kilku pytan uzupelniajacych i "rozebraniu" sytuacji na czynniki
      pierwsze wszsycy doszlismy do wniosku, ze kotka dziecka bronila przed
      napastnikiem - bo dziecko plakalo, a w tym czasie matka matka wykonala jakis
      gwaltowny ruch w jego kierunku, wiec kocica uznala, ze trzeba dziecka bronic.

      Jest tez taka mozlwosc, ze kotka chciala sie bawic. Po kociemu oczywiscie, czyli
      z uzyciem pazurow.


      > I teraz pytanie: Co robić?

      Zachowac spokoj.
      Nie odtworzymy teraz pelnej sytuacji, tak jak ona przebiegala, opieramy sie
      tylko na tym, co zapamietala autorka, a to niekonieczne jest tak, jak bylo naprawde.
      Zapewnic spokoj kocicy z mlodymi.

      > Wypowiedzcie się proszę co Wy o tym myślicie, co byście zrobili na
      > naszym miejscu...

      Spytaj na forach dla zakoconych.
      Ja nie mam malenkich dzieci ani kotek z kocietam, trudno mi sie odniesc.

      --
      Wy nam mówicie: Europa. A tu, co postawimy mleko na kwaśne, to skądś wyłażą
      karzełki i szczają nam do garnków. (S.Mrożek "Z ciemności")
      Olewam komputer
    • 20.03.10, 09:12
      Słuchaj no, Wielebna, po co mnożysz swoje posty, skoro już dostałaś mnóstwo rad,
      od mądrych do kompletnie kretyńskich?
      Przy dwójce dzieci i kotce z kociakami masz za wiele czasu?
      Czy może już kotce poobcinałaś palce, spiłowałaś zęby i czekasz na nasze
      współczucie? bo Ty kota kochasz....

      --
      Podróżewzbogacają mędrców i pogarszają stan głupców

      Serwis komputerowy
      • 20.03.10, 16:55
        ani kot nie jest dla ludzi ani ludzie dla kota,jest to zwierzę które
        właścicielka nabyła w drodze planowania i wzięła za nią
        odpowiedzialność jakby nie patrzeć na dobre i na złe - a jeśli
        chodzi u uśpienie to w pierwszej kolejności uśpiłbym tych co
        wypisuję te mądrości na forum przynajmniej by się głupota po świecie
        nie mnożyła
    • 02.11.10, 22:15
      To jest maine coon!!!!!!!! i tyle.
      p.s.
      Znacie różnice miedzy psem a kotem?
      Pies myśli: głaszcza mnie, daja mi jesc, czesza i bawia sie ze mna...kocham ich!
      Kot myśli: głaszcza mnie, daja jesc, czesza i bawia sie ze mna...kochaja mnie!
      i tyle.
      --
      miłego dnia!
    • 06.11.10, 13:46
      Nie więrze kotom ,nie lubię kotów
      gdyby coś takiego stało by sie u mnie to kotek do likwidacji

      • 07.11.10, 08:06
        a ja się nie mogę doczekać, aż ciebie ktoś zlikwiduje na tym forum
    • 11.11.10, 02:01
      To jest stary post ,pisany wiosną ,więc decyzja odnośnie kota dawno podjęta i wykonana.Ale sądzę,że kot był kupiony ,do zarabiana pieniędzy dla właścicieli.Nikt normalny nie rozmnaża kota kiedy rodzina spodziewa sie potomka,albo maleństwo już jest na świecie.To bardzo nieodpowiednia pora,ale tu na bank chodziło o pieniądze z handlu rasowymi kociętami
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Nazwa forum - sprawdź, o czym piszą w Twojej okolicy.

×

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.